Bartosiak Jacek - Pacyfik i Eurazja. O wojnie.pdf

567 Pages • 183,399 Words • PDF • 9.3 MB
Uploaded at 2021-09-24 12:25

This document was submitted by our user and they confirm that they have the consent to share it. Assuming that you are writer or own the copyright of this document, report to us by using this DMCA report button.


Pacyfik I Eurazja. O Wojnie. Wydanie II Redakcja wydania I: 3SMedia Mapy i grafiki: Wojciech Zalewski Projekt graficzny okładki wydania I: Radosław Watras i Rafał Zalewski Okładka na podstawie wydania I i projekt graficzny: Fahrenheit 451 Zdjęcie Autora na okładce (tył): © Bartek Syta Korekta wydania II: Joanna Kłos Wydawnictwo Naukowe Sub Lupa Indeksy: Wydawnictwo Naukowe Sub Lupa Skład i łamanie: Point Plus Dyrektor projektów wydawniczych: Maciej Marchewicz Druk: Opolgraf S.A. Copyright © by Jacek Bartosiak Copyright © for Zona Zero Sp. z o.o., Warszawa 2018 Wydawca Jacek Bartosiak Dystrybucja

ul. Łopuszańska 32 02-220 Warszawa Tel. 22 836 54 44, 877 37 35 Faks 22 877 37 34 e-mail: [email protected] Konwersja: Epubeum

Moim Córkom

Wszystkie państwa pragną pokoju, ale pragną pokoju, który promuje ich interesy admirał Jacky Fisher, twórca nowoczesnej Royal Navy; słowa wypowiedziane przed wybuchem I wojny światowej

Spis treści Przedmowa Wstęp Geostrategiczna gra 1.1. Geografia. Geopolityka. Geostrategia 1.2. Potęga morska a potęga lądowa 1.3. Heartland a Rimland 1.4. Teraźniejszość i przyszłość Amerykańska wielka strategia w XIX i XX wieku oraz pivot na Pacyfik w XXI wieku 2.1. Ameryka i dominacja 2.2. Uwarunkowania geopolityczne a ekspansja Stanów Zjednoczonych 2.3. Rola Marynarki Wojennej i projekcji siły morskiej w kształtowaniu strategii 2.4. Pivot na Pacyfik Amerykańska koncepcja wojny powietrzno-morskiej na Zachodnim Pacyfiku 3.1. Koncepcja wojny powietrzno-morskiej – założenia wyjściowe 3.2. Powstawanie koncepcji 3.3. Geografia – wyzwania, ograniczenia i możliwości 3.4. Problemy operacyjne 3.4.1. Świadomość sytuacyjna 3.4.2. Uderzenia rakietowe 3.4.3. Lotnictwo 3.4.4. Kontrola morza i wojna podwodna 3.4.5. Dyslokacja wojsk i zdolności 3.5. Plany wojenne 3.5.1. Warianty koncepcji wojny powietrzno-morskiej 3.5.2. Sposób bezpośredni (direct approach) 3.5.3. Sposób pośredni (indirect approach) 3.6. Rola Japonii w wojnie Rosnąca potęga wojskowa Chin na Zachodnim Pacyfiku a zmiana układu sił 4.1. Pozycja Chin na Zachodnim Pacyfiku

4.2. Rys porównawczo-historyczny koncepcji operacyjnych 4.2.1. Wojskowa Rewolucja Techniczna (Revolution in Military Affairs)i sowiecki kompleks rozpoznawczo-uderzeniowy 4.2.2. Koncepcja operacyjna wojny powietrzno-lądowej (Air-Land Battle) 4.3. Asymetryczność i chińskie koncepcje operacyjne 4.4. Kwestia nuklearna 4.5. Amerykańskie plany na przyszłość Rywalizacja na Oceanie Indyjskim 5.1. Indo-Pacyfik 5.2. Strategia morska Chin na Oceanie Indyjskim 5.3. Rola Australii i morskie działania peryferyjne Krytyka koncepcji wojny powietrzno-morskiej 6.1. Zarzuty wobec koncepcji 6.2. Powstrzymywanie i odstraszanie Chin 6.3. Ubezpieczenie i wzmacnianie pozycji sojuszników 6.4. Ukierunkowywanie wydatków wojskowych 6.5. Wpływ na wymiar strategiczny rywalizacji 6.6. Zapobieganie wojnie oraz zachowanie stabilności sytuacji międzynarodowej 6.7. Przebieg działań wojennych i kontrola eskalacji 6.8. Długoterminowa rywalizacja w warunkach pokojowych 6.9. Uspokojenie sojuszników 6.10. Wpływ na wymiar operacyjny rywalizacji 6.11. Wytrzymanie początkowego ataku i ograniczenie strat 6.12. Uderzenie w system świadomości sytuacyjnej Chin w ramach „bitwy zwiadowczej” oraz bitwa powietrzna 6.13. Operacja przeciw systemom uderzeniowym Chin 6.14. Przejęcie inicjatywy w domenach: powietrznej, morskiej, kosmicznej i wirtualnej 6.15. Wariant pośredni (indirect approach) koncepcji 6.16. Obrona w pierwszym łańcuchu wysp (offshore defense, maritime denial) Przebudzenie smoka 7.1. Wzrost Chin 7.2. Rosnąca rywalizacja z USA Morze czy ląd. Wielka strategia Chin w Eurazji

8.1. Jeden Szlak, Jeden Pas, czyli Nowy Jedwabny Szlak w XXI wieku 8.2. Konsekwencje geopolityczne 8.3. Skutki dla relacji w trójkącie Chiny–Rosja–USA 8.4. Europa Środkowa i Wschodnia. Polska Stary ład i nowy ład oraz niepewna przyszłość 9.1. Amerykańska globalna wielka strategia 9.2. Strategia Chin 9.3. Nowa wielka strategia USA wobec Chin 9.4. Presja na koncert mocarstw w Azji Obszary potencjalnej eskalacji rywalizacji chińsko-amerykańskiej 10.1. Morze Południowochińskie 10.2. Morze Wschodniochińskie 10.3. Tajwan 10.4. Wojna walutowa Lekcje historii 11.1. Błędy strategiczne i zła ocena sytuacji oraz eskalacja rywalizacji 11.2. Japonia 1941 11.3. Europa 1916 11.4. Europa 1941 11.5. Wojna USA z Hiszpanią 1898 11.6. Wietnam 1979 11.7. Pułapka Tukidydesa i dylemat bezpieczeństwa 11.8. Jak uniknąć pułapki Tukidydesa w relacjach USA–Chiny ZAKOŃCZENIE GLOSARIUSZ BIBLIOGRAFIA SUMMARY INDEKS GEOGRAFICZNY INDEKS NAZWISK

PRZEDMOWA Bogdan Góralczyk

G

eopolityka i geostrategia nie są w Polsce nadmiernie popularne. Jak widać z głównego nurtu dyskursu politycznego i medialnego, wolimy zajmować się rozważaniami doraźnymi, miast wgłębiać się w długoterminowe, strategiczne, na dodatek multidyscyplinarne wywody na styku polityki, ekonomii, geografii czy wojskowej strategii. Bardziej interesują nas siły duchowe niż materialne, przykładamy większą wagę do wartości narodowych i spójności narodu niż do rangi i wagi państwa na scenie globalnej. Tymczasem na tej scenie w ramach obiektywnie zachodzących, a więc mocno niezależnych od naszej woli, procesów globalizacyjnych doszło już do kompresji czasu i przestrzeni, zmieniających sens i znaczenie takich podstawowych pojęć jak terytorium, demografia, zasoby materialne i kulturowe, potencjał czy potęga państw. Co więcej, w efekcie globalizacji polityka wewnętrzna państw jeszcze bardziej niż przedtem i nierozerwalnie wiąże się z ich rolą zewnętrzną, z czego chyba jeszcze w Polsce nie do końca zdajemy sobie sprawę. Potęga w czasie i przestrzeni to nie kwestie, nad którymi – choć są tak ważne – chętnie chcielibyśmy łamać sobie głowy. Pewnie dlatego, że sami potęgą raczej nie będziemy. To jednak nie zwalnia nas z obowiązku wnikliwego przyglądania się tym potęgom, które nasz przyszły status na arenie międzynarodowej w decydującej mierze będą określały (przecież chyba pamiętamy, co znaczyła Jałta...). To od nich, od ich woli, a naszej wyobraźni i skuteczności może zależeć, na którą półkę ostatecznie trafimy. Tymczasem w ostatnich latach, szczególnie po wielkim kryzysie na rynkach światowych, przede wszystkim zachodnich, z 2008 roku, dokonuje się nie tylko istotna korekta porządku światowego, ale wręcz rewolucja w światowym ładzie. Oto bowiem po porządku dwubiegunowym w latach 1945–1991, do upadku ZSRR, a potem „jednobiegunowej chwili”, używając poręcznego pojęcia ukutego przez Charlesa Krauthammera, utożsamianej często z Pax Americana, czyli bezwzględnej dominacji USA w latach 1992– 2008, znowu wracamy do wielobiegunowości i policentryzmu, szczególnie w wymiarze gospodarczym i finansowym, ale ostatnio także politycznym, technologicznym i częściowo militarnym.

Tyle że tym razem, pod koniec drugiej dekady XXI stulecia, ta zmiana wydaje się o wiele głębsza, bowiem po 2008 roku wyłoniła się na światowej scenie nowa kategoria państw, do tamtej chwili zwana Trzecim Światem, krajami rozwijającymi się czy postkolonialnymi, które po tym progu, niczym za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki, przeobraziły się we wschodzące rynki, czy to w ramach poszerzonej do G-20 grupy G-7, wcześniej skupiającej największe gospodarki zachodnie, czy łączącej największe wschodzące rynki grupy BRICS, czy stale powiększającej wpływy i znaczenie, powołanej do życia już w 2001 roku Szanghajskiej Organizacji Współpracy (przez stowarzyszoną z nią Białoruś graniczącej nawet z Polską). I to właśnie te wschodzące rynki w coraz większym stopniu zaczynają wpływać i oddziaływać na scenę globalną. To w tym dokładnie kontekście stawia się już śmiałe i odważne tezy o relatywnym „zmierzchu Zachodu” czy „końcu porządku liberalnego”, zdominowanego przez USA i Zachód (obejmującego Stany Zjednoczone, borykającą się ostatnio z wielkimi problemami Unię Europejską, a także Kanadę i kulturowo inną, ale politycznie sojuszniczą Japonię oraz w mniejszym stopniu Australię i Nową Zelandię). Wobec nich wyłoniła się w ostatniej dekadzie alternatywa, na którą niektórzy analitycy już wskazują – z uzasadnieniem – jako największą geopolityczną zmianę na globie od czasu wielkich odkryć geograficznych. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że rysuje się nam na horyzoncie koniec dominacji Zachodu. Dochodzi też do wyraźnego „przeosiowania” (pivot) z Atlantyku na Pacyfik, z czego w polskim dyskursie publicznym nie zdajemy sobie jeszcze do końca sprawy. Wspomnianą alternatywę przedstawiają nie tyle dawne kolonialne dominia, jak Brazylia, RPA czy ludna Indonezja, ile przede wszystkim stare cywilizacje o bogatej spuściźnie i tradycji, które miały one swe wielkie okresy świetności, jak Indie, Turcja czy Chiny. W fazie wzrostowej są przede wszystkim te ostatnie, które po ponad trzech dekadach niemal dwucyfrowego wzrostu dosłownie na naszych oczach wyrosły na pretendenta do rangi kolejnego supermocarstwa (jakim już wielokroć w swych dziejach były). Chiny samodzielnie mają większy PKB i wolumen obrotów handlowych niż pozostałe cztery państwa grupy BRICS razem wzięte. Przed reformami zainicjowanymi w grudniu 1978 roku Chiny dawały światu tylko 3,5–4 proc. PKB, podczas gdy dzisiaj już 16–17 proc. (USA i UE przed Brexitem po 21– 22 proc.).

Jednakże Państwo Środka doskonale pamięta, iż przed „stuleciem narodowego poniżenia”, jak je samo definiuje, czyli wojnami opiumowymi (1839–42, 1854–60) oraz późniejszym chaosem na scenie wewnętrznej i próbami destabilizacji z zewnątrz, ono samo dawało światu 1/3 jego PKB. Nic dziwnego, że teraz Chińczycy pragną wrócić do tego statusu, co im wydaje się normalne, a dla Zachodu jest szokiem. Jeszcze mniej dziwi, że główny front przyszłych konfliktów – gospodarczych, militarnych, finansowych czy nawet technologicznych i w kosmosie (przypomnijmy Johna Collinsa: „kto panuje nad przestrzenią okołoziemską, panuje nad Ziemią”) – coraz bardziej rysuje się między USA i wspierającym je ewentualnie Zachodem a szybko rosnącymi w siłę i coraz bardziej asertywnymi Chinami – z potencjalnymi poplecznikami, których jednak nie widać zbyt wielu na globie, bo nawet grupa BRICS nie jest na tyle spójna, by montować jeden wspólny antyzachodni front. Godne szczególnej uwagi jest to, że władze w Pekinie już otwarcie mówią o kolejnym „wielkim renesansie chińskiego narodu”, a ich obecny przywódca, sprawujący władzę od końca 2012 roku Xi Jinping, przedstawia śmiałe wizje i projekty. Są wśród nich dwa nowe Jedwabne Szlaki, lądowy i morski, oba zmierzające ku Europie, a ten lądowy, z końcowymi przystankami gdzieś w Berlinie czy Rotterdamie, jak najbardziej ma biec przez Polskę, co tym samym wprowadza nas do tej geostrategicznej gry. Jest niemal pewne, że w przypadku ich właściwej implementacji, przy wsparciu już powołanych w tym celu funduszy i banków (AIIB, Bank Rozwoju BRICS) gruntownie zmienią one oblicze świata i geopolityki oraz geostrategii. Albowiem w miejsce dotychczasowego podziału na Wschód i Zachód mogą pojawić się takie klasyczne pojęcia geostrategów jak Eurazja, złożony z Europy i Azji Heartland, zwany też – według twórcy tego pojęcia, Halforda Johna Mackindera – Wyspą Świata, czy wykoncypowany przez Nicholasa Spykmana, w opozycji do Heartlandu, Rimland, swoisty pierścień mający oddzielać Eurazję od mórz i oceanów. Powraca też do łask teoria potęg morskich Alfreda Thayera Mahana, utworzona w opozycji do przewartościowanych – jego zdaniem – potęg lądowych ze strony Mackindera czy Karla Haushofera. Mówiąc pojęciami Zbigniewa Brzezińskiego, wchodzi na scenę „eurazjatycka szachownica”, rozpoczyna się wielka gra na globalnym boisku. Rozpoczyna się też pozycjonowanie: kto

będzie centrum, kto półperyferiami, a kto peryferiami, używając znanej siatki pojęciowej Immanuela Wallersteina. Dokładnie w te rozważania i dylematy trafia niniejsze studium Jacka Bartosiaka – „Pacyfik i Eurazja. O wojnie” oparte w znacznym stopniu na obronionej w czerwcu 2016 roku w Polskiej Akademii Nauk rozprawie doktorskiej pt. „Sytuacja geostrategiczna Stanów Zjednoczonych i Chin na Zachodnim Pacyfiku i w Eurazji a amerykańska koncepcja wojny powietrzno-morskiej”. Stanowi ona unikatowe w polskim dyskursie naukowym przedsięwzięcie z zakresu geopolityki, geostrategii oraz wojskowości. Praca jest rozległa i wielowątkowa, zawiera aż jedenaście rozdziałów, z czego pierwszy stanowi jej teoretyczne ramy, a ostatni, najbardziej odrębny, jest oryginalnym podsumowaniem, nieco innym pod względem metodologii. Polega on na tym, że Autor próbuje badane przez siebie w pozostałych dziewięciu merytorycznych rozdziałach tytułowe zagadnienie ująć w ramy porównawcze i zastanawia się, czy obecny wzrost napięć pomiędzy USA a Chinami, dwoma mocarstwami w regionie Azji i Pacyfiku, nie stanowi kolejnego przypadku tzw. pułapki Tukidydesa, na mocy której dotychczasowy hegemon nieuchronnie zderza się zbrojnie z pretendentem do dominacji. Autor opisuje tutaj poprzednie takie przypadki po to, by szukać ewentualnych analogii. Praca jest niezwykle bogata w treści, odwołuje się do niemal wszystkich najważniejszych dzieł wymienionych powyżej geostrategicznych klasyków (jak też nielicznych Polaków zajmujących się geopolityką, jak Leszek Moczulski czy Janusz Mondry), ale nade wszystko jest oparta na pierwszorzędnych i w Polsce mało znanych źródłach. Jest też rezultatem częstych pobytów Autora w USA (związanego z amerykańską Fundacją Potomac, mającego też, co ważne, rodzinne powiązania z Australią), a także jednego w ChRL w 2015 roku. Co jeszcze ważniejsze, opracowanie to dotyczy jednego z najważniejszych zagadnień, a zarazem wyzwań we współczesnej polityce bezpieczeństwa w wymiarze globalnym, z oczywistymi konotacjami dla bezpieczeństwa w innych regionach świata, w tym dla Polski (co też jest w pracy odrębnie analizowane). Ranga, waga, aktualność oraz zasób zebranych źródeł sprawiają, że niniejsze studium – mimo rozległości i związanych z tym konsekwencji natury metodologicznej (trudno o spójność) – należy uznać za pracę nie tylko w Polsce pionierską, ale też trafiającą w jedno z najważniejszych

strategicznych zagadnień współczesności. Mamy tu wnikliwe badania i rozważania o tym, jak dotychczasowy hegemon, USA, zaczął się ścierać i prowadzić geostrategiczne gry na Pacyfiku z pretendentem do takiej hegemonii – Chinami. Nic dziwnego, że już przygotowywane jest amerykańskie wydanie tej pracy. Zgodnie z tytułem, przedłożone studium Jacka Bartosiaka jest pisane głównie z perspektywy właśnie amerykańskiej. Argumentacja strony chińskiej jest przedstawiona nieco słabiej, po części ze względu na większą trudność w dotarciu do tamtejszych materiałów, a po części dlatego, że Autor nie jest ani sinologiem, ani ekspertem ds. Chin czy nawet Azji Wschodniej. Jest natomiast, co udowodnił na tych stronach, dobrze zapowiadającym się geostrategiem, co należy wyeksponować i pochwalić, bowiem – jak wspomniałem na wstępie – tego typu zakrojone na szeroką skalę i „z oddechem” badania są w Polsce niezwykle rzadkie, a przecież tak potrzebne. Tym bardziej że Autor nie tylko trafił w lukę badawczą, ale też z ogromną wprawą i znajomością rzeczy porusza tematykę kardynalną dla globalnego bezpieczeństwa, w polskiej nauce na tę skalę nigdy i nigdzie nie badaną. Warszawa, 6 lipca 2016

WSTĘP Wszystko płynie i nic nie stoi w miejscu Heraklit z Efezu

K

oniec historii, optymistycznie prognozowany w początku lat

90. XX wieku przez Francisa Fukuyamę, miał przynieść zasłużoną ulgę po wyczerpującym maratonie obfitującym w powtarzające się wcześniej cykle strategicznych rywalizacji, wrogich sojuszy, wzajemnie wykluczających się obszarów gospodarczych oraz niosących ogromne zniszczenia wojen o dominację, po których następowała kolejna próba budowy nowego ładu międzynarodowego. Wiemy dobrze od kilkunastu lat, że historia – wbrew nadziejom Fukuyamy – nie skończyła się, a konflikty na Bliskim i Środkowym Wschodzie oraz uporczywe zjawisko terroryzmu boleśnie przypomniało nam o tym fakcie. Napięcie związane z powyższymi wydarzeniami blednie jednak w porównaniu ze skutkami, jakie może przynieść nasilająca się na naszych oczach rywalizacja pomiędzy Stanami Zjednoczonymi – strażnikiem systemu światowego – a pretendującą potęgą Chin, usytuowanych w kluczowym z perspektywy geopolityki miejscu Eurazji. Historia definitywnie powróciła, co zwiastuje poważne turbulencje dla świata. Dlatego podjąłem decyzję o napisaniu niniejszej książki, której celem jest próba opisania rozpoczynającego się okresu rywalizacji mocarstw na Zachodnim Pacyfiku i w Eurazji, a zarazem próba wytłumaczenia jej przyczyn, przejawów, stałych, odwiecznych prawidłowości oraz zmiennych bieżących uwarunkowań, wynikających z prawideł klasycznie rozumianej geopolityki i geostrategii. Praca stawia sobie zarazem za cel przybliżenie wymiaru wojskowego rywalizacji, czyli nowoczesnej sztuki wojennej wraz z możliwym przebiegiem przyszłej wojny. W tym celu opisana została bardzo szczegółowo opracowywana w Pentagonie po 2010 roku koncepcja wojny powietrznomorskiej z jej najważniejszymi składowymi, takimi jak nowoczesna bitwa zwiadowcza, rywalizacja o dominację nad systemem świadomości sytuacyjnej przeciwnika czy charakterystyka symetrycznego pola walki. Nie

bez znaczenia jest dokonująca się właśnie tzw. rewolucja w sprawach wojskowych, która – w połączeniu z nowymi technologiami – umożliwia horyzontalne i wertykalne poszerzenie pola walki poprzez dokonywanie rozpoznania i namierzania celów daleko w głąb sił przeciwnika oraz w konsekwencji precyzyjnego uderzania na dużą odległość w głąb przestrzeni, w której operuje przeciwnik. To, w połączeniu z rozwojem zdolności cybernetycznych, działań w spektrum elekromagnetycznym oraz rosnącej zależności globalnej od aplikacji cyfrowych i Internetu, tworzy nową jakość w wojennej sztuce operacyjnej. Ta jakość z kolei staje się wizytówką nie tylko sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić, ale także sił zbrojnych Chin oraz Rosji, a to zwiastuje nadejście symetrycznego pola walki pomiędzy w miarę równorzędnymi przeciwnikami. Coraz powszechniej można się spotkać z poglądem, że obserwujemy zmierzch Stanów Zjednoczonych jako jedynego światowego supermocarstwa. Stosownie do tego, system międzynarodowy zbudowany wokół niekwestionowanej dominacji USA miałby ewoluować w kierunku wielobiegunowości, a Stany Zjednoczone sprawiają wrażenie braku należytego zainteresowania lub, co gorsza, niemożności utrzymania strategicznej obecności oraz zdolności do wojskowej projekcji siły na odległych od brzegów Ameryki obszarach, położonych w sąsiedztwie sił, które chcą kwestionować system międzynarodowy zaprojektowany, zbudowany i gwarantowany przez potęgę USA. Co więcej, w Stanach Zjednoczonych odzywają się głosy, iż obszary te stanowią rosnące obciążenie dla amerykańskiej polityki zagranicznej, ponieważ przestały być „zasobem” tej polityki i w konsekwencji pojawiają się pomysły wycofania USA z bezpośredniego zaangażowania na trzech kluczowych obszarach, w których przejawia się rywalizacyjne napięcie pomiędzy słabnącym supermocarstwem a aspirującymi i ambitnymi Chinami i Rosją. Przede wszystkim dotyczy to mórz przybrzeżnych Zachodniego Pacyfiku, ale także Europy Środkowej i Wschodniej oraz, po części, Bliskiego Wschodu. Napięcie to przejawia się najsilniej w próbie uchwycenia przez Pekin kontroli nad strategicznymi i najważniejszymi na świecie morskimi liniami komunikacyjnymi na Morzu Wschodniochińskim oraz Południowochińskim, rozszerzaniu wpływów polityczno-ekonomiczno

-wojskowych w pierwszym i drugim łańcuchu wysp na Zachodnim Pacyfiku oraz rozpoczęcia w ramach Inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku ekspansji lądowej przez masy lądowe Eurazji w kierunku Europy z pominięciem tradycyjnych morskich szlaków komunikacyjnych, kontrolowanych przez USA. To skutkuje poszerzaniem wpływów i oddziaływania Chin na politykę mniejszych państw położonych w sąsiedztwie Państwa Środka na Zachodnim Pacyfiku i w azjatyckiej strefie brzegowej (Rimland), kosztem wpływów Stanów Zjednoczonych i dotychczasowego ładu międzynarodowego. Uważam, że znajdujemy się w momencie zwrotnym. System światowy utrzymywany przez potęgę wojskową USA wciąż obowiązuje, ale słabnie i jego przetrwanie nie jest pewne. Pauza geopolityczna, zwana jednobiegunową chwilą, trwająca od zakończenia zimnej wojny, właśnie się skończyła. Kluczowe elementy składające się na fundamenty systemu są kwestionowane, w szczególności: zdolność Stanów Zjednoczonych do swobodnej projekcji siły na morzach i oceanach oraz w strefie przybrzeżnej Eurazji (Rimland), siła i dynamika ekonomiczna Stanów Zjednoczonych oraz dominacja gospodarcza Ameryki w świecie w obliczu rosnącej potęgi gospodarczej Chin i kluczowego miejsca Chin w globalnej gospodarce. Zarysowująca się powyższa zmiana dotychczasowego układu sił w Eurazji i na jej wodach przybrzeżnych wpływa na system obecności wojskowej USA, który jest fundamentem systemu sojuszy bilateralnych i kolektywnych Waszyngtonu. Kształtująca się w głowach przywódców regionalnych sojuszników percepcja nowej rzeczywistości lada moment może uruchomić indywidualne kalkulacje dotychczasowych wiernych sojuszników Ameryki, którzy będą chcieli przetrwać w nadchodzącym, zapewne bardziej hobbesowskim świecie. Przywódcy tych państw mogą bowiem uznać, iż USA nie będą chciały lub nie będą mogły przyjść im z pomocą w momencie kryzysowym, a brak istnienia wielkiej amerykańskiej strategii, która odpowiadałaby na palące wyzwanie, mógłby ich tylko w tym utwierdzić. Kaskada indywidualnych kalkulacji mogłaby zmienić istniejący system międzynarodowy, kończąc okres funkcjonowania systemu stworzonego na zgliszczach II wojny światowej w Bretton Woods, z jego architekturą instytucjonalną, mechanizmami finansowymi i rolą dolara w obrocie międzynarodowym, które stanowiły kręgosłup ery globalizacji. Upadek systemu niósłby daleko idące konsekwencje: dla Stanów

Zjednoczonych, dla całego rejonu Pacyfiku, dla sojuszników USA, a w związku z tym dla równowagi sił w Eurazji i dla całego świata. Skuteczne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwo kluczowych geopolitycznie obszarów, takich jak Zachodni Pacyfik, stanowiło czynnik decydujący o stabilności systemu światowego. Zmiana może przynieść kryzys wiary w potęgę USA, liberalny i wolnorynkowy model rozwojowy wraz z otwartą globalną wymianą towarową oraz podważyć fundamenty ładu liberalnego wspieranego przez amerykańskie mocarstwo morskie. Od II wojny światowej Waszyngton utrzymywał sieć sojuszy z państwami zależnymi od siebie w zakresie bezpieczeństwa, a położonymi w pobliżu kluczowych arterii handlu międzynarodowego, wąskich przejść morskich oraz kluczowych skrzyżowań szlaków komunikacyjnych. Sojusznicy ci byli najbardziej istotni z punktu widzenia USA. Na Zachodnim Pacyfiku Amerykanie zbudowali system relacji z partnerami w strefie brzegowej Azji: Tajwanem, Singapurem, Filipinami, Koreą Południową oraz z potęgami morskimi Japonii i Australii. W Europie Centralnej i Wschodniej najpierw podczas zimnej wojny była to Republika Federalna Niemiec, a potem, po rozpadzie Związku Sowieckiego, państwa dawnego bloku sowieckiego położone w pomoście bałtycko-czarnomorskim pomiędzy Rosją leżącą w Heartlandzie, a pokonanymi w wojnie światowej przez dominujące mocarstwo morskie Niemcami. To te państwa są ważnymi elementami stworzonego przez USA systemu światowego, realizowanego przez instytucje i architekturę Bretton Woods, oraz nośnikami amerykańskiego liberalnego przekazu. Z punktu widzenia geostratega zaś zajmują one kluczowe miejsca strategiczne w strefie zgniotu pomiędzy obszarem wpływów dominującego w systemie mocarstwa morskiego a potęgami kontynentalnymi Chin i Rosji. Słabnięcie hegemona zazwyczaj jest osią obrotową dla sensu i celu polityki mocarstwa wschodzącego. Przywódcy pretendenta mogą mieć jednak poważny dylemat: o ile wyczuwają słabnięcie hegemona i starają się uzyskać jak najwięcej nowego miejsca strategicznego, to nie chcą ponosić nadmiernego ryzyka konfrontacji. Chcą zmienić układ, mają jednak trudność z wysondowaniem, jak bardzo Stany Zjednoczone są słabe, czy też, w innym ujęciu, jak bardzo wciąż są mocne. A zła ocena sił może doprowadzić do błędu strategicznego, eskalacji napięcia, a nawet bezpośredniej wojny

o dominację. To wielce ryzykowne, gdyż pomimo poważnych cięć w wydatkach Pentagonu, sekwestracji, redukcji liczebności wojsk lądowych oraz – w wymiarze wpływu technologii na sztukę wojenną – nadejścia epoki symetrycznego pola walki pomiędzy, w przybliżeniu, równorzędnymi przeciwnikami, Stany Zjednoczone wciąż cieszą się dominacją w wielu dziedzinach wojskowości, w tym dysponują wysuniętą obecnością okrętów i baz marynarki wojennej oraz globalnym zasięgiem sił powietrznych i globalnym systemem świadomości sytuacyjnej. To wciąż może uspokajać starych sojuszników w kluczowych obszarach Zachodniego Pacyfiku i Eurazji co do pozostawania tych krajów w zasięgu skutecznej projekcji siły USA. W związku z powyższym pretendent powinien dążyć do osiągnięcia zmiany systemu światowego powoli i bez podejmowania zbędnego ryzyka, a na pewno bez podejmowania zupełnie szalonego ryzyka prowadzenia bezpośredniej wojny z dotychczasowym hegemonem. Stopniowe bowiem sondowanie i testowanie siły USA wymusza znacznie bardziej miarodajną ocenę realnego układu sił. Historycznie rzecz biorąc, rosnące potęgi borykały się z dylematem, jakimi metodami zmierzyć siły hegemona, jak daleko mogą pójść w przesuwaniu wiecznie płynnego układu sił w relacjach międzynarodowych, zanim spotkają się z ostrą i bezpośrednią odpowiedzią potęgi do tej pory dominującej. Strategia sondowania siły hegemona niesie ze sobą pokusę częstego testowania tej siły na odległych, wysuniętych pozycjach strategicznej amerykańskiej obecności w Eurazji, co teoretycznie pozwala zbadać siłę i dokonywać przesunięć (uzyskiwać koncesję) kosztem hegemona. Zazwyczaj dokonuje się to na wymagających wojskowo pozycjach, na samym końcu wyciągniętych strategicznych szlaków komunikacyjnych, ale tam jednocześnie, gdzie wciąż istnieją zobowiązana dominującego dotychczas mocarstwa do obecności i wsparcia dla sojusznika. Te pozycje, przede wszystkim ze względu na geografię i tyranię odległości, wymagają dużego wysiłku, by je utrzymać. Natura pełzającej konfrontacji wynikającej z sondowania (testowania) siły hegemona może być zmienna, środki mogą ulegać zmianie, ale podstawowa zasada jest ta sama: unikanie wielkiego ryzyka w konfrontacji z USA, zachowanie małej intensywności rywalizacji i prowadzenie jej na wysuniętych dla USA pozycjach. Testowanie ustawiczne narusza bowiem amerykańskie zobowiązania i zdolność do projekcji siły, stanowiącej „uźródłowienie” Pax Americana, tym samym niszcząc stary ład.

Można sobie wyobrazić sytuację, że sojusznicy USA na Zachodnim Pacyfiku i w Europie, zrozumiawszy, iż ich sytuacja bezpieczeństwa się zmieniła, w obliczu braku realnej zdolności do pomocy i utrzymania gwarancji bezpieczeństwa przez USA podjęliby decyzję o odwróceniu się od Stanów Zjednoczonych, co już jest widoczne na Bliskim Wschodzie, a nawet, w pewnym stopniu, w Europie. Wydaje się, że dokonanie podobnej zmiany na Zachodnim Pacyfiku oznaczałoby koniec dotychczasowego systemu światowego, zważywszy na wagę tego regionu dla globalnej gospodarki oraz na potęgę gospodarczą Chin. Pojawiłaby się cała gama zachowań charakterystycznych dla chaotycznego okresu braku odczuwalnej i stabilizującej roli mocarstwa dominującego w systemie: poszukiwanie autonomii wojskowej przez poszczególne podmioty polityczne, formowanie regionalnych układów i sojuszy, w tym regionalny wyścig zbrojeń, finlandyzacja państw zależnych od sąsiedniego mocarstwa, odwrócenia sojuszy, reorientacja na nowe mocarstwo dominujące itp. Z początkiem XX wieku Stany Zjednoczone stały się czołową potęgą morską. Po dwóch wojnach światowych stały się dominującą, globalną potęgą morską wraz z charakterystyczną dla sił zbrojnych USA wysuniętą obecnością w strefie brzegowej (Rimlandzie) Eurazji. Obecność ta wspierała subtelny i złożony system sojuszy i przekonanie sojuszników, że warto wspierać amerykański system światowy, który daje stabilność i szansę rozwoju gospodarczego. I właśnie stała wysunięta obecność, możliwa dzięki niezakłóconej i swobodnej zdolności do projekcji siły i utrzymania szlaków komunikacyjnych do sojuszników, pozwoliła Waszyngtonowi uniknąć podejrzeń, że jako typowa potęga morska, korzystając z przywileju bycia „daleko”, za „bezpieczną wodą”, będzie zmiennie podchodził do sojuszy, jak to czyniła w przeszłości inna morska potęga – Wielka Brytania, prowadząc politykę „elastycznego” równoważenia kolejnych zagrożeń płynących dla pozycji imperium z Europy kontynentalnej i zaskarbiając sobie tym postępowaniem określenie „perfidny Albion”. Dotychczasowa ufna percepcja polityki amerykańskiej u sojuszników może ulec zmianie, jeśli już nie ulega jej obecnie, gdy w świetle powyżej zarysowanej prawidłowości z trudnością utrzymania stałej wysuniętej obecności USA, obserwuje się po 2013 roku niepokojące sojuszników przejawy „wielkiej polityki” w trójkącie USA–Chiny–Rosja, gdzie Stany Zjednoczone mogą mieć pokusę do reagowania charakterystycznego dla

mocarstwa morskiego, czyli balansującego poczynania i siłę mocarstw kontynentalnych, używając jednego przeciw drugiemu. Przyczyną takiej zmiany mogą być po prostu koszty strategiczne utrzymania wysuniętej obecności wojskowej, koszty i wysiłek kontroli szlaku komunikacyjnego prowadzącego do sojuszników oraz wspierania wojskowego i politycznego tych sojuszników. Istotny wpływ na powyższe ma rozwijanie przez Chiny i Rosję zdolności antydostępowych, zwanych w fachowym żargonie wojskowym A2AD (anti-access/area denial), które poważnie ograniczają Amerykanom możliwość przyjścia z pomocą sojusznikom na Zachodnim Pacyfiku i w Eurazji. Może to także uruchomić skłonność mocarstwa morskiego do zawierania wielkich układów z potężnymi rywalami ponad głowami starych sojuszników i ich kosztem. Rosnąca rywalizacja na osi USA–Chiny o nowy ład międzynarodowy wydaje się mieć potencjał wielkiej rywalizacji w XXI wieku o to, kto ustala reguły gry. Takie starcia mogą niestety skończyć się wybuchem wojny o dominację, co niniejsza książka stara się możliwie wnikliwie przeanalizować. Ze względu na omawianą dziedzinę, czyli rywalizację dominacyjną pomiędzy głównym mocarstwami świata, uważam, że najbardziej wiarygodną z dostępnych metod przybliżających stosunki międzynarodowe jest metoda neorealistyczna, która koncentruje się na państwach i mocarstwach, ich interesach i następstwach tychże. Neorealizm czerpie swą genezę z klasycznego realizmu politycznego istniejącego od starożytności: w Chinach od Sun Zi, w Europie od Tukidydesa, a wiekach późniejszych od Machiavellego oraz Hobbesa. Realizm w nauce o stosunkach międzynarodowych jest jedną z dwóch wielkich szkół, fundamentalnie różniących się w postrzeganiu świata, człowieka, społeczeństwa i polityki. Dla odmiany idealizm (liberalizm) wierzy w racjonalny i moralny porządek, który można budować według racjonalnych zasad uniwersalnych. Natura ludzka jest dobra, a zło i niesprawiedliwość wynikają z niewiedzy, niekompetencji, ale mogą zostać naprawione poprzez np. stosowną edukację lub reformy. Idealizm (liberalizm) dopuszcza nawet użycie siły w imię zaprowadzenia wyżej wymienionych uniwersalistycznych reguł. Realizm natomiast pesymistycznie patrzy na rzeczywistość, a świat jest niedoskonały i składa się ze sprzecznych interesów, rywalizujących ze sobą wartości i jest miejscem, gdzie

uniwersalne zasady moralne nie mogą być nigdy wprowadzone w pełni. Odwołuje się za to do zasady wzajemnego równoważenia sił i wpływów oraz bardziej do historycznych precedensów niż do abstrakcyjnych reguł, skupiając się na realizacji mniejszego zła, a nie absolutnego dobra. W grze mocarstwowej obowiązuje zatem zasada maksymalizacji siły politycznej, nastawienie egoistyczne uczestniczących w niej państw, w tym obowiązuje gra o sumie zerowej, oraz wynikające z tych wszystkich łącznych powodów dążenie do maksymalizacji obsługiwania własnych interesów kosztem innych aktorów sceny międzynarodowej, gdyż tylko osiągnięcie możliwie największej potęgi daje poczucie bezpieczeństwa. Niniejsza książka z zamysłem oparta została na klasycznej geopolityce i geostrategii, szczegółowo omówionych w Rozdziale I, zatytułowanym „Geostrategiczna gra”. Wyjaśnione w nim zostały pojęcia podstawowe: geografii, geopolityki, geostrategii, a także wzajemnych pomiędzy nimi zależności. Przybliżona została ważna dystynkcja potęgi morskiej od potęgi lądowej. W tym samym rozdziale wyjaśniłem strukturalne napięcie pomiędzy obszarem Rimlandu i Heartlandu oraz dlaczego te kategorie mają istotne znaczenie w czasach współczesnych i jak będą oddziaływać na nadchodzącą przyszłość. Rozdział II został poświęcony amerykańskiej wielkiej strategii w XIX i XX wieku oraz historii ekspansji Stanów Zjednoczonych i wpływów tego państwa w ciągu ostatnich dwustu lat. Sporo miejsca zajmuje opis uwarunkowań geopolitycznych amerykańskiego sukcesu oraz rola w tym sukcesie wysuniętej poza kontynent macierzysty obecności marynarki wojennej USA jako trzonu amerykańskich sił zbrojnych i fundamentu zdolności do projekcji siły na obszarach odległych od brzegów Stanów Zjednoczonych. W końcu tego rozdziału opisuję pivot na Pacyfik, zainicjowany w drugiej dekadzie XXI wieku po latach zaangażowania polityki amerykańskiej na Bliskim i Środkowym Wschodzie, co należy chyba uznać za cezurę początku rywalizacji wielkich mocarstw na Zachodnim Pacyfiku i w Eurazji oraz ostateczny powrót „wielkiej historii”. Rozdział III wprowadza założenia amerykańskiej koncepcji wojny powietrzno-morskiej (Air-Sea Battle Concept), szczegółowo opisuje uwarunkowania geograficzne oraz problemy operacyjne, z którymi muszą się zmierzyć siły zbrojne dominującego mocarstwa morskiego na Zachodnim

Pacyfiku. To nowość, do której Amerykanie nie byli przyzwyczajeni. Opisane zostały plany wojenne USA i Japonii w razie ewentualnej wojny z Chinami, w różnych scenariuszach i wariantach. Rozdział IV zajmuje się analizą rosnącej potęgi wojskowej Chin w regionie oraz nowoczesną sztuką wojskową na coraz bardziej symetrycznym polu walki. Porównuje trendy w kształtującym się nowym układzie sił oraz przyszłość sztuki wojennej, zwłaszcza na morzu i w powietrzu oraz w przestrzeni wirtualnej. Rozdział V opisuje zagadnienia operacyjne wojny powietrzno-morskiej w teatrze wojskowym Oceanu Indyjskiego, rolę Cieśnin Indonezyjskich, Australii oraz znaczenie ewentualnych morskich działań peryferyjnych. Szczegółowo przedstawia chińską strategię Sznura Pereł, czyli budowy baz w basenie Oceanu Indyjskiego i utrzymania dzięki nim morskich linii komunikacyjnych prowadzących do Chin. W Rozdziale VI szczegółowo przedstawiono krytykę i zarzuty, jakie spotkały koncepcję wojny powietrznomorskiej w wymiarze strategicznym i operacyjnym, oraz rozpatrywane są różne wersje eskalacji ewentualnego konfliktu zbrojnego. Rozdział VII wprowadza w fenomen wzrostu potęgi Chin i nieznajdującej porównań historycznych drogi do pozycji supermocarstwa rozpoczętej przez Denga Xiaopinga. Rozdział analizuje, jakie są fundamenty siły gospodarki Chin i ogólnej potęgi Państwa Środka, jaka jawi się przed nim przyszłość oraz w jaki sposób rosnąca potęga spowodowała narastanie rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi i w czym konkretnie rywalizacja się przejawia. Rozdział VIII omawia rozpoczętą niedawno lądową ekspansję wpływów politycznych i gospodarczych Chin jako manewru geostrategicznego „od morza w kierunku Europy poprzez masy lądowe Eurazji”, czyli inicjatywę Nowego Jedwabnego Szlaku, w tym jakie konsekwencje geopolityczne oraz skutki w trójkącie Chiny–USA–Rosja ten wielki manewr wywoła. Omawiam również perspektywę zbudowania nowego ładu światowego z odwróceniem zależności szlaków komunikacyjnych kontrolowanych z morza na rzecz tych kontrolowanych z lądu, co mogłoby zmienić fundamenty systemu światowego powstałe po dokonaniu wielkich odkryć geograficznych i ukształtowane w epoce kolonizacji. Krótko przedstawiam teoretyczny długoterminowy wpływ inicjatywy na sytuację w Europie Środkowej i Wschodniej, w tym na Polskę. Rozdział IX, zatytułowany „Stary i nowy ład oraz niepewna przyszłość”,

jest najdłuższy i stawia najwięcej znaków zapytania, bowiem analizuje reakcję USA na zachodzące wspomniane we wcześniejszych rozdziałach zmiany. Opisuje różne modele strategicznej obecności, w tym opcję częściowego wycofania z Eurazji, a nawet pełnego powrotu do izolacjonizmu. Przedstawia również strategię Pekinu oraz pokazuje, gdzie i na jakich obszarach wpływów oba mocarstwa znajdują się na kursie kolizyjnym. Rozdział X opisuje potencjalne miejsca zapalne, czyli obszary potencjalnej eskalacji rywalizacji chińsko-amerykańskiej: Morze Południowochińskie, Morze Wschodniochińskie, Tajwan. Opisuje też zjawisko, które w szerokim znaczeniu określiłem jako „wojnę walutową” na oznaczenie różnych przejawów obecnej i przyszłej rywalizacji walutowo-finansowej USA i Chin o dominację w handlowym i finansowym systemie światowym. Rozdział XI został zatytułowany „Lekcje historii” i nawiązuje jako przestroga do błędów z przeszłości popełnianych przez przywódców, którzy działając w warunkach nasilającej się rywalizacji, podejmowali decyzje, które następnie w wyniku eskalacji przeradzały się w otwarte wojny. Przykładami przywołanymi są: Japonia w 1941 roku, Europa w 1916 roku, Europa w 1941 roku, wojna USA z Hiszpanią w 1898 roku, Wietnam w 1979 roku. Na końcu, w Rozdziale XI, zajmuję się pułapką Tukidydesa, czyli zjawiskiem, którego zrozumienie, moim zdaniem, pozwala na głębsze pojęcie najbardziej niebezpiecznego mechanizmu eskalacyjno-rywalizacyjnego, który może doprowadzić do wybuchu wojny. Na samym końcu zastanawiam się, jak można uniknąć pułapki Tukidydesa w relacji USA–Chiny. Praca jest też opatrzona krótkim glosariuszem w celu przybliżenia czytelnikowi pojęć z dziedziny nowoczesnej wojskowości i strategii. Jeśli chodzi o źródła związane z geopolityką i geostrategią, literatura pochodzi przede wszystkim ze świata anglosaskiego. W pierwszym rzędzie to klasyczna geopolityka XIX- i XX-wieczna – dzieła Alfreda T. Mahana, Halforda J. Mackindera, Juliana S. Corbetta, Nicholasa J. Spykmana, George’a F. Kennana oraz czołowych przedstawicieli establishmentu anglosaskiego zajmujących się bezpieczeństwem w XXI wieku, takich jak Henry Kissinger, Robert Kagan, Paul Kennedy, Zbigniew Brzeziński, Joseph. S. Nye, John Mearsheimer, Robert D. Kaplan czy pochodzący

z Australii Hugh White. W Europie chciałbym wyróżnić Luisa Simona, z którego opracowań obficie korzystałem, oraz Christophera Cokera, obu zajmujących się tematyką poruszaną w niniejszej pracy. W zakresie sztuki wojennej w zasadzie w całości są to najbardziej aktualne opracowania amerykańskich think-tanków oraz poszczególnych analityków, w szczególności związanych z Center for Strategic and Budgetary Assessments (CSBA), czołową amerykańską instytucją zajmującą się nowoczesną sztuką wojenną, znaną z publikowania doskonałych analiz wyznaczających trendy, RAND Corporation oraz Potomac Foundation w Waszyngtonie. Godne odnotowania są publikacje cieszącej się wielkim uznaniem i tradycją amerykańskiej „kuźni” geopolitycznej – US Naval War College w Newport na Rhode Island, wraz z jej głównym specjalistą od koncepcji wojny powietrzno-morskiej – Toshi Yoshiharą. Ważne są opracowania Council on Foreign Relations, Center for Strategic and International Studies oraz US Army War College. Na bieżąco analizowałem i studiowałem niemal wszystkie publikowane i dyskutowane w ostatnich latach za oceanem raporty i analizy dotyczące tematu ujętego w pracy. Spośród konkretnych badaczy i autorów zajmujących się tematyką należy wymienić Andrew F. Krepinevicha, Andrew Ericksona, Barry Wattsa, Jana van Tola, Thomasa Mahnkena, Colina Graya, Aarona L. Friedberga, Andrew Nathana, Andrew Scobella, a z młodego pokolenia – Iskandera Rehmana oraz Nicholasa Myersa. Niebagatelną część studiów stanowią wnioski z rozmów w Stanach Zjednoczonych przeprowadzonych z osobami zaangażowanymi w pivot na Pacyfik oraz w kształtowanie i planowanie koncepcji operacyjnych dla sił zbrojnych USA, w tym rozmowy w Biurze Wojny Powietrzno-Morskiej w Pentagonie (Air-Sea Battle Office) oraz z analitykami wewnętrznego think-tanku w Pentagonie – legendarnego Office of Net Assessment (ONA). Dużą formacyjną rolę odegrał też wargaming i strategiczne symulacje, w których brałem udział, przede wszystkich organizowane w Potomac Foundation w Waszyngtonie oraz w różnych ośrodkach w Europie. W zakresie wiedzy o Chinach poza literaturą w języku angielskim, zwłaszcza pióra Henry Kissingera, Iana Morrisa czy Davida Shambaugh i Liu Mingfu, w istotny sposób wykorzystałem bogatą literaturę w języku polskim. Należy wymienić tu prace i publikacje Bogdana Góralczyka, Waldemara J. Dziaka, Krzysztofa Gawlikowskiego. Co do analiz w języku polskim

skorzystałem z opracowań warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), w szczególności pióra Marcina Kaczmarskiego. Z analiz OSW oraz z prac Michała Lubiny korzystałem także w zakresie wiedzy o Rosji i Azji Środkowej. Spośród ośrodków analitycznych rosyjskich czerpałem wiedzę m.in. z moskiewskiego ośrodka CAST (Centre for Analysis of Strategies and Technology). Nie sposób wymienić w tym miejscu wszystkich autorów i wszystkich prac, z których korzystałem. Zamieszczona na końcu pracy bibliografia szczegółowo przedstawia listę pozycji, które dotyczą opisanego tematu, a które były mi pomocne przy studiowaniu tematu i przygotowaniu książki. Pracę niniejszą traktuję jako swoisty intelektualny egzamin dojrzałości. Rozważany temat będzie bardzo ważny dla naszej przyszłości, a przewidywanie (w pewnym sensie) przyszłości w oparciu o instrumenty klasycznej geopolityki i geostrategii może być prawdziwą intelektualną podróżą. Niniejsza książka powstała w znacznym stopniu na podstawie rozprawy doktorskiej zatytułowanej: „Sytuacja geostrategiczna Stanów Zjednoczonych i Chin na Zachodnim Pacyfiku i w Eurazji w kontekście amerykańskiej koncepcji wojny powietrzno-morskiej”, którą obroniłem w czerwcu 2016 roku w Polskiej Akademii Nauk. Książka nigdy by nie powstała bez pomocy wielu ludzi, którym tutaj chciałbym podziękować. Szczególne podziękowania należą się mojemu promotorowi Profesorowi Bogdanowi Góralczykowi, sinologowi i ambasadorowi RP w kilku azjatyckich krajach, za wielki nakład pracy, którą wykonał, udzielając mi pomocy, wskazówek, służąc radą i wygładzeniem naukowym. W szczególności dziękuję za to, że – jak mi się zdaje – uwierzył, iż niniejsza praca ma istotny sens. Pomógł mi też zmierzyć się z tematem w zdyscyplinowany czasowo sposób, czyniąc mi tym wielką przysługę. Dziękuję dr. Michałowi Lubinie za wieloletnie dzielenie się wiedzą o Chinach i Azji, w tym wspólnie spędzone w Chinach chwile, oraz za niezliczone, wzbogacające rozmowy o uwarunkowaniach ładu globalnego, szczególnie w kontekście Azji i Zachodniego Pacyfiku, z których korzystałem obficie w pracy. Szczególnie pragnę podziękować całemu zespołowi Potomac Foundation w Waszyngtonie za wiele rzeczy, że wymienię chociażby umożliwienie mi kontaktów i rozmów z czołowymi analitykami zajmującymi się tematyką

w Waszyngtonie, w tym z osobami odpowiedzialnymi za tytułową koncepcję w Biurze Wojny Powietrzno-Morskiej w Pentagonie oraz w US Naval War College w Newport na Rhode Island, oraz dziękuję za zaproszenie do udziału w symulacjach strategicznych i grach wojennych. Nie mniejsze podziękowania pragnę wyrazić za udostępnienie mi nieprzebranych zasobów biblioteki Potomac Foundation dotyczącej Pacyfiku i Azji oraz sztuki wojennej. Szczególnie chciałbym w tym miejscu podziękować Nicholasowi Myersowi z Potomac Foundation za niezwykłe rozmowy o geopolityce, geostrategii i o nadchodzącej przyszłości. Dziękuję Bartłomiejowi Radziejewskiemu za włożoną ciężką pracę w krytyczną lekturę pierwszych wersji dysertacji, za szczegółowe, krytyczne i jakże konstruktywne uwagi i prawdziwie przyjacielskie uwagi co do pożądanego kierunku, treści i formy pracy. Dziękuję Magdalenie Ucińskiej-Wróbel za codzienną pomoc i nieocenione współdziałanie w opracowaniu stylistycznym pracy, pomoc w jej kompilacji, składaniu i zapisywaniu. Bez tego nie poradziłbym sobie w złożonym i długotrwałym procesie przygotowania książki. Martynie Tonderze-Łepkowskiej dziękuję za ogromną, włożoną bezpośrednio w pracę, pomoc redakcyjną, bez której praca nie powstałaby. Pragnę podziękować Grzegorzowi Banasiukowi, Radkowi Pyfflowi i Jackowi Rasiowi za wspólny czas, niezliczone rozmowy dotyczące wzrostu Chin, znaczenia Azji, roli strategii i sztuki wojennej. Szczególne podziękowania należą się Wojciechowi Zalewskiemu – znakomitemu znawcy geografii wojskowej – za wykonanie map i grafik do niniejszej pracy oraz za wspólne gry wojenne w Potomac Foundation, co zawsze było dla mnie wielką przyjemnością. Dziękuję także Tomaszowi Szatkowskiemu, z którym wspólnie kilka lat temu podjęliśmy wysiłek analizowania nadchodzącej nowej rzeczywistości strategicznej oraz rozpoczęliśmy pracę nad zrozumieniem przyszłego pola walki w nowoczesnej wojnie. Danielowi Zarewiczowi dziękuję w szczególności – za słowa otuchy i wsparcie przy studiach nad tematem, w tym na zakrętach z tym związanych i samej pracy. Dziękuję również Aleksandrowi Kopińskiemu, który w nadal tajemniczy dla mnie sposób pchnął mnie kiedyś w kierunku krytycznego myślenia

o otaczającej rzeczywistości i spowodował, że moje myśli poczęły brnąć w zakamarki, w które iść chyba wcześniej nie chciały. Szczególnie wdzięczny jestem nieżyjącemu już wielkiemu pisarzowi Józefowi Mackiewiczowi, który przy całej swojej (skrywanej) wrażliwości wypełnił poprzez swoje powieści w moim życiu rolę realistycznego kompasu otaczającej rzeczywistości i skierował ostatecznie na tory geopolityki, choć sam tego nigdy, zdaje mi się, tak by tego nie określił. Bardzo dziękuję Mamie i Tacie za bardzo wiele, choć w tym miejscu wspomnę przede wszystkim przekazaną formację intelektualną. Dziękuję też za to, że byli najwierniejszymi czytelnikami kolejnych rozdziałów, wersji i postępów pracy, co czynili z nieustępującym zaangażowaniem. To wszystko mobilizowało mnie do wytężonej pracy. Odpowiedzialność za wszelkie niedociągnięcia spoczywa wyłącznie na mnie.

Rozdział I

Geostrategiczna gra Geografia nie wykłóca się na argumenty, ona po prostu jest Nicholas J. Spykman, amerykański politolog i geopolityk1

1.1. Geografia. Geopolityka. Geostrategia Książka niniejsza oparta jest na klasycznym założeniu geopolityki, stanowiącej podstawowe i najważniejsze tło dla zmagań geostrategicznych, które prowadzą ze sobą i będą z coraz większym natężeniem prowadzić w XXI wieku dwa potężne mocarstwa rozdzielone ogromnymi przestrzeniami Pacyfiku. Jedno mocarstwo – z perspektywy geopolitycznej – położone na kontynentalnych rozmiarów wyspie usytuowanej pomiędzy Atlantykiem a Pacyfikiem – to Stany Zjednoczone Ameryki, a drugie, znajdujące się na wschodnim, otwierającym się na Pacyfik krańcu największego kontynentu świata, Eurazji – to Chiny. Miejsce to nazywane jest w geopolityce Rimlandem2. Fundamentem zarówno geopolityki, jak i wynikającej z niej geostrategii jest geografia świata. Zarysowująca się chińsko-amerykańska rywalizacja polityczna, gospodarcza, a także, od niedawna, militarna o dominację w Rimlandzie azjatyckim i morzach przybrzeżnych Zachodniego Pacyfiku (oraz w niedalekiej przyszłości Oceanu Indyjskiego) dokonuje się w zgodzie z żelaznymi prawidłami geopolityki. O najważniejszych z nich będzie mówił niniejszy rozdział, co pozwoli wprowadzić czytelnika w niezbędne instrumentarium do oceny działań obu stron. To z kolei pozwoli zrozumieć siły i uwarunkowania, w jakich poruszają się i dokonują wyborów przywódcy Chin i Stanów Zjednoczonych, prowadząc sprawy swoich państw. Mapa nr 1.1. (patrz wkładka kolorowa) Mapa świata według teorii geopolitycznej Nicholasa J. Spykmana

Geografia jest niczym innym jak geologiczną realnością Ziemi, składającą się z gór, rzek, mórz i oceanów, klimatu, surowców itp.3 Geopolityka natomiast jest połączeniem cech geograficznych naszej planety (np. zasobów naturalnych) z ludzką działalnością (np. technologiami produkcji czy komunikacji), która zmienia w mniejszym lub większym stopniu wartość danego geograficznego miejsca4, zwłaszcza w dłuższej

perspektywie czasowej. I o ile geografia pozostaje stała, o tyle wartość danego miejsca jest zmienna, a nawet czasami ewoluuje dynamicznie wraz z rozwojem technologii. Dla zobrazowania tego zjawiska można porównać strategiczną wartość kopalni soli obecnie i tysiąc lat temu lub polityczne znaczenie Morza Kaspijskiego i Bliskiego Wschodu po wynalezieniu silnika spalinowego i radykalnym wzroście zapotrzebowania na ropę i produkty ropopochodne. W rzeczy samej istotą geopolityki jest lokalizacja strategicznych i ekonomicznych zasobów w relacji do linii komunikacyjnych je łączących. W innym ujęciu geopolityka to władza i jej wykonywanie w konkretnej przestrzeni geograficznej, przy uwzględnieniu ograniczeń, profitów i przewag z niej wynikających5. Mapa geopolityczna w dużym uproszczeniu składa się więc z zaznaczonych, konkretnych miejsc o różnej wartości wyznaczonej zasobami, w tym zasobami ekonomicznymi i strategicznymi. A zatem z punktu widzenia przywódcy prowadzącego sprawy państwa, geopolityka to nic innego niż świat, w którym żyje i porusza się codziennie jego państwo6. Jako taka jest najbardziej obiektywną rzeczywistością, niezależną od motywacji, życzeń i kaprysów, a nawet percepcji polityków (percepcja jest reakcją na geopolitykę, ale nie kształtuje jej), i wyznaczona jest lokalizacją szeroko pojętych zasobów oraz ich wzajemnym powiązaniem i skomunikowaniem. Geostrategia z kolei opisuje, gdzie i w jaki sposób podmiot polityczny (państwo) kieruje wysiłki wojskowe i dyplomatyczne w celu poprawienia swojej pozycji i optymalizacji własnego rozwoju, często kosztem innych. Ponieważ zasoby są zawsze ograniczone, najpotężniejsze nawet mocarstwa muszą wybierać, gdzie lokować swoje wysiłki i gdzie wywierać wpływ (gospodarczy, wojskowy lub oba łącznie), co nadaje geograficzny wymiar polityce zagranicznej7. W praktyce dnia codziennego geopolityka sprowadza się do radzenia sobie, a właściwie pogodzenia się, z ograniczeniami dla naszych ludzkich planów, chęci i marzeń. W przypadku polityki zagranicznej dotyczy to ograniczeń dla agendy politycznej i celów państwa8. Ograniczenia wynikają z elementarnych uwarunkowań geograficznych, takich jak: dystans, bariery naturalne (góry, bagna, lasy, morza i oceany), żyzność lub brak żyzności gleby, opady lub ich brak, dostęp do morza, zasoby surowcowe itp. W wypadku geostrategii dotyczących spraw wojskowych i projekcji siły wojskowej daleko od własnych baz bardzo łatwo zrozumieć, jaką przeszkodą

jest dystans, istnienie łańcuchów górskich, wielkich oceanów oraz brak dostępnych i dogodnych portów wojennych9. Dla właściwego zrozumienia znaczenia geografii, geopolityki i geostrategii istotne jest prześledzenie zachodzącego w nich wzorca zmian. Zmiany geograficzne, poza dramatycznymi i wyjątkowo rzadkimi sytuacjami, jak wybuch wulkanu, zdarzają się sporadycznie. Okresy występowania przemian mierzone są nawet w tysiącach i milionach lat (zmiany układu oceanów i pasm górskich). Zmiany geopolityczne dokonują się szybciej wraz z rozwojem i upadkiem obszarów obfitujących w zasoby (a więc docelowo mogących dać siłę tym, którzy z nich korzystają) oraz wraz z ewolucją szlaków komunikacyjnych do nich prowadzących. Takie przemiany zachodzą jednak relatywnie powoli i zajmują lata (budowa kanałów Panamskiego i Sueskiego), dekady (odejście od węgla jako napędu floty wojennej na rzecz ropy naftowej), a nawet wieki (wielkie odkrycia geograficzne Europejczyków od XV wieku), niemniej jednak stale się dokonują, geopolityka jest zatem w ciągłym ruchu. Przykładami są: odkrycie szlaków żeglugowych do Azji wokół Afryki, rozwój Chin w ostatnich 35 latach lub rozwój kolei w Europie kontynentalnej w XIX wieku10. Geostrategia natomiast jest najbardziej elastyczna pod względem czasu. Może ulec zmianie nawet w ciągu tygodnia lub miesiąca po wydaniu stosownej decyzji przez przywódcę politycznego. Dobrym przykładem jest geostrategiczna decyzja USA dotycząca dokonania interwencji w Afganistanie w 2001 roku, czyli na terenie, który nie był w latach ją poprzedzających obszarem szczególnego zainteresowania lub ważnych interesów amerykańskich11. Przykładem błędu geostrategicznego o dalekosiężnych konsekwencjach pozostaje decyzja chińskich władców dynastii Ming z połowy XV wieku o zaprzestaniu morskich ekspedycji na Ocean Indyjski i do Wschodniej Afryki, co najprawdopodobniej zmieniło losy świata, pozwalając dokonać wielkich odkryć geograficznych Europejczykom12, dało im bowiem niezbędny czas, aby – z punktu widzenia geopolityki – wydobyć się ze średniowiecznego oblężenia, w którym Rimland europejski znajdował się od końca starożytności, po pojawieniu się w wiekach VII–VIII w basenie Morza Śródziemnego ludów politycznie połączonych wyznawaniem islamu13. One bowiem, aż do ostatecznej degeneracji pozycji

tureckiego Imperium Ottomanów w XIX wieku, kontrolowały jedyny dostępny szlak przepływu ludzi i handlu pomiędzy Europą a Azją, czyli Bliski Wschód i Lewant, uniemożliwiając tym samym ekspansję Europy w kierunku zasobów bogatej i ludnej Azji (Rimlandu azjatyckiego), a więc drugiego gospodarczego płuca Eurazji, obok szeroko pojętej Europy Zachodniej, czyli Rimlandu europejskiego. Po wnikliwym przyjrzeniu się mapie można spostrzec, że nie było żadnego innego szlaku, którym można było „przebić się” w kierunku bogactw i możliwości (zasobów), jakie oferowały wtedy i oferują dzisiaj Azja i Indie (Indie jako szczególne miejsce z punktu widzenia europejskiej polityki kolonialnej i historii ekspansji Europy)14. Wody Arktyki obmywające Eurazję od północy w sposób oczywisty nie stanowiły i także dzisiaj wciąż nie stanowią ważnego i w pełni dostępnego szlaku komunikacyjnego ani handlowego. Rosyjski lądowy Heartland, ogromny, właściwie bezludny, prowadzący bądź przez Syberię, bądź przez dzisiejszy Kazachstan do Chin, bez dogodnej komunikacji rzecznej (rzeki płyną w najgorszy możliwy sposób dla komunikacji ludzkiej – południkowo w kierunku północy do zimnych i zamkniętych lodem wód arktycznych), z bardzo długą zimą, stanowił wówczas barierę nie do pokonania, a i dziś przebycie tej drogi nie jest rzeczą łatwą ani opłacalną. Kolej transsyberyjska, wybudowana pod koniec XIX wieku, wciąż nie stanowi ważnego szlaku handlowego, co pokazuje skalę trudności w pokonaniu tak ogromnej i nieprzyjaznej masy lądowej w kontekście ruchu ludzi, towarów i kapitału. Największa światowa pustynia – Sahara – stanowiła i dalej stanowi na południe od basenu Morza Śródziemnego przeszkodę trudną do pokonania dla lądowej ekspansji wpływów Europy. Zatem jeśli spojrzymy na mapę Eurazji oczami geostratega późnego średniowiecza, rozumiejącego podstawowe uwarunkowania geopolityczne, łatwo pojąć, że dla Europejczyków z Rimlandu istniały jedynie dwie drogi poszukiwania obszarów dysponujących szeroko pojętymi zasobami: pierwsza – droga lądowa przez Lewant i Bliski Wschód i dalej rozwidlająca się bądź w kierunku starego Jedwabnego Szlaku prowadzącego do Chin, bądź w kierunku Oceanu Indyjskiego do strefy brzegowej Indii poprzez dawną Kalkutę15, a następnie do Indochin, obecnej Indonezji, i dalej do przebogatych ówczesnych Chin; oraz druga – droga wyłącznie morska, wymagająca pokonania Atlantyku przez żeglarzy i dokonania przełomu

poprzez opłynięcie Afryki i dotarcie przez Ocean Indyjski do Azji. W następnej kolejności zaś poszukiwania drogi do Indii poprzez opłynięcie globu, począwszy od pomysłu Krzysztofa Kolumba żeglującego na zachód przez bezmiar Atlantyku w kierunku, jak się później okazało, Nowego Świata, nieznanego wcześniej geostrategom. W ten sposób otwarte na wybrzeże Atlantyku państwa zachodniej Europy wydostały się z powyżej opisanego geopolitycznego ograniczenia poprzez podbój oceanów. To zmieniło ówczesny świat, doprowadzając najpierw do wielkich odkryć geograficznych, a potem do europejskiego podboju świata, w tym europejskiej bezprecedensowej dominacji w dobie kolonizacji. Ostatecznie od około 500 lat żyjemy w świecie nazwanym od nazwiska Kolumba światem kolumbijskim, charakteryzującym się przewagą geostrategicznego oddziaływania szeroko pojętego „morza” na procesy geopolityczne, co w szczególności przejawia się w strukturalnej przewadze państw morskich, mogących korzystać z dogodnego położenia geograficznego dla pomnażania swoich wpływów i znaczenia16, w potrzebie kontrolowania przez dominujące mocarstwa morskie szlaków komunikacyjnych i handlowych na morzach i oceanach oraz we wpływie powyższego na relacje i układ sił pomiędzy najważniejszymi podmiotami politycznymi17. Wszystkie te uwarunkowania mają także przemożny wpływ na struktury i zasady, na jakich odbywa się handel światowy, na sposób akumulacji kapitału, następnie rozkład skumulowanego bogactwa oraz, co niezmiernie ważne, zlokalizowania kluczowych punktów strategicznych, których polityczna lub wojskowa kontrola wpływa na zmianę bilansu sił pomiędzy podmiotami18. Z punktu widzenia wzajemnych relacji geografia, geopolityka i geostrategia są sui generis warstwami jednej sceny międzynarodowej, poruszającymi się w różnym tempie i z różnych powodów19, zachodząc na siebie i nakładając się, jak w ruchomym mechanizmie. Są ze sobą powiązane, wpływają na siebie, ale nie wynikają deterministycznie jedna z drugiej w stu procentach. Na przykład błędne decyzje geostrategiczne podjęte w wyniku kaprysu władcy nie są oparte na realnej ocenie uwarunkowań geopolitycznych20. Geostrategia jest interpretacją, próbą odczytania geopolityki, a zarazem odpowiedzią na stawiane przez nią wyzwania, ale nie jest automatycznie przez nią determinowana, bo wtedy zawsze byłaby

optymalna i skuteczna, a tak przecież nie jest. I to stanowi właśnie prawdziwe wyzwanie dla geostrategów: jak należycie odczytywać złożone, zmieniające się uwarunkowania geopolityczne i jak na nie reagować krótko-, średnioi długoterminowo, przyjmując odpowiednią strategię (geostrategię) państwa. Geostrategia nie odpowiada automatycznie i samoczynnie na obiektywne przecież uwarunkowania geopolityki, bo może być rażąco błędna w wyniku chociażby nieprawidłowego odczytania zmieniających się uwarunkowań. Paradoksalnie, na drodze do sformułowania właściwej geostrategii przeszkodą może stać się sama geografia, a konkretnie stałe położenie danego państwa, które pomimo właściwego odczytania geopolityki uniemożliwia dopasowanie geostrategii do zachodzącej, niekorzystnej dla tego państwa zmiany. Przykładem powyższego jest upadek znaczenia Wenecji jako prawdziwej potęgi w basenie Morza Śródziemnego kontrolującej ruch towarów, ludzi i kapitału pomiędzy Europą a Lewantem, który dokonał się w następstwie odkryć geograficznych i opanowania drogi żeglugowej do Indii i Azji wokół Afryki przez Przylądek Dobrej Nadziei. Przywódcy polityczni Wenecji po prostu nic nie mogli zrobić, by dopasować swoją geostrategię, gdyż tak fundamentalnie zmieniły się uwarunkowania geopolityczne, że stała i niezmienna geografia zmieniła pozycję Wenecji z uprzywilejowanej w trzeciorzędną21. Logika stosunków międzynarodowych determinuje, że każdy podmiot polityczny dostosowuje swoją geostrategię do wymagań sytuacji geopolitycznej w celu zabezpieczenia własnego optymalnego rozwoju22. W wymiarze konkretnym nadrzędnym celem geostrategii jest kontrola i dostęp do obszarów, gdzie występują zasoby, z jednoczesną kontrolą łączących je szlaków komunikacyjnych gdyż to zwiększa siłę podmiotu politycznego, a zatem poprawia jego szanse na przetrwanie oraz daje potencjał do prosperity i zwiększania potęgi, znaczenia i wpływów. Podstawowe prawo geopolityki polega na tym, że gdy podmiot polityczny nie podejmuje próby kontroli zasobów i szlaków komunikacyjnych lub gdy te próby mu się nie udają, to inne podmioty polityczne wypełniają powstałą próżnię i dokonują tego wcześniej czy później. Państwo, które posiada zasoby i kontroluje do nich dostęp, akumuluje bogactwo, a siła jego wzrasta w relacji do innych, którym się to nie udało. Tym samym zaczyna mieć strukturalną przewagę wobec pozostałych. Z czasem prowadzi to do podporządkowania sobie innych państw, czego wielokrotnie dowiodła

historia23. Państwo, które nie dopasowuje geostrategii do uwarunkowań geopolitycznych, zaczyna wchodzić na drogę upadku i stopniowo traci wpływy na rzecz innych24. Powodem niedopasowania geostrategii mogą być błędy dyplomatyczne, słabości technologiczne, ale również opór biurokracji wewnątrz państwa lub niechęć zastałych grup interesów, którym dobrze się żyje po „staremu”, więc nie chcą zmian. W tym miejscu należy zwrócić uwagę na zmienne znaczenie danych obszarów w zależności od zmiany znaczenia zasobów, którymi dysponują. Poza zasobami strategicznymi, takimi jak dogodne zamorskie porty i bazy, ale także silny sojusznik dysponujący takimi właśnie zasobami, istnieją dwa rodzaje zasobów gospodarczych: naturalne i ekonomiczne. Naturalne to drewno, węgiel, ropa itp., czyli surowce geologiczne. Zasoby ekonomiczne to towary przemysłowe, stal, maszyny, czyli bogactwo stworzone przez człowieka. To, jak się zmienia ich użyteczność oraz ich oddziaływanie na zasoby ekonomiczne, a tym samym na produktywność i bogacenie się, ma wpływ na zmiany geopolityczne. Wzrost rangi konkretnych zasobów naturalnych ma znaczenie dla wagi regionu, w którym występują. Nie jest łatwo przewidzieć, gdzie w przyszłości będą występowały zasoby naturalne, które spowodują, że dany region i szlaki komunikacyjne do niego staną się bardzo istotne, a inne wagę swoją utracą. Faktem jest, że takie zmiany dokonują się i niosą ogromne przemiany, w tym społeczne. Stąd wspominana powyżej częsta niechęć do zmian po stronie zastałych grup interesów, które uprzywilejowaną lub po prostu wygodną pozycję mogą utracić. Dobrym przykładem jest zauważalny od lat 50. XX wieku powolny upadek znaczenia węgla (na którym przecież oparto industrializację w XIX i XX wieku), a zatem znaczenia Zagłębia Ruhry, Walii czy Śląska, oraz wzrost znaczenia wysp Spratly na Morzu Południowochińskim, Morza Kaspijskiego czy Zatoki Perskiej z bogatymi zasobami ropy naftowej25. Elementarnym celem geostrategii państwa jest zawsze zabezpieczenie granic i zapewnienie bezpieczeństwa. Pomiędzy morskimi i lądowymi granicami zachodzą znaczne różnice. Lądowe granice są zawsze mniej bezpieczne, łatwiej jest bowiem dokonać ataku lądem, zwłaszcza wobec braku naturalnych barier, jak góry, bagna czy lasy. Na granice lądowe oddziałuje też większa presja polityczna, gospodarcza i kapitałowa, zwłaszcza jeśli sąsiadem jest potężne i bogate mocarstwo. Morze i morskie

granice stwarzają dystans, relatywną głębię strategiczną, czyli fizyczną przestrzeń, którą niełatwo pokonać, co daje możliwość organizacji zaplecza i tym samym czas na przygotowanie się do obrony wobec agresji oraz podjęcie stosownego przeciwdziałania niebezpieczeństwu. Morskie granice są uważane za bardziej stabilne i powodujące mniej napięć i tarć, przede wszystkim ze względu na brak ludzkich osad. Trudniej też dokonywać wojskowych operacji desantowych i zawsze bardzo ryzykownego transportowania wojska morzem. W wymiarze militarnym wojna na morzu jest zupełnie inna od wojny na lądzie26. Bitwy morskie mają tendencję do przynoszenia definitywnych rozstrzygnięć, a raz uzyskana przewaga na morzu oraz niezakłócony dostęp do baz i portów na brzegu (a do tego sprowadza się tzw. swobodna kontrola morza wynikająca z przewagi morskiej) zamienia się w przewagę w kolejnych starciach27. Przewaga liczebna i technologiczna na morzu ma ogromne znaczenie, gdyż nie można się schować (z wyjątkiem okrętów podwodnych) ani wykorzystać ukształtowania terenu, obszarów zurbanizowanych itp.28, poza strefami wód przybrzeżnych (littoral waters), których unikają jak ognia wielkie floty ze względu na zagrożenie okrętami podwodnymi (w głośnych akustycznie wodach przybrzeżnych trudniej jest wykryć sonarem okręt podwodny) oraz w związku z zagrożeniem atakiem lotniczym z baz na brzegu, a także w wyniku zwiększonego ryzyka ze strony min przeciwnika29. Na morzu „teren” starcia jest równy, a więc przewagę ma silniejszy i ten, kto widzi dalej i dokładniej oraz dysponuje lepszymi (skuteczniejszymi i o większym zasięgu) środkami rażenia30. Innymi słowy, co do zasady nie można przewag na pełnym morzu zniwelować układem terenu, jak zdarza się to w zmaganiach lądowych31. Łatwą do zaobserwowania prawidłowością geopolityczną jest to, że dopóki dane państwo nie zabezpieczy w całości własnych granic i nie skonsoliduje w sposób trwały i ostateczny pod swoją władzą wszystkich wewnętrznych obszarów w ich ramach, nie jest ono w stanie zajmować się sprawami rozgrywającymi się w oddaleniu od własnego terytorium. Nie będzie miało wystarczającej energii politycznej, by dokonywać ekspansji gospodarczej i politycznej w celu pozyskiwania zasobów, a siły zbrojne takiego państwa nie będą dysponować wówczas tzw. zdolnością ekspedycyjną ani zdolnością do projekcji siły na większe odległości. Dopiero zabezpieczenie granic i konsolidacja wewnętrzna, przejawiająca się także

w podporządkowaniu organizmowi państwowemu szeroko pojętych zasobów wewnętrznych, oraz stworzenie ładu społeczno-gospodarczego organizującego korzystanie z tych zasobów – ludzkich, surowcowych, handlowych i wytwórczych (oraz twórczych) – powodują zainteresowanie szerszą, zewnętrzną geostrategią, mającą na celu poszukiwanie zasobów, ekspansję interesów ekonomicznych oraz zabezpieczenie łączących z nimi niezbędnych szlaków komunikacyjnych. Jest to powtarzalny schemat rozwoju państw przekształcających się w mocarstwa i budujących swoje strefy wpływów. Przykładami są zarówno rozwój starożytnego Rzymu – od małego miasta nad Tybrem do imperium kontrolującego całość brzegów Morza Śródziemnego – oraz cały ówczesny europejski Rimland – jak i dwustuletnia historia Stanów Zjednoczonych: od zdobycia niepodległości przez kilka kolonii na wschodzie kontynentu amerykańskiego, poprzez osadnictwo i konsolidację całego terytorium od Atlantyku po Pacyfik wraz z rozstrzygnięciem problemu politycznego Południa USA w wyniku wojny domowej w latach 1861–1865, aż po ostateczne uzyskanie dostępu do zasobów i zabezpieczenia linii komunikacyjnych przez Atlantyk do Europy (w wyniku obu wojen światowych, stworzenia NATO, uzyskania baz niezbędnych do strategicznej komunikacji morskiej i powietrznej – Islandia oraz Azory32), jak i przez Pacyfik do zasobów Azji (Kanał Panamski, wojna z Hiszpanią w 1898 roku osadzająca wpływy Ameryki w basenie Morza Karaibskiego oraz na Pacyfiku33, wojna z Japonią w latach 1941– 1945; a wcześniej podporządkowanie Hawajów, po aktualną sieć baz na Hawajach, Guam, i u sojuszników w strefie mórz przybrzeżnych Azji)34. Tą samą drogą ewoluuje polityka Chin i rozwój tego kraju w kierunku mocarstwowości, począwszy od czasów zjednoczenia kraju pod rządami Mao Zedonga w latach 40. XX wieku (od konsolidacji kraju po wojnie domowej i odsunięciu zagrożenia naruszenia integralności Chin poprzez wojnę w Korei oraz graniczne starcia z ZSRS na północy) po obecnie pojawiające się ambicje budowy pełnooceanicznej floty zabezpieczającej dostęp do zasobów, szlaki komunikacyjne oraz wpływy i interesy Chin w świecie. Wbrew powierzchownym sądom obecna epoka globalizacji i rozwoju technologii w żadnym stopniu nie zmieniła powyższych fundamentalnych zależności35. Więcej – właściwie je wzmogła36. Bowiem to właśnie z racji rozwoju technologii, komunikacji oraz globalnej wymiany handlowej i informacyjnej, jak również istnienia dużej liczby silnych podmiotów

politycznych świat się skurczył, a państwa z większą intensywnością konkurują o zasoby i szlaki komunikacyjne w znacznie „mniejszym” świecie37. Ponadto w epoce globalizacji istotnie zwiększył się wolumen handlu morskiego, a zatem także jego wrażliwość na zakłócenia (w tym także przez działalność piracką), co ma bezpośredni wpływ na sytuację gospodarczą licznych państw zależnych od handlu morskiego. Można wskazać kilka przykładowych szlaków komunikacyjnych, których kontrola czy też korzystne położenie w ich pobliżu stwarzają przewagę jednych państw nad innymi. Znakomitym przykładem powyższej prawidłowości jest bogata Norwegia i jej surowce zlokalizowane zaraz u brzegów kraju, co gwarantuje państwu niezakłóconą komunikację z zasobami i możliwość ich eksploracji. Postrzega się to jako sprawę oczywistą, a oczywistą nie byłaby, gdyby wroga wobec Norwegii potęga morska, dominująca wojskowo na Morzu Północnym, zabroniła lub przeszkadzała słabej na morzu Norwegii korzystać z tych zasobów, nawet zlokalizowanych u samych brzegów państwa. Singapur położony jest w wąskim przejściu morskim prowadzącym do Malakki, które trudno ominąć na tym najbardziej uczęszczanym morskim szlaku handlowym z Zachodniego Pacyfiku, Japonii, Tajwanu, Chin i Korei Południowej przez Ocean Indyjski i dalej do Zatoki Perskiej i Europy (i w drugą stronę). Bogactwo Singapuru i jego znaczenie polityczne pochodzi z obsługi ruchu handlowego skanalizowanego przez uwarunkowania geograficzne, czyli bezpośrednią bliskość portu. Również atutem geopolitycznym jest dogodne położenie obecnie największych na świecie (obok Singapuru) portów morskich: Hongkongu/Shenzhen, otwartego na magistralę handlu światowego, jaką stało się Morze Południowochińskie, oraz Szanghaju – otwartego na Morze Wschodniochińskie, stanowiące w istocie morze wewnętrzne lub darmową autostradę, łączącą najbardziej prężne gospodarki świata o potężnych zdolnościach produkcyjnych, tj. Chiny, Japonię i Koreę Południową, i prowadzącą dalej szlakiem handlowym przez Pacyfik w kierunku Stanów Zjednoczonych (i z powrotem)38. Przykładem kolejnym jest położenie Egiptu na południowo-wschodnim zwieńczeniu Morza Śródziemnego, blokujące aż do czasów nowożytnych ekspansję Europy w kierunku słynącego już w starożytności z obrotu towarowego Oceanu Indyjskiego. Europejscy żeglarze w XV wieku i później próbowali omijać egipski „zator”, opływając w niebezpiecznych rejsach Afrykę w celu dotarcia do wielkich rynków handlowych Azji. Otwarcie

Kanału Sueskiego w XIX wieku i skrócenie żeglugi z Europy do basenu Oceanu Indyjskiego i dalej na Pacyfik dodatkowo wzmocniło znaczenie Egiptu, który z obszaru blokującego stał się obszarem komunikacyjnym. Jego kontrola stała się arcyważna dla dominującego mocarstwa morskiego, jakim była w tym czasie Wielka Brytania, posiadająca rozległe posiadłości w Azji i Afryce Wschodniej. Wielka Brytania, kontrolując szlaki komunikacyjne do Indii, mogła korzystać (a więc bogacić się i rosnąć w siłę) z zaiste bajecznych zasobów indyjskiego British Raj, co z małej wyspy położonej u zachodnich wybrzeży Rimlandu europejskiego uczyniło ją obszarem dobrobytu i potęgi imperialnej39. Wychodzącym w przyszłość przykładem geopolitycznie korzystnego położenia może być ostateczne otwarcie morskiego szlaku arktycznego, skracającego istotnie dystans podróży morskiej z Azji Wschodniej do Europy, co zwiększy znaczenie polityczne i wpływy Rosji oraz jej miast położonych na rosyjskiej arktycznej północy40. Mapa nr 1.2. (patrz wkładka kolorowa) Dawny Szlak Jedwabny przez Azję Środkową i Lewant wraz z drogą morską basenu Oceanu Indyjskiego

Również rozwój lotnictwa, w tym lotnictwa wojskowego, nie zmienia w sposób zasadniczy założeń geopolityki. W obrocie towarami lotnictwo cywilne nie jest żadną konkurencją dla transportu morskiego ze względu na nieporównywalne koszty i masę przewożonych dóbr. W wymiarze wojskowym powoduje jedynie „skurczenie się” przestrzeni i umożliwia projekcję siły41 na większe odległości, co tylko potęguje zagęszczenie napięcia geopolitycznego i zwielokrotnienie kalkulacji geopolitycznych graczy, bo powietrzna projekcja siły ma wpływ na wiele państw i oddziałuje daleko w głąb organizmów (terytoriów) politycznych42. Po prostu należy pamiętać, że również współczesne samoloty mają oczywiste ograniczenia: określony zasięg, konieczność uzupełniania paliwa, lądowania i startowania, a więc przygotowanych i bezpiecznych lotnisk itp., więc tym samym podlegają żelaznym zasadom geopolityki43. Największa zmiana geopolityczna, która nadeszła wraz z rozwojem możliwości lotnictwa wojskowego44 i precyzyjnych środków rażenia na duże odległości, wiąże się z morzami przybrzeżnymi oraz półzamkniętymi, takimi jak Morze Śródziemne, Bałtyk lub Morze Czarne. Te akweny z punktu

widzenia współczesnych działań wojskowych zrobiły się bardzo małe i państwo mające dominację nad nimi w powietrzu jest w stanie zagrozić nawet potężnej flocie wojennej przeciwnika i tym samym przecinać jego szlaki morskie, dokonując operacji powietrznych z lotnisk położonych na brzegu lub w głębi lądu, znajdujących się poza oddziaływaniem bojowym floty wojennej. Ze względu jednak na ogromne przestrzenie Pacyfiku ta zmiana zasadniczo nie dotyczy tego teatru operacyjnego, z wyjątkiem operacji na morzach przybrzeżnych Chin w pierwszym łańcuchu wysp Azji Wschodniej45. Jest oczywiste, że geografia i geopolityka to kluczowe zmienne kształtujące wielkie strategie państw. Dla niniejszej pracy ma to wymiar zasadniczy ze względu na problemy Stanów Zjednoczonych z utrzymaniem dotychczasowego sposobu projekcji siły na morzach przybrzeżnych Zachodniego Pacyfiku w bezpośredniej bliskości Chin. Na zdolności do niezakłóconej i stałej projekcji siły, dzięki dominacji marynarki wojennej USA i kontroli morskich szlaków komunikacyjnych, oparta była supremacja Stanów Zjednoczonych w regionie, pozycja sojuszników amerykańskich oraz istniejący ład międzynarodowy, przejawiający się między innymi w obowiązywaniu określonego zbioru zasad i instytucji. Jedną z naczelnych obowiązujących zasad aktualnego ładu jest wolność żeglugi, w szczególności na najbardziej uczęszczanych szlakach komunikacyjnych świata: na Morzu Południowochińskim i na Morzu Wschodniochińskim. Jej wolności strzegą Stany Zjednoczone i ich siły zbrojne, zwłaszcza marynarka wojenna, kontrolując szlaki komunikacyjne prowadzące do Chin i z Chin, co jest z kolei sytuacją niekomfortową dla przywódców Państwa Środka, którzy widzą w tym zagrożenie dla (z ich perspektywy) prawa do nieograniczanego przez inne państwa chińskiego rozwoju gospodarczego i, co za tym idzie, poszerzania chińskich ekonomicznych i politycznych wpływów i interesów w regionie i na świecie46. W związku z tym, że w wyniku modernizacji sił zbrojnych Chin, ukierunkowanej przeciwko amerykańskiej projekcji siły, oraz w związku ze skutecznym wdrażaniem przez Chiny koncepcji „wypychania” amerykańskiej obecności morskiej na morzach przybrzeżnych Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej (w pierwszym łańcuchu wysp), co powoduje, że amerykańska kontrola tych szlaków komunikacyjnych jest w chwili obecnej dyskusyjna, tworzy się zupełnie nowa sytuacja geopolityczna w regionie.

Odpowiadając na niebezpieczeństwo podważenia swojego prymatu na morzu, Amerykanie próbują od kilku lat poszukiwać odpowiedniej recepty w wymiarze wojskowym w postaci opracowania i wdrażania koncepcji wojny powietrzno-morskiej, która ma za zadanie przywrócić amerykańską kontrolę szlaków komunikacyjnych prowadzących do sojuszników w regionie (zasoby strategiczne) oraz zapewnić wolność żeglugi zwaną także wolnością nawigacji (czyli dostępu do zasobów gospodarczych i całego systemu handlu Azji dla oddzielonego ogromem Pacyfiku biznesu amerykańskiego). Złożoność globalnego świata, kurczenie się odległości w wyniku rozwoju technologii i komunikacji oraz połączenia handlowe między odległymi dawniej cywilizacjami i centrami produkcyjno-technologicznymi doprowadziły do renesansu geopolityki, która – wiele na to wskazuje – będzie podstawowym instrumentem badawczym przy próbie opisu rzeczywistości świata w XXI wieku oraz próbie prognozowania jego przyszłości47. Odnowione zainteresowanie geografią, geopolityką, a także geoekonomią48 można zaobserwować zarówno w naukach społecznych, takich jak ekonomia czy nauki polityczne, jak i w polityce zagranicznej. Obecny okres „rozdygotania” starego systemu międzynarodowego, momenty przełomów politycznych, wielkich zmian w układzie sił pomiędzy państwami49, wzrostu danej cywilizacji, relatywnego słabnięcia jednych ośrodków siły (USA) i wyłaniania się nowego supermocarstwa (Chiny) sprzyjają temu trendowi50. Geografia jest po prostu potrzebna, by narysować nową mapę rozkładu potęg i antycypować tendencje rozwojowe. Koniec amerykańskiej „jednobiegunowej chwili”51 zwiększa świadomość naturalnych rozbieżności w potencjałach sił różnych części świata52. Po okresie absorbującego politycznie i wojskowo zaangażowania w działania lądowe w Iraku i Afganistanie po 2001 roku w ramach „wojny z terrorem”53, które z punktu widzenia wojskowego cechowały się asymetrią zdolności pomiędzy stronami konfliktu, Stany Zjednoczone, zaniepokojone wzrostem Chin i ich rosnącymi wpływami, przekierowują swoje zainteresowanie geostrategiczne w kierunku zasobów Pacyfiku i wyzwań wynikających z rosnącej potęgi Chin, coraz słabiej niż w przeszłości interesując się obszarem Zatoki Perskiej i Europą54. Tak odchodzi w przeszłość wiek XX, zdominowany przez rywalizację o prymat w dawnym centrum świata – Europie Zachodniej i Środkowej55, zwanej w geopolityce

zachodnim Rimlandem Eurazji. Zmieniają się bowiem priorytety geostrategiczne USA56. Co więcej, uwarunkowania geopolityczne Azji, a zatem ograniczenia z nich wynikające, są zasadniczo inne niż te, które występowały i występują w Europie. To wymaga od Amerykanów innej strategii działania, innych koncepcji operacyjnych dla sił zbrojnych, rozwijania innych technologii wojskowych, mających zastosowanie w rywalizacji z Chinami na ogromnych morskich i powietrznych bezmiarach Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego, nowego rozlokowania i działania sił zbrojnych uwzględniających specyficzną geografię wojskową Zachodniego Pacyfiku57. Nowa mapa rozkładu sił na świecie i nowy teatr operacyjny powoduje, że – jak wszystko na to wskazuje – geografia znów stała się najważniejsza, co jest charakterystyczne dla okresów umierania starego ładu międzynarodowego i wykuwania się nowego. Relatywna nieobecność geopolityki i geografii w naukach o stosunkach międzynarodowych po II wojnie światowej wynikała z dwóch podstawowych przyczyn58. Pierwsza była taka, że po wojnie dominowały nastroje intelektualne skłonne do upraszczania teorii, a geografia z natury jest wielką złożonością. Po drugie – geografia zakłada ograniczenia, można powiedzieć, że jest w dużym stopniu deterministyczna, a to drażni tych, którzy wierzą (bo to jest wiara zaiste), że wszystkie decyzje i procesy polityczne zależą od człowieka i jego woli. Zwłaszcza ten twardy, ograniczający tzw. ludzką agendę determinizm geografii drażnił zwolenników nauk społecznych59. Pierwszymi geopolitykami byli geografowie i uważali oni, że realność geograficzna jest w dużej mierze poza jakąkolwiek kontrolą człowieka i ona determinuje bieg historii. A na pewno determinuje rozkład sił poprzez nierówny rozkład produktywności poszczególnych obszarów względem innych, dając przewagę jednych nad drugimi60. Układ mórz, długość i żeglowność rzek, kształt kontynentów służyły za wyjaśnienie powtarzających się mechanizmów historycznych. Nowinki technologiczne czyniły w tym ujęciu jedne miejsca bardziej wartościowymi, inne miały zostać połączone nowymi szlakami, co pobudzić miało handel i umocnić podmioty polityczne kontrolujące zasady, na jakich się odbywał. Ojcem geopolityki, przedstawicielem naturalnego jej nurtu oraz myślicielem, który do dnia dzisiejszego wywiera niebagatelny intelektualny wpływ na sposób myślenia o świecie i polityce zagranicznej Amerykanów i Brytyjczyków, był

sir Halford Mackinder. To właśnie on w swojej epokowej książce Democratic Ideals and Reality z 1919 roku wprowadził pojęcia geopolityczne, takie jak: potęga morska, potęga lądowa, „Wyspa Światowa” na określenie Eurazji wraz z Afryką, Heartland jako obszar niepodlegający władzy potęgi morskiej, za to immanentnie biedniejszy fragment Eurazji odpowiadający w bardzo dużym przybliżeniu Rosji z czasów szczytu imperium Romanowów, geograficzny sworzeń (pivot) historii, którym jest Europa Wschodnia – najważniejsze z punktu widzenia potęgi lądowej miejsce dla kontroli Eurazji w sytuacji zachodzącego procesu zaburzenia dotychczasowej (starej) równowagi sił. Myśl Mackindera zainspirowała następców: Nicholasa Spykmana i Hansa Morgenthaua w Ameryce oraz Karla Haushofera w Niemczech. Spykman61 i Morgenthau62 stworzyli fundamenty nauki o relacjach międzynarodowych w USA i wprowadzili geografię do polityki międzynarodowej. Ich zasługą było ograniczenie postrzegania wpływu geografii wyłącznie do sfery polityki zagranicznej63 oraz podkreślenie, że geografia jest jedną z wielu zmiennych (obok potęgi przemysłowej, charakteru narodowego itp.) mających wpływ na prowadzenie polityki zagranicznej. W tym kontekście geografia jest kluczowym, najbardziej stabilnym czynnikiem, na którym buduje się i od którego zależy potęga państwa (tzw. klasyczni realiści – Spykman i Morgenthau). Trzy cechy geograficzne są najważniejsze dla polityki zagranicznej państwa i jego bezpieczeństwa: rozmiar państwa, jego granice oraz położenie. Im obszar jest większy, tym trudniej go podbić, a łatwe granice zachęcają do inwazji. Urodzajne i wystarczająco duże geopolityczne wyspy, takie jak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, oddalone od innych, dużych podmiotów politycznych oraz chronione przez morza i oceany, są znacznie bezpieczniejsze, pod warunkiem, że dysponują silną flotą. Oddzielenie przestrzenią morza oraz własna flota dają im czas strategiczny, czyli głębię strategiczną niezbędną do właściwego reagowania na zagrożenia. Górskie granice są przeszkodą zarówno dla przemarszu wojsk, jak i dla ruchu kapitału i handlu. Stąd górzyste granice Hiszpanii i Włoch ograniczały w historii ich wpływ na sprawy europejskie64. Państwo morskie rozszerza swoje wpływy poprzez podporządkowanie kilku strategicznych miejsc do obsługi okrętów i statków oraz w celu uzupełniania zapasów, podczas gdy potęga lądowa

musi rozszerzać wpływy powoli, w koncentrycznych kręgach rozchodzących się od swego rdzenia. Dlatego potęga lądowa myśli w kategoriach ciągłości przestrzeni otaczającej centrum decyzyjne i zasobowe, a potęga morska w kategoriach punktów i szlaków je łączących, spinających i dominujących nad olbrzymimi obszarami morskimi i bazami zaopatrzeniowymi na wybrzeżu65. Spykman w opozycji do Mackindera uważał, że kto kontroluje obszary eurazjatyckiego Rimlandu, ten kontroluje świat. Pogląd zaproponowany przez Spykmana przyjął się w świecie analityków i decydentów w Stanach Zjednoczonych po II wojnie światowej66. W polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych po II wojnie światowej często można się dopatrzeć zastosowania zasad Spykmana, chociażby tej dotyczącej wagi kontroli Rimlandu dla utrzymania dominacji Stanów Zjednoczonych i utrzymania stosownej oraz korzystnej dla Ameryki równowagi sił w Eurazji. Z fundamentalnej zasady geopolityki wynika bowiem, że Rimland podlega władzy tego państwa morskiego, które jest gwarantem swobody handlu morskiego i wzrostu gospodarczego, od którego z kolei uzależniony jest dobrobyt i przetrwanie państw w Rimlandzie. A w przypadku wojny metodą narzucenia swojej woli państwom położonym w Rimlandzie jest blokada morska i to ona jest najważniejszym i przesądzającym argumentem w razie konfrontacji militarnej, czego dowiodły wojny opiumowe w Chinach, obie wojny światowe w Europie oraz, w pewnym sensie, także zimna wojna. Wówczas bowiem Związek Sowiecki, będący kontynentalnych rozmiarów mocarstwem zamkniętym lądowo, był powstrzymywany militarnie przez USA i NATO (containment)67 w swej geostrategicznej ekspansji lądowej w kierunku zasobów Europy Zachodniej (a w Azji powstrzymywanym lądowo przez istnienie Chin i na morzu przez sprzymierzoną z USA Japonię), na granicy rozdzielającej geopolitycznie Europę Zachodnią od Europy Środkowej. Nie mógł również na swobodnych zasadach uczestniczyć w towarowej wymianie globalnej, cierpiąc ekonomicznie i mając z zasady ograniczone możliwości rozszerzania swoich wpływów ekonomicznych i politycznych68. Modni w środowiskach geopolitycznych Robert Jervis69 i Stephen Walt – przedstawiciele tzw. defensywnego realizmu – uważają, że państwa dokonują ekspansji lub równoważenia wpływów (tzw. balansowania) wobec innych państw, gdy nie czują się bezpieczne. Walt uważa, że podstawowym

uwarunkowaniem geopolitycznym jest zatem dystans. Państwa czują, że znajdują się w niebezpieczeństwie, im bliżej mają do innego dużego podmiotu politycznego. Bliskość zwiększa ryzyko, geograficzna izolacja jest zatem błogosławieństwem, co potwierdza historia Stanów Zjednoczonych, cieszących się właściwie od ogłoszenia swojej niepodległości nieprzerwanym okresem bez zewnętrznych niebezpieczeństw ze strony ekspansywnych mocarstw. Państwa bez waloru izolacji, a w szczególności państwa lądowe niemające granic opartych na naturalnych barierach, bardzo szybko, czując się zagrożone i odpowiednio przygotowując się na ewentualną ekspansję innych państw, wprowadzają się w tzw. dylemat bezpieczeństwa i wzmacniają się (np. wojskowo). To uruchamia z kolei lustrzaną kalkulację państw zagrożonych tym wzmacnianiem, co prowadzi do eskalacji obopólnego wyścigu zbrojeń, rywalizacji strategicznej, a w przypadku utraty nad tymi procesami kontroli – do wojny. Klasycznym przykładem tego rodzaju państw znajdujących się w poczuciu zagrożenia były państwa kontynentalne Europy, w szczególności Niemcy, mające silnych potencjalnych wrogów zarówno na zachodzie, jak i wschodzie, wobec których musiały być gotowe „obracać się”, zanim te połączą swe siły w jednym czasie, co groziło klęską wojskową. Ta kalkulacja była jednym z powodów błędów w komunikacji strategicznej Niemiec z Rosją i Francją w tygodniach poprzedzających wybuch I wojny światowej70. W przeciwieństwie do państw lądowych państwa-wyspy, które mają wystarczające zasoby własne na wyspie, są w najkorzystniejszej sytuacji (w geopolitycznym ujęciu na przykład zarówno obfitujące w surowce Stany Zjednoczone, jak i bogata w węgiel w XIX wieku Wielka Brytania, kontrolujące także poprzez swoją flotę surowce w koloniach), gdyż nie muszą szukać zasobów surowcowych na zewnątrz. Japonia natomiast zasobów własnych po rozpędzeniu swojego rozwoju gospodarczego i zbudowaniu rozległego przemysłu nie miała i w latach 30. XX wieku postanowiła ich szukać, najpierw w Mandżurii, a potem Azji PołudniowoWschodniej. Sprowokowało to reakcję Stanów Zjednoczonych, niezamierzających oddać zasobów Pacyfiku oraz linii komunikacyjnych do nich prowadzących (Azja Południowo-Wschodnia, brytyjskie Malaje, kolonie francuskie i holenderskie w Azji) pod jej wyłączną kontrolę, co doprowadziło do wybuchu wojny w 1941 roku i w konsekwencji do japońskiej klęski w 1945 roku71.

Państwo, które kontroluje żywotne dla niego szlaki komunikacyjne, ma pełną strategiczną niezależność. Państwo kontrolujące szlaki komunikacyjne zasilające jego gospodarkę nie musi liczyć na dobrą wolę innych ani ich protekcję, by mieć dostęp do niezbędnych dla siebie zasobów i aby dokonywać projekcji własnej siły wojskowej dla ochrony interesów biznesu lub utrzymywania korzystnych kontaktów handlowych z wybranymi przez siebie partnerami. Państwo niedominujące natomiast podlega przemożnemu wpływowi mocarstwa kontrolującego szlaki. Dlatego elementarne prawo geopolityki mówi, że nadrzędnym celem państwa jest osiągnięcie autonomicznej kontroli szlaków komunikacyjnych łączących z zasobami72. Japonia zdecydowała się na wojnę z potężnymi gospodarczo Stanami Zjednoczonymi, gdy zastosowano wobec niej embargo na niezbędne surowce z Azji Południowo-Wschodniej73. Japończycy chcieli je zabezpieczyć siłą, ale obawiali się amerykańskiej Floty Pacyfiku, która mogłaby przeciąć szlaki komunikacyjne prowadzące do zasobów. Dlatego Imperialny Sztab Japonii zadecydował, że flotę USA na Pacyfiku należy prewencyjnie zniszczyć z zaskoczenia w bazie Pearl Harbor na Hawajach. Innym przykładem wagi szlaków komunikacyjnych był pokaz słabości Rosji w wojnie z Japonią w latach 1904–1905. Brak możliwości należytego zaopatrywania Dalekiego Wschodu i wojsk tam się znajdujących z centrum gospodarczego i wojskowego państwa rosyjskiego (czyli części europejskiej imperium Romanowów) spowodował podjęcie decyzji o przyjściu z pomocą morzem przy wykorzystaniu floty Morza Bałtyckiego74. Przy czym trudność polegała na tym, że Rosjanie nie kontrolowali szlaków morskich wokół Afryki, a dystans, jaki musiały pokonać carskie okręty, wynosił aż 20 tysięcy mil morskich. W związku z tym napędzana wtedy węglem flota rosyjska była uzależniona od uzupełnień tego paliwa na stacjach węglowych należących do Francji i Niemiec, co kosztowało Rosję liczne koncesje polityczne na ich rzecz i czyniło wrażliwą na ówcześnie intensywne, niemieckie, ale także i francuskie próby rozmontowania jej relacji z Wielką Brytanią75. W związku z powyższym współcześni przywódcy w Pekinie nie czują, że mają niezależność strategiczną, zawsze bowiem grozi im blokada morska szlaków komunikacyjnych ze strony USA ustanowiona na Malakce (tzw. dylemat Malakki) lub amerykańska projekcja siły w gęsto uczęszczanych i niezbędnych dla rozwoju gospodarki i dostaw surowców morzach przybrzeżnych Azji76. Dlatego w dążeniu do zwiększenia swoich wpływów

oraz uzyskania pełnej strategicznej niezależności Chiny chcą kontrolować „swoje” szlaki komunikacyjne przez – jak twierdzą – będące ich „podwórkiem” Morze Południowochińskie, a potem dalej Malakkę, cieśniny indonezyjskie, Ocean Indyjski, aż do Zatoki Perskiej oraz Afryki, a przez Suez do Europy. Pomimo szeroko opisywanej powyżej wartości i wagi geopolitycznej morskich szlaków komunikacyjnych należy pamiętać, że szlaki te nie są jedynymi drogami komunikacji. Trzeba jednak przyznać, że szlaki morskie, szczególnie od XVI wieku, stały się rdzeniem wymiany towarowej ze względu na rozwój technologii budowy statków oraz rozkwit żeglugi i sztuki nawigacyjnej i nieporównywalnie niższe koszty przewozu towarów morzem na duże odległości. Dlatego wybitny dziewiętnastowieczny geostrateg morski, amerykański admirał Alfred Thayer Mahan, zwykł twierdzić, że państwa morskie kontrolujące szlaki morskie są immanentnie silniejsze od lądowych77. Co do zasady jest to prawda, ale istniały też i dalej istnieją ważne szlaki lądowe. Przykładem jest dawny Szlak Jedwabny łączący Chiny z Europą, biegnący przez Azję Środkową i Lewant. Obecnie istniejąca sieć niezbędnych dla funkcjonowania gospodarek gazociągów, ropociągów, linii kolejowych, autostrad, które zapewniają komunikację pomiędzy obszarami obfitującymi w zasoby, sama z siebie stanowi obiektywną rzeczywistość geopolityczną78. Należy także pamiętać, że myślenie o wadze morskich szlaków jako komunikacyjnym kręgosłupie globalizacji, którą znamy od kilkunastu lat, osłabia naszą percepcję rozumienia mechanizmów kontroli tych szlaków79. Bierze się to stąd, że szlaki morskie pozornie nie podlegają kontroli konkretnego państwa, toteż przyjęło się powierzchowne domniemanie, że są one wolne i należą do wszystkich. Co ciekawe i historycznie powtarzalne, taka percepcja utrwala się w okresach morskiej dominacji jednego morskiego hegemona – Wielkiej Brytanii, a obecnie Stanów Zjednoczonych80. Należy bowiem pamiętać, że hegemon morski może w wybranym przez siebie momencie i z ważnych dla siebie powodów odebrać prawo do swobodnej i wolnej żeglugi innym uczestnikom komunikacji morskiej. Tak uczyniono handlującym przecież ze światem Niemcom podczas I wojny światowej czy Kubie podczas kryzysu kubańskiego w latach 60. XX wieku81. To, że morski hegemon czyni tak zazwyczaj wyłącznie w razie wojny lub wielkiego napięcia grożącego wojną, stwarza iluzję, że szlaki morskie są wolne i nikt

nie może nałożyć myta, ceł, opłat lub podatków za przepłynięcie na przykład przez Morze Południowochińskie. Obecny system globalny jest bardzo dobrym przykładem powyższego stanu spraw na morzach i oceanach świata, na których dominują Stany Zjednoczone. Pomimo obecnego stanu wolności i swobody żeglugi USA mogłyby w sytuacji kryzysowej zakazać korzystania z morskich szlaków handlowych określonemu państwu82. Kolejnym ważnym zagadnieniem geopolityki, które wprowadził Halford Mackinder, było pojęcie nazwane przez niego Going Concern83. Termin ten, który można przetłumaczyć jako Rosnący Niepokój i kryjące się pod nim zjawisko należy rozumieć jako określone zorganizowanie społeczeństwa, które ma swoją własną i trudną do wyhamowania lub skierowania na inny tor dynamikę oczekiwań i interesów. Chodzi tu o system społeczny sprzężony z modelem rozwoju gospodarczego. Przedmiotowe zagadnienie ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia istoty rywalizacji chińsko-amerykańskiej i oceny ryzyka wybuchu wojny na Pacyfiku w XXI wieku84. Mackinder, pisząc swoje dzieło w 1919 roku i oceniając przyczyny I wojny światowej, skupił się na zniewalającym oddziaływaniu geopolitycznego uwarunkowania, które nazywał właśnie Going Concern. Otóż gospodarka niemiecka przed I wojną światową stworzyła model rozwoju oparty na eksporcie i wysokiej produktywności towarowej, dający (i muszący dawać dla utrzymania spokoju społecznego) około miliona miejsc pracy kolejnym rocznikom mężczyzn pojawiającym się na rynku pracy w związku z gwałtownym przyrostem demograficznym oraz migracją ze wsi do miast. Model ten i utrwalający się schemat organizacji społecznej, jej żądań, oczekiwań i petryfikujących się interesów (Going Concern) jest bezlitosny w egzekwowaniu od przywódców politycznych swoich praw i w żądaniach trwania ustalonej i oczekiwanej przez model dynamiki. I to z tendencją rosnącą, wynikającą z przyrostu demograficznego lub naporu nowych rąk do pracy ludności migrującej ze wsi do miasta (problem Niemiec na przełomie XIX i XX wieku oraz współczesnych Chin na wielokrotnie większą niż niemiecka skalę). Mackinder podnosił, że po zjednoczeniu Niemiec apetyt niemiecki na rynki zbytu, po to, by dalej utrwalać model gospodarczy, który przynosił im niebagatelny rozwój, przyrost naturalny i zwiększone oddziaływanie polityczne, był nieokiełznany właśnie z powodu Going Concern, a nie z powodu osobistych ambicji przywódców. To charakterystyczny przykład ograniczenia politycznego pola manewru, jaki

narzucają uwarunkowania geopolityczne85. Między innymi z tego powodu Niemcy prowadziły określoną politykę wobec wschodu i południa Europy, znajdującego się pod ich (lub austriackim, z monarchią habsburską jako de facto państwem zależnym strategicznie od Niemiec) wpływem politycznym, w tym coraz bardziej wobec Rosji, która stała się na początku XX wieku gospodarczym słabszym partnerem Niemiec. W uproszczeniu: szeroko pojęte narody wschodniej Europy miały produkować żywność i kupować niemieckie towary przemysłowe. W tym miejscu trzeba ustosunkować się do modnej obecnie i przed I wojną światową teorii globalnego wolnego handlu86. Zgodnie z nią różne części świata rozwijają się odmiennie, w zależności od możliwości i zasobów. Ale jednocześnie, specjalizując się w danej dziedzinie przemysłu czy usług, z czasem wytwarzają w naturalny sposób podział zadań. Kiedyś wierzono, że tak zapewniony zostanie pokój, rozwój i braterstwo ludzkości. Niemniej jednak przed I wojną światową to globalna wymiana towarowa doprowadziła do „zakleszczenia się” nierozwiązywalnie sprzecznych interesów Niemców i Wielkiej Brytanii i w konsekwencji do wojny. Powodem była bezlitosna dynamika Going Concern, różnego w dwóch organizmach politycznych – brytyjskim i niemieckim. Z czasem bowiem wolny, wyspecjalizowany w naturalny sposób i oparty na globalnym handlu rozwój prowadził do nierównego wzrostu państw, a to ze względu na oczywiste różnice oraz zjawiska przypadkowe – jak klimat, liczba rąk do pracy, pory roku, dystans, dobre i złe decyzje polityczne, krótkoi długotrwałe fluktuacje cen, petryfikację popytu powodującą przyzwyczajenie biznesu itp.87 Niezauważenie cały złożony mechanizm społeczno-organizacyjny Going Concern, nie chcąc się zmieniać (ponieważ nie widzi się w krótkiej perspektywie potrzeby zmian i nie lubi się ich, zwłaszcza na gorsze), codziennie traci względem drugiego Going Concern u konkurenta. Kluczem do zrozumienia powyższego jest to, że z czasem wzrost poszczególnych państw oraz konkretnych przemysłów jest nierówny, co wprowadza nowe przełożenie wpływów i oczekiwań politycznych, i to w celu zaspokajania właśnie bezlitosnego Going Concern, któremu nie mogą oprzeć się politycy, gdyż stanowi on fundament organizacji społecznej, a tym samym fundament władzy politycznej88. I tak po kryzysie w 1878 roku rolnictwo brytyjskie bardzo straciło na znaczeniu i zyskowności, z czasem podupadło, ale przemysł dalej się

rozwijał. Jednak nawet pomiędzy różnymi gałęziami przemysłu brytyjskiego w następnych dekadach pojawił się nierównomierny wzrost: przemysł tekstylny i przemysł stoczniowy dalej rosły w siłę, lecz przemysł chemiczny i elektryczny nie rosły już tak szybko, mając potężną konkurencję z Niemiec oraz z innych kierunków, które w tym okresie zaczęły się specjalizować w tych dziedzinach produkcji. Wtedy w naturalny sposób, by dać pracę i adekwatne zwroty na prywatnym kapitale inwestycyjnym, Wielka Brytania swoją polityką doprowadziła do dalszego rozwoju przemysłu, który wcześniej i tak sobie dobrze radził. Ten przemysł dalej rósł w siłę i w pewnym momencie, w wyniku trudnego do skontrolowania przerośnięcia, stał się bardzo zależny od rynków zbytu konkurencyjnych z Niemcami. Rywalizując z Niemcami, a nie mogąc stosować barier celnych w globalnej gospodarce, gdyż jako mocarstwo morskie Wielka Brytania korzystała na wolumenie obrotu globalnego, Londyn zaczął w sposób pośredni i subtelny, poprzez oddziaływanie na kluczowe rynki pozaeuropejskie, straszyć swoją potęgą morską Niemcy i ich lokalnych kontrahentów odbierających produkty z Europy poprzez dość sugestywne przypominanie, od kogo zależy bezpieczeństwo handlu i transportu morskiego89. Pod koniec XIX wieku pojawiła się więc presja najpierw w Wielkiej Brytanii, a potem w Niemczech, na rekapitalizację floty i rozbudowę jej zdolności, gdyż Zjednoczone Królestwo w światowej polityce handlowej weszło de facto na drogę przemocy lub przynajmniej groźby jej użycia. Demonstrując swoją dominację morską, w tym kontrolę szlaków komunikacyjnych, którymi towary konkurentów musiałyby być transportowane, i w celu ochrony swoich rynków w Ameryce Południowej Wielka Brytania przepędziła okręty niemieckie podczas tzw. incydentu w Manili w 1898 roku, w czasie wojny USA z Hiszpanią, a w okresie wojny burskiej regularnie wypierała okręty niemieckie z wód południowej Afryki, pokazując światu wrażliwość Niemców na zakłócenia transportu morskiego. Wspomogła także stronę japońską w wojnie z Rosją, by utrzymać wolny i wielki rynek chiński stale otwarty dla swoich towarów. Jak pisał Mackinder, producenci towarów z bawełny w Lancashire musieli sobie zdawać sprawę, że wolny obrót nimi z Indiami był wymuszony potęgą morską Imperium. Niemcy zrozumiały to bardzo szybko i podjęły wysiłek budowy wielkiej floty, aby otwierać i utrzymywać dla siebie rynki. To z kolei uruchomiło brytyjską politykę osaczania Niemiec sojuszami

w Europie poprzez wykorzystanie ich wrażliwości wojskowej i geopolitycznej atakami z obu kierunków: wschodniego i zachodniego, co w rezultacie doprowadziło do wojny światowej, jej dogrywki w postaci II wojny światowej i ostatecznie do końca dominacji geopolitycznej Europy w świecie90. Warto pamiętać, twierdził Mackinder, że przemożny wpływ i dynamika Going Concern są bardzo trudne do zatrzymania w systemach demokratycznych, gdyż nie ma w nich zdolności patrzenia długofalowego ze względu na konieczność dokonywania częstych wyborów. Utrwalone, spetryfikowane interesy większości korzystającej z teraźniejszych korzyści takiego, a nie innego stanu Going Concern, może spowodować geostrategiczną ślepotę91. Utrwalone interesy cementują się bowiem jeszcze bardziej: interesy pracowników i pracodawców – by dalej pracować, interesy kapitału – by zarabiać na obrocie kapitałem w ten sam sposób, interesy kupujących i sprzedających – by to robić na określone, przewidywalne sposoby, które można ugruntować, utrwalić i tym samym spokojnie żyć, bezwiednie doprowadziły do tragedii. Przywódcy polityczni decydujący o przyszłości muszą pamiętać napominania Mackindera, piszącego w 1919 roku, że zarówno kapitał, jak i praca mają zawsze wadę widzenia swoich własnych partykularnych interesów w krótkiej perspektywie. Mało pocieszające, lecz już z innych powodów, jest i to, że również w reżimach autokratycznych trudno jest zmienić Going Concern. W demokracji politycy nie chcą zmieniać rutyny działania dającej spokój i reelekcję, a w autokracji władza nie ma najczęściej odwagi, by zmieniać i modyfikować Going Concern, gdyż boi się gwałtownej rewolucji społecznej oraz rewolty wewnątrz obozu władzy, którego zazwyczaj spora, a może i przeważająca część osobiście korzysta na utrwalonym Going Concern92.

1.2. Potęga morska a potęga lądowa Alfred Thayer Mahan93, którego potomni uznali za najważniejszego stratega morskiego, koncentrował się na wpływie morza na geopolitykę94. Mahan pozostawił światu trzy sławne stwierdzenia: że handel morski jest niezbędny do rozwoju ekonomicznego mocarstwa, że duża flota nawodna jest najlepszym sposobem dominacji na morzu i kontroli morza oraz że potęga morska może pokonać państwo lądowe dysponujące nawet najlepszą armią

lądową świata. Biorąc pod uwagę powyższe, dochodzono potem do wniosku, że według Mahana morska dominacja jest niezbędna do sięgnięcia po status światowego mocarstwa95. Mahan głosił, że państwo-wyspa raczej koncentruje się na rozwoju morskim, bowiem dobre usytuowanie morskie może pozwolić przecinać linie komunikacyjne i handlowe przeciwnika, a kontrola niektórych obszarów morskich, takich jak ważne cieśniny, jest szczególnie istotna ze względów ekonomicznych i wojskowych. Linia brzegowa i obecność naturalnych portów i zatok determinuje łatwość handlu oceanicznego i pozwala gromadzić organiczny kapitał z wolumenu obrotu towarowego. Państwa-wyspy lub półwyspy muszą dysponować flotą dla przetrwania i dla ochrony handlu i szlaków handlowych. Małe zagęszczenie ludności na dużym terytorium z długą linią brzegową powoduje podatność na blokadę morską. Liczna populacja może wystawić flotę zdolną zrolować blokadę morską96. Morze jest łatwo dostępną i tanią autostradą handlową, a także drogą szybkiego, acz potencjalnie ryzykownego, transportu wojsk. Dominacja floty zabezpieczającej pokój i rozwój gospodarczy, dzięki szybkiemu przemieszczeniu się w kierunku wszelkich zagrożeń, i zapewniającej „otwartość” szlaków komunikacyjnych, jest niewidoczna na co dzień, a daje ludziom na lądzie, korzystającym z morskiej wymiany towarowej, możliwość życia w pokoju i pomnażania dostatku. Potęga morska potrzebuje jedynie baz w regionie dla uzupełnień i odpoczynku. Mogą być one rozproszone na sporych odległościach tak długo, jak flota wojenna kontroluje łączące je szlaki morskie (vide brytyjska linia: Scapa Flow, Gibraltar, Suez, Aden, Kalkuta, Singapur, Hongkong). Porty nie są bezpieczne, nawet jeśli są w rękach najsilniejszej armii lądowej, ale bez wsparcia floty nie można ich obronić i nie ma się żadnego wpływu na kontrolę morza97. By sprawować władzę na morzu, wystarczy kontrolować wąskie przejścia szlaków handlowych, takie jak Bosfor, Dardanele, Cieśniny Duńskie, Malakka, Suez, Gibraltar czy Kanał Panamski. Robert D. Kaplan z kolei twierdzi, że potęga morska jest co do zasady mniej niebezpieczna dla stabilności systemu międzynarodowego98, a wody Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku dają jej skuteczną kontrolę Rimlandu azjatyckiego poprzez możliwość nieskrępowanego operowania flotą do niej należącą, pływającą wzdłuż brzegu w bezpośredniej bliskości centrów gospodarczych i politycznych wszystkich organizmów państwowych Rimlandu. Tym samym zyskuje ona możliwość dokonywania tzw. projekcji

siły, co ma bezpośredni, a na pewno zawsze pośredni wpływ na wydarzenia polityczne rozgrywające się na tych terenach. Potęgi lądowe, w szczególności położone w Heartlandzie, są gospodarczo słabsze, bo nie mają dostępu do portów otwartych na morza i oceany świata. Dla przykładu: odległość Rosji od otwartego, niezamarzającego morza uniemożliwia jej organiczną akumulację bogactwa, wynikającą z częstotliwości obrotu towarowego, i w połączeniu z olbrzymim, rzadko zamieszkanym interiorem, słabym rolnictwem oraz trudnym klimatem na dłuższą metę destabilizuje ją. Ekspansja potęgi lądowej przebiega co do zasady kołowo, promieniście od centrum grawitacyjnego organizmu lądowego, i przejawia tendencję do tworzenia stref buforowych wokół siebie, co nadaje jej charakter destabilizujący, gdyż jest „zazdrosna” o rozwój i wzmacnianie się innych ośrodków na peryferiach Heartlandu, zawsze niespokojnych i trudnych do obrony oraz skomunikowania z centrum. Stąd sprawia wrażenie nienasyconej w ekspansji, gdyż jest wystarczająco silna, zwłaszcza wojskowo, do poszerzenia swoich wpływów. Rozszerza swój perymetr bezpieczeństwa po to, by się bronić przed wpływami politycznymi potęgi morskiej lub innej wpływowej z Rimlandu, oddziałującej ekspansją handlu i kapitału, którego ma większą łatwość akumulacji (i to w rękach prywatnych osób i przedsięwzięć, w przeciwieństwie do większej roli władzy w akumulacji kapitału w krajach lądowych, w szczególności w Heartlandzie, gdzie działalność gospodarcza przy małej bazie gospodarczej i stosunkowo małym obrocie koncentruje się w kręgach zbliżonych lub należących do władzy politycznej) i pomnażania niż potęga lądowa99.

1.3. Heartland a Rimland Gdy spojrzymy na mapę Eurazji, to Heartland rozciąga się pomiędzy krańcem norweskiej Arktyki a rosyjskim Dalekim Wschodem, na południu zakończony jest pasmami górskimi, począwszy od Karpat w Rumunii aż po wyżyny Anatolii, Iranu i Afganistanu, dalej w bok do Pamiru i Gór Ałtaju i ostatecznie do Mongolii oraz Korei. Zaraz za granicą Heartlandu znajdują się demograficzne olbrzymy Europy100, Azji Południowej, Azji PołudniowoWschodniej, Chin, Japonii oraz Bliskiego Wschodu (Lewantu), który niczym „korek w wannie”, w zależności od okresu w historii świata, bądź blokuje, bądź jest pasem transmisyjnym szlaku przepływu ludzi, towarów i kapitału pomiędzy Europą a Azją. One wszystkie stanowią geopolityczny Rimland. I,

według Spykmana, są kluczem do rzeczywistej władzy nad światem101. Rosja próbuje od 200 lat przebić się przez bliskie jej terytorium obszary buforowe (Białoruś, Ukraina, państwa bałtyckie) i dalej – poprzez europejską „strefę zgniotu” położoną na granicy oddziaływania pomiędzy Heartlandem a Rimlandem (Polska – położona na Nizinie Środkowoeuropejskiej), by przedostać się do ciepłych portów Rimlandu europejskiego, ale także do azjatyckiego (wojna w Afganistanie za czasów Związku Sowieckiego i związana z nią próba destabilizacji politycznej Pakistanu). Potęgi morskie – USA i Wielka Brytania – oraz geografia Europy jej to uniemożliwiają. Dokładnie w peryferyjnych obszarach Rimlandu i Heartlandu toczyła się rywalizacja Stanów Zjednoczonych ze Związkiem Sowieckim102. Tam występowały napięcia grożące wojną lub zmieniające się w otwartą wojnę – Polska, Wietnam, Iran, Afganistan. Amerykańska strategia powstrzymywania (containment) wpływów sowieckich, realizowana po II wojnie światowej wobec ZSRS, dotyczyła całego Rimlandu i wszystkie jego państwa, chcąc nie chcąc, brały udział w grze rywalizacyjnej pomiędzy dwoma supermocarstwami. Heartland nie podlega władzy morza i nawet największej potęgi morskiej, gdyż nie można ustanowić na jego portach i handlu morskim blokady, jako że albo nimi nie dysponuje, albo jego przetrwanie w stopniu egzystencjonalnym nie zależy od tych portów103. Heartland, nieuczestniczący w wymianie morskiej, jest strukturalnie biedniejszy, ale ma zdolność do komasacji sił wojskowych i oddawania ich do dyspozycji liderom autokratycznym. Ma też tendencję do skupiania silnej władzy centralnej, obawiającej się częstych niepokojów społecznych i dysponującej rozbudowanym aparatem przymusu, w dużej mierze zarządzającym gospodarką na styku gospodarki i polityki – właśnie ze względu na trudność akumulacji kapitału i ograniczonego wolumenu wolnego obrotu towarowego, wynikającego z wymiany towarowej, o którą trudno w lądowym państwie heartlandowym104. Trudno oprzeć się wrażeniu, że powyższe cechy są charakterystyczne dla państwa rosyjskiego105.

1.4. Teraźniejszość i przyszłość Masa lądowa Eurazji jest od zawsze centrum geopolitycznym świata. Zamieszkuje ją znacząca większość populacji ludzkiej, tam zlokalizowane jest dwie trzecie siły gospodarczej i przemysłowej produkcji świata. Eurazja

dysponuje trzema czwartymi rezerw podstawowych surowców energetycznych. Dwanaście z piętnastu największych potęg wojskowych (jeśli chodzi o wydatki zbrojeniowe) i wszyscy historyczni oraz potencjalni pretendenci do światowej dominacji, z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych, są ulokowani w Eurazji106. To „osiowy superkontynent świata” (world’s axial supercontinent), jak napisał kilkanaście lat temu Zbigniew Brzeziński107. Mocarstwo dominujące w Eurazji będzie zawsze miało głos decydujący w dwóch z trzech najbardziej rozwiniętych gospodarczo regionach świata: Zachodniej Europie i Chinach108. Rzut oka na mapę wystarcza, by stwierdzić, że takie mocarstwo będzie automatycznie dominować w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Wraz z osiągnięciem statusu mocarstwowego przez Chiny i Indie109, powrotem Rosji do gry jako mocarstwa regionalnego oraz zaistnieniem silnych Japonii i Korei Południowej Eurazja w sensie geopolitycznym zrobiła się bardzo „ciasna”110. A rywalizacja o zasoby i interesy z nimi związane w tej ciasnej przestrzeni narasta, co prowadzi – w połączeniu z osłabieniem pozycji USA po kryzysie finansowym przełomu lat 2008/2009, z globalizacją i zwiększonym wolumenem handlu morskiego – do nasilonej rywalizacji, w szczególności na morzach okalających ten wielki kontynent. Dotyczy to przede wszystkim głównego szlaku transportowego świata, jakim dla całej Eurazji są Zachodni Pacyfik i Ocean Indyjski111, ale także lądowych obszarów „granicznych” (buforowych), położonych pomiędzy Rosją i jej strefą oddziaływania a światem atlantyckim, reprezentowanym przez oddziaływanie Stanów Zjednoczonych (Ukraina, Syria, obszar bałtycki). Z punktu widzenia morza nie ulega obecnie wątpliwości, że geostratedzy z USA, Chin, Japonii, Indii i Rosji koncentrują swą uwagę na wodach przybrzeżnych Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej112 oraz na wodach przybrzeżnych Oceanu Indyjskiego, bowiem brzegowy pas azjatyckiego Rimlandu oraz jego wód pomiędzy Kanałem Sueskim a Szanghajem nad Morzem Wschodniochińskim ma obecnie najważniejsze znaczenie geostrategiczne na globie113. Ten obszar wodny jednocześnie obejmuje i oddziela od siebie mocarstwa: Japonię, Chiny i Koreę na wschodzie, na południu swoje wpływy wywierają nań Indie, Rosja ciąży na północy, Europa zaś na zachodnich podejściach do Kanału Sueskiego114. Stany Zjednoczone zaś są na nim obecne za pośrednictwem swojej marynarki wojennej i baz wojskowych rozrzuconych po całym regionie.

Wynikająca z geograficznego usytuowania morska oś handlowokomunikacyjna Suez–Szanghaj115 jest zarówno bramą strategiczną, jak i (używając stylistyki Mackindera) nowym geopolitycznym pivotem (sworzniem) historii. Z tego powodu stanowić będzie kluczową arenę rywalizacji pomiędzy wielkimi potęgami kontynentalnymi a morskimi Eurazji w XXI wieku116. Najważniejszym dużym akwenem na szlaku komunikacyjnym Suez– Szanghaj jest Morze Południowochińskie i z punktu widzenia geopolityki dla Chin jest ono obszarem jako żywo przypominającym Morze Karaibskie dla Stanów Zjednoczonych albo Morze Śródziemne dla Europy. Spykman twierdził, że Chiny po przebudzeniu będą wielka potęgą kontynentalną, kontrolującą dodatkowo ogromne połacie mórz przybrzeżnych dokładnie tak, jak czynią to Amerykanie na Morzu Karaibskim. Jak dodawał, myśląc w 1942 roku o przyszłości, Zachodni Pacyfik będzie patrolowany przez chińską marynarkę. Jak mawiał – azjatyckie morze śródziemne leży pomiędzy Australią a Azją i pomiędzy Pacyfikiem a Oceanem Indyjskim. To morze przybrzeżne ma trójkątny kształt, zakotwiczony na Tajwanie, Singapurze oraz przylądku York i Cieśninie Torresa na północy Australii; zawiera Filipiny, Nową Gwineę, wybrzeże północnej Australii, Indonezję, Malezję, Indochiny, obejmując południe Chin wraz z Hongkongiem oraz bazę w Singapurze kontrolującą Malakkę i wyjście na Ocean Indyjski. Według Spykmana, piszącego te słowa ponad 70 lat temu, akwen miał być naturalnym miejscem ekspansji Chin. Trudno oprzeć się wrażeniu, że tak się właśnie dzieje obecnie. Po globalnym kryzysie finansowym lat 2008–2009, który dotknął poważnie USA i Zachodnią Europę117, rewizjonistyczna, lecz słaba ekonomicznie Rosja próbuje zmienić postzimnowojenne status quo w obszarach buforowych Rimlandu europejskiego (wojna na Ukrainie i w Syrii, obszar bałtycki). Niemniej jednak to Chiny w perspektywie średnio- i długoterminowej stały się najpoważniejszym kandydatem do zakwestionowania prymatu Stanów Zjednoczonych w systemie międzynarodowym istniejącym od II wojny światowej118. W wymiarze geopolitycznym Chiny są olbrzymich rozmiarów mocarstwem kontynentalnym, rozciągającym się od pełnych bogactw naturalnych granic Heartlandu w Azji Środkowej aż do ciepłych wód Pacyfiku, obejmując swoim terytorium najważniejszą i najbardziej

gospodarczo istotną część Rimlandu wschodniej Eurazji z dziewięcioma tysiącami mil linii brzegowej. Linia brzegowa Chin charakteryzuje się sporą liczbą naturalnych portów w bezpośredniej bliskości najważniejszych linii komunikacyjnych świata w morzach przybrzeżnych Chin, czyli na chińskim, można by rzec, „podwórku”. Mackinder pisał, że Chiny zajmują (geopolitycznie) najlepsze miejsce na świecie119. Są położone w przeważającej części w strefie umiarkowanej poniżej 50 stopnia szerokości północnej, w takich szerokościach jak Stany Zjednoczone. Dla przykładu: w takim samym klimacie jak chińskie miasto Harbin znajduje się amerykański stan Maine, a chińska wyspa Hajnan na południu jest pod względem klimatu odpowiednikiem amerykańskiej Florydy120. Wielkie rzeki Chin: Wei, Han, Rzeka Żółta i Jangcy, płyną z zachodu na wschód, uchodząc do Pacyfiku, i historycznie wyznaczają centra gospodarcze ogromnej cywilizacji Chin. Północ kraju, uprawiająca zboże, i południe, uprawiające ryż, zostały połączone Wielkim Kanałem w latach 605–611, umożliwiając scalenie gospodarcze i polityczne całości cywilizacji chińskiej, i obecnie stanowią podwaliny jej jedności. Są tym samym znakomitym przykładem możliwości ludzkiego działania, zmieniającego uwarunkowania 121 geopolityczne . Z punktu widzenia geopolityki Chiny są jednocześnie zarazem mniejsze i większe niż sama aktualna mapa polityczna by na to wskazywała. Mniejsze, bo rdzenni Chińczycy – ludność Han (90% populacji kraju) – mieszkają przede wszystkim na wybrzeżu i w środku państwa, natomiast na zachodzie i północy kraju, gdzie znajdują się najważniejsze zasoby wody pitnej i surowców, mieszkają liczne mniejszości etniczne, z których najważniejsze to Tybetańczycy, Ujgurzy i Mongołowie. Jednocześnie w oczach geostratega Chiny są znacznie większe, gdyż wywierają ogromny wpływ ekonomiczny w byłych posowieckich republikach Azji Środkowej, Kazachstanie i Kirgizji, które są geograficznie naturalnym przedłużeniem zachodnich Chin i znajdują się na starym Szlaku Jedwabnym, który w nowej odsłonie – jako wielki szlak handlowy – ma być osią ekspansji Chin w kierunku Europy w XXI wieku122. Ponadto Chiny wydają się większe, bo mają ogromne wpływy ekonomiczne i polityczne w całej Azji i Oceanii, w tym w krajach sojuszniczo blisko związanych ze Stanami Zjednoczonymi, takich chociażby jak Korea Południowa i Australia. Chiny stały się najważniejszym importerem surowców z Australii i największym partnerem handlowym tego

kraju. Oddziaływanie potęgi gospodarczej Państwa Środka widoczne jest szczególnie na południu Azji i w Indochinach. Zresztą w całej Azji Południowo-Wschodniej istnieją wielkie skupiska chińskie, które stanowią oś chińskich wpływów oraz obszar penetracji kapitału i biznesu chińskiego, czego przykładem jest bogaty Singapur. Już poza Azją ekspansja Chin widoczna jest w Afryce, gdzie chińskie firmy, inżynierowie i robotnicy uczestniczą w realizacji inwestycji, głównie związanych z surowcami i infrastrukturą. Gospodarczą penetrację Chin widać nawet w Europie, gdzie dla Niemiec Chiny stały się ważniejszym rynkiem zbytu niż USA, a kapitał chiński ma ambicje pozyskiwać prawa do urządzeń portowych i rozbudowy infrastruktury oraz rozpocząć realizację wielkich inwestycji w ramach Inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku nazwanej „Jeden Szlak, Jeden Pas” (One Road, One Belt) lub zgodnie z chińską nomenklaturą oficjalną – „Ekonomicznym Pasem Szlaku Jedwabnego” (Silk Road Economic Road) w części lądowej, a w części morskiej – „Dwudziestopierwszowiecznym Morskim Szlakiem Jedwabnym” (21st Century Maritime Silk Road)123. Wymiar oddziaływania geopolitycznego Chin na zewnątrz, poza aktualną polityczną „mapę” Chin, przejawia się także w tym, że przywódcy w Pekinie uważają Tajwan za zbuntowaną prowincję. Ewentualne podporządkowanie Tajwanu oznaczałoby geograficzne „wyprowadzenie” Chin na otwarty Pacyfik, co miałoby poważne znaczenie militarne. Poza roszczeniami względem wysp na Morzu Wschodniochińskim (Senkaku/Diaoyu) Chińczycy również uważają, że należą do nich liczne wyspy na Morzu Południowochińskim (głównie są to wyspy w archipelagu Spratly i Paraceli124, chińskie nazwy to odpowiednio: Nánshā Qúndao i Xisha)125. Co więcej, są całkowicie przekonani, że całe Morze Południowochińskie należy do nich126. Ponadto coraz bardziej widoczna jest obecność Chińczyków i ich ekspansja gospodarcza na rosyjskim Dalekim Wschodzie, choć jest mniejsza, niż wynikałoby to z często alarmistycznych głosów127. Jako że morskie szlaki komunikacyjne zależą od dobrej woli Stanów Zjednoczonych, Chiny starają się zmienić ten stan rzeczy. Stąd forsują rozbudowę wojskowych zdolności do zniszczenia floty USA w pierwszym łańcuchu wysp mórz przybrzeżnych128, w tym budowę sztucznych wysp na Morzu Południowochińskim, mających umożliwić kontrolę morza i szlaków komunikacyjnych129. W ten sposób próbują w „rozwinięciu wertykalnym” utworzyć bezpieczny chiński szlak komunikacyjny pomiędzy wysuniętą na

południe wyspą Hajnan, sztucznymi wyspami na morzu Południowochińskim, portem w Chittagong w Bangladeszu, portem Sittwe w Myanmarze (Birmie) oraz Gwadarem w Pakistanie, a także portami na Sri Lance, Malediwach, w Zatoce Bengalskiej i na Seszelach. Tak realizują strategię „Sznura Pereł”, czyli rozbudowy baz, portów i chińskich wpływów na Oceanie Indyjskim w celu zapewnienia bezpieczeństwa swoim morskim szlakom komunikacyjnym oraz wsparcia równoległą rozbudową lądowych odcinków komunikacyjnych i rurociągów transportujących surowce z Chin południowych i zachodnich (prowincje Yunnan i Xinjiang) do Myanmaru (Birmy), Bangladeszu, Indochin, Pakistanu. Chińczycy wdrażają także „Jeden Szlak, Jeden Pas” w wydaniu lądowym, czyli budowę infrastruktury zapewniającej komunikację handlową na dużą skalę z Europą bez udziału USA i poza kontrolą projekcji siły marynarki wojennej Ameryki, a zatem, można powiedzieć, poza oddziaływaniem instytucji i „źródeł siły” obecnego systemu międzynarodowego, powstałego wokół morsko zorientowanej architektury bezpieczeństwa zależnej od Stanów Zjednoczonych. Morską ekspansję Chin kosztem wpływów USA mogłoby powstrzymać obecnie nieistniejące zagrożenie lądowe, np. z kierunku rosyjskiego, które odwróciłoby atencję oraz zasoby Chin od morza oraz zmieniłoby priorytety modernizacyjne sił zbrojnych z powrotem w kierunku armii terytorialnej, kosztem rozbudowy floty i pozyskiwania zdolności do wygrania wojny powietrzno-morskiej z USA na Zachodnim Pacyfiku130. Należy zwrócić uwagę, że ewentualna ekspansja morska Chin nie byłaby sprawą prostą. Poza potęgą USA na morzu, wyzwanie Chinom rzucą zapewne nieprzyjazne im Japonia i Wietnam oraz inne mniejsze państwa, jak Filipiny. Stąd, po ogłoszeniu we wrześniu 2013 roku przez prezydenta Xi Jinpinga w Kazachstanie rozpoczęcia realizacji „Jednego Szlaku, Jednego Pasa” Chińczycy dużo wysiłku poświęcają ekspansji lądowej przez Azję Środkową do Europy, odwracając się od amerykańskiej „bariery” na Pacyfiku, której militarnym wymiarem jest amerykańska koncepcja wojny powietrzno-morskiej. Geopolityczna perspektywa morza ma bardzo ważne znaczenie dla Chin, gdyż oparcie rolnictwa Państwa Środka na dwóch rzekach, Jangcy i Rzece Żółtej, oraz koncentracja przemysłu na wybrzeżu w pobliżu portów powoduje, że wystarczy kontrolowanie chińskiego wybrzeża przez przeciwnika dla kontrolowania losu Chin131. W skali szerszej,

skanalizowanie wyjść z Chin w kierunku arterii handlu międzynarodowego na oceanach światowych powoduje, że w przypadku wojny blokada morska (i to wykonywana w oddaleniu od wybrzeża chińskiego na wąskich przejściach przez cieśniny indonezyjskie i Malakkę) może spowodować pokonanie Chin bez konieczności prowadzenia intensywnej wojny lub blokady lądowej. A tymczasem Chiny już w 1993 roku zostały importerem surowców, w szczególności ropy. Same mają węgiel kamienny i gaz łupkowy w bardzo dużych ilościach, brak im jednak wciąż technologii pozyskiwania obu w sposób wydajny. Obecnie zależne są od importu ropy – ok. 90% tego transportu przechodzi przez cieśninę Malakka i pochodzi z Bliskiego Wschodu i Afryki. Chińczycy szukają nowych szlaków transportowych, omijających Ocean Indyjski i Malakkę, przez Arktykę oraz podpisały w roku 2014 olbrzymi kontrakt z Rosją na dostawę gazu132. Kupują gaz skroplony na rynkach światowych i rozbudowują infrastrukturę do jego przyjmowania. Kluczowe dla nowoczesnej gospodarki i rzadko występujące minerały Chińczycy sprowadzają z Korei Północnej i Afryki, lecz próbują nawiązać współpracę w tym zakresie z bogatą w te zasoby Australią. Przyjmuje się, że Chiny posiadają rezerwy surowców strategicznych, w tym ropy, na 30–60 dni braku dostaw zewnętrznych133. Chiny potrzebowały już w 2008 roku ponad 6 tysięcy statków z ropą naftową, płynących z Afryki i Bliskiego Wschodu przez Ocean Indyjski i Zachodni Pacyfik, by zaspokoić potrzeby gospodarki, a w latach 2008–2015 chińska gospodarka wciąż znacząco się rozrastała. Dominacja USA na pełnym Pacyfiku oraz dyslokacja zasobów na świecie powodują, że Chiny mają tylko jedno przejście dla towarów i surowców – Morze Południowochińskie. Brak własnej floty na tym akwenie i na Oceanie Indyjskim powoduje, że chińskie tankowce i kontenerowce są de facto na łasce innych potęg morskich i państw brzegowych akwenu134. Dlatego przywódcy i stratedzy w Pekinie mają poczucie trwającego strategicznego okrążania i powstrzymywania Chin i chińskiej ekspansji przede wszystkim przez Stany Zjednoczone, broniące swojej dominującej pozycji135. Od II wojny światowej USA dbają o kontrolę wszystkich ważnych linii, szlaków komunikacyjnych czy cieśnin i swoją widoczną obecnością na morzach i oceanach zniechęcają innych od działań morskich, które naruszałyby pożądane przez Amerykanów status quo136. System morski USA

na Oceanie Spokojnym, poza istnieniem samej floty, opiera się na funkcjonowaniu wielkiego strategicznego szlaku komunikacyjnego wzdłuż międzyportowych odcinków pokonywanych przez okręty US Navy, począwszy od Kanału Panamskiego (umożliwiającego szybkie przebazowanie okrętów z Atlantyku na Pacyfik), potem z bazy San Diego na Hawaje, z Hawajów na Guam, następnie z Guam do Japonii i Korei Południowej. System ten jest zwieńczony „wielką barierą”, jaką jest pierwszy łańcuch wysp mórz przybrzeżnych Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej, ciągnący się od Japonii po Borneo i Singapur. „Wielka bariera” daje Amerykanom możliwość wysuniętej obecności wojskowej w Azji oraz zapewnia istotną rolę jako „tarcza” dla sojuszników USA w regionie. Jak membrana pozwala amerykańskim wpływom przeniknąć do środka, ale nie pozwala chińskim w drugą stronę137. System ma dwa sworznie: Tajwan i Japonię. Istnienie niezależnego od Chin Tajwanu powoduje, że Chiny znajdują się na morzach w sytuacji defensywnej. Zajęcie Tajwanu spowodowałoby wyjście Chin na pełen ocean, pokonanie „wielkiej bariery” i przełamanie linii wysuniętej amerykańskiej obecności wojskowej w regionie z poważnymi skutkami w postaci prawdopodobnego zniszczenia ładu bezpieczeństwa w regionie. Japonia, będąca drugim sworzniem, jest najważniejszym i najpotężniejszym sojusznikiem USA w Azji, dysponującym nie tylko potężną marynarką wojenną138, ale stanowiącym także główną bazę amerykańskiej VII floty139. W 2015 roku Japonia, wpisując się w narastającą morską rywalizację z Chinami, uchwaliła legislację zezwalająca siłom zbrojnym na bojowe operacje poza swoim terytorium i bojowe operacje zamorskie140. Uczestniczy obecnie w operacjach morskich USA i prowadzi wspólne ćwiczenia ukierunkowane na wojnę morską z Chinami, w szczególności jako uzupełnienie dla oceanicznej floty USA, jako pomoc logistyczna oraz flota morska o dużych zdolnościach do pomocy w ochronie konwojów, wojny minowej i przeciwminowej141. Również Korea Południowa odgrywa istotną rolę i dysponuje flotą, która może w razie potrzeby przyjść Amerykanom z pomocą142. Z punktu widzenia lądu obszar pomiędzy Rimlandem Europy a Rimlandem Azji można było pokonać w historii tylko dwojako: ze wschodniej części basenu Morza Śródziemnego i Bałkanów przez Lewant (Turcja, Izrael, Liban i Syria) i Bliski Wschód drogą lądową, dalej przez Azję

Środkową starym Szlakiem Jedwabnym lub skręcając w kierunku wód Oceanu Indyjskiego drogą morską (potem wraz z otwarciem Kanału Sueskiego także morską wprost z Morza Śródziemnego przez Morze Czerwone) oraz przez Atlantyk, dookoła Afryki, na Ocean Indyjski. A zatem Ocean Indyjski oraz Bliski Wschód/Lewant stanowiły od zawsze kluczowe obszary o znaczeniu geostrategicznym w komunikacji pomiędzy Europą a Azją. Te „obszary pośrednie”143 stanowią oś wpływów geopolitycznych, przesuwających się dynamicznie pomiędzy dwoma Rimlandami. O ile ostatnie kilkaset lat przyzwyczaiło nas do sytuacji, w której napór na „obszary pośrednie” wywierali Europejczycy (poprzez wyprawy krzyżowe i ostateczne podporządkowanie Egiptu i Bliskiego Wschodu w XIX wieku przez potęgi kolonialne; w przypadku Oceanu Indyjskiego – w okresie wielkich odkryć geograficznych, począwszy od Portugalczyków (potem Holendrów, Francuzów i Anglików), o tyle obecnie „pośrednie obszary” stają się miejscem wzrastającego oddziaływania geopolitycznego Chin i innych potęg azjatyckich, pragnących zabezpieczyć swój dostęp do zasobów, w tym energii oraz rynków zbytu i penetracji kapitału144. Ekspansja ta dociera nawet do Europy145. To wszystko pokazuje wzmożoną „komunikacyjność” (interconnectivity) pomiędzy Chinami a Europą i rosnącą rywalizację o „obszary pośrednie”146. W związku z rozwojem technologii, nawigacji oraz topnieniem lodu morskie przejście arktyczne dołączyło ostatnio do wcześniej znanych „obszarów pośrednich”, co może stworzyć zupełnie nową dynamikę geopolityczną w Eurazji. Niezależnie od wagi Arktyki jako szlaku komunikacyjnego warto przy tej okazji pamiętać, że w Arktyce znajduje się szacunkowo 20% światowych rezerw gazu i 25% rezerw ropy naftowej147. Wody Arktyki łączą Pacyfik z Atlantykiem, Rosję z Ameryką Północną i Azją. Rosja pozycjonuje się w Arktyce w uprzywilejowanej sytuacji ze względu na długość rosyjskiego wybrzeża, dającego kontrolę nad powstającym szlakiem niemalże w całości. Nie bez przyczyny Rosja modernizuje flotę lodołamaczy – i tak już największą na świecie148. Co charakterystyczne, rozbudowuje intensywnie swą obecność wojskową na Północy. Cechą morskiego szlaku arktycznego jest to, że z powodu dystansu wobec tradycyjnych szlaków morskich oraz niedostępności i specyfiki wód na Północy szlak pozostaje poza efektywną kontrolą floty wojennej USA149. Dlatego w Arktyce w czasach ZSRS Sowieci dyslokowali lwią część

podwodnej floty atomowej. Arktyka, oprócz perspektywy korzyści ekonomicznych, daje także w ten sposób głębię strategiczną, wolną od dominującego oddziaływania projekcji siły USA. Stanowiąc rosyjski „obszar pośredni”, Arktyka może wreszcie dać Rosji upragniony bezpośredni dostęp do handlu światowego, a rosyjskie miasta na brzegu wzdłuż całej trasy szlaku będą miały szansę rozwinąć się gospodarczo, obsługując komunikację morską. Powyższe ułatwi również komunikację wewnątrz Rosji, pomiędzy Europą a Syberią, co zawsze było słabością rosyjskiego interioru i azjatyckiej części kraju. Z Szanghaju do Hamburga dystans komunikacyjny zostanie skrócony o 6400 km. Z tego powodu Chiny inwestują w Arktykę jako „obszar pośredni”, finansując rozbudowę systemów nawigacyjnych na morzu oraz w jednostki badawcze i badania polarne, a także budują własny lodołamacz, który ma według planów wejść do służby w roku 2016150. W myśl poszerzenia swoich wpływów w Arktyce Chiny prowadzą rozmowy w Norwegii, Islandii i Danii na temat współpracy arktycznej oraz realizują gospodarcze inwestycje na samej Islandii. Zakupiły też ziemię oraz stację badawczą na norweskim Svalbardzie w 2004 roku, a w 2013 roku zostały stałym obserwatorem Rady Arktyki151. A zatem istnieją obecnie trzy szlaki komunikacyjne, skomunikowane w różnym stopniu, łączące centra gospodarcze Eurazji: szlak tradycyjny przez Bliski Wschód i Azję Środkową, szlak przez Ocean Indyjski oraz szlak przez Arktykę. Na nich i o nie toczyć się będzie naturalna gospodarczopolityczna rywalizacja w Eurazji w nadchodzących dekadach XXI wieku, z istotną rolą potęgi morskiej Stanów Zjednoczonych jako mocarstwa spoza samej Eurazji, mającego jednak w niej podstawowe interesy i dokonującego stałej projekcji siły i zaznaczania obecności wzdłuż wielkiej morskiej drogi handlowej – Oceanu Indyjskiego i Zachodniego Pacyfiku, od wschodniej części Morza Śródziemnego przez Morze Czerwone i Ocean Indyjski, aż po Guam i Hawaje na Pacyfiku. Ponadto USA dysponują dwiema głównymi liniami komunikacyjnymi do przemieszczania swoich sił zbrojnych i marynarki wojennej w teatrze operacyjnym Rimlandu azjatyckiego: na Pacyfiku – San Diego–Hawaje–Guam–Japonia–Korea Południowa, a na Oceanie Indyjskim – południowa Europa–Suez–Morze Czerwone–Diego Garcia–Malakka– Singapur. Wraz z rozwojem technologii wojskowej powstają jednak na niej tzw. strefy oddziaływania chińskich zdolności zwanych w terminologii

wojskowej: anti-acces/area-denial capabilities (skrótowo-A2AD). Są to zdolności związane ze skutecznym uniemożliwieniem (anti-access) swobodnego dostępu do stałych miejsc dyslokacji i wysuniętych baz amerykańskich w regionie Zachodniego Pacyfiku i Azji PołudniowoWschodniej oraz te zdolności, które umożliwiają rażenie ruchomych celów (area-denial) w teatrze operacji, przede wszystkim sił morskich USA, w tym tych operujących poza morzami przybrzeżnymi Azji aż do drugiego łańcucha wysp na Pacyfiku152, utrudniające swobodną żeglugę okrętom USA, co zagraża obecnym porządkom na morzu153. Co warte podkreślenia, w Europie „bąble” A2AD starają się stworzyć Rosjanie, utrudniając USA operacyjną swobodę w powietrzu oraz na Morzu Bałtyckim i Morzu Czarnym, co ma na celu uniemożliwienie przyjścia z pomocą państwom bałtyckim, Polsce i Rumunii na wypadek konfliktu154 w obszarach buforowych pomiędzy Rimlandem europejskim a Heartlandem podlegającym kontroli Rosji, a niepodporządkowanym oddziaływaniu dominującego mocarstwa morskiego USA155. Mapa nr 1.3. (patrz wkładka kolorowa) Rosyjskie strefy „bąble” wyłączające lub ograniczające amerykańską

Lądowy „obszar pośredni” będzie miał z pewnością duże znaczenie dla szybko urbanizującego się interioru chińskiego, gdzie trwa wielka rozbudowa infrastruktury komunikacyjnej. Ogłoszona przez prezydenta Xi Jinpinga inicjatywa „Jeden Szlak, Jeden Pas” (Inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku), mająca na celu w trzech projektowanych odnogach lądowych (nie licząc morskiej) połączyć Chiny, poprzez Azję Środkową, z Europą, jest wielkim eurazjatyckim planem geostrategicznym o monumentalnych proporcjach, gdyż może stworzyć sieć komunikacyjno-handlową znajdującą się poza kontrolą obecnego architekta ładu światowego – Stanów Zjednoczonych – i poza opartym na morzu (maritime based) ładem gospodarczym na świecie156. Przy czym dużo do powiedzenia będzie miała w przyszłości w tej sprawie Rosja157. Nie ulega wątpliwości, że obecna sytuacja geopolityczna w Azji i na Zachodnim Pacyfiku cechuje się dużą dynamiką. Zachodzące na tym obszarze zmiany i niestabilna sytuacja międzynarodowa mają potencjał konfrontacyjny pomiędzy mocarstwem strzegącym starego ładu – Stanami Zjednoczonymi – a rosnącymi w siłę i wpływy Chinami, które, wydaje się,

nie są już zainteresowane utrzymaniem dawnego nierywalizacyjnego kursu w polityce międzynarodowej zapoczątkowanej przez Denga Xiaopinga158. Nowa polityka Chin, realizowana przez ekipę prezydenta Xi Jinpinga, przybiera coraz bardziej odcień poważnej strategicznej rywalizacji z USA159 o nowy ład i nowe miejsce Państwa Środka w systemie międzynarodowym, czyli de facto co najmniej o wypchnięcie USA z pozycji kontrolującej szlaki handlowe Zachodniego Pacyfiku w bezpośredniej bliskości Chin, co czyni sytuację rosnących Chin strategicznie niewygodną160. Amerykanie wyraźnie nie zamierzają rezygnować z aktualnej architektury bezpieczeństwa i swojej obecności w regionie, przekonując, że zapewnili Azji pokój i prosperity161. Przygotowują się na wypadek otwartego konfliktu na morzach przybrzeżnych Azji w pierwszym i drugim łańcuchu wysp na Pacyfiku. Stąd obserwujemy po 2011 roku amerykański pivot na Pacyfik mający wymiar dyplomatyczno-polityczno-gospodarczy, ale także niezmiernie ważny wymiar wojskowy realizowany poprzez wdrażaną w amerykańskich siłach zbrojnych, a w szczególności w siłach powietrznych i marynarce wojennej, koncepcję wojny powietrzno-morskiej, której zadaniem jest przywrócić USA zdolność do swobodnej projekcji siły w tym rejonie świata. Mapa nr 1.4. (patrz wkładka kolorowa) Obszar zgniotu pomiędzy Heartlandem a Rimlandem w kontekście rosyjskiego, wojskowego systemu świadomości sytuacyjnej i zasięgu rakiet Iskander

Notabene wnioski płynące z opracowywania i wdrażania w siłach zbrojnych USA koncepcji mają znaczenie także dla zamkniętych lądowo obszarów Europy Środkowej i Wschodniej, gdyż ogólnym celem Amerykanów w nadchodzących latach będzie utrzymanie zdolności do projekcji siły na wszystkie obszary, w których mocarstwa rewizjonistyczne (Chiny i Rosja) wobec aktualnego systemu światowego starają się wypychać interesy USA, uniemożliwiając im utrzymanie strategicznych linii komunikacyjnych z sojusznikami Ameryki położonymi na krańcach amerykańskiej wysuniętej obecności strategicznej, de facto definiowanej przez amerykańską zdolność do skutecznej projekcji siły162. Lekcje wyniesione z wdrażania koncepcji wojny powietrzno-morskiej znajdą wyraz w będącej jej owocem, opracowywanej właśnie w Pentagonie połączonej koncepcji zwanej na razie JAM-GC (Joint Access and Mane uver in the Global Commons), która

docelowo najprawdopodobniej zostanie nazwana „Globalnie Zintegrowane Operacje” (Globally Integrated Operations)163 i ma mieć zastosowanie zarówno na Zachodnim Pacyfiku, jak i w Europie, a więc wszędzie tam, gdzie kwestionowana jest przez przeciwników możliwość przyjścia z realną pomocą wojskową sojusznikom przez Stany Zjednoczone164. 1 W oryginale: „Geography does not argue, it simply is”. Tłumaczenia z języka angielskiego na polski, jeżeli nie zaznaczono inaczej, autora – za N.J. Spykman, America’s Strategy in World Politics, The United States and the Balance of Power, New York 1942. 2 Rimland – obszar brzegowy Eurazji (zarówno Europa Zachodnia jako Rimland europejski, jak i Chiny wraz z Indochinami i Indiami oraz basenem Oceanu Indyjskiego jako Rimland azjatycki, stanowiące najważniejsze gospodarczo, demograficznie i strategicznie obszary Eurazji), zob. mapa dalej; termin zapożyczony od znakomitego geopolityka amerykańskiego holenderskiego pochodzenia Nicholasa J. Spykmana, funkcjonujący w światowej geopolityce w duecie z terminem Heartland (według koncepcji Halforda Mackindera) na oznaczenie dwóch podstawowych obszarów, z których się składa Eurazja. W opinii autora oba terminy znakomicie oddają istotę rzeczy, stąd pozostawiono je bez spolszczania w całej pracy. Wydaje się, że w Polsce oba pojęcia w oryginalnej postaci przyjęły się w recepcji intelektualnej, i to pomimo skromnego oddziaływania wiedzy o geopolityce i geostrategii w kraju. Propozycje polskiego tłumaczenia obu terminów pojawiły się w literaturze przedmiotu w pracach Leszka Moczulskiego (Geopolityka – potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 1999) oraz Janusza Mondrego (Powrót geopolityki. Europa, Ameryka i Azja u progu XXI wieku, Warszawa 2004). 3 O geografii, geopolityce oraz ich korelacji zob. także w szczególności Z. Brzeziński, Wielka Szachownica. Główne cele polityki amerykańskiej, Warszawa 1999, zwłaszcza s. 44 i nast. 4 Francuski historyk Fernand Braudel nazywał geografię także „długim trwaniem” (longue durée) i włączał w to pojęcie cały zakres uwarunkowań środowiskowych wynikających z geografii i wpisanych w historię człowieka oraz jego działalności, co przekłada się następnie raczej na struktury działania i procesy niż na poszczególne zdarzenia, a to z kolei całościowo na uwarunkowania geopolityczne, w których funkcjonują organizmy polityczne; przykładem powyższego są wielkie odkrycia geograficzne (i wynikający z nich sławny dualizm rozwoju z granicą na Łabie) oraz ich skutki dla Europy, europejskich społeczeństw i europejskiego rozwoju gospodarczego jako bezpośrednio widoczne do dnia dzisiejszego i wpływające na nasze życie – zob. F. Braudel, On History, transl. S. Matthews, Chicago 1982. 5 Więcej na ten temat zob. C.S. Gray, G. Sloan, Geopolitics, Geography and Strategy, London 1999. 6 J.J. Grygiel, Great Powers and Geopolitical Change, Baltimore 2006, s. 24. 7 Zob. ibidem, s. IX–XV. 8 Zob.: J. Mearsheimer, The Tragedy of Great Power Politics, New York 2001; S.M. Walt, The End of the American Era, „Information Clearning House” 2010, http://www.informationclearinghouse.info/article29521.htm (dostęp 19.10.2015); idem, Taming American Power: The Global Response to U.S. Primacy, New York 2005; idem, The Origins of Alliances, New York 1987. 9 Więcej zob. H.J. Mackinder, Democratic Ideals and Reality, London 1919. 10 Rozwój kolei w Europie spowodował obniżenie ceny przewozu towarów, osłabiając tym samym morską pozycję Wielkiej Brytanii, kontrolującej wcześniej handel morski na wodach wokół Europy i wpływającej w ten sposób na ceny i wolumen obrotu towarowego i kapitałowego na kontynencie. Funkcjonowanie kolei także poprawiło wojskowo trudne położenie zjednoczonych przez Bismarcka Niemiec, mogących szybciej przerzucać wojska w razie zagrożenia z zachodu na wschód i odwrotnie. 11 J. Grygiel, Great Powers…, s. 23. 12 Z. Brzeziński, Strategiczna wizja. Ameryka a kryzys globalnej potęgi, Kraków 2013, s. 16. 13 Halford J. Mackinder, nazywany ojcem geopolityki, uważał wręcz, że wyprawy krzyżowe z punktu widzenia geopolitycznego były niczym innym jak mniej lub bardziej uświadomioną próbą ekspansji Europejczyków w jedynym możliwym geograficznie kierunku, czyli Bliskiego Wschodu i Lewantu, zanim wiedza i technologia pozwoliły zmierzyć się z pokonaniem wód Atlantyku, zob. więcej idem, Democratic Ideals… 14 Azja generowała największy dochód narodowy od starożytności i jeszcze w 1800 roku odpowiadała za 60% dochodu (PNB) świata, podczas gdy Europa jedynie za 30%. Same Indie w 1750 roku odpowiadały za 25% światowego dochodu (PNB), a następnie ich udział zmalał pod panowaniem brytyjskim do 1,6% PNB w 1900 roku, zob. Z. Brzeziński, Strategiczna wizja…, s. 24 i nast. 15 Ibidem, s. 16. 16 Warto wspomnieć, jak wraz z wielkimi odkryciami geograficznymi utrwaliła się, a z czasem powiększyła

kapitałowa, a co za tym idzie – cywilizacyjna i materialna przewaga państw zachodniej Europy nad Rzecząpospolitą, która była krajem w zasadzie zamkniętym lądowo, z ograniczonym i ciągle niepewnym lub zamykanym dostępem do Bałtyku (wojny z Rosją, Szwecją i rywalizacja z Prusami), który to dostęp i tak z powodu samej geografii nie dawał porównywalnego z Atlantykiem „otwarcia morskiego”. 17 Więcej na ten temat zob. A.T. Mahan, Wpływ potęgi morskiej na historię 1660–1783, t. 1–2, tłum. E. Weryk, Oświęcim 2013–2015 (tytuł oryg. Influence of the Sea Power upon History 1660–1783). 18 Zob. więcej: P. Kennedy, Mocarstwa świata. Narodziny – Rozkwit – Upadek. Przemiany gospodarcze i konflikty zbrojne w latach 1500–2000, tłum. M. Kluźniak, Warszawa 1995; N. Ferguson, Kolos. Cena amerykańskiego imperium, tłum. M. Hartman, B. Wilga, Warszawa 2010 (tytuł oryg.: Colossus: the Rise and Fall of the American Empire); idem, Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat, tłum. B. Wilga, Wołomin 2007 (tytuł oryg. Empire: The Rise and Demise of the British World Order, H.J. Mackinder, Democratic Ideals... 19 Zob. więcej J. Grygiel, Great Powers…, s. 23 i nast. 20 Zob. obszernie na temat amerykańskich błędów geostrategicznych na Bliskim i Środkowym Wschodzie po 2001 roku: Z. Brzeziński, Strategiczna wizja…, s. 91 i nast. 21 J. Grygiel, Great Powers…, s. 24. 22 Więcej zob.: Symonides, Świat wobec współczesnych wyzwań i zagrożeń, Warszawa 2010; R. Kuźniar, Kryzys a pozycja międzynarodowa Zachodu, Warszawa 2011. 23 Na temat kolejnych przykładów historycznych powyższego zob. P. Kennedy, Mocarstwa świata… 24 Obszernie na ten temat zob. główna teza w: N. Ferguson, Cywilizacja. Zachód i Reszta Świata, Kraków 2013. 25 Więcej na temat zasobów, ich podziału oraz zmian ich znaczenia zob. J. Grygiel, Great Powers… 26 Więcej zob. J.M. Collins, Military Geography for Professionals and the Public, Washington DC 1998. 27 Stąd pomiędzy rokiem 1815 a 1916 brytyjska Royal Navy właściwe nie toczyła dużych bitew morskich, jej przewaga była bezdyskusyjna, a przeciwnicy nie próbowali w istocie realnie mierzyć się z Brytyjczykami; w XX wieku uległo to zmianie wraz z rozwojem nowych technologii i słabnięciem floty brytyjskiej względem innych flot, w tym w pierwszym rzędzie floty niemieckiej. Niektórzy analitycy twierdzą, że podobny wzorzec powtarza US Navy, która od 1945 roku nie toczyła przez 70 lat symetrycznych bitew morskich z silnym przeciwnikiem, a w XXI wieku, wraz z rozwojem nowych technologii wojskowych oraz stopniowym słabnięciem Marynarki Wojennej USA względem floty chińskiej, będzie musiała walczyć na Zachodnim Pacyfiku i Oceanie Indyjskim z symetrycznym i nowoczesnym przeciwnikiem – zob. A. Krepinevich, Maritime Competition in a Mature Precision-Strike Regime, Center for Strategic and Budgetary Assessments, CSBA, Washington DC 2015. 28 W czasach dominacji napędu wiatrowego (żagla) można było jeszcze kompensować przewagę przeciwnika umiejętnościami żeglarskimi poprzez odpowiednie manewrowanie względem wiatru, tak by ustawiać się zgodnie z korzystnym jego kierunkiem w najważniejszym momencie bitwy morskiej, co dawało przewagę szybkości i manewru nad przeciwnikiem. Wraz z nadejściem napędu parowego i silnikowego czasy te dobiegły końca. 29 Więcej zob. D. Hannay, The Navy and Sea Power, London 2007. 30 W literaturze polskiej na ten temat oraz na temat historii wojen morskich zob. więcej: P. Wieczorkiewicz, Historia wojen morskich, t. 1: Wiek żagla, t. 2: Wiek pary, Poznań 2015; W. Hubert, Historia wojen morskich, Warszawa 1935; idem, Wojny bałtyckie, Oświęcim 2014; C. Ptak, Od Artemizjum do Okinawy, Warszawa 1958; E. Kosiarz, Bitwy morskie, Warszawa 1995; idem, Bitwy na Bałtyku, Warszawa 1981; idem, Wojny na Bałtyku X–XIX w., Gdańsk 1978; J. Gozdawa-Gołębiowski, Od wojny krymskiej do bałkańskiej, Gdańsk 1985; idem, T. Wywerka Prekurat, Pierwsza wojna światowa na morzu, Warszawa 1997. 31 Więcej na ten temat zob.: A.T. Mahan, Influence of the Sea Power upon History 1660–1783, New York 1890; C.S. Gray, Modern Strategy, Oxford 1999. 32 B.A. Elleman, S.C.M. Paine, Naval Blockades and Seapower, Strategies and Counterstrategies, 1805–2005, London 2006. 33 G.C. O’Gara, Theodore Roosevelt and the Rise of the Modern Navy, Princeton 1943. 34 O historii ekspansji Stanów Zjednoczonych zob. liczne analizy ośrodka strategicznego Stratfor, dostępne na www.stratfor.com; N.J. Spykman, America’s Strategy in World Politics...; N. Ferguson, Kolos…; P. Kennedy, Mocarstwa świata…; Liu Mingfu, The China Dream, Great Power Thinking & Strategic Posture in the Post-American Era, New York 2015; Z. Brzeziński, Strategiczna wizja…; idem, Wielka Szachownica, tłum. T. Wyżyński, Warszawa 1999; idem, Cztery lata w Białym Domu, Wspomnienia, tłum. Z. Dziekoński, Warszawa 1990; B. Scowcroft, Ameryka i świat. Rozmowy o globalnym przebudzeniu politycznym, tłum. D. Rossowski, Łódź 2009 (tytuł oryg. America and the World) . 35 Krytycy geopolityki argumentują, że kontrolę zasobów i szlaków w dobie globalizacji zastąpił „wolny rynek” obrotu zasobami w skali globalnej. Mylą się jednak, gdyż „rynek” zdominowany jest przez tych, którzy szlaki komunikacyjne kontrolują, czyli przede wszystkim przez Stany Zjednoczone, a poprzednio przez Wielką Brytanię. To, że nie jest to bezpośrednio widoczne, wynika wyłącznie z iluzji braku kontroli wywoływanej przez USA, które jak każde mocarstwo morskie w przeszłości sprzyjają wolnej wymianie towarowej, co stymuluje ich wzrost gospodarczy. Albowiem jako największe państwo morskie i emitent światowej waluty rozliczeniowej – dolara – USA teoretycznie najbardziej korzystają na zwiększonym wolumenie obrotu globalnego. Wynika to m.in. stąd, że w obecnym globalnym

systemie gospodarczym są systemowo korzystnie usytuowane, a zatem panujące zasady globalizacji im sprzyjają. Zawrotny rozwój gospodarczy Chin w ostatnich 35 latach, które za „przyzwoleniem” USA dokonały gigantycznego skoku gospodarczego, korzystając z globalizacji handlu, stawia pytanie o zmianę amerykańskich kalkulacji co do usytuowania Stanów Zjednoczonych jako beneficjenta globalizacji w relacji do Chin. Stanowi to fundamentalną oś dynamiki rywalizacyjnej pomiędzy USA a Chinami, co w razie narastającej rywalizacji strategicznej może doprowadzić do końca globalizacji w formie, do której przywykliśmy. 36 O zwiększonym znaczeniu geopolityki w dobie globalizacji zob. R.D. Kaplan, The Revenge of Geography: What the Map Tells Us About Coming Conflicts and the Battle Against Fate, New York 2013. 3737 Więcej na ten temat zob. M. Castells, Społeczeństwo sieci, tłum. M. Marody, Warszawa 2010 (Wiek informacji. Ekonomia, społeczeństwo, kultura, t. 1); idem, Siła tożsamości, tłum. S. Szymański, Warszawa 2009 (Wiek informacji. Ekonomia, społeczeństwo, kultura, t. 2); idem, Koniec tysiąclecia, tłum. J. Stawiński, S. Szymański, Warszawa 2009 (Wiek informacji. Ekonomia, społeczeństwo, kultura, t. 3); Z. Bauman, Globalizacja. I co z tego dla ludzi wynika. Warszawa 2006; idem, Płynna nowoczesność, Kraków 2006. 3838 List of world’s busiest container ports, https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_world’s_busiest_conta-iner_ports (dostęp 18.10.2015). 39 Więcej zob. B. Brodie, Sea Power in the Machine Age, Princeton 1941. 40 Zob.: The Northern Sea Route. The shortest sea route linking East Asia and Europe, https://www.sof. or.jp/en/report/pdf/200103_rp_ar0103e.pdf (dostęp 19.10.2015); http://www.arctic-lio.com/ (dostęp 19.10.2015); http://www.arctic-lio.com/nsr_transits (dostęp 19.10.2015); Russian Arctic city hopes to cash in as melting ice opens new sea route to China, „The Guardian” 1.02.2014, http://www.theguardian.com/world/2014/feb/01/arctic-city-newroute-china (dostęp 19.10.2015); M. Evers, Northeast Passage: Russia Moves to Boost Arctic Shipping, „Spiegiel International”, http://www.spiegel.de/international/world/russia-moves-to-promote-northeast-passage-through-arcticocean-a-917824.html (dostęp 19.10.2015); C.L. Ragner, Northern Sea Route Cargo Flows and Infrastructure – Present State and Future Potential, http://www.fni.no/pdf/FNI-R1300.pdf (dostęp 19.10.2015); C. Dawson, Arctic Shipping Volume Rises as Ice Melts, „The Wall Street Journal”, 29.10.2014, http://www.wsj.com/articles/arcticcargoshipping-volume-is-rising-as-ice-melts1414612143 (dostęp 19.10.2015). Na ten temat zob. też: B. Góralczyk, Arktyczne Eldorado, „Obserwator Finansowy”, 9.08.2013, http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/arktyczne-eldorado/ (dostęp 19.10.2015). 41 Termin „projekcja siły”, często używany w niniejszej pracy, wywodzi się z zakresu sztuki operacyjnej i strategicznej, jest często stosowany w literaturze oraz w amerykańskich dokumentach wojskowych i strategicznych. Oznacza zdolność wykonywania operacji wojskowych i oddziaływania na potencjalnego przeciwnika w całym zakresie zdolności bojowych w ten sposób, że przeciwnik musi się liczyć z tym oddziaływaniem bojowym lub wręcz nie może mu przeciwdziałać. Sztandarowym przykładem projekcji siły jest działanie operacyjne amerykańskiej lotniskowcowej grupy bojowej na morzach przybrzeżnych Azji (azjatycki Rimland), z daleka od portów amerykańskich, któremu nie mogli przeciwdziałać dotychczasowi przeciwnicy, gdyż zostaliby pokonani lub zniszczeni, a Amerykanie mogli z lotniskowców dokonywać dowolnych operacji z dala od swoich portów macierzystych. Na zdolności do projekcji siły na oceanach i morzach świata oparta była i jest dominacja wojskowa Stanów Zjednoczonych jako mocarstwa morskiego po II wojnie światowej. Więcej na ten temat w dalszej części książki. 42 S. Koziej, Teoria sztuki wojennej, Warszawa 1993. 43 O lotnictwie w kontekście geografii i geopolityki zob. R.D. Kaplan, The Revenge of Geography...; szeroko na ten temat zob. C.S. Gray, Modern Strategy, Oxford 1999, s. 228 i nast. 44 J.M. Collins, Military Geography. 45 Więcej zob. A. Krepinevich, Maritime Competition… 46 O stosunku Chin do Morza Wschodniochińskiego oraz Południowochińskiego zob. m.in.: Spory terytorialne na zachodnim wybrzeżu Pacyfiku, red. LeThanh Hai, A. Kościański, Warszawa 2013; Zhiguo Gao, Bing Bing Jia, The Nine-Dash Line in The South China Sea: History, Status and Implications, Beijing 2014; Liu Mingfu, The China Dream…; artykuły w ”Foreign Affairs”: M.S. Samuels, Contest for the South China Sea, „Foreign Affairs”, Summer 1983, https://www.foreignaffairs.com/reviews/capsule-review/1983-06-01/contest-south-china-sea (dostęp 19.10.2015); T. Wright, A Map of Conflicts in the South and East China Seas, „Foreign Affairs”, 7.08.2012, https://www.foreignaffairs.com/map-conflicts-south-and-eastchina-seas (dostęp 19.10.2015); Feng Zhang, Beijing’s Master Plan for the South China Sea, „Foreign Policy”, 23.06.2015, http://foreignpolicy.com/2015/06/23/south_china_sea_beijing_retreat_new_strategy/ (dostęp 19.10.2015); oraz artykuły na portalu zajmującym się sprawami Azji www.diplomat.com: m.in. http://thediplomat.com/tag/south-china-sea/ (dostęp 19.10. 2015); http://thediplomat.com/tag/south-china-sea-disputes/ (dostęp 19.10.2015); S. Stashwick, South China Sea: Conflict Escalation and „Miscalculation” Myths, „The Diplomat”, 25.09.2015, http://thediplomat.com/2015/09/south-china-sea-conflict-escalation-and-miscalculation-myths/ (dostęp 19.10.2015); G. Austin, Which South China Sea Island Holds the Greatest Military Significance?, „The

Diplomat”, 13.10.2015, http://thediplomat.com/2015/10/which-south-china-sea-island-holds-the-greatest-militarysignificance/ (dostęp 19.10.2015); artykuły Bogdana Góralczyka na ten temat: Walka o archipelagi, Instytut Obywatelski, 27.04.2015, http://www.instytutobywatelski.pl/23499/komentarze/walka_o_archipelagi (dostęp 19.10.2015); Obama stawia na Azję, Instytut Obywatelski, 25.11.2014, http://www.instytutobywatelski.pl/22320/komentarze/obama-stawia-na-azje (dostęp 19.10.2015); Nowa strategia Chin – Uśpiony Tygrys budzi się, Centrum Studiów Polska-Azja, 16.01.2015, http://www.polska-azja.pl/2015/01/16/bgoralczyk-nowa-strategia-chin-uspionytygrys-budzi-sie/9 (dostęp 19.10.2015); Dyplomacja pieniądza, „Obserwator Finansowy”, 1.06.2015, http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/dyplomacja-pieniadza/ (dostęp 19.10.2015). 47 Zob. analizy instytucji Stratfor zajmującej się przewidywaniem geopolitycznym przyszłości dostępne na: www. stratfor.com; książki i wystąpienia Roberta D. Kaplana na YouTube: Rethinking Series 2014–15: Chinese Views, Strategy and Geopolitics, https://www.youtube.com/watch?v=73aUAdqALqI (dostęp 19.10.2015); CSF 2014 | Robert Kaplan: The Geopolitics of the World, https://www.youtube.com/ watch?v=yME6vWgVhQM (dostęp 19.10.2015); Robert B Kaplan and „The Revenge of Geography”, https://www.youtube.com/watch?v=9mm4Q5il9DU (dostęp 19.10.2015); George Friedman and Robert D. Kaplan on Geopolitical Forecasting (Agenda), https://www.youtube.com/watch?v=vzZ9Bt_j2NI (dostęp 19.10.2015); R. Kaplan, Monsun. Ocean Indyjski i przyszłość amerykańskiej dominacji, tłum. J. Ruszkowski, Wołowiec 2012, https://www.youtube.com/watch?v=WYPoSKznrOg (dostęp 19.10.2015). 48 Zob. Geoekonomia, red. E. Haliżak, Warszawa 2012. 49 Na temat budowy nowego ładu globalnego i roli systemu euroatlantyckiego zob. w szczególności: J.M. Fiszer, System euroatlantycki przed i po zakończeniu zimnej wojny. Istota, cele i zadania oraz rola w budowie nowego ładu globalnego, Zakład Europeistyki Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2013; T. Paszewski, USA i UE wobec nowych wyzwań globalnych, Zakład Europeistyki Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2013. 50 Więcej na ten temat Bogdan Góralczyk: Imperialny przesyt, Portal Spraw Zagranicznych, 10.12.2009, http://www.psz.pl/124-polityka/bogdan-goralczyk-imperialny-przesyt (dostęp 19.10.2015); G-20: Kościec Nowego Światowego Ładu?, Portal Geopolityka, 23.05.2011, http://www.geopolityka.org/komentarze/bogdan-goralczyk-g-20kosciec-nowego-swiatowego-ladu (dostęp 19.10. 2015); AIIB: Początek nowego ładu finansowego na świecie, „Obserwator Finansowy”, 11.07.2015, http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/aiib-poczateknowego-ladu-finansowego-na-swiecie/ (dostęp 19.10.2015); Rok 2014. Nowa cezura w dziejach?, Instytut Obywatelski, 17.12.2014, http://www.instytutobywatelski.pl/22513/lupa-instytutu/rok-2014-nowa-cezura-w-dziejach (dostęp 19.10.2015); R. Kagan, The Return of History and the End of Dreams, New York 2009; idem, Still No. 1, „Washington Post”, 30.10.2008, http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/ content/article/2008/10/29/AR2008102903202_pf.html (dostęp 19.10.2015). 51 Co do jego zaistnienia po zimnej wojnie, a także antycypowania jego nieuchronnego końca zob.: Krauthammer, Unipolar Moment, „Foreign Affairs”, 1990, https://www.foreignaffairs.com/articles/1991-02-01/unipolarmoment (dostęp 19.10.2015), oraz D. Hiro, After Empire. The Birth of a Multipolar World, New York 2010. 52 O słabnięciu USA i końcu jednobiegunowej chwili oraz historii dominacji USA po II wojnie światowej zob. sławny tekst Stephena Walta The End of the American Era oraz B. Góralczyk, Imperialny przesyt. 53 O zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych na Bliskim i Środkowym Wschodzie zob. m.in.: Z. Brzeziński, Strategiczna wizja; R. Fisk, The Great War for Civilisation, the Conquest of the Middle East, London 2007. 54 O geostrategicznym „spóźnieniu” pivotu na Pacyfik i „przespaniu” wzrostu Chin przez USA zajęte wojną z terrorem zob. C. Coker, Improbable War, China, the United States & the Logic of Great Power Conflict, London 2015; H. White, The China Choice, Why We Should Share Power, Oxford 2012. 55 O roli geopolitycznej Polski i znaczeniu regionu Europy Środkowo-Wschodniej zob. współcześnie: P. Żurawski vel Grajewski, Geopolityka–siła–wola. Rzeczypospolitej zmagania z losem, Kraków 2010; idem, Polityka Unii Europejskiej wobec Rosji a interesy Polski 1991–2004, Kraków 2008, s. 731; idem, Bezpieczeństwo międzynarodowe: wymiar militarny, Warszawa 2012; idem, Duch pyszny poprzedza upadek. Rozważania o naturze procesu rozpadu unii, Kraków 2012; T. Gabiś, Gry Imperialne, Kraków 2008; natomiast przed II wojną światową i w czasie wojny: W. Studnicki, System polityczny Europy a Polska, Warszawa 1935; idem, Wobec nadchodzącej II-ej wojny światowej, Warszawa 1939; a także J. Niezbrzycki (R. Wraga), Geopolityka: strategia i granice, Ancona 1945. 56 Na temat systemu euroatlantyckiego w wielobiegunowym świecie zob. System euroatlantycki i bezpieczeństwo międzynarodowe w multipolarnym świecie. Miejsce i rola Polski w euroatlantyckim systemie bezpieczeństwa, red. J.M. Fiszer, Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2013. 57 Na temat zmiany układu sił na Pacyfiku zob. J.M. Fiszer, J. Wódka, P. Olszewski, T. Paszewski, A. Cianciara, A. Orzelska-Stączek, System euroatlantycki w wielobiegunowym świecie. Próba prognozy, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2014. 58 Krytyka spotkała też geopolitykę z powodu osoby niemieckiego geopolityka Karla Haushofera, który miał swoim poglądami wpływ na politykę przywódców III Rzeszy w ich planach podboju Europy i świata, zob.: K. Haushofer, Der

Kontinentalblock: Mitteleuropa, Eurasien, Japan, Berlin 1941; idem, Geopolitik des Pazifischen Ozeans, Berlin 1925; idem, Bausteine zur Geopolitik, Berlin 1928; idem, Geopolitische Grundlagen, Berlin–Wien 1939. 59 Bardzo szczegółowo na temat oceny geopolityki w naukach społecznych w relacji do nauk naturalnych oraz rozwoju dyscypliny w ujęciu naukowym zob.: C. Jean, Geopolityka, tłum. T. Orłowski, Wrocław 2003; J. Mondry, Powrót geopolityki; L. Moczulski, Geopolityka – potęga w czasie i przestrzeni; J. Grygiel, Great Powers…, s. 4–20. 60 W tym akurat aspekcie można powiedzieć, że pierwszymi geopolitykami byli Arystoteles, Pliniusz czy Monteskiusz, gdyż starali się opisywać zależności polityczne w tak rozumiany sposób geopolityczny. 61 Nicholas J. Spykman pozostawił po sobie fundamentalne dzieło mające do dnia dzisiejszego ogromny wpływ na geostrategów amerykańskich – America’s Strategy in World Politics. The United States and the Balance of Power. 62 H.J. Morgenthau, K.W. Thompson, Politics among Nations. The Struggle for Power and Peace, California 1985. 63 Jak mawiał Napoleon Bonaparte: „Polityka każdego państwa zależy od jego geografii”. O znaczeniu geografii dla sztuki wojennej zob. klasyczne dzieła o sztuce prowadzenia wojny: Sun Zi, Sztuka wojny, tłum. D. Bakalarz, Gliwice 2004; C. von Clausewitz, O wojnie, tłum. A. Cichowicz, Kraków 2007. Obaj autorzy poświęcają geografii i terenowi wiele uwagi jako najważniejszemu czynnikowi mającemu wpływ na wynik starcia. 64 Zob.: H.J. Mackinder, Democratic Ideals…; J. Grygiel, Great Powers… 65 J. Grygiel, Great Powers… 66 Więcej na ten temat zob. F. Davis, The Atlantic System, The Story of Anglo-American Control of the Seas, New York 1941. 67 Na temat strategii powstrzymywania (containment) Związku Sowieckiego zob. sławny artykuł G.F. Kennana, Long Telegram (X Article), w: idem, American Diplomacy, Chicago 1951. Tekst ten jest najsławniejszym bodajże opisem w historii amerykańskiej dyplomacji zalecanego działania wobec innego mocarstwa; tezy zawarte w tekście stanowiły fundament polityki USA wobec ZSRS. 68 Więcej na temat sowieckich strategii ekspansji zob.: R.W. Herrick, Soviet Naval Strategy, Annapolis 1968; E.N. Luttwak, The Grand Strategy of the Soviet Union, New York 1983; H. Fast Scott, V.D. Sokolovsky, Soviet Military Strategy, Stanford 1975. 69 Jervis, Black Swans in Politics, „Critical Review: A Journal of Politics and Society”, 2009, vol. 21, s. 475–489; idem, Realism, Neoliberalism, and Cooperation: Understanding the Debate, „International Security” 1999, 24(1), s. 42–63; idem, Cooperation under the Security Dilemma, „World Politics”, 1978, vol. 30, no. 2, s. 16–214; idem, Perception and Misperception in International Politics, Princeton 1976; idem, Turn Down for What? The Iran Deal and What Will Follow, „Foreign Affairs”, 15.05.2015, https://www.foreignaffairs.com/articles/iran/2015-07-15/turn-downwhat (dostęp 19.10.2015). 70 Więcej o ciągu zdarzeń, które doprowadziły do wybuchu I wojny światowej, zob.: H. Kissinger, Dyplomacja, tłum. S. Głąbiński, G. Woźniak, I. Zych, Warszawa 2002 (tytuł oryg. Diplomacy); B. Tuchman, Sierpniowe salwy, Warszawa 1984; eadem, Szaleństwo władzy: od Troi do Wietnamu, Katowice 1992; eadem, Wyniosła wieża – świat w latach 1890–1914, Warszawa 1987. 71 Więcej na temat wojny USA z Japonią na Pacyfiku, jej przyczynach, przebiegu i uwarunkowaniach geopolitycznych i geostrategicznych zob. E.S. Miller, War Plan Orange. The US Strategy to Defeat Japan, 1897– 1945, Annapolis 1991; K. Matsuo, How Japan Plans to Win, The Three Power Alliance and a United States-Japanese War, Boston 1942; J. Costello, The Pacific War 1941–1945, New York 1982; W.B. Hopkins, The Pacific War. The Strategy, Politics and Players that Won the War, Minneapolis 2008; H.C. Bywater, 1931 The Great Pacific War, Bedword 1925. 72 Na temat chińskiej percepcji opisywanego uzależnienia od linii komunikacyjnych na morzu zob. M.D. Swaine, A.J. Tellis, Interpreting China’s Grand Strategy, Past, Present and Future, RAND Corporation, 2000. 73 J. Marshall, To Have and Have Not, Southeast Asian Raw Materials and the Origins of the Pacific War, Los Angeles 1995; raport RAND Corporation, Blinders and Blunders, Santa Monica 2015. 74 Na temat tej wojny z punktu widzenia strategii rosyjskich zob. C. Pleshakov, The Tsar’s Last Armada, The Epic Voyage to the Battle of Tsushima, Washington 2012; N. Papastratigakis, Russian Imperialism and Naval Power, Military Strategy and the Build-Up to the Russo-Japanese War, London 2011. 75 H.J. Mackinder, Democratic Ideals…, s. 60 i nast. 76 M. Davis, China’s „Malacca Dilemma” and the future of the PLA, 21.11.2014, https://blogs.nottingham.ac.uk/chinapolicyinstitute/2014/11/21/chinas-malacca-dilemma-and-the-future-of-the-pla/ (dostęp 9.10.2015); http://www.eai.nus.edu.sg/BB329.pdf i http://www.eai.nus.edu.sg/BB1044.pdf (dostęp 9.10.2015); Chen Shaofeng, China’s Self-Extrication from the „Malacca Dilemma” and Implications, „International Journal of China Studies”, 2010, vol. 1, no. 1, s. 1–24, http://ics.um.edu.my/images/ics/ IJCSV1N1/chen.pdf (dostęp 9.10.2015). 77 A.T. Mahan, Influence of Sea Power on History…, s. 25. 78 J. Grygiel, Great Powers… 79 J. Goldrick, J.B. Hattendorf, Mahan is Not Enough, The Proceedings of a Conference on the Works of Sir Julian Corbet and Admiral Sir Herbert Richmond, Newport 1993. 80 N.A. Lambert, Sir John Fisher’s Naval Revolution, South Carolina 1999; F.T. Davis, The Atlantic System… 81 Na temat blokady Kuby zob. H. Kissinger Dyplomacja; na temat blokady Niemiec zob. N. Ferguson, The War of

the World. History’s Age of Hatred, London 2007; J. Keegan, The First World War, New York 1999. 82 Więcej na temat blokady morskiej i możliwości narzucenia reguł przez mocarstwo morskie zob. N. Hawkins, The Starvation Blockades. Naval Blockades of WW1, London 2002; M. Parmelee, Blockade and Sea Power. The Blockade, 1914–19, and Its Significance for a World State, New York 1924; B.A. Elleman, S.C.M. Paine, Naval Blockades and Seapower… 83 Zob. H.J. Mackinder, Democratic Ideals…, s. 16, 174, 146–147, 142, 179–180, 177–179, 200–201; Mackinder używał tego terminu z wielkich liter; autor, pomimo przetłumaczenia w pracy tego terminu, uważa jednak, że nie da się w pełni adekwatnie go przełożyć, by oddać właściwy opis zjawiska, stąd używa zamiennie wersji angielskiej i polskiego tłumaczenia. 84 O tym, że Chiny poważnie myślą w ostatnim czasie o możliwości wybuchu wojny morskiej i powietrznej o kontrolę nad morzem i morskimi szlakami komunikacyjnymi na Pacyfiku, zob. np. artykuł profesora Narodowego Uniwersytetu Obronnego w Pekinie Han Xudonga (As Possibility of Third World War Exists, China Needs To Be Prepared, „Global Times”, 16.09.2014, http://en.people.cn/n/2014/0916/c90000-8782955. html (dostęp 19.10.2015)); M. Pillsbury, Chinese Views of Future Warfare, Washington DC 1997. 85 H.J. Mackinder, Democratic Ideals…, s. 16, 174, 146–147. 86 Przed I wojną światową reprezentowaną przez tzw. szkołę liberalną z Manchesteru, opisywaną przez Mackindera, zob. więcej Manchester_Liberalism, https://en.wikipedia.org/wiki/Manchester_Liberalism (dostęp 19.10.2015). 87 O mechanizmie, który bezpośrednio doprowadził do I wojny światowej, zob. także raport RAND Corporation, Blinders and Blunders, Santa Monica 2015. 88 H.J. Mackinder, Democratic Ideals…, s. 16, 174, 146–147, 200–201. 89 P. Kennedy, Narodziny i upadek… 90 Zob. H.J. Mackinder, Democratic Ideals…, s. 200–201. 91 Mackinder użył następującej metafory: Brytyjczycy i Niemcy zajęli miejsca w pociągach ekspresowych na tej samej linii, ale w przeciwne strony. W 1908 roku kolizja była nie do uniknięcia. A hamulce i tak by nie zadziałały. Brytyjski motorniczy zaczął pierwszy jechać, jechał zuchwale, lekceważąc wysyłane sygnały, a niemiecki motorniczy opancerzył swój pociąg, by wytrzymać uderzenie, a w ostatniej chwili, na ostatniej prostej, gdy już widział zbliżający się z naprzeciwka pociąg, wcisnął gaz do dechy, ibidem, s. 147. 92 Zob. więcej H.J. Mackinder, Democratic Ideals…, s. 16, 174, 146–147, 200–201. 93 W szczególności analitycy i stratedzy w Chinach w ostatnich latach upodobali sobie koncepcje morskie i ekspansji morskiej Mahana. 94 A.T. Mahan, The Influence of Sea upon the History… 95 C.S. Gray, G. Sloan, Geopolitics…, s. 39. 96 Zob. J.S. Corbett, Principles of Maritime Strategy, New York 2014. 97 H.W. Weigert, H. Brodie, Principles of Political Geography, New York 1957. 98 R.D. Kaplan, The Revenge of Geography…, s. 89 i nast. 99 Rosyjscy geopolitycy skupiają się wokół środowiska kontrowersyjnego Aleksandra Dugina, autora Podstaw geopolityki (1997) oraz Last War of the World Island (London 2015); na temat uwarunkowań geopolityki Rosji i ZSRS zob. także: M. Mitchell, Maritime History of Russia 848–1948, London 1949; R.W. Herrick, Soviet Naval Strategy; H. Fast Scott, V.D. Sokolovsky, Soviet Military Strategy; E.N. Luttwak, The Grand Strategy…; analizy ośrodka strategicznego Stratfor dostępne na: www.stratfor.com; a także G. Kennan, American Diplomacy; Z. Brzeziński, Wielka Szachownica; idem, Jedność czy konflikty, Londyn 1964 (tytuł oryg. The Soviet Bloc. Unity and Conflict, London 1981). W literaturze polskiej na temat geopolityki Rosji i jej relacji z Polską i innymi państwami Europy Środkowej i Wschodniej zobacz także dzieła przedwojenne Władysława Studnickiego, Ryszarda Wragi (Niezbrzyckiego), Stanisława Cata-Mackiewicza i Józefa Mackiewicza, Adolfa Bocheńskiego oraz współcześnie Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego. 100 Zarówno w Rosji, jak i w Związku Sowieckim najważniejsze skupiska populacyjne występowały, co charakterystyczne, w europejskiej części kraju, blisko Rimlandu. 101 Marzeniem Sowietów po inwazji na Afganistan i próbie destabilizacji politycznej Pakistanu w latach 80. XX wieku było przebicie się do ciepłych portów Oceanu Indyjskiego w celu połączenia w ten sposób swojej potęgi lądowej z morską. Dlatego Amerykanie powołali w tamtym czasie Siły Szybkiego Reagowania, na wypadek konieczności stoczenia wojny lądowej na tym obszarze z ZSRS. 102 Spykman patrzył na interesy Stanów Zjednoczonych jako państwa morskiego w Europie i uważał, że federacja w Europie byłaby niedobra, gdyż dla Ameryki najkorzystniejsza jest równowaga sił; ewentualna federacja osłabiłaby, według Spykmana, więzi transatlantyckie i wpływ USA na sprawy europejskie; Spykman jako klasyczny realista nie wierzył w idee liberalne lub demokratyczne, które miałyby przeważający wpływ na decyzje i interesy państw, wynikające z czynników geograficznych. Zmarły w trakcie wojny Spykman optował za niedemilitaryzacją Niemiec i zakotwiczeniem po ich pokonaniu w Rimlandzie po to, by blokowały ekspansję polityczną i wojskową ZSRS. W Azji optował za ścisłym sojuszem USA z Japonią, który by powstrzymywał kontynentalne giganty: ZSRS

i Chiny, ułatwiając osiągnięcie stosownej równowagi. Japonia pełniłaby tym samym podobną rolę w Azji, jak Wielka Brytania w Europie. Japonia, będąc uzależnioną od dostaw z morza, byłaby według Spykmana łatwo kontrolowalna dla dominującego na morzu USA, a jednocześnie, dysponując wielką tradycją morską oraz silnym przemysłem, byłaby wymarzonym partnerem sojuszu dla Ameryki. 103 F. Davis, The Atlantic System…; M. Parmelee, Blockade and Sea Power…; B.A. Elleman, S.C.M. Paine, Naval Blockades and Seapower… 104 Zob. więcej: H. Fast Scott, V.D. Sokolovsky, Soviet Military Strategy; E.N. Luttwak, The Grand Strategy… 105 Rosja jest rzadko zaludniona, część europejska znacznie bardziej niż azjatycka, istnieją w niej całe obszary bezludne. Mniejszości narodowe zamieszkują tereny kluczowe dla bezpieczeństwa strategicznego i energetycznego Rosji. W rezultacie państwo rosyjskie jest rozdzierane wewnętrznie przez napięcia spowodowane rozmiarem kraju i wyzwaniami związanymi z brakiem infrastruktury. Zbiory płodów rolnych nie są wydajne, klimat i problemy transportowe czynią obrót żywnością bardzo trudnym, czasochłonnym i relatywnie drogim kapitałowo. Ciężko zatem jest utrzymać duże populacje miejskie w oddaleniu od terenów rolniczych. To podstawowy, odwieczny problem gospodarki rosyjskiej. Geografia powoduje, że Rosja musi mieć silny rząd centralny i centralnie sterowany system, inaczej rozpadnie się. Zatem ma ona dwa problemy geopolityczne: utrzymanie imperium oraz utrzymanie bezpieczeństwa wewnętrznego – i oba te cele muszą być osiągnięte, ażeby zapobiec rozpadowi. Jednocześnie realizacja jednego zagraża utrzymaniu drugiego. Dwie są również odwieczne, kluczowe metody realizacji celów strategicznych Rosji: ekspansja na zachód i południe aż do osiągnięcia bezpiecznej flanki i utworzenia sfer buforowych oraz opanowanie niezamarzających portów morskich i oceanicznych w celu zneutralizowania problemów, które ma z infrastrukturą jako mocarstwo lądowe. Cierpi bowiem na problemy infrastrukturalne, nie mogąc obsłużyć ogromnego terytorium lądowego, a jako państwo niemorskie nie może tego problemu odciążyć rozwojem handlu i transportu morskiego ani wodnego wewnątrz kraju. Ogromny obszar, przy permanentnym braku infrastruktury, powoduje, iż władzę można tam sprawować, opierając się na silnym aparacie państwowym, podpartym przymusem lub groźbą jego użycia, co krępuje z kolei rozwój klasy średniej i konkurencyjność gospodarki. Położenie Rosji powoduje, że jest ona mocarstwem lądowym, które na zachodzie i południu dla swoich stref wpływów nie ma oparcia w naturalnych granicach i nieustannie próbuje je poprawiać, czując się na nich zagrożonym, a raz już poprawione czy opanowane, te poprawione znów stają się zagrożone itd. Powyższa logika ma charakter uniwersalny i dotyczy wszystkich bez wyjątku dużych państw, zwłaszcza lądowych, mających wystarczające zasoby do ekspansji, a przejawia się w fizycznym lub ekonomicznym podporządkowaniu sąsiadów. Opisywana logika dyktowana jest także prawami ekonomii, gdyż duży podmiot – z dużym rynkiem i dużą podażą mocy kapitałowej i ludzkiej oraz zasobami energii i siłami zbrojnymi – uzależnia słabszych sąsiadów. Z perspektywy geostrategicznej bowiem od strony zachodniej Rosja dysponuje terytorium, które jest bardzo trudne do obrony przed najeźdźcą, nie ma przeszkód terenowych, masywów górskich, stąd w myśleniu strategicznym elit rosyjskich silna dążność do stworzenia sfer buforowych, kontrolowanych przez państwo, które wytracą impet sił wojskowych i strategicznych przeciwnika. Utrzymanie statusu takich buforów wymaga używania siły z powodu oporu zamieszkujących je ludności. Stworzenie i utrzymywanie buforów powoduje, że Rosja jest postrzegana jako państwo agresywne oraz represyjne wewnętrznie, gdyż w celu utrzymania imperium stosuje bezwzględne metody dla utrzymania władzy danej grupy przywódczej. W przeciwieństwie do USA i Niemiec, a także częściowo Chin, Rosja nie osiągnęła swoich strategicznych celów, po osiągnięciu których czułaby się bezpieczna. Najważniejszym z nich i realistycznym jest stworzenie strefy buforowej na zachodzie i południowym zachodzie. Rosja jest zatem geopolitycznie niestabilna. Geografia powoduje, że Rosja musi dominować nad masami lądowymi Eurazji. Uzyskawszy kontrolę, chce więcej. Im więcej chce, tym bardziej niestabilna się staje i cofa się lub rozpada w powtarzającym się cyklu. Cykle te nie mają nic wspólnego z ideologią lub charakterem narodu rosyjskiego czy jego elit przywódczych. Decyduje o tym geografia. 106 J. Rogers, From Suez to Shanghai, the Euroasian Union and Euroasian Maritime Security, European Union Institute for Security Studies, „Occassional Paper”, March 2009, no. 77. 107 Z. Brzeziński, A Geostrategy for Eurasia, „Foreign Affairs”, 1997, vol. 76, no. 5, s. 50–51. 108 O relacjach Europy i Chin zob. w szczególności: Unia Europejska – Chiny. Dziś i w przyszłości, red. J.M. Fiszer, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2014. 109 O awansie Chin i Indii do statusu mocarstw zob. m.in.: J.F. Troxell, Strategic Insights: Economic Power: Time to Double Down, 29.10.2015, http://strategicstudiesinstitute.army.mil/index.cfm/articles/Economic-Power-Time-ToDouble-Down/ 2015/09/29 (dostęp 19.12.2015); N. Ferguson, Cywilizacja…; M. Jaques, When China Rules the World, London 2012. 110 J. Rogers, From Suez to Shanghai…, s. 7. 111 B. Emmott, Rivals: How the Power Struggle Between China, India and Japan Will Shape Our Next Decade, London 2008, s. 8. 112 Zob. B. Hayton, The South China Sea. The Struggle for Power in Asia, London 2014. 113 J. Rogers, From Suez to Shanghai…; R.D. Kaplan, Monsoon, the Indian Ocean and the Future of American Power, New York 2011; idem, Asia’s Cauldron: The South China Sea and the End of a Stable Pacific, New York 2014. 114 Dane za Jamesem Rogersem (From Suez to Shanghai): 90% handlu europejskiego jest przewożone

morzem, Kanał Sueski pozwala zaoszczędzić 40% dystansu, czasu i paliwa w porównaniu do rejsu wokół Afryki. 115 Dane za ibidem: przez Malakkę przechodzi średnio ok. 50 tysięcy statków rocznie, to największa skala ruchu morskiego na globie: trzy razy więcej ropy przechodzi przez Malakkę niż przez Suez i 15 razy więcej niż przez Kanał Panamski; cieśnina Malakka jest płytka w Kanale Philipsa na południe od Singapuru, więc jest naprawdę ciasno, jeśli chodzi o przepustowość – ewentualny zatopiony statek utrudniałby ruch, ale istnieje alternatywny szlak przez pobliskie Cieśniny Lumbuk i Sunda. 116 J.J. Grygiel, A. Wess Mitchell, The Unquiet Frontier: Rising Rivals, Vulnerable Allies, and the Crisis of American Power, Princeton 2016, s. 1–14. 117 Zob. szczegółowo A. Krepinevich, S. Chin, T. Harrison, Strategy in Austerity, Center for Strategic and Budgetary Assessments/CSBA, Washington DC 2012. 118 Zob. J.F. Troxell, Strategic Insights… 119 Szeroko na ten temat w całości prac zob.: H.J. Mackinder, Democratic Ideals…; R.D. Kaplan, Asia’s Cauldron… 120 Więcej zob. R.D. Kaplan, Asia’s Cauldron… 121 Zob. więcej A. Maryański, A. Halimarski, Chiny, Warszawa 1980. 122 Chronology of China’s Belt and Road Initiative, http://news.xinhuanet.com/english/201503/28/c_134105435.htm (dostęp 19.10.2015); http://english.cntv.cn/special/2015boaoforum/ (dostęp 19.10.2015); One Belt, One Road, http://english.caixin.com/2014-12-10/100761304.html (dostęp 19.10.2015); Xi in call for building of new „maritime silk road”, http://usa.chinadaily.com.cn/china/2013-10/04/content_17008940.htm, (dostęp 19.10.2015). 123 Chinese investment in Europe – the case of Piraeus Port, http://euap.hkbu.edu.hk/main/chinese-invest-mentin-europe-the-case-of-piraeus-port/(dostęp 18.10.2015); China’s new silk road might save Greece, http://www.politico.eu/article/ chinas-new-silk-road-might-save-greece/ (dostęp 18.10.2015); A. Smoltczyk, One Port, Two Worlds: China Seeks Dominance in Athens Harbor, http://www.spiegel.de/international/business/china-seeks-gateway-to-europe-withgreekport-a-1027458.html (dostęp 18.10.2015); China’s Silk Road initiatives could shake up European port cities’ status quo, http://www.chinaeconomicreview.com/chinas-silk-road-initiatives-could-shake-european-port-cities-statusquo;, (dostęp 18.10.2015). 124 H.W. Weigert, H. Brodie, Principles of Political Geography. 125 Zob. Zhiguo Gao, Bing Bing Jia, The Nine-Dash Line in The South China Sea… 126 Zob. np. wypowiedzi chińskiego admirała, dowódcy chińskiej floty północnej, na ten temat: F.S. Gady, Chinese Admiral: South China Sea „Belongs to China”, „The Diplomat”, 16.09.2015, http://thediplomat. com/2015/09/chinese-admiral-south-china-sea-belongs-to-china (dostęp 19.10.2015). 127 Szacowana jest na 6,7 miliona, choć 100 milionów Chińczyków żyje w sąsiadującej z rosyjskim dalekim wschodem chińskiej Mandżurii – więcej zob. R.D. Kaplan, The Revenge of Geography…; M. Lubina, Niedźwiedź w cieniu smoka. Rosja–Chiny 1991–2014, Kraków 2014. 128 Tak zwane zdolności A2AD (anti-access/area denial), o których szczegółowo w dalszych rozdziałach pracy. 129 J.J. Grygiel, A. Wess Mitchell, The Unquiet Frontier: Rising Rivals, Vulnerable Allies, and the Crisis of American Power, Princeton 2016, s. 1-14. 130 Rozmowy autora z analitykami amerykańskimi oraz przedstawicielami administracji USA w Waszyngtonie – październik 2015. 131 Jak Brytyjczycy w czasie wojny opiumowej i późniejszym okresie inne mocarstwa zachodnie i Japonia eksploatujące Chiny – zob. I. Morris, Why the West Rules – For Now, The Patterns of History and What They Reveal About the Future, London 2010. 132 Russia, China Add to $400 Billion Gas Deal With Accord, http://www.bloomberg.com/news/articles/2014-1110/russia-china-add-to-400-billion-gas-deal-with-accord (dostęp 10.10.2015). 133 Zob. J. Bartosiak, Nowy Porządek, Fundacja Republikańska 2012. 134 Rozmowy autora z analitykami amerykańskimi w Waszyngtonie, październik 2015. 135 Zob.: M. Pillsbury, The Hundred-Year Marathon. China’s Secret Strategy to Replace America as the Global Superpower, New York 2015; M.D. Swaine, A.J. Tellis, Interpreting China’s Grand Strategy… 136 J. Rogers, From Suez to Shanghai…, s. 10. 137 Ibidem. 138 Flota wojenna Japonii jest tak duża, jak brytyjska i francuska razem wzięte – zob. International Institute for Strategic Studies, The Military Balance 2008. 139 B. . Weinrod, Japan’s Role in International Security Cooperation: A Force for Stability and Peace, „The Potomac Foundation”, 18.09.2015, http://www.thepotomacfoundation.org/japans-role-in-international-securitycooperation-a-forcefor-stability-and-peace/(dostęp 10.10.2015). 140 W. Ripley, Japanese lawmakers OK greater overseas role for military, 19.09.2015, http://edition.cnn. com/2015/09/18/asia/japan-military-constitution/(dostęp 10.10.2015). 141 Philippines in US, Japan naval drills amid China sea row, http://news.yahoo.com/philippines-us-japan-naval-

drills-amid-china-sea-075845814.html (dostęp 10.10.2015); S.C. Truver, Taking Mines Seriously. Mine Warfare in China’s Near Seas, „Naval War College Review”, Spring 2012, vol. 65, no. 2, https://www.usnwc.edu/getattachment/19669a3b-6795-406c-8924-106d7a5adb93/Taking-Mines-Seriously--MineWarfare-in-China-s-Ne; http://www.presstv.ir/Detail/2015/10/ 19/434078/US-Japan-naval-drill, (dostęp 10.10.2015). 142 S. Korea, US Begin Military Drill Despite N. Korea Threats, http://www.defensenews.com/story/ defense/international/asia-pacific/2015/08/18/south-korea-us-begin-military-drill-despite-koreathreats/31928267/(dostęp 10.10.2015); o sile floty Korei Południowej zob. J. Rogers, From Suez to Shanghai…, s. 13; Jung Sung Ki, S. Korean Navy to Expand Blue Waters Ops, „Defence News”, 20.10.2008, s. 16. 143 „Obszary pośrednie”, czyli w języku angielskim middle spaces, zob. L. Simon, Europe, the Rise of Asia and the Future of the Transatlantic Relationship, „International Affairs”, 2015, 91. 144 B. Góralczyk, Szczyt Rosji, Chin i spółki. Próba stworzenia nowego jedwabnego ładu światowego, http://wiadomosci.wp.pl/kat,139082,title,Szczyt-Rosji-Chin-i-spolki-Proba-stworzenia-Nowego-Jedwabnego-LaduSwiatowego,wid,17703242,wiadomosc.ht (dostęp 10.10.2015). 145 China sends Europe coveted new exports: Job security, investment and company expansion, http://www.usnews.com/news/business/articles/2015/10/01/china-sends-europe-coveted-new-exports-jobsinvestment (dostęp 10.10.2015); Alibaba to Open Offices in Europe as U.S. Expansion Continues, http://www.bloomberg.com/ news/articles/2015-10-13/alibaba-to-open-offices-in-europe-as-u-s-ex-pansion-continues (dostęp 20.10.2015); Cyprus: the Golden Gateway to the new silk road, http://www.gtcyprus.com/goldengateway (dostęp 20.10.2015). 146 Za L. Simon, Europe, the rise of Asia… 147 P.E. Solli, Coming into the Cold. Asia’s Arctic Interests, „Polar Geography” 36 (4), 2013. 148 L. Simon, Europe, the Rise of Asia… 149 O znaczeniu Arktyki w literaturze polskiej zob. B. Góralczyk, Arktyczne Eldorado… 150 L. Simon, Europe, the Rise of Asia… 151 Czym jest Rada Arktyki, zob. http://www.arctic-council.org/index.php/en/ (dostęp 20.10.2015); oraz http://www.international.gc.ca/arctic-arctique/council-conseil.aspx?lang=eng (dostęp 20.10. 2015). 152 Zob. A. Krepinevich, Why Air-Sea Battle?, CSBA, Washington DC 2010, s. 8–11. 153 Stąd tak ważne są samoloty stealth i okręty podwodne zdolne do pokonywania/przełamywania nowoczesnych systemów A2AD. Więcej na ten temat zob. L. Simon, Europe, the rise of Asia… 154 W Europie Środkowo-Wschodniej według stanu na wiosnę 2016 r., w obliczu braku na kontynencie istotnych amerykańskich ciężkich jednostek lądowych oraz ambiwalentnego stosunku Niemiec do polityki USA w regionie, amerykańska projekcja siły polega na możliwości przebazowania w ciągu kilku dni (siły powietrzne) lub kilku tygodni (droga morska) sił do obrony lub wsparcia Polski, Rumunii i państw bałtyckich. Rosyjska nowoczesna obrona przeciwlotnicza w połączeniu z możliwościami uderzania w głąb na bazy przeładunkowe w całym regionie utrudnia lub uniemożliwia takie działanie. Z kolei droga morska wydaje się też mocno ryzykowna, zważywszy na nieduży obszar Bałtyku i Morza Czarnego oraz rosyjską zdolność zwalczania nieprzyjacielskiej floty nawodnej na wodach przybrzeżnych. Powyższe wątpliwości były przedmiotem rozmów autora z analitykami amerykańskimi w Waszyngtonie w październiku 2015, a także w lutym i maju 2016 roku, oraz symulacji, w których autor brał udział. 155 Rozmowa autora w Biurze Wojny Powietrzno-Morskiej w Pentagonie, Waszyngton, październik 2015. 156 One Belt, One Road: China’s Great Leap Outward, ed. F. Godemen, EFCR Analysis, czerwiec 2015. 157 Bobo Lo, Axis of Convenience, Moscow, Beijing and the new Geopolitics, Washington 2008. 158 O zaleceniach Denga zob.: Deng Xiaoping’s „24-Character Strategy”, http://www.globalsecurity.org/ military/world/china/24-character.htm (dostęp 19.10.2015); B. Góralczyk, Nowa strategia Chin: kłopot dla USA – czy całego świata?, http://wiadomosci.wp.pl/kat,139082,title,Nowa-strategia-Chin-klopot-dla-USA-czy-calegoswiata,wid,17445359,wiadomosc.html, (dostęp 19.10.2015); a także H. Kissinger, On China, New York 2011. 159 B. Góralczyk, Po wizycie prezydenta Chin Xi Jinpinga w USA: bardziej rywale niż partnerzy, http:// wiadomosci.wp.pl/kat,139082,title,Po-wizycie-prezydenta-Chin-Xi-Jinpinga-w-USA-bardziej-rywale-nizpartnerzy,wid,17874958,wiadomosc.html (dostęp 19.10.2015). 160 Idem, Nowa strategia militarna Chin. Państwo Środka marzy i rusza na morza, http://wiadomosci. wp.pl/kat,139082, title,Nowa-strategia-militarna-Chin-Panstwo-Srodka-marzy-i-rusza-na-morza,wid,17618959,wiadomosc.html (dostęp 19.10.2015). 161 Idem, Zimna wojna na Pacyfiku? Groźba „wojen zastępczych” między USA i Chinami, http://wiadomosci.wp.pl/kat,139082,title,Zimna-wojna-na-Pacyfiku-Grozba-wojen-zastepczych-miedzy-USA-iChinami,wid,17641133,wiadomosc.html, (dostęp 19.10.2015). 162 J.J. Grygiel, A. Wess Mitchell, The Unquiet Frontier: Rising Rivals, Vulnerable Allies, and the Crisis of American Power, Princeton 2016, s. 1–14. 163 Zob.: T.S. Morris, M.S. VanDriel, W.D. Dries, J.C. Perdew, R.H. Schulz, K.E. Jacobsen, reprezentujący wszystkie cztery rodzaje sił zbrojnych USA w Biurze Wojny Powietrzno-Morskiej (Air-Sea Battle Office) w Pentagonie

oraz w Połączonych Sztabach (wydział J-7, czyli Rozwój Sił Połączonych – Joint Force Development), Securing Operational Access, „National Interest”, March/April 2015, s. 69–73; oraz rozmowy autora z analitykami i przedstawicielami administracji USA w Waszyngtonie oraz w Newport, Rhode Island, w US Naval War College, październik 2015. 164 Rozmowa autora w Biurze Wojny Powietrzno-Morskiej w Pentagonie, Waszyngton, październik 2015.

Rozdział II

Amerykańska wielka strategia w XIX i XX wieku oraz pivot na Pacyfik w XXI wieku Jeśli już musimy użyć siły, to tylko dlatego, że jesteśmy Ameryką; jesteśmy narodem niezbędnym (nieodzownym). Madeleine Albright, sekretarz stanu USA, wypowiedź z 1998 roku165

2.1. Ameryka i dominacja Dla Stanów Zjednoczonych podstawowym celem jest utrzymanie globalnej dominacji, uzyskanej po II wojnie światowej i potwierdzonej po zwycięskim zakończeniu zimnej wojny. Temu służyła i służy „wielka strategia”, której są posłuszne wszystkie administracje amerykańskie, a jej początków można się dopatrzeć już w czasie I wojny światowej. W dużym uproszczeniu sprowadza się ona do dwóch wytycznych166. Po pierwsze, Ameryka jest potęgą morską, oddzieloną od potencjalnych konkurentów bezmiarem Pacyfiku i Atlantyku. Jej bogactwo i siła opiera się na handlu morskim, którego zasad i bezpieczeństwa strzeże US Navy, dominująca na oceanach i morzach świata z flagową flotą lotniskowców umożliwiającą dokonywanie projekcji siły daleko od swoich brzegów. To pozwala architektowi porządku światowego kontrolować przebieg globalizacji, promować korzystne dla siebie zasady handlu światowego, utrzymywać dominującą pozycję w strukturach międzynarodowych oraz rolę dolara w rozliczeniach, a także podtrzymywać korzystne dla siebie sojusze i systemy kolektywnej współpracy, w których USA są zawsze największym udziałowcem. Po drugie, jedynym obszarem, gdzie może się narodzić konkurent do dominacji, jest Eurazja z jej ogromem przestrzenią populacją oraz zasobami naturalnymi. Z punktu widzenia geopolitycznego reszta globu to mało istotne wyspy. Podstawowym zadaniem przywódców Stanów Zjednoczonych jest nie dopuścić, by jeden podmiot zdominował zasoby Eurazji lub podporządkował sobie któryś z Rimlandów (azjatycki lub zachodnioeuropejski)167, co pozwoliłoby mu uwolnić siły do angażowania się

w sprawy spoza własnego regionu i gospodarczo lub militarnie pokonać Stany Zjednoczone, również w zachodniej hemisferze. Powyższa obawa zadecydowała o przystąpieniu USA do I oraz II wojny światowej w celu powstrzymania perspektywy hegemonii Niemiec oraz do zimnej wojny w celu powstrzymania hegemonii Związku Sowieckiego. Aktualnie Amerykanie próbują przebudować globalny porządek polityczny. Forsowane przez nich Partnerstwo Transpacyficzne (TPP)168 oraz Transatlantyckie Partnerstwo w Inwestycjach i Handlu (TTIP)169 zmierzają do stworzenia dwóch największych stref wolnego handlu w historii świata. Pierwszej z krajami Azji Południowo-Wschodniej, bez Chin, drugiej – z krajami europejskimi funkcjonującymi w Unii Europejskiej. Projekty te mają zarazem fundamentalny wymiar polityczny. Chodzi o zapobieżenie niekorzystnym, acz widocznym obecnie, procesom, które w dłuższej perspektywie doprowadziłyby do utraty przez USA statusu supermocarstwa kontrolującego handel międzynarodowy, a tym samym do końca świata zaprojektowanego na finiszu II wojny światowej. Tworząc dwa nowe bloki współpracy, Stany Zjednoczone jako najsilniejszy „udziałowiec” będą w stanie w znacznym stopniu sterować ich rozwojem, zabezpieczając swoją przewagę względem ewentualnych pretendentów, którzy albo znajdą się poza nowymi formami współpracy, albo ich rozwój w ramach nowej formuły zostanie na nowo podporządkowany interesowi hegemona170. Amerykanie uważają bowiem, że ich bezpieczeństwo i potęga zależą od równowagi sił w Europie i Azji171. W przypadku Starego Kontynentu w XX wieku oznaczało to konieczność niedopuszczenia do militarnego podporządkowania Europy przez jednego hegemona zdolnego do pozyskania w ten sposób zasobów całej Eurazji do swoich celów. Taki przeciwnik stałby się następnie potęgą morską, mającą naturalne ambicje do zdominowania światowego handlu morskiego, na którym opiera się potęga Stanów Zjednoczonych. Obszar Eurazji jest bowiem jedynym regionem na świecie, którego zdominowanie umożliwia koncentrację potęgi przewyższającej siłę Ameryki, wynikającą w dużej mierze z wyśmienitego położenia geograficznego tego kraju. Dla zachowania równowagi USA wspierały więc w XX wieku Wielką Brytanię (mającą tożsamy interes: aby nie powstał jeden hegemon europejski na kontynencie), a gdy ta słabła, za każdym razem przychodziły jej z pomocą172. Ta logika zadecydowała o wspieraniu Zjednoczonego Królestwa jeszcze przed formalnym wejściem Stanów

Zjednoczonych do wojny światowej w 1917 roku; sytuacja powtórzyła się podczas kolejnego światowego konfliktu173. Aby osiągnąć swój cel, Stany Zjednoczone muszą (poza kontrolą mórz i oceanów otaczających Eurazję) mieć pod kontrolą wyspy przyczółki wpływające na równowagę sił w Azji (Japonię) i Europie (Wielką Brytanię) oraz politycznie podporządkować lub przynajmniej przyjaźnie kontrolować pas krajów przylegający do wód okalających Eurazję, zwany w geopolityce Rimlandem174. W szczególności ważna była i pozostaje relacja ze Zjednoczonym Królestwem, gdyż Amerykanie w XIX i na początku XX wieku mogli się „chować” za potężną flotą brytyjską oraz jej sprawną dyplomacją dbającą o równowagę na kontynencie. Tym samym główny ciężar troski o korzystną dla USA równowagę spoczywał wówczas na Wielkiej Brytanii, gdyż geografia zmuszała ją do bezpośredniego udziału w polityce europejskiej i pośredniego w ten sposób realizowania polityki amerykańskiej175. W Azji i na Pacyfiku Stany Zjednoczone na początku XX wieku dbały o równowagę pomiędzy Japonią a Rosją, stąd pozwolenie na wzmocnienie Japonii w Korei. Jednak już po I wojnie światowej USA uniemożliwiły nadmiernie wzmocnionej Japonii wykorzystanie owoców zwycięstwa (w sytuacji znacznego ówczesnego osłabienia Rosji, co destabilizowało pożądaną równowagę), a począwszy od 1940 roku podjęły decyzję o blokowaniu jej rozwoju i ekspansji na Pacyfiku i w Azji PołudniowoWschodniej, co doprowadziło do wojny176. Tak się składa, że wszystkie bez wyjątku państwa Rimlandu da się podporządkować gospodarczo i militarnie projekcją siły morskiej i w ten sposób narzucić im swoją wolę polityczną. W ten sposób de facto pokonano Niemcy w czasie I wojny światowej oraz istotnie osłabiono w czasie II wojny. Z tego powodu Hitler poszukiwał zasobów na wschodzie w głębi Eurazji, nie mogąc sprostać potędze morskiej aliantów. Dalej w głębi Eurazji znajduje się geopolityczny Heartland, który, zamknięty w kontynentalnej przestrzeni, z jednej strony jest odporny na oddziaływanie potęgi morskiej, ale z drugiej w istotny sposób jest odseparowany od zawsze zyskowniejszego handlu morskiego, co wpływa na immanentnie mniejszą prosperity tego obszaru, większe koszty związane z obrotem kapitałem (czyli w rezultacie mniej jest własnego organicznie kumulowanego kapitału do zasilania

gospodarki i pobudzania gospodarności ludzkiej w licznych jej przejawach), co ma określone konsekwencje dla aktywności ludzkiej, migracji, kultury itp. Sercem Heartlandu jest Rosja. Prymarną cechą geopolityczną Euroazji jest wieczne napięcie pomiędzy Heartlandem a Rimlandem, wynikające z samej geografii oraz natury pracy ludzkiej oraz pracy kapitału. Czasami w to napięcie dla własnego interesu interweniują Stany Zjednoczone, zainteresowane, jak wspomniano wyżej, utrzymaniem korzystnej dla siebie równowagi sił w Eurazji177. Po 1945 roku okazało się, że eliminacja potężnych Niemiec spowodowała kolejne zachwianie równowagi europejskiej. Zwycięski Związek Sowiecki był o krok od zupełnej dominacji w Eurazji, gdyż wówczas żadna grupa państw europejskich nie mogła, nawet łącznie, zrównoważyć jego potęgi. Ta konstatacja była podstawową przyczyną wprowadzenia polityki powstrzymywania i zaangażowania USA w obronę i stabilizację gospodarczą Europy178. Amerykanie nie chcieli znów popełnić błędu z lat 1918–1939, kiedy opuściwszy Stary Kontynent, dopuścili do geopolitycznej dogrywki, jaką była II wojna światowa179. W czasie trwania oraz zaraz po zakończeniu II wojny światowej Stany Zjednoczone stworzyły międzynarodową architekturę instytucjonalną, mającą zabezpieczyć dominującą pozycję kraju w systemie międzynarodowym. Organizacja Narodów Zjednoczonych miała zapewniać prymat USA w polityce międzynarodowej180, a Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (system Bretton Woods) miały zabezpieczyć wiodącą rolę dolara oraz przywództwo USA w międzynarodowych finansach i ekonomii. System sowanej wolnym obrotem potęgi morskiej w handlu międzynarodowym bez ceł. Stany Zjednoczone pomogły Europie Zachodniej planem Marshalla oraz inspirowały powstanie Sojuszu Północnoatlantyckiego, stanowiącego kręgosłup geopolitycznej wspólnoty świata atlantyckiego, który znamy z okresu zimnej wojny. Ujmując za Liu Mingfu, autorem słynnej książki The China Dream, sprawę lapidarnie: hegemonia USA polega i polegała na stosowaniu władzy poprzez system, w którym dominuje, oraz przez dominację wojskową i siłę ekonomiczną181. Ta sama logika dotyczyła Azji. W początkach XX wieku Stany Zjednoczone starały się utrzymywać równowagę pomiędzy Rosją a Japonią oraz dbać, by mocarstwa europejskie i Japonia nie uzyskały swoich wyłącznych i wykluczających innych, sztywnych stref wpływów i interesów

w eksploatowanych kolonialnie Chinach (polityka „Otwartych Drzwi” w Azji), co miało zabezpieczyć także wpływy USA w regionie182. Mocarstwowa polityka Tokio w latach 30. XX wieku – zmierzająca w istocie do wyrugowania interesów amerykańskich z Azji – doprowadziła do wojny wschodzącego Nipponu z USA, zakończonej klęską tego pierwszego. Podobnie jak w Europie, eliminacja Japonii spowodowała wzmocnienie Związku Sowieckiego i Amerykanie musieli wziąć bezpieczeństwo Azji na swoje barki183. Wynikiem tego była wojna koreańska. Tak jak w przypadku RFN, przywódcy amerykańscy postanowili odbudować gospodarkę japońską w celu przywrócenia regionalnej równowagi. Chwilowe osłabienie Stanów w latach 70. XX wieku oraz osiągnięcie szczytowej potęgi przez ZSRS za czasów Breżniewa skłoniło Nixona do pozyskania dodatkowo Chin dla równoważenia wpływów Kremla184. To przyspieszyło koniec imperium sowieckiego, umożliwiając jednocześnie Państwu Środka nieprawdopodobny rozwój gospodarczy185. Zwycięstwo w zimnej wojnie w 1991 roku i jeszcze wcześniejsze rozstrzygnięcie gospodarczej rywalizacji z Japonią w wyniku zawarcia tzw. Plaza Accord w 1985 roku186 ustawiło USA w idealnej pozycji hegemona światowego. Czempiona, który nie miał na horyzoncie żadnego pretendenta do mistrzowskiego tytułu. W tych warunkach Amerykanie dążyli do upowszechnienia zasad Konsensusu Waszyngtońskiego, czyli zespołu reguł, który w formie dokumentu został przedstawiony przez dyrektora Instytutu Gospodarki Światowej Jamesa Williamsona w 1989 roku w Waszyngtonie. Z początku dokument ten miał funkcjonować w Ameryce Łacińskiej, jednakże został on później rozciągnięty na inne kraje i stał się kanonem polityki gospodarczej. Konsensus Waszyngtoński dotyczył zaleceń Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego dla krajów słabiej rozwiniętych w celu zdynamizowania rozwoju poprzez reformy rynkowe i szerokie otwarcie gospodarki na globalne przepływy187. Tym samym Amerykanie sprzyjali globalizacji handlu, którego byli jednocześnie beneficjentem i gwarantem. Zglobalizowany handel sprzyjał bowiem Stanom Zjednoczonym jako potędze morskiej, a liberalne zasady wymiany gospodarczej promowały amerykański kapitał, innowacyjność i produkty na obcych rynkach. Z tego samego powodu USA wspierały zbiorowe systemy bezpieczeństwa i współpracy (jak NATO czy Światowa Organizacja Handlu),

których były zawsze najsilniejszym „udziałowcem”. To umożliwiało im kontrolę nad potencjalnymi konkurentami i radykalnie utrudniało tymże poszukiwania „samodzielnej drogi”, co w długiej perspektywie mogłoby zagrozić dominacji hegemona. Jednocześnie Stany Zjednoczone były prekursorem ery informacji, zapoczątkowanej w 1992 roku przez ekonomiczną strategię prezydenta Billa Clintona, zwaną Clintonomics. Jej filarem był sektor technologiczny. Wykorzystano przewagi USA w nauce i technologii, by przeprowadzić rewolucyjny przełom w rozwoju elektroniki i technologii informatycznych. To uczyniło produkty amerykańskie bardziej konkurencyjnymi globalnie i ustawiło kraj na czele rewolucji IT, która zmieniła obraz świata na początku XXI wieku i zapoczątkowała erę informacji188. Warto zwrócić w tym kontekście uwagę na to, jak powstanie na początku XXI wieku waluty europejskiej natychmiast wywołało napięcia w relacjach Unii Europejskiej z USA189. W okresie „jednobiegunowej chwili”, która nastała po zimnej wojnie, Amerykanie zaangażowali się w wojnę w Iraku (lata 1991, 2003 i następne), Jugosławii, Kosowie, Somalii, Libii, Afganistanie. W szczególności dwie długie i zakończone niepowodzeniami, lądowe wojny w Iraku i Afganistanie w ramach „wojny z terrorem” i w wykonaniu tzw. doktryny Busha190, rozpoczętej po 2001 roku, nadwerężyły możliwości politycznej i wojskowej ekspansji USA191. Symbolicznym końcem tej ery było przemówienie sekretarza obrony USA Roberta M. Gatesa na Akademii Wojskowej w West Point 25 lutego 2011 roku, w którym stwierdził publicznie: „Moim zdaniem, jeśli w przyszłości jakikolwiek sekretarz obrony doradzi prezydentowi Stanów Zjednoczonych ponowne wysłanie dużych wojsk lądowych do Azji, na Bliski Wschód lub Afryki, powinien mieć zbadaną głowę przez lekarza, tak jak już mówił o tym kiedyś subtelnie generał MacArthur”192. Przemówienie to symbolicznie zakończyło okres „imperialnej pokusy” USA, czyli polityki zagranicznej realizowanej i opartej na przekonaniu o omnipotencji supermocarstwa, jak określił to John J. Mearsheimer193. Przejawiała się ona w częstym stosowaniu siły militarnej USA zarówno przez elity neokonserwatywne, jak i liberalne, przy powtarzającym się wykorzystaniu „miękkiej systemowej, strukturalnej przemocy”, a konkretnie w drodze przywoływania i używania między-

narodowych instytucji, sojuszy, organizacji oraz prawa międzynarodowego (z wiodącą rolą USA jako architekta i gwaranta tego systemu po II wojnie światowej, a tym bardziej po rozpadzie geopolitycznego konkurenta – Związku Sowieckiego w 1991 roku), których twórcą i arbitrem pozostają przecież Stany Zjednoczone ze swoim kanonem „liberalnych przekonań moralnych”, „demokracją i prawami człowieka”194. W tym miejscu warto wspomnieć, że sławny twórca strategii powstrzymywania ZSRS George Kennan zarzucał w swoich pracach, analizach i wykładach niektórym przejawom polityki amerykańskiej nadmiernie liberalne i idealistyczne nastawienie. Uważał, że czyni to politykę zagraniczną USA niewolnikiem subiektywnych przekonań moralnych i idealistycznego konstruktu prawa międzynarodowego (jak np. sławne punkty Wilsona o samostanowieniu narodów z czasów I wojny światowej), co skutkuje brakiem podstawowego realizmu i logiki (czego przejawem, według Kennana, było całkowite pokonanie i upokorzenie Niemiec po I wojnie światowej, burzące szansę na pokój i równowagę sił w Europie na prawie cały XX wiek), narzucaniem innym systemom i aktorom sceny międzynarodowej własnych rozwiązań politycznych i społecznych (wojna w Iraku) oraz, wynikającą z tych wszystkich liberalnych i idealistycznych w istocie przesłanek, chęcią prowadzenia wojen do całkowitej, bezwarunkowej kapitulacji przeciwnika, co nie służy poszukiwaniu pokoju, opartego zawsze według Kennana na stanie osiągniętej równowagi w systemie. Warta podkreślenia i mocno akcentowana przez samego Kennana kwestia żądania bezwarunkowej kapitulacji i podporządkowania przeciwnika w wyniku wojny jest według niego błędem kardynalnym i demokracje liberalne (a zwłaszcza, jak twierdził, Stany Zjednoczone) mają do tego skłonność, co prowadzi do chaosu, jeszcze większych cierpień i potężnych zmagań wojskowych zmierzających do totalnego zwycięstwa nad przeciwnikiem, któremu odmówiono przy okazji jakichkolwiek moralnych racji i odhumanizowano. To z kolei z czasem zagraża własnemu bezpieczeństwu USA, o które paradoksalnie toczyła się wojna. Powyższe błędne koło oparte jest na iluzji, że zachowanie państw podlega ocenie moralnej195. Niemniej jednak, pomimo powyższej krytyki Kennana, wydaje się, że polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych w XX wieku cechowała się twardym realizmem, a jedynie w sferze werbalnej powoływano się na

aspekty moralne lub argumenty liberalne. Często sposób jej realizowania nie był popierany przez opinię publiczną lub opinią tą manipulowano, jak w przypadku wojny irackiej lub wietnamskiej. Najważniejszą motywacją polityczną rządzących była bowiem zawsze próba utrzymania właściwej równowagi w Eurazji. Jaskrawym przykładem był sojusz USA ze Stalinem, krwawym dyktatorem kraju totalitarnego, w celu pokonania hegemonistycznych zapędów Niemiec w latach 1941–1945. I, jak w realizowaniu każdej polityki, popełniano większe lub mniejsze błędy, zwłaszcza w zakresie skutków, jakie dana polityka wywoływała (np. pokonanie Niemiec w I i II wojnie światowej, Bliski Wschód – Irak, Syria, wiosna arabska), na które można patrzeć z perspektywy realistycznej lub liberalnej196. Siła polityczna i militarna zależą wprost od siły ekonomicznej, w tym przede wszystkim produkcyjnej. W dłuższej perspektywie jest to jedyny czynnik decydujący o potędze zdolnej do prymatu. Obecny status USA jako supermocarstwa jest wynikiem szybkiego rozwoju kraju po zakończeniu wojny secesyjnej w latach 1870–1913 oraz faktu, że w drugiej połowie XX wieku była to największa i najbardziej dynamiczna gospodarka świata. Niezależnie od zmieniającej się architektury bezpieczeństwa strategicznego i słabnącej dominacji na arenie międzynarodowej, Stany Zjednoczone po 2008 roku zmagały się także z największym kryzysem gospodarczym197 od czasu Wielkiej Depresji z lat 30. XX wieku198. USA nie jest już największym producentem dóbr materialnych, straciło pozycję czołowego eksportera i od 1982 roku więcej importuje, niż eksportuje. Dolar tracił po 2008 roku na wartości, również w wyniku celowego dodruku pieniądza przez FED w ramach polityki quantative easing, co prowadziło do niezadowolenia producentów dóbr za granicą oraz eksporterów surowców, na których przerzucane były w ten sposób koszty amerykańskiego kryzysu. To podkopywało zaufanie rynków do dolara jako waluty rozliczeniowej, co teoretycznie mogło doprowadzić do zastąpienia jej np. koszykiem walut, a to z kolei groziło natychmiastowym bankructwem Stanów Zjednoczonych, pozbawionych możliwości łagodzenia skutków spłaty długu poprzez, do tej pory stosunkowo swobodne, prowadzenie polityki proinflacyjnej. Najpoważniejszym aktualnym problemem Ameryki stał się niebotycznych rozmiarów kryzys fiskalny, który

jest trudny do zniwelowania nawet w perspektywie średnioterminowej, jeśli nie zostaną podjęte stanowcze kroki naprawcze. W latach budżetowych 2009, 2010 i 2011 deficyt oscylował pomiędzy 1,3 a 1,4 biliona dolarów rocznie. Deficyt spowodowany jest przede wszystkim ostrym spadkiem wpływów podatkowych państwa, którego przyczyną była recesja, zwolnienia i obniżki podatków z lat 2009 i 2010, wydatki na interwencyjne pakiety stymulujące, w tym na wykup toksycznych aktywów upadających banków. Najważniejszą bolączką pozostaje deficyt o charakterze strukturalnym, który zagraża przyszłości USA199. Ten z kolei wywołały raczej złe decyzje polityczne niż zdarzenia zewnętrzne. Nie został spowodowany również wydatkami wojskowymi ani tzw. imperial overstretch, który doprowadził do upadku starożytny Rzym, a w XX wieku Związek Sowiecki. Wzrost wydatków wojskowych i wojennych ponad bazę prognozowaną w 2001 roku wynosił jedynie 16%. Innymi słowy, wydaje się, że Amerykę finansowo stać było na zaangażowania wojenne, które obserwowaliśmy po 2001 roku200. Z dostępnych danych wynika, że Amerykę stać było także na większe wydatki związane z Medicare, Medicaid i ubezpieczeniami społecznymi firmowanymi przez prezydenta Obamę201. Podstawowym bowiem powodem deficytu powstałego w ostatniej dekadzie było podatkowe „niedociążenie”, czyli znaczna redukcja wpływów podatkowych spowodowanych obniżką podatków oraz spowolnieniem, a potem recesją w gospodarce (52% poniżej prognozy CBO z 2001 roku). Bardzo zły stan fiskalny państwa oraz problemy strukturalne budżetu wymuszą krótko- i średnioterminową politykę oszczędności oraz nową politykę podatkową, na temat której istnieją poważne rozbieżności zdań w amerykańskim świecie politycznym202. Należy pamiętać, że ogromnym obciążeniem dla budżetu będzie obsługa zadłużenia narosłego przez poprzednią dekadę. Według prognozowanych szacunków budżetowych na rok 2020 po raz pierwszy w historii Stany Zjednoczone będą wydawały więcej na spłatę odsetek od długu (ok. 782 miliardów dolarów) niż na obronę i szeroko rozumiane siły zbrojne. Ujmując sprawę obrazowo, gdyby USA zechciały się rozbroić i rozwiązać wojsko, nie płacąc już na nie więcej ani centa, oszczędności z tego tytułu nie wystarczą na sfinansowanie samych nawet odsetek od długu płaconych wierzycielom, nie mówiąc już o spłacaniu kwoty głównej lub zbilansowaniu budżetu203. Zważywszy na to, rząd

federalny będzie zmuszony zredukować wydatki, w tym wojskowe, być może dramatycznie, w nadchodzących latach204.

2.2. Uwarunkowania Stanów Zjednoczonych

geopolityczne

a

ekspansja

Można bez ryzyka stwierdzić, że Stany Zjednoczone mają wyśmienite położenie geograficzne. Stanowiące rdzeń Ameryki dorzecze rzeki Missisipi i Missouri, wraz z systemem rzecznym je okalającym, ma więcej daleko na północ (aż po Minneapolis) sięgających i spławnych, niezamarzających kilometrów wód śródlądowych niż wszystkie systemy wodne wszystkich pozostałych państw świata razem wziętych, co stanowi kręgosłup gospodarki USA i właściwie darmową sieć infrastruktury komunikacyjnej tak potrzebną ruchowi towarowemu. Co więcej, od lat 60. XX wieku, dzięki pracom inżynierskim, do tego wielkiego systemu rzecznego przyłączono Wielkie Jeziora (zamarzające, ale wspomagające system rzeczny). Ponadto dorzecze Missisipi i Missouri zlokalizowane jest w największym skupisku płodnej i wydajnej ziemi uprawnej na świecie, czyli na amerykańskim Środkowym Zachodzie, gdzie występują długie okresy wegetacji i stałe, obfite opady. Ten fakt eliminuje występujące na przykład w Rosji problemy z dostarczaniem żywności do miast w niskich cenach, zanim się ona zepsuje. Transport rzeczny jest kilkadziesiąt razy tańszy niż lądowy, co powodowało, że pierwotnego, organicznego kapitału było w USA zawsze bardzo dużo po zakończeniu wojny secesyjnej i skonsolidowaniu państwa wzdłuż całego dorzecza Missisipi i Missouri. Kapitał ten jest także łatwo pozyskiwany nawet na lokalnym poziomie producentów rolnych, co sprzyjało organicznej, oddolnej industrializacji, konkurencyjności oraz innowacyjności. Ponadto spławna sieć rzeczna eliminuje potrzebę inwestowania ogromnych środków publicznych w budowę i utrzymywanie sztucznej infrastruktury, takiej jak drogi i kolej, aby umożliwić transport towarów do miast i na rynki zewnętrzne, czyniąc obrót bardzo konkurencyjnym cenowo205. Dodatkowo atlantyckie wybrzeże USA posiada więcej naturalnych portów i zatok niż pozostała cała zachodnia półkula. Możliwość przewożenia towarów wodą powoduje automatycznie, że kraje z siecią wodną są bogato wyposażone w kapitał w porównaniu do krajów pozbawionych takiej sieci. Poza tym posiadanie licznych portów umożliwiających intratny handel morski sprawia, że mocarstwami ekonomicznymi świata były lub są USA,

Japonia i Wielka Brytania. Ogromne przestrzenie Pacyfiku i Atlantyku (oba oceany i ich amerykańskie wybrzeża), kontrolowane przez USA, oddzielają je od silnych, potencjalnie konkurujących z Ameryką państw w Azji i Europie, pustynie – od Meksyku206, a jeziora i lasy – skupiska miejskie w Kanadzie od skupisk miejskich w USA. W związku z powyższymi czynnikami USA mają poczucie bezpieczeństwa wynikające z fizycznej izolacji od ewentualnych konkurentów, organiczny kapitał, nadwyżki żywności, a wszystko w stopniu przewyższającym wszystkie inne kraje świata207. Na dodatek dysponują obfitymi zasobami wszelkiego rodzaju surowców naturalnych, głębią strategiczną wynikającą z ogromu terytorium o skali kontynentalnej i otoczeniem przez dwa oceany stanowiące wielkie arterie handlu. Jeśli do tego dołożymy w miarę stabilny system polityczny, ochronę własności prywatnej oraz potężne siły zbrojne strzegące bezpieczeństwa kraju i jego interesów, to zrozumiemy, dlaczego prywatny kapitał z całego świata w razie jakiegokolwiek niepokoju chce lokować się w Stanach Zjednoczonych jako swoistej bezpiecznej przystani, co daje im strukturalne przewagi nad innymi państwami w zakresie dostępu do kapitału, akumulacji inwestycji, finansowania innowacyjności, inżynierii finansowej itd. Powyżej określone czynniki geograficzne w połączeniu z tanią pracą napływającej rzeszy emigrantów przerodziły się w czynniki geopolityczne i zdeterminowały kierunek rozwoju młodego państwa amerykańskiego od początku jego historii. Na samym początku wielka strategia państwa sprowadzała się do izolacjonizmu, by odciąć się od Europy, jej problemów oraz mocarstw z Europy, które miałyby zakusy na słabe państwo amerykańskie i jego ogromne zasoby naturalne208. Następną, drugą wielką strategią kraju była doktryna Monroe’a z 1823 roku. Polegała ona na przejściu od izolacjonizmu do wyrażanego dążenia do dominacji regionalnej w zachodniej półkuli i próbie wypchnięcia stamtąd (początkowo głównie z Ameryki Łacińskiej, a później ze wszystkich posiadłości i baz) interesów europejskich. Istotą doktryny było zapewnienie USA prawa do ekspansji terytorialnej na kontynencie, stawianie oporu wobec ewentualnej dalszej kolonizacji obszarów Ameryki przez państwa europejskie oraz doprowadzenie do poszerzenia wpływów wyłącznie USA w obu Amerykach. Początkowo ekspansja odbywała się kosztem rdzennych Indian (aż po Indian Removal Act z 1830 roku)209. Następnym imperatywem

było opanowanie systemu rzecznego Missisipi i Missouri – stąd zakup Luizjany w 1803 roku, wybudowanie drogi z Zachodniego Wybrzeża do delty Missisipi (Cumberland Road) w 1818 roku, służącej pionierom w masowym osadnictwie na żyznym Środkowym Zachodzie, oraz połączenie delty z wybrzeżem Pacyfiku i osadnictwo na nowych terytoriach – aż po rok 1869, gdy wybudowano kolej łączącą wybrzeża Atlantyku i Pacyfiku. Drugim imperatywem było wyeliminowanie wszelkich rywali w dorzeczu Missisipi: wojna z Wielką Brytanią, zakup Florydy od Hiszpanii w 1819 roku, pozbycie się zagrożenia ze strony Meksyku dla Luizjany i Teksasu w roku 1845 i latach następnych, wypchnięcie Wielkiej Brytanii z Oregonu w latach 1842–1844. W latach 1819–1853 Stany Zjednoczone powiększyły swoje terytorium o 1,3 miliona mil kwadratowych, czyli o 80%. Mapa nr 2.1. (patrz wkładka kolorowa) Ekspansja kontynentalna USA; kolory od wschodu na zachód wraz z malejącą intensywnością oznaczają chronologicznie kolejne obszary ekspansji wraz z postępującą konsolidacją państwa

Trzecim imperatywem było zabezpieczenie dostępu do portów oceanicznych na Pacyfiku i Atlantyku. Stąd doktryna Monroe’a z roku 1823, będąca w pierwszym rzędzie impulsywną odpowiedzią na roszczenia Rosji do zachodniego wybrzeża, potem zakup Alaski w roku 1867, aneksja Hawajów w 1898 roku (w drodze sponsorowanego przez Waszyngton zamachu stanu), podporządkowanie Kuby210 kontrolującej geograficznie żeglugę w Zatoce Meksykańskiej (co geopolitycznie zagrażało rdzeniowi Ameryki, jakim jest dorzecze Missisipi) w wyniku wojny z Hiszpanią w 1898 roku211. Następnie Stany Zjednoczone przejęły od Wielkiej Brytanii, w zamian za program Lend-Lease, wszystkie bazy w zachodniej półkuli (za wyjątkiem Nowej Szkocji i wysp Bahama), podporządkowały sobie Azory i Islandię,które stanowią podejścia strategiczne i logistyczne do Europy212. Trzecią wielką strategią USA była koncepcja Alfreda Mahana213, dotycząca budowy amerykańskiej potęgi morskiej. Koncepcja zakładała ekspansję wpływów kraju jako mocarstwa morskiego przede wszystkim na Pacyfiku, po uprzednim podporządkowaniu Kuby kotwiczącej wpływy USA na Morzu Karaibskim, przekopanie Kanału Panamskiego w celu komunikacji handlowej i wojskowej Atlantyk–Pacyfik, zdobycie Hawajów oraz Filipin i stworzenie imperium morskiego na Pacyfiku. Dokonano tego w wyniku wojny z Hiszpanią oraz forsowaną przez Stany Zjednoczone polityką „Otwartych Drzwi” względem Chin, co miało zablokować wpływy innych

mocarstw kolonialnych w Państwie Środka, które niekorzystnie wzmocniłoby mocarstwa europejskie i Japonię z pominięciem USA214. Obie wojny światowe wyeliminowały europejską konkurencję Stanów Zjednoczonych do hegemonii, czego skutkiem jest obecna amerykańska dominacja na morzach i oceanach, gdyż za wyjątkiem brytyjskiej, wszystkie istotne marynarki świata zostały właściwie zniszczone w trakcie działań wojennych. Po 1945 roku Stany Zjednoczone dodały do swojej potężnej gospodarki czynnik kontroli mórz i oceanów oraz szlaków handlu światowego. Skutki dla systemu światowego były następujące: stworzenie NATO, dominacja nad Europą i szlakami komunikacyjnymi na Atlantyku i Morzu Śródziemnym, co dawało kontrolę strategiczną nad Europą, stanowiącą w czasie zimnej wojny właściwie amerykański protektorat215. II wojna światowa oddała USA kontrolę wód na całym Pacyfiku i umożliwiła przejęcie baz imperium japońskiego. Naturalnym efektem powyższego był pakt z 1951 roku z Australią i Nową Zelandią, zapewniający dominację US Navy w Oceanii, w ślad za objęciem całkowitą kontrolą dotychczasowego rywala – pokonanej Japonii i jej sił zbrojnych. Nową wielką strategią USA stał się Rooseveltowski globalizm, czyli dominacja globalna216. Mocarstwa europejskie, osłabione wojnami, pozbawione floty i zdominowane przez USA, utraciły imperia kolonialne. W wymiarze ekonomicznym Stany Zjednoczone zmusiły resztę świata do akceptacji systemu Bretton Woods, będącego kamieniem węgielnym dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego. Bretton Woods, w powiązaniu z dominacją morską, spowodował, że eksport do USA mógł się dokonywać jedynie wtedy, gdy kraje eksportujące prowadziły przychylną Stanom Zjednoczonym politykę w zakresie bezpieczeństwa i rozliczenia tylko w dolarze. Bretton Woods trafił też do Azji, a potem powiązał się z systemem GATT217, by ostatecznie przekształcić się w WTO. Amerykanie stworzyli system korzystny dla Zachodu, pozostawiając Związek Sowiecki poza światowym obrotem gospodarczym i bez dostępu do morskich i oceanicznych szlaków handlowych218. Pierwszoplanowym atutem Stanów Zjednoczonych jest łatwość pierwotnej akumulacji kapitału i jego dostępność na lokalnych nawet rynkach w kraju. Wynikała ona historycznie z opisywanej powyżej geografii kraju, a przede wszystkim z istnienia sieci taniego transportu rzecznego, zlokalizowanego w centrum produkcji rolniczej kraju. Umożliwiło to, bez

wielkich dodatkowych nakładów i przy małych nakładach koniecznych, lokalną, organiczną industrializację USA (w XIX i XX wieku) oraz innowacyjność nowych gałęzi przemysłu i wytwórczości, tworzących nowe rynki dla sporej, obecnie ponad trzystumilionowej populacji (jak np. przemysł nowych technologii w latach 90. XX wieku), która zazwyczaj wymaga skumulowania kapitału w celu inwestycji. W innych krajach robić to musi rząd lub wielkie podmioty gospodarcze (często quasi-monopolistyczne) ściśle współpracujące z rządem – tzw. czempioni gospodarek, jak w Niemczech, Francji czy Japonii. Ta organiczność kumulacji kapitału niezbędnego do inwestycji jest cechą charakterystyczną USA i dała Amerykanom ogromną przewagę przemysłową i innowacyjną219. Mapa nr 2.2. (patrz wkładka kolorowa) Państwa i terytoria, w których Stany Zjednoczone mają bazy wojskowe lub porty

Trzy czynniki decydują o warunkach rozwoju geopolitycznego w perspektywie długoterminowej: ziemia, ręce do pracy i kapitał. Stany Zjednoczone są najmniej zaludnionym krajem ze wszystkich państw świata o zdolnościach mocarstwowych, zwłaszcza jeśli liczymy ilość mieszkańców na kilometr kwadratowy ziemi nadającej się do uprawy, użycia przemysłowego lub zamieszkania. Gęstość zaludnienia w USA wynosi 76 osób na kilometr kwadratowy, czyli jedną czwartą gęstości zaludnienia w Niemczech czy Chinach220. W związku z powyższym koszty nabycia ziemi są stosunkowo niskie. Dodatkowo populacja jest rozmieszczona równomiernie na całym kontynencie, a wszystkie ośrodki miejskie, z wyjątkiem Nowego Orleanu i San Diego, mają wciąż miejsce do wzrostu. Innymi słowy, kraj posiada znaczący jeszcze przy wzroście populacji zasób wolnej ziemi, a ceny gruntów to odzwierciedlają. Demograficznie Stany Zjednoczone są najmłodszym i najszybciej rosnącym pod względem liczby ludności krajem uprzemysłowionym świata, ze średnią wieku 37,1 (Rosja: 38,6, Niemcy: 43,1, Chińczycy mają 34,3, ale starzeją się szybciej niż Amerykanie)221. W ciągu następnych 20 lat najprawdopodobniej w każdym kraju uprzemysłowionym, za wyjątkiem USA, wystąpią niedobory ilościowe i jakościowe rąk do pracy. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest duża rodność kobiet w USA oraz granica z Meksykiem – jedyna lądowa granica miedzy krajem pierwszego i trzeciego świata, przez którą przedostają się emigranci. Paradoksalnie stanowią oni wielką wartość dodaną dla gospodarki

amerykańskiej, bo są to zazwyczaj młodzi ludzie, którzy pracują i stabilizują w ten sposób bazę podatkową USA, jednocześnie nie obciążając systemu ubezpieczeń, z którego, nie będąc obywatelami, nie korzystają. Można stwierdzić, że zostali wykształceni za pieniądze państwa meksykańskiego, a owoce przynoszą Stanom Zjednoczonym. Jak wspomniano, z powodów geograficznych USA dysponują organicznym, tanim kapitałem. Jednocześnie z tego samego geograficznego powodu nie ma zapotrzebowania na duże inwestycje kapitałowe, bo koszty produkcji i transportu są niskie i nie trzeba go wydawać na sztuczną infrastrukturę, jak drogi, linie kolejowe, mosty itp.; otoczenie geopolityczne kraju jest przyjazne, sąsiedzi słabi, nie trzeba było więc na jego granicach utrzymywać kosztownych, wielkich, lądowych armii i infrastruktury obronnej. Tani kapitał oraz brak konieczności budowy infrastruktury determinuje model gospodarki kapitalistycznej preferowanej w USA, gdzie rząd centralny nie prowadzi centralnej polityki gospodarczej w rozumieniu europejskim. Wypracowany został naturalny system obrotu, akumulacji i inwestycji kapitału, stąd brak podatku dochodowego w USA aż do 1913 roku. Rząd nie angażuje się w działalność korporacyjną ani nie obraca w gospodarce pieniędzmi podatników. Nie ma czempionów narodowych, co implikuje innowacyjność oraz większą elastyczność. Dlatego też dla USA charakterystyczna jest kultura małych i średnich biznesów, rozpoczynanych od podstaw, w tym otwierania i wielokrotnego upadania podmiotów gospodarczych itd. Amerykanie są przyzwyczajeni do takiego systemu, elastyczność pomaga w czasach kryzysu, nie oczekują też pomocy od państwa, tylko sami się przekwalifikowują. Paradoksalnie, mieszanka tych czynników zapewniała do tej pory wymaganą stabilność społeczną222. Od kilku lat, a w szczególności po 2008 roku, wśród elit amerykańskich zaczęło jednak narastać przekonanie, że korzystna dla nich globalizacja przestała być formułą przynoszącą korzyści obu stronom handlu, tj. producentom i odbiorcom (koniec tzw. win-win situation i początek win-lose situation) i ta sytuacja nie służy interesom Zachodu, w tym USA223. Uprzemysłowienie Chin spowodowało bowiem deindustrializację państw zachodnich, z geopolitycznymi konsekwencjami tego stanu rzeczy. Istniejąca sytuacja wzmocniła Państwo Środka, wspierając rozwój oraz przynosząc niebotyczne dochody, a Zachodowi pozostały deficyty w obrocie

handlowym. Sytuacja ta na tyle się utrwaliła, że konsumenci w krajach zachodnich przyzwyczaili się do tanich chińskich produktów. Okazało się to pułapką. Do tego niedoszacowanie juana powoduje, że o ile rynek amerykański jest otwarty na produkty z Chin224, o tyle rynek chiński jest w znacznym stopniu zamknięty, bo niedoszacowanie waluty chińskiej jest równoznaczne z obłożeniem zagranicznej produkcji cłami, a to wraz z niskimi wymogami płacowymi chińskich robotników eliminuje konkurencję zagraniczną dla przemysłu chińskiego (trzeba dodać, że w przypadku coraz bardziej zaawansowanej technologicznie chińskiej produkcji dzieje się to samo). Innymi słowy, dumping płacowy w Państwie Środka jest dodatkowo wspierany celową monetarną polityką rządu chińskiego. Nosi ona cechy polityki imperialnej, stosowanej w XIX wieku przez eksportowo wówczas silne mocarstwa zachodnie: państwo producent uzależnia odbiorcę od swoich tanich produktów przemysłowych, dostaje za to wynagrodzenie w kapitale, samo nie rewanżuje się podobnymi zakupami w państwie odbiorcy, ma więc ogromne nadwyżki, których nie ma odbiorca, następnie, dysponując dużym kapitałem, kupuje technologie (jeśli może), środki produkcji (jeśli może) i surowce (jeśli może), oraz, współcześnie, obligacje zadłużającego się państwa nabywcy – konsumenta225. Skutkiem tego jest chociażby uzależnienie USA od wierzyciela – Chin. Póki rozliczenia światowe dokonywane są w dolarze, nie przeszkadza to zasadniczo Stanom Zjednoczonym, albowiem cały świat rozlicza się w dolarze, a jego podażą rządzi FED i rząd amerykański. Zachwianie pozycji dolara jako waluty rozliczeniowej i rezerwowej mogłoby doprowadzić natomiast do upadku finansowego USA w przyszłości226.

2.3. Rola Marynarki Wojennej i projekcji siły morskiej w kształtowaniu strategii Marynarka Wojenna USA oraz Korpus Piechoty Morskiej jako sprzęgnięty z flotą rodzaj sił zbrojnych USA, niezbędny do oddziaływania wojskowego z morza na ląd z dala od własnych portów i baz, stanowią najważniejszy militarny element polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych jako dominującego mocarstwa morskiego. Jego status zależy od zdolności US Navy i US Marine Corps do dokonywania skutecznej projekcji siły na morzach i oceanach świata oraz wywierania wpływu na Rimland w Eurazji. Tym samym obie służby stanowią zarówno wyznacznik,

jak i w rzeczy samej środek wykonawczy każdej wielkiej strategii amerykańskiej względem otoczenia geopolitycznego, w tym tego najdalszego. Dotyczy to nie tylko utrzymania wolności żeglugi na morzach i oceanach świata, stanowiącej fundament globalnego systemu gospodarczego, ale również kwestii bezpieczeństwa regionalnych sojuszników oddalonych przecież znacznie od kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. Od zdolności Marynarki Wojennej USA do utrzymania otwartych i niezakłóconych linii komunikacyjnych z sojusznikami w danym regionie oraz, w konsekwencji, od zdolności do przyjścia z pomocą wojskową przezamerykańskie mocarstwo morskie, zależy bezpośrednio poziom bezpieczeństwa tych sojuszników i, pośrednio, ich decyzje polityczne. To przekłada się z kolei na poziom stabilności sojuszy amerykańskich w Eurazji i całą, zawsze misterną architekturę bezpieczeństwa. Ujmując rzecz dosłownie – zarówno bezpieczeństwo sojuszników, jak i status mocarstwowy USA zależą od stanu oraz zdolności operacyjnych Marynarki Wojennej USA227. Po tym, jak w danym momencie wypada jej ocena, można wnioskować, jak wygląda lub jak będzie niebawem wyglądać wielka strategia USA wobec poszczególnych wyzwań pojawiających się poza kontynentalnymi Stanami Zjednoczonymi, w szczególności na Zachodnim Pacyfiku i wodach przybrzeżnych Azji Wschodniej, które są wojskowo środowiskiem morskim. Co więcej, także wobec wyzwań w Europie Środkowo-Wschodniej czy we wschodniej części Morza Śródziemnego i w basenie Morza Czarnego, gdzie znajdują się sojusznicy USA, a Amerykanie muszą mieć możliwość skutecznego dostarczania im pomocy wojskowej na wypadek zbliżającego się lub zaistniałego zagrożenia228. Poza oczywistymi, lecz zawsze ograniczonymi z powodów logistycznych i technicznych możliwościami sił powietrznych, nic w przewidywalnej przyszłości nie zastąpi okrętów i statków w transporcie znacznej liczby wojska, sprzętu i zasobów. A to decyduje o wyniku starcia i wpływa na percepcję sił stron przed wybuchem otwartego konfliktu zbrojnego. W połowie drugiej dekady XXI wieku, z powodu braków finansowych oraz wieloletniego zaniedbania po zakończeniu zimnej wojny rekapitalizacji technicznej okrętów, Marynarka Wojenna USA oraz Korpus Piechoty Morskiej stoją przed poważnym wyzwaniem: czy utrzymać aktualny poziom wysuniętej obecności daleko od portów w USA (tzw. forward presence),

ryzykując utratę realnych zdolności bojowych, czy może jednak ograniczyć takie zaangażowanie i przywrócić gotowość operacyjną poprzez właściwy trening i ćwiczenia, wymagane naprawy sprzętu oraz zapewnienie zawsze niezbędnego odpoczynku dla załóg i marynarzy, ale za cenę zredukowania wysuniętej obecności US Navy w morzach przybrzeżnych Eurazji229. Podstawową przyczyną takiego dylematu jest zbyt niska obecnie liczba okrętów bojowych w dyspozycji dowódców floty. W związku z tym zachodzi konieczność rozbudowy floty bądź podwyższenia kosztów operacyjnych, wynikających z większego tempa użycia okrętów, obecnego przy coraz bardziej napiętym systemie rotacji i cyklów użycia, mniejszego stanu liczebnego floty i marynarzy. Flota o zasięgu światowym jest zawsze atrybutem mocarstw, które mają rozliczne interesy ekonomiczne i strategiczne w różnych regionach świata. Imperia Hiszpanii, Holandii czy Wielkiej Brytanii dysponowały flotami zdolnymi do ochrony swoich linii komunikacyjnych, transportującymi wojska do odległych kolonii i posiadłości zamorskich, zatem były również w stanie stwarzać zagrożenia dla posiadłości zamorskich swoich konkurentów. Tak samo czyniły Stany Zjednoczone, od kiedy stały się globalną potęgą wojskową i ekonomiczną w XIX wieku, począwszy od pierwszego rajdu przeciw piratom berberyjskim w 1802 roku aż po wyprawę prezydenta Theodore’a Roosevelta i jego Wielką Białą Flotę w 1907 roku230. Flota o zasięgu globalnym nie musiała automatycznie oznaczać globalnej obecności i zaangażowania okrętów we wszystkie sprawy świata. W wieku XIX USA z rzadka wysyłały okręty daleko od portów macierzystych. Z powodów ekonomicznych jedynie niewielkie siły i oddziały stacjonowały i patrolowały porty Chin Południowych i ujście rzeki Jangcy231. W tym czasie jednak siła floty, w tym wszystkie okręty linowe, stacjonowały w USA. Samuel Huntington określił ten czas erą kontynentalną ekspansji kraju232. Pod koniec XIX wieku postawa kontynentalna zaczęła ewoluować. Stało się to po tym, jak cały kraj na kontynencie został skonsolidowany pomiędzy Atlantykiem a Pacyfikiem, a zwolennicy wielkiej strategii morskiej kraju, tacy jak Alfred Mahan czy Theodore Roosevelt, zaczęli domagać się aktywniejszej polityki USA i ekspansji morskiej, uzasadniając to zasadniczo potrzebami ekonomicznymi kraju i wykorzystaniem korzystnego położenia

nad dwoma wielkimi oceanami. To przyczyniło się do otwarcia ery oceanicznej w ekspansji wpływów USA233. Ostatecznie ekspedycyjny charakter amerykańskiej floty utrwalił się podczas II wojny światowej i opierał się na licznych bazach, infrastrukturze portowej i dokowej, naprawczej oraz magazynach paliwowych, jak również wypracowaniu zdolności operacyjno-organizacyjnych, umożliwiających długie misje poza portami macierzystymi234. Podczas zimnej wojny rolą floty USA było utrzymanie możliwości dostarczenia posiłków do Europy Zachodniej oraz uderzenia na europejską część ZSRS z lotniskowców operujących na północnym Atlantyku, wschodniej części Morza Śródziemnego oraz z Zachodniego Pacyfiku na bazy i infrastrukturę na sowieckim Dalekim Wschodzie235. Taka strategia wymagała stworzenia trzech centrów operacji morskich: na Morzu Śródziemnym, na Wschodnim Atlantyku i na Zachodnim Pacyfiku. Każde było skupione wokół grupy bojowej lotniskowców z okrętami osłony oraz oddzielnej amfibijnej grupy piechoty morskiej. W latach 80. XX wieku do tych grup dołączyły okręty podwodne, mające za zadanie chronić lotniskowce przed coraz cichszymi i operacyjnie sprawniejszymi uderzeniowymi okrętami podwodnymi ZSRS. Dlatego w tamtym czasie propagowano utrzymywanie potężnej floty liczącej ponad 600 okrętów, co wynikało także z chęci utrzymywania floty w ciągłej gotowości do prowadzenia operacji bojowych z dala od portów macierzystych zlokalizowanych w USA (tzw. CONUS – Continental United States)236. Obecnie utrwaliła się prawidłowość, że okręty w kontynentalnych Stanach Zjednoczonych mogą co prawda przechodzić regularnie remonty, ale potrzebują dwa razy więcej czasu, by wejść w teren działań operacyjnych, niż okręty, które operują z wysuniętych portów i baz. Aby zatem pokazywać obecność przykładowo na wodach przybrzeżnych Azji, potrzebne są dwa okręty z CONUS i tylko jeden z wysuniętych baz regionalnych. To pokazuje znaczenie praktyczne wysuniętych zamorskich baz237, które zwyczajnie pozwalają oszczędzać czas na pokonywanie ogromnych, morskich odległości w ramach normalnego cyklu operacyjnego w systemie: trening-patrol, w rejonach Eurazji – trening-patrol-remont. W tym czasie z tego powodu większość dużych okrętów i lotniskowców bazowano w portach zamorskich, co skracało czas reakcji i pokazywało jednocześnie determinację USA w pomocy sojusznikom i powstrzymywaniu ZSRS.

Po roku 1991 Marynarka Wojenna nie wycofała się do portów macierzystych, lecz wciąż utrzymywała wysuniętą obecność daleko od USA, podobną do tej z okresu zimnej wojny. Z czasem stało się to nie tyle strategią morską Ameryki, ile podstawowym sposobem wywierania wpływu politycznego i projekcji siły USA238. I w tym sensie wysunięta obecność oraz aktywność morska floty są też wygodne, gdyż ruch okrętów nie wymaga poważnych zabiegów dyplomatycznych ani zgód, formalnego korzystania z poligonów, koszar i innej kosztownej infrastruktury czy zawsze politycznie delikatnej obecności żołnierzy na obcej ziemi. Naturalna mobilność floty daje też elastyczność i zdolność przerzucania od zagrożenia do zagrożenia określonych sił i zasobów oraz zabezpiecza interesy USA w globalnym obrocie handlowym, jak również ochrania kluczową rolę Ameryki na globalnych rynkach handlowych i finansowych239. Najnowsza strategia morska, nakreślona w dokumencie Forward, Engaged, Ready: A Cooperative Strategy for 21st Century Seapower240, zakłada utrzymanie wysuniętej obecności zamorskiej jako centralnego elementu działań floty, przy czym w najnowszej strategii jako potencjalnych przeciwników wymienia się już wprost Chiny, Rosję i Iran, stąd wynika zatem potrzeba wysuniętej obecności i baz zamorskich w bezpośredniej bliskości tych krajów. W listopadzie 2015 roku flota składała się z 272 okrętów (okręty zdolne do działań bojowych i bezpośrednio je wspomagające). Niemniej jednak jedynie część z nich jest zdolna do działań operacyjnych w każdej chwili, przechodzą one bowiem powtarzający się cykl, w którym dokonuje się rotacja okrętów, załóg, remontów, napraw, szkolenia i tranzytu do baz zamorskich, najczęściej daleko od USA. W przeszłości jeden okręt i jego załoga spędzały sześć–siedem miesięcy na morzu na łącznie 32 miesiące całego powtarzającego się cyklu wyżej opisanego241. W związku z tym ostatnie 20 lat było bardzo intensywne dla floty. Pomiędzy 1998 a 2014 rokiem liczba okrętów będących jednocześnie na stałych patrolach zamorskich wynosiła około 100. W tym samym czasie liczba wszystkich okrętów floty skurczyła się o 20%, co skutkuje krótszym czasem na szkolenia, naprawy i remonty oraz na wszystkie inne czynności cyklu – nawodne okręty floty spędzają o 18% więcej czasu na morzu niż 20 lat temu242. W związku z powyższym obniża się ich stan techniczny, a wzrasta awaryjność243. Na to nakładają się cięcia wydatków związane z sekwestracją w siłach zbrojnych, co w szczególności dotknęło cykle

przeglądów technicznych atomowych lotniskowców floty, czyli jej głównej siły uderzeniowej. W 2015 roku ujawniło się to w Zatoce Perskiej, gdy USS Theodore Roosevelt musiał opuścić stację bojową, a USS Harry Truman nie był w stanie jeszcze go zastąpić. Wiadomo, że w 2016 roku podobny problem powtórzy się na Pacyfiku i co roku będzie się powtarzał na obu teatrach operacyjnych naprzemiennie aż do 2021 roku, gdy w służbie pojawi się nowy lotniskowiec – USS Gerald Ford. To wszystko doprowadziło do takiej sytuacji, że w chwili obecnej flota i piechota morska na wypadek kryzysu międzynarodowego może wystawić w pilnym trybie awaryjnym dodatkowo tylko jedną bojową grupę lotniskowca i jedną bojową grupę amfibijną. Jeszcze w niedawnej przeszłości do dyspozycji pozostawały przynajmniej trzy i to pomimo znacznie większego czasu spędzanego obecnie na morzu przez załogi (w przypadku USS Stennis aż 15 miesięcy)244. Sondaż wśród marynarzy (49,8%) i oficerów (65,6%) wykazał, iż uważają oni obecne tempo operacyjne za zbyt wysokie, co może doprowadzić do kryzysu w utrzymaniu wykwalifikowanych ludzi w służbie. W związku z powyższym flota pracuje obecnie nad nowym systemem cyklów, który byłby krótszy, lecz przede wszystkim bardziej przewidywalny dla załóg245. Obecnie głównym problemem jest utrzymanie wysuniętej obecności zamorskiej przy niedużej liczbie okrętów floty. Flota zgodnie z planem rozbudowy urośnie w najbliższych latach, lecz raczej nie jest prawdopodobne, by znacząco zwiększyła swoją liczbę246. Obecny plan rozbudowy floty wymaga wydawania 5–7 miliardów USD więcej, niż przeciętnie wydawano rocznie w ciągu ostatnich 30 lat. Congressional Budget Office przewiduje, że realizacja planu (i tak relatywnie skromnego) rekapitalizacji i rozbudowy floty w ciągu następnych 30 lat pochłonie 552 miliardy USD na same zakupy okrętów. To będzie rokrocznie o 32% więcej, niż przeciętnie wydawano w USA na okręty w XX wieku247. Plan (tzw. Navy FY 2016) zakłada, że w 2028 roku flota będzie miała 321 okrętów, a 305 okrętów w 2045 roku. Nawet przy realizacji tak kosztownego programu rekapitalizacji i rozbudowy floty (pomimo stosunkowo niedużego wzrostu liczby okrętów) nie będzie można na dłuższą metę utrzymać wysuniętej obecności globalnej, co wpłynie fundamentalnie na amerykańską politykę i jej wielką strategię oraz na kalkulację politycznych sojuszników w odległych od Ameryki regionach świata248. Departament Obrony USA

może pomimo powyższego nie chcieć ograniczyć swojej wysuniętej obecności, zważywszy na narastające geopolityczne wyzwania w Eurazji. Zwłaszcza odtworzenie silnego huba morskiego w europejskim teatrze wojny poprzez skierowanie dodatkowego lotniskowca oraz okrętów obrony powietrznej systemu AEGIS do VI Floty na Morzu Śródziemnym będzie wymagało zwiększenia intensywności operacyjnej całej floty. Ale także większego wysiłku stoczniowego, co wydaje się niemożliwe, zważywszy na wyzwania finansowe państwa. W 1902 roku prezydent Theodore Roosevelt ogłosił w swojej mowie do Kongresu, że silna flota nie jest prowokacją do wojny, lecz najlepszą gwarancją pokoju. W XXI wieku siła Marynarki Wojennej USA zadecyduje o pozycji Stanów Zjednoczonych w świecie i miejscu kraju w globalnym układzie finansowym i handlowym. W przyszłości przesądzi o stabilności sojuszy w regionach odległych od USA. Sojusznicy, w obliczu słabnącej floty amerykańskiej i jej zredukowanej zdolności do projekcji siły, będą dokonywać własnych kalkulacji strategicznych w związku z obniżonym poczuciem bezpieczeństwa, co może doprowadzić do rekonfiguracji relacji z innymi państwami i mocarstwami oraz powstania nowej architektury bezpieczeństwa w różnych częściach świata, a także do charakterystycznych dla okresów przejściowych niepokojów, konfliktów i wojen, po których nastanie taki lub inny nowy ład. Przywódcy amerykańscy muszą wnikliwie się zastanowić, czy utrzymać wysuniętą obecność zamorską. To będzie wymagało jednak utrzymania nadal wysokiego tempa operacji (i zapewnienia sporych środków finansowych na koszty z tym związane), co z kolei wymusi z czasem znaczną rozbudowę floty (a to wydaje się trudne, gdyż wymagać będzie ogromnego, większego niż w przeszłości, zwiększenia nakładów). Podnoszą się już w Waszyngtonie wyraźne głosy na ten temat, odwołujące się do konieczności przeprowadzenia wielkich zmian na wzór tych realizowanych przez kongresmana Carla Vinsona przed II wojną światową. Na czas zadbał on o ogromne finansowanie rozbudowy floty USA, która potem wygrała II wojnę światową, zwłaszcza na Pacyfiku249. Alternatywą jest dopuszczenie do stopniowego wycofania się floty USA z wysuniętych baz i portów oraz postępującego ograniczenia zakresu działania marynarki wojennej. To przypominałoby stopniowe wycofanie się słabnącego Imperium Brytyjskiego, początkowo z Dalekiego Wschodu po I wojnie światowej,

potem z mórz południowych Azji Południowo-Wschodniej zaraz po II wojnie światowej, a potem również z Oceanu Indyjskiego aż za Kanał Sueski250.

2.4. Pivot na Pacyfik W październiku 2011 roku sekretarz stanu USA Hillary Clinton sformułowała wizję „Pacyficznego Wieku Ameryki”251, w której zarysowała potrzebę strategicznego zwrotu w kierunku Azji i Pacyfiku252. Clinton stwierdziła, że Ameryka znajduje się w punkcie zwrotnym i potrzebuje „mądrego wdrożenia spójnej strategii w regionie” (smart execution of coherent regional strategy)253. Miesiąc później prezydent Barack Obama, wygłaszając przemówienie w Parlamencie Australii, ogłosił, iż „Stany Zjednoczone przesuwają swoją uwagę w kierunku ogromnego potencjału (vast potential) regionu Azji i Pacyfiku”254. W obrocie intelektualnym pojawił się termin pivot na określenie przesunięcia uwagi USA z Europy i Bliskiego Wschodu na sprawy Zachodniego Pacyfiku i Azji. Termin ten się przyjął, gdyż oddaje geopolityczną istotę „obrócenia się” morskiej potęgi wzdłuż strefy brzegowej Eurazji w kierunku nowego wyzwania. Po zarysowaniu nowego kierunku przez Biały Dom i Departament Stanu odpowiedzialność za przedstawienie nowego podejścia w zakresie bezpieczeństwa przypadła Departamentowi Obrony. W wydanych w styczniu 2012 roku Strategicznych Wytycznych Obrony (Defense Strategic Guidance) znalazło się stwierdzenie, że siły zbrojne dokonają przemieszczenia zasobów (rebalance) w kierunku regionu Azji i Pacyfiku255. Wówczas po raz pierwszy użyto określenia rebalance, które potem stało się słowem-kluczem, opisującym wysiłki Stanów Zjednoczonych w zakresie wdrażania nowej strategii256. Następnie sekretarz obrony Leon Panetta w czerwcu 2012 roku na konferencji bezpieczeństwa Shangri-La w Singapurze bardziej szczegółowo wyjaśnił, jak należy rozumieć nową strategię USA w regionie: 1) promowanie istniejących i uznanych zasad i norm międzynarodowych, 2) pogłębienie i poszerzenie dwustronnych i wielostronnych porozumień i relacji pomiędzy państwami regionu, 3) wzmocnienie i dostosowanie do wyzwań wojskowej obecności USA w regionie,

4) dokonanie inwestycji w takie zdolności wojskowe, które pozwolą w przyszłości dokonywać projekcji siły i swobodnego operowania przez siły zbrojne USA w regionie257. Panetta zaprezentował wówczas, jakie zmiany zostaną dokonane w dyslokacji baz i sił amerykańskich oraz jakie nowe zdolności wojskowe zostaną wdrożone, tak by wzmocnić potencjał Stanów Zjednoczonych. Ogłoszono nowe proporcje: odpowiednio 60% do 40% stanu osobowego i sprzętowego pomiędzy siłami marynarki wojennej na Pacyfiku a Atlantyku258. Co charakterystyczne, nacisk położono na takie zmiany, które z punktu widzenia geografii wojskowej Zachodniego Pacyfiku oraz Azji Południowo-Wschodniej (wielkie odległości oraz środowisko morskie) mają największe znaczenie, czyli: samoloty-cysterny, bombowce dalekiego zasięgu, samoloty długotrwałego patrolowania morskiego oraz lotnictwo do zwalczania okrętów podwodnych. Celem było pokazanie sojusznikom w regionie, że Amerykanie poważnie podchodzą do pivotu, rozumiejąc obawy państw regionu wynikające z rosnącej siły ekonomicznej, politycznej i wojskowej Chin. Jeszcze bardziej precyzyjnie do nowej dyslokacji sił i środków (structure and force posture) wypowiedział się w Nowym Jorku ówczesny zastępca sekretarza obrony Ashton Carter, w sierpniu 2012 roku wskazując na przebazowanie konkretnych jednostek sprzętowych w teatrze operacyjnym Pacyfiku259. Po początkowym okresie zarysowywania się nowej strategii, jesienią 2012 roku, nastąpiła przerwa spowodowana wyborami prezydenckimi w USA, zmianami przywództwa w Japonii, Korei Południowej i Chinach260, a także ryzykiem sekwestracji wydatków wojskowych w Stanach Zjednoczonych261. Debata nad nową strategią powróciła z nową mocą wiosną 2013 roku. Na poziomie dyplomatycznym262 zdarzały się wypowiedzi zawierające nowe akcenty, mające na celu podjęcie próby nowego zdefiniowania relacji z rosnącymi w siłę Chinami w duchu współpracy263. Natomiast na poziomie Departamentu Obrony USA oraz przedstawicieli sił zbrojnych zarysowała się spójna linia komunikacji264. Podczas przesłuchania przed Komisją Sił Zbrojnych Kongresu 5 marca 2013 roku admirał Samuel J. Locklear, dowódca sił zbrojnych USA na Pacyfiku (U.S. Pacific Command, PACOM), potwierdził wszystkie kierunki zarysowane w związku z nową strategią i po raz pierwszy w debacie publicznej dodał

nowy aspekt pivotu: planowanie operacji i sytuacji kryzysowych (operations and contingencies)265. W ten sposób stworzył przestrzeń dla otwartego dyskutowania nowej koncepcji operacyjnej, nad którą prace trwały już wcześniej w Pentagonie: tzw. koncepcji wojny powietrzno-morskiej266 (AirSea Battle Concept)267. Zdradził zresztą podczas przesłuchania kilka założeń wypracowanych w koncepcji, takich jak konieczność rozproszenia sił i środków, rozproszenia i wzmocnienia baz w regionie oraz wypracowania stosownej sztuki operacyjnej w celu pokonania przeciwnika (Chin), korzystającego z własnych, coraz bardziej udoskonalonych zdolności A2AD (anti-access/area-denial) – uniemożliwiających, względnie utrudniających siłom zbrojnym USA, gwarantowi istniejących zasad i norm ładu międzynarodowego, wykonywanie skutecznej projekcji siły na Zachodnim Pacyfiku i morzach przybrzeżnych Azji Południowo-Wschodniej268 i utrzymywania tym samym niezakłóconej kontroli morskich szlaków komunikacyjnych w regionie. Następnie nowy sekretarz obrony Chuck Hagel, na najważniejszej w Azji konferencji bezpieczeństwa Shangri-La w Singapurze, w czerwcu 2013 roku, powtórzył wszystkie elementy nowej strategii269, a rok później (czerwiec 2014) na kolejnej Shangri La, położył szczególny nacisk na kwestie bezpieczeństwa jako nierozerwalnie związane i warunkujące prosperity w regionie270. Będąc z kolei w Japonii, Hagel twardo skierował swoje słowa do Chin, twierdząc że przymus i wpływanie przymusem (coercion and intimidation) na mniejsze państwa w regionie jest działaniem niosącym śmierć (a deadly thing)271. Prezydent Obama natomiast podczas przemówienia w West Point potwierdził nową strategię pacyficzną USA wyrażoną pivotem w kierunku Azji i Pacyfiku272. Za przemówieniami podążyły działania dyplomatyczne, w szczególności odnowienie sojuszu z Australią i Japonią. Oba te państwa są filarami wsparcia USA w regionie i bez nich pivot nie byłby możliwy. Również z powodów wojskowych nie da się skutecznie utrzymać militarnie efektywnej obecności Stanów Zjednoczonych w regionie bez korzystania z terytoriów obu tych krajów. Celem politycznym powyższych działań pozostawało w tym czasie zapewnienie sojuszników w regionie o niesłabnącej sile Ameryki, pokazanie rosnącym Chinom, że silne USA nie pozwolą na rewizję systemu międzynarodowego, przy jednoczesnej próbie uniknięcia niepotrzebnej eskalacji napięcia w regionie273.

Właściwe skalibrowanie i zbilansowanie metod politycznego uspokojenia sojuszników, przy jednoczesnym zniechęcaniu Chin do rewizji istniejącego ładu międzynarodowego po kryzysie finansowym 2008/2009 i w warunkach dynamicznie zmieniających się uwarunkowań geopolitycznych, było i pozostaje bardzo wymagającym wyzwaniem274. Jednocześnie Amerykanie, by nie niepokoić z kolei europejskich sojuszników, zaprzestali używania słowa pivot (jako obrazowo oznaczającego potencjalne odwrócenie się do kogoś plecami, np. od starych sojuszników w Europie, od której w kierunku Pacyfiku dokonuje się przemieszczenie [rebalancing] zasobów) i konsekwentnie używają terminu rebalance. 165 Tłumaczenie autora; w oryginale: If we have to use force, it is because we are America; we are the indispensable nation. Dalszy ciąg cytatu: We stand tall and we see further than other countries into the future. And we see danger here to all of us – wywiad dla telewizji NBC, The Today Show with Matt Lauer, Columbus Ohio, 19 lutego 1998 roku; http://secretary.state.gov/www/statements/1998/980219a/html (dostęp 11.11.2015). 166 O „wielkiej strategii” USA w ujęciu historycznym obszernie zob. w szczególności liczne analizy ośrodka analitycznego Stratfor dostępne na www.stratfor.com; N. Fergusson, Kolos. Cena amerykańskiego imperium, tłum. M. Hartman, B. Wilga, Warszawa 2010; T. Mahnken, Competitive Strategies for the 21st Century, Theory, History, and Practice, Stanford 2012; N.J. Spykman, America’s Strategy in World Politics, the United States and the Balance of Power, New York 1942. 167 Zob. m.in. wykłady Johna Mearsheimera: https://www.youtube.com/watch?v=0DMn4PmiDeQ (dostęp 20.02.2016); https://www.youtube.com/watch?v=CXov7MkgPB4 (dostęp 20.02.2016); https://www.youtube.com/watch?v=wBrA2 TDcNto (dostęp 20.02.2016). 168 Szczegółowo na temat TPP zob. https://ustr.gov/tpp/ (dostęp 16.03.2016). 169 Ibidem. 170 Zob. więcej J. Bartosiak, Jak zmienić wszystko, by nie zmienić nic, „Nowa Konfederacja. Internetowy Tygodnik Idei” 2013, nr 6, http://www.nowakonfederacja.pl/jak-zmienic-wszystko-zeby-nie-zmienic-nic/ (dostęp 20.02.2016). 171 J.J. Mearsheimer, The Tragedy of Great Power Politics, New York 2003, s. 45. 172 G.F. Kennan, American Diplomacy, Chicago 2012, s. 69–70. 173 Na ten temat obszernie: ibidem. 174 Zob. dzieła Mahana, Mackindera, Spykmana, Morgenthanu, Kaplana, analizy Stratforu. 175 G.F. Kennan, American Diplomacy, s. XII. 176 Ibidem, s. 40, 62, 47. 177 Natomiast pomiędzy zamkniętym kontynentalnie Heartlandem a otwartym na szerokie wody i żywszym gospodarczo Rimlandem leżą państwa buforowe, upchnięte w uskoku geopolitycznym pomiędzy potężnymi siłami, niejako w korytarzu. Państwa buforowe to przede wszystkim położona na Nizinie Środkowoeuropejskiej Polska, ale także Ukraina, bezpośrednio stanowiąca drzwi do serca rosyjskiego Heartlandu. Kontrola nad tymi obszarami ma kluczowe znaczenie dla równowagi sił w Euroazji., zob. w szczególności Z. Brzeziński, Wielka szachownica. 178 W. Lippmann, The Cold War: A Study in U.S. Foreign Policy, New York 1947, s. 23; J.L. Gaddis, Strategies of Containment: A Critical Appraisal of Postwar American National Security Policy, New York 1982, s. 57–58. 179 Polityka powstrzymywania wyłożona przez G.F. Kennana w sławnym X Article (The Sources of Soviet Conduct), „Foreign Affairs”, July 1947, jego dłuższa wersja to: idem, Long Telegram [w:] idem, American Diplomacy. 180 W latach 1946–1953 z 800 rezolucji Zgromadzenia Ogólnego korzystne dla USA rezolucje przechodziły w 97% i nie przeszła żadna, która naruszałaby interesy bezpieczeństwa USA. Liu Mingfu, The China Dream. Great Power Thinking & Strategic Posture in the Post-American Era, New York 2015, s. 28. 181 Ibidem. 182 G.F. Kennan, The American Diplomacy, s. 23–57. 183 Jak pisał G.F. Kennan: „zastąpić imperium japońskie ścierające się z Rosją i Związkiem Radzieckim w grze azjatyckiej w Korei i Mandżurii”, ibidem, s. 56.

184 Zob. H. Kissinger, O Chinach, tłum. M. Komorowska, Wołowiec 2014, s. 211 i nast. (tytuł oryg, On China); idem, Dyplomacja, tłum. S. Głąbiński, G. Woźniak, I. Zych, Warszawa 2002 (tytuł oryg. Diplomacy). 185 Na ten temat obszernie zob. Liu Mingfu, The China Dream… 186 Ibidem, s. 154–155. 187 https://mfiles.pl/pl/index.php/Konsensus_Waszyngto%C5%84ski (dostęp 16.03.2016). 188 Liu Mingfu, The China Dream…, s. 31. 189 Na temat zmieniającej się sytuacji geopolitycznej w Europie zob. obszernie J. Bartosiak, Nowy Porządek, Fundacja Republikańska, listopad 2012, http://fundacjarepublikanska.org/280/ (dostęp 19.10.2015). 190 Zob. prace neokonserwatywnego think tanku Project for the New American Century, założonego w 1997 roku przez Dicka Cheneya, Donalda Rumsfelda i Paula Wolfowitz, a i powstające tam raporty oraz opinie odpowiadające późniejszej doktrynie Busha, http://www.rrojasdatabank.info/pfpc/PNAC–statement%20of%20principles.pdf (dostęp 18.11.2015). 191 Zob. więcej Z. Brzeziński, Strategiczna wizja, Ameryka a kryzys globalnej potęgi, Kraków 2013, s. 91 i nast. 192 http://ww.defense.gov/speeches/speech.aspx?speechid=1539 (dostęp 16.03.2016). 193 Wprowadzenie do G.F. Kennan, American Diplomacy, s. XXI–XXII. 194 Zob. ibidem, s. 20, 57, 70, 101, 107–109, 142, 151, 157–158, 192. 195 Zob. więcej ibidem, s. 73, 89, 101, 107 196 J.J. Mearsheimer, Introduction, w: G.F, Kennan, American Diplomacy, s. XXXIV. 197 Przykładowo roczny przyrost gospodarki amerykańskiej w roku 2012 wyniósł pomiędzy 2,2% a 2,7%, a bezrobocie w 2013 roku wyniosło średnio około 8,1%, co w przypadku USA jest bardzo dużą liczbą, http://csbaonline.org/publications/2012/06/strategy-in-austerity/ (dostęp 16.03.2016). 198 Zob. szczegółowo A.F. Krepinevich, S. Chin, T. Harrison, Strategy in Austerity, CSBA, Washington DC 2012; http://csbaonline.org/wp-content/uploads/2012/06/CSBA_StrategyInAusterity_Online.pdf (dostęp 20.02.2016). 199 Strukturalny deficyt był wynikiem następującej sytuacji: w styczniu 2001 roku prognoza ekonomicznobudżetowa (Congressional Budget Office) przewidywała nadwyżki budżetowe w wysokości 5,6 bilionów USD na lata 2002–2011. W tym samym okresie dług publiczny zostałby właściwie spłacony. Rząd federalny, uspokojony prognozami, zamiast spłacić dług i zlikwidować deficyt, zdecydował się poluzować politykę podatkową oraz zwiększyć wydatki administracji. Tym samym zamiast zaoszczędzić 5,6 biliona USD wydano, finansując się długiem, 6,1 biliona, przejadając, bagatela, 12 bilionów USD – źródło: A.F. Krepinevich, S. Chin, T. Harrison, Strategy in Austerity, CSBA, Washington DC 2012; http://csbaonline.org/wpcontent/uploads/2012/06/CSBA_StrategyInAusterity_Online.pdf (dostęp 20.02.2016). 200 Co innego natomiast konsekwencje polityczne, przeradzające się w konsekwencje najczęściej gospodarcze wynikające z wojen, jak np. koszt odbudowy Iraku, wzrost cen surowców z Zatoki Perskiej spowodowany wojną lub straty handlowe na szlakach handlowych wywołane napięciem w cieśninie Ormuz lub w Cieśninie Tajwańskiej. 201 Aczkolwiek z upływem czasu obciążenie budżetu federalnego tymi programami będzie rosło wraz ze starzeniem się i przechodzeniem na emeryturę licznego pokolenia urodzonego po II wojnie światowej (baby boomers) – stosunek pracujących do emerytów spadnie z 3,2:1 do 2,1:1 przed rokiem 2035. Ten trend zmniejszy także bazę podatkową, czyli liczbę pracujących na rzecz emerytów. Jednocześnie rosną geometrycznie koszty opieki medycznej, co będzie dodatkowym obciążeniem zarówno dla sektora publicznego, jak i prywatnego w opiece medycznej: A.F. Krepinevich, S. Chin, T. Harrison, Strategy in Austerity, CSBA, Washington DC 2012; http://csbaonline.org/wpcontent/uploads/2012/06/CSBA_StrategyInAusterity_Online.pdf (dostęp 20.02.2016). 202 Na temat słabości gospodarki USA zob. więcej Z. Brzeziński, Strategiczna wizja..., s. 67–79. 203 Oczywiste jest, że zdolność finansowania wojska w czasie pokoju jest koniecznością; staje się ona jeszcze większa w czasie wojny. Zazwyczaj wojny są bowiem finansowane z deficytu, a w konsekwencji z długu. Zdolność do pożyczania pieniędzy na rynku na wypadek wojny, zwłaszcza wojny dużej, stanowi o strategicznej przewadze nad przeciwnikiem; obecny kryzys fiskalny i powiązana z tym utrata (przynajmniej częściowa) wiarygodności kredytowej USA podważa fundamenty tej przewagi: A.F. Krepinevich, S. Chin, T. Harrison, Strategy in Austerity, CSBA, Washington DC 2012; http://csbaonline.org/wp-content/uploads/2012/06/CSBA_StrategyInAusterity_Online.pdf (dostęp 20.02.2016). 204 Zob. ponure prognozy na temat stanu fiskalnego USA po 2020 roku: R.C Altman, R.N. Haass, American Profligacy and American Power. The Consequences of Fiscal Irresponsibility, „Foreign Affairs”, 2010 November/December. 205 Zob. więcej J. Bartosiak, Nowy Porządek, Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej CAFR 2012, oraz analizy ośrodka geopolitycznego Stratfor dostępne na www.stratfor.com (dostęp 16.03.2016). 206 O trudniejszych w nadchodzącej przyszłości relacjach USA i Meksyku zob. więcej Z. Brzeziński, Strategiczna wizja..., s. 142–150. 207 Taka geografia powoduje, że najbardziej wydajna jest tam gospodarka kapitalistyczna w wersji wolnorynkowej, leseferyzm, gdyż mnogość dostępnego kapitału daje w miarę równe szanse, a brak wyzwań infrastrukturalnych i zagrożeń ze strony sąsiadów nie wymusza zarządzania kapitałem centralnie przez rząd – źródło: analizy ośrodka geopolitycznego Stratfor dostępne na www.stratfor.com. 208 Zob. np. list pożegnalny Jerzego Waszyngtona z 17 września 1796 roku do narodu amerykańskiego,

http://www.ourdocuments.gov/doc.php?flash=true&doc=15 (dostęp16.03.2016). 209 Z. Brzeziński, Strategiczna wizja, s. 58. 210 Więcej na ten temat zob. B. Adams, The Spanish War and the Equilibrium of the World, „America’s Economic Supremacy”, New York 1947. 211 Kuba aż do 1959 roku była de facto krajem podporządkowanym USA. 212 USA zaraz na początku II wojny światowej zajęły te wyspy, a po wojnie podporządkowały je sobie w ramach firmowanej przez siebie strategii bezpieczeństwa. 213 Jej zwolennikami obok Mahana byli Henry Cabor Lodge oraz Theodore Roosevelt. 214 H. Kissinger, Dyplomacja, s. 473 i nast. 215 Z. Brzeziński, Wielka szachownica, s. 28 i nast. 216 Liu Mingfu, The China Dream, s. 126–127. 217 Zob. https://www.wto.org/english/docs_e/legal_e/gatt47_e.pdf (dostęp 12.04.2016). 218 J.J. Grygiel, W. Mitchell, The Unquiet Frontier: Rising Rivals, Vulnerable Allies, and the Crisis of American Power, Princeton 2016, s. 1–14. 219 Z. Brzeziński, Strategiczna wizja, s. 79–90. 220 Dane z analiz na stronie www.stratfor.com. (dostęp 16.03.2016). 221 Ibidem. 222 Na temat strukturalnych przewag geopolitycznych i ekonomicznych USA zob. więcej Z. Brzeziński, Strategiczna wizja, s. 79–90. 223 H. White, The China Choice: Why America Should Share Power, Collingwood 2012. 224 Paradoksalnie jest to odwrócenie sytuacji z traktatu z Nankinu, kończącego pierwszą wojnę opiumową, na podstawie którego przymusowo, pod lufami brytyjskich kanonierek, otwierano ogromny rynek chiński dla brytyjskich towarów. 225 Zob. J. Bartosiak, Nowy Porządek… 226 Zob.wykład na temat rywalizacji narastającej USA–Chiny: J. Nye, The Rise of China and American Power, https://www.youtube.com/watch?v=BwWT0kbYSZs (dostęp 20.02.2016). 227 B. Clark, Navy’s „shrink or swim” dilemma (wywiad radiowy), http://csbaonline.org/2015/11/20/interview-withbryan-clark-navys-shrink-or-swim-dilemma/ (dostęp 20.02.2016). 228 The Reassertion of the United States in the Asia-Pacific Region, Tanguy Struye de Swielande, http:// www.egmontinsti tute.be/wp-content/uploads/2013/11/S.de_Swielande-Reassertion_US_Asia-Pacific-Region.pdf (dostęp 16.03.2016). 229 B. Clark, J. Sloman, Deploying Beyond Their Means. America’s Navy and Marine Corps at a Tipping Point, CSBA, Washington DC 2015, s. 1, http://csbaonline.org/wp-content/uploads/2015/11/Deploying-Beyond-TheirMeans-HI-RES.pdf (dostęp 20.02.2016). 230 Ibidem. 231 P.M. Swartz, Sea Changes: Transforming US Navy Deployment Strategy, 1775–2002, Alexandria, Center for Naval Analysis, 2002. 232 S.P. Huntington, National Policy and the Transoceanic Navy, „United States Naval Institute Proceedings” 1954, vol. 80, nr 5. 233 A. Krepinevich, R. Work, A New Global Defense Posture for the Second Transoceanic Era, CSBA, Washington 2007. 234 B. Clark, J. Sloman, Deploying Beyond Their Means, s. 2. 235 J.D. Watkins et al., The Maritime Strategy, „United States Naval Institute Proceedings”, 1982, s. 2–16. 236 Flota wojenna USA prowadzi w czasie pokoju działania i operacje zbliżone do działań bojowych w czasie wojny, jeśli chodzi o częstotliwość, zaangażowanie, środki bezpieczeństwa i intensywność operacji, w przeciwieństwie do floty sowieckiej czy obecnie rosyjskiej, która sporą część czasu spędza na stacjonowaniu w portach i kotwicowiskach. Współczesna flota chińska coraz więcej czasu spędza na ćwiczeniach i patrolach oraz dokonuje próby upodobnienia nawyków do Marynarki Wojennej USA – źródła: rozmowy autora w Waszyngtonie i w Newport – US Navy War College, październik 2015. 237 W roku 1980 flota USA dysponowała następującymi portami i bazami zamorskimi: Diego Garcia na Oceanie Indyjskim, Subic Bay na Filipinach, Apra na Guam, Sasebo, Yokosuka i Okinawa w Japonii, Rodman Naval Station, Balboa – Panama, Zatoka Guantanamo – Kuba, Reyjkajiv – Islandia, Rota – Hiszpania, Holy Loch – Wielka Brytania, Neapol, Gaeta, La Maddalena – Włochy, Souda Bay – Grecja, Al Juffair – Bahrajn, Berbera – Somalia, a piechota morska miała dodatkowo składy magazynowe i sprzętowe w Norwegii. 238 B. Clark, J. Sloman, Deploying Beyond Their Means, s. 3. 239 Departament Obrony USA, A Cooperative Strategy for 21st Century Sea Power, Washington 2007, s. 21. 240 J. Dunford, J. Greenert, P. Zukunft, Forward, Engaged, Ready: A Cooperative Strategy for 21st Century Seapower, Departament Marynarki USA, Washington DC 2015, s. 9, https://www.uscg.mil/seniorleadership/DOCS/CS21R_Final.pdf (dostęp 20.02.2016). 241 Preserving the Navy’s Forward Presence with a Smaller Fleet, Congressional Budget Office, March 2015, s. 9, https://www.cbo.gov/sites/default/files/114th-congress-2015-2016/reports/49989-Forward-Presence-2.pdf (dostęp

20.02.2016). 242 B. Clark, J. Sloman, Deploying Beyond Their Means, s. 5. 243 Przykładem jest awaria okrętu flagowego 8. Grupy Ekspedycyjnej USS Essex w latach 2011–2012, co zaburzyło plan morskich ćwiczeń całej floty Pacyfiku, a także awaria USS Bataan w 2010 roku w czasie akcji ratowniczej po trzęsieniu ziemi; brak przeglądów na lotniskowcu USS Eisenhower w latach 2012–2013 doprowadził do takiego stanu technicznego, że potem przegląd trwał aż 23 miesiące, by doprowadzić okręt do sprawności bojowej. 244 Ibidem. 245 Ibidem, s. 7. 246 Ibidem, s. 8. 247 An Analysis of the Navy’s Fiscal Year 2016 Shipbuilding Plan, Congressional Budget Office, October 2015, s. 3, https://www.cbo.gov/sites/default/files/114th-congress-2015-2016/reports/50926-Shipbuil-ding.pdf (dostęp 20.02.2016). 248 B. Clark, J. Sloman, Deploying Beyond Their Means, s. 9. 249 Forbes: to szef komisji sił zbrojnych Kongresu USA jest głównym architektem próby rywalizacji morskiej z Chinami – http://breakingdefense.com/2015/07/forbes-white-house-has-no-china-strategy-heres-mine/; http://atimes. com/2015/ 10/randy-forbes-us-needs-ways-to-talk-about-china-strategically/; http://news.usni.org/2015/01/13/interview-hascsforbes -china-strategy-navys-year-ahead;https://votesmart.org/public-statement/1020217/forbes-praises-imminent-us-navytransit-near-chinese-artificial-features-in-south-china-sea#.Vs1gE-Yf2J8; http://breakingdefense.com/2016/01/mccainpraises-new-navy-challenge-to-china-in-paracel-islands/. 250 Więcej na ten temat zob. P. Kennedy, Mocarstwa świata. Narodziny – rozkwit – upadek. Przemiany gospodarcze i konflikty zbrojne w latach 1500–2000, tłum. M. Kluźniak, Warszawa 1995; A.F. Krepinevich, S. Chin, T. Harrison, Strategy in Austerity. 251 H. Clinton, America’s Pacific Century, „Foreign Policy”, 11.10.2015, http:/www.foreignpolicy.com/articles/2011/ 10/11/americas_pacific_century (dostęp 18.10.2015). 252 D.J. Berteau, M.J. Green, Z. Cooper, Assessing the Asia-Pacific Rebalance, Center for Strategic & International Studies, Washington DC 2014. 253 H. Clinton, America’s Pacific Century… 254 B. Obama, Remarks by President Obama to the Australian Parliament (Canberra 17.11.2011), http://www.whitehouse.gov/photos-and-video/video/2011/11/17/president-obama-speaks-australianparliament#transcript (dostęp 18.10.2015). 255 Departament Obrony USA, Sustaining US Global Leadership: Priorities for 21 Century Defense, http:/www.defense.gov/news/defense_strategic_guidance.pdf (dostęp 18.10.2015). 256 Dokument opisywał dwa podstawowe składniki nowej strategii: 1) relacje z sojusznikami i kluczowymi partnerami w Azji, oraz 2) zapewnienie stosownej amerykańskiej obecności wojskowej w celu zachowania korzystnej równowagi sił w regionie. 257 L. Panetta, Shangri-La Security Forum, 2 czerwca 2012, http://www.defense.gov/speeches/speech. aspx? speechid=1681 (dostęp 18.10.2015). 258 Kunihiko Miyake, doświadczony były dyplomata japoński, twierdzi, że ostatnio zarysowany nacisk Amerykanów na przesuwanie się ich wojsk w kierunku Azji i Pacyfiku ma charakter zasadniczo symbolicznoretoryczny i nieoddający istniejących i tak już od pewnego czasu realiów. Bowiem, jak zauważa, już w latach 2010– 2011 Marynarka Wojenna USA miała dwie trzecie swoich lotniskowców oraz amfibijnych grup bojowych na Pacyfiku i Oceanie Indyjskim (Indo-Pacyfiku, jak mawiają sztabowcy amerykańscy), pomimo werbalnie ogłoszonego planu przesunięcia 60% jednostek na Pacyfik dopiero do roku 2020, źródło: Sankei Shimbun, 14.06.2012. 259 A. Carter, The US Strategic Rebalance to Asia: A Defense Perspective, 1.08.2012, http://www.defense.gov/speeches/speech.aspx?speechid=1715 (dostęp 18.10.2015). 260 Reelekcja Obamy – listopad 2012, Abe premierem Japonii – grudzień 2012, Park prezydentem Korei Południowej – luty 2013, Xi nowym prezydentem Chin – marzec 2013, Kerry nowym sekretarzem stanu – styczeń 2013, Hagel nowym sekretarzem obrony – luty 2013, sekwestracja wydatków – marzec 2013. 261 Sekwestracja wydatków była i pozostaje bardzo poważnym zagrożeniem dla wydatków wojskowych w Stanach Zjednoczonych, a co za tym idzie – dla utrzymania zdolności bojowych sił zbrojnych USA, w tym dla utrzymania zdolności do projekcji siły, tak istotnej w strategii pivotu, w kierunku Azji. Sekwestracja polega na cięciu po równo wydatków przez cały zakres spraw i pozycji wydatkowych, bez liczenia się z priorytetami wydatkowymi oraz planami czy cyklem zakupowo-szkoleniowym, który jest zazwyczaj dłuższy niż rok. Przyjmuje się, iż taki sposób redukcji wydatków dewastuje zdolności bojowe. Sekwestracja w Stanach Zjednoczonych występuje, gdy brakuje innych metod politycznych na zmuszenie rządu federalnego do oszczędności, i jej stosowanie jako środka wyjątkowego jest wymuszone

automatycznie przez prawo – komentarz autora. 262 Wypowiedzi Johna Kerry’ego jako kandydata na sekretarza stanu na przesłuchaniu w Senacie zdawały się sugerować chęć dalszego skupienia atencji na Bliskim Wschodzie, ibidem, Statement of Senator John F. Kerry, Nominee for Secretary of State, Senacka Komisja ds. Stosunków Międzynarodowych, http://www.foreign.senate.gov/imo/media/doc/John%20F%20 Testimony.pdf (dostęp 18.10.2015). 263 Wypowiedzi z roku 2013 ówczesnego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Thomasa Danilona oraz Susan Rice, sugerujące nowy model współpracy z Chinami (a new model of major power relations), spowodowały sporo nerwowości w stolicach państw regionu Azji i Pacyfiku, obawiających się, że Ameryka proponuje Chinom kondominium – zob. S. Rice, Remarks as Prepared for Delivery by National Security Advisor Susan E. Rice, listopad 2013, http://www.whitehouse.gov/the-press-office/2013/11/21remarks-prepared-delivery-national-security-advisorsusan-e-rice (dostęp 19.10.2015); T. Donilon, Remarks by Tom Donillon, National Security Advisor to the President: „The United States and the AsiaPacific in 2013”, Asia Society New York, 11.03.2013, http://whitehouse.gov/the-press-office/2013/03/11/remarks-tomdonilon-national-security-advisory-president-init-ed-states-a (dostęp 19.10.2015), co do zarzutu tworzenia kondominium zob. Yoichi Kato, Nanae Kurashige, New Superpower Relations: US, China in new model of military rivalry, Asahi Shimbun, kwiecień 2014, http://ajw.asahi.com/article/com/article/asia/china/AJ201404110085 (dostęp 19.10.2015); Getting the US-China relations right, „The Japan Times”, 15.06.2013, http://www.japantimes.co.jp/opinion/2013/06/15/editorials/getting-u-s-china-relations-right/#U9aB2rGoo94 (dostęp 19.10.2015). 264 A.S. Erickson, L.J. Goldstein, Nan Li, China, The United States and 21st Century Sea Power, Defining a Maritime Security Partnership, China Maritime Studies Institute and the Naval Institute Press 2010. 265 S. Locklear, Statement of Admiral Samuel J. Locklear, US Navy, Commander, U.S. Pacific Command, Before the House Armed Committee, 5 marca 2013, http:/docs.house.gov/meetings/AS/ AS00/20130305/100393/HHRG113-AS00-Wstate-LocklearUSNA-20130305.pdf (dostęp 19.10.2015). 266 Tłumaczenie własne autora. Autor wprowadził powyższe tłumaczenie do polskiej debaty publicznej podczas wykładów, prelekcji, wystąpień w radiu i telewizji oraz paneli dyskusyjnych. 267 Air-Sea Battle Office, Air-Sea Battle: Service Cooperation to Address Anti-Access and Area Denial Challenges, Arlington, VA, Air-Sea Battle Office, maj 2013, http://www.defense.gov.pubs/ASB-ConceptImplementation-Summary-May-2013.pdf (dostęp 18.10.2015). 268 Są to zdolności związane ze skutecznym uniemożliwieniem (anti-access) swobodnego dostępu do stałych miejsc dyslokacji i wysuniętych baz amerykańskich w regionie Zachodniego Pacyfiku i Azji Południowo-Wschodniej oraz te zdolności, które umożliwiają rażenie ruchomych celów (area-denial) w teatrze operacji, przede wszystkim sił morskich USA, w tym tych operujących poza morzami przybrzeżnymi Azji aż do drugiego łańcucha wysp; zob. A. Krepinevich, Why Air-Sea Battle?, CSBA, Washington DC 2010, s. 8–11. 269 C. Hagel, Remarks by Secretary Hagel at the IISS Asia Security Summit, 2013. 270 Idem, Secretary of Defense Speech: IISS Shangri-La Dialogue, 31.05.2014, Singapur, http://www. defense.gov/speeches/ speech.aspx?speechid=1857 (dostęp 18.10.2015). 271 E. Kondono, Ahead of Beijing Visit, Defense Secetary Hagel Admonishes China, „Washington Post”, 6.04.2014, http://washingtonpost.com/waorld/us0defense-secretary-hagel-promises-tough-love-for-chine-on-eve-ofvisit/2014/04/06/f7ae7672-8f67-4291-aee0-64c4d26790de_story.html (dostęp 18.10.2015). 272 B. Obama, Remarks by the President of the United States Academy Commencement Ceremony, West Point, 28.05.2014, http://whitehouse.gov/press-office/2014/05/28/remarks-president-united-states-military-academycommencement-ceremony (dostęp 18.10.2015). 273 Kevin Rudd, były premier Australii w swoich wykładach i wystąpieniach na temat Chin opowiada się za porozumieniem pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi w celu zapobieżenia eskalacji i rywalizacji na Zachodnim Pacyfiku, która według Rudda byłaby zgubna, w tym w szczególności dla krajów regionu uwięzionych pomiędzy Chinami a USA – zob.: K. Rudd, Imagining China in 2023 – China’s Domestic and Foreign Posture under Xi Jinping, https://www.youtube.com/watch?v=3lmpGTGkkos (dostęp 18.10.2015); idem, Are China and the US doomed to conflict?, https://www.youtube.com/wat-ch?v=8XQ1onjXJK0 (dostęp 18.10.2015). 274 A. Tellis, U. Challenges, China’s Military Modernization and Asian Security, „The National Bureau of Asian Research”, 2012.

Rozdział III

Amerykańska koncepcja wojny powietrzno-morskiej na Zachodnim Pacyfiku Plany wojenne nie mają żadnej wartości, ale planowanie wojenne jest wszystkim Dwight Eisenhower, prezydent Stanów Zjednoczonych275

3.1. Koncepcja wojny powietrzno-morskiej – założenia wyjściowe Od II wojny światowej Stany Zjednoczone są supermocarstwem z globalnymi interesami, takimi jak na przykład: utrzymywanie niezakłóconej komunikacji morskiej z sojusznikami i partnerami handlowymi, dostęp do zasobów potrzebnych amerykańskiej gospodarce oraz zapewnianie bezpieczeństwa sojusznikom oraz partnerom, z którymi wiążą je wspólne interesy. Niezbędnym środkiem do utrzymania tego stanu rzeczy jest zdolność do projekcji i utrzymania siły wojskowej na dużą odległość od wybrzeży USA276. To samo dotyczy Azji, gdzie – poza kwestiami gospodarczymi – strategiczne linie komunikacyjne (w terminologii wojskowej – SLOC277) dzięki potędze Marynarki Wojennej pozwalają Amerykanom na podtrzymanie gwarancji bezpieczeństwa wobec sojuszników, a ci w zamian udostępniają Stanom Zjednoczonym swoje terytorium i bazy. Zatem system sojuszy oraz amerykańska zdolność do projekcji siły wzajemnie się uzupełniają, tworząc spójny system278. Konieczność utrzymywania amerykańskiej zdolności do projekcji siły ulegała stopniowemu zwiększeniu wraz ze słabnięciem brytyjskiej Royal Navy po II wojnie światowej i koniecznością utrzymania komunikacji z Zachodnią Europą, Japonią, Zatoką Perską oraz Australią. Z czasem Amerykanie dodatkowo potrzebowali bezpiecznego dostępu do surowców, w tym do ropy z Bliskiego Wschodu. Wraz z nadejściem epoki globalizacji po zakończeniu Zimnej Wojny Stany Zjednoczone stały się jeszcze bardziej zależne od całej sieci powiązań handlowych i dostawczych w zglobalizowanej sieci wymiany handlu i usług279.

Podczas zimnej wojny Związek Sowiecki nie był w stanie uniemożliwić Stanom Zjednoczonym przemieszczania nawet ogromnych sił do Eurazji, co wynikało z supremacji marynarki wojennej USA na morzach i oceanach świata. Udowodniły to zarówno wojna w Korei, Wietnamie czy Zatoce Perskiej, jak i wiele innych, mniejszych kryzysów czy operacji wojskowych. Po 1991 roku zdolność USA do projekcji siły właściwie w dowolne miejsce globu była niekwestionowana280. Stany Zjednoczone miały zawsze swobodny dostęp do baz w regionie, które de facto były poza zasięgiem i możliwościami ataku przeciwnika, co czyniło z nich prawdziwe sanktuaria, gdzie Amerykanie mogli przygotowywać zapasy i siły w celu wykonania uderzenia i prowadzenia działań. To, w połączeniu z niezakłóconymi liniami komunikacyjnymi chronionymi przez marynarkę wojenną USA, było bardzo komfortową sytuacją281. Ten stan się skończył. Niesie to za sobą fundamentalne konsekwencje dla bezpieczeństwa i interesów Stanów Zjednoczonych oraz dla stabilności systemu międzynarodowego282. Rozwój nowoczesnych technologii wojskowych oraz proliferacji precyzyjnych systemów rozpoznania i rażenia umożliwiły siłom zbrojnym Chin wypracowanie zdolności w zakresie A2AD, wspomnianej w poprzednich rozdziałach, zagrażającej swobodzie manewru USA w arcyważnych dla gospodarki światowej i amerykańskich interesów na morzach przybrzeżnych Azji Południowo-Wschodniej i Zachodniego Pacyfiku283. Pogłębianie tej tendencji zupełnie wypchnęłoby Amerykanów z tych akwenów, co niosłoby za sobą poważne konsekwencje dla architektury bezpieczeństwa w regionie oraz dla sytuacji sojuszników, niepewnych o pokój na własnym terytorium, podatnych w związku z tym na presję ekonomiczną, wojskową i polityczną Chin284. Stany Zjednoczone nie byłyby także zdolne do egzekwowania przestrzegania norm międzynarodowych, podwalin systemu międzynarodowego, którego są głównym architektem w wyniku wygrania II wojny światowej285. Chińczycy starają się bowiem pozyskać zdolności do stworzenia stref braku dostępu dla sił USA (w terminologii wojskowej – no go zones) aż do drugiego łańcucha wysp na Zachodnim Pacyfiku, czyli do linii Guam-Nowa Gwinea286. Brak działań USA w celu przeciwdziałania/pokonywania chińskich zdolności A2AD spowodowałby skokowe zwiększenie kosztów działania sił zbrojnych USA, w tym operowania US Navy, na całym Zachodnim Pacyfiku, aż do poziomu nieakceptowalnego287.

W związku z powyższym, w sierpniu 2009 roku Siły Powietrzne oraz Marynarka Wojenna rozpoczęły przygotowywania nowej koncepcji operacyjnej, nazwanej koncepcją wojny powietrzno-morskiej (Air-Sea Battle)288, by przywrócić istniejący wcześniej stan zdolności do swobodnego manewru i projekcji siły w dowolnie wybranym przez siebie miejscu i akwenie289. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że nie jest to całościowa strategia, lecz jedynie koncepcja operacyjna, która ma za zadanie pomóc ustanowić takie warunki militarne na Pacyfiku, by zachować dotychczasowy status i architekturę bezpieczeństwa w regionie290. Metaforycznie można to porównać do kopnięcia w drzwi291, które zostały zamknięte przed marynarką wojenną USA na wodach przybrzeżnych Azji Wschodniej i PołudniowoWschodniej.

3.2. Powstawanie koncepcji Wraz z zakończeniem zimnej wojny i utrwaleniem dominacji wojskowej USA, której istnienia dowiodły kolejne kampanie na Bliskim Wschodzie, w Jugosławii i Kosowie, nie wspominając o mniejszych sytuacjach kryzysowych, zapanowała w USA atmosfera swoistego triumfalizmu292. Jedynie kilku analityków związanych z legendarnym dyrektorem Office of Net Assessment w Pentagonie – Andrew Marshallem293 – analizowało nadchodzącą przyszłość, w której wiele państw miałoby możliwość pozyskania broni precyzyjnych i wspomagających je środków rozpoznania dalekiego zasięgu294. Pojęcie zdolności A2AD pojawiło się w niezależnym raporcie obronnym w 1997 roku. Cztery lata później było one przedmiotem Quadrennial Defense Review przygotowanego przez Pentagon z niedwuznacznym wskazaniem na rosnącego konkurenta w Azji295. Stosowne prace koncepcyjne zostały wstrzymane wraz z rozpoczęciem wojny z terrorem po 11 września 2001 roku. Dopiero w czerwcu 2009 roku ówczesny sekretarz obrony Robert Gates wydał instrukcje planistom w Pentagonie, by przygotowali plany mające umożliwić skuteczną projekcję siły i swobodę manewru na wodach i oceanach świata296. Sześć miesięcy później w przygotowywanym przez Pentagon Quadrennial Defense Review wspomniano, że „Siły Powietrzne i Marynarka Wojenna wspólnie pracują nad połączoną koncepcją wojny powietrzno-morskiej w celu pokonania przeciwnika dysponującego zaawansowanymi zdolnościami A2AD”297. W 2010 roku wpływowy waszyngtoński think tank – Center for Strategic and

Budgetary Assessments opublikował dwa raporty: Why Air-Sea Battle? i AirSea Battle, a Point of Departure Operational Concept, które w znacznie większym stopniu prezentowały założenia koncepcji298. W listopadzie 2011 roku upubliczniono dokument zatytułowany Joint Operational Access Concept (JOAC), zawierający założenia koncepcji. Zbiegło się to w czasie z powołaniem w Pentagonie Biura Wojny Powietrzno-Morskiej (Air-Sea Battle Office) odpowiedzialnego za dopracowanie i implementację samej koncepcji w siłach zbrojnych USA299. Sprawa owiana była mgłą niejasności i kontrowersji. Departament Obrony zdecydował się więc na publikację w maju 2013 roku odtajnionego streszczenia założeń wojny powietrznomorskiej300. Sprawa była delikatna z powodów dyplomatycznych – nie tylko wobec Chin jako wskazanego przeciwnika, ale także względem sojuszników i innych państw w regionie, którzy nie chcieli być automatycznie częścią koncepcji operacyjnej wymierzonej w coraz potężniejsze Chiny, zwłaszcza bez wcześniejszych szczegółowych konsultacji. Niezależnie od sytuacji na Pacyfiku, w obliczu rozwinięcia własnych zdolności A2AD przez Rosję oraz w związku z aktywną wojskowo polityką Rosji w Europie i na Bliskim Wschodzie, pojawiły się także problemy z amerykańską zdolnością do skutecznej projekcji siły w innych regionach świata, charakteryzujących się przewagą wojskowego środowiska lądowego (na styku geopolitycznego Rimlandu i Heartlandu), jak w przypadku Europy Wschodniej i Środkowej, czy odmiennego typu środowiska morskiego (wąski, mały akwen) jak Morze Bałtyckie, Morze Czarne, wschodnia część Morza Śródziemnego (Syria) czy Zatoka Perska (zdolności A2AD Iranu). Siłą rzeczy koncepcja jest wciąż w przygotowaniu. Dowodem jest fakt, że 8 stycznia 2015 roku została jej nadana formalnie nowa nazwa, między innymi po to, aby zaspokoić żądania wojsk lądowych (Armii) i Korpusu Piechoty Morskiej, lecz nie tylko. Rola tych dwóch rodzajów sił zbrojnych przy formułowaniu koncepcji była właściwie dotychczas marginalizowana301. Nowa nazwa, oddająca jej elastyczne zastosowanie do wszystkich teatrów operacyjnych (nie tylko zatem Pacyfiku), to Joint Concept for Access and Maneuver in the Global Commons (JAM-GC). Poza nazwą, mającą dać miejsce i głos przy opracowywaniu koncepcji powyższym dwóm służbom oraz mającą podkreślać, że istnieje współcześnie pięć domen/obszarów działań zbrojnych, tj. powietrze, woda, ląd, kosmos i cyberprzestrzeń, a nie

dwa (powietrze i woda), jak miałaby sugerować nazwa Air-Sea Battle302, nie są jeszcze znane wszystkie szczegóły303. Z dostępnych informacji można wywnioskować, że nowelizowana koncepcja będzie wykorzystywać zintegrowane operacje, ćwiczone w ramach dotychczasowo wdrażanej koncepcji wojny powietrzno-morskiej, w celu uzyskania i utrzymania swobody operowania sił USA (we wszystkich pięciu domenach współczesnej rywalizacji militarnej: przewaga powietrzna, przewaga morska i kontrola morza, przewaga na lądzie, przewaga w kosmosie i cyberprzestrzeni)304 na „globalnych szlakach komunikacyjnych” (global commons). Globalne szlaki komunikacyjne w rozumieniu planistów amerykańskich to obszary, przede wszystkim morskie, lecz nie tylko, które nie są kontrolowane przez jedno państwo, a od których istnienia i niezakłóconego funkcjonowania zależą inne państwa. Dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych USA zgodzili się, aby w oparciu o dotychczasowe prace nad koncepcją wojny powietrzno-morskiej przygotowano jednolitą koncepcję, uwzględniającą wnioski płynące z prac przeprowadzonych do tej pory. Wśród nich znalazły się: większa rola sił lądowych (zwłaszcza w teatrze europejskim, z punktu widzenia wojskowego – typowo lądowym i na niedużej, zacieśnionej przestrzeni)305, poważne zmiany w strukturze dowodzenia, nowe pomysły na funkcjonowanie baz USA w regionach Rimlandu europejskiego i azjatyckiego oraz w pierwszym łańcuchu wysp, działanie w sytuacji ograniczonej lub wyłączonej komunikacji i łączności. Sugerowana, ale niepotwierdzona i nieostateczna nazwa zmodyfikowanej koncepcji to Globalnie Zintegrowane Operacje (Globally Integrated Operations)306. Od kiedy sekretarz obrony Gates w 2009 roku zalecił przygotowanie koncepcji wojny powietrzno-morskiej, odbyło się już kilkadziesiąt gier wojennych przy użyciu jej założeń wyjściowych, w tym eksperymentów planistycznych, gier sztabowych oraz ćwiczeń. Jej podstawowe założenia zostały ponadto inkorporowane do trzech planów głównych rozwoju sił zbrojnych USA na najbliższe lata. Wszystkie te zabiegi, sprowadzające się do wdrażania koncepcji, ujawniły, że część intelektualnych założeń wyjściowych była słuszna, ale niektóre muszą jednak zostać poprawione. Nowa, zrewidowana koncepcja będzie miała na celu zobrazowanie w przybliżeniu w latach 2020–2025, jak Amerykanie mają zamiar zapewnić zdolność do swobody działania na globalnych szlakach komunikacyjnych

jako niezbędnego minimum do prowadzania innych, idących dalej operacji, takich jak: działania odstraszające przeciwnika, projekcja siły w regionie lub wejście w konkretny teren operacyjny (atak, desant itp.)307. Najważniejszym wnioskiem płynącym z dotychczasowych prac nad koncepcją jest zrozumienie, że obecne doktrynalne założenia dotyczące sprawowania dowodzenia i utrzymania komunikacji na polu walki, w obliczu symetrycznego, nowoczesnego przeciwnika, w szczególności w obszarze spektrum elektromagnetycznego, nie spełnią zadania. Stąd pilnie zalecane są reformy308. Zmiany też czekają system bazowania sił USA za granicą. W stosunku do wojny powietrzno-morskiej dopracowana i wzmocniona zostanie rola sił lądowych oraz piechoty morskiej w obliczu – jak się wydaje – konieczności dokonywania operacji amfibijno-desantowych, polegających na rajdach, demonstracji siły, rozpoznaniu i innych działaniach, głównie lądowych, o niedużej skali i liczebności, aczkolwiek dużej ruchliwości. Zmodyfikowana koncepcja ma także określać szybkie przebazowanie sił do teatru operacji (logistyka, bazy, linie komunikacyjne) na pozycję, z której mogą być efektywnie użyte bojowo na poziomie akceptowalnego ryzyka, system dowodzenia i komunikacji w obliczu ataku elektromagnetycznego, połączenie manewru i ognia jednocześnie przy wchodzeniu do teatru operacji oraz zdolność (w tym logistyczną) do utrzymania wysokiego tempa operacji w obliczu zorganizowanego i trwałego oporu i przeciwdziałania przeciwnika. Dopracowana ma być także współpraca z sojusznikami w regionie, która podobno szwankowała przy początkowym wdrażaniu koncepcji wojny powietrzno-morskiej. Dotychczas wszystkie rodzaje sił zbrojnych USA wykonują zadania przewidziane w latach fiskalnych 2015–2017 na wdrażanie koncepcji wojny powietrzno-morskiej, a także postanowienia memorandum określającego strukturę Biura Wojny Powietrzno-Morskiej w Pentagonie. Uległy dopracowaniu także zasady współpracy rodzajów sił zbrojnych Biura Wojny Powietrzno-Morskiej oraz wydziału J-7 Połączonych Sztabów (Rozwój Połączonych Sił, Joint Force Development), odpowiedzialnych za planowanie i wydatkowanie środków budżetowych309.

3.3. Geografia – wyzwania, ograniczenia i możliwości

W teatrze operacyjnym Zachodniego Pacyfiku w prowadzeniu operacji wojskowych najważniejszy jest wymiar morski i powietrzny wraz z wymiarem cybernetycznym i kosmicznym w zakresie prowadzenia tzw. nowoczesnej bitwy zwiadowczej (modern scouting battle)310. Z punktu widzenia zarówno podstawowych zasad geopolityki, jak i strategii warto pamiętać, że geografia Azji Południowo-Wschodniej i Zachodniego Pacyfiku powoduje, że metodą wygrania ewentualnej wojny, względnie podporządkowania politycznego Chin, jest przede wszystkim kontrola handlu morskiego do i z Chin, przy jednoczesnym zabezpieczeniu sytuacji wojskowej sojuszników, a tym samym systemu korzystnych dla USA sojuszy w regionie. Należy zdawać sobie sprawę z kilku elementarnych kwestii, które stanowiły punkt wyjścia dla planistów amerykańskich: obszar ewentualnej konfrontacji o dominację nad szlakami komunikacyjnymi na Zachodnim Pacyfiku jest – w porównaniu na przykład do obszaru Europy lub Zatoki Perskiej – ogromny. Stwarza to wielkie wyzwania natury operacyjnej oraz logistycznej dla sił zbrojnych USA (tzw. tyrania dystansu)311. Amerykanie nie posiadają zdolności wojskowej do przeprowadzenia poważniejszych operacji lądowych na terytorium samych Chin, a geografia Zachodniego Pacyfiku przesądza, że konfrontacja pomiędzy stronami konfliktu musi dokonać się na morzu i w powietrzu. Chińscy oraz amerykańscy planiści definiują dwa łańcuchy wysp stanowiących strategiczną oś ekspansji chińskiej sfery wpływów: pierwszy łańcuch wysp biegnie od głównych wysp Japonii przez wyspy Riukiu, Tajwan, Filipiny, Borneo, obejmując Morza Wschodnio- i Południowochińskie. Drugi łańcuch wysp rozciąga się od wysp Bonin na południe, obejmując Mariany, Guam, Karoliny, łącznie z zachodnią częścią Morza Filipińskiego. Stany Zjednoczone są zobowiązane umowami międzynarodowymi do obrony sojuszników: Japonii i Korei Południowej. Amerykańskie prawo zobowiązuje siły zbrojne kraju do obrony Tajwanu w razie napaści Chin. Wszystkie trzy wymienione podmioty nie mają stosownej głębi strategicznej i w związku z tym muszą być bronione z morza312. Mapa nr 3.1. (patrz wkładka kolorowa) Tyrania dystansu na Pacyfiku w porównaniu do Europy

Ich bliskie położenie względem Chin powoduje, że terytoria tych krajów są narażone na ataki rakietowe i powietrzne, a siły zbrojne USA

przychodzące im z pomocą muszą mieć zdolność przetrwania i prowadzenia działań w tych warunkach313. To wielki problem dla planistów amerykańskich i przykład, jak traktaty i gwarancje międzynarodowe komplikują plany operacyjne. Założeniem fundamentalnym Air-Sea Battle Concept jest konieczność obrony Japonii za wszelką cenę ze względu na jej wielki potencjał przemysłowo-wojskowy, posiadane bazy wojskowe i porty oraz władanie łańcuchem wysp Riukiu (z Okinawą na czele), niezbędnych jako baza wypadkowa dla amerykańskich okrętów podwodnych, których rola w pokonaniu Chin ma być wiodąca. Neutralność Japonii lub wypowiedzenie sojuszu przez Japonię podaje w wątpliwość w ogóle możliwość obrony Tajwanu i Południowej Korei. Praktyczna obrona Tajwanu dzisiaj jest już problematyczna314. To samo odnosi się do obrony Korei Południowej, której sytuacja strategiczna (ulokowanie w obrębie pierwszego łańcucha wysp – jak Tajwan) pogorszyłaby się jeszcze w sytuacji lądowej inwazji chińskiej przez Koreę Północną. Tak jak uczestnictwo w wojnie Japonii komplikuje i utrudni chińskie planowanie i działania, tak aktywne uczestnictwo po stronie USA Australii zapewnia Amerykanom bardzo pożądaną głębię strategiczną na zachodniopacyficznym teatrze operacyjnym oraz umożliwia wsparcie przez siły zbrojne Australii działań przebiegających na peryferiach głównych działań wojennych, tudzież wsparcie patrolowania i kontrolowania zaopatrzenia na bardzo ważnym Oceanie Indyjskim, w okolicach cieśniny Malakka, w Oceanii i części Morza Południowochińskiego. Mapa nr 3.2. (patrz wkładka kolorowa) Pierwszy i drugi łańcuch wysp na Zachodnim Pacyfiku

Na tak ogromnym obszarze wojskowe bazy amerykańskie rozlokowane są rzadko i skrajnie niekorzystnie. Jest ich mało, są za to bardzo duże, ale trudne do obrony; większość z nich położona jest na izolowanych wyspach i właściwie wszystkie (w tym od niedawna baza Andersen na wyspie Guam) znajdują się w zasięgu oddziaływania dynamicznie rozbudowywanych sił rakietowych i innych środków bojowych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ChALW). Odwrotnie rzecz się ma w przypadku sił zbrojnych Chin. Dla przykładu ChALW posiada ponad czterdzieści baz lotniczych, z których można bez tankowania w powietrzu razić cele na Tajwanie, a chińskie ruchome wyrzutnie rakiet balistycznych korzystają z ogromnego obszaru Chin właściwych i ich naturalnej głębi strategicznej315.

Mapa (wykres) nr 3.3. (patrz wkładka kolorowa) Zasięg systemów uderzeniowych Chin w teatrze operacyjnym Zachodniego Pacyfiku

Każdy plan operacyjny na Zachodnim Pacyfiku musi zakładać wielką asymetrię logistyczną pomiędzy USA a Chinami. Amerykanie muszą transportować właściwie wszystko przez tysiące mil morskich przeciwko przeciwnikowi prowadzącemu działania w zasadzie „na swoim podwórku”316. Dodatkowo Amerykanie dysponują jedynie kilkoma centrami logistycznymi w regionie, z których największe zlokalizowane jest na wyspie Guam. To wielka słabość ze względu na możliwość łatwego zniszczenia infrastruktury bazy chińskim zmasowanym atakiem rakietowym, co wyłączyłoby na długi czas swobodę operacyjną US Navy i US Air Force317. Asymetria operacyjna na korzyść Chin przejawia się również w możliwości operowania wojsk i logistyki chińskiej po tzw. liniach wewnętrznych teatru operacji ze względu na bliskość baz i zaplecza chińskiego318, co daje wielką swobodę operacyjnostrategiczną i atakowania dowolnych celów oraz uzyskania zaskoczenia w sytuacji, gdy siły zbrojne USA, w celu zaatakowania ważnych obiektów, musiałyby głęboko wniknąć w przestrzeń powietrzną kontrolowaną i bronioną przez nowoczesne chińskie środki obrony powietrznej. Amerykańska armia lądowa, Siły Powietrzne oraz Marynarka Wojenna przyzwyczaiły się, że działają w oparciu o tzw. sanktuaria – czyli obszary, na których ich główne bazy, porty oraz centra logistyczne znajdują się poza zasięgiem oddziaływania przeciwnika319. US Navy wraz ze swoimi zespołami uderzeniowymi lotniskowców działała od II wojny światowej w zasadzie zawsze z bezpiecznych miejsc bazowania, z których mogła przepuszczać ataki na obiekty przeciwnika w sytuacji braku wrogiego przeciwdziałania dystansowego, nie operowała też przeciwko nowoczesnej marynarce wojennej przeciwnika. Tymczasem środki rozpoznania oraz środki bojowe, pozostające na wyposażeniu strony chińskiej, które mogą zostać użyte do ataku na lotniskowce i inne duże okręty wojenne, przewyższają swoim zasięgiem ofensywne środki bojowe (w tym samoloty na lotniskowcach) będące w dyspozycji US Navy320. Amerykańskie systemy dowodzenia i kontroli, zwiadu, a nawet amunicja precyzyjna są w znaczącym stopniu zależne od łączności satelitarnej i cyberprzestrzeni, które w wojnie z Chinami321 nie będą stanowiły sanktuariów322. Mapa nr 3.4. (patrz wkładka kolorowa) Strefa stałego rozpoznania i oddziaływania bojowego Chin na Zachodnim Pacyfiku

Rozwijane wciąż chińskie zdolności A2AD oraz środki już posiadane

przez ChALW, służące zwalczaniu obiektów w kosmosie323 oraz w cyberprzestrzeni i eliminujące dysponowanie przez USA sanktuariami również w tych obszarach grożą doprowadzeniem do „wypchnięcia” operacyjnego sił zbrojnych USA z regionu poprzez zablokowanie podejść do teatru operacyjnego, co może prowadzić do utraty strategicznej i operacyjnej inicjatywy i przynieść z kolei negatywne konsekwencje dla ogólnej sytuacji Amerykanów w wojnie na Zachodnim Pacyfiku. Zablokowanie podejść do głównego teatru operacji czy też niemożność operowania przez Amerykanów z wysuniętych baz (z których zostali wypchnięci w wyniku skutecznego zastosowania środków A2AD) może doprowadzić do kilku bardzo poważnych następstw: – znaczącego spadku liczby wylotów bojowych lotnictwa ze względu na niemożność skoncentrowania odpowiedniej liczby samolotów bojowych z powodu zniszczonej infrastruktury oraz zapasów paliwa i amunicji; – drastycznego spadku efektywności zwiadu morskiego oraz wojny antypodwodnej z powodu większych odległości od baz i źródeł zaopatrzenia; – znaczącego spadku efektywności logistycznej z przywołanych powyżej powodów łącznie; – zmniejszenia liczby okrętów oraz czasu przebywania w obszarze oddziaływania na przeciwnika z powodu dużych odległości baza/źródło zaopatrzenia – obszar dozorowania; – gwałtownego zwiększenia zapotrzebowania na samoloty-cysterny. Rozpoczynając przygotowania do opracowania koncepcji, Amerykanie zidentyfikowali mankamenty amerykańskich sił zbrojnych, które stałyby się widoczne w przypadku ewentualnego starcia z Chinami. Są to: – niewłaściwe założenia koncepcyjne, zakładając, że siły zbrojne USA zawsze mogą działać z sanktuarium, co prowadzi do niepotrzebnych inwestycji w środki bojowe krótkiego zasięgu zamiast w środki dalekiego zasięgu; – podatność na zakłócenia i zniszczenie satelitów komunikacyjnych, na których oparta jest amerykańska architektura kontroli dowodzenia, łączności i naprowadzania na cel amunicji precyzyjnej; – zbyt skomplikowane i rozbudowane, i przez to zbyt wrażliwe na oddziaływanie przeciwnika, systemy zarządzania walką oraz systemy bojowe.

W Waszyngtonie przyjęto, że strona chińska uważa, iż metodą na pokonanie amerykańskich sił zbrojnych w regionie jest skuteczne i trwałe zakwestionowanie amerykańskiej zdolności do swobodnej projekcji siły324 (nawet bez konfliktu, poprzez same chociażby tzw. komunikowanie i kalkulacje strategiczne), co uruchamia indywidualne rachuby polityczne państw-dotychczasowych sojuszników USA, podatnych i tak na przemożny wpływ chińskiej potęgi gospodarczej. Albowiem Chiny rozwijają zdolności wojskowe dokładnie w tym kierunku i w wypełnieniu tego nadrzędnego celu przeprowadzają ćwiczenia oraz realizują zakupy i inwestycje. Przyjęto, że strona chińska zainteresowana byłaby intensywnym, acz krótkotrwałym, konfliktem morsko-powietrznym, z istotną rolą cyberprzestrzeni i kosmosu. Dokonany zostałby na dużą skalę atak na bazy USA w regionie325, co spowodowałoby pozostanie uderzeniowych sił powietrznych oraz morskich USA, jak również ich sojuszników poza zasięgiem oddziaływania bojowego na Chiny, tym samym pozbawiając Amerykanów i ich sojuszników możliwości ataku na terytorium chińskie. ChALW zakłóciłaby lub zniszczyła systemy dowodzenia sił zbrojnych USA oraz w znacznym stopniu ograniczyłaby operacyjnie zaopatrywanie logistyczne Stanów Zjednoczonych poprzez zniszczenie głównych węzłów i baz logistycznych na Zachodnim Pacyfiku, jak również poprzez zatopienie stosunkowo małej floty amerykańskich i sojuszniczych statków zaopatrzeniowychi okrętów logistycznych operujących w obszarze326. Chińskie siły zbrojne dysponują w chwili obecnej środkami bojowymi mogącymi zagrozić bezpieczeństwu amerykańskiej łączności satelitarnej, dowodzenia, zwiadu oraz naprowadzania środków bojowych (kinetyczne i niekinetyczne ładunki antysatelitarne)327. Ponadto dysponują zaawansowanymi zdolnościami walki elektronicznej i walki w cyberprzestrzeni. ChALW jest w stanie w sposób trwały zagrozić bezpieczeństwu i funkcjonowaniu wszystkich baz amerykańskich w regionie poprzez nasilone, zmasowane i precyzyjne ataki rakietowe oraz stanowić zagrożenie dla wszystkich okrętów nawodnych US Navy328 w ramach pierwszego i drugiego łańcucha wysp329. U swojego założenia koncepcja wojny powietrzno-morskiej (Air-Sea Battle Concept) ma na celu pokonanie intensywnie rozbudowywanych chińskich zdolności A2AD, czyli zdolności do zniszczenia sił amerykańskich przemieszczających się w celu dokonania projekcji siły niedaleko wybrzeża

Chin w pierwszych dniach ewentualnego konfliktu przy wykorzystaniu asymetrycznych środków wojskowych i geografii teatru wojny, sprzyjającej obronie. To w zamierzeniu strony chińskiej spowoduje, że USA odstąpią od długotrwałego konfliktu po stracie kluczowych elementów infrastruktury, okrętów i jednostek, umożliwiając tym samym Chinom zwycięstwo i zmianę układu sił w centrum gospodarczym i komunikacyjnym świata, jakim w szybkim tempie staje się szeroko pojęty Zachodni Pacyfik, a w szczególności Morze Wschodniochińskie, Południowo-chińskie i cieśniny indonezyjskie, wraz ze szlakami morskimi do Australii i w kierunku Oceanu Indyjskiego. Ogólnie rzecz biorąc, jak się zakłada, strategia chińska polegać może na szybkim i bezwzględnym zadaniu decydujących strat siłom amerykańskim w bardzo krótkim okresie (knock-out blow), co w konsekwencji wydłużyłoby czas na przygotowania Amerykanów do podjęcia ogromnego wysiłku wojennego i skutecznie uwidoczniło niemoc USA oraz brak możliwości obrony jej sojuszników oraz ich interesów. Wtedy chińskie siły zbrojne planowałaby przejście do strategicznej obrony, co jeszcze bardziej utrudniłoby sytuację Amerykanom, zważywszy na geografię regionu i głębię strategiczną Chin, które nadal zachowają swoje zdolności A2AD i uniemożliwią w sposób stały operowanie siłom amerykańskim na obszarze Morza Wschodnio- i Południowochińskiego aż po Japonię, wyspy Riukiu, cieśninę Luzon, Filipiny (tzw. pierwszy łańcuch wysp). Rząd USA (i przede wszystkim amerykańska opinia publiczna) zostałby wtedy postawiony w sytuacji konieczności – bądź to odwojowania status quo ante, co będzie się wiązało z ogromnym i, co należy podkreślić, długotrwałym wysiłkiem oraz znaczącymi kosztami ludzkimi, materiałowymi, politycznymi itp., bądź to zaakceptowania fait accompli. To z punktu widzenia Pekinu dałoby możliwość rokowań z pozycji siły i zakończyłoby zwycięską dla Chin wojnę o dominację w regionie. Co do zasady przypomina to strategię cesarskiej Japonii z lat 1941–1942, przy czym Chiny mają o wiele większą bazę przemysłową i surowcową niż imperialna Japonia330. Mapa (wykres) nr. 3.5. (patrz wkładka kolorowa) Zasięg systemów uderzeniowych Chin w teatrze operacyjnym Zachodniego Pacyfiku

3.4. Problemy operacyjne 3.4.1. Świadomość sytuacyjna

Koncepcja wojny powietrzno-morskiej za najważniejsze zadanie stawia sobie zdolność do utrzymania przez Stany Zjednoczone zarządzania bitewną operacyjną świadomością sytuacyjną, na którą składają się kolejno: zwiad, rozpoznanie, komunikacja, dowodzenie, sieć cybernetyczna, namierzanie celów i naprowadzanie systemów bojowych oraz zdolność do oceny zniszczeń. Konfrontacja z Chinami zaczęłaby się od próby utrzymania tych zdolności w obliczu ataków przeciwnika331, a następnie przeprowadzenia własnych zadań ofensywnych, w tym przeciwko szeroko pojętej świadomości sytuacyjnej i operacyjnej sił zbrojnych Chin332. W pierwszym rzędzie chodzi tu o satelity i instalacje umieszczone w kosmosie, ale także inne systemy wykrywania dalekiego zasięgu, umożliwiające kontrolę sytuacji poza tzw. linią horyzontu333 przy wykorzystaniu refleksu transmisji fal w jonosferze. Chiny, pomimo posiadania własnego rozpoznania kosmicznego, nie są od niego uzależnione. Działając w korzystnej dla swoich działań i planów geografii wojskowej, mogą wykorzystywać lądowe systemy łączności, dowodzenia i kierowania walką, w dodatku schowane pod ziemią i umocnione (lub zlokalizowane w górach i tunelach334), wielowarstwowe systemy rozpoznania morskiego na okrętach, okrętach podwodnych i dronach patrolujących morza przybrzeżne. Ponadto Chińczycy korzystają z ogromnej floty cywilnej i handlowej, w tym rybackiej, pływającej po morzach przybrzeżnych Azji335. Wykorzystanie samolotów wczesnego ostrzegania pozwoliłoby Chińczykom na utrzymanie względnej przewagi, gdyż działania te odbywałyby się nad ich własnym terytorium, przy asyście chińskich samolotów bojowych i obrony przeciwlotniczej. Tu ponownie geografia wojskowa regionu potencjalnego konfliktu jest siłą Chin. Słabość USA ujawnia się też w przypadku cyberwojny – ze względu na jej naturę łatwiej jest być stroną ofensywną takiej konfrontacji. Na dodatek globalna obecność wojskowa USA i związana z nią sieć logistyczna oparta na otwartej, często cywilnej informatyce, oferuje wiele łatwych wejść dla przeciwnika. Tym samym obie strony mogą prowadzić w ofensywne działania w cyberprzestrzeni, w połączeniu zapewne z atakami kinetycznymi na wybrane punkty w systemie. 3.4.2. Uderzenia rakietowe Zdolności uderzeniowe USA i Chin różnią się w sposób znaczący336. Amerykanie opierają je na samolotach i lotnictwie pokładowym oraz

rakietach manewrujących337. Chiny na rakietach balistycznych (głównie wystrzeliwanych z trudnych do wykrycia i zniszczenia mobilnych wyrzutni) oraz, w mniejszym stopniu, na rakietach manewrujących, wystrzeliwanych przez samoloty, okręty i okręty podwodne338. W najmniejszym stopniu Chiny polegają natomiast na swoim lotnictwie uderzeniowym. Zatem amerykańskie możliwości w dużym uproszczeniu byłyby uzależnione od zdolności samolotów do osiągnięcia punktów użycia uzbrojenia, co w większości przypadków wymagałoby pokonania zintegrowanej, nowoczesnej i wielowarstwowej (w terminologii wojskowej – IADS339) obrony chińskiej na kontynencie i wtargnięcia głęboko w terytorium Chin. To bardzo trudne zadanie, zważywszy na ogromne dystanse na Zachodnim Pacyfiku w korelacji z małą na razie liczbą amerykańskich platform uderzeniowych klasy stealth, zdolnych do penetracji nowoczesnej zintegrowanej obrony powietrznej, zbyt krótkim zasięgiem większości samolotów amerykańskich, strukturą obecnego i przyszłego lotnictwa taktycznego USA (za mało samolotów o dużym zasięgu340) oraz rosnącą chińską zdolnością do niszczenia wysuniętych baz i lotniskowców, z których Amerykanie mogliby dokonywać operacji lotniczych przeciw siłom chińskim. Atakowanie zaś celów ruchomych lub umocnionych rakietami manewrującymi dalekiego zasięgu (Tomahawk) czy nawet inną bronią precyzyjną z oddalenia (stand-off) jest mniej efektywne bojowo. Ponadto chińskie rakiety balistyczne mają krótki okres przelotu do osiągnięcia celu341, co zredukowałoby czas na reakcję i obronę, utrudniło i czyniło coraz bardziej skomplikowane systemy obrony bardzo drogimi. Jedna antyrakieta jest droższa342 niż rakieta balistyczna, a zasoby Chin są ograniczone i muszą być dyslokowane tylko do obrony najważniejszych, punktowych miejsc. Zważywszy na rosnące liczby rakiet w arsenale Chin, możliwy jest zatem tzw. atak saturacyjny, czyli taki, który intensywnością (dziesiątki i setki rakiet w krótkim czasie)343 pokona drogie systemy namierzania i zwalczania rakiet balistycznych. W tej chwili obserwujemy dominację ofensywną broni balistycznych nad zdolnościami defensywnymi do ich zwalczania344. Zatem teoretycznie najlepszą metodą jest niszczenie wyrzutni (kill the archer, not the arrow), ale jest to zadanie bardzo trudne ze względu na mobilność chińskich wojsk rakietowych, ich preferowaną

lokalizację (góry i tunele), nowoczesną i zintegrowaną obronę powietrzną oraz samą liczbę (liczoną w tysiącach) wyrzutni i rakiet. Koncepcja wojny powietrzno-morskiej nakazuje podjąć akcje obronne przed atakiem rakietowym: obrona rakietowa punktowych najważniejszych miejsc wobec niesaturacyjnych, niedużych ataków345, umocnienie lądowych baz i lotnisk, rozproszenie baz i lotnisk w regionie, stworzenie fałszywych celów oraz poszerzenie zdolności do szybkiej naprawy pasów i urządzeń346. Poważny problem stoi przed Marynarką Wojenną USA: jak uchronić lotniskowce i operujące z nich lotnictwo pokładowe przed zniszczeniem przy jednoczesnym prowadzeniu operacji bojowych blisko wybrzeży Chin347? Sam fakt pozostawania w ruchu na morzu czyni je niełatwymi celami, ale Chińczycy, według coraz bardziej wiarygodnych źródeł348, opanowali metodę niszczenia lotniskowców będących w ruchu na morzu z bardzo dużej odległości, co jest nie lada wyczynem technologicznym (m.in. pocisk balistyczny DF21F). Jeśli to prawda, to w chwili obecnej obrona lotniskowców musiałoby polegać na relatywnie niewielkiej, a na pewno wyczerpywalnej liczbie antyrakiet okrętów osłony grupy bojowej oraz zakłócaniu skomplikowanego procesu namierzania i naprowadzania pocisków na ruchomy cel (co w amerykańskim żargonie wojskowym nazywa się breaking the kill chain)349. 3.4.3. Lotnictwo Co najmniej dyskusyjna jest obecnie zdolność lotnictwa USA do penetracji nowoczesnej, zintegrowanej obrony powietrznej Chin i uderzania na cele w głębi tego kraju350. Obrona ta jest zlokalizowana przede wszystkim na wybrzeżu i w okolicach Pekinu. Omawiana już wyżej asymetryczność teatru operacji, wynikająca z geografii oraz systemów bojowych, powoduje, że Amerykanie nie są w stanie przeprowadzić bardzo szybkiego uderzenia na dowolny cel (wymagający np. według danych z rozpoznania natychmiastowego uderzenia) w Chinach bez długich przygotowań (planowania, tankowania w powietrzu, przebicia się przez obronę oraz zaraz potem użycia poddźwiękowych rakiet manewrujących lub innych wolno lecących pocisków, odpalanych z pewnej odległości od celu (tzw. stand off), rzadziej bezpośrednio nad celem. Tymczasem strona chińska może to uczynić dosłownie od razu. Słabością w obronie powietrznej Chin jest rozległość granic państwa. Gdyby istniała możliwość wyprowadzania uderzeń lotniczych nie tylko

z kierunku morza, znacząco ułatwiłoby to operacje bojowe przeciw Chinom, a w szczególności do uderzeń z kierunku północno-wschodniego (nad terytorium Rosji). 3.4.4. Kontrola morza i wojna podwodna Zgodnie z koncepcją wojny powietrzno-morskiej jednym z celów prowadzących do zwycięstwa jest kontrola przestrzeni morskiej przez USA oraz uniemożliwienie Marynarce Wojennej Chin obecności na morzach. Już teraz Państwo Środka w pierwszym łańcuchu wysp dysponuje potężnymi możliwościami351, w tym monitorowania sytuacji i utrzymywania odpornej i stałej świadomości sytuacyjnej opartej na bezpilotowych dronach, okrętach oraz satelitach w kosmosie, jak również sensorach podwodnych do wykrywania i zwalczania okrętów podwodnych przeciwnika352. Chiny intensywnie usiłują uzyskać dominację w tej domenie także w drugim łańcuchu wysp. W zakresie wojny podwodnej przewagę mieliby jednak Amerykanie, dysponujący najnowocześniejszą flotą podwodną na świecie z doskonale przygotowanym personelem, akustycznie cichszą o rząd wielkości353. W razie wojny pierwszym jej zadaniem byłoby zwalczanie chińskich okrętów podwodnych, zaminowanie wejść do chińskich portów, neutralizacja sensorów, rurociągów i kabli komunikacyjnych w wodach przybrzeżnych Chin, co zresztą wymagałoby sporej pracy wywiadowczej jeszcze przed wybuchem otwartego konfliktu. Po pokonaniu i „zrolowaniu” chińskiej architektury A2AD do większego udziału w bombardowaniu celów w Chinach kontynentalnych zostałoby przeznaczone lotnictwo pokładowe z lotniskowców oraz okręty nawodne, które bez neutralizacji zdolności A2AD mogłyby być zniszczone podczas ryzykownych operacji blisko wybrzeży Chin. Ewentualna wojna podwodna w XXI wieku będzie miała istotne znaczenie dla kontroli morza lub uniemożliwienia przeciwnikowi korzystania z niego. W ramach tzw. wertykalnego poszerzenia działań morskich wraz z rozwojem technologii w XX wieku w wojnie morskiej obok samolotów pojawiły się okręty podwodne, a w późniejszym czasie satelity umieszczane na orbicie, a następnie już w XXI wieku dołączyły do nich drony bezpilotowe, zdolne do długotrwałego patrolowania ogromu wód mórz i oceanów, polujące na okręty podwodne. Obecnie Chiny planują użycie konwencjonalnej floty okrętów podwodnych do obrony wybrzeża i własnych portów, przecinania linii

komunikacyjnej przeciwnika, a pomiędzy pierwszym a drugim łańcuchem wysp aż po kres Morza Filipińskiego do trudnego zadania atakowania lotniskowcowych grup bojowych US Navy. Ponadto zamierzają przeznaczyć swoje okręty do ofensywnych operacji minowania oraz wywiadu elektronicznego i akustycznego. Prócz tego PLAN dysponuje okrętami nuklearnymi przenoszącymi pociski balistyczne, zapewniające szanse Chinom na atak odwetowy, co w ujęciu strategicznym ma dawać poczucie odporności na amerykański atak nuklearny. Jednocześnie okręty chińskie nie dysponują na razie nowoczesnymi zdolnościami zwalczania okrętów podwodnych przeciwnika. Amerykanie używają swojej potężnej floty podwodnej (w pełni nuklearnej) przede wszystkim do zwalczania innych okrętów podwodnych i prowadzenia rozpoznania elektronicznego oraz do zwalczania celów lądowych rakietami manewrującymi, a także oczywiście do wystrzeliwania rakiet balistycznych na wypadek wojny nuklearnej, co jest czynnikiem odstraszania potencjalnego przeciwnika od próby eskalacji nuklearnej. W chwili obecnej flota podwodna USA dysponuje swobodą operowania nawet w wodach przybrzeżnych Chin i jest to bodajże największa przewaga USA ze wszystkich obszarów rywalizacji z Chinami w ramach ewentualnej wojny powietrzno-morskiej. Obecnie Chiny stoją przed dylematem, czy rozwijać podwodną flotę nuklearną w celu próby przebicia się przez amerykańską odległą blokadę na Malakce i cieśninach indonezyjskich, zamykających dostęp do Oceanu Indyjskiego i odcinających linie komunikacyjne Chin na tym Oceanie, oraz – w drugiej kolejności – czy rozwijać zdolności uderzeń rakietami manewrującymi z okrętów podwodnych na cele lądowe. Przy bliższej analizie geografii morskiej na Zachodnim Pacyfiku można dojść do wniosku, że mamy do czynienia z dwoma środowiskami dla prowadzenia wojny podwodnej. Pierwsze to płytkie wody przybrzeżne wzdłuż wybrzeża Chin – Morze Żółte, Wschodniochińskie oraz północna część Morza Południowochińskiego. Cechami wybrzeża są złe (trudne, głośne, utrudniające wykrywanie okrętów podwodnych) warunki akustyczne, przestrzeń powietrzna blisko Chin kontynentalnych, gdzie lotnictwo Państwa Środka może dominować albo przynajmniej uniemożliwić przewagę powietrzną przeciwnikowi, co ma ogromne znaczenie dla możliwości przetrwania w tych wodach okrętów podwodnych354. Drugim rodzajem środowiska dla wojny podwodnej są głębokie wody Morza Filipińskiego

pomiędzy pierwszym a drugim łańcuchem wysp i w południowej części Morza Południowochińskiego. Tam panują doskonałe warunki dla wojny podwodnej (jest cicho, akustycznie łatwiej wykryć okręt podwodny, a i przestrzeń powietrzna na pewno nie będzie kontrolowana przez lotnictwo chińskie z powodu pokaźnej odległości od kontynentu). Tajwan jest wysunięty z pierwszego łańcucha wysp w kierunku Chin właściwych, co oznacza, że nietrudno będzie zdominować przestrzeń powietrzną Tajwanu, operując z Chin. Trzy główne wyjścia morskie z pierwszego do drugiego środowiska wojny podwodnej to: Riukiu na północny wschód od Tajwanu, cieśnina Luzon na południowy wschód od Tajwanu i na południe głęboko w kierunku akwenu Morza Południowochińskiego, pomiędzy Wietnamem a Filipinami355. Jak już wspomniano, zadaniem Chin w wojnie będzie obrona własnych portów oraz przecinanie komunikacji amerykańskiej i japońskiej, w tym handlowej i logistycznej, ze szczególnym uwzględnieniem agresywnej, ofensywnej operacji minowej356. Drugim zadaniem będzie uniemożliwienie udziału USA w przyjściu z pomocą sojusznikom w razie wojny tychże z Państwem Środka (przede wszystkim chodzi o Tajwan, lecz nie tylko). W pierwszym środowisku (blisko wybrzeża Chin, w niełatwych akustycznie wodach, gdzie trudniej będzie wykryć przez dysponujące przewagą siły amerykańskie chińskie okręty) będzie to polegało na zwalczaniu amerykańskiej floty podwodnej blisko samych Chin. W drugim raczej będzie polegało na zwalczaniu floty nawodnej, w tym w szczególności lotniskowcowych grup bojowych. Amerykanie z kolei będą czatować na przeciwnika blisko jego portów oraz wokół Tajwanu, wykorzystując swoją ogromną przewagę technologiczną oraz taktyczną w wojnie podwodnej. Polowanie na amerykańskie (i japońskie) lotniskowce będzie trudnym wyzwaniem. Po pierwsze, okręty podwodne muszą wydostać się przez wąskie przejścia pierwszego łańcucha wysp, narażając się na wykrycie – podobnie jak okręty sowieckie w czasie zimnej wojny musiały przejść pomiędzy Islandią a Wielką Brytanią, co kończyło się ich wykryciem dzięki sieci amerykańskich sensorów. Po drugie, muszą mieć zdolności do namierzania lotniskowców na pełnym morzu. Sensory umieszczone na Filipinach i w Wietnamie oraz akustyczne boje morskie powinny wykryć chińskie okręty. Istnieje jednak ryzyko, że w obliczu zarysowującego się kryzysu grożącego wojną, okręty chińskie wyjdą prewencyjnie poza pierwszy

łańcuch wysp, niewykryte przez systemy rozpoznawcze USA. To wymusi manewry unikowe i obronne lotniskowcami oraz spore dodatkowe zadania dla eskorty grup bojowych lotniskowców357. Co do namierzania okrętów nawodnych USA z dużych odległości, Chińczycy mają już radary obserwujące cele poza linią horyzontu, które niemal w czasie rzeczywistym namierzają ruch okrętów na Zachodnim Pacyfiku, także w tym dalszym, drugim środowisku wojny podwodnej. Przy czym w trakcie działań wojennych mogą być one zniszczone przez Amerykanów, próbujących zlikwidować chiński system świadomości sytuacyjnej i dowodzenia, co też będzie się wiązało z oceną ryzyka eskalacji przed podjęciem takiej decyzji. Zadaniem Amerykanów, wraz z rosnącą rywalizacją strategiczną będzie ścisłe prewencyjne śledzenie każdego okrętu chińskiego wychodzącego z portu i zmierzającego w kierunku drugiego środowiska operacji, czyli na Morze Filipińskie i Południowochińskie, aż po drugi łańcuch wysp, gdyż to daje spore szanse szybkiego wygrania wojny – przynajmniej w wymiarze wojny podwodnej – i zredukuje poważnie ryzyko grożące najważniejszym okrętom floty i jej zdolnościom do projekcji siły, czyli lotniskowcom358. 3.4.5. Dyslokacja wojsk i zdolności Pod pieczą Amerykańskiego Dowództwa Pacyfiku (PACOM) znajduje się 169 milionów kilometrów kwadratowych w obszarze Azji i Pacyfiku, skupiające 50% populacji świata. Na tym terenie znajduje się kolejnych sześć największych sił zbrojnych świata i trzy największe gospodarki świata. Obszar ten koncentruje 35% handlu zagranicznego USA (550 miliardów USD), zamieszkuje go trzydzieści sześć narodów, obejmuje on pięć państw sprzymierzonych z USA (Australia, Japonia, Korea Południowa, Filipiny, Tajlandia). Aktualnie Stany Zjednoczone utrzymują w obszarze podlegającym Dowództwu PACOM 330 tysięcy personelu wojskowego na Pacyfiku, w tym pięć lotniskowcowych grup uderzeniowych, co daje 180 okrętów i 1500 samolotów bojowych, dwie trzecie stanu osobowego Korpusu Piechoty Morskiej i pięć uderzeniowych brygad sił lądowych (US Army)359. Zgodnie z zapowiedziami kolejnych sekretarzy obrony wkrótce 60% sił zbrojnych USA zostanie przebazowanych na obszar Zachodniego Pacyfiku. Według stanu na sierpień 2015 roku dyslokacja wojsk USA zdaje się wciąż nieadekwatna do zadania, jakim jest przywrócenie zdolności do niezakłóconej projekcji siły w regionie i do pokonania Chin

w ewentualnej wojnie. To słabość, która zachęca do testowania zaufania sojuszników co do jakości gwarancji bezpieczeństwa udzielonych przez USA i wykazywania, że jednak Amerykanie jako słabi nie obronią ich w przypadku konfliktu360 z Chinami. Olbrzymie dystanse na Zachodnim Pacyfiku wymuszają, by wszystkie jednostki pokonywały olbrzymie odległości, co zwłaszcza w przypadku sił morskich zajmuje dni i tygodnie, a uzupełnienia z innych teatrów operacyjnych (np. Atlantyku) jeszcze dłużej. Wrażliwość lotniskowców na zniszczenia oraz krótki zasięg bojowy samolotów pokładowych powoduje, że dysponujący przewagą uderzeniową Chińczycy wyłączyliby w początkowym okresie konfliktu lotniskowce i ich lotnictwo pokładowe z działań operacyjnych, więc nie bierze się ich pod uwagę przy planach na pierwsze dni konfliktu361. Konfrontacja byłaby zupełnie inna niż te, do których przyzwyczaili się Amerykanie. Odbywałoby się z dużą intensywnością, w warunkach nieprzerwanego oddziaływania bojowego przeciwnika, a siły zbrojne USA nie byłyby przygotowane do działania w takim środowisku. Ogromne odległości na Zachodnim Pacyfiku oraz wspomniane ograniczenia systemów bojowych mogłyby spowodować, że Amerykanie w przypadku konfliktu o dużej intensywności mogliby cierpieć na niedobory amunicji precyzyjnej i części zamiennych oraz np. sensorów. Wystąpiłby zapewne zator logistyczny, spowodowany głównie ruchem okrętów zawijających do portów w celu uzupełnienia paliwa oraz amunicji precyzyjnej (przede wszystkim rakiet). Bazy USA na Zachodnim Pacyfiku dzielą się na trzy rodzaje: • główne bazy operacyjne (main operating bases), takie jak np. Baza Powietrzna Sił Powietrznych Kadena na Okinawie lub baza Sił Powietrznych Andersen na wyspie Guam, gdzie stacjonują i operują znaczące siły USA oraz znajdują się ogromne magazyny materiałów wojennych; • wysunięte bazy operacyjne (forward operating sites), charakteryzują się małą i raczej mało widoczną obecnością personelu i sprzętu wojskowego i tylko okresowo pojawiają się w nich na ćwiczenia jednostki amerykańskie. Przykładem takiej bazy jest port Sembawang w Singapurze; • bazy wspólne z sojusznikami (cooperative security locations): porty, bazy i lotniska wykorzystywane na co dzień przez sojuszników, do których jednak Amerykanie mają umożliwiony dostęp na wypadek konieczności przerzucenia sił bojowych i środków; są one preferowane w planach koncepcji wojny powietrzno-morskiej362. Przykładem są bazy w Australii

(Darwin i Tindal). Najważniejszą bazą o rosnącym znaczeniu na Zachodnim Pacyfiku dla Stanów Zjednoczonych jest zespół instalacji, portu i lotniska na wyspie Guam, która ma być w niedalekiej przyszłości bezapelacyjnie najważniejszą bazą USA w regionie. Wyspa położona jest pomiędzy Azją Północno-Wschodnią, gdzie znajduje się obecnie większość amerykańskiej infrastruktury wojskowej, a Azją Południowo-Wschodnią, gdzie jest najwięcej wyzwań w zakresie bezpieczeństwa. Z punktu widzenia operacji morskich Guam jest niemal idealnie położona. Co ważne, jako że należy do Stanów Zjednoczonych, nie zachodzi potrzeba uzgadniania planów wojskowych względem wyspy 363 z sojusznikami . Guam znajduje się 14 godzin lotu bliżej Azji Wschodniej i pięć–siedem dni okrętowego rejsu bliżej niż inne bazy USA na Pacyfiku, poza bazami w Japonii i Korei Południowej. W jej pobliżu znajduje się poligon bombowy. Na wyspie ulokowano też doskonały głęboki port dla okrętów i istnieje możliwość dalszej jego rozbudowy. Na wyspie jest także największy magazyn paliwa lotniczego w regionie (na 66 milionów galonów) i największy magazyn bomb na Pacyfiku (100 000 sztuk) oraz magazyny morskie na nuklearne i konwencjonalne uzbrojenie floty i jej lotnictwa pokładowego364. Ponadto Guam jest położony na skrzyżowaniu wszystkich dróg morskich Azji i Pacyfiku365. Pomimo tego, że bazy w Japonii i Korei Południowej leżą bliżej potencjalnego przeciwnika (Guam znajduje się na przykład trzy razy dalej od Tajwanu – 1200 mil – niż Okinawa), to okręt płynący z prędkością 25 węzłów z portu na Guam potrzebuje jedynie około dwa i pół dnia, by dotrzeć do Cieśniny Tajwańskiej, podczas gdy tylko jeden dzień z portów na Filipinach. Lotniskowiec do Cieśniny Tajwańskiej płynie ponad siedemnaście dni z USA, z Oceanu Indyjskiego około tygodnia, ponad dwanaście dni z Hawajów, a z Guam tylko trzy–pięć dni. Natomiast przewagą bazy na Guam jest to, że pozostaje poza zasięgiem większości, lecz już nie wszystkich, systemów uderzeniowych Chin. Negatywną stroną jest panująca w tym rejonie, często niesprzyjająca operacjom wojskowym, pogoda – tajfuny. Atomowe okręty podwodne płyną z Guam pięć dni, by dotrzeć do mórz przybrzeżnych Azji Wschodniej, podczas gdy aż ponad piętnaście dni z bazy okrętów atomowych w San Diego w kontynentalnych Stanach Zjednoczonych. Na Guam znajduje się ponadto ogromny magazyn

ze sprzętem i zapasami wojskowymi dla wojsk lądowych i piechoty morskiej w ramach tzw. prepositioning, w tym także dla baz zlokalizowanych na wyspach Saipan (na Marianach) i Diego Garcia na Oceanie Indyjskim. Mapa nr 3.6. (patrz wkładka kolorowa) Poglądowe odległości na Północnym i Zachodnim Pacyfiku

Baza lotnicza Andersen na Guam jest najważniejszą bazą operacyjną na Pacyfiku i może przyjąć wszystkie samoloty z inwentarza sił zbrojnych USA. Z wyspy operują bezpilotowce rozpoznania operacyjnego Global Hawk366. Planuje się przebazowanie tam na stałe całej eskadry atomowych okrętów podwodnych oraz połowy oddziałów piechoty morskiej z Okinawy na Guam. Wkrótce dołączy na wyspę trzy–sześć okrętów podwodnych, co spowoduje, że w niedalekiej przyszłości aż jedna piąta wszystkich amerykańskich okrętów podwodnych będzie tam stacjonować. Budowane są hangary dla trudno wykrywalnych (stealth) dla radarów bombowców strategicznych B2, całej eskadry bombowców strategicznych B52 i dla bezpilotowców Global Hawk. Buduje się także stanowiska obrony antyrakietowej THAAD i PAC3367. Bazy amerykańskie w Japonii mają z kolei kluczowe znaczenie przede wszystkim ze względu na wagę sojusznika japońskiego dla utrzymania przez USA korzystnego systemu sojuszy i równowagi w regionie oraz ze względu na to, jak stratedzy chińscy pozycjonują je w systemie bezpieczeństwa w regionie. Mają więc znaczenie strategiczne. Z punktu widzenia operacyjnego kluczowa jest ich bliskość do potencjalnych punktów zapalnych, do centrum decyzyjnego Chin, czyli Pekinu i Szanghaju, oraz do najważniejszych mórz przybrzeżnych Azji. Japonia i jej bazy oferują umiarkowaną głębię strategiczną w północno-wschodniej części kraju, co w wypadku wojny z Chinami powinno jednak umożliwić Stanom Zjednoczonym przerzucanie tamtędy wojsk i sprzętu z kontynentu amerykańskiego. Bazy na wyspach w archipelagu Riukiu oferują wyśmienitą możliwość śledzenia i namierzania całego ruchu okrętów i statków chińskich, w tym okrętów podwodnych, chcących wydostać się na pełen Pacyfik. Najważniejsza w archipelagu Riukiu jest baza na Okinawie, będąca notabene największą bazą powietrzną poza kontynentalnymi Stanami Zjednoczonymi. W samej Japonii kluczowy jest port morski Yokosuka – jedyny poza terytorium USA port macierzysty lotniskowca amerykańskiego. To z tego

portu w czasie kryzysu tajwańskiego w 1996 roku przypłynął lotniskowiec, by pokazać Chinom determinację Stanów Zjednoczonych w obronie interesów Tajwanu. Analitycy chińscy wnikliwie analizują bazy USA w regionie. W ich ocenie Japonia jest niezbędna do operacji amerykańskich w morzach przybrzeżnych jako zaplecze logistyczne dla floty operującej w pierwszym łańcuchu wysp, zapewnia bowiem porty dla okrętów z systemami AEGIS zabezpieczającymi obronę antybalistyczną i powietrzną grup uderzeniowych lotniskowców, oraz dla lądowej infrastruktury krytycznej368. Yokosuka nie tylko jest jedynym portem macierzystym lotniskowca poza USA, ale także jedynym portem na zachód od Hawajów, gdzie można dokonywać wszystkich napraw tego ogromnego okrętu oraz uzupełnić jego zapasy. W tym zakresie jest to port wojenny ważniejszy nawet niż Guam. Drugim portem morskim w Japonii jest port Sasebo – druga największa baza morska, znajdująca się najbliżej Chin i blisko strategicznych linii komunikacyjnych do Korei Południowej, Rosji, Chin i w kierunku Morza Wschodniochińskiego, Szanghaju, Tajwanu i dalej na południe369.

3.5. Plany wojenne Sama koncepcja operacyjna, aby być skuteczna, musi rozwiązywać zarysowane powyżej problemy operacyjne, z którymi borykają się siły zbrojne USA i ich sojusznicy w regionie. W koncepcji chodzi o to, jak prowadzić walkę na poziomie operacyjnym na Zachodnim Pacyfiku, tak by poradzić sobie z rozwijanymi chińskimi zdolnościami A2AD i tym samym osiągnąć właściwy układ sił na Pacyfiku, zarówno w czasie pokoju (poprzez samą możliwość wygrania konfrontacji w wyniku zastosowania koncepcji, co jest oceniane codziennie zarówno przez analityków w Chinach, jak i w innych państwach regionu), jak i w czasie wojny. Skuteczna koncepcja realizowałaby zatem (również w warunkach pokoju) zamiar strategiczny Stanów Zjednoczonych, jakim jest dominująca pozycja wojskowa w regionie, a tym samym rola arbitra sporów, gwaranta istniejących zasad i norm, które tworzą środowisko bezpieczeństwa korzystne dla USA. Koncepcja przedstawia, jak wyglądałaby konfrontacja, jakie byłyby główne teatry operacyjne i zakresy konfrontacji, zadania dla zaangażowanych sił, jak je wykonać oraz jakimi siłami. Równie istotnymi elementami są czas i tempo

zadań, ich zgranie w czasie i przestrzeni, nadawanie priorytetu konkretnym celom operacyjnym, ich kolejność oraz tempo działań i ich intensywność370. Jak się zakłada, większość sił zbrojnych USA w początkowej fazie starcia będzie poza teatrem operacyjnym371. W obliczu rosnącego napięcia najcenniejsze okręty, w tym lotniskowce372, muszą wyjść w pełne morze poza zasięg bojowy sił rakietowych i lotnictwa Chin. Inne, w tym okręty obrony powietrznej systemu AEGIS, muszą wyjść z portów na z góry ustalone stacje bojowe. Okręty podwodne zajmą stanowiska bojowe wzdłuż archipelagu Riukiu i w cieśninie Luzon oraz, jeśli to tylko będzie możliwe, wewnątrz pierwszego łańcucha wysp, przecinając chińskie linie komunikacyjne możliwie najbliżej chińskich portów. Jednostki walki cybernetycznej373 i elektromagnetycznej natychmiast przystąpią do działania – jeszcze przed rozpoczęciem tradycyjnie pojmowanego konfliktu zbrojnego374. Amerykańskie siły zbrojne muszą być więc w gotowości, tak aby pomimo znajdowania się w trudniejszej sytuacji, wynikającej z omawianej już wcześniej asymetrii sił oraz słabszej pozycji, jeśli chodzi o geografię wojskową, przetrwać początkowy atak i w miarę możliwości ograniczyć straty własne. Koncepcja wojny powietrzno-morskiej proponuje w tym zakresie szczegółowe rozwiązania, takie jak: modernizacja systemów wczesnego ostrzegania, by dać możliwie najwięcej czasu na reakcję obronną, umocnienie najważniejszych elementów baz (schrony, betonowe hangary, podziemne magazyny – zwłaszcza na wyspie Guam), opracowanie wojennych procedur naprawczych dla baz i lotnisk oraz szkolenie i utrzymywanie stanu gotowości ekip naprawczo-inżynieryjnych, błyskawiczne przygotowanie samolotów do uderzeń lotniczych, alternatywne przebazowanie na zaplecze kluczowych elementów systemu (w tym na pamiętające II wojnę światową lotniska na Tinian, Saipan i Palau), rozproszenie sił i środków oraz logistyki375. Planiści amerykańscy nakazują niemal od razu wykonać uderzenie w rozbudowany system utrzymujący świadomość sytuacyjną sił zbrojnych i kierownictwa Chin, by „oślepić” dowództwo chińskie w ramach „nowoczesnej bitwy zwiadowczej”376. Na pierwszym miejscu zaatakowane zostałyby chińskie satelity oraz systemy bojowe zdolne do niszczenia satelitów amerykańskich. Potem radary umożliwiające obserwację poza linią horyzontu, systemy przekaźnikowe i komunikacyjne, podwodne kable i systemy komunikacji, w tym systemy cywilne oraz sensory. Jednocześnie

Amerykanie sami próbowaliby ustanowić własną komunikację zastępczą opartą na dronach (bezpilotowce) działających w atmosferze, tak by nie być uzależnionym od kosmosu, oraz będą bronić własnych systemów rozpoznania w atmosferze (bezpilotowe drony i samoloty systemu AWACS) przed lotnictwem chińskim. Już teraz, wraz z wdrażaniem koncepcji, ćwiczą na morzu operacje bez korzystania z łączności satelitarnej377. W szczególności ważna będzie dla Stanów Zjednoczonych kwestia wyeliminowania chińskich systemów ISR, w tym rozpoznania i namierzenia celów na morzu poza linią horyzontu, bo to umożliwi dotychczas zagrożonym lotniskowcom działanie bliżej wybrzeża Chin, co przełoży się na częstsze uderzenia lotnictwa pokładowego na ważne cele w bliskości teatru wojny. To samo dotyczyć będzie lotnictwa taktycznego Sił Powietrznych, które będzie mogło z czasem operować z lotnisk w zachodniej Japonii i z Okinawy. Wraz z wygrywaniem bitwy zwiadowczej i „rolowaniem” („zduszaniem”) chińskiego systemu świadomości sytuacyjnej oś operacji może się przesuwać coraz bliżej Chin. Wraz z nieustającym trwaniem ewentualnej bitwy zwiadowczej rozpoczęta zostałaby operacja przeciw systemom uderzeniowym Chin378, w szczególności tym o dalekim zasięgu, mająca na celu nie tyle zniszczenie, bo to może być trudne, ile supresję, czyli doprowadzenie do niemożności właściwego namierzenia i uderzenia w obawie przez natychmiastowym zniszczeniem przez Amerykanów. Jednocześnie Amerykanie zaczną sprowadzać posiłki oraz uzupełnienia ze Stanów Zjednoczonych do portów i baz wschodniej i północno-wschodniej Japonii. Aby to robić w miarę bezpiecznie, będą musieli zapewnić sobie w prawdopodobnej bitwie powietrznej nad Japonią dominację powietrzną nad tym państwem i Morzem Wschodniochińskim, co wcale nie będzie łatwe379. Wygrana bitwa powietrzna nad Japonią i zniszczenie sporej części nowoczesnego chińskiego lotnictwa umożliwiłoby atak na Chiny z kierunku północno-wschodniego, gdzie obrona powietrzna, według planistów amerykańskich, nie jest tak gęsta, zintegrowana i nowoczesna. Następnie Amerykanie będą chcieli przejąć inicjatywę we wszystkich domenach współczesnej wojny: powietrznej, morskiej, kosmicznej i wirtualnej (cyberwojna i spektrum elektromagnetyczne, czyli transmisje radiowe). Rozpocznie się operacja przerzucania jednostek morskich i powietrznych do teatru operacji, co zajmie co najmniej tygodnie, zważywszy na ogrom

przestrzeni. Przykładowo z Zatoki Perskiej do Singapuru okręt w bojowej misji płynie około tygodnia; jednocześnie rozpoczną komunikację konwoje z zaopatrzeniem i amunicją, co będzie wymagało od US Navy i sojuszniczej Japonii dodatkowego wysiłku eskortowania. Lotnictwo amerykańskie z Europy i Zatoki Perskiej będzie początkowo bazowało w Australii, podczas gdy samoloty stacjonujące w kontynentalnych Stanach Zjednoczonych będą dyslokowane do baz wschodniej i północno-wschodniej Japonii, znajdujących się poza bezpośrednim zasięgiem uderzeń chińskich. Mapa nr 3.7. (patrz wkładka kolorowa) Cele krytyczne w Chinach kontynentalnych

Po powyższym etapie wstępnym rozpoczęłaby się druga faza operacji: wytrwałe niszczenie i redukowanie potencjału wojskowego Chin, w tym niszczenie floty chińskiej na Morzu Południowochińskim i Wschodniochińskim coraz bliżej portów Chin, zwalczanie i docelowe niszczenie chińskiej floty podwodnej operującej na otwartym Pacyfiku380 i wprowadzenie „odległej blokady” morskiej na handel i surowce płynące do i z Państwa Środka. Powyższe operacje musiałyby być połączone ze znacznym wysiłkiem logistycznym (w szczególności w bazach we wschodniej Japonii381, ale też w Australii, Singapurze, a być może w Indiach, Filipinach i na Tajwanie) oraz gwałtownym zwiększeniem produkcji wojskowej, w szczególności amunicji precyzyjnej. Następnie ważnym elementem stałoby się konwojowanie zaopatrzenia do baz w regionie oraz minimalizacja niebezpieczeństwa ze strony chińskich okrętów podwodnych. W dalszej kolejności celem byłoby zabezpieczenie i eliminacja jednostek przeciwnika, które w ramach tzw. peryferyjnych operacji morskich wtargnęłyby poza pierwszy i drugi łańcuch wysp, i dalej na Ocean Indyjski w kierunku portów chińskich na tym akwenie, oraz utrwalenie skuteczności odległej blokady i odcięcie Chin od kabli przesyłowych i infrastruktury energetycznej zlokalizowanej na chińskich morzach przybrzeżnych382. Mapa nr 3.8. (patrz wkładka kolorowa) System obrony powietrznej Chin

3.5.1. Warianty koncepcji wojny powietrzno-morskiej Z punktu widzenia sztuki operacyjnej koncepcja wojny powietrzno-morskiej, będąca w opracowaniu w Pentagonie i stanowiąca przedmiot debaty analityków zarówno w USA, jak i sojuszników USA na Zachodnim Pacyfiku, przewiduje dwa podstawowe warianty osiągnięcia zwycięstwa

wojskowego nad Chinami: sposób bezpośredni (direct approach) oraz sposób pośredni (indirect approach), który można jeszcze podzielić na podwarianty: „odległej blokady” (distant blockade) i „obronę pierwszej linii wysp” (offshore control)383, zwaną w literaturze przedmiotu także „wojną morską” (war-at-sea) lub „odebraniem morza” (maritime denial), który to termin został zaproponowany przez Raoula Heinrichsa z Australian National University i najlepiej przyjął się w obiegu intelektualnym384, choć preferuję posługiwanie się terminem „obrona linii wysp”, bo takowa wpisuje się też w przestrzenne założenia strategiczne rozpatrywane w niniejszej książce. 3.5.2. Sposób bezpośredni (direct approach) Sposób ten sprowadza się do pokonania chińskich zdolności A2AD przy użyciu całego konwencjonalnego spektrum zarówno ofensywnych, jak i defensywnych metod i środków bojowych, w tym przeprowadzenia szeroko zakrojonych uderzeń na kluczowe cele w Chinach kontynentalnych o potencjalnych skutkach eskalacyjnych. Początkowo cała istota koncepcji wojny powietrzno-morskiej była traktowana równoważnie ze sposobem bezpośrednim, podczas gdy opcje pośrednie były dodatkowymi alternatywami. Obecnie, wraz z rozbudowywaniem koncepcji, przyjmuje się, że oba warianty wraz z podwariantami stanowią całość koncepcji wdrażanej w szkoleniu i planach operacyjnych sił zbrojnych USA385. 3.5.3. Sposób pośredni (indirect approach) Pierwszy podwariant przewiduje mniej eskalacyjne zastosowanie „odległej blokady”, dzięki której będzie dochodziło do przechwytywania statków z cargo i surowcami w wąskich cieśninach położonych daleko od wybrzeża chińskiego. Zwłaszcza w przypadku przedłużającego się konfliktu odcięcie Chin od handlu morskiego będzie według planistów amerykańskich na pewno lepszym rozwiązaniem niż prowadzenie działań bojowych w Chinach właściwych. Nie należy jednak przeceniać zależności Państwa Środka od surowców386. Nie wszyscy analitycy są przekonani, że odsunięcie Chin od handlu globalnego będzie miało rozstrzygające znaczenie387. Zgodnie z koncepcją wojny powietrzno-morskiej blokada nie przebiegałaby na wzór tej zastosowanej wobec Japonii podczas II wojny światowej. W czasie ostatniej wojny światowej okręty podwodne USA zwalczały wszędzie statki handlowe pod banderą japońską, w tym blisko brzegów Japonii. A według założeń koncepcji wojny powietrzno-morskiej okręty podwodne miałyby, zwłaszcza na początku konfliktu, wyznaczone inne zadania przeciwko celom

najwyższej wagi (niszczenie podwodnej floty chińskiej, uderzenia na kluczowe cele na lądzie oraz niszczenie infrastruktury podwodnej w pierwszym łańcuchu wysp: kable, sensory) i nie byłoby ustanowionej blokady blisko portów chińskich w obawie przed potężnymi chińskimi zdolności A2AD. Siły amerykańskie wykorzystają natomiast geografię wojskową Pacyfiku, która im sprzyja, kanalizując ruch statków handlowych w kilku wąskich przejściach w dużej odległości od brzegów chińskich. Ruch handlowy z USA i Japonią z Chin i tak w całości ustanie z powodu wojny, więc przez Pacyfik nie byłoby komunikacji handlowej. Cały ruch będzie się zatem dokonywał przez Morze Południowochińskie. Tam statki byłyby przechwytywane, gdy spróbują wejść w południowe sektory morza już poza zasięgiem chińskich zdolności A2AD, więc niedaleko cieśniny Malakka, Singapuru i cieśnin indonezyjskich. Ponadto zamiast masowego zatapiania statków dokonywano by przechwycenia wobec statków płynących do Chin, w tym konfiskowano by mienie znajdujące się na statku. Przewiduje się zastosowanie przemocy, jeśli okoliczności będą tego wymagać. Na takie operacje przechwytywania potrzebne będą znaczące liczby okrętów wojennych ze względu na skalę ruchu handlowego. Należy przyznać, iż w późniejszej fazie konfliktu, jak się przewiduje, zmniejszy się ryzyko strat bojowych, ponieważ flota chińska zostanie wcześniej zniszczona lub sparaliżowana388. Odległa blokada wymagałaby także przecięcia chińskich podwodnych linii komunikacyjnych i kabli oraz podwodnej infrastruktury energetycznej, by zakłócić dostawy energii do Państwa Środka389. Drugi podwariant, czyli „obrony pierwszej linii wysp” (offshore denial, war-at-sea, maritime denial) przewiduje prowadzenie wojny podwodnej przeciw ruchowi statków i okrętów Chin w pierwszym łańcuchu wysp, minowanie portów chińskich i uniemożliwienie korzystania przez Chiny z portów i wód przybrzeżnych wraz z efektywnym użyciem własnych, tj. amerykańskich i sojuszniczych zdolności A2AD wzdłuż pierwszego łańcucha wysp, tak by siły chińskie i handel morski nie mogły wyjść na pełny ocean. Z tym wariantem wiąże się koncepcja użycia jednostek lądowych i piechoty morskiej zwana „obroną archipelagu”. Zakłada ona wykorzystanie wojsk lądowych i sił specjalnych w celu wspomożenia sił morskich i powietrznych USA oraz sił sojuszniczych dla uniemożliwienia wychodzenia chińskim

siłom morskim i powietrznym poza pierwszy łańcuch wysp. Obejmuje połączoną sojuszniczą sieć obrony lądowej, powietrznej i morskiej pomiędzy rozrzuconymi gęsto wyspami w pierwszym łańcuchu390. W celu osiągnięcia właściwego stopnia synchronizacji i współpracy zaleca się możliwie daleką integrację systemów bojowych sojuszników USA w regionie, takich jak np. Japonia i Filipiny. Położenie geograficzne wysp sprzyja rozlokowaniu mobilnych systemów obrony powietrznej nawet krótkiego zasięgu, które będąc relatywnie tanie i trudne do wykrycia, mogą skutecznie przeszkadzać swobodzie operacyjnej sił powietrznych Chin. To samo dotyczy mobilnych systemów rakietowych do zwalczania celów na morzu, nawet krótkiego zasięgu, czy też rakietowych baterii nabrzeżnych, które bazując na lądzie, mogą przecinać komunikację morską Chin, jako że statki i okręty zawsze muszą przejść blisko rozlicznych i gęsto rozproszonych wysp i wysepek w pierwszym łańcuchu wysp. Od pewnego czasu ćwiczenia tego rodzaju prowadzi Japonia w archipelagu Riukiu391. Koncepcja powyższa włącza także wojska lądowe w plany wojny powietrzno-morskiej poprzez chociażby zadania minowania, ze śmigłowców wojsk lądowych lub artylerii, małych barek i innych morskich jednostek niestandardowych. Daje to większe możliwości działania dla jednostek specjalnych namierzających cele oraz wykonujących precyzyjne uderzenia. W przypadku inwazji na Tajwan lub wyspy na Morzu Wschodniochińskim siły specjalne mogą mieć zadania prowadzenia wojny partyzanckiej. Wojska lądowe mogą się ponadto przydać, gdyż dysponują artylerią rakietową o zasięgu ogniowym kilkuset kilometrów, co może być wykorzystane do rażenia celów na morzu. Gęsta sieć wysp umożliwia rozbudowanie zastępczej łączności opartej na systemach podziemnych i kablach cyberfibre. Aby jednak wszystko powyższe zrealizować, należy podnieść wydatki wojskowe państw sojuszniczych w regionie oraz wzmóc wysiłki wspólnych ćwiczeń i połączonych operacji wojskowych. Aby należycie zabezpieczyć wykonanie komponentu lądowego w ramach podwariantu obrony pierwszej linii wysp i unieruchomić siły Chin w pierwszym łańcuchu wysp, należałoby rozważyć rozmieszczenie lądowych sił USA na Filipinach i w Wietnamie lub na terenie innych państw w Indochinach392.

3.6. Rola Japonii w wojnie

W czasie zimnej wojny flota japońska miała za zadanie pomagać flocie USA w uniemożliwianiu wyjścia sowieckiej floty Pacyfiku na pełen ocean. Stąd, wykorzystując korzystne uwarunkowania geografii morskiej regionu, Japończycy rozbudowali siły podwodne, podwodne sensory wykrywające aktywność Sowietów, udoskonalali zdolności do prowadzenia wojny minowej, a przede wszystkim zdolności zwalczania okrętów podwodnych; w tym celu korzystali z dogodnego układu geograficznego, zmuszając Rosjan do kanalizowania ruchu, co czyniło ich stosunkowo łatwym do zneutralizowania. Flota podwodna ZSRS była właściwie zamknięta na Morzu Japońskim; podobnie Japończycy rozbudowali obronę rakietową wyspy Hokkaido, z której kontrolować można było ruch nawodny floty sowieckiej, atakując jednostki nawodne z lądu z mobilnych wyrzutni i pozycji położonych nawet daleko w głębi lądu. Po upadku ZSRS zagrożenie z tego kierunku ustąpiło, co miało wpływ na dyslokację i zdolności japońskich sił. W kontekście chińskim jeszcze do niedawna panowało w Japonii przekonanie, że morskie Japońskie Siły Samoobrony będą dysponowały znaczącą przewagą jakościową i organizacyjną nad flotą chińską, i tak miało pozostać w dającej przewidzieć się przyszłości393. Obecnie, w obliczu forsownej modernizacji sił zbrojnych Chin, planów rozbudowy pełnooceanicznej floty oraz asymetrycznej strategii przyjętej przez Pekin, nie jest to wcale takie pewne i wkrótce flota japońska może znaleźć się w sytuacji strony słabszej394. W ostatnich latach flota chińska wykonywała coraz więcej zintegrowanych operacji morskich na wschód od archipelagu japońskiego395 po uprzedniej penetracji bariery archipelagu Riukiu, składającego się z licznych rozrzuconych wysp, ograniczających Chinom wyjście na pełen Pacyfik. W szczególności niepokój Japończyków budzą zdolności coraz liczniejszych chińskich okrętów podwodnych396, stąd najnowsze pomysły Tokio, dotyczące rozbudowania własnej floty podwodnej do co najmniej 22 jednostek oraz dłuższego trzymania w służbie starszych typów okrętów397. Chińczycy z kolei postrzegają Japonię jako „strażnika bram”, ograniczających chińskie plany strategiczne i oddziaływania Chin na Pacyfik i na życiodajne linie komunikacyjne przez ten akwen prowadzące. Spojrzenie na mapę Pacyfiku wystarcza, by skonstatować, że flota chińska nie może wyjść na Pacyfik, by zagrozić wschodniemu wybrzeżu Tajwanu lub przeciąć amerykańskie linie komunikacyjne bez uprzedniego przepłynięcia przez

wąskie przejścia pomiędzy wyspami kontrolowanymi przez Japonię a otaczającymi chińskie wybrzeże. Powszechna w Chinach jest opinia, że przez samą geografię Zachodniego Pacyfiku Chiny mogą zostać łatwo zablokowane lub odcięte od morza, a chińska flota, skoncentrowana blisko własnych portów, będzie miała problemy z wykonaniem koncentrycznego zejścia się w jednym miejscu przed ewentualnym starciem398. Dodatkowo rozwinięcie się geograficzne wysp japońskich w kierunku Chin powoduje, że lotniskowce USA oraz okręty japońskie, z których mogą operować samoloty bojowe, mają w swym zasięgu działania wszystkie chińskie porty, ujścia rzek oraz morskie linie komunikacyjne tego kraju399. Archipelag japoński stanowi nie tylko oś pierwszego łańcucha wysp w morzach przybrzeżnych Azji, ale jego północna część jest także zwieńczeniem drugiego łańcucha wysp ciągnącego się aż do Papui Nowej Gwinei przez otwarty Pacyfik. Gdy z czasem flota chińska zacznie częściej operować poza pierwszym łańcuchem wysp, wciąż będzie musiała przejść przez drugi łańcuch i jego wąskie przejścia, co będzie skutkować częstymi spotkaniami okrętów w czasie pokoju, a w czasie wojny dużą intensywnością działań bojowych. Sworzniem strategii Japonii i koncepcji wojny powietrzno-morskiej jest archipelag Riukiu, w którym znajduje się 11 z łącznej liczby 16 wąskich przejść morskich lub cieśnin, stanowiących linie komunikacyjne Chin ze światem400. Okinawa zajmuje w nich najbardziej wysuniętą pozycję. Chińskie miasta Szanghaj, Hangzhou i Xiamen znajdują się w zasięgu lotnictwa taktycznego startującego z bazy na Okinawie, a cieśniny Osumi i Miyako mogą być łatwo zablokowane projekcją siły z Okinawy. W związku z powyższym każda japońska aktywność wojskowa na Riukiu powoduje reakcję w Pekinie, a ruchy wojsk i okrętów są bardzo dokładnie monitorowane przez Chińczyków401. Geografia ulokowała oba kraje – Chiny i Japonię – w bliskim dystansie morskim. Przy czym Japonia jest otwarta na Pacyfik, a Chiny nie. Chiny nie będą mogły zatem zrealizować swojego marzenia stania się mocarstwem morskim bez pokonania tej przeszkody i neutralizacji niepokoju wynikającego z braku autonomicznej kontroli strategicznych szlaków komunikacyjnych. Podstawową kontrybucją, którą potencjalnie wnoszą Japończycy do koncepcji wojny powietrzno-morskiej, są konwencjonalne okręty podwodne strzegące pierwszego łańcucha wysp: ciche, nowoczesne i liczne.

To powinno zmusić Pekin do inwestowania w rozbudowę zdolności do zwalczania okrętów podwodnych, która obecnie kuleje i w całościowym rachunku strategicznym zabierze środki z innych programów modernizacyjnych, w szczególności ofensywnych, takich jak własne okręty podwodne lub rakiety balistyczne, które mogłyby skuteczniej zachwiać zdolnością USA do projekcji siły w regionie. Brak morskich zdolności ofensywnych tym bardziej może spowodować zamknięcie floty chińskiej w pierwszym łańcuchu wysp w postawie defensywnej. Ewentualny brak przeciwdziałania Chin spowodowałby z kolei powstanie ogromnej przewagi amerykańsko-japońskiej w zakresie wojny podwodnej, i to w pierwszym łańcuchu wysp, co mogłoby przynieść poważne konsekwencje dla jakiegokolwiek ruchu na chińskich liniach komunikacyjnych, nawet w bezpośredniej bliskości chińskich portów. Innymi słowy, rozbudowanie japońskiej floty podwodnej i jej zdolność do swobodnego operowania w pierwszym łańcuchu osłabiłyby Chiny. Cokolwiek bowiem zrobią, będą w pozycji na dłuższą metę osłabionej. To jest recepta na należycie realizowaną japońsko-amerykańską tzw. konkurencyjną strategię wobec Chin. Drugą kontrybucją wnoszoną przez Japonię jest zdolność do ofensywnego minowania przejść pomiędzy wyspami w archipelagu Riukiu, i to zarówno przez okręty, jak i samoloty. Miny w płytkich i wąskich przejściach w sposób istotny paraliżowałyby działania floty chińskiej402. Jednocześnie nie bez znaczenia jest to, że Chiny nie będą mogły odpowiedzieć tym samym bez ryzyka poniesienia poważnych strat. Większość japońskich miast, baz i portów znajduje się na wschodnim wybrzeżu Japonii. Flota japońska łatwo mogłaby się wydostać na Pacyfik z baz morskich Sasebo i Kure. Aby jednak Chińczycy mogli zaminować podejścia do tych portów, musieliby przedostać się kilkaset kilometrów przez otwarte wody w drugim łańcuchu wysp, narażając się na atak z morza i powietrza, blisko lądu japońskiego, a słabo uzbrojone okręty, przeznaczone do wojny minowej, bez potężnej eskorty nie miałyby szans przetrwać jakiegokolwiek starcia403. Kolejnym wkładem jest obsadzenie personelem wojskowym i umocnienie tych pozycji na wyspach Riukiu, które za wyjątkiem Okinawy i Miyako nie są bronione404. Stąd od wiosny 2015 roku rozwijane są jednostki japońskiej piechoty morskiej zdolnej do obrony czy odbijania zajętych wysp, w tym

desantu. Same wyspy, będąc bronione, mogą stworzyć „bąble” A2AD utrudniające Chinom penetrację morską i powietrzną perymetru wzdłuż wysp Riukiu. Stacjonowanie rakiet przeciwokrętowych, podobnie jak miało to miejsce na Hokkaido podczas zimnej wojny, zapewniałoby warstwową obronę przeciw ewentualnym desantom chińskim w celu przełamania linii Riukiu oraz próbom przedostania się floty oceanicznej Chin na pełen Pacyfik. Okręty chińskie musiałyby prawdopodobnie bowiem przechodzić w zasięgu rażenia systemów rakietowych stacjonujących na poszczególnych wyspach archipelagu, czyniąc morski tranzyt bardzo ryzykownym i narażonym na straty405. Dodatkowym argumentem za tym byłoby sprowokowanie strony chińskiej do zaatakowania umocnień oraz ruchomych wyrzutni na wyspach rakietami balistycznymi i manewrującymi, co przyczyniłoby się do szybszego „wystrzelania się” strony chińskiej na cele mniej ważne i w ten sposób zwiększenia przeżywalności i zmniejszenia strat w celach ważnych, jak porty i lotniska w Japonii właściwej406. Japonia, według Amerykanów, powinna w wypadku wojny odpowiadać za bezpieczeństwo strategicznych linii komunikacyjnych pomiędzy Okinawą a bazą na Guam oraz za obronę powietrzną bazy na wyspie Guam, w tym za zwalczanie chińskich prób przerwania linii komunikacyjnych w drugim łańcuchu wysp. Siły japońskie odpowiadałyby za utrzymywanie otwartej linii komunikacyjnej Riukiu–Luzon–Guam w razie wojny, po to, by okręty USA mogły wykonywać zadania ofensywne. W tym celu plany wojenne zakładają wyjście floty japońskiej daleko na Pacyfik, korzystając z zaplecza portów USA na Guam i na Hawajach, czyli tzw. strategiczne wycofanie w celu uniknięcia zniszczenia salwą rakietową oraz tym samym sprowokowanie i wyciągnięcie floty chińskiej poza pierwszy łańcuch wysp zaraz na początku wojny, tak by operowała na wyciągniętych liniach wewnętrznych z utrudnioną komunikacją pomiędzy składnikami floty, co sprzyjałoby izolacji i jej stopniowemu niszczeniu407. Plany zakładają rotacyjne stacjonowanie elementów floty japońskiej na Guam także w czasie pokoju, aby ćwiczyć procedury oraz mieć pewność uniknięcia zniszczenia w razie wyprzedzającego ataku Chin. Ewentualne zaistnienie takiej sytuacji i przebazowania okrętów Japońskich Sił Samoobrony na Guam albo na Hawaje będzie także prognostykiem odczuwalnego zagrożenia wybuchem wojny na Pacyfiku408.

275 D.A. Nichols, Eisenhower 1956, New York 2011, s. 7, w oryginale: „In preparing for battle I have always found that plans are useless, but planning is indispensable”. 276 A. Krepinevich, Why Air-Sea Battle?, Center for Strategic and Budgetary Assessment, CSBA, Washington D.C., 2010, s. 1 i nast. 277 SLOC – Strategic Lines of Communication. 278 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle. The Debate over US Military Strategy in Asia, London 2014, s. 11. 279 A. Krepinevich, Why Air-Sea Battle?, s. 5. 280 Doskonałym przykładem był kryzys w Cieśninie Tajwańskiej w latach 1995–1996, kiedy Amerykanie wysłali na wody cieśniny dwie lotniskowcowe grupy bojowe, by w obliczu chińskich testów rakietowych zabezpieczyć swobodny przebieg pierwszych wolnych wyborów prezydenckich. Chińczycy nie byli w stanie nic zrobić, by temu przeciwdziałać, co uruchomiło zresztą w Chinach pierwsze prace koncepcyjne nad strategiami A2AD. 281 Ibidem, s. 6. 282 Ibidem, s. 5. 283 Rozmowy autora z analitykami w Waszyngtonie oraz z przedstawicielami administracji USA, Waszyngton, październik 2015. 284 D. Gormley, A.S. Erickson, Jingdong Yuan, China’s Cruise Missiles: Flying Fast under the Public’s Radar, „The National Interest”, 12.05.2014. 285 A.H. Cordesman, N.S. Yarosh, Chinese Military Modernization and Force Development, a Western Perspective, Center for Strategic & International Studies, Washington DC 2012. 286 Jan van Tol, Air Sea Battle, a Point of Departure Operational Concept, CSBA, Washington 2010, s. X. 287 Można sobie wyobrazić skutki mentalne i strategiczne w Stanach Zjednoczonych w przypadku utraty jednego lub dwóch lotniskowców zaraz na samym początku konfliktu, zwłaszcza w dobie postindustrialnej, w jakiej obecnie żyjemy, gdy zbudowanie jednego okrętu wielkości lotniskowca zajmuje bardzo dużo czasu i nie można tego przyspieszyć do poziomów notowanych np. w czasie II wojny światowej, ze względu na ilość okablowania i oprogramowania, które trzeba zainstalować i w obecnej dobie informatycznej ze sobą zgrać. 288 Podpisano wówczas tajne memorandum mające na celu wypracowanie nowego podejścia, a sekretarz obrony Bill Gates wydał zalecenia opracowania nowej koncepcji. 289 Ibidem. 290 J. van Tol, Air Sea Battle…, s. XI. 291 N.K. Finney, Air-Sea Battle as a Military Contribution to Strategy Development, „Infinity Journal” 2012, vol. 2, no. 4, s. 9. 292 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle…, s. 62. 293 Andrew W. Marshall – legendarny szef Office of Net Assessment przy Pentagonie, nieprzerwanie pełniący tę funkcję od 1973 do 2015 roku, wychowawca rzeszy strategów amerykańskich, znany z nieszablonowego myślenia i planowania, był odpowiedzialny za gry wojenne oraz planowanie koncepcyjne i strategiczne; chińscy stratedzy i dowódcy często powołują się na jego prace i koncepcje. Więcej na ten temat: P.A. Karber, Net Assessment for SecDef. Future Implications from Early Formulations, Potomac Papers, Potomac Foundation, Washington DC 2013; A. Krepinevich, B. Watts, The Last Warrior. Andrew Marshall and the Shaping of Modern American Defense Strategy, New York 2015. 294 Rozmowy autora z przedstawicielami administracji USA, Washington DC, październik 2015; oraz A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle…, s. 62. 295 Ibidem, s. 63. 296 Ibidem, s. 74 297 Ibidem. 298 Więcej na ten temat zob. US Model for a future war fans tensions with China and inside Pentagon, „The Washington Post”, 1.08.2012. 299 Ibidem, s. 75. 300 Ibidem. 301 P. McLeary, New US Concept Melds Air, Sea and Land, „Defence News”, 24.01.2015, http://www. defensenews.com/story/defense/policy-budget/warfare/2015/01/24/air-sea-battle-china-army-navy/22229023/ (dostęp 12.01.2016). 302 Wciąż nie wiadomo ostatecznie, jakie role mają pełnić Armia i Korpus Piechoty Morskiej w koncepcji wojny powietrzno-morskiej. Mówi się o dyslokacji niewielkich jednostek lądowych oraz powietrznych wyposażonych w samoloty pionowego (skróconego) startu (STOVL) F-35B (Korpusu Piechoty Morskiej), zdolnych do działania z prowizorycznych lotnisk i autostrad w bliskości przeciwnika, co spowodowałoby, iż Amerykanie dysponowaliby ponad 300 takimi wysuniętymi lotniskami w rejonie mórz przybrzeżnych Zachodniego Pacyfiku i w Azji PołudniowoWschodniej wobec zaledwie kilkunastu, których mogą aktualnie używać, co rozprasza znacząco cele w przypadku ataku przeciwnika na bazy – więcej na ten temat zob. M. Grunziger, B. Clark, Sustaining America’s Strike Advantage, Center for Strategic and Budgetary Assessment, Washington 2015. Mówi się też o obecności niewielkich jednostek na lądzie na wyspach w basenie Morza Południowochińskiego, przy cieśninach indonezyjskich, cieśninie Malakka, ale też w archipelagu Riukiu, tak by móc razić okręty i statki chińskie poruszające się w tych wąskich przejściach

(koncepcja ta, zwana Archipelago Defense, została zaproponowana przez Andrew Krepinevitcha z CSBA w „Foreign Affairs”), np. przy implementacji wariantu tzw. odległej blokady morskiej; mówi się o roli piechoty morskiej w zdobywaniu wysp i instalacji na Morzu Południowochińskim oraz o wojskach lądowych i artylerii dalekiego zasięgu i siłach rakietowych w Wietnamie. Historycznie patrząc, również w implementowanej na europejskim, lądowym teatrze w latach 70/80. XX wieku koncepcji wojny lądowo-powietrznej adekwatnie Marynarka Wojenna USA, będąc teoretycznie nieobecna, miała jednak wyznaczone ważne zadanie: przede wszystkim zabezpieczanie linii komunikacyjnych przez Atlantyk oraz przygotowania do tzw. Zewnętrznej Bitwy Powietrznej przeciw Sowietom (Outer Sea Battle) w ramach zapewnienia kontroli całego obszaru Atlantyku, a Korpus Piechoty Morskiej miał plany ewentualnościowe do prowadzenia operacji w Norwegii, aby zapobiec inwazji sowieckiej w Skandynawii, mającej na celu oskrzydlenie NATO i uchwycenie baz otwierających możliwości sowieckiej projekcji siły na północny Atlantyk. 303 Rozmowy autora z amerykańskimi analitykami zajmującymi się Air-Sea Battle Concept w Waszyngtonie, październik 2015, oraz Document: Air Sea Battle Name Change Memo, 1.01.2015, http://news.usni. org/2015/01/20/document-air-sea-battle-name-change-memo (dostęp 1.01.2016). 304 F.-S. Gady, US Cyber Command’s Veiled Threat: China „Vulnerable” in Cyberspace, „The Diplomat”, 24.11.2014, http://thediplomat.com/2015/11/us-cyber-commands-veiled-threat-china-vulnerable-incyberspace/ (dostęp 15.01.2016). 305 Powyższe ma duże znaczenie dla Polski w związku z położeniem kraju na granicy Rimlandu i Heartlandu, na – wydaje się – obrzeżach zdolności USA do projekcji siły i utrzymania strategicznych linii komunikacyjnych z Polską na wypadek wojny. Zatem w obliczu obecnego napięcia w Europie Środkowej i Wschodniej efektywność koncepcji „Globalnie Integrowanych Operacji”, która ma pomóc pokonać rosyjskie zdolności A2AD w regionie i umożliwić, pomimo przeciwdziałania Rosji, utrzymanie linii komunikacyjnych z USA i przyjście z pomocą Polsce, powinno być wnikliwie i właściwie codziennie analizowane w Warszawie. 306 T.S. Morris, M.S. VanDriel, W.D. Dries, J.C. Perdew, R.H. Schulz, K.E. Jacobsen, reprezentujący wszystkie cztery rodzaje sił zbrojnych USA w Biurze Wojny Powietrzno-Morskiej (Air-Sea Battle Office) w Pentagonie oraz w Połączonych Sztabach (wydział J-7, czyli Rozwój Sił Połączonych – Joint Force Development), Securing Operational Access, „National Interest”, marzec/kwieceń 2015, s. 69–73 oraz rozmowy autora z analitykami i przedstawicielami administracji USA w Waszyngtonie oraz w Newport, RI, w US Naval War College, październik 2015, luty–maj 2016. 307 B.D. Watts, Clausewitzan Friction and Future War, Revised Edition, Institute for National Strategic Studies, Washington DC 2004. 308 T.S. Morris, M.S. VanDriel, W.D. Dries, J.C. Perdew, R.H. Schulz, K.E. Jacobsen, Securing Operational Access, s. 69–73, oraz rozmowy autora z analitykami i przedstawicielami administracji USA w Waszyngtonie oraz w Newport, RI, w US Naval War College, październik 2015. 309 Ibidem, 69–73; rozmowy autora z analitykami i przedstawicielami administracji USA w Waszyngtonie oraz w Newport, Rhode Island, w US Naval War College, październik 2015. 310 J. van Tol, Air Sea Battle…, s. IX. 311 Ibidem, s. 11. 312 Ibidem, s. 11 i nast. 313 T.S. Morris, M.S. VanDriel, W.D. Dries, J.C. Perdew, R.H. Schulz, K.E. Jacobsen, Securing Operational Access, s. 69–73, oraz rozmowy autora z analitykami i przedstawicielami administracji USA w Waszyngtonie oraz w Newport, RI, w US Naval War College, październik 2015. 314 Rozmowy autora z analitykami amerykańskimi w Waszyngtonie, październik 2015; J. van Tol, Air Sea Battle…; I. Rehman, J. Thomas, J. Stillion, Hard ROC 2.0: Taiwan and Deterrence Through Protraction, Center for Strategic and Budgetary Assessments, CSBA, Washington 2014. 315 A.S. Erickson, Clear Strengths, Fuzzy Weaknesses In China’s Massive Military Build-Up, China Real Time Report (中国), „Wall Street Journal”, 9.05. 2015. 316 J. van Tol, Air Sea Battle… 317 D.M. Gormley, A.S. Erickson, Jingdong Yuan, A Potent Vector: Assessing Chinese Cruise Missile Developments, „Joint Force Quarterly” 75 (4thQuarter/30.09.2014), s. 98–105. 318 A.S. Erickson, Clear Strengths… 319 J. van Tol, Air Sea Battle… 320 A.S. Erickson, Clear Strengths… 321 F.-S. Gady, Revealed: China for the First Time Publicly Displays „Guam Killer” Missile, „The Diplomat”, 31.08.2015, http://thediplomat.com/2015/08/revealed-china-for-the-first-time-publicly-displays-guam-killer-missile/ (dostęp 12.01.2016). 322 A.S. Erickson, Ballistic Trajectory–China Develops New Anti-Ship Missile, China Watch, „Jane’s Intelligence Review”, 2010, 22, s. 2–4. 323 Idem, Satellites Support Growing PLA Maritime Monitoring and Targeting Capabilities, „Jamestown China Brief”, 11.3, 10.02.2011, s. 13–19. 324 Najwięcej o projekcji siły w warunkach dojrzałych broni precyzyjnych oraz zdolności A2AD przeciwnika

zob. A.F. Krepinevich, Maritime Competition in a Mature Precision-Strike Regime, Center for Strategic and Budgetary Assessments, CSBA, Washington DC 2014. 325 A.S. Erickson, Clear Strengths… 326 J. van Tol, Air Sea Battle… 327 A.S. Erickson, Clear Strengths… 328 Idem, Ballistic Trajectory…, s. 2–4. 329 Ibidem, s. 14. 330 Ibidem, s. 21. 331 Jeśli chodzi o potrzebę uchwycenia kontroli przepływu informacji zob. Wang Pufeng, 信息研究中 若干的我 [My Views on a Number of Matters Pertaining to the Study of Information Warfare] in Shen Weiguang, 中国信息, „Chinese Information Warfare”, Beijing, 2005, s. 36–47. Na temat korzyści wynikających ze zniszczenia świadomości sytuacyjnej przeciwnika za pomocą fałszywego obrazu elektronicznego, kamuflażu elektronicznego, zakłócania elektronicznego, wirusów komputerowych i zakłócania/oszukiwania satelitów w kosmosie zob. Yao Youzhi, 争略 [Strategy of War], Beijing 2005, s. 475–476. 332 J. van Tol, Air Sea Battle…, s. 33. 333 Czyli naturalne zakrzywienie powierzchni Ziemi, ograniczające obserwację radarową na duże odległości. 334 Na temat gór i tuneli oraz ich roli w systemie wojskowym Chin zob. P.A. Karber, Strategic Implications of China’s Underground Great Wall, Washington 2011, http://fas.org/nuke/guide/china/Karber_UndergroundFacilitiesFull_2011_reduced.pdf (dostęp 4.07.2015). 335 Notabene największych flot tego rodzaju na świecie. 336 M. Chase, A.S. Erickson, C. Yeaw, Chinese Theater and Strategic Missile Force Modernization and Its Implications for the United States, „Journal of Strategic Studies” 32.1, February 2009, s. 67–114. 337 Amerykanie są związani traktatem o redukcji pośrednich rakiet bazowania lądowego (INF) o zasięgu 500– 5000 km, a Marynarka Wojenna USA w ogóle nie dysponuje pociskami balistycznymi. 338 D.M. Gormley, A.S. Erickson, Jingdong Yuan, A Low-Visibility Force Multiplier: Assessing China’s Cruise Missile Ambitions, Washington DC 2014. 339 IADS – Integrated Air Defense System. 340 Za wyjątkiem bombowca B2 trudno wykrywalne (stealth) samoloty mają krótki zasięg taktyczny i przenoszą mało środków bojowych (F35, F22), co na ogromnych przestrzeniach Pacyfiku ma fundamentalne znaczenie. 341 A.S. Erickson, D.D. Yang, Using the Land to Control the Sea? Chinese Analysts Consider the Anti-Ship Ballistic Missile, „Naval War College Review”, 62.4, Autumn 2009, s. 53–86. 342 Jedna antyrakieta PAC-3 kosztuje więcej niż rakieta balistyczna, którą ma zwalczać, a antyrakieta THAAD przeciw szybszym celom jest jeszcze od niej droższa, zob. D. Mosher, Understanding the Extraordinary Cost of Missile Defense, RAND Corporation, http://www.rand.org/natsec_area/products/missiledefense. html (dostęp 20.10.2015); J. Masters, Ballistic Missile Defense, „CFR”, 15.08.2014, http://www.cfr.org/missile-defense/ballisticmissile-defense/p30607 (dostęp 20.10.2015); D.E. Mosher, Understanding the Extraordinary Cost Of Missile Defense, „Arms Control Association”, https://www.armscontrol.org/act/2000_12/mosherdec00 (dostęp 20.10.2015); J. Hruska, The United States’ missile defense system will never work – which is why we’re spending more money on it „ExtremeTech”, 10.05.2014, http://www.extremetech.com/extreme/182175-the-united-states-missile-defense-systemwill-never-work-which-is-why-were-spending-more-money-on-it (dostęp 20.10.2015). 343 Aczkolwiek po wystrzeleniu nie można jej ponownie użyć. W ogóle kluczowym wskaźnikiem intencji Chin i przygotowań wojennych byłoby przyspieszone tempo produkcji rakiet balistycznych. 344 Na podobieństwo, tylko odwrotne, przewagi obrony nad atakiem przez większą część I wojny światowej (karabiny maszynowe i artyleria wobec mas piechoty). 345 Zob. J. Stillion, J. Perry, Emerging Threats to US Bases in the Western Pacific, Northrop Grumman Corporation Brief, wrzesień 2009. 346 W tym kontekście warto porównać w publicznie dostępnych źródłach stan infrastruktury bazy na wyspie Guam przed 2011 rokiem i teraz, by dostrzec, jak założenia Air-Sea Battle Concept są wdrażane w życie. 347 A.S. Erickson, Ballistic Trajectory…, s. 2–4. 348 Idem, Facing a New Missile Threat from China: How the U.S. Should Respond to China’s Development of Anti-Ship Ballistic Missile Systems (Op-Ed), CBS News, 28.05.2009; idem, Chinese ASBM Development: Knowns and Unknowns, „Jamestown China Brief” 9.13, 24.06.2009, s. 4–8. 349 Nadzieje w pokonaniu niekorzystnego dla USA rachunku atak/obrona wiąże się z badaniami nad bronią o kierowanej energii (energy directed weapon), takiej jak lasery i działa elektromagnetyczne oraz mikrofalowe. 350 Szczegółowo o podatności i wrażliwości samolotów na zniszczenie oraz wpływie strat bojowych samolotów w trakcie operacji na możliwość wykonywania zadań i utrzymywania tempa uderzeniowych operacji powietrznych nawet przy, wydawałoby się, niewielkich procentowo stratach zob. J. Stillion, B. Clark, What it Takes to Win: Succeeding in 21st Century Battle Network Competitions, Center for Strategic and Budgetary Assessments, CSBA, Washington 2015. 351 A.S. Erikson, L. Goldstein, W.S. Murray, Chinese Mine Warfare, a PLA Navy Assassin’s Mace Capability,

Naval War College, „China Maritime Studies” 2009. 352 J. van Tol, Air Sea Battle…, s. 42. 353 G.B. Collins, A.S. Erickson, L.J. Goldstein, W.S. Murray, China’s Future Nuclear Submarine Force, China Maritime Studies Institute and the Naval Institute Press, 2007. 354 Not Enough Subs So Buy More: Rep. Forbes, Breaking Defense, 8 marca 2016, http://breakingdefense.com/2016/03/not-enough-subs-so-buy-more-rep-forbes/(dostęp 19.03.2016). 355 What Beijing Gains By Threatening Taiwan Now, National Interest, 11 marca 2016, http://nationalinterest.org/feature/what-beijing-gains-by-threatening-taiwan-now-15466 (dostęp 19.03.2016). 356 O.R. Cote Jr., Assessing the Undersea Balance Between the United States and China, w: Competitive Strategies for the 21st Century, Theory, History, and Practice, ed. T. Mahnken, Stanford 2012, s. 184 i nast. 357 Rozmowy autora w Biurze Wojny Powietrzno-Morskiej w Pentagonie oraz z analitykami w Waszyngtonie: październik 2015, luty 2016, marzec 2016. 358 Rozmowy autora w Naval War College, Toshi Yoshimara, październik 2015. 359 C. Lord, A.S. Erickson, Rebalancing U.S. Forces, Basing and Forward Presence in the Asia-Pacific, „Naval Institute Press”, 2014, s. 16. 360 W regionie brakuje wystarczającej liczby okrętów podwodnych, morskich samolotów patrolowych, bombowców dalekiego zasięgu zdolnych do pokonania obrony Chin, samolotów cystern, obrony balistycznej, odpornych systemów świadomości sytuacyjnej, bezpilotowców i okrętów eskortujących. 361 E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard, Forces, Geography, and the Evolving Balance of Power, 1996–2017, RAND Corporation 2015, http://www.rand.org/pubs/research_reports/RR392.html (dostęp 20.02.2016). 362 C. Lord, A.S. Erickson, Rebalancing U.S. Forces…, s. 16 i nast. 363 Sondaże przeprowadzone na wyspie Guam wskazują na poparcie mieszkańców, którzy chcą stałego bazowania amerykańskiej lotniskowcowej grupy bojowej oraz rozbudowy na wyspie atomowej floty podwodnej, http://pidp.eastwestcenter.org/pireport/2009/March/03-18-10.htm (dostęp 19.03.2016), oraz U.S. Force Posture Strategy in the Asia Pacic Region:An Independent: Assessment – http://csis.org/files/publication/120814_FINAL_PACOM_optimized.pdf (dostęp 19.03.2016). 364 Ibidem, s. 17. 365 Guam został pozyskany przez Amerykanów w wyniku wojny z Hiszpanią w 1898 roku. 366 C. Lord, A.S. Erickson, Rebalancing U.S. Forces…, s. 16, 25 i nast. 367 Stealth Bombers Back in Guam, „Pacific Daily News”, 27 sierpnia 2015, http://www.guampdn.com/story/news/2015/ 08/26/stealth-bombers-back-guam/32380849/ (dostęp 19.03.2016). 368 Rozmowy autora z analitykami amerykańskimi w Waszyngtonie DC oraz w US Naval War College w Newport, Rhode Island, październik 2015, luty–maj 2016, oraz C. Lord, A.S. Erickson, Rebalancing U.S. Forces… 369 Ibidem; Toshi Yoshihara, Japan’s Competitive Strategies at Sea, Preliminary Assessment, w: Competitive Strategies for the 21st Century…, rozdział II – Japanese Bases and Chinese Missiles. 370 J. van Tol, Air Sea Battle…, s. 50. 371 Aczkolwiek w przypadku napięcia w regionie sojusznicy będą wymagali ich obecności. Jej brak mógłby być poczytany jako kapitulacja, co z kolei mogłoby uruchomić prochińskie kalkulacje polityczne w regionie, również wśród sojuszników. Paradoksalnie, co korzystne politycznie, może zaszkodzić wojskowo, gdyż jednostki i okręty w wysuniętych bazach mogą zostać zniszczone w początkowych minutach i godzinach wojny. 372 A.S. Erickson, D. Yang, On the Verge of a Game-Changer, „U.S. Naval Institute Proceedings”, 135.3, May 2009, s. 26–32. 373 F.-S. Gady, US Cyber Command’s Veiled Threat: China „Vulnerable” in Cyberspace, „The Diplomat”, 24.11.2014, http://thediplomat.com/2015/11/us-cyber-commands-veiled-threat-china-vulnerable-in-cybers-pace/, (dostęp 20.02.2016). 374 Dynamiczne zmiany w domenie cybernetycznej powodują, że trzeba je co jakiś czas „mapować” i „remapować” przed „gorącym”, „fizycznym” konfliktem, by w odpowiednim momencie uderzyć w słabe punkty. Z tej perspektywy nie ma wątpliwości, że konflikt cybernetyczny poprzedzi konflikt zbrojny i będzie probierzem nadchodzącej eskalacji. 375 Rozmowy autora z analitykami w Waszyngtonie i w US Naval War College, październik 2015. 376 Zadaniem będzie wyłączenie Chinom funkcjonowania tzw. ISR (Inteligence, Surveillance, Reconaissance), czyli zdolności wykrywania, namierzenia celów oraz naprowadzania na cel i oceny wyrządzonych szkód po uderzeniu, które są rdzeniem zdolności A2AD. 377 Ostatni system nawigacyjny LORAN-C, nieoparty na nawigacji z kosmosu, przestał działać 8 lutego 2010 roku w Straży Przybrzeżnej USA. 378 Należy pamiętać, że ten etap operacji będzie miał naturalną tendencję do eskalacji. 379 Zgodnie z koncepcją wojny powietrzno-morskiej wciągnięcie lotnictwa Chin w bitwę powietrzną nad wschodnią Japonią byłoby pożądane, gdyż pozwoliłoby zniszczyć gros tych sił w warunkach operacji, w której

Amerykanie działaliby w bliskości własnych baz oraz ochrony powietrznej Japonii i okrętów z systemem AEGIS. Chiny próbowałyby przeciwdziałać transportowi posiłków i zapasów do baz we wschodniej Japonii; próba przeciwdziałania napływowi uzupełnień byłaby uzasadnioną operacją, będącą jednocześnie pokusą-pułapką, w którą wpadłoby lotnictwo Chin – zob. Air-Sea Battle Concept, Point of Departure, CSBA. 380 Chińska flota podwodna nie dysponuje dużą autonomicznością operacji i zasięgiem, więc wystarczy należyte patrolowanie (samoloty ASW, okręty i podwodne sensory) przez USA i sojuszników archipelagu wysp Riukiu oraz cieśniny Luzon, by wykryć i zniszczyć okręty podwodne, które muszą przechodzić tamtędy pomiędzy rozlicznymi wyspami i mieliznami, by wyjść w pełen ocean na patrol bojowy. W tym wypadku geografia wojskowa Pacyfiku jest korzystna dla USA i sojuszników – A. Krepinevitsch, Why Air-Sea Battle?, CSBA. 381 Utrzymanie Japonii w wojnie i niedopuszczenie do załamania Japonii jest najważniejszym priorytetem koncepcji. Bez Japonii nie da się wygrać wojny z Chinami w pierwszym łańcuchu wysp – rozmowy autora z analitykami w Waszyngtonie, październik 2015, luty i marzec 2016. 382 Kabli, gazociągów, ropociągów, kabli światłowodowych oraz instalacji morskich eksploracji surowców. 383 Swobodne tłumaczenie własne autora mające w zamierzeniu oddać istotę zagadnienia. 384 Aaron L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle…, s. 117. 385 Rozmowy autora z analitykami w Waszyngtonie i w US Naval War College w Newport, październik 2015. 386 http://www.eia.doe.goc/cabs/China/Background.html (dostęp 20.02.2016); G. Collins, W. Murray, No Oil for the Lamps of China, „Naval War College Review”, 2008, vol. 61, no. 2, s. 79–95. 387 J. van Tol, Air Sea Battle, s. 76–77. 388 Słabością planu jest to, że mniejsze jednostki nie będą w stanie zatrzymać ogromnych statków jak tankowce, gazowce czy kontenerowce o długości kilkuset metrów, gdyż ich uzbrojenie po prostu nie będzie w stanie unieruchomić fizycznie tak wielkiego statku, a większe okręty Marynarki Wojenne USA będą prowadziły w tym czasie operacje bojowe przeciw flocie Chin. 389 J. van Tol, Air Sea Battle…, s. 78. 390 A.F. Krepinevich Jr., How to Deter China, the Case for Archipelago Defense, „Foreign Affairs”, March/April 2015, s. 78–86. 391 Japan’s Latest Military Exercise Sends a Message to China, „Stratfor”, 25.10.2013, https://www.stratfor.com/analysis/japans-latest-military-exercise-sends-message-china; Japan to practice defending an island in military exercises this month, https://johnib.wordpress.com/2014/05/04/japan-to-practice-defending-anisland-in-military-exercises-this-month;/ Japan to conduct island defense drill amid tension with China, http://www.reuters.com/article/2014/05/01/us-china-japan-islands-idUS-BREA4006U20140501; Ankit Panda, Japan to Conduct Island Defense Exercise on Uninhabited Island, „The Diplomat”, 2.05.2014, http://thediplomat.com/2014/05/japan-to-conduct-island-defense-exercise-on-uninhabited-island/ (dostęp 19.12.2015). 392 Sydney J. Freedberg Jr, US Army Plans Stockpiles in Vietnam, Cambodia: Hello China, „Breaking Defense”, 15.03.2015, http://breakingdefense.com/2016/03/us-army-plans-stockpiles-in-vietnam-cambodia-hello-china/ (dostęp 19.03.2016). 393 Tohru Lizu, Japan and China – A Comparison of Their Sea Power, „Sekai no Kunsen”, listopad 2004, s. 84– 91; rozmowy autora z Toshim Yoshiharą w US Naval War College, Newport, Rhode Island, październik 2015. 394 Zob. Toshi Yoshihara, Japan’s Competitive Strategies at Sea, w: Competitive Strategies for the 21st Century, s. 219–235; National Institute for Defense Studies, „East Easian Strategic Review”, Tokio, NIDS, 2010, s. 127. 395 Przykłady zob. Toshi Yoshihara, Japan’s Competitive Strategies at Sea…, s. 221; Japan Ministry of Defense, Defense of Japan 2009, czerwiec 2009, s. 56–57. 396 Ch.W. Hughes, Japan’s Remilitarisation, London 2009, s. 143; Roundtable Discussion, Can the SDF Forces Protect Japan?, „Sapio”, 22.06.2009, s. 8. 397 Japan to Beef Up Submarines to Counter Chinese Power, „The Chosun Ilbo”, 26.06.2010. 398 Feng Liang, Duang Tingzhi, Characteristics of China’s Sea Geostrategic Security and Sea Security in the New Century, „Zhongguo Junshi Kexue” (Chińska Myśl Wojskowa), 1.01.2007, s. 22–29. 399 Li Ziyu, Combat Uses of Japan’s Air Power, „Shipborne Weapons”, March 2007, s. 48. 400 Rozmowy autora z Toshim Yoshiharą w Naval War College, Newport, Rhode Island, październik 2015, oraz Toshi Yoshihara, Japan’s Competitive Strategies at Sea…, s. 223. 401 Zob. Gao Hui, Japan’s Military Deployment at Yonaguni Island and China’s Maritime Security, „Naval and Merchant Ship” 2009, 9, s. 26–29. 402 Niezależnie od technologii operacje neutralizacji zagrożenia minowego wymagają czasu, okrętów oraz cierpliwości, co spowalnia działania operacyjne, a co najważniejsze – dominację w powietrzu mającą na celu chronić nieposiadające obrony powietrznej okręty trałowce czy niszczyciele min. 403 Toshi Yoshihara, Japan’s Competitive Strategies at Sea…, s. 227. 404 Zob. T. Kelly, Exclusive: Japan’s far-flung island defense plan seeks to turn tables on China, „Reuters”, 18.12.2015, http://www.reuters.com/article/us-japan-military-china-exclusive-idUSKBN0U107220151218, (dostęp 10.01.2016). 405 Ibidem. 406 Więcej zob. Toshi Yoishihara, Red Star Over the Pacific: China’s Rise and the Challenge to U.S. Maritime

Strategy, Newport 2010; J.R. Holmes, A.C. Winner, Toshi Yoshihara, Indian Naval Strategy in the Twenty-first Century, New York 2009; J.R. Holmes, Toshi Yoshihara, Chinese Naval Strategy in the 21st Century: The Turn to Mahan, New York, 2008. 407 Rozmowy autora z Toshim Yoshiharą w US Naval War College, Newport, Rohode Island, październik 2015. 408 Toshi Yoshihara, Japan’s Competitive Strategies at Sea…, s. 229–230.

Rozdział IV

Rosnąca potęga wojskowa Chin na Zachodnim Pacyfiku a zmiana układu sił W wykonywaniu wyznaczonego zadania […] będzie Pan postępował zgodnie z zasadą skalkulowanego ryzyka, które należy interpretować jako unikanie ryzyka zaatakowania przez przeważające siły przeciwnika bez rzetelnej szansy zadania przeciwnikowi większych strat. – Chester W. Nimitz, admirał, w pisemnej instrukcji do admirała Jacka Fletchera poprzedzającej bitwę o Midway w 1942 roku409

4.1. Pozycja Chin na Zachodnim Pacyfiku Zgodnie z danymi Banku Światowego gospodarka Chin powiększyła się czterokrotnie pomiędzy rokiem 2000 a 2012. Oficjalne budżety wojskowe410 rosły jeszcze szybciej – z 20 miliardów USD w 2012 roku do 120 miliardów w 2013 roku, a rzeczywistości co najmniej do 145 miliardów411. Gospodarka Chin w latach 1996–2015 powiększyła się realnie o 442%. Wydatki na obronę zwiększyły się realnie o 620% (przyrost wynosił 11%)412. Od kilkunastu lat Chiny rozwijają swój potencjał wojskowy w sposób, który ma umożliwić wygranie wojny z USA na Zachodnim Pacyfiku413. Już w tej chwili dysponują zdolnościami służącymi dokładnie temu zadaniu: infrastrukturą do prowadzenia wojny w przestrzeni kosmicznej, ukierunkowanej na zniszczenie systemów rozpoznania w USA, zaawansowanymi zdolnościami wojny elektronicznej i prowadzonej w cyberprzestrzeni, rozpoznania oraz zdolnością atakowania celów na duże dystanse, w tym poza linią horyzontu (over-the-horizon), precyzyjnymi środkami rażenia (liczone w tysiącach rakiety balistyczne i manewrujące, odpalane z platform powietrznych, morskich i mobilnych wyrzutni lądowych w całym teatrze operacyjnym), coraz trudniej wykrywalnymi okrętami podwodnymi, w tym wyposażonymi w nowoczesne rakiety manewrujące i nowoczesne torpedy, rakietami balistycznymi odpalanymi z okrętów podwodnych, ogromnymi zasobami min morskich, wielowarstwowym

nowoczesnym systemem obrony powietrznej oraz samolotami nowych generacji, połączonym systemem rozpoznawczo-uderzeniowym w przestrzeni powietrznej, na morzu i pod wodą, umocnionymi i podziemnymi centrami dowodzenia, spinającymi systemy łączności i dowodzenia w połączony system zarządzania walką i świadomością sytuacyjną414, intensywnie rozwijanymi nowoczesnymi technologiami wojskowymi415. Pod względem operacyjnym chińskie piśmiennictwo wojskowe wspomina o następujących zadaniach dla chińskiego systemu rozpoznawczo-uderzeniowego416: • uniemożliwienie swobody operacyjnej systemów kosmicznych USA – strona chińska doskonale zdaje sobie sprawę, że amerykańskie rozpoznanie zależy od umieszczonych w kosmosie systemów nawigacji, komunikacji, namierzania i dowodzenia; • atak i zniszczenie wszystkich amerykańskich baz na Zachodnim Pacyfiku, w tym baz w Japonii, za pomocą rakiet balistycznych i manewrujących; • atak i zniszczenie wszystkich sił nawodnych USA w promieniu 1200 mil morskich od wybrzeża Chin, a tym samym wypchnięcie lotniskowców daleko poza zasięg, którym dysponuje uderzeniowe lotnictwo pokładowe US Navy, w tym to, które wejdzie do służby niebawem (wyposażone w samoloty F35C417), oraz inne okręty floty dysponujące pociskami manewrującymi o mniejszym zasięgu; • ograniczanie swobody operacyjnej podwodnej floty USA w wodach przybrzeżnych Chin poprzez system podwodnych senso-rów oraz min w wąskich przejściach morskich; używany wyłącznie w odniesieniu do amerykańskich analiz strategii chińskiej. • zwalczanie lotnictwa USA nad i w pobliżu Chin kontynentalnych oraz nad terytorium sojuszników (obrona powietrzna i samoloty myśliwskie); • dokonywanie cyberataków na amerykańskie centra dowodzenia, logistykę, systemy radarowe, łączność z dronami oraz bezzałogowcami rozpoznawczymi i uderzeniowymi, łączność kosmiczną, świadomość sytuacyjną, rozpoznanie oraz cywilne systemy informatyczne, bowiem siły zbrojne USA w dużym stopniu polegają na cywilnych systemach w komunikacji i systemach wspierających działanie sił zbrojnych. W sensie organizacyjnym za przygotowanie do cyberwojny odpowiada Czwarty

Departament Sztabu Generalnego armii Chin i sądząc po cyklu prowadzonych ćwiczeń w ciągu ostatnich kilku lat, jest gotowy do prowadzenia tego rodzaju zadań418. W szczegółach planiści amerykańscy zakładają, że atak mógłby wyglądać następująco: • w początkowych minutach konfliktu strona chińska będzie dążyła do uczynienia Amerykanów głuchymi (deaf), ogłuszonymi i niereaktywnymi (dumb) oraz ślepymi (blind) poprzez zniszczenie lub uszkodzenie amerykańskich satelitów rozpoznawczych zlokalizowanych na niskich orbitach, orbitalnych systemów podczerwieni, sensorów i satelitów komunikacyjnych. To ma zamiar osiągnąć poprzez uderzenia bronią o kierowanej energii (directed energy weapon), kinetycznej broni antysatelitarnej, zakłócania z ziemi oraz cyberatakami i atakami elektronicznymi; • zostaną przeprowadzone salwy uderzeń rakiet balistycznych, a po nich rakiet manewrujących przeciw amerykańskim i japońskim bazom morskim i powietrznym w regionie; po nich nastąpią ataki lotnicze. Najważniejszymi celami będą: bazy powietrzne Kadena (Japonia), Andersen (Guam) i Misawa (Japonia), najważniejsze centra logistyczne (Guam – lotniska i instalacje portowe) oraz najważniejsze cele logistyczne, takie jak zbiorniki paliwa lotniczego i okrętowego. Celem Chin będzie uniemożliwienie koncentracji wystarczających sił bojowych USA do przeprowadzenia uderzenia powietrznego na Zachodnim Pacyfiku przeciwko Państwu Środka419; • przeprowadzenie zmasowanych ataków rakietami balistycznymi bazowania lądowego oraz rakietami manewrującymi z samolotów i okrętów, w tym podwodnych, przeciw dużym okrętom US Navy i jej sojusznikom poruszającym się na morzu w odległości nawet 1500 mil morskich od wybrzeża Chin, a w szczególności w morzach przybrzeżnych Chin w pierwszym łańcuchu wysp. Celem będzie podniesienie siłom morskim poziomu ryzyka poniesienia strat do poziomu nieakceptowalnego operacyjnie i strategicznie420; • przecięcie amerykańskich i sojuszniczych morskich linii komunikacyjnych w całej Azji Południowo-Wschodniej i na Zachodnim Pacyfiku. Chińskie okręty atomowe będą prawdopodobnie przeprowadzać patrole blisko Hawajów na Pacyfiku i wyspy Diego Garcia na Oceanie Indyjskim, aby przecinać linie dostaw i uzupełnień płynących

do wysuniętych amerykańskich baz w regionie oraz w celu atakowania okrętów wojennych po to, by zmusić US Navy do poświęcenia dużej liczby okrętów do ochrony konwojów i działań przeciwko chińskim okrętom podwodnym z dala od wybrzeży Chin, uniemożliwiając tym samym istotne działania z wysuniętych baz z regionie bezpośrednio uderzających w machinę wojenną Chin421. W tym miejscu warto podkreślić, że amerykańskie linie komunikacyjne pozostawały właściwie niezagrożone od II wojny światowej, zatem zagrożenie spowoduje alokację i tak niewystarczającej liczby okrętów floty422 do zadań konwojowania i odciągnie je od podstawowego celu, jakim jest zwalczanie żeglugi i potencjału uderzeniowego Chin. Chińczycy również opracowali na swoich wodach przybrzeżnych (w szczególności Morza Południowochińskiego i Wschodniochińskiego) system sonarowego monitorowania dna morskiego i całej sieci podwodnych sensorów, co umożliwia wytwarzanie zakłóceń i fałszywego echa sonarowego. Będzie to komplikować amerykańskim okrętom podwodnym operowanie i rozpoznanie na i tak głośnych sonarowo (duży ruch statków i okrętów) morzach przybrzeżnych Azji. W wyniku tych działań siły zbrojne USA mogą znaleźć się w trudnej sytuacji operacyjnej, której cechami będą: • utrata wysuniętych bezpiecznych baz, które co najmniej przestaną być sanktuariami wolnymi od oddziaływania przeciwnika. Niewykluczona jest też możliwość ich całkowitego zniszczenia. Brak możności swobodnego użycia wysuniętych baz przekłada się na następujące skutki operacyjne: znacznie zmniejszona liczba wylotów samolotów (zniszczone lub uszkodzone pasy, magazyny paliwowe, inne urządzenia lotniskowe), gwałtownie zmniejszony obszar rozpoznania i powietrznej wojny przeciw okrętom podwodnym z powodu konieczności startowania samolotów z baz odległych od regionu, większe obciążenie zadaniami floty samolotów cystern powietrznych, znacznie zmniejszona przepustowość logistyczna w regionie, dłuższe okresy podejścia do strefy operacji dla okrętów z miejsc uzupełniania zapasów i amunicji, a więc mniej okrętów w strefie konfliktu – czyli kluczowe dla przebiegu operacji zmniejszenie nasycenia obecności. Marynarka Wojenna USA, w tym lotnictwo pokładowe, przyzwyczaiła się do operowania z sanktuariów na morzu bez obecności sił wrogich z symetrycznymi zdolnościami zwalczania okrętów US Navy. Tymczasem już teraz zasięg ofensywnych broni chińskich jest większy niż zasięg

pokładowego lotnictwa oraz rakiet manewrujących należących do Amerykanów, co ogranicza swobodę manewru i niweluje swobodną projekcję siły. Dysponujące krótkim zasięgiem amerykańskie lotnictwo taktyczne również będzie musiało korzystać z tankowania w powietrzu (a samoloty cysterny są łatwymi celami i muszą pozostać poza chińskim oddziaływaniem bojowym) lub pozostanie poza istotnymi akcjami bojowymi423; • utrata sanktuariów w świecie wirtualnym: przestrzeni kosmicznej, cyberprzestrzeni i przestrzeni elektromagnetycznej wraz z utratą świadomości sytuacyjnej, dowodzenia i łączności. Amerykańskie systemy dowodzenia, rozpoznania oraz uderzeniowe w zakresie broni precyzyjnych są uzależnione od szerokopasmowej komunikacji, a ta oparta jest na systemach i instalacjach umieszczonych w kosmosie, które do tej pory, poza pojedynczymi przypadkami zakłócania, nie były jeszcze nigdy przedmiotem skoordynowanego ataku. ChALW demonstruje coraz większą zdolność zakłócania i niszczenia satelitów orbitalnych, zwłaszcza na niskich orbitach. Wyeliminowanie systemu rozpoznania kosmicznego i uniemożliwienie korzystania z tej przestrzeni zarówno USA, jak i Chinom spowoduje wzrost przewagi po stronie chińskiej424 ze względu na chińskie podziemne kable fiber-optic i korzystanie z własnego terytorium, a więc możliwość znalezienia zamiennych metod łączności i dowodzenia na krótszych dystansach i mniejszym obszarze, niż muszą to robić siły zbrojne USA. Chiny inwestują ponadto pokaźne siły i środki w wojnę cybernetyczną i w wojskowym planie pięcioletnim na lata 2011– 2015 wydatki na działania cybernetyczne stały się nowym najważniejszym priorytetem wydatkowym425. Wiadomo także, że Chiny pracują nad radarami działającymi w systemie pasywnym oraz systemami wykrywania samolotów w podczerwieni, co ma umożliwić wykrywania amerykańskich samolotów uderzeniowych klasy stealth426. Wojna w cyberprzestrzeni przypomina walki o złamanie kodów przeciwnika w trakcie II wojny światowej, z Enigmą jako sztandarowym przykładem427. Nie jest przesadą stwierdzenie, że przewaga w cyberprzestrzeni, czy w ogóle w szeroko pojętej domenie wirtualnej, może okazać się decydująca w dużym konflikcie zbrojnym. Podobnie jak bombardowania strategiczne, w przyszłości cyberwojna może objąć sprawy

pozawojskowe i dotknąć finansów, transportu i infrastruktury krytycznej państwa428. Przy założeniu równomiernych strat po obu stronach w wyniku cyberataków Amerykanie będą w trudniejszej sytuacji ze względu na silne uzależnienie od wielkich ilości danych w rozbudowanych sieciach przekazywania informacji – zarówno tajnych, jak i jawnych. Przykładem jest zaopatrywanie logistyczne, w dużej mierze obsługiwane przez firmy komercyjne bez dodatkowych wojskowych zabezpieczeń. To poważna słabość USA, która może mieć ogromny negatywny wpływ na zdolności logistyczne. Ponadto, co do drugiego elementu konfrontacji w domenie wirtualnej, brak poważnego przeciwnika w zakresie wojny elektromagnetycznej od zakończenia zimnej wojny spowodował atrofię tych zdolności w siłach zbrojnych USA. Nie było zatem wystarczającego planowania i wykonywania operacji przy symetrycznym przeciwniku dysponującym zdolnościami do prowadzenia działań w spektrum elektromagnetycznym. Zakładano bowiem, że zdolność do projekcji siły USA będzie zawsze zapewniona, i to w każdej domenie. Amerykanom grozi utrata dostępu do obszarów, w których prowadzone są operacje bojowe, i co za tym idzie – utrata strategicznej i operacyjnej inicjatywy w czasie wojny. Skuteczne zastosowanie chińskiej koncepcji Buławy Zabójcy spowoduje, że Chiny uzyskają inicjatywę operacyjną i strategiczną429. Na to nałożyłaby się amerykańska polityczna potrzeba demonstracji siły wspomagającej sojuszników w regionie, która poprzedzałaby konflikt. Zważywszy na wysunięcie baz i odległość od USA, tym bardziej narażałoby te wysunięte w regionie siły amerykańskie, będące swoistymi zakładnikami polityki uspokajania i zabezpieczania sojuszników przed atakiem prewencyjnym ze strony Chin zaraz po rozpoczęciu konfliktu430. Po początkowym potężnym uderzeniu Chiny wykorzystałyby z pewnością fakt poważnych strat USA oraz niewykluczonej niechęci społeczeństwa amerykańskiego do wojny, która, zważywszy na potencjał Chin, zapowiadałaby się na długotrwałą i dotyczyłaby – jakby się mogło wydawać społeczeństwu – odległych od Ameryki spraw.

4.2. Rys operacyjnych

porównawczo-historyczny

koncepcji

Wyłaniająca się chińska koncepcja operacyjna, mająca przeciwdziałać amerykańskiej projekcji siły w regionie, wymaga przedstawienia w kontekście stosunkowo niedawno opracowywanych koncepcji operacyjnych, które próbowały znaleźć odpowiedź na wyzwania danego teatru operacyjnego i określonego przeciwnika, chociażby poprzez proces planowania operacji przy wykorzystaniu uwarunkowań geograficznych i zdolności technologicznych. Da się bowiem z tych porównań wyciągnąć pewne wnioski, w szczególności korelacji pomiędzy wymogami operacyjnymi a strategicznymi dla obu zresztą koncepcji operacyjnych (amerykańskiej i chińskiej), przewidzianych dla działań wojskowych na Zachodnim Pacyfiku431. 4.2.1. Wojskowa Rewolucja Techniczna (Revolution in Military Affairs) i sowiecki kompleks rozpoznawczo-uderzeniowy W roku 1992 Office of Net Assessment we współpracy z Biurem Sekretarza Obrony USA opublikowało raport o przyszłej wojskowej rewolucji technicznej (Revolution in Military Affairs, skrót RMA). Sowieccy teoretycy wojskowości już w latach 70. zwiastowali nadejście trzeciej, jak to wówczas określili, fali wojskowej rewolucji technicznej XX wieku. Pierwsza dotyczyła motoryzacji wojny, użycia lotnictwa i broni chemicznej w I wojnie światowej. Jej dojrzałą formą w czasie II wojny światowej były: niemiecka koncepcja Blitzkriegu (czyli operacji pancerno-zmechanizowanych z komponentem lotniczym), angloamerykańska koncepcja bombardowań strategicznych oraz przewidziana zarówno przez Japonię, jak i Stany Zjednoczone na zmagania na Pacyfiku koncepcja zastąpienia w bitwach morskich pancerników lotnictwem pokładowym startującym 432 z lotniskowców . Druga fala rewolucji technicznej nadeszła wraz z rozwojem pocisków balistycznych i broni atomowej i dojrzałą formę ujrzała w latach 70. XX wieku wraz z osiągnięciem równowagi nuklearnej USA– ZSRS. Trzecia fala rewolucji technicznej miała polegać na połączeniu amunicji precyzyjnej, sensorów i radarów dalekiego zasięgu, skomputeryzowanego systemu komunikacji i kontroli sytuacyjnej, czyli rozpoznania i uderzenia na dalekie odległości w jeden spójny i całościowy system rozpoznawczo-uderzeniowy. Marszałek Nikołaj Ogarkow, ówczesny Szef Sztabu Generalnego ZSRS, w 1984 roku zauważył, że rozwój pozajądrowych systemów zniszczenia daje możliwość drastycznego wzrostu

potencjału uderzeniowego, zbliżając je pod względem efektywności do broni nuklearnej433. Wtedy Sowieci wprowadzili do użycia termin kompleksu rozpoznawczo-uderzeniowego (z rosyjskiego: RUK – Рекогносцировочноyдарный комплекс). W 1997 roku Andrew Marshall, szef Office of Net Assessment, stwierdził, że Sowieci mieli rację, iż nowe możliwości zrewolucjonizują sposób prowadzenia wojny434. Upadek Związku Sowieckiego oraz asymetryczne wojny, w których udział brali Amerykanie w latach 90. XX oraz początkach XXI wieku, pozwoliły zapomnieć o RMA. Tymczasem Marshall w swoim biurze pracował i publicznie porównywał działania operacyjne USA w pierwszej wojnie irackiej w zakresie RMA do pierwszego wprowadzenia czołgów przez Brytyjczyków pod Cambrais w listopadzie 1917 roku. Podnosił wtedy, że pojawiła się nowa technologia połączona z nowym sposobem działania, ale jeszcze jest w stadium „raczkowania” (infancy). Stwierdził między innymi, że siły zbrojne USA znajdowały się w 1993 roku na poziomie roku 1922, jeśli chodzi o umiejętności użycia i konceptualizowania nowych zdolności wojskowych, które daje RMA w relacji do nowinek i możliwości z okresu w trakcie i zaraz po I wojnie światowej. Natomiast w marcu 2008 roku Marshall stwierdził, że siły zbrojne USA są bardzo niedojrzałe, jeśli chodzi o wykorzystanie spójnego systemu rozpoznawczo-uderzeniowego przewidzianego przez RMA i posługując się ponownie obrazowym porównaniem z konceptualizowaniem zdolności, jakie dała pierwsza rewolucja w sprawach wojskowych (czołgi i samoloty), że znajdują się odpowiednio na poziomie sprzed 1930 roku435. Zwrócił na przykład uwagę, że Amerykanie stosują nowy sposób prowadzenia wojny wobec talibów, zdemoralizowanej armii irackiej, terrorystów czy też powstańców i dżihadystów, a nie przeciwko symetrycznemu przeciwnikowi z własnym rozbudowanym, trwałym i odpornym kompleksem rozpoznawczo-uderzeniowym. Tymczasem potencjalni przeciwnicy, tacy jak Chiny – podnosił następnie Marshall – pracują nad własnym, coraz bardziej dojrzałym kompleksem rozpoznawczouderzeniowym, a zatem nad własnymi zdolnościami przewidzianymi w RMA, podczas gdy Amerykanie jeszcze nie dysponują własnym kompleksem, który byłby dojrzały i dysponował istotną przewagą nad innymi symetrycznymi przeciwnikami. Seminaria badające rozwój amerykańskiego RMA do 2015 roku

pokazały, że: amerykańskie poleganie wyłącznie na kosmosie w zakresie obserwacji i komunikacji jest poważną słabością. Nie ma już bowiem bezpiecznych sanktuariów dla sił zbrojnych USA – okręty nawodne mogą być zniszczone z coraz większych odległości, nawet będąc w ruchu, a lotniskowce będą miały coraz mniejsze szanse przetrwania na współczesnym polu walki. Załogowe samoloty, w tym również typu stealth, będą traciły swoje zalety operacyjne wraz z rozwojem sensorów i radarów oraz rozbudową zintegrowanej nowoczesnej obrony przeciwlotniczej. Bazy w Eurazji i jej obrzeżach będą podlegały intensywnemu działaniu ogniowemu przeciwnika z dużych odległości, wykorzystującego własne kompleksy rozpoznawczo-uderzeniowe na duże odległości. Amerykańska tradycyjna projekcja siły może więc być nieskuteczna, a przy tym zbyt kosztowna, by nadal praktykować ją w ten sam sposób. Seminaria wykazały ponadto, że sposób prowadzenia wojny może się zmienić znacznie bardziej pomiędzy rokiem 2015 a 2050, niż to miało miejsce na przykład pomiędzy rokiem 1990 a 2015436. W systemie walki RMA najważniejsza będzie zdolność utrzymania własnego systemu rozpoznawczo-uderzeniowego, czyli wspomniana tu już kilkukrotnie umiejętność prowadzenia i wygrania nowoczesnej bitwy zwiadowczej, przejawiająca się w zdolności do „zrolowania” lub „wyłączenia” systemu świadomości sytuacyjnej przeciwnika437 i skutecznej oraz trwałej ochrony swojego systemu. Niektórzy analitycy porównują sytuację sił zbrojnych USA do statusu otoczonej nimbem niezwyciężoności armii niemieckiej z okresu 1870–1914. Niemiecki nowoczesny system kolejowy, umożliwiający transport na wielka skalę, gęsta sieć telegramu pozwalająca scentralizować zarządzanie wojną, nowoczesne systemy broni oraz produktywność koncepcyjna i operacyjna sztabu generalnego Niemiec umożliwiały stosunkowo łatwe pokonanie przeciwników takich jak Austria i Francja, które jeszcze nie umiały prowadzić nowoczesnych wojen industrialnych438. W okresie 1870–1914 domniemana wyższość armii niemieckiej w całej Europie była uważana za bezsporny dogmat. Test nowych czasów pojawił się w 1914 roku, gdy Niemcy zostali zatrzymani pod Paryżem439. Pojawiły się bowiem symetryczne siły zbrojne, które nauczyły się prowadzić nowoczesną wojnę przemysłową, pozbawiając Niemcy wcześniejszej przewagi. 4.2.2. Koncepcja operacyjna wojny powietrzno-lądowej (Air-Land Battle)

Pomysłodawcą koncepcji operacyjnej wojny powietrzno-lądowej był generał Donn A. Starry, który dowodził Dowództwem Szkolenia i Doktryn w latach 1977–1981. Powodem pracy nad koncepcją było pragnienie uniemożliwienia Związkowi Sowieckiemu osiągnięcia przewagi dzięki jego dominacji liczebnej poprzez uruchomienie kolejnych fal ataku (drugiego i trzeciego rzutu). Wymagało to jednoczesnego uderzenia na sowieckie jednostki pierwszo- i drugorzutowe daleko w głąb zgrupowania przeciwnika. Do tego potrzebne było współdziałanie Sił Powietrznych i Armii (wojsk lądowych) oraz ścisła współpraca operacyjna i taktyczna pomiędzy nimi. Była to połączona doktryna sił zbrojnych440 na europejski teatr wojenny, stosowana w szkoleniu i ćwiczeniach operacyjno-taktycznych441. Warto pamiętać, że w połowie lat 70. Sowieci, będący u szczytu swojej potęgi geopolitycznej, uzyskiwali coraz większą przewagę konwencjonalną. Siły zbrojne USA borykały się wciąż z traumą wietnamską, a po profesjonalizacji służby wojskowej doskwierały im problemy z obsadzeniem etatów oraz wypełnieniem zadań (hollow army). Sytuacja na tzw. froncie centralnym w Europie wyglądała następująco: • armie NATO były słabsze liczebnie; • przewaga jakościowa sprzętu i szkolenia była niepewna; • nowe technologie (co udowodniła wojna Yom Kippur w 1973 roku) czyniły nowoczesne starcie szybszym i bardziej kosztownym sprzętowo, co – zważywszy na odległość USA od Europy – było słabością NATO; • ogromne armie drugiego rzutu Paktu Warszawskiego mogły wykorzystać każde przełamanie frontu i wlać się w powstałą lukę, • uwarunkowania polityczne nie pozwalały na rzutowanie obrony w głąb państw NATO („terytorium za czas”)442. W związku z powyższym wypracowana jako remedium koncepcja wojny lądowo-powietrznej zakładała „rozszerzenie pola bitwy” (extended battlefield) na odległość 150 kilometrów w głąb ugrupowania przeciwnika poprzez rozbudowę systemów rozpoznawczych (widzenie daleko w głąb) i systemów uderzeniowych (uderzanie daleko w głąb)443. Niszczenie przeciwnika na takiej głębokości przekładało się na zwłokę w jego działaniu, co przywracało inicjatywę operacyjną siłom NATO. To była istota koncepcji wojny lądowo-powietrznej. Koncepcja ta była również operacyjną podstawą dla pozyskania nowych zdolności uderzeniowych i technologii wojskowych: pocisków i bomb precyzyjnych, śmigłowców uderzeniowych, systemów

rozpoznawczych444, które służą do dnia dzisiejszego w siłach zbrojnych USA i są ikonami nowoczesności tych sił.

4.3. Asymetryczność i chińskie koncepcje operacyjne Początku konceptualizowania chińskich zdolności A2AD należy szukać w latach 90. XX wieku. Był to okres wykuwania się nowego postzimnowojennego ładu międzynarodowego, obfitujący w konflikty i kryzysy zbrojne, które przykuwały uwagę strategów i planistów chińskich445. Co prawda upadek Związku Sowieckiego rozwiązał Chinom kluczowy dylemat bezpieczeństwa z kierunku kontynentalnego, lecz z perspektywy oceny strategicznej sytuacja geopolityczna Państwa Środka stała się potencjalnie niestabilna i nowa sytuacja międzynarodowa, charakteryzująca się brakiem oddziaływania silnego północnego sąsiada, groziła zmianą dorozumianego sojuszu USA–Chiny, zapoczątkowanego polityką Nixona i Kissingera. To wszystko w konsekwencji groziło narastaniem rywalizacji z najmocniejszymi w historii i coraz pewniejszymi siebie Stanami Zjednoczonymi, które, jak pokazały kolejne interwencje, nie rezygnowały z użycia siły w stosunku do innych państw. Pokonanie w 1991 roku Saddama Husseina, a w szczególności styl, w jakim uważana za potężną armia iracka została rozgromiona, było pierwszym z sygnałów alarmowych w Pekinie. Z perspektywy Państwa Środka w nowym porządku światowym Amerykanie jednostronnie (ewentualnie przy przekonaniu państw chętnych lub sojuszników) byli w stanie dokonywać operacji wojskowej wymierzonej w przeciwnika dysponującego pokaźną siłą wojskową446. Pierwsza wojna w Zatoce unaoczniła przewagę militarną USA właściwie nad każdym innym państwem. Stratedzy chińscy zaczęli wówczas w swoich analizach krytycznie oceniać zdolności własnych sił zbrojnych, a wojna pokazała, że nowe technologie będą odgrywały decydującą rolę w przyszłych konfliktach. Chiny powinny zatem – według swoich ówczesnych ocen – szykować się do „wojen lokalnych o dużym stopniu nasycenia technologią wysoką”447. W tym czasie zbiegło się to ze wspomnianą wcześniej koncepcją rewolucji w sprawach wojskowych (Revolution in Military Affairs, RMA). W marcu 1996 roku, po kilku miesiącach rosnącego napięcia, Chiny odpaliły kilka nieuzbrojonych rakiet balistycznych w kierunku wód blisko wybrzeży Tajwanu. Była to demonstracja siły w obliczu politycznej atmosfery na

Tajwanie, gdzie toczyła się debata na temat ogłoszenia niepodległości, co dla elit w Pekinie było nie do zaakceptowania. Administracja USA odpowiedziała, wysyłając dwie lotniskowcowe grupy bojowe w pobliże wyspy448. Pokaz siły został rozwiązany pokojowo, ale od tej pory Amerykanie i Chińczycy zaczęli liczyć się z możliwością konfrontacji zbrojnej. Ten kryzys dał Chińczykom impuls do pracy nad konkretnym zestawem zadań operacyjnych, których celem miałoby być uniemożliwienie amerykańskiej projekcji siły w pobliżu Tajwanu. Od tej pory w Chinach zaczęły zapadać decyzje zakupowe oraz dotyczące badań rozwojowych449. Wojna w Kosowie w 1999 roku potwierdziła tylko obawy Chin związane z amerykańską przewagą wojskową. Jak argumentowano w Pekinie, tym razem Amerykanie nawet nie starali się o autoryzację ONZ, a jedynie zebrali wokół sprawy sojuszników z NATO i zaatakowali Serbię, odrywając od niej całą prowincję, co – zważywszy na kwestie separatystyczne w Chinach – musiało budzić prawdziwą zgrozę w Pekinie450. Kilka lat później w Iraku Amerykanie poczynili kolejne postępy w technologiach wojskowych451. Operacje w Kosowie i Iraku ugruntowały wśród analityków chińskich przekonanie, że pokój i rozwój nie są w rzeczywistości przewodnimi tendencjami w sprawach międzynarodowych. Te wnioski, co logiczne, zmusiły Chiny do przygotowań związanych z odparciem ewentualnego ataku Stanów Zjednoczonych452. Na przełomie wieków teoretycy wojskowości i planiści osiągnęli konsensus co do podstaw, jak chińska koncepcja operacyjna powinna wyglądać453. Wyglądało na to, że Amerykanie byli na drodze do opracowania tego, co sowieccy teoretycy wojskowości określili we wczesnych latach 80. kompleksem rozpoznawczouderzeniowym (RSC – reconnaissance-strike complex). Aby pokonać te zdolności, Chiny musiały opracować własny RSC, tylko z chińskimi charakterystykami. RSC ma na celu zlokalizowanie przeciwnika, jego systemów broni i obiektów oraz zneutralizowanie ich lub zniszczenie za pomocą broni niekinetycznych (cyberatak i impuls elektromagnetyczny) oraz precyzyjnych uderzeń kinetycznych na dużą odległość. Skuteczne użycie RSC paraliżuje przeciwnika i umożliwia przeprowadzenie kolejnych ataków z minimalnymi stratami własnymi. Chińczycy zdawali sobie sprawę, że będą musieli zmierzyć się z przeciwnikiem dysponującym lepszym uzbrojeniem, ale

technologia nie będzie miała decydującego znaczenia, bowiem sprzyjać Chinom będą „przewagi geopolityczne, dyplomatyczne, geografia oraz uwarunkowania logistyczne”454. Chińczycy zrozumieli, że Amerykanie będą zmuszeni dokonywać projekcji siły na duże odległości, co zabierze czas oraz będzie istotnie zależne od niczym niezagwarantowanego dostępu do baz i portów sojuszników. Nawet z poparciem sojuszników siły USA będą działać na bardzo rozciągniętych liniach logistycznych i komunikacyjnych. Ponadto zachodzi poważana asymetria determinacji politycznej – niektóre kwestie sporne, jak Tajwan, nie będą według Chińczyków tak istotne dla bezpieczeństwa USA, jak dla Pekinu. To zostało uznane za słabość Amerykanów, którą można wykorzystać455. Ocena zdolności wojskowych, trendów technicznych, stałych geograficznych oraz uwarunkowań geopolitycznych doprowadziła do postawienia czterech wymogów operacyjnych dla ChALW: dominacji informacyjnej i informatycznej, wynikających z wygrywania nowoczesnej bitwy zwiadowczej, pozyskania zdolności uderzeniowych, w tym w systemów rozpoznania przeciwnika, wzmacniając tym samym własne zdolności obronne, oraz pozyskania i dopracowania zdolności do uderzenia wyprzedającego (prewencyjnego)456. Nie posługując się pojęciem A2AD, chińskie piśmiennictwo wojskowe opisuje operacje i taktykę całkowicie odpowiadające A2AD457. Wydaje się, że najbliższym terminem używanym przez stronę chińską, a opisującym koncepcję operacyjną, jest pojęcie „Aktywne Strategiczne Kontruderzenia po Zewnętrznych Liniach” (Active Strategic Counterattacks on Exterior Lines, ASCEL)458. Myśl leżąca u podstaw ASCEL została wyłożona w artykule (2001 rok) majora generała Penga Guangijana, doświadczonego teoretyka z Akademii Spraw Wojskowych (AMS), i została inkorporowana do Wiedzy o strategii wojskowej – podręcznika doktrynalnego Akademii Spraw Wojskowych w tym samym roku. ASCEL wskazuje, iż celem Chin będzie uderzyć „wyprzedzająco, głęboko i mocno” w nadciągającego przeciwnika. Stratedzy chińscy przekonują, że pierwszy strzał w wojnie jest czymś innym na poziomie polityczno-strategicznym, a czymś innym na taktycznym. Po naruszeniu swojej suwerenności kraj jest uprawniony do uderzenia wyprzedzającego na poziomie taktycznym. Za naruszenie suwerenności uważane może być też polityczne wsparcie dla separatystów i innych „rozłamowców”459. ASCEL nakazuje, by starać się uderzyć wyprzedzająco

na jak największy dystans, zamiast biernie czekać. A w dobie nowoczesnego rozpoznania Chiny muszą postawić linię obronną (tzw. perymetr) jak najdalej – im dalej, tym lepiej. Celem mają być systemy bojowe przeciwnika, ale też bazy i inne cele mające znaczenie dla prowadzenia operacji przez wroga. O ile opublikowane źródła chińskie nie podają, co w ASCEL należy rozumieć jako zewnętrzne linie, zakłada się, że odpowiadają one pierwszemu łańcuchowi wysp460. Poza opracowywaniem koncepcji operacyjnych Chiny, korzystając ze wzrostu gospodarczego, wydają coraz więcej realnych środków finansowych na obronę. Po protestach na placu Tiananmen w 1989 roku skoczyły one o 15% i rosną co roku o co najmniej 10%. Nawet uwzględniając inflację, wzrosty są imponujące, wynosząc rocznie średnio 11% w okresie 2002–2011. Równie imponujące jest to, że dzieje się to bez dodatkowego obciążenia budżetu, gdyż gospodarka Chin rośnie w takim tempie, że wydatki wojskowe w stosunku do PKB nie tylko nie wzrosły, ale nawet najprawdopodobniej spadły w ostatnich latach i wynoszą mniej niż 2% PKB461. Jednocześnie wydatki ukierunkowano przede wszystkim zgodnie z koncepcjami odpowiadającymi wyżej opisanej koncepcji ASCEL462. Przykładowo w roku 2015 Chiny miały dysponować setką satelitów wojskowych i obserwacyjnych służących namierzaniu celów przeciwnika463. Jednocześnie do służby wchodzą w zupełnie gwałtownym tempie kolejne rodzaje bezpilotowych dronów464 oraz radary monitorujące przestrzeń poza linią horyzontu, co w połączeniu z satelitami i dronami pozwala połączyć wszystkie dane w jeden obraz bitewnej świadomości sytuacyjnej, umożliwiając prowadzenie nowoczesnej bitwy zwiadowczej i namierzanie oraz rażenie celów na wielkie odległości465. W ciągu ostatniej dekady postęp w powyższej dziedzinie jest uderzający, a nowe zdolności pozwalają dowódcom podejmować decyzje w czasie rzeczywistym i skracać czas ich wykonania, co w A2AD jest niezmiernie istotne466. Mając możliwość rozpoznania na wielkie odległości, Chiny dysponują już także zdolnościami rażenia baz USA oraz ich sojuszników467 aż po północno-wschodnią Japonię, a nawet (według najnowszych informacji) od niedawna również na bazę, infrastrukturę i port na wyspie Guam468. To samo dotyczy zdolności defensywnych wobec ataku USA w postaci zagłuszania systemów przeciwnika, zwalczania satelitów wojskowych i obserwacyjnych USA469,

cyberwojny, przeciwdziałania elektromagnetycznego oraz zwalczania kinetycznego samolotów oraz rakiet próbujących przełamać obronę powietrzną Chin. W tym celu Chiny unowocześniły systemy obrony powietrznej poprzez wprowadzenie własnych systemów AWACS oraz stworzenie zintegrowanego systemu obrony powietrznej (IADS – integrated air-defence system). Według ostatnich doniesień opracowano urządzenia zdolne, pod pewnymi warunkami, wykrywać samoloty trudno wykrywalne przez radary (stealth)470. Jednocześnie, zdając sobie sprawę, że niektóre samoloty i rakiety przebiją się przez obronę powietrzną, Chiny poczyniły ogromne nakłady w pasywne środki defensywne, takie jak podziemne bunkry dla centrów dowodzenia, jaskinie i podziemne tunele czy też rozproszenie najwartościowszych systemów bojowych i obserwacyjnych471. Wszystko to razem stawia cztery wzajemnie powiązane wyzwania operacyjne dla USA. Po pierwsze dynamiczny rozwój chińskich zdolności A2AD znacząco podwyższa poziom ryzyka amerykańskiej projekcji siły: lotniskowce mogą zostać zatopione, a bazy w regionie zniszczone. Po drugie posiadanie takich zdolności A2AD przez Chiny samo w sobie powoduje powstanie wątpliwości u sojuszników USA, czy amerykańskie gwarancje są wiarygodne, co podważa trwałość i sensowność ich sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Bowiem wiarygodna strategia wojskowa, oparta na koncepcji operacyjnej zdolności, przy pomocy których można ją wykonać, są niezbędne dla uspokojenia sojuszników i odstraszenia przeciwnika. Tymczasem chiński rozwój zdolności system uruchomił kalkulacje strategiczne u sojuszników USA, czy bazy w regionie są w stanie przetrwać i czy Stany Zjednoczone są w stanie przyjść im z pomocą w przypadku konfliktu z Chinami. Negatywna odpowiedź na to pytanie mogłaby doprowadzić do przeorientowania polityki tych krajów w kierunku prochińskim. Tym samym Pekin, wzmacniając swoje zdolności system na wypadek wojny, w sensie strategicznym już teraz dokonuje poróżnienia interesów sojuszników i Amerykanów (tzw. decoupling)472. Trzecim wyzwaniem jest bycie przez USA po złej stronie kosztowej konfrontacji. Chiny osiągają swoje cele, wypychając zdolności projekcji siły USA za pomocą stosunkowo niedrogich systemów, a Amerykanie próbują utrzymać te zdolności za dużo większe kwoty, starając się jednocześnie znaleźć sposób na obniżenie kosztów i znalezienie bardziej konkurencyjnej metody. Być może plan chiński obejmuje także i to, że na dłuższą metę brak

znalezienia rozwiązania tego problemu przez Amerykanów może doprowadzić do „poddania” przez Amerykanów Zachodniego Pacyfiku w wyniku niemożliwości finansowego utrzymania dotychczasowego układu sił. Czwartym wyzwaniem jest to, że chińskie zdolności A2AD są rozwijane „na serio”, czyli rośnie stopień ich rozwinięcia operacyjnego oraz potwierdzona manewrami i ćwiczeniami ich skuteczność, a zatem poczucie siły liderów w Pekinie będzie rosło również w kontekście gry strategicznej, obliczonej na stworzenie nowego ładu bezpieczeństwa, co będzie wymagało kolejnych konfrontacji politycznych popartych realnymi zdolnościami wojskowymi. To może przerodzić się w konflikt zbrojny w wyniku złej oceny rozwoju sytuacji (misjudgement), błędnej oceny intencji, zdolności, interesów i perspektywy przeciwnika (misperception) lub w wyniku przypadku (accident). Geografia wojskowa Zachodniego Pacyfiku i mórz przybrzeżnych Azji Południowo-Wschodniej ma kluczowe znaczenie dla formowania koncepcji operacyjnej mającej na celu przywrócenie USA swobody manewru i projekcji siły. Geografia dyktuje na przykład, że konflikt musi być rozstrzygnięty w przestrzeni powietrznej i na morzu. Warto podkreślić, iż rozmiary teatru operacji są ogromne w porównaniu do Europy i Zatoki Perskiej473. Chińscy teoretycy wojskowości wyróżniają dwa łańcuchy wysp, konstytuujące podstawę geograficzną rozszerzania morskich stref wpływów Chin. Bazy wojskowe USA znajdują się zatem w niekorzystnej sytuacji operacyjnej. Są nieliczne i bardzo duże oraz zlokalizowane na kilku izolowanych wyspach będących w zasięgu oddziaływania bojowego Chin474. Cała logistyka amerykańska koncentruje się właściwie wokół kilku najważniejszych węzłów logistycznych. Najważniejsza baza powietrzna i morska na Zachodnim Pacyfiku znajduje się na wyspie Guam. To wielka słabość, gdyż łatwo ją zaatakować i zniszczyć, jako że jest dużym, „miękkim” celem. Chiny tymczasem dysponują głębią strategiczną ze względu na ogrom kontynentalnych Chin właściwych (nie wspominając o górach475, tunelach, jaskiniach, wyżynach i terenach zurbanizowanych, gdzie bardzo trudno namierzyć oraz likwidować cele wojskowe). Chińczycy mogą polegać na rozproszonych systemach łączności i dowodzenia oraz rażenia celów ukrytych w głębi Chin kontynentalnych. Stany Zjednoczone są związane traktatami dotyczącymi obrony Japonii

i Korei Południowej, a przez prawo amerykańskie – obrony Tajwanu w przypadku zbrojnej napaści Chin. Te trzy podmioty nie mają głębi strategicznej, muszą więc być bronione i zaopatrywane z morza za pomocą okrętów i statków. Leżą bardzo blisko Chin, zatem mogą być masowo atakowane przez wojska rakietowe, a przychodzące z pomocą siły USA muszą umieć przetrwać i operować w strefie zagrożenia chińskim oddziaływaniem bojowym. Jawna słabość USA byłaby zapewne katalizatorem do wyścigu zbrojeń, w tym zapewne nuklearnych w regionie. Obrona Japonii pozostaje strategicznym i operacyjnym imperatywem najwyższego rzędu476. Japońskie Siły Samoobrony dysponują poważną siłą bojową, w szczególności powietrzną i morską, która może istotnie wzmocnić siły USA w zakresie niektórych misji bojowych, takich jak: konwojowanie, działania przeciwko okrętom podwodnym, morskie rozpoznanie, morskie operacje minowe i antyminowe i obrona antyrakietowa. Nie zmienia to jednak faktu, że duże bazy USA w Japonii: bazy lotnicze na Okinawie (Kadena) i Iwakuni oraz bazy morskie w Yokosuka i Sasebo znajdują się w zasięgu uderzeniowym Chin i to zarówno wojsk rakietowych, jak i samolotów sił powietrznych PLAAF. Dotyczy to także baz japońskich sił powietrznych w zachodniej Japonii. Obrona Tajwanu już dzisiaj jest problematyczna477. Poza rakietami podstawowym powodem powyższego stanu jest fakt ogromnej przewagi Chin w powietrzu nad siłami powietrznymi Tajwanu, ale także nad lotnictwem USA, zważywszy na liczbę samolotów, wskaźnik wylotów i częstotliwość oraz długość misji lotniczych, które Amerykanie muszą generować ze swoich odległych baz, by toczyć bitwę powietrzną nad Tajwanem. Przewaga ilościowa w tych kategoriach spowoduje duże trudności USA, nawet przy założeniu dużego czynnika zestrzeleń lotnictwa chińskiego w pierwszych dobach konfliktu478. Obrona Korei Południowej będzie także bardzo trudna, zważywszy na lądowy dostęp do niej Chin poprzez terytorium Korei Północnej. Jeśli Amerykanie utraciliby inicjatywę operacyjną oraz możliwość obrony wysuniętych baz, cała strategia wojenna USA musiałaby się fundamentalnie zmienić, jako że starcie najprawdopodobniej przekształciłoby się w długi, wyniszczający konflikt. Planiści wojny powietrzno-morskiej uważają, że aby zniechęcić Pekin do uwierzenia w możliwość wygrania w długim konflikcie, siły zbrojne USA powinny mieć przygotowany plan

wprowadzenia „odleglej blokady” (distant blockade)479 na morską komunikację handlową i surowcową do i z Chin. Sukces w dłuższym konflikcie zależałby od sił zbrojnych USA i ich zdolności do przywrócenia dostępu do wysuniętych baz oraz szlaków morskich, tak by pozbawić Chiny zysków z wojny, co wymagałoby zdegradowania chińskich zdolności A2AD, w tym zniszczenia wybranych fabryk zbrojeniowych, na przykład tych produkujących rakiety. W tym miejscu ważne jest, by pamiętać, że USA muszą utrzymywać możliwość mobilizacji własnej bazy przemysłowej. Zwłaszcza tej produkującej precyzyjną amunicję wystrzeliwaną spoza zasięgu przeciwdziałania przeciwnika (stand off) i dalekiego zasięgu (long range)480. Zdolność takiej mobilizacji będzie miała krytyczne znaczenie i od niej może zależeć sukces lub porażka w długotrwałej wojnie481.

4.4. Kwestia nuklearna Kwestia nuklearna w razie ewentualnego konfliktu pomiędzy USA a Chinami sprowadza się w dużej mierze do tego, czy strona zaatakowana będzie w stanie wykonać poważne nuklearne uderzenie odwetowe (second strike capability). Z punktu widzenia strategii bowiem, jeśli każda ze stron ma poważne zdolności do przetrwania uderzenia wyprzedzającego i do wyprowadzenia własnego nuklearnego uderzenia odwetowego, to ryzyko wojny nuklearnej należy ocenić jako niskie, a stabilność nuklearna jest przewidywalna. Trudno bowiem zakładać, by ktokolwiek przy zdrowych zmysłach rozważałby atak nuklearny w sytuacji, gdy musiałby się zmierzyć z takim samym odwetem. W najbliższej przyszłości, na przykład w roku 2017, Stany Zjednoczone będą miały wciąż ogromną przewagę nad Chinami w liczbach głowic jądrowych (13 do 1)482 oraz w sposobach ich przenoszenia. Niemniej jednak, chociażby przeprowadzone przez RAND Corporation w 2015 roku, symulacje wojenne amerykańsko-chińskiego kryzysu nuklearnego wykazały, że w ewentualnej wojnie amerykańsko-chińskiej zarówno w przeszłości, w roku 2010, jak i w roku 2017, wystarczająco dużo chińskich głowic nuklearnych i ich nośników przetrwałoby pierwsze uderzenie amerykańskie, by wykonać potężne uderzenie odwetowe483. To bezspornie wykazuje, że żaden przywódca nie może rozważać ataku nuklearnego na Chiny, nie licząc się ze skutecznym uderzeniem

odwetowym484, a to wpływa poważnie na potencjał kontroli eskalacji ewentualnej konwencjonalnej wojny powietrzno-morskiej pomiędzy USA a Chinami na morzach przybrzeżnych Azji. Nuklearna wymiana strategiczna wymagałaby również rozstrzygnięcia roli w niej Rosji, gdyż w powodu geografii oraz kształtu kuli ziemskiej rakiety balistyczne dalekiego zasięgu, aby osiągnąć cele w USA lub w Chinach, musiałaby przelecieć nad Rosją, która przecież dysponuje własnym potężnym strategicznym arsenałem nuklearnym oraz systemem wczesnego ostrzegania i obserwacji takiego ataku, co znacząco komplikuje proste rachuby i, wydaje się, mitygująco działałoby na stronę chętną do wykonania uderzenia nuklearnego485. Chińscy analitycy wiedzą, że Stany Zjednoczone od długiego czasu rezerwują sobie prawo do użycia broni nuklearnej nawet jako pierwsze, w sytuacji gdy środki konwencjonalne okażą się niewystarczające do obrony interesów USA i ich sojuszników. Jakby nie było, ochronny parasol USA dla najbliższych sojuszników sprowadza się do obietnicy użycia takiej broni w ich obronie w sytuacji ekstremalnej486. Planiści chińscy nie mogą jednak być zupełnie pewni, że Stany Zjednoczone powstrzymają się od odpowiedzi nuklearnej, szczególnie w obliczu skutecznego, konwencjonalnego ataku wyprzedzającego na siły zbrojne USA w regionie. Ich ocena będzie zależała od szacunku ryzyka USA dla brnięcia w taką konfrontację, oraz tego, jak decydenci w USA będą oceniali możliwą odpowiedź nuklearną Pekinu i jego oceny funkcjonowania tzw. progów (firebreaks) decyzyjnych, od których zależy dalsza eskalacja. Racjonalni analitycy mogliby założyć, że Stany Zjednoczone nie zaryzykują zniszczenia Los Angeles w wyniku uderzenia nuklearnego na Chiny w odwecie za Tajpej, w szczególności w kontekście zlokalizowanego konfliktu np. na Morzu Południowochińskim, realizowanego przez Chiny w celu stworzenia nowego ładu regionalnego ze zredukowaną rolą USA487. Tu pojawia się problem eskalacyjności wyprzedzającego uderzenia chińskiego na szeroką skalę na bazy i instalacje w regionie oraz pytanie, kiedy ten próg byłby przekroczony. Obecne refleksje na temat ryzyka eskalacji nuklearnej wśród kierownictwa Chin mogą zostać zmniejszone w wyniku rozwinięcia własnych zdolności uderzenia odwetowego, a Chiny właśnie wydają się takie zdolności rozwijać, zwłaszcza jeśli chodzi o rakiety międzykontynentalne bazowania lądowego i morskiego na okrętach podwodnych.

Paradoksalnie, niepokojące jest to, że wiara we własne nuklearne zdolności odwetowe może przekonać decydentów, iż konflikt zbrojny będzie utrzymany na poziomie konwencjonalnym, co może pchnąć region do wojny konwencjonalnej, zważywszy na wyczuwalne usunięcie lub przynajmniej poważne zredukowanie strachu stron przed eskalacją nuklearną. Krytycy koncepcji wojny powietrzno-morskiej często podnoszą, że w razie wojny amerykańskie ataki na krytyczne cele w Chinach kontynentalnych mogą doprowadzić do wybuchu pełnoskalowej wojny nuklearnej. Pekin wprawdzie deklaruje, że nie użyje tej broni jako pierwszy, lecz niektórzy chińscy analitycy sugerują w ostatnich latach, że Chiny mogą użyć jej w odpowiedzi na pewne rodzaje ataków konwencjonalnych488. Celem tych wypowiedzi jest zapewne podniesienie progu ryzyka planistom amerykańskim, pracującym nad koncepcją konwencjonalnej wojny powietrzno-morskiej (w jej wariancie bezpośrednim opisanym wyżej). Wymiana konwencjonalnych uderzeń na Zachodnim Pacyfiku, z pominięciem celów w Chinach kontynentalnych, wydaje się mieć mniejszą zdolność do eskalacji. Łatwo bowiem sobie wyobrazić reakcję decydentów w Pekinie, gdy ich system dowodzenia zostanie ogłuszony i oślepiony, bowiem ataki amerykańskie nawet przez przypadek mogą być wymierzone w chińskie wyrzutnie rakiet balistycznych i systemów naprowadzania wojsk nuklearnych, zaś nowoczesna bitwa zwiadowcza może doprowadzić do kolejnego wyłączania systemów wczesnego ostrzegania i radarów chińskich. W tym chaosie i w poczuciu zagrożenia może dojść do uderzenia nuklearnego poprzez, wydaje się, podjęcie nielogicznej i nieadekwatnej decyzji o ataku nuklearnym. Zwłaszcza jeśli Chińczycy uznaliby, że albo użyją swoich sił nuklearnych, albo je rychło utracą489. To bardzo niepokojąca perspektywa z punktu widzenia eskalacji konfliktu i główna oś krytyki wariantu bezpośredniego w koncepcji wojny powietrzno-morskiej. Te refleksje muszą być dobrze przemyślane przed podjęciem decyzji o uderzeniu na kluczowe cele w Chinach kontynentalnych. I odwrotnie, USA nigdy nie wykluczyły, że użyją broni nuklearnej jako pierwsze. Wręcz przeciwnie – amerykańska doktryna rozszerzonego odstraszania (extended deterrence) zdawała się sugerować, że parasol nuklearny USA, a zatem ryzyko amerykańskiego uderzenia odwetowego, dotyczy także sytuacji ataku ewentualnego napastnika na sojuszników USA. Warto w tym miejscu

wskazać, że przeprowadzone ostatnio duże redukcje w arsenale atomowym USA mogą osłabiać ten wyraźny uprzednio przekaz490.

4.5. Amerykańskie plany na przyszłość 3 września 2014 roku sekretarz obrony USA Chuck Hagel wygłosił przemówienie491, które może zostać ocenione jako historyczne i wpisujące się w założenia wynikające z koncepcji wojny powietrzno-morskiej. Hagel potwierdził w nim, że USA borykają się z nasilającymi się wyzwaniami dla swojej dominacji wojskowej w różnych częściach świata, a Pentagon będzie zmuszony do skonfrontowania się z nowymi realiami, sprowadzającymi się do konstatacji, że Chiny, ale także Rosja, weszły w posiadanie nowoczesnych technologii wojskowych, które utrudniają lub uniemożliwiają Stanom Zjednoczonym skuteczną i relatywnie bezkosztową projekcję siły w Eurazji, na której to zdolności (poprzez US Navy i US Marine Corps) oraz w oparciu o sieć baz zlokalizowanych u regionalnych sojuszników (poprzez US Army i US Air Force) opierała się globalna dominacja USA po II wojnie światowej. Jak już kilkukrotnie w niniejszej książce wspomniano, nowe technologie opanowane przez potencjalnych przeciwników Ameryki wykorzystują zdolności anti-access, access denial (A2AD) i umożliwiają zwalczanie sił operacyjnych USA oraz amerykańskich regionalnych baz w Rimlandzie (na obrzeżach Eurazji) z odległości przewyższających amerykańskie zdolności rażenia, podnosząc tym samym ryzyko strat przy sprowadzaniu posiłków zza oceanu do nieakceptowalnego poziomu. Chiny na przykład opanowały zdolność zwalczania i skutecznego przeciwstawienia się swobodnej projekcji siły USA na Zachodnim Pacyfiku aż po tzw. pierwszy łańcuch wysp: Japonię, Riukiu, Tajwan, Luzon, Filipiny, Morze Południowochińskie, a nawet po bazę floty i sił powietrznych Andersen na wyspie Guam. Sekretarz Obrony USA Hagel ogłosił powstanie tzw. trzeciej strategii offsetowej, która ma być w nadchodzącej przyszłości wypełnieniem technologicznym koncepcji wojny powietrzno-morskiej. Koncentruje się ona na potrzebie innowacji, które mają zmienić istotnie rachunek strategiczny i odwrócić z korzyścią dla USA coraz bardziej negatywny trend w rywalizacji strategicznej USA–Chiny, w szczególności w relacji koszt – efekt. W tym sensie ma odegrać podobną rolę jak strategia New Look z czasów Eisenhowera czy Air-Land Battle za sekretarza obrony Harolda Browna w latach 70. XX wieku. Wówczas planiści poszukiwali metod

technologicznego poradzenia sobie z przewagą liczebną Sowietów. W latach 50. XX wieku New Look sprowadzała się do tworzenia arsenału nuklearnego, a w latach 70. chodziło m.in. o zastosowanie nieznanych Związkowi Sowieckiemu zaawansowanych systemów cyfrowoelektronicznych i technologii informacyjnej na polu walki, co pozwoliło zbudować nową generację broni inteligentnych, sensorów, dowodzenia i zobrazowania pola bitwy, aplikowanych do koncepcji bitwy powietrznolądowej z jej poszerzoną strefą bitwy w głąb, wraz z całą gamą nowych środków bojowych, które skokowo zwiększyły potencjał sił zbrojnych USA w Europie. Nowa strategia offsetowa ma wymusić myślenie innowacyjne, w tym w zakresie nowych form organizowania sił zbrojnych USA. Zwłaszcza że siły te z wielu powodów będą liczebnie słabsze (zgodnie z pomysłem na lean and agile forces)492. Filarami technologicznymi potencjalnych przewag mają być: operacje bezzałogowe powietrzne i podwodne, wojna pod wodna w całym swoim spektrum, operacje połączone z tzw. distributed lethality przy pomocy całej sieci systemów uderzeniowych, sensorów i systemów naprowadzających, operacje powietrzne bardzo dalekiego (także globalnego) zasięgu o obniżonej wykrywalności, złożone bojowe procesy inżynieryjne, ich integracja i działanie – a więc robotyka i zautomatyzowane współdziałanie autonomicznych systemów o dużej dzielności i długotrwałości. Obecnie siły zbrojne USA muszą mierzyć się z następującymi problemami ze strony ewentualnych przeciwników493: • bazy USA i sojuszników w rejonie konfliktu są coraz bardziej narażone na wyprzedzające ataki przez nowoczesne wojska rakietowe i powietrzne przeciwnika; • baz jest relatywnie mało, łatwo je ostrzelać, istnieje wiele metod trafienia (lotnictwo, rakiety balistyczne, rakiety manewrujące odpalane z lądu, powietrza, spod wody); stałe i znane są lokalizacje baz USA i sojuszników w regionie (Chińczycy wprost uznają prymat „aktywnej obrony”, czyli wyprzedającego uderzenia w swojej koncepcji operacyjnej, mając tysiące rakiet różnego rodzaju). W zasięgu operacyjnym wojsk rakietowych Chin są bazy na Okinawie, Japonii, Filipinach, w całej Azji Południo-Wschodniej, a nawet Guam, znajdujące się w zasięgu rakiet manewrujących odpalanych z bombowców chińskich (stand off) oraz nowych rakiet balistycznych pokazanych na defiladzie w Pekinie we wrześniu 2015

roku. W opracowaniu są chińskie rakiety zdolne do osiągania celów na Guam, Marianach i Indonezji. Przyjmuje się, że po 2020 roku Chińczycy będą mieli w arsenale rakiety o zasięgu do 8000 km; • bez dostępu do bezpiecznych portów Amerykanie nie będą mogli desantować lub utrzymać w bliskości konfliktu żadnych poważniejszych sił lądowych, a już na pewno brygadowych zespołów bojowych; nie da się też utrzymać logistycznie wysokiego tempa operacji bojowych; • bez dostępu do baz oddalonych o 500–1000 mil morskich od przeciwnika większość aktualnego lotnictwa USA jest bezużyteczna ze względu na ograniczony zasięg taktyczny samolotów, konieczność tankowania; promień działania obecnych samolotów lotnictwa taktycznego (a więc koni roboczych sił powietrznych) w siłach powietrznych to 300– 600 mil, w zależności od wyposażenia i rodzaju misji; • flota USA jest zależna od rozmieszczonych blisko przeciwnika urządzeń portowych i baz logistycznych, gdzie składowane jest uzbrojenie, paliwo lotnicze i paliwo dla okrętów – bez pomocy okrętów logistycznych działanie bojowe lotniskowców ustałoby w ciągu dosłownie kilku dni; • okręty nawodne US Navy nie mają nowoczesnych systemów ofensywnych na duże dystanse i w tej dziedzinie Chiny mają znaczącą przewagę, choć np. testy systemów SM-6 zaadaptowanych do ataku na cele nawodne w latach 2015–2016 mogą zmienić ten stan rzeczy494. • duże okręty nawodne i lotniskowce stają się coraz łatwiejszymi celami do wykrycia, śledzenia oraz zaatakowania z coraz większych dystansów, choć to wciąż pozostaje trudnym zadaniem. Uważa się, że Chiny opanowały zdolność wykrycia i ciągłego śledzenia (namierzania) i docelowo atakowania/rażenia dużych okrętów US Navy, takich jak lotniskowce w ruchu na pełnym morzu i pełnej szybkości, aż do 1200–1500 mil w głąb morza. Innymi słowy, swobodne operowanie lotniskowcami będzie coraz bardziej ryzykowne w bliskości oddziaływania bojowego przeciwnika (niezależnie od tradycyjnych i inteligentnych min oraz torped odpalanych z okrętów podwodnych). Nawet odległość ataku na lotniskowiec z 1500 mil przewyższa o 500 mil zasięg przeciwdziałania rakietami klasy Tomahawk i jest trzy razy większy niż promień działania F/A18E/F, czyli aktualnie podstawowych samolotów uderzeniowych floty, co czyni operacje ofensywne właściwie niemożliwymi do zrealizowania; • samoloty bez właściwości stealth są coraz bardziej narażone na

wykrycie oraz zestrzelenie przez nowoczesne systemy przeciwlotnicze oraz samoloty V generacji, wprowadzane wkrótce do służby przez Chiny i Rosję; • ryzyko dotyczy nie tylko lotnictwa taktycznego, lecz także samolotów cystern, co niesie niebagatelne skutki dla logistyki. Samoloty cysterny będą musiały pozostać 750–1000 mil od zagrożenia, a w związku z tym żaden myśliwiec przewagi powietrznej, w tym nawet najnowocześniejszy F-22, nie ma takiego zasięgu, który by umożliwiał mu skuteczne działanie bojowe wobec przeciwnika w bezmiarach Zachodniego Pacyfiku. Tym sposobem dokonuje się eliminacja zdolności ofensywnych prawie całej floty powietrznej US Air Force oraz US Navy; • kosmos nie jest już bezpiecznym sanktuarium dla rozpoznania strategicznego i operacyjnego USA. Zależność działań od GPS jest wielką słabością, istnieje pokusa i łatwość oślepienia lub zniszczenia. W wypadku wojny GPS będzie zakłócony, pasywnie i kinetycznie, zwłaszcza nad kluczowymi obiektami. Mapa (wykres) nr 4.1. (patrz wkładka kolorowa) Zasięg platform i systemów uderzeniowych USA

Środki zaradcze, przewidziane do wdrożenia do połowy lat 20. XXI wieku, tak by osiągnąć cele wyznaczone w strategii offsetowej, i podlegające wdrażaniu w koncepcji wojny powietrzno-morskiej są następujące: • siły zbrojne USA muszą z czasem uniezależnić się ostatecznie operacyjnie od baz blisko potencjalnego teatru wojny. Nacisk zatem po raz pierwszy kładzie się nie na tradycyjną projekcję siły, lecz na możliwość wykonania karzącego uderzenia w każdym czasie i w każdym miejscu, przy wykorzystaniu platform i systemów bojowych bardzo dalekiego zasięgu, bez korzystania z wrażliwych na działanie przeciwnika (i często politycznie wrażliwych) baz w regionie; • w tym celu planuje się wprowadzić do służby: 1) bezpilotowe drony rozpoznawczo-bojowe dalekiego zasięgu, operujące z lotniskowców495 oraz z baz lądowych, o obniżonej wykrywalności, zdolne do penetracji zaawansowanej obrony przeciwlotniczej, 2) nowy bombowiec stealth bardzo dalekiego zasięgu ochrzczony już nazwą – B-21, 3) opracować nowe koncepcje działania dla będącego w służbie bombowca strategicznego stealth B-2; • a ponadto wdrożyć do opracowania i wprowadzić do służby tzw. system uderzenia globalnego (Global Prompt Strike System), czyli pocisk

hipersoniczny, który ma być w stanie osiągnąć każdy cel na globie bardzo szybko (mówi się o jednej godzinie) bez konieczności korzystania z regionalnych baz położonych w krajach sojuszniczych. Amerykanie ponadto planują zbudować gęstą sieć (architekturę) ISR, czyli: rozpoznanie, komunikacja, łączność, dowodzenie, naprowadzenie na cel, ocena pouderzeniowa, zdolności cybernetyczne i elektromagnetyczne oparte na rzeszy bezpilotowych dronów bezustannie (ze zdolnościami do bardzo długiego lotu i uzupełniania paliwa w locie) unoszących się w atmosferze496. W ten sposób stworzą skuteczną alternatywę dla rozpoznania kosmicznego, od którego są obecnie uzależnieni, co jest słabością w razie konfliktu z Chinami. Istnienie takiej w istocie rzeczy sieci autonomicznych aparatów bezzałogowych, które się substytuują w razie zniszczenia lub utraty i przekazują sobie wielkie porcje danych, czyni możliwym stworzenie świadomości sytuacyjnej niepodatnej na zakłócenie i umożliwia wygranie przez Stany Zjednoczone ewentualnej nowoczesnej bitwy zwiadowczej z Chinami497. Amerykanie planują ponadto rozbudowanie w znaczący sposób floty podwodnej – wdrożenie do służby nowych okrętów podwodnych, rozwój i montowanie dodatkowych modułów bojowych na okrętach będących już w służbie, dających trzykrotnie większe możliwości rażenia (VPM, Virginia Payload Module)498, rozpoczęcie wojskowego wykorzystania dna morskiego dla działań bojowych i rozpoznawczych poprzez wprowadzenie nowej generacji autonomicznych sensorów oraz przyspieszenie rozwoju całej nowej floty robotów podwodnych, inteligentnych, zrobotyzowanych magazynów podwodnych, nowych metod podwodnej nawigacji i sieciowej komunikacji, wspomagającej całokształt teatru wojny, oraz pełnej autonomii nowej generacji bojowych zautomatyzowanych platform podwodnych (seabed platform, towed payod modules) i rozwoju konwencjonalnych rakiet balistycznych odpalanych spod wody499. Chcą osiągnąć kontrolę nad całością świata podwodnego za sprawą rozbudowy inteligentnych sensorów, ruchomych i stałych robotów z wymianą informacji zdolnych do samodzielnej selekcji celów i zadań oraz tworzenia zintegrowanego obrazu całości pola walki w całym teatrze operacji. Do tego planują wprowadzić nowe generacje inteligentnych min morskich, ustawianych z morza i powietrza, oraz nową generację broni bardzo dużego zasięgu przeciw okrętom podwodnym, wykorzystującą oparty na sensorach

i podwodnych rotach całościowy obraz pola bitwy, niezależny od platformy nosiciela pocisku. W zakresie broni defensywnych ogromną wagę będą przykładać do rozwoju broni kierowanych energią (energy directed weapons), takich jak lasery, mikrofale oraz broń elektromagnetyczna na okrętach i bazach w regionie, co może w przyszłości umożliwić rewolucyjne zmniejszenie kosztów obrony przed pociskami przeciwnika, zmieniając relację koszt–efekt500 oraz koszt obrony–koszt ataku (obecnie obrona jest znacznie droższa niż atak, a jeden wystrzał z broni kierowanych energią ma kosztować rewolucyjnie mało)501. Zmieniłoby to, swoją drogą, sposób obrony lotniskowców i pozwoliłoby na obronę na bliższym dystansie, jeszcze przed linią horyzontu502, pozostawiając obronę na dalszym dystansie obecnie już funkcjonującym systemom rakietowym, co uczyniłoby obronę lotniskowców prawdziwie wielowarstwową. Zastępca sekretarza obrony USA Bob Work w 2015 roku zwrócił uwagę na podobieństwo czasów obecnych do lat 30. XX wieku503 i na konieczność powrócenia przez siły zbrojne USA do praktyki znanej z tamtego czasu, gdy Amerykanie prowadzili liczne gry wojenne i symulacje wojny z innymi mocarstwami504, a zatem z przeciwnikami dysponującymi symetrycznymi zdolnościami bojowymi. Przede wszystkim dotyczyło to wtedy, jak i będzie dotyczyć teraz, wojny morskiej. Lata 30. były czasem wprowadzania przełomowych technik wojskowych zmieniających oblicze wojny: lotniskowców i lotnictwa pokładowego, komunikacji i łączności radiowej, radaru i sonaru, co zmuszało do prowadzenia gier wojennych i symulacyjnych pozwalających na konceptualizowanie i wymyślanie nowych rozwiązań w celu osiągnięcia przewagi nad przeciwnikiem w ewentualnej wojnie. Obecny czas jest podobnie rewolucyjny technologicznie, zwłaszcza w zakresie systemów obserwacji i uderzeń na wielkie odległości oraz intensywnej rywalizacji w całym spektrum elektromagnetycznym, tak ważnym na współczesnym polu walki505. Bob Work, 14 grudnia 2015 roku, w przemówieniu w Center of a New American Security doprecyzował, co będzie zawierała trzecia strategia offsetowa, która ma pozwolić stworzyć podstawy dla kolejnych 25 lat amerykańskiej dominacji506. Dodał także, że jego zdaniem Chiny będą większym długoterminowym wyzwaniem dla USA, przy czym następne 25 lat będzie zdominowane przez rywalizację wielkich mocarstw: USA, Chin

i Rosji. Work określił również pięć punktów, które na koniec roku 2015 składają się na nowinki Trzeciej Strategii Offsetowej. Są to: autonomiczne systemy i maszyny o ogromnej mocy przeliczeniowej i własnej diagnostyce, co ma przyspieszyć zbieranie i przetwarzanie informacji wywiadowczych i przewidywać w związku z tym kolejność zdarzeń na polu walki; mechanizmy i systemy obsługujące współpracę pomiędzy ludźmi a maszynami, w tym systemy wspomagające podejmowanie przez ludzi decyzji; wspomaganie żołnierzy na polu walki przez maszyny, np. automatyczne maszyny transportowe lub pomagające żołnierzom poruszać się w trudnym terenie czy też maszyny zajmujące się prostymi czynnościami bez udziału człowieka; dalszy rozwój coraz bardziej autonomicznych i samodzielnych rojów dronów i współpracy pomiędzy nimi a człowiekiem; rozwój broni w spektrum elektromagnetycznym, zaniedbanej przez 25 lat amerykańskiego prymatu postzimnowojennego i absolutnej dominacji wojskowej USA nad przeciwnikami oraz wskutek używania systemów powietrznych trudno wykrywalnych dla radarów (stealth), co redukowało potrzeby prac nad rozwijaniem spektrum elektromagnetycznego. Potwierdziło się to w roku 2016 podczas debaty na temat budżetu Pentagonu na rok 2017. Priorytetem wydatkowym wyraźnie stają się bowiem już nie walka z terrorem, lecz konwencjonalne zdolności wojskowe mające na celu utrzymanie przewag USA nad Chinami i Rosją w coraz bardziej niestabilnym środowisku międzynarodowym, wchodzącym w okres rywalizacji wielkich mocarstw, przy czym uwaga ma zostać skierowana na jakość sił zbrojnych kosztem wielkości, co budzi kontrowersje w Waszyngtonie, zwłaszcza jeśli chodzi o Marynarkę Wojenną507. 409 Depesza Nimitza realizowała zasadę skalkulowanego ryzyka, którą należy rozumieć jako zalecenie unikania starcia, które grozi utratą większej liczby własnych okrętów niż zadania strat przeciwnikowi. Po zwycięstwie w bitwie o Midway i kolejnych sukcesach w wojnie na Pacyfiku pod koniec 1945 roku Amerykanie nie musieli kalkulować istotnych strat bojowych w sytuacji starcia na morzu, gdyż przeciwnicy nie dysponowali zdolnościami, by te straty im zadać (z wyjątkiem – w ograniczonym zakresie – zimnej wojny w latach 80.; zob. Outer Sea Battle, rozdział III, przypis nr 28). Ta komfortowa dla USA sytuacja właśnie odchodzi w przeszłość i obecnie na Akademii Marynarki Wojennej USA w Annapolis uczy się ponownie zasady skalkulowanego ryzyka wyłożonej w depeszy Nimitza przed bitwą o Midway i liczenia się z poważnymi stratami w przypadku konfrontacji z marynarką wojenną i siłami zbrojnymi Chin, zwłaszcza w pierwszym łańcuchu wysp. 410 Budżet wojskowy USA wyniósł w 2015 roku 569 miliardów USD. Chińskie wydatki szacuje się na większe o 45% niż oficjalne dane. Gwoli sprawiedliwości, amerykański budżet też nie uwzględnia wydatków około obronnych, takich jak: wydatki na weteranów, emerytury wojskowe, wywiad wojskowy, broń nuklearna, wydatki na obronę kontynentu USA; zob. E. Heginbotham et al., The U.S–China Military Scorecard, Forces, Geography, and the Evolving Balance of Power, 1996–2017, RAND Corporation 2015, s. 1, http://www.rand.org/pubs/research_reports/RR392.html (dostęp 20.02.2016), zob. także Stockholm International

Peace Research Institute (SIPRI) na http://www.sipri.org/research/armaments/milex/ milex_database (dostęp 14.04.2016). 411 J. Thomas, J. Stillion, I. Rehman, Hard Roc 2.0, Taiwan and Deterrence through Protraction, Center for Strategic and Budgetary Assessments, Washington 2014, s. I. 412 E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard…, s. 1. 413 Na temat zdolności sił zbrojnych Chin zob. m.in.: The Chinese People’s Liberation Army in 2025, eds. R. Kamphausen, D. Lai, US Army War College, Carlisele Barracks July 2015; The PLA Navy, New Capabilities and Missions for the 21st Century, Office of Naval Intelligence, 2015. 414 J. van Tol, Air Sea Battle, a Point of Departure Operational Concept, CSBA, Washington 2010, s. 19. 415 Np. broń laserową, zob. B. Gertz, Chinese Military Using Blinding Laser Weapons, „The Washington Free Beacon”, 22.12.2015, http://freebeacon.com/national-security/chinese-military-using-blinding-laser-weapons/ (dostęp 10.01.2016). 416 Chińscy wojskowi stosują termin „Shashoujian” lub „Buława Zabójcy” („Assassin’s Mace”) dla określenia chińskiej koncepcji operacyjnej. Chiński termin 反介入 (fanjieru) tłumaczy się raczej „antyinterwencja”. Termin bardziej bezpośredni to „uniemożliwiający dostęp”, czyli 反进入 (fanjinru), jest raczej używany wyłącznie w odniesieniu do amerykańskich analiz strategii chińskiej. Jak zauważają Christopher Twomey i Taylor Fravel, chińscy analitycy nie używają żadnego z powyższych terminów do opisania strategii Chin. Niemniej jednak termin jest wygodnym skrótem, służącym do opisu spektrum chińskich zdolności, które są bardziej użyteczne do uniemożliwienia przeciwnikowi kontroli przestrzeni powietrznej lub morza niż do własnej kontroli tych przestrzeni przez Chiny. Zob. C.P. Twomey, T.M. Fravel, Projecting Strategy: The Myth of Chinese Counter-Intervention, Washington Quarterly, 2015, vol. 37, no. 4. Źródła dotyczące anti-access strategies, zob. R. Cliff, M. Burles, M.S. Chase, D. Eaton, K.L. Pollpeter, Entering the Dragon’s Lair: Chinese Antiaccess Strategies and Their Implications for the United States, RAND Corporation, MG-524-AF, Santa Monica 2007, http://www.rand.org/content.dam.rand.pubs/monographs/2007/RAND_MG524.pdf (dostęp 1.01.2016); J. Greenert, M. Welsh, Breaking the Kill Chain: How to Keep America in the Game When Our Enemies Are Trying to Shut Us Out, „Foreign Policy”, 16.05.2013. 417 Wyjątkiem będzie przygotowywany do wprowadzenia nowy, bezzałogowy pokładowy dron uderzeniowy o zasięgu planowanym ponad 2000 mil morskich. 418 Rozmowy autora z analitykami w Waszyngtonie: pażdziernik 2015, luty i marzec 2016. 419 J. van Tol, Air-Sea Battle Operational Concept, The Point of Departure, CSBA, Washington DC 2011. 420 M. Pillsbury, Chinese Views of Future Warfare, Washington DC 1997. 421 C. Clark, China Seeks Hegemony in Asia: Adm. Harris, PACOM, Breaking Defense, 23.02. 2016, http://breakingdefense.com/2016/02/china-seeks-hegemony-in-asia-adm-harris-pacom/ (dostęp 19.03.2016). 422 US Navy ma najmniej okrętów nawodnych w aktywnej linii od 1917 roku, w ostatnich latach mniej niż 300 jednostek, zob. US Ship Force Levels. 1886-present, Naval History and Heritage Command, http:// www.history.navy.mil/research/histories/ship-histories/us-ship-force-levels.html (dostęp 10.01.2016); U.S. Navy, 2015 Index of U.S. Military Strength, http://index.heritage.org/militarystrength/chapter/us-power/us-navy/ (dostęp 10.01.2016). 423 Sytuacja ta ma miejsce po raz pierwszy od II wojny światowej; w czasach zimnej wojny Sowieci próbowali szachować na Atlantyku lotniskowce i komunikację morską USA bombowcami z rakietami manewrującymi, lecz Amerykanie wypracowali skuteczną koncepcję obrony i zwalczania tego niebezpieczeństwa – tzw. Outer Sea Battle. 424 M.S. Chase, J. Engstrom, Tai Ming Cheung, K.A. Gunness, S.W. Harold, S, Puska, S.K. Berkovitz, China’s Incomplete Military Transformation – Assessing the Weaknesses of the People’s Liberation Army (PLA), RAND Corporation, 2015. 425 W. Lam, Beijing Beefs Up Cyber-Warfare Capacity, „Asia Times Online”, 9.02.2010, http://www.atimes. com/atimes/China/LB09Ad01.html (dostęp 19.10.2015). 426 B. Sweetman, New Radars, IRST Strengthen Stealth-Detection Claims, „Aviation Week”, 16.03.2015, http://aviationweek.com/technology/new-radars-irst-strengthen-stealth-detection-claims (dostęp 19.10.2015); Z. Keck, This Is How China and Russia Plan to Crush America’s Stealth Aircraft, „The National Interest”, 26.08.2015, http://nationalinterest.org/blog/the-buzz/how-china-russia-plan-crush-americas-stealth-aircraft-13708 (dostęp 19.10.2015); Ankit Panda, How Effective Is China’s New Anti-Stealth Radar System, Really?, „The Diplomat”, 6.10.2015, http://thediplomat.com/2014/10/how-effective-is-chinas-new-anti-stealth-radar-system-really/ (dostęp 19.10.2015); http://archive.defensenews.com/article/20141122/DEFREG03/311220016/China-s-Anti-Stealth-RadarComes-Fruition(dostęp 19.10.2015); T. Lifson, China’s hi-tech stealth-hunter technology revealed, „American Thinker”, 1.05.2015, http://www.americanthinker.com/blog/2015/06/chinas_hitech_stealthhunter_technology_revealed.html (dostęp 19.10.2015). 427 Zob. J. Stillion, B. Clark, What It Takes to Win: Succeeding in 21st Century Battle Network Competitions, Center for Strategic and Budgetary Assessments, CSBA, Washington 2015. 428 J. van Tol, Air Sea Battle…, s. 28. 429 R. O’Rourke, China Naval Modernization: Implications for US Navy Capabilities – Background and Issues for Congress, Congressional Research Service, 2013.

430 Podobny dylemat miał prezydent Roosevelt, gdy podjął decyzję w połowie 1940 roku o wysunięciu głównych sił morskich do bazy Pearl Harbor na Hawajach. Ruch ten miał odstraszyć Japończyków od agresywnych działań w obliczu słabnięcia Wielkiej Brytanii oraz upadku Francji i Holandii. To jednak jednocześnie naraziło flotę na zniszczenie, co pokazał grudzień 1941 roku i atak na bazę floty USA w Pearl Harbor. 431 W polskiej literaturze na temat sił zbrojnych Chin zob. W.J. Dziak, M.A. Pawiński, Chińska Armia LudowoWyzwoleńcza, Warszawa 2014; P. Behrendt, Chińczycy grają w Go. Napięcie w Azji rośnie, Warszawa 2015; J. Bartosiak, Koncepcja wojny powietrzno-morskiej na Zachodnim Pacyfiku, Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej CAFR 2012. 432 A. Krepinevich Jr., The Military-Technical Revolution: A Preliminary Assessment, CSBA, Washington DC 2012, s. 1, 3. 433 N. Ogarkov, The Defense of Socialism: Experience of History and the Present Day, „Krasnaja Zviezda”, 9.05.1984 (tłum. na język angielski: Foreign Broadcast Information Service, Daily Report, Soviet Union, vol. III, no. 091, annex nr 054, s. R19). 434 A.W. Marshall, Future Security Environment Working Group: Some Themes for Special Papers and Some Concerns, ONA memorandum for Fred Ikle, 21.09.1987, s. 2. 435 Na ten temat zob. także B. Watts, The Maturing Revolution in Military Affairs, CSBA, Washington DC 2011, http://csbaonline.org/publications/2011/06/the-maturing-revolution-in-military-affairs/ (dostęp 19.03.2016). 436 A.F. Krepinevich, Maritime Competition in a Mature Precision-Strike Regime, CSBA, Washington 2015. 437 Rozmowy autora z analitykami w Waszyngtonie, październik 2015. 438 R. Smith, The Utility Of Force: The Art of War in the Modern World, New York 2003, s. 70–71, 75–78, 81. 439 J. Stillion, 11 December Workshop on the RMA at CSBA, 10.12.2009, s. 2. 440 W 1983 roku siły powietrzne i armia podpisały memorandum zmieniające koncepcję w doktrynę wojenną. 441 A.F. Krepinevich, Maritime Competition, s. 2. 442 D.A. Starry, Extending the Battlefield, „Military Review” (March 1981), s. 33. 443 J. van Tol, Air Sea Battle… 444 Koncepcja wojny powietrzno-lądowej została z wyśmienitym efektem sprawdzona w warunkach pola walki podczas wojny o Kuwejt w 1991 roku. 445 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle. The Debate over the US Strategy in Asia, London 2014, s. 15–16. 446 A.J. Nathan, R.S. Ross, The Great Wall and the Empty Fortress: China’s Search for Security, New York 1997, s. 72. 447 Termin ten został wprowadzony w 1993 roku, zob. R. Cliff et al., Entering the Dragon’s Lair…, s. 21. 448 Zob. R.S. Ross, The 1995–96 Taiwan Strait Confrontation: Coercion, Credibility and the Use of Force, „International Security”, 2000, vol. 25, no. 2, s. 87–123. 449 D. Shambaugh, Modernizing China’s Military: Progress, Problems and Prospects, Berkeley 2002, s. 3–4; zob. dyskusję na temat kryzysu 1995–1996 w pracy Andrew Scobella (China’s Use of Military Force: Beyond the Great Wall and the Long March, New York 2003, s. 171–191); B.D. Cole, The Great Wall at Sea, China’s Navy in the Twenty-First Century, Annapolis MD 2010, s. 98; M. Stokes, China’s Evolving Conventional Strategic Strike Capability: The antiship ballistic missile challenge to US maritime operations in the Western Pacific and beyond, Project 1049 Institute, 14.09.2009, s. 20. 450 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle…, s. 19. 451 Oprócz coraz sprawniejszej obserwacji, namierzania, naprowadzania oraz komunikacji via satelity, dysponowali samolotami zdolnymi namierzać, śledzić i naprowadzać ruchome obiekty lądowe (bombowiec B2 był w stanie wykonywać dotychczas niemożliwe dla innych samolotów misje z baz w USA) oraz coraz dokładniejsze bronie i amunicje precyzyjne. 452 J.T. Dreyer, People’s Liberation Army Lessons from Foreign Conflicts: The Air War in Kosovo, w: Chinese Lessons From Other People’s Wars, eds. A. Scobell, D. Lai, R. Kamphausen, Carlisle PA 2011, s. 41; zob. także Shambaugh, Modernizing China’s Military…, s. 87–88. 453 David Shambaugh odnotowuje, że poza dużą liczbą sympozjów i seminariów oraz w licznych artykułach w profesjonalnych periodykach czy w oficjalnym czasopiśmie wojskowym armii chińskiej – „Jiefangjun” – toczyła się poważna debata i wydane zostało około 300 książek na tematy związane z prowadzeniem wojny z użyciem „wysokiej technologii”, idem, Modernizing China’s Military…, s. 71. 454 The Science of Campaigns, eds. Wang Houquing, Zhang Xingye, Beijing 2000, cytowany w pracy Jamesa C. Mulvenona, Chinese Responses to US Military Transformation and Implications for the Department of Defense, Santa Monica 2006, s. 47; „Modern Strategy for Using the Inferior to Defeat the Superior”, cytowany w pracy: R. Cliff et al., Entering the Dragon’s Lair…, s. 27. 455 O sposobie rozumowania chińskich wojskowych i kulturze mentalnej oraz rozwoju chińskich sił zbrojnych zob. P. Mattis, Analyzing the Chinese Military, A Review Essay and Resource Guide on the People’s Liberation Army, Washington DC 2015; W.H. Mott IV, Jae Chang Kim, The Philosophy of Chinese Military Culture, New York 2006; Yan Xuetong, Ancient Chinese Thought, Modern Chinese Power, Princeton 2011; Ma, Cheng Kun, PLA News Analysis, Institute of PLA Research, FHK College, NDU, Taiwan 2009; D.J. Blasko, The Chinese Army Today,

Tradition and Transformation for the 21st Century, London 2005; R.L. Kuhn, How China’s Leaders Think, Singapur 2010; Qiao Liang, Wang Xiangsui, PLA, Unrestricted Warfare, Panama City 2002; Xiaobing Li, A History of the Modern Chinese Army, Lexington 2007; P. Saunders, Ch. Yung, M. Swaine, A. Nien-Dzu-Yang, The Chinese Navy, Expanding Capabilities, Evolving Roles, Washington DC 2011. 456 W chińskiej debacie wojskowej bardzo silnie wybija się głos dezaprobaty dla dotychczasowych przeciwników USA, którzy pozwolili, by Amerykanie zgromadzili swoje siły w pobliżu przeciwnika w spokoju, a potem wykonali uderzenia w zasadzie bez (poza kilkoma przypadkami w wojnie z Irakiem) przeciwdziałania. Chińskie oceny wojny w Kosowie można znaleźć w pracy June Teufel Dreyer (People’s Liberation Army Lessons from Foreign Conflicts…, s. 33–74). 457 Ocena rosyjska modernizacji sił zbrojnych Chin zob.: M. Barabanov, V. Kashin, K. Makienko, Shooting Star, China’s Military Machine in the 21st Century, Moscow 2012. 458 A.L. Wishik II, An Anti-Access Approximation: The PLA’s Active Strategic Counterattacks on Exterior Lines, „China Security” 2001, no. 19, s. 38. 459 Ibidem, s. 41. 460 Porównanie doktryn wojskowych jest utrudnione w wyniku różnic językowych i konceptualnych. Nie ma słowa w języku chińskim, które bezpośrednio nawiązuje do doktryny w sposób, w jaki jest ten termin używany w wojskowości Zachodu. Niemniej jednak istnieją liczne dokumenty na temat sztuki wojennej na poziomie prowadzenia kampanii, które, brane i analizowane łącznie, dają obraz całościowej teorii skuteczności operacyjnej. Konsultowane źródła chińskie obejmują 玉良 [Zhang Yuliang], ed.,《役 学》 [The Science of Military Campaigns], Beijing 2006; 薛兴林 [Xue Xinglin], ed.,《役理学 指南》 [Campaign Theory Study Guide], Beijing 2001. 461 Należy stwierdzić, że bardzo trudno jest ocenić realne wydatki Chin na szeroko rozumianą wojskowość i obronność. W prywatnych rozmowach autora z analitykami w USA padały stwierdzenia, iż nawet możliwe jest, że Chiny wydają tylko 1%, PKB, co pokazuje jak ogromne rezerwy zwiększenia wydatków mają do dyspozycji. Trudność oszacowania bierze się także z mnogości instytucji i agend wydających pieniądze na uzbrojenie oraz z mniejszej przejrzystości Chin niż np. USA. Ogólnie przyjmuje się, że Chiny wydają pomiędzy 1,5% a 2% PKB na wojsko, a zatem jest to niewiele i łatwo mogłyby zwiększyć do 5%, co, jak się przyjmuje, jest kwotą do udźwignięcia w gospodarce nietotalitarnej bez załamania tejże, więcej na temat rozlicznych sposób liczenia wydatków wojskowych Chin zob. A.P. Liff, A.S. Erikson, Demystifying China’s Defence Spending: Less Mysterious in the Aggregate, „China Quarterly”, 2013, vol. 216, , s. 1–26. 462 Szczegółowe dane dotyczące systemów bojowych oraz historia rozwoju sił zbrojnych Chin zob. E. Heginbotham et al., The U.S. China Military Scoreboard. Forces, Geography and the Evolving Balance of Power 1996–2017, RAND Corporation, Santa Monica, California 2015. 463 Office of the Secretary of Defense, Annual Report to Congress: Military and Security Developments Involving the People’s Republic of China, 2013, s. 9, 65. 464 Defense Science Board, Task Force Report: The Role of Autonomy in DoD Systems, Washington DC, s. 71. 465 Office of the Secretary of Defense – Annual Report to Congress..., s. 2. 466 Jedną dziedziną, w której Chiny wciąż (2015 rok) mają zaniedbania, jest kwesta szeroko pojętego zwalczania okrętów podwodnych (tzw. ASW – antisubmarine warfare) – zob. L. Goldstein, Beijing Confronts Long-Standing Weaknesses in Anti-Submarine Warfare, „China Brief”, 2011, vol. 11, no. 14. 467 Chiny dysponują konwencjonalnymi rakietami zarówno balistycznymi, jak i manewrującymi, wystrzeliwanymi z lądu, okrętów i samolotów, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych dysponujących jedynie rakietami manewrującymi. 468 C. Clover, China unveils „Guam Express” advanced anti-ship missile, 3.09.2015, http://www.ft.com/cms/s/0/8847 ddd0-5225-11e5-8642-453585f2cfcd.html#axzz3lXAWZkk5; F.-S. Gady, Revealed: China for the First Time Publicly Displays „Guam Killer” Missile, „The Diplomat”, 31.08.2015, http://thediplomat.com/2015/08/revealed-china-for-thefirst-time-publicly-displays-guam-killer-missile/ (dostęp 10.02.2016). 469 Zgodnie z danymi jeszcze z roku 1994, zebranymi przez chińską Akademię Spraw Wojskowych, Amerykanie byli zależni od przestrzeni kosmicznej: w 70% w zakresie całości komunikacji, w tym 90% w zakresie komunikacji morskiej i 90% w zakresie zbierania danych wywiadowczych, zob. M. Stokes, China’s Strategic Modernization: Implications for U.S. National Security, Carlisle PA 1999, s. 117. 470 Takie jak B2, F22, F35, najnowocześniejsze samoloty na wyposażeniu sił zbrojnych USA. 471 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle…, s. 37. 472 Ibidem, s. 47. 473 J. van Tol, Air Sea Battle..., s. 11. 474 Ibidem, s. 12. 475 Zob. P.A. Karber, Strategic Implications of China’s Underground Great Wall, Washington 2011, https://fas.org/nuke/guide/china/Karber_UndergroundFacilities-Full_2011_reduced.pdf (dostęp 20.02.2016). 476 J. van Tol, Air Sea Battle…, s. 30. 477 Więcej na ten temat zob. J. Thomas, J. Stillion, I. Rehman, Hard Roc 2.0… 478 J. Stillioni, S. Perdue, Air Combat Past, Present and Future, RAND Project Air Force briefing, August 2008.

479 Odległa blokada zakłada blokowanie handlu i wymiany towarowej Chin, ale z dala od chińskiego wybrzeża, co ułatwia geografia regionu, gdzie wąskie cieśniny, jak Malakka i inne cieśniny indonezyjskie, są oddalone od wybrzeży Chin i chińskiej projekcji siły, a jako wąskie przejścia kanalizują ruch morski, czyniąc go łatwym do zablokowania. 480 Zob. M. Gunziger, B. Clark, Sustaining America’s Precision Strike Advantage, CSBA, Washington DC 2015. 481 Już od wojny Yom Kippur z 1973 roku zauważalny jest trend do szybszego, niż zakładano, zużywania zapasów amunicyjnych broni precyzyjnych. Zgodnie z aktualną praktyką w Marynarce Wojennej USA zapasy np. rakiet manewrujących Tomahawk są stanowczo niewystarczające (zwłaszcza w dobie epoki postindustrialnej, gdy produkowanie sprzętu wojskowego ze względu na skomplikowane okablowanie i oprogramowanie zajmuje znacznie więcej czasu niż w konfliktach przeszłości i nawet w sytuacji nadzwyczajnej mobilizacji nie może być produkowane na skalę znaną np. z II wojny światowej) i wynoszą zaledwie 1,5 rakiety na jedno stanowisko, czyli na 1,5 wystrzelenia z wszystkich stanowisk ogniowych – więcej zob. J. van Tol, Air Sea Battle…, s. 32. 482 E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard…, s. XXVIII. 483 Zob. także A.F. Krepinevich I Jacob Cohn, Rethinking Armageddon, 1.03.2016, Center for Strategic and Budgetary Assessments, https://issuu.com/csbaonline/docs/csba6158-nuclearscenario-sprint?e=15123547/33797191 (dostęp 25.03.2016). 484 Ibidem 485 Zob. także A.F. Krepinevich I Jacob Cohn, Rethinking Armageddon, 1.03.2016, Center for Strategic and Budgetary Assessments, https://issuu.com/csbaonline/docs/csba6158-nuclearscenarios-print?e=15123547/33797191 (dostęp 25.03.2016). 486 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle…, s. 51. 487 Ibidem, s. 52. 488 Zob. Yu Jixun, The Science of Second Artillery Campaigns, Beijing 2004, s. 223. 489 Rozmowy autora z analitykami w Waszyngtonie: październik 2015, luty i marzec 2016. 490 Szczegółowo na ten temat: A.F. Krepinevich, J. Cohn, Rethinking Armageddon, 1.03.2016, Center for Strategic and Budgetary Assessments, https://issuu.com/csbaonline/docs/csba6158-nuclearscenariosprint? e=15123547/33797191 (dostęp 25.03.2016). 491 R. Martinage, Toward a New Offset Strategy, Exploiting US Long Term Advantages to restore US Global Power Projection Capability, CSBA, Washington 2014. 492 Co do przyszłości sił zbrojnych USA zob. Sustaining U.S. Global Leadership: Priorities for 21st Century Defense, http://archive.defense.gov/news/Defense_Strategic_Guidance.pdf (dostęp 12.09.2015). 493 U.S. Department of Defense, Deputy Secretary of Defense Speech: The Third U.S. Offset Strategy and its Implications for Partners and Allies, 28.01.2015, http://www.defense.gov/News/Speeches/SpeechView/Article/606641/the-third-usoffset-strategy-and-its-implications-for-partners-and-allies (dostęp 10.02.2016). 494 S. J. Freedberg, Jr, Anti-Aircraft Missile Sinks Ship: Navy SM-6, „Breaking Defense”, 7.03.2016, http:/breakingdefense.com/ 2016/03/anti-aircraft-missile-sinks-ship-navy-sm-6/? utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+BreakingDefense+%28Breaking+ Defense%29 (dostęp 19.03.2016). 495 Szczegółowo można zapoznać się z koncepcją uderzeniowego drona pokładowego (UCLASS) – zob. wyjaśnienia przed połączoną podkomisją Kongresu USA: R. Martinage (Senior Fellow CSBA), Statement Before the House Armed Services Subcommittee on Seapower nad Projection Forces on the Unmanned Carrier-Launched Airborne Surveillance and Strike (UCLASS) Requirments Assessment, czerwiec 2014, http://csbaonline.org/publications/2014/07/unmanned-carrierlaunched-airborne-surveillance-and-strike-uclass-requirements-assessment/. 496 Na temat kilku akutalnie wdrażanych projektów tego rodzaju zob. D. Lamothe, Veil of Secrecy Lifted on Pentagon Office Planning Avatar Fighters and Drone Swarms, „Washington Post”, 8.03.2016, https://www. washingtonpost.com/news/checkpoint/wp/2016/03/08/inside-the-secretive-pentagon-office-planning-sky-borg-fightersand-drone-swarms/ (dostęp 19.03.2016). 497 Na marginesie należy dodać, iż przyspieszy to badania i rozwój sztucznej inteligencji oraz nowego rodzaju systemów napędowych, baterii i akumulatorów dających wymaganą autonomię oraz stworzy nowe perspektywy dla sposobu przekazywania wielkiej ilości danych w czasie rzeczywistym. 498 S.J. Freedberg Jr., Sub Builders Face Triple Threat: Ohio, Virginia, & VPM, „Breaking Defense”, 26.02.2015, http:// breakingdefense.com/2015/02/sub-builders-face-triple-threat-ohio-virginia-vpm/ (dostęp 10.02.2016); Osborn, Navy Wants 28 More Tomahawks on Virginia-Class Submarines Sooner, 16.03.2015, http://www.military.com/daily-news /2015/03/16/navy-wants-28-more-tomahawks-on-virginia-class-submarines-sooner.html (dostęp 10.02.2015). 499 R. Martinage, Toward a New Offset Strategy… 500 A.S. Erickson, Ballistic Trajectory: China Develops New Anti-Ship Missile, „Jane’s Intelligence Review”, 4.01.2010.

501 ”Near-Instantaneous Lethality”: Navy Laser Weapon Now Fully Armed and Operational, 10.12.2014, http://www. nbcnews.com/news/military/near-instantaneous-lethality-navy-laser-weapon-now-fully-armed-operational-n265641. 502 M. Gunziger, C. Dougherty, Changing the Game: The Promise of Directed – Energy Weapons, CSBA, Washington DC 2012. 503 Revitalizing Wargaming is Necessary to Be Prepared for Future Wars, http://warontherocks.com/2015/12/revitalizing -wargaming-is-necessary-to-be-prepared-for-future-wars/ (dostęp 10.02.2016). 504 Zwłaszcza Marynarka Wojenna prowadziła gry wojenne, które tak bardzo jej pomogły podczas operacji na Pacyfiku w wojnie z Japonią 1941–1945 w US Naval War College w Newport, a Korpus Piechoty Morskiej ćwiczył symulacje nowoczesnych operacji amfibijnych w Quantico. 505 Na ten temat zob. w szczególności raport CSBA: B. Clark, M. Gunzinger, Winning The Airwaves: Regaining America’s Dominance In The Electromagnetic Spectrum, CSBA, 1.12.2015, http://csbaonline.org/publications/2015/12/winning-the -airwaves-sustaining-americas-advantage-in-the-electronicspectrum/ (dostęp 10.02.2016). 506 Mehta, Work Outlines Key Steps in Third Offset Tech Development, „Defense News”, 14.12.2015, http://www.defensenews.com/story/defense/innovation/2015/12/14/work-third-offset-tech-develop-ment-pentagonrussia/77283732/ (dostęp 10.02.2016). 507 M. Ryan, Pentagon Unveils Budget Priority For Next Year: Countering Russia and China, 1.02.2016, „Washington Post”, http://www.realcleardefense.com/2016/02/02/pentagon_unveils_budget_priority_countering_russia_and_china_278658.html (dostęp 19.03.2016); Dave Majumdar, Great Power Pivot: U.S. Shifts Focus to War with China And Russia, „National Interest„, 10.02.016. http://nationalinterest.org/ blog/the-buzz/great-power-pivot-us-shifts-focus-war-china-russia15175 (dostęp 19.03.2016).

Rozdział V

Rywalizacja na Oceanie Indyjskim Od sojuszników gorszy jest tylko ich brak – Winston Churchill, premier Wielkiej Brytanii

5.1. Indo-Pacyfik Z punktu widzenia sztuki wojskowej obszar operacyjny Zachodniego Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego winien być postrzegany jako całość. Stąd w opracowaniach dotyczących rywalizacji chińsko-amerykańskiej pojawił się termin „Indo-Pacyfik”, odnoszący się do jednej w zasadzie przestrzeni działań bojowych, rozdzielonej cieśninami indonezyjskimi, która w procesie planowania i wykonywania wojskowych operacji morsko-powietrznych jest traktowana łącznie, a działania na Oceanie Indyjskim mają wpływ na działania na Zachodnim Pacyfiku i odwrotnie508. Ma to również sens z punktu widzenia samej geopolityki, jako że Chiny, rozszerzając swoje wpływy polityczne i gospodarcze, będą dążyć do umożliwienia własnej projekcji siły w kierunku Oceanu Indyjskiego i dalej, w kierunku Afryki, Zatoki Perskiej i Europy. Projekcja siły może dokonywać się poprzez system portów na Oceanie Indyjskim oraz własną przyszłą dominację – najpierw na morzach przybrzeżnych Zachodniego Pacyfiku, w szczególności na Morzu Południowochińskim, a potem dalej, przez cieśninę Malakka i inne cieśniny indonezyjskie, w kierunku wód Oceanu Indyjskiego. Mogą też dokonywać ekspansji drogą lądową (rurociągi i szlaki handlowe łączące Chiny z krajami leżącymi w basenie Oceanu Indyjskiego), wykorzystując względną geograficzną bliskość Chin do Oceanu Indyjskiego. Na przykład samolot z chińskiej prowincji Yunnan ma stosunkowo niedaleko do Zatoki Bengalskiej, co daje operacyjne i strategiczne wyjście na Ocean Indyjski przez Mjanmę (Birmę) i Bangladesz lub przez Iran i Pakistan, omijające straż sprawowaną przez wciąż dominującą w Malakce US Navy, która notabene jest znacznie słabsza na Oceanie Indyjskim niż na Zachodnim Pacyfiku. Im bardziej Chiny będą rosły w siłę, tym wyraźniejsza będzie ich obecność na Oceanie Indyjskim, wykorzystująca fakt, że Stany Zjednoczone spośród wszystkich oceanów świata ten traktują z najmniejszą uwagą. Wydaje się, że dalszy gospodarczy wzrost Chin i wymiany towarowej prowadzonej przez Ocean Indyjski wymusi wręcz na Państwie Środka

znaczącą rozbudowę zdolności morskich i ogólnowojskowych na tym obszarze. Powyższe podyktowane będzie koniecznością zabezpieczenia transportu surowców z Afryki i Zatoki Perskiej oraz wymiany handlowej z Europą, a w niedalekiej przyszłości, zgodnie z ogłoszoną przez przywództwo chińskie Inicjatywą „Jednego Szlaku, Jednego Pasa” (One Road One Belt), w tym jego morskiej odnogi, czyli XXI Century Maritime Silk Road, uzupełnianego o rozbudowę infrastruktury transportowej, portowej i przesyłowej. Realizowane lub planowane do realizacji są przedsięwzięcia takie jak rurociągi i autostrady wiodące z wybrzeża Pakistanu do Chin, szybka kolej łącząca Chiny z Indochinami, rurociągi i porty w (Mjanmie) Birmie oraz Bangladeszu i kanał przez przesmyk Kra w Tajlandii. Mapa nr 5.1. (patrz wkładka kolorowa) Poglądowa mapa operacji na Zachodnim Pacyfiku i Oceanie Indyjskim

Rozmiary Oceanu Indyjskiego i wymogi operacyjne dla floty (wielkie dystanse, nastawienie państw w regionie, geograficzny układ szlaków) powodują, że niezbędna dla sukcesu chińskiego jest realizacja Strategii „Sznura Pereł”509, czyli budowy zespołu portów i infrastruktury podporządkowanej chińskim interesom geopolitycznym i handlowym, zarówno bezpośrednio, jak i poprzez czasowe umowy z państwami regionu. Mają one umożliwić flocie Chin działanie na tym ogromnym akwenie. W przypadku zrealizowania ambitnego planu rozbudowy infrastruktury przewidzianej w Strategii „Sznura Pereł” Ocean Indyjski otworzy, dzięki wykorzystaniu położenia Mjanmy (Birmy), Bangladeszu, Pakistanu i Iranu w basenie Oceanu Indyjskiego, kontynentalne Chiny na wody znajdujące się poza ograniczeniami strategicznymi, wynikającymi ze skanalizowania ruchu przez wąską cieśninę Malakka. Ta pełna rozmachu strategia ma z punktu widzenia rozwoju Chin wyłącznie zalety i stanowi dodatkową wielką grę strategiczną, obok lądowego Szlaku Jedwabnego, czyli Inicjatywy „Jednego Pasa, Jednego Szlaku”, i wspierającego go inwestycyjnego banku AIIB. Strategia ta może w wymiarze czasowym przybrać postać swoistego maratonu w dwudziestopierwszowiecznej rywalizacji Chin z USA oraz Indiami, czyli między trzema najbardziej ludnymi mocarstwami świata. Realizacja Strategii „Sznura Pereł” w naturalny sposób wpłynie na jeszcze wyraźniejszą obecność interesów gospodarczych Chin w regionie,

a to z kolei pociągnie za sobą konieczność ich zabezpieczenia i pozyskania zdolności wojskowych przez Pekin na całym obszarze Oceanu Indyjskiego, a zatem także Indo-Pacyfiku, po uprzednim wypchnięciu Stanów Zjednoczonych z mórz przybrzeżnych Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Ocenia się, że Ocean Indyjski w XXI wieku będzie magistralą światowego510 handlu oraz transportu surowców. Kto będzie dominował nad bezpieczeństwem morskich szlaków handlowych akwenu, ten znajdzie się w tak wyśmienitej pozycji geopolitycznej, że może dyktować innym normy handlu, kształtując w ten sposób premiujący go ład międzynarodowy511. Wydaje się, że wraz z rosnącymi ambicjami chińskimi oraz dalszym postępującym słabnięciem USA będzie malała zdolność Stanów Zjednoczonych do projekcji siły na ten odległy z perspektywy kontynentalnych Stanów Zjednoczonych ocean. O ile Ocean Indyjski jest odległy dla USA, to jest on z kolei bliższy Europie512, ale przede wszystkim Indiom i Australii, dla których geostrategicznie stanowi obszar pierwszoplanowy, dlatego obecność na akwenie obu tych państw będzie w przyszłości istotna dla bilansu sił. O ile Indie prowadzą własną i niezależną od Stanów Zjednoczonych politykę w zakresie bezpieczeństwa, balansując w razie potrzeby pomiędzy Chinami a USA513 oraz ograniczając się, póki co, do zabezpieczania własnego perymetru morskiego514, o tyle rola Australii jest i będzie fundamentalna dla amerykańskiej koncepcji wojny powietrzno-morskiej i jej oddziaływania na całym obszarze wyżej zdefiniowanego teatru operacyjnego Indo-Pacyfiku515. Analiza dostępnych danych statystycznych wydaje się nie pozostawiać wątpliwości, że w XXI wieku Ocean Indyjski będzie magistralą energetyczną świata, łączącą bogatą w surowce Afrykę i Zatokę Perską z centrum przemysłowym i ekonomicznym globu – Azją Wschodnią i Zachodnim Pacyfikiem516. Nie bez znaczenia dla powyższej dynamiki i konsekwencji strategicznych jest fakt, iż jest to jedyny ocean nieobmywający wybrzeży kontynentu Stanów Zjednoczonych, które są dominującym mocarstwem morskim, a zatem fundamentem ich potęgi jest flota wojenna i oparty na jej projekcji siły morski system handlowy. 40% światowego transportu ropy naftowej przepływa na zachodzie basenu Oceanu Indyjskiego przez cieśninę Bab al-Mandab. Z kolei 50% całego handlowego cargo świata przechodzi przez cieśninę Malakka i dalej, na Morze Południowo-

chińskie517, czyniąc Malakkę najbardziej zatłoczonym szlakiem wodnym globu. Z punktu widzenia interesów handlowych i tym samym geopolityki szlaki wodne są znacznie ważniejsze niż lądowe, gdyż transport drogą morską jest wielokrotnie tańszy. Tak w przeszłości, jak i obecnie, kto kontrolował morskie szlaki handlowe, ten się szybko bogacił, co z czasem prowadziło do wzmocnienia potęgi oraz posiadanych wpływów i władzy politycznej. W konsekwencji po dziś dzień państwa mające dostęp do morza, szczególnie morskie mocarstwa, są systemowo bogatsze od państw zamkniętych lądowo518. Około 90% wolumenu handlu międzynarodowego jest transportowane morzem, a tendencja ta narastała wraz z postępem globalizacji, która uczyniła szlaki morskie jeszcze ważniejszymi. 70% całego handlu ropy oraz 50% ruchu kontenerowego na statkach dokonuje się przez Ocean Indyjski519, w różnych kierunkach, do i z różnych państw i portów. Trzydzieści państw w basenie Oceanu Indyjskiego stanowi jedną trzecią populacji ludzkości, dysponuje 62% rezerw ropy na świecie, 35% rezerw gazu, 40% złota, 60% uranu i 80% diamentów. Połowa cargo kontenerowego płynie przez ten ocean, jak również jedna trzecia wielkowymiarowych kontenerów520. W XXI wieku Ocean Indyjski może stanowić geograficzny pivot historii i to o dominację nad nim będzie toczyć się intensywna rywalizacja między mocarstwami, jako że łączy kwestię surowców energetycznych, handlu i bezpieczeństwa globu521. Mapa nr 5.2. (patrz wkładka kolorowa) Natężenie ruchu na głównych handlowych szlakach morskich na Indo-Pacyfiku

Zakłada się ponadto, że potrzeby energetyczne całego świata wraz z powiększaniem się chińskiej i indyjskiej klasy średniej zwiększą się o 50% do roku 2030. Ponad połowa wzrostu zapotrzebowania energetycznego pochodzić będzie z Indii i Chin. Same Indie w 90% są zależne od importu ropy, z czego 90% pochodzi z wydobycia w krajach Zatoki Perskiej. Z kolei chiński popyt na ropę powiększył się dwukrotnie pomiędzy rokiem 1995 a 2005 i zwiększy się jeszcze dwukrotnie w ciągu następnej dekady. Chiny obecnie importują dziennie 7,3 milionów baryłek, co stanowi połowę wydobycia Arabii Saudyjskiej. 85% z tego wolumenu jest transportowane przez cieśninę Malakka statkami w kierunku Morza Południowochińskiego522. Połowa całej ropy świata przechodzi codziennie przez cieśninę Malakka do Chin, Japonii oraz Korei Południowej. Przez tę

cieśninę dziennie przechodzi 25% wartości całego łącznego handlu światowego, czyniąc to wąskie przejście morskie swoistym zaworem pomiędzy dwoma akwenami wielkiego obszaru operacyjnego Indo-Pacyfiku i tym samym najbardziej newralgicznym miejscem na globie, którego kontrola ma najdonioślejszy wymiar geopolityczny523. To z kolei przekłada się na strategie wszystkich mocarstw w regionie. Z wymienionych powodów Ocean Indyjski wymaga stabilnej architektury bezpieczeństwa. W jego szeroko pojętym obszarze w zakresie oddziaływania wojskowego obecnych jest aż siedem potęg nuklearnych: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Rosja, Chiny, Pakistan i Izrael – to najwięcej ze wszystkich oceanów524.

5.2. Strategia morska Chin na Oceanie Indyjskim W ostatnich latach chińska marynarka wojenna zwiększyła znacząco swoją obecność na Oceanie Indyjskim, chroniąc morskie szlaki handlowe prowadzące do Afryki i Zatoki Perskiej525 i dalej do Europy. Według niektórych analityków służy to zwiększeniu (wraz z wielkimi inwestycjami gospodarczymi i finansowymi) przewagi względem USA, innych państw zachodnich oraz Indii i powoduje, że państwa afrykańskie orientują się w swojej polityce na wpływy oraz na kapitał chiński, stając się strefą wpływu geopolitycznego Pekinu526. Sprawą kluczową, która przesądzi o tym, jakie zamiary mają Chiny na tym akwenie, jest kwestia budowy stałych baz morskich dla marynarki wojennej. Wojskowi planiści są zdania, że Chiny potrzebują ich dla swobodnej i niezakłóconej projekcji siły, tak jak czynią to USA na morzach i oceanach świata. I o ile Chiny koncentrują się na razie na Zachodnim Pacyfiku, a w szczególności na Morzu Południowochińskim i Wschodniochińskim, to wymogi bezpieczeństwa energetycznego527 i ochrona szlaków komunikacyjnych oraz, w wypadku wojny z dotychczasowym dominującym mocarstwem morskim – Stanami Zjednoczonymi, tak zwane morskie działania peryferyjne528, zmuszą Chiny do rozbudowy zdolności swobodnego operowania na Oceanie Indyjskim, by mogły skutecznie rywalizować z USA, Indiami i Australią o dominację na tym akwenie529 i zabezpieczenie morskiego Szlaku Jedwabnego, własnych interesów związanych z rozbudowywaną infrastrukturą oraz inwestycjami handlowymi, a także w celu kontroli wąskich przejść (jak cieśnina Malakka) w kierunku Morza Południowochińskiego i dalej samych Chin.

Mapa nr. 5.3. (patrz wkładka kolorowa) Morski Jedwabny Szlak

Obecnie można zaobserwować zwiększoną liczbę misji treningowych floty chińskiej w Zatoce Adeńskiej i u wybrzeży Somalii, co nie jest logistycznie łatwe, zważywszy na konieczność uzupełniania zapasów na pełnym morzu i zabezpieczenia materiałowego operacji floty działającej daleko od portów macierzystych. Oficjalnie celem tych misji są działania antypirackie, ale floty zawsze wykorzystują takie manewry do rozwijania zdolności projekcji siły i testowania procedur i szkolenia personelu z dala od baz. Analitycy w USA ostrzegają, że Chiny budują całą sieć quasi-baz na akwenie w ramach realizacji Strategii „Sznura Pereł”530. Strategia ta łączy obecność gospodarczą z wymiarem wojskowym i rozbudową infrastruktury przesyłowej, komunikacyjnej i transportowej. Domniemywa się, że pod nazwą kryje się budowa infrastruktury morskiej, na obrzeżach teatru operacyjnego Oceanu Indyjskiego o podwójnym przeznaczeniu poprzez porozumienia z miejscowymi elitami kuszonymi potęgą ekonomiczną Chin. To łączy się z dynamiczną rozbudową tonażu chińskiej marynarki, zarówno cywilnej, jak i wojskowej531, planami stworzenia nowej, czwartej floty wojennej532, przeznaczonej wyłącznie do działań na teatrze operacyjnym Oceanu Indyjskiego533, działającej w oparciu o zakładaną dominację chińskiej III Floty operującej na Morzu Południowochińskim i podejściach do cieśnin indonezyjskich, po ostatecznym wypchnięciu amerykańskiej zdolności do projekcji siły na tych akwenach w nieodległej przyszłości. Chiny mają obecnie trzy floty: Flotę Północną, odpowiedzialną za ochronę centrum politycznego Chin, Flotę Morza Wschodniochińskiego, odpowiedzialną za szachowanie i planowanie operacji wobec Tajwanu, oraz Flotę Morza Południowochińskiego, odpowiedzialną za realizację polityki Chin w związku ze sporami i roszczeniami na tym morzu534. Obecnie uważa się, że w roku 2015 flota chińska była w stanie wysłać jedynie dziesięć okrętów wojennych, jeden podwodny okręt uderzeniowy i jeden okręt zaopatrzeniowy na Ocean Indyjski i patrolować ten akwen w sposób stały535. Wydaje się być względnie słaba poza swoimi bezpośrednimi wodami przybrzeżnymi i szuka na razie odpowiedzi na amerykańską koncepcję wojny powietrzno-morskiej bez rozważania poważnych działań w kontekście działań peryferyjnych, które (krótkoterminowo) w razie wojny z USA

dotyczyłyby działań na Oceanie Indyjskim o mniejszej intensywności, dalej od głównego centrum grawitacyjnego konfliktu, jakim byłyby na razie morza przybrzeżne Zachodniego Pacyfiku. Od 2008 roku Chiny rozbudowują jednak Flotę Morza Południowochińskiego przez kierowanie do służby w niej najnowszych okrętów i przesuwanie podwodnych okrętów nuklearnych z Floty Północnej. Ma to sens, zważywszy na słabość morską Rosji oraz założenia amerykańskiej koncepcji wojny powietrzno-morskiej. Chińska III Flota Morza Południowochińskiego, w sytuacji napięcia wokół Tajwanu, byłaby narażona na skoncentrowany atak ze wszystkich kierunków. Flota chińska, poprzez skoncentrowanie sił na Morzu Południowochińskim, ma wszystkie opcje otwarte: w przypadku wojny z Japonią i/lub Tajwanem użyje Flot Morza Wschodniochińskiego i Południowochińskiego, by nałożyć blokadę na przeciwnika bez bezpośredniego ryzyka osaczenia przez silniejszą wciąż marynarkę wojenną USA. Jeśli nie toczyłaby się intensywna wojna na Zachodnim Pacyfiku, okręty z Floty Morza Południowochińskiego mogłyby być dyslokowane w teatrze operacyjnym Oceanu Indyjskiego, spinając oddziaływaniem strategicznym cały obszar Indo-Pacyfiku. Panuje ogólna zgoda wśród amerykańskich i chińskich analityków, że rozbudowa III Floty oraz stopniowe przebazowywanie się poza Malakkę dokonywać się będzie zaraz po uregulowaniu sporów na Morzu Południowochińskim lub wraz ze stopniowym wzrostem potęgi chińskiej floty i relatywnym względem floty chińskiej słabnięciem floty USA oraz amerykańskiej projekcji siły na obszarze Indo-Pacyfiku536. Już obecnie pojawiają się pogłoski, że Chiny budują nową IV Flotę537, która ma się składać z dwóch lotniskowcowych grup bojowych z bazą macierzystą na wyspie Hajnan oraz z atomowych okrętów podwodnych (z nieograniczonym zasięgiem operacyjnym, idealnie wpisującym się w wymagania związane z tyranią dystansu panującą na Oceanie Indyjskim w czworokącie pomiędzy Malakką, Zatoką Perską, portami wschodniej Afryki i zachodnią Australią) i ma podlegać bezpośrednio dowództwu Centralnej Komisji Wojskowej w Pekinie, co czyni ją instrumentem najwyższej wagi geopolitycznej538. Ma to sens, gdyż lotniskowce nie będą w chińskiej marynarce wojennej odgrywać istotnej roli na Zachodnim Pacyfiku ze względu na geografię wojskową i korzystną dla Chin asymetrię teatru operacyjnego. Aktualna przewaga sił morskich po stronie USA akurat w tym segmencie na

Zachodnim Pacyfiku narażałaby je raczej na atak podwodny lub powietrzny i tym samym na zniszczenie. Duże lotniskowce chińskie odpowiadające wielkością i zdolnością operacyjnym amerykańskim lotniskowcom klasy Nimitz nie są więc tam potrzebne. Cel Chin, polegający na wypchnięciu floty amerykańskiej lub jej zniszczeniu w pierwszym łańcuchu wysp na Zachodnim Pacyfiku, można zrealizować innymi metodami, opisanymi w Rozdziałach III–IV. Wydaje się natomiast, że wartość chińskich lotniskowców byłaby nie do przecenienia na wielkich przestrzeniach Oceanu Indyjskiego, gdzie rozmieszczono niewiele okrętów innych mocarstw, zatem nie jest tam gęsto w sensie operacyjnym. Chińczycy mogą fakt ten wykorzystać, ustanawiając swoją kontrolę morza (control of sea), co da im władzę nad tą magistralą handlową świata w XXI wieku. Jak już wspomniano, dla Stanów Zjednoczonych Ocean Indyjski to najdalszy akwen i obecność Amerykanów może najprawdopodobniej stopniowo na nim się zmniejszać. Obecność IV Floty Chin z bojowymi grupami lotniskowców przyniosłaby również efekt psychologiczny w czasie pokoju dla bezpieczeństwa chińskich linii komunikacyjnych. Kontrola Oceanu Indyjskiego przez flotę chińską w przyszłości uniemożliwiałaby zamknięcie w odleglej blokadzie i w pierwszym łańcuchu wysp, eliminując tym samym oba podwarianty podejścia pośredniego koncepcji wojny powietrzno-morskiej. Handel i transport z Chin i do Chin nie mógłby zostać powstrzymany i znalazłby ujście na Ocean Indyjski, na którym bezpieczeństwo strategicznych linii komunikacyjnych (SLOCs) gwarantowałaby flota chińska. Wydaje się, że docelowo Pekin ma zamiar zbudować cztery lotniskowcowe grupy bojowe po 2020 roku i być może wszystkie skierować na Ocean Indyjski539, gdzie tym samym osiągnięto by znaczącą przewagę, a Stany Zjednoczone zostałyby usunięte na dobre z Rimlandu azjatyckiego540. Dotychczasowa rozbudowa floty chińskiej wskazuje, że już niedługo, nawet po roku 2020, może być liczbowo większa o jedną trzecią od amerykańskiej541. W tym miejscu warto zaznaczyć, że chińska flota handlowa już jest największa na świecie. Szanghaj i Hongkong to dwa największe porty morskie globu, a chińskie stocznie budują najwięcej statków i okrętów wojennych. Potęga morska opiera się także na flocie handlowej, a Chiny coraz bardziej nie mają w tym aspekcie sobie równych. To każe postawić pytanie o równowagę wojskową na całym obszarze Indo-Pacyfiku i jej znaczenie dla koncepcji wojny powietrzno-morskiej.

Posiadanie przez Pekin baz w regionie stwarza oczywiste przewagi logistyczne względem USA na wypadek wojny542. Porty, w które inwestują Chiny, znajdują się w Pakistanie (Gwadar i Pasni), na Wyspach Kokosowych w Zatoce Bengalskiej (stamtąd jest geograficznie bliżej do południa Chin niż z Pekinu na południe Chin), Sri Lance (Hambantota)543, Bangladeszu (Chittagong) i Mjanmie (Birmie), a prawdopodobnie także na Malediwach544, Seszelach545, Mauritiusie i w Kenii (Lamu wraz z ropociągiem z Sudanu)546. 25 lutego 2016 roku potwierdzono oficjalnie547, że pomimo protestów USA Chiny uzyskały prawa do bazy i portu morskiego w Dżibuti548 i budują tam instalacje portowe i przeładunkowe, tworząc centrum logistyczne dla swoich okrętów, które mają być ukończone w 2017 roku. Dżibuti jest strategicznie położone w rogu Afryki i kontroluje wejście do Zatoki Adeńskiej pomiędzy Oceanem Indyjskim a Morzem Czerwonym i poza samym oddziaływaniem na pobliski szlak morski daje też możliwość wojskowego oddziaływania w głąb Afryki. Malakka oddziela Pacyfik od Oceanu Indyjskiego i, w przypadku jej zablokowania, zagraża bezpieczeństwu Chin. Ten stan w przeszłości powodował, że Chiny były w sensie geopolitycznym zamknięte kontynentalnie, nie mogąc stać się handlującą i bogacącą się morską potęgą, i z pewnością chcą ten stan w XXI wieku zmienić. Cała Strategia „Sznura Pereł” stanowi geopolityczny imperatyw dla dalszego dynamicznego rozwoju gospodarki chińskiej i jej celem jest opanowanie swoich mórz przybrzeżnych oraz wyjście na pełne wody oceanu. Powyższą kalkulację dyktują zasady geopolityki narzucane z kolei pracą kapitału i pieniądza, pochodzącymi z interesów gospodarczych wplecionych w ograniczenia i możliwości geografii regionu. Tak jak Rzym opanował Morze Śródziemne, by kontrolować sieć handlową swojego morza wewnętrznego, tak i Stany Zjednoczone, rozwijając się, podporządkowały sobie Morze Karaibskie i zachodnią hemisferę, stanowiące naturalne dopełnienia ujścia Missisipi, tworząc w USA arterię handlową, a następnie zbudowały i kontrolowały Kanał Panamski, łącząc oba oceany i docelowo narzucając światu jako wiodące mocarstwo morskie reguły międzynarodowe. Podobnie Chiny, w celu dalszego niezahamowanego rozwoju muszą podporządkować swoim interesom gospodarczym, a co za tym idzie – politycznym, morza przybrzeżne, w szczególności zaś Morze Południowo-

chińskie i morskie przejścia indonezyjskie, a następnie Ocean Indyjski w kierunku zasobów surowcowych i rynków w zbytu w Afryce, Zatoce Perskiej i Europie. To powinno dać Pekinowi kontrolę całego wschodniego i południowego Rimlandu azjatyckiego. Jest to swoisty geopolityczny rozwój wertykalny, gdy Chiny z zamkniętego kontynentalnie kraju, otwartego jedynie na morza przybrzeżne Zachodniego Pacyfiku (ale ograniczonego pierwszym łańcuchem wysp), przebijają się na południe, powiększając swoją przestrzeń rozwoju i ekspansji ekonomicznej oraz otwierając swój kraj, gospodarkę i wpływy na cały Ocean Indyjski i dalej na zachód, uciekając od uwięzienia kontynentalnego i stając się poprzez tę ekspansję mocarstwem morskim (ze wszystkimi korzyściami wspomnianymi powyżej), jednocześnie pozostając mocarstwem lądowym. To, w połączeniu z rozbudową lądowych szlaków w ramach budowy Nowego Szlaku Jedwabnego, łączącego Chiny z Europą, oraz rozwój połączenia morskiego przez coraz bardziej żeglowną Arktykę, ma potencjał uczynić Chiny pierwszym w historii świata mocarstwem zarówno lądowym, jak i morskim, co będzie miało przełożenie na olbrzymią możliwość dywersyfikacji kontaktów handlowych, niezależność rozwoju, prosperity i bogactwo, potęgę polityczną oraz wojskową Chin otwartych na wszystkie kierunki rozwojowe. Jak już wspomniano, Ocean Indyjski, porty i infrastruktura portowa mają nie tylko służyć transportowi w kierunku cieśniny Malakka. Na przykład port w pakistańskim Gwadarze będzie połączony rurociągami z Chinami właściwymi (z prowincją Xinjiang i dalej – z całą siecią planowanych dróg, autostrad i linii kolejowych łączących Chiny z Europą przez Azję Środkową w ramach Nowego Szlaku Jedwabnego) w tzw. korytarzu energetycznym i będzie omijać Malakkę, a zatem zmniejszać wrażliwość strategiczną Chin związaną z ryzykiem nałożenia przez marynarkę wojenną USA przewidzianej w amerykańskiej koncepcji wojny powietrzno-morskiej odleglej blokady. To samo dotyczy koncepcji rozbudowy baz i portów w Bangladeszu i ich połączeń bezpośrednio z i do Chin właściwych oraz budową rurociągów i instalacji w Mjanmie (Birmie)549połączonych z prowincjami Yunnan, Syczuan, Guangxi, w tym systemu rurociągów transportujących surowce bezpośrednio z tych portów do Chin. Aktualnie analizowany jest funkcjonujący już jakiś czas pomysł budowy kanału w Tajlandii550 przez przesmyk Kra551. Budowa jest nierozstrzygnięta, choć poza samą kwestią omijania strategicznie wrażliwej dla Chin Malakki transport nowym kanałem

dokonywałby się taniej, o kilkaset mil morskich skracałby dystans do Chin, redukował kwestie pirackie obecne w cieśninie Malakka i zmniejszałby korki postojowe dla statków, co w podejściach do cieśniny staje się już odczuwanym problemem. Powyższe projekty zmniejszałyby nacisk geopolityczny Stanów Zjednoczonych na Chiny. Z punktu widzenia operacji morskich Wyspy Andamańskie i Nikobary, znajdujące się blisko podejścia do Malakki czy przyszłego kanału przez przesmyk Kra od strony Oceanu Indyjskiego, są kluczowymi „wieżami kontrolnymi” (watchtowers)552, których nadzór pozycjonuje w korzystnej sytuacji państwo je zajmujące. Stąd zainteresowanie bazowaniem na nich wojska oraz budowy instalacji wojskowych przez Indie w 2015 i 2016 roku553. Indie budują także bazę morską na Seszelach554. W sytuacji napięcia port w Gwadarze ma krytyczne znaczenie dla kontroli ruchu międzynarodowego z Zatoki Perskiej oraz dla szachowania ruchów marynarki wojennej USA, która tam musiałaby działać w zasięgu oddziaływania bojowego okrętów i lotnictwa Chin, a poza własną osłoną lotnictwa bazowania lądowego i osłony przeciwlotniczej555. Porty chińskie, a w ślad za nimi ropociągi i inne projekty infrastrukturalne w Mjanmie (Birmie), Bangladeszu i Pakistanie pozwolą omijać cieśninę Malakka. Ostatnio również Japonia postanowiła mieć porty na Oceanie Indyjskim i konkurować z Chinami. Planowany jest port w Matarbari w Bangladeszu, a jego budowa ma się rozpocząć w 2016 roku, podczas gdy Chińczycy chcą budować większy port na wyspie Sonodia. Porty te są oddalone są od siebie o kilkadziesiąt kilometrów i będą się gospodarczo wykluczać, podwyższając napięcie rywalizacyjne pomiędzy Japonią a Chinami556. Należy pamiętać ponadto, że dalej na północ od Nikobarów i Wysp Andamańskich w Zatoce Bengalskiej znajdują się liczne surowce. W 2014 roku na Sri Lance bazowały dwa okręty atomowe Chin, wzbudzając niepokój Indii. Ale Chiny na razie wykazują wstrzemięźliwość. Ich strategia na Oceanie Indyjskim bardziej przypomina bowiem brytyjską sieć portów557 z czasów, gdy zasięg napędzanych węglem okrętów był znacznie mniejszy i okręty takie wymagały zawijania do rozsianych po morskim imperium portów (calling stations) i pobierania tam, a nie na pełnym morzu, paliwa558. Model chiński polega raczej na finansowaniu przez Chiny portów handlowych wspierających chińską flotę handlową i ekspansję chińskich interesów

handlowych, a chińska flota wojenna ma zapewnione prawo w nich cumować. Jednak nie są to porty wojenne sensu stricto. Takie porty mogłyby być punktem zapalnym, nadmierną prowokacją skierowaną w stronę USA i Indii, co mogłoby przyczynić się do eskalacji konfliktu, a Chiny wciąż starają się zachować pozory pokojowych zamiarów i nie alarmować niepotrzebnie swoich dwóch silnych przeciwników. W początkach 2016 roku Amerykanie próbowali przekonywać Indie do zbudowania morskiej koalicji mającej na celu powstrzymywanie wpływów chińskich na Oceanie Indyjskim. Taka koalicja, według planów Amerykanów, miałaby dokonywać także wspólnych sojuszniczych patroli z udziałem USA, Indii i Australii, a także Japonii, na Morzu Południowochińskim. Propozycja zgłoszona przez dowódcę sił zbrojnych USA na Pacyfiku admirała Harry’ego B. Harrisa została jednak przyjęta chłodno w Indiach, które nie chcą stać się bezpośrednim przeciwnikiem Chin559. Podążając utartym szlakiem innych rosnących mocarstw z przeszłości, w tym Stanów Zjednoczonych, Chiny zdecydowały się zbudować większą flotę, bo mają zabezpieczone lądowe granice i skonsolidowane terytorium państwa na kontynencie. Budowa floty ma służyć interesom mocarstwa i zabezpieczać wzrost gospodarczy, skupiony wokół biznesu chińskiego międzynarodowy obrót handlowy oraz związane z nim chińskie interesy gospodarcze i generowany w ten sposób kapitał, a wymagające stabilnego i bezpiecznego dla nich otoczenia i zapewnienia bezpieczeństwa. Chiny, poprzez realizację Strategii „Sznura Pereł” i splecioną z nią dominacją gospodarczą oraz wojskową mogą podporządkować południowy Rimland eurazjatycki i w ten sposób, wraz z kontrolą Morza Południowochińskiego i szerzej – Zachodniego Pacyfiku, może powstać imperium morsko-lądowe, które będzie oparte na handlu i kontroli jego przebiegu na obszarze Indo-Pacyfiku560, w Arktyce oraz na lądowym Nowym Szlaku Jedwabnym z Chin do Europy. Jeśli chodzi o konkretne porty, którymi Chiny posługują się w realizacji Strategii „Sznura Pereł”, to osiągają kilkoma zamiennymi metodami możliwość korzystania z portów. Na przykład budowa portu na Malediwach sponsorowana jest przez Chiny. Porty w Dżibutti, Aden i Salalah są raczej portami zaopatrzeniowymi. Seszele to port i lotnisko do krótkich wizyt i odpoczynku dla załóg (Chińczycy zawarli krótkoterminowe umowy

z gestorami). Portem dużym, hubowym będzie Gwadar561. Generalnie wszystkie powyższe porty mają podwójne zastosowanie: wojskowe i cywilne, po to, by wspierać możliwość trwałej obecności Chin na Oceanie Indyjskim. Tymczasem Amerykanie mają obecnie na Oceanie Indyjskim jedynie bazę Diego Garcia, a umowa z Wielką Brytanią na korzystanie z niej kończy się w 2016 roku. Bez tej bazy nie można utrzymać zdolności do projekcji, a nawet obecności siły USA w regionie. Wygląda na to, że Ocean Indyjski i Zachodni Pacyfik przestały już być amerykańskim jeziorem i marynarka amerykańska staje się relatywnie coraz słabsza względem potencjalnych przeciwników562. Marynarka Wojenna USA maleje w liczbach. O ile w 1945 roku miała łącznie 6700 okrętów, podczas zimnej wojny około 600, w latach 90. XX wieku ponad 350, obecnie około 280, to za kilka lat, według najnowszych prognoz, będzie miała ich 310–325, a to chyba zbyt mało dla skutecznej i widocznej projekcji siły na wszystkich akwenach świata, zwłaszcza że potencjalni przeciwnicy, w tym Chiny, nie próżnują. Stocznie wojenne w USA budują tylko 7 okrętów rocznie, znacznie mniej niż chińskie (budujące rocznie ponad 20), a więc jeśli średni okres służby okrętu to 30 lat, to prosta kalkulacja wskazuje, że flota USA będzie malała563, a chińska rosła. Port i amerykańska baza na wyspie Diego Garcia ma centralną pozycję na wodach przybrzeżnych Oceanu Indyjskiego. Dzierżawiona od Wielkiej Brytanii, położona jest w odległości 100 mil na południe od Indii, 700 mil na południowy zachód od Sri Lanki i 2500 mil na wschód od cieśniny Ormuz. Leży jednak nieco za daleko od Chin, aby okręty z Diego Garcia mogły wejść od razu do akcji w razie wojny lub kryzysu. Baza lotnicza ma tylko jeden pas startowy, a port wojenny nie może przyjmować dużych okrętów nawodnych. Rozmiary Oceanu Indyjskiego powodują, że samoloty taktyczne US Air Force nie mogą bez wsparcia tankowców przezeń przelecieć, by wylądować w bazie na Diego Garcia. Tutaj, podobnie jak na Zachodnim Pacyfiku, to słabość USA. Amerykanie mają do czynienia bowiem z tyranią dystansu w korelacji z krótkim zasięgiem własnych samolotów taktycznych, czemu nie są w stanie przeciwdziałać. W bazie na wyspie Diego Garcia znajdują się olbrzymie magazynowe składy w ramach tzw. prepositioning, czyli przygotowania sprzętu i materiałów wojennych na wypadek wojny dla całej brygady piechoty zmotoryzowanej i wydzielonych oddziałów Korpusu

Piechoty Morskiej, w tym amunicji i paliwa dla okrętów i samolotów (druga ogromna baza z prepositioning na obszarze Indo-Pacyfiku to Guam). Baza jest przygotowana do obsługi i operowania dla amerykańskich bombowców dalekiego zasięgu typu B-1, B-2 i B-52, które dysponują wystarczającym zasięgiem do dokonywania uderzeń na całym obszarze Indo-Pacyfiku oraz na cele w Chinach kontynentalnych, w tym na cele w Pekinie (B-52 z pociskami manewrującymi JASSM ER). I w praktyce Amerykanie używają bazy przede wszystkim dla działań bombowców dalekiego zasięgu, jednostek sił specjalnych oraz dla bazowania okrętów odpowiedzialnych za uzupełnianie zapasów na pełnym morzu dla dużych okrętów bojowych. Baza ma duże znaczenie dla amerykańskich atomowych okrętów podwodnych564, z niej bowiem wychodzą na patrole na cały właściwie Rimland azjatycki i IndoPacyfik.

5.3. Rola Australii i morskie działania peryferyjne W amerykańskich planach, określonych w koncepcji wojny powietrznomorskiej, Australia odgrywa rolę bazy wypadowej dla peryferyjnych operacji na Oceanie Indyjskim oraz w cieśninach indonezyjskich. Państwo morskie, którego marynarka jest słabsza od przeciwnika, może próbować metod pośrednich – rajdów peryferyjnych lub kampanii wojennych daleko od centrum grawitacyjnego konfliktu i centrum sił państwa kontynentalnego, jakim są Chiny565. Zdolność państwa morskiego do „wyczekiwania” w konflikcie i rozpraszania koncentracji siły państwa kontynentalnego przez horyzontalne rozszerzenie teatru operacji jest istotną przewagą USA i Australii wobec Chin, zanim osiągną one status i możliwości mocarstwa morskiego. W USA i Australii566 pojawiają się głosy, że w ogóle taka powinna być strategia obu państw w radzeniu sobie w wojnie z Chinami – atak na odległe linie komunikacyjne. Chińska gospodarka jest bardzo wrażliwa na płynny, swobodny i terminowy przepływ dóbr i towarów drogą morską. Lwia ich część płynie z Afryki i Bliskiego Wschodu przez Ocean Indyjski. Możliwy jest także podział zadań: US Navy działać będzie na Zachodnim Pacyfiku, a marynarka australijska (RAN – Royal Australian Navy) niejako z tyłu przeprowadzać będzie dywersje na peryferiach Oceanu Indyjskiego, wykorzystując dogodne położenie geograficzne swojego zachodniego wybrzeża. RAN będzie musiała uderzyć na siły morskie Chin na Oceanie

Indyjskim i w Zatoce Adeńskiej, operujące między innymi z portu Gwadar w Pakistanie, w celu wyeliminowania sił morskich nieprzyjaciela zaraz na początku konfliktu. Ocean Indyjski jest z punktu widzenia geografii wojskowej większy niż Zachodni Pacyfik i nie ma na nim zaawansowanych struktur przeciwdziałania bojowego przeciwnika, jak na Morzu Południowochińskim czy na Zachodnim Pacyfiku. W przyszłości jednak północna cześć Oceanu stanie się bardziej uczęszczana przez nieprzyjacielskie siły oraz infiltrowana przez jego rozpoznanie, co utrudni działania RAN567. Jednocześnie analitycy w Australii zdają sobie sprawę, że w przypadku wojny z Chinami Australia nie będzie mogła liczyć na szybką i adekwatną pomoc wojskową oraz dostawy zaopatrzenia. Planowanie w ramach wojny powietrzno-morskiej nie pozostawia złudzeń: konflikt może trwać wiele miesięcy, a może i lat, i wiązałby się z wielkim wysiłkiem USA, by uzupełniać asortyment własnej broni i amunicji, zwłaszcza precyzyjnej. Siłą rzeczy potrzeby sojuszników będą zatem obsługiwane w dalszej kolejności, zwłaszcza na rozciągniętych liniach komunikacyjnych zagrożonych przecięciem przez Chiny568. Największym wyzwaniem operacyjnym dla jakichkolwiek działań na Oceanie Indyjskim jest jego ogrom. Pomiędzy australijskimi portami Perth, Stirling i Darwin jest 1864 mil morskich, a pomiędzy Perth a bazą USA na Diego Garcia – 3266 mil morskich. Flota konwencjonalna australijskich okrętów podwodnych będzie miała trudności z utrzymaniem więcej niż 1– 2 okrętów w rejonie wojny na dłuższych patrolach na wodach archipelagu indonezyjskiego, a co dopiero daleko na Oceanie Indyjskim. Atomowe okręty podwodne są znacznie bardziej przystosowane operacyjnie do działań na Oceanie Indyjskim. Australia ich nie ma, więc na Oceanie Indyjskim będzie musiała polegać na siłach powietrznych, w tym na patrolowych systemach bezzałogowych dalekiego zasięgu. Port w Stirling jest korzystnie położony dla operowania atomowych okrętów podwodnych US Navy i obok Guam i Diego Garcia byłby trzecim w teatrze wojny na IndoPacyfiku569. Jest też możliwe wybudowanie niewielkiego zapasowego portu dla okrętów podwodnych na Wyspach Kokosowych niedaleko Indonezji, po częściowym wysuszeniu laguny, co też poprawiłoby logistykę sojuszników w trakcie konfliktu. Australia, będąca w istocie kontynentalnej wielkości wyspą, położona jest na obrzeżach szlaków azjatycko-pacyficznych i stanowi południowe

zakotwiczenie całego obszaru operacyjnego Indo-Pacyfiku, co ma dla Stanów Zjednoczonych fundamentalne znaczenie570. W ostatnich latach wraz z amerykańskim pivotem sama Australia z odległego kontynentu – z punktu widzenia I i II wojny światowej oraz zimnej wojny – znalazła się w strategicznym centrum571, które będzie areną ścierania się najpoważniejszych potencji geopolitycznych. Dla USA Australia i sojusz z nią stały się priorytetem572. Siła splotu amerykańsko-australijskiego może doprowadzić do sytuacji, w której relacje strategiczne australijsko-amerykańskie będą stanowiły najbardziej ścisły związek sojuszniczy w XXI wieku573. Warto jednocześnie zdawać sobie sprawę, że dla samej Australii to Chiny są największym partnerem handlowym. Kupują w Australii ogromne ilości surowców naturalnych, w szczególności rudy żelaza i gazu ziemnego, ale także płodów rolnych. W związku z powyższym wcześniej uboższa zachodnia Australia rozwija się błyskawicznie. W 2013 roku Chiny odpowiadały za 35% eksportu kraju i było to dwa razy więcej niż jeszcze pięć lat wcześniej. Ten poziom ekonomicznego uzależnienia Australii od Chin przewyższa kiedykolwiek notowany poziom uzależnienia tego państwa od Wielkiej Brytanii czy tym bardziej od USA. Od dwóch dekad gospodarka Australii rośnie rokrocznie i to pomimo kryzysu finansowego. Jest to jedyny kraj rozwinięty, który osiągnął taki wynik. Według analityków jedynie Korea Południowa jest bardziej zależna od fluktuacji na rynkach chińskich. Mandaryński jest drugim najważniejszym językiem Australii, a chińscy turyści wydają tam więcej pieniędzy niż turyści z jakiegokolwiek innego kraju574. Z punktu widzenia geografii wojskowej Australia położona jest na styku Oceanów Spokojnego i Indyjskiego i dysponuje wymarzonym położeniem, które umożliwia kontrolę morskich i powietrznych tras komunikacyjnych łączących oba akweny. Ze względu na powyższe położenie oraz własną nowoczesną infrastrukturę oraz głębię strategiczną, determinowaną rozległością terytorium, Australia jest niezbędnym sojusznikiem dla USA. Stany Zjednoczone, chcąc dominować wojskowo nad Zachodnim Pacyfikiem i Oceanem Indyjskim, będą musiały korzystać z australijskich baz, portów i lotnisk, zabezpieczać logistykę, prowadzić szkolenia i rotację jednostek oraz utrzymywać magazyny z zapasami wojskowymi i centra naprawy sprzętu. Australia jest znakomitą bazą wypadową dla rozpoznania i zwiadu (ISR)

– zarówno morskiego, jak i lotniczego. Bliskość do cieśnin indonezyjskich i południowoazjatyckich „wąskich gardeł”, stanowiących główne arterie światowego handlu, zlokalizowanych w strefach przybrzeżnych, umożliwia sprawowanie operacyjnej kontroli nad cieśninami Sunda i Lombok. Australia jest także znakomitą bazą wypadową dla wszelkich operacji na Oceanie Indyjskim i kontroli szlaków morskich państw azjatyckich, prowadzących z baz surowcowych w Afryce i Zatoce Perskiej. Dominacja USA na wodach okalających Australię była do niedawna sytuacją komfortową. Australia mogła handlować, z kim chciała w Azji, korzystając z wojskowej i politycznej protekcji mocarstwa amerykańskiego. Gdy po wizycie prezydenta Hu Jintao w 2005 roku szef australijskiego MSZ określił traktat sojuszniczy z USA jako jedynie „symboliczny”, doprowadziło to do prawdziwej paniki w Waszyngtonie. Chińczycy sądzili, że Australia może ogrywać rolę podobną do tej, jak grała Francja w Europie (w obozie Zachodu, ale z dystansem do USA). W następnych latach relacje gospodarcze z Chinami kwitły, jednak rząd Australii wybrał wzmocnienie więzi politycznych z USA, czego wynikiem była wizyta prezydenta Obamy w 2011 roku i decyzja o stacjonowaniu 2500 marines w Port Darwin na północy kraju. Decyzja ta spotkała się z krytyką wielu ośrodków analitycznych w Australii, które były zdania, że nie należy zajmować stanowiska wprost po stronie amerykańskiej w zbliżającym się konflikcie o dominację na tym obszarze świata575. W przeszłości Australia przeżywała już dylematy strategiczne576 związane ze wzrostem mocarstwa azjatyckiego, wówczas chodziło o Japonię, w sytuacji gdy Australijczycy opierali swoje bezpieczeństwo na mocarstwie słabnącym, odchodzącym – Wielkiej Brytanii. Począwszy od 1921 roku i po wypowiedzeniu traktatów morskich brytyjsko-japońskich Australijczycy zaczęli bać się Japonii i przestali uważać, że geograficzne oddalenie zapewnia im bezpieczeństwo. Po japońskiej inwazji na Mandżurię w 1931 roku Australia nie potępiła otwarcie działań agresorów i unikała konfrontacji. Politycy australijscy bali się inwazji japońskiej i wątpili w gwarancje brytyjskie, w tym w zdolność marynarki brytyjskiej do przyjścia z bazy w Singapurze na pomoc Australii. Również nie wierzyli, że Stany Zjednoczone będą w stanie dostarczyć istotnej pomocy w wypadku wojny z Japonią577. Niezależnie od tych nastrojów, Australia korzystała znakomicie

na handlu z Japonią i notowała z tym krajem dodatni bilans handlowy. Powyższe bardzo przypomina aktualny casus chiński. Pomimo intensywnej współpracy handlowej z Chinami 25 lutego 2016 roku, Australia opublikowała Białą Księgę Obrony, w której przedstawione zostały długoterminowe priorytety rządu, plany zakupu sprzętu oraz planowany kształt i struktura sił zbrojnych w nadchodzących latach. Informacje w niej zaprezentowane jednoznacznie wskazują, że Australia planuje się zbroić oraz przygotowywać do rosnącej rywalizacji strategicznej wynikającej z coraz bardziej asertywnej polityki Chin przede wszystkim na Morzu Południowochińskim, ale także na Oceanie Indyjskim. Publikacja księgi oraz jej treść zdają się świadczyć, iż przywódcy Australii nie mają złudzeń co do negatywnego kierunku rozwoju sytuacji w regionie oraz co do tego, że Australia powinna współpracować sojuszniczo z USA578. Wojskowa rola Australii579 w ewentualnej wojnie z Chinami jest ściśle związana z tym, gdzie ewentualny konflikt miałby miejsce580. Jeśli wybuchłby w Azji Północno-Wschodniej lub wokół Tajwanu, to Australia nie byłaby w stanie wnieść istotnego wkładu do konfliktu rozgrywającego się tak daleko od jej brzegów, mogłaby wówczas jednak zapewnić kluczowe udogodnienia logistyczne i bazowe, jak również rozpoznawczo-wywiadowcze dla sił USA, w szczególności w przypadku zniszczenia infrastruktury amerykańskiej w bezpośredniej bliskości konfliktu. W przypadku zaś konfliktu na Morzu Południowochińskim rola Australii byłaby ogromna, zważywszy na bliskość do jej portów i infrastruktury, w tym lotnisk wojskowych. Wówczas najprawdopodobniej siły australijskie pomogłyby w wyprowadzeniu uderzeń na siły chińskie w celu zapobieżenia opanowania strategicznych miejsc wokół wysp i cieśnin indonezyjskich oraz próbowałyby uzyskać kontrolę i dostęp do kluczowych przejść morskich w archipelagu indonezyjskim w celu ochrony ruchu statków i okrętów sojuszniczych, przy jednoczesnym niszczeniu komunikacji chińskiej. Natomiast prawdopodobne jest, że w nadchodzących latach i dekadach strategiczna rywalizacja amerykańsko-chińska przenosić się będzie stopniowo także na Ocean Indyjski. Dojdzie do rywalizacji, jeśli Chiny zbudują oceaniczną flotę z prawdziwego zdarzenia oraz uzyskają ostatecznie dostęp do budowanych przez siebie portów w basenie Oceanu Indyjskiego (Gwadar, Cejlon, Seszele, Kenia, Afryka Wschodnia). Zwłaszcza jeśli Chiny będą próbowały kontrolować linie komunikacyjne z Zatoki Perskiej i Afryki

oraz Europy, kluczowe dla utrzymania azjatyckich gospodarek przy życiu, wówczas bowiem chińskie bazy w regionie będą zagrożeniem dla Australii. W związku z powyższym można wyodrębnić podstawowe role dla sił zbrojnych Australii w przyszłej ewentualnej wojnie581: zapewnianie głębi strategicznej, działania floty podwodnej, zadania rozpoznawcze oraz projekcja siły na cieśniny indonezyjskie. Mapa nr 5.4. (patrz wkładka kolorowa) Zasięg platform i systemów uderzeniowych Chin w obszarze Indo-Pacyfiku

Najważniejszą przewagą Australii jest jej głębia strategiczna wynikająca z oddalania od kontynentu azjatyckiego oraz z własnego ogromnego terytorium. Gdy amerykańskie bazy na Zachodnim Pacyfiku staną się coraz bardziej narażone na zniszczenie przez chiński atak, w tym przede wszystkim wojska rakietowe. Kontynent australijski z rozwiniętą infrastrukturą oraz technicznym zapleczem odgrywałby ogromną rolę jako centrum logistyczne i sanktuarium właściwe wolne od oddziaływania bojowego przeciwnika. Rosnące znaczenie w chińskiej strategii masowego ataku rakietowego powodowałoby, że wystarczająco oddalona (póki co) Australia jest bardzo atrakcyjna dla sojuszniczych operacji lotniczych wyprowadzanych spoza zasięgu efektywnego oddziaływania bojowego Chin, zarówno lotniczego, jak i rakietowego. I o ile chińskie okręty podwodne mogą zagrozić liniom komunikacyjnym i celom w Australii, to raczej większość chińskiej floty podwodnej zajęta będzie rozlicznymi ważnymi zadaniami w ramach drugiego łańcucha wysp na Zachodnim Pacyfiku. Należy się jedynie spodziewać, że grupy chińskich okrętów podwodnych będą przeprowadzać operacje minowania oraz ataki rakietowe na porty i infrastrukturę nabrzeżną, a chińskie siły specjalne mogą być potajemnie wysyłane do akcji sabotażowych w bazach wojskowych na północy Australii. W celu obrony przed tego rodzaju zagrożeniami Australia musi wzmocnić obserwację wód przybrzeżnych oraz procedury bezpieczeństwa wokół baz, magazynów amunicyjnych i paliwowych. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa chińskie eskapady na północ Australii będą przypominać operacje dywersyjne, dokonywane przez Japończyków w porcie Sydney i Newcastle podczas II wojny światowej, przynoszące jedynie skutki psychologiczne, bez doniosłego znaczenia dla przebiegu wojny na Pacyfiku. Ponadto dystans oraz geografia morska przesądzają, że chińskie konwencjonalne okręty podwodne, napotykając

ogromne trudności w płytkich, zdradzieckich wodach przybrzeżnych północnej i wschodniej Australii, będą musiały często wynurzać się, zaś ich głośne akustycznie atomowe okręty podwodne będą mogły być namierzane na dużych odległościach (i w wyniku tego zwalczane) przez doskonale wyposażone australijskie nabrzeżne stacje nasłuchowe. Amerykanie mogą być tu przydatni ze swoim rozpoznaniem dalekiego zasięgu, atomowymi okrętami podwodnymi oraz lotnictwem uderzeniowym operującymi z Australii. Obecnie lotnictwo bombowe USA oraz flota podwodna nadmiernie polegają na małej liczbie baz na Zachodnim Pacyfiku i Oceanie Indyjskim. Na Zachodnim Pacyfiku główną bazą jest Guam, położona 1800 mil morskich od wybrzeży Chin. Guam może znaleźć się w zasięgu chińskich rakiet balistycznych, a już obecnie z pewnością leży w zasięgu rakiet manewrujących odpalanych z okrętów podwodnych i samolotów. Także na Oceanie Indyjskim, na oddalonej od Chin o 3900 mil morskich brytyjskiej wyspie Diego Garcia, stacjonują samoloty amerykańskie. Znaczna odległość oznacza wydłużenie czasu dolotu do miejsca konfliktu, co ogranicza istotnie zdolności bojowe poprzez skrócenie czasu efektywnego patrolowania oraz redukcję masy ładunku bojowego. Australia natomiast zapewnia USA stosunkowo bezpieczne sanktuarium dla operacji lotniczych spoza zasięgu sił chińskich. Bazy lotnicze na rzadko zaludnionym Terytorium Północnym, Półwyspie Cape York, w Queensland i Australii Zachodniej leżą około 2700 mil od Cieśniny Tajwańskiej i „tylko” 1700 mil morskich od Morza Południowochińskiego. Do tego Australia posiada wyspy na Oceanie Indyjskim. Pas startowy na jednej z Wysp Kokosowych na wschodnim Oceanie Indyjskim jest nawet bliżej – 700 mil od kluczowych wąskich cieśnin Sunda i Lombok, a z portu wojennego w Stirling koło Perth odległość do Morza Południowochińskiego jest porównywalna do dystansu z wyspy Guam. Użycie portu wojennego w Stirling przez amerykańskie atomowe okręty podwodne istotnie dywersyfikuje rozmieszczenie sił USA w teatrze wojny, przy okazji wzmacniając operacyjną dostępność zarówno na oceanie Indyjskim, jak i w Zatoce Perskiej. W przeciwieństwie do bazy Guam wszystkie te lokalizacje są poza zasięgiem konwencjonalnych chińskich wojsk rakietowych, w tym tych, które dopiero są w stadium rozwoju582.

Mapa nr. 5.5. (patrz wkładka kolorowa) Zasięg działania lotnictwa z terytorium Australii

Trzeba przyznać, że bazy lotnicze w północno-wschodniej Australii zwiększają mobilność strategiczną Stanów Zjednoczonych w regionie, w szczególności w zakresie rozpoznania oraz wykonywania zadań przez lotnictwo uderzeniowe dalekiego zasięgu oraz dla samolotów cystern, których rola, zważywszy na ogromne przestrzenie Zachodniego Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego, będzie kluczowa w czasie wojny. Warunkiem niezbędnym efektywnego wykorzystania baz jest wybudowanie i ochrona magazynów na paliwo niezbędne do tego typu operacji. Samoloty cysterny będą potrzebne, by zapewnić most powietrzny dla lotnictwa taktycznego operującego nad Morzem Południowochińskim oraz dla bombowców operujących z wyspy Diego Garcia. Australia dysponuje obecnie tylko jedną eskadrą F/A-18 C/D, stacjonującą w Tindal, na północy kraju. Baza Darwin jest jedyną na północy kraju, która może przyjąć ciężkie samoloty cysterny i bombowce amerykańskie i stanowi centrum sojuszniczych operacji lotniczych583. Na północy Australii istnieją też trzy dodatkowe, obecnie puste bazy: Curtin, Learmonth i Scherger. Wszystkie z nich mają pasy niewiele dłuższe niż 3000 metrów, a to za mało (wymóg to dokładnie 11 000 stóp), by przyjmować samoloty cysterny i ciężkie bombowce US Air Force. Dodatkowo wymagane będzie zwiększenie miejsc do bezpiecznego parkowania większej liczby samolotów. Lotniska na północy kraju mają schrony dla 10–20 myśliwców wielozadaniowych, ale wszystkie z wyjątkiem Tindal leżą blisko morza i wymagają schronów w celu ochrony przed ostrymi w tej części świata cyklonami morskimi584. Wreszcie wymagane będą inwestycje w instalacje do szybkiego tankowania na wypadek działań bojowych w celu uzyskania możliwości operowania większej liczby samolotów w jednym czasie i planowania intensywnych operacji bojowych. Bolączką sił powietrznych Australii jest brak wystarczającej liczby platform o dalekim zasięgu, przystosowanych do zadań morskich, oraz samolotów cystern. Ostatnio pojawiło się ryzyko nadmiernego zainwestowania w pozyskanie samolotu krótkiego zasięgu F35. Z kolei utrapieniem marynarki wojennej jest fakt, że okręty podwodne klasy Collins mają niewystarczającą dzielność morską i samowystarczalność w dłuższych patrolach oraz zbyt słabe uzbrojenie. Poprawę może przynieść rozstrzygnięty

niedawno przetarg na nowy okręt podwodny dla RAN. Siły zbrojne Australii mają też za mało platform bojowych i rozpoznawczych (ISR) do wykonywania operacji oddalonych do wybrzeży kraju i bez poważnych inwestycji nie spełnią aspiracji strategicznych wyrażonych przez polityków australijskich oraz oczekiwań amerykańskich sojuszników zgłaszanych w ostatnich latach585. Należąca do Australii i położona na Oceanie Indyjskim Wyspa Bożego Narodzenia znajduje się jeszcze bliżej cieśnin indonezyjskich. Niemniej jednak jej podstawowa rola ośrodka przyjmowania imigrantów ogranicza jej przydatność wojskową. Ponadto pas startowy na wyspie znajduje się na szczycie góry i zakończony jest klifem opadającym stromo do morza, co uniemożliwia właściwie jego wydłużenie do wymaganego minimum 11000 stóp dla stacjonowania amerykańskich samolotów cystern i bombowców dalekiego zasięgu. Z kolei poprawienie infrastruktury na Wyspach Kokosowych będzie wymagało ogromnych inwestycji. Nie ma tam bowiem żadnych schronów, właściwie brakuje miejsca do parkowania samolotów, magazyny paliwowe są daleko i nie wystarczają, a pas startowy ma długość zaledwie 8000 stóp. Systemy kontroli lotu i naprowadzania ponadto są przestarzałe. Po wykonaniu stosownych prac dostosowawczych lotnisko na Wyspach Kokosowych będzie idealne dla stacjonowania morskich samolotów patrolowych dalekiego zasięgu586. Lotnisko Learmonth znajduje się bliżej Morza Południowochińskiego niż Darwin i ma dobre połączenie logistyczne z resztą kraju. Należy w tym miejscu wspomnieć, że zasoby ropy i rafinerie są na południu i zachodzie kraju, a w rozległej Australii samych ropociągów jest też zbyt mało. Obecnie transport surowców na północ kraju dokonuje się statkami, a statki i tankowce będą pierwszymi obiektami ataku chińskich okrętów podwodnych. Bez ropy amerykańskie i australijskie siły lotnicze w regionie nie będą nadawały się do działań bojowych. Po wyładunku ze statków ropa i inne surowce są transportowane ciężarówkami i lokalnymi ropociągami. Planiści rozważają w przyszłości transport pociągami. Należy przy tym pamiętać, że w porze deszczowej do niektórych baz lotniczych na północy dojazd ciężkimi ciężarówkami jest utrudniony. Priorytetem powinna więc być poprawa infrastruktury kolejowej i jej ochrona, jak również budowa magazynów paliwowych, rafinerii, magazynów broni i amunicji, rakiet i broni precyzyjnych587. Australia będzie musiała

zapewnić ich zautomatyzowaną ochronę, względnie patrole wokół baz, by wyeliminować możliwość ataku wrogich sił specjalnych588. Opisana powyżej siatka lotnisk umożliwia taktyczną obecność lotnictwa USA i Australii nad najważniejszymi szlakami morskimi Zachodniego Pacyfiku, Morza Południowochińskiego i Azji Południowo-Wschodniej, co w ramach koncepcji operacyjnej wojny powietrzno-morskiej wzmacnia zdolności uderzeniowe USA w konflikcie z Chinami, gdyż umożliwia rozproszenie lotnictwa bojowego i zniechęca tym samym stronę chińską do przeprowadzenia uderzenia wyprzedzającego. Taka możliwość może dawać szansę na kontrolę eskalacji konfliktu. Wyrazem powyższego jest decyzja Waszyngtonu i Canberry z początku 2016 r. o rotacyjnej obecności amerykańskich bombowców strategicznych B-1B w północnej Australii w celu dokonywania projekcji siły nad Morzem Południowochińskim589. Mapa nr. 5.6. (patrz wkładka kolorowa) Zasięg działania i zdolność przebywania na patrolu bojowym okrętów podwodnych konwencjonalnych i nuklearnych z bazy Stirling

Największą bodajże przewagą operacyjną USA nad stroną chińską jest możliwość prowadzenia nowoczesnej wojny podwodnej w warunkach dominacji nad przeciwnikiem, zarówno jeśli chodzi o technikę bojową, jak i wyszkolenie załóg590. Okręty podwodne nadają się znakomicie do przełamania chińskiej strategii A2AD. Zwłaszcza we wczesnych etapach konfliktu atomowe uderzeniowe okręty podwodne oraz okręty-nosiciele rakiet manewrujących będą pierwszą opcją ofensywną w działaniach US Navy głęboko na wodach kontrolowanych przez Chiny (uderzenia na cele w głębi lądu, minowanie portów, zwalczania komunikacji i statków chińskich oraz niszczenie stanowisk obrony przeciwlotniczej Chin). Pomimo nuklearnego napędu okręty amerykańskie mają ograniczenia operacyjne: przede wszystkim ograniczony stok amunicyjny, którego nie można uzupełnić na pełnym morzu. Stąd dylematy operacyjne. Porty północnej Australii byłyby idealne na bazy amerykańskie, gdyby nie cyklony; do tego wielkie pływy, ruchome dno i rafy komplikują podejście do portów. Same porty potrzebowałyby ogromnych pływających doków. W związku z tym główną opcjonalną bazą jest Stirling na zachodzie kraju. To daje USA dodatkową bazę obok Diego Garcia i Guam – dwóch baz amerykańskiej floty podwodnej w regionie. Stirling jest też poza zasięgiem aktualnych konwencjonalnych sił rakietowych Chin i – w przeciwieństwie

do Guam – w Stirling stacjonują konwencjonalne okręty podwodne Australii. Położenie bazy nad Oceanem Indyjskim daje też możliwość dogodnego operowania na tym akwenie w działaniach mających na celu likwidację peryferyjnych rajdów chińskiej floty i przecinaniu chińskiej komunikacji czy blokady portów wojennych na Oceanie Indyjskim. Niemniej jednak Stirling wymaga kilku poprawek: potrzebna jest nowa przystań dla dużych okrętów atomowych, trzeba pogłębić też port i kanał do Cockburn Sound; do tego należy zbudować magazyny amunicji, żurawie do uzupełniania rakiet w wyrzutniach pionowych itp.591 Jak już wspomniano wcześniej, port Stirling, dzięki swojemu korzystnemu położeniu dla potrzeb operacyjnych atomowych okrętów podwodnych byłby trzecim, obok Guam i Diego Garcia, w teatrze wojny. Na Wyspach Kokosowych, po spełnieniu pewnych warunków (przede wszystkim po wysuszeniu laguny), możliwe byłoby wybudowanie zapasowej bazy dla okrętów podwodnych, a to znacząco poprawiłoby logistykę sojuszników w przypadku konfliktu592. Obecnie Australia jest już potentatem, jeśli chodzi o zdolności do rozpoznania (ISR) ruchu statków, okrętów i samolotów przeciwnika daleko na północ od wybrzeży Australii. Zwłaszcza system obserwacji poza linią horyzontu, oparty na wykorzystaniu odbicia fal radiowych w jonosferze JORN (Jindalee Over the Horizon Radar Network), monitorujący szlaki morskie i cieśniny na odległość aż od 1000 do 3000 kilometrów od północnego wybrzeża, jest kluczowym zasobem sił zbrojnych kraju. System wykrywa samoloty, rakiety i statki/okręty. Po planowanym unowocześnieniu będzie wykrywał pociski balistyczne oraz samoloty stealth i pociski manewrujące593. Australia może też poprosić inne państwa regionu o goszczenie systemu, wówczas poszerzenie siatki JORN dodatkowo go wzmocni. Zaletą też jest wymienność danych systemu z Wedgetail Airborne Early System Warning and Control samolotami RAAF (Sił Powietrznych Australii) oraz dronami klasy HALE i samolotami morskiego patrolowania P8 Poseidon594. Australia ma ogromną rolę do odegrania w zakresie rozpoznania kosmicznego. Położenie geograficzne kraju na skraju południowej hemisfery umożliwia precyzyjne śledzenie wystrzeliwania i później samego ruchu ciał na orbitach. Rzadkie zaludnienie zachodniej Australii redukuje zakłócenia radiowe kontrolujące sygnały do satelitów, a brak zachmurzenia na zachodnich pustyniach kraju jest idealny dla śledzenia satelitów chińskich.

W przypadku wojny z Chinami siły australijskie miałyby kilka automatycznych przewag nad siłami chińskimi w obszarze cieśnin indonezyjskich. Blokada cieśniny Malakka skierowałaby ruch statków chińskich do cieśnin indonezyjskich położonych bliżej Australii. To oddali siły chińskie od własnego wybrzeża, komplikując logistykę, oraz właściwie pozbawi ich ochrony powietrznej lub przynajmniej poważnie ją zredukuje. Tym samym uczyniłoby podatnym na zniszczenie chińskie linie komunikacyjne 1800 mil morskich od własnych baz. Aktualne systemy morskie i powietrzne armii chińskiej nie mają wystarczającego zasięgu, by prowadzić dzięki nim operacje wokół cieśnin. Jedynie chińskie rakiety manewrujące mogą zagrozić okrętom nawodnym próbującym blokować cieśniny indonezyjskie. Chińskie rozpoznanie dalekiego zasięgu będzie miało bardzo trudne zadanie. Naturalna geografia obszaru sprzyja Australii, kanalizując ruch okrętów, co pomaga jej siłom zbrojnym, która mogłaby skoncentrować siły uderzeniowe: fregaty, okręty podwodne i samoloty nad i w wąskich przejściach. Mniejsze siły morskie Australii mogą sprawować lokalne kontrole nad kluczowymi, wąskimi przejściami morskimi bliżej własnych baz i portów, które będą niemal całkowicie poza zasięgiem oddziaływania chińskiego. Jak się zakłada, Australijczykom zostałaby przydzielona rola polegająca na permanentnej kontroli ruchu statków i okrętów – do tego potrzebne byłyby stosowne sensory, drony oraz siły specjalne rozmieszczone blisko cieśnin Lombok i Sunda. Nie trzeba byłoby utrzymywać stałej obecności sił powietrznych nad wszystkimi cieśninami indonezyjskimi, bo chińskie samoloty dysponują zbyt krótkim zasięgiem. Jedynie bombowce chińskie H6, wykonujące uderzenia rakietami manewrującymi (stand-off), mogą operować na tym obszarze, ale już bez myśliwców osłony, co czyni je podatnymi na zniszczenie. Chińczycy mogą jedynie zwalczać lotnictwo RAAF swoimi niszczycielami rakietowymi klasy Luyang I, II i III (typ 052C). Okręty te powinny być obiektem pierwszych ataków sił amerykańskich (i australijskich) w początkach wojny. Najlepiej wykonać to zadanie przy użyciu floty okrętów podwodnych przechwytujących okręty chińskie podczas kursów na południe z wyspy Hajnan lub za pomocą samolotów dalekiego zasięgu uzbrojonych w trudno wykrywalne rakiety przeciwokrętowe o zasięgu większym niż sensory i radary niszczycieli typu Luyang.

Drugim zadaniem w przypadku ewentualnego konfliktu będzie zwalczanie chińskich okrętów podwodnych, które szłyby kursem z wyspy Hajnan w kierunku cieśnin indonezyjskich w celu zwalczania alianckiej odległej blokady przewidzianej koncepcją wojny powietrzno-morskiej. W tym przypadku kluczowe i ważniejsze od amerykańskich okrętów atomowych będą konwencjonalne okręty podwodne RAN (Marynarka Wojenna Australii), trudne do wykrycia w płytkich i akustycznie głośnych wodach wokół cieśnin. Na poziomie operacyjnym wskazany byłby podział zadań pomiędzy okrętami amerykańskimi i australijskimi, gdzie amerykańskie okręty atomowe zwalczałyby marynarkę chińską (PLAN) na głębszych wodach Morza Południowochińskiego, podczas gdy ciche, konwencjonalne okręty australijskie, zalegające w płytkich wodach archipelagu indonezyjskiego, czyhałyby na okręty chińskie próbujące wydostać się z matni amerykańskiej. Dodatkowo operacyjnie w tym zadaniu przydałoby się użycie rozpoznawczych i patrolowych morskich dronów, samolotów morskiego długotrwałego patrolowania, boi pozycyjnych i sonarowych oraz inteligentnych min. Ważnym wątkiem jest stosunek Indonezji do ewentualnego konfliktu. Gdyby był przychylny, znacząco zmieniałoby to stosunek sił na korzyść aliantów USA. Cieśniny Sunda i Lombok są miejscami, gdzie łatwo można przy pomocy jednostek specjalnych lub wydzielonych oddziałów lądowych użyć rakiet nabrzeżnych przeciw obiektom na morzu. W szczególności cieśnina Sunda jest wyjątkowo wąska – miejscami ma tylko 15 mil morskich szerokości. Siły specjalne wyposażone w rakiety i ukryte w dżungli na przylądku Tua na Sumatrze lub przylądku Puja na Jawie dodatkowo dodają sił do skutecznego blokowania ruchu komunikacyjnego w cieśninach. Kolejnym zadaniem sił zbrojnych Australii byłoby eskortowanie własnych statków i okrętów. To może okazać się głównym zadaniem, jeśli chodzi o nałożenie skutecznej blokady i wymusi intensywne wykorzystanie okrętów i platform bojowych stanowiących główne siły. Zważywszy na liczbę statków dziennie przechodzących przez cieśniny, nie będzie łatwo wykonywać zadania eskorty i nawet użycie wszystkich sił Australii595 może nie wystarczyć w operacjach sojuszniczych, zwłaszcza że Amerykanie także nie dysponują liczbą okrętów, która może do tego zadania wystarczyć. W tym celu siły zbrojne Australii powinny zabezpieczyć możliwość

zawijania i uzupełniania zapasów wojennych w bliskich geograficznie cieśninom portach w Malezji i Singapurze oraz na Filipinach. 508 Zob. R.D. Kaplan, Monsun. Ocean Indyjski przyszłość amerykańskiej dominacji, Wołowiec 2012, tłumaczenie Janusz Ruszkowski; J. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to the Indo-Pacific: Australian Defense Strategy and the Future of the Australia-U.S. Alliance, CSBA, Washington 2013. 509 Nazwa pojawiła się w po raz pierwszy w opracowaniu firmy konsultingowej Booz Allen Hamilton, więcej zob. V. Marantidou, Revisiting China’s ‘String of Pearls’ Strategy: Places ‘with Chinese Characteristics’ and Their Security Implications, „Issues & Insights” 2014, vol. 14, no. 7, http://csis.org/files/publication/140624_issuesinsights_vol14no7.pdf (dostęp 10.02.2016); China builds up strategic sea lanes, „The Washington Times”, 17.01.2005, http://www.washingtontimes.com/news/2005/jan/17/20050117115550-1929r (dostęp 10.02.2016); String of Pearls (Indian Ocean), wikipedia.pl, https://en.wikipedia.org/wiki/String_of_Pearls_%28Indian_Ocean%29 (dostęp 10.02.2016); C.D. Yung, Burying China’s ‘String of Pearls’, „The Diplomat”, 22.01.2015, http://thediplomat.com/2015/01/burying-chinas-string of-pearls/ (dostęp 10.02.2016). 510 R.D. Kaplan, Monsun, s. 22 i nast.; idem, The Revenge of Geography: What the Map Tells Us About Coming Conflicts and the Battle Against Fate, New York 2013. 511 Idem, Monsun, s. 23 i nast. 512 Na temat roli Oceanu Indyjskiego dla Europy z punktu widzenie jej interesów geopolitycznych zob. L. Simon, Europe, the Rise of Asia and the Future of the Transatlantic Relationship, „International Affairs” 2015, 91. 513 O polityce Indii na Oceanie Indyjskim i wobec Chin zob. G.J. Gilboy, E. Heginbotham, Chinese and Indian Strategic Behaviour, Growing Power and Alarm, Cambridge 2012. 514 W 2015 roku ustanowiły garnizon morski i powietrzny na Andamanach, rozbudowują flotę oraz starają się nie dopuścić do budowy chińskich portów w bezpośredniej swojej bliskości, np. na Sri Lance. Same zabiegają o ustanowienie portu dla Marynarki Wojennej w Chabahar w Iranie, choć jest to port o mniejszym znaczeniu i zdolnościach infrastrukturalnych niż chiński Gwadar w Pakistanie. Rozbudowały nową bazę INS Kadamba, w Karwrze na południu Indii, wielką bazę i port morski w zatoce Binaga w Karnatace. 515 O roli Indii zob. także ibidem; I. Rehman, Murky Waters. Naval Nuclear Dynamics in the Indian Ocean, Washington 2015. 516 G.B. Collins, A.S. Erickson, L.J. Goldstein, W.S. Murray, China’s Energy Strategy, the Impact on Beijing’s Maritime Policies, China Maritime Studies Institute and the Naval Institute Press, Annapolis 2008. 517 R.D. Kaplan, Monsun, s. 6–8. 518 Zob. więcej na temat geopolityki i roli mocarstw morskich w historii oraz transportu morskiego: prace Halforda Mackindera, Nicholasa Spykmana, Colberta, Alfreda T. Mahana, Morgenthau; w Polsce: Studnicki, Wraga, Cat Mackiewcz, Moczulski, Bartosiak. 519 R.D. Kaplan, Monsun, s. 22. 520 Ibidem, s. 133. 521 Ibidem; idem, The Revenge of Geography… 522 Już Mao Zedong i Hu Jintao narzekali, że Chiny żyją w cieniu „dylematu Malakki” i są uzależnione od tego wąskiego przejścia morskiego położonego stosunkowo daleko od własnego wybrzeża. Zob. P. Kłodkowski, Azjatycka Realpolitik. Chiny i Indie w sporze o własne bezpieczeństwo i przyszłą dominację na kontynencie, „Sprawy Międzynarodowe” 2015, nr 3. 523 O „dylemacie Malakki” szerzej oraz o relacjach chińsko-indyjskich w tym na Oceanie Indyjskim zob. Piotr Kłodkowski, Azjatycka Realpolitik. Chiny i Indie w sporze o własne bezpieczeństwo i przyszłą dominację na kontynencie, „Sprawy Międzynarodowe” 2015, nr 3. 524 Dylemat Malakki istnieje w zasadzie od 1511 roku, gdy Portugalczycy ją podbili, przecinając linie handlowe Chin ze światem. 525 A.S. Erickson, L.J. Goldstein, C. Lord, China Goes to Sea, Maritime Transformation in Comparitive Historical Perspective, China Maritime Studies Institute and the Naval Institute Press, Annapolis 2009. 526 Zob. P. Mahadevan, China in the Indian Ocean: Part of a Larger PLAN, CSS Analyses in Security Policy, no. 156, July 2014. 527 G.B. Collins, A.S. Erickson, L.J. Goldstein, W.S. Murray, China’s Energy Strategy… 528 Więcej na temat istoty tzw. działań peryferyjnych w wojnie morskiej zob. Naval Power and Expeditionary Warfare: Peripherial Campaigns and New Theaters of Naval Warfare, eds. B. Elleman, S.C.M. Paine, London 2011. 529 Na temat relacji Indii i USA zob. obszernie: I. Rehman, From Down Under to Top Center: Australia, the United States, and this Century’s Special Relationship, Washington DC 2011. 530 Hipoteza „Sznura Pereł” została sformułowana przez amerykańską firmę konsultingową Booz Allen Hamilton w 2005 roku. 531 A.S. Erickson, L.J. Goldstein, C. Lord, China Goes to Sea…

532 Trzy aktualnie istniejące floty zabezpieczają interesy Chin kolejno na Morzu Japońskim, Morzu Wschodniochińskim, w Cieśninie Tajwańskiej i na Morzu Południowochińskim. Obecnie najsilniejsza jest III Flota, przeznaczona do działań na Morzu Południowochińskim i dalej na tym kierunku operacyjnym. 533 A.S. Erickson, A.M. Denmark, G. Collins, Beijing’s ‘Starter Carrier’ and Future Steps: Alternatives and Implications, „Naval War College Review” 65.1, Winter 2012, s. 14–54. 534 A.S. Erickson, L.J. Goldstein, C. Lord, China Goes to Sea… 535 P. Mahadevan, China in the Indian Ocean…, s. 3. 536 R.D. Kaplan, Monsun, s. 341–362. 537 Wendell Minnick, Experts: Chinese ‘4th Fleet’ Appears Unlikely, „Defense News”, 6.02.2015 http://www. defensenews.com/story/defense/naval/navy/2015/02/06/taiwan/22913337/ (dostęp 21.03.2016). 538 Zob. więcej P. Mahadevan, China in the Indian Ocean… 539 Ibidem, s. 3–4; G.B. Collins, A. Erickson, The „Flying Shark” Prepares to Roam the Seas: Strategic Pros and Cons of China’s Aircraft Carrier Program, “China SignPost” (洞察中国) 35, 18.05.2011. 540 A.S. Erickson, G.B. Collins, The Calmo Before the Storm: China’s About to Find Out How Hard it is to Run an Aircraft Carrier, „Foreign Policy”, 26.09.2012. 541 Jednocześnie należy pamiętać, że czym innym są liczby, a czym innym zdolności operacyjne, procedury operacyjne, doświadczenie, wyszkolenie i zgranie personelu. Tu zmiany dokonują się nawet na przestrzeni dekad. 542 A.S. Erickson, A Work in Progress: China’s Development of Carrier Strike, „Jane’s Navy International”, 19.06.2014. 543 Colombo Port City – sztuczna wyspa w zatoce Colombo – stan obecny, future – Sri Lanka oświadczyła, że nie pozwoli dokować chińskich okrętów podwodnych; bez stałych baz będą mogli operować na akwenie jedynie sporadycznie. 544 Małe Malediwy – nie wiadomo, ale ich położenie jest kluczowe dla całego oceanu do Pakistanu i Adenu; szacuje się, że mogą być poniżej poziomu oceanu po 2040 roku. 545 Małe Seszele – Chiny ogłosiły 12 grudnia 2011 roku, że będzie tam baza podwójnego zastosowania. 546 Idem, Dragon Tracks: Emerging Chinese Access Points in the Indian Ocean Region, „Asia Maritime Transparency Initiative”, Center for Strategic and International Studies, 18.06.2015. 547 Zhang Tao, China’s logistic hub in Djibouti to stabilize region, protect interest, „Global Times”, 17.03.2016, http://www.globaltimes.cn/content/973900.shtml (dostęp 21.03.2016). 548 G.B. Collins, A.S. Erickson, Djibouti Likely to Become China’s First Indian Ocean Outpost, „China Sign Post” (洞察中国) 91, 11.07.2015. 549 E. Meyer, With Oil And Gas Pipelines, China Takes A Shortcut Through Myanmar, 9.02.2015, http:// www.forbes.com/sites/ericrmeyer/2015/02/09/oil-and-gas-china-takes-a-shortcut/#452baae12d40 (dostęp 21.03.2016). 550 P. Carty, Thailand: Proposals for massive new canal to speed up shipping and avoid pirates, „International Business Times”, 6.06.2015, http://www.ibtimes.co.uk/thailand-proposals-massive-new-canalspeed-shipping-avoidpirates-1504818 (dostęp 10.02.2016). 551 W dniu 15 maja 2015 roku zostało podpisane memorandum przez China–Thailand Kra Infrastructure Investment and Development Company / 中泰克拉基礎設施投資開發有限公司 w Guangzhou w celu realizacji projektu. 19 maja 2015 roku rząd Tajlandii zaprzeczył, jakoby została podpisana umowa na budowę kanału. Szacuje się, że budowa kanału zajmie 10 lat i będzie kosztować 28 miliardów USD. Pomysł stworzenia kanału na przesmyku Kra był podnoszony od lat 30. XX wieku, ale nie został nigdy zrealizowany ze względu na olbrzymie koszty i uwarunkowania środowiskowe. 552 http://www.forbes.com/sites/drillinginfo/2015/06/29/kra-canal/. http://www.kracanalmaritimesilkroad.com/ (dostęp 19.10.2015). 553 Jayanta Gupta, PLAN ships continue to prowl around Andamans, „The Times of India”, 26.02.2016, http://timesofindia.indiatimes.com/city/kolkata/PLAN-ships-continue-to-prowl-around-Andamans/articleshow/51159533.cms (dostęp 21.03.2016). 554 A. Hładij, Indie zbudują bazę morską na Seszelach, Defence24, 28.12.2015 http://www.defence24.pl/287353,indie-zbuduja-baze-morska-na-seszelach (dostęp 21.03.2016). 555 P. Mahadevan, China in the Indian Ocean…, s. 2. 556 N. Obiko Pearson, Japan Beating China in Race for Indian Ocean Deep-Sea Port, „Bloomberg Business”, 25.06.2015, http://www.bloomberg.com/news/articles/2015-06-23/japan-beating-china-in-race-for-bangladesh-s-firstdeep-sea-port (dostęp 10.02.2016). 557 G.B. Collins, A.S. Erickson, L.J. Goldstein, W.S. Murray, China’s Future Nuclear Submarine Force, China Maritime Studies Institute and the Naval Institute Press, Annapolis 2007. 558 A.S. Erickson, L.J. Goldstein, C. Lord, China Goes to Sea… 559 Ellen Barry, U.S. Proposes Naval Coalition to Balance China’s Expansion, „The New York Times”, 2.03.2016, http://www.nytimes.com/2016/03/03/world/asia/us-proposes-india-naval-coalition-balance-china-expansion.html?_r=0

(dostęp 21.03.2016). 560 A.H. Cordesman, A. Toukan, The Indian Ocean Region. A Strategic Net Assessment, Center for Strategic & International Studies, August 2014, http://csis.org/files/publication/140814_Cordesman_IndianOceanRegion_Web.pdf; G.B. Collins, A.S. Erickson, Dragon Tracks: Emerging Chinese Access Points in the Indian Ocean Region, „Asia Maritime Transparency Initiative”, Center for Strategic and International Studies, 18.06.2015, http://amti.csis.org/dragon-tracks-emerging-chinese-access-points-in-the-indian-ocean-region/ (dostęp 10.02.2016). 561 Na rozbudowę i korzystanie z portu w Gwadarze w Pakistanie 14 kwietnia 2015 roku została zawarta z Chinami umowa dzierżawy na 40 lat i z Gwadaru ma zostać wykonane połączenie lądowe z miastem Kashgar w zachodnich Chinach. Jest to 1800 mil od samego portu, ale dzięki temu Chiny ominą cieśninę Malakka, zob. B. Góralczyk, Dyplomacja pieniądza, Obserwator Finansowy, 1 czerwca 2015 r. http:// www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/dyplomacja-pieniadza/ (dostęp 21.03.2016). 562 A. Tellis, U. Challenges, China’s Military Modernization and Asian Security, „The National Bureau of Asian Research” 2012. 563 J.R. Holmes, Toshi Yoshihara, Chinese Naval Strategy in the 21 st Century: The Turn to Mahan, New York 2008, Toshi Yoshihara, J. Holmes, Command of the Sea with Chinese Characteristics, „Orbis” 2005, 49, s. 677–694. 564 C. Lord, A.S. Erickson, Rebalancing U.S. Forces: Basing and Forward Presence in the Asia-Pacific, Naval Institute Press, Annapolis 2014, s. 131–179. 565 Zob. obszernie J.S. Corbett, Principles of Maritime Strategy, New York 2014. 566 Zob. H. White, w: Quarterly Essay: China, America and Australia’s Future in Asia, https://www.youtube.com/watch?v= Jm3k4vXgQpk; Does Australia need to choose between the US and China? Peter Jennings and Hugh White debate, https://www.youtube.com/watch?v=7vASYWQD2Y4 (dostęp 10.02.2016). 567 Zob. J. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to the Indo-Pacific… 568 R. Babbage, Strategic Competition in the Western Pacific: An Australian Perspective, w: Competitive Strategies for the 21st Century: Theory, History and Practice, ed. T.G. Mahnken, Stanford CA 2012, s. 236. 569 J. Bartosiak, Rola Australii w wojnie z Chinami, Narodowe Centrum Studiów Strategicznych NCSS, Warszawa 2014. 570 Zob. M. Evans, The Tyranny of Dissonance: Australia’s Strategic Culture and Way of War, 1901–2005, Australian Land Warfare Studies Centre, Canberra 2005. 571 Kevin Rudd na temat Chin: Imagining China in 2023 – China’s Domestic and Foreign Posture under Xi Jinping, https://www.youtube.com/watch?v=3lmpGTGkkos; Are China and the US doomed to conflict?, https://www.youtube.com/watch?v=8XQ1onjXJK0 (dostęp 18.10.2015). 572 Zob. J. Bartosiak, op.cit. 573 J. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to The Indo-Pacific… 574 J. Bartosiak, op.cit. 575 Zob. H. White, The China Choice: Why America Should Share Power, Collingwood 2012; Peter Leahy, były dowódca armii australijskiej, również ma wątpliwości, czy należy opowiadać się po stronie USA, zob. jego komentarze w: Defence Ready to Muscle Up, „The Sydney Morning Herald”, 7.07.2012, http://www.smh.com.au/federal-politics/political-news/defence-ready-to-muscle-up-20120706-21mdj.html; zob. także J. Lee, A Tilt Towards China? Australia Reconsiders its American Ties, „World Affairs Journal”, November/December 2012. 576 Zob. S. Huntington, The Clash of Civilization and the Remaking of World Order, New York 1996. 577 P. Dennis, The Oxford Companion to Australian Military History, Melbourne 1995; zob. także I.H. Nish, Alliance in Decline: A Study in Anglo-Japanese Relations 1908-23, London 1972. 578 http://www.defence.gov.au/WhitePaper/ (dostęp 1.04.2016). 579 Australia już wyraziła zgodę na stacjonowanie piechoty morskiej w Port Darwin. Dzieli się także informacjami wywiadowczymi, zapewnia łączność oraz udostępnia infrastrukturę nasłuchowo-radarową w Pine Gap i Exmouth. Zezwoliła również na rotacyjną obecność US Air Force w bazach Darwin i Tindal, gdzie stacjonują samoloty cysterny, samoloty myśliwskie i bombowe. 580 B. Schreer, Australia and Air-Sea Battle, „The Strategist”, 15.04.2013, http://www.aspistrategist.org. au/australiaand-airsea-battle/ (dostęp 8.09.2015). 581 J. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to the Indo-Pacific… 582 J. Bartosiak, op.cit. 583 J. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to The Indo-Pacific... 584 W szczególności konieczność wybudowania schronów dotyczy samolotów trudno wykrywalnych przez radary: F22 i F35, ze względu na materiał, którymi pokryta jest ich powierzchnia, zob. J. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to The Indo-Pacific... 585 J. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to The Indo-Pacific… 586 Ibidem. 587 Przykładowo: analitycy australijscy szacują, że same inwestycje w lotnisko Tindal będą kosztować 800

milionów USD. Wydatki na poprawę infrastruktury są przedmiotem intensywnych rozmów i napięć pomiędzy administracją amerykańską a australijską. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to The Indo-Pacific… 588 A. Davies, M. Thomson, Who Goes Where? Positioning the ADF for the Asia-Pacific Century, Australian Strategic Policy Institute, 19.09.2011. 589 Australia’s NT Chief Welcomes US Bombers, Australia Network, 11 marca 2016: http://www.australianetworknews.com/nt-bombers-southchinasea/ (dostęp 21.03.2016). 590 O.R. Cote Jr., Submarines in the Air Sea Battle, Baltimore MD 2010, http://web.mit.edu/ssp/publications/conf_reports/3coteorPAD3.pdf (dostęp 10.02.2016). 591 J. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to The Indo-Pacific… 592 Ibidem. 593 Ibidem. 594 A. Hawke, R. Smith, Australian Defence Force Posture Review, Canberra, Australian Department of Defence, 30.03.2012, s. 52. 595 Stan Marynarki Wojennej Australii (RAN) na 2014 rok: 14 fregat, 14 okrętów patrolowych i 9 okrętów przeciwminowych plus okręty amfibijne, które mogą służyć za centra dowodzenia i lądowiska śmigłowców – zob. J. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to The Indo-Pacific…

Rozdział VI

Krytyka koncepcji powietrzno-morskiej

wojny

Najczęstszą sytuacją na wojnie morskiej jest to, że żadna ze stron nie ma kontroli nad morzem, normalną sytuacją jest więc nieposiadanie kontroli nad morzem przez żadną ze stron – morze nienależące do nikogo, strefa niczyja Julian Corbett, brytyjski historyk morski i geostrateg596

6.1. Zarzuty wobec koncepcji Należy wyraźnie stwierdzić, że koncepcja wojny powietrzno-morskiej jest koncepcją o charakterze operacyjnym, nie stanowi strategii, a zatem nie obejmuje wszystkich aspektów konfrontacji, w tym sposobu osiągnięcia końcowego zwycięstwa w ewentualnej wojnie z Chinami – i taki był też zamysł jej twórców. Jej najważniejszym celem jest jedynie doprowadzenie do stworzenia warunków i zaproponowanie sposobu prowadzenia działań operacyjnych, które pozwoliłyby wygrać Stanom Zjednoczonym działania zbrojne w morskiej części wschodniego Rimlandu azjatyckiego, z którego Amerykanie są aktualnie wypychani przez rozwój chińskich zdolności A2AD. W szczególności dotyczy to przywrócenia możliwości swobodnej projekcji sił Marynarki Wojennej USA, na których oparta była architektura bezpieczeństwa w tym najważniejszym obecnie dla gospodarki światowej regionie. Zadaniem koncepcji jest zatem wsparcie szerszej amerykańskiej strategii na Pacyfiku, mającej na celu zapewnienie stabilności architektury bezpieczeństwa. Elementami niezbędnymi są obrona baz amerykańskich oraz portów i instalacji, obrona kluczowych sojuszników, ochrona amerykańskich i sojuszniczych komunikacyjnych szlaków handlowych, zablokowanie morskiego handlu Chin, neutralizacja/zniszczenie sił zbrojnych Chin i swobodne prowadzenie projekcji siły na Zachodnim Pacyfiku według woli USA. Dodatkowo samo istnienie koncepcji powinno przyczyniać się do narzucania strategii kosztowej stronie chińskiej poprzez kierowanie Chin w drogie zbrojenia, w kwestie mniej niebezpieczne dla sił USA i ich operacji597.

Wszystkie militarne koncepcje operacyjne mogą okazać się katastrofą, jeśli brak jasnej strategii wspierającej konkretną koncepcję operacyjną598. Przekonali się o tym Niemcy w czasie II wojny światowej, gdy w sposób niesłychanie skuteczny wdrożyli w wojennych działaniach lądowych w europejskim Rimlandzie sławną koncepcję operacyjną wojny błyskawicznej (Blitzkrieg), która odnosiła bezapelacyjne sukcesy aż do wojny ze Związkiem Sowieckim. Jednak potem, pomimo odnoszenia dalszych sukcesów w konkretnych bitwach i operacjach na Wschodzie (co potwierdzało w rzeczy samej słuszność założeń koncepcji operacyjnej), okazała się ona summa summarum nieskuteczna w głębi rozległych obszarów geopolitycznego Heartlandu europejskiego, stanowiącego terytorium ZSRS. Z perspektywy niemieckiej wojna na Wschodzie przeistoczyła się wówczas w kolejne „utracone operacyjne bitewne zwycięstwa”, zapewniane przez genialność Blitzkriegu (i sprawność kadry Wehrmachtu), ale bez ostatecznego zwycięstwa strategicznego599, gdyż brakowało Niemcom całościowej skutecznej strategii wygrania wojny, której jedynie operacyjnym wypełnieniem mógłby być Blitzkrieg. W związku z powyższym podstawowym zarzutem formułowanym wobec koncepcji wojny powietrzno-morskiej jest to, że nie jest to właściwie strategia, a jedynie idea wspierająca Joint Operational Access Concept (JOAC), czyli doktrynę projekcji siły USA w przyszłych konfliktach w sytuacji rozwoju przez potencjalnych przeciwników USA zaawansowanych broni precyzyjnych, które będą przeszkadzać siłom morskim i powietrznym amerykańskiego supermocarstwa w dotarciu do rejonu konfliktu i utrudniać lub wręcz uniemożliwiać pokonanie przeciwnika przy własnych niewielkich stratach. To, co w przeszłości wojen USA po 1945 roku było w zasadzie normą, w przyszłości stanie się najprawdopodobniej jedynie wspomnieniem600. Tymczasem, według krytyków, koncepcji wojny powietrzno-morskiej brakuje spełnienia kluczowych elementów prawdziwej strategii, a mianowicie: zdefiniowania słusznych i klarownych założeń wyjściowych, spójnej korelacji pomiędzy użytymi środkami i zakładanymi celami, priorytetów strategicznych oraz, co najbardziej istotne, odpowiedzi na pytanie, co byłoby właściwie zwycięstwem amerykańskim w przypadku

konfrontacji zbrojnej. Zwłaszcza dotyczy to wariantu bezpośredniego (direct approach) koncepcji601. Podnosi się przy tym szczegółowo zarzut, że chodzi jedynie o „koncepcję poszukującą strategii”602, która nie zawiera w sobie „teorii zwycięstwa” w ewentualnej wojnie z Chinami603. Z drugiej strony trzeba przyznać, że jej zwolennicy tego nie kwestionują. Dokumenty urzędowe również nie aspirują do tego, by koncepcja była strategią. JOAC opisuje to jako koncepcję, jak prowadzić wojnę (warfighting concept), i skupia się na zidentyfikowaniu działań potrzebnych do zneutralizowania zagrożeń płynących z chińskich zdolności A2AD oraz zmian, które trzeba wprowadzić, by skutecznie tego dokonać604. Innymi słowy, koncepcja jest jedynie zarysem podejścia dla planistów, jak rozwiązać konkretny problem operacyjny wynikający z wypychania amerykańskiej projekcji siły z Zachodniego Pacyfiku. Mówi jedynie, jak „kopnąć w drzwi”, które zostały zamknięte przed Amerykanami, ale nie podpowiada, co zrobić potem, gdy zostaną otwarte605. Dlatego też koncepcja wojny powietrzno-morskiej może być jedynie elementem szerszej strategii, która obejmie plany i przygotowania do ewentualnej wojny z Chinami i umożliwi połączenie osiągania celów wojskowych (koncepcja ma temu służyć) z politycznymi celami konfliktu w rozumieniu wojny jako środka politycznego według klasycznego ujęcia von Clausewitza. Fundamentalnym zarzutem wobec koncepcji wojny powietrzno-morskiej, podnoszonym przede wszystkim przez wpływowego analityka australijskiego Hugh White’a, jest argument, iż amerykańscy przywódcy polityczni i wojskowi psychologicznie wypierają ze swojej świadomości fakt, że Stany Zjednoczone na Zachodnim Pacyfiku nie mają już przewagi wojskowej nad Chinami606. To z kolei uniemożliwia kolejną trzeźwą konstatację, że przestrzeń pomiędzy portami Chin kontynentalnych a pierwszym łańcuchem wysp nie należy do nikogo i jest – porównując ten stan obrazowo do doświadczeń I wojny światowej – ziemią niczyją albo morzem niczyim (no one’s sea), gdzie ani Amerykanie, ani Chińczycy nie mogą swobodnie operować swoimi siłami. Na Zachodnim Pacyfiku zaś panuje równowaga operacyjna z określonymi konsekwencjami strategicznymi. Zdanie sobie z tego sprawy zmienia wszelkie plany wojenne. Nie ma bowiem pewności osiągnięcia sukcesu w skali operacyjnej, ponieważ nie da się osiągnąć wystarczającego poziomu zniszczenia lub neutralizacji

chińskich zdolności A2AD, a ryzyko operacji morskich USA w strefie pozostanie bardzo wysokie. Jest to według Hugh White’a typowe przeszacowanie strategiczne własnych zdolności. Te bowiem na Zachodnim Pacyfiku są w znacznym stopniu asymetryczne. Centrum grawitacyjne konfliktu będzie znajdować się na morzach przybrzeżnych Chin, na chińskim podwórku, a Amerykanie muszą działać daleko od własnych portów. Geografia w tym przypadku faworyzuje Chiny. Poza tym na poziomie psychologicznym Chiny naprawdę przejmują się tym, co się dzieje na ich morzach przybrzeżnych, bo to jest bezpośredni krwiobieg ich gospodarki i strefa bezpieczeństwa, a dla USA już nie w takim stopniu. Poza tym zdolności A2AD (w szczególności uniemożliwienie swobodnego pływania Amerykanom – takie jak wojna minowa, podwodna, rakietowa itp.) są w obecnym stadium rozwoju technologicznego znacznie łatwiejsze do prowadzenia niż tzw. kontrola morza, panowanie na morzu, co jest ambicją USA, gdzie wymagana jest widoczna i trwała obecność morska (przy stosowaniu asymetrycznej A2AD nie jest to konieczne). Amerykanie, poza wskazanymi w niniejszej pracy problemami operacyjnymi, mają także zbyt małą liczbę okrętów wojennych w linii, a widoczna obecność na morzu ma ogromne znaczenie dla sprawowania nad nim kontroli. Należy bowiem pamiętać, że morza i oceany to ogromne obszary. Obecny rozwój technologiczny również faworyzuje zdolności A2AD, takie jak: miny, okręty podwodne, samoloty, rakiety precyzyjne wystrzeliwane z lądu i z platform, umożliwiające niszczenie sił morskich z ukrycia i z odległości. Sama skala i rozmiary Chin je faworyzują, zarówno geograficznie, jak i z powodu zaplecza przemysłowego, stoczniowego czy floty wojennej, a także handlowej i rybackiej stanowiącej swoistą, realną morską sieć rozpoznania i świadomości sytuacyjnej na morzach przybrzeżnych blisko Chin. Hugh White ponadto argumentuje, że Chiny nie są takim przeciwnikiem jak Irak, Serbia czy Libia, ale potężnym mocarstwem wpiętym w globalny system handlowy i najsilniejszym przeciwnikiem, również kulturowo, z jakim mierzyła się Ameryka w swojej historii jako mocarstwa. Koncepcja wojny powietrzno-morskiej nie osiągnie, według White’a, celu strategicznego, nawet jeśli osiągnie cele operacyjne, co też jest wątpliwe. Nie będzie bowiem mogła zamienić osiągniętych celów operacyjnych na

strategiczne, a potem na efekty polityczne, wbrew chińskiemu stanowisku, a zatem nie ma zapewnionej tzw. teorii zwycięstwa w wojnie. White argumentuje dalej, że ewentualna wojna Stanów Zjednoczonych z Chinami byłaby bardzo intensywna. Uderzenia na cele w Chinach kontynentalnych miałyby charakter eskalacyjny i byłaby to z pewnością największa wojna w świecie od 1945 roku. Gospodarczo wpłynęłaby na cały świat. Według White’a Amerykanie nie rozumieją, że układ sił się zmienił i że powinni zaproponować Chinom nowy regionalny układ bezpieczeństwa. Bowiem z punktu widzenia wielkiej strategii (grand strategy) dla powstrzymania Chin od agresywnej ekspansji i dla utrzymania pokoju w Azji wystarczyć powinno zapewnienie statusu „Corberttowskiego morza niczyjego”607, które skutecznie zablokowałyby ekspansję i rewizjonistyczną politykę Chin. Jednocześnie należy Chinom zaproponować skonstruowanie azjatyckiego koncertu równych mocarstw, co w tej chwili wydaje się zupełnie realistyczne i realizowalne, a zapewniłoby pokój na kilkadziesiąt lat, do tego najprawdopodobniej przynosząc dalszą prosperity regionowi i redukując rywalizacyjne napięcie608. White podnosi jednakże, że amerykańska kultura strategiczna nie rozumie idei koncertu mocarstw i zawsze dąży do prymatu USA, zatem w związku z tym trudno będzie ją zmienić. Konkludując, White zaznacza, że Chińczycy nie uważają, że założenia koncepcji wojny powietrzno-morskiej są wystarczająco skuteczne, a poprzez to stają się jeszcze bardziej pewni siebie i pomimo wdrażania koncepcji testują amerykańską determinację i zdolności do projekcji siły na Morzu Południowochińskim, co przy nieszczęśliwym zbiegu okoliczności lub zaburzonej komunikacji strategicznej pomiędzy mocarstwami może doprowadzić do otwartej wojny, czego ledwo uniknięto pomiędzy USA a ZSRS podczas kryzysu kubańskiego oraz kryzysu berlińskiego w XX wieku. Krytycy uważają ponadto, że w projektowaniu koncepcji nie wzięto pod uwagę, że z wyjątkiem Japonii sojusznicy Ameryki w Azji są właściwie ciężarem strategicznym wiążącym Amerykanów (bliskość baz do Chin, zobowiązania prawne do obrony, możliwość akomodacji Chin ze względu na uzależnienie gospodarcze od nich, a zatem potencjalna labilność strategiczna, brak własnych istotnych zdolności wojskowych). Do tego dochodzi złożoność relacji z sojusznikami, którzy są partnerami gospodarczymi Pekinu, co faworyzuje Chiny, a na pewno ułatwia im rozgrywkę polegającą

na dzieleniu i różnicowaniu partnerów i ich interesów oraz stopniowej erozji wpływu Stanów Zjednoczonych w regionie, co widać w relacjach z państwami ASEAN. Według innych analityków formułujących zarzuty rzetelna koncepcja dotycząca wojny z Chinami na Zachodnim Pacyfiku musi osiągać następujące cele: powstrzymywać/odstraszać Chiny od konfrontacji, ubezpieczać i wzmacniać pozycję sojuszników w regionie, być bodźcem i motorem rozwoju technologicznego sił zbrojnych USA, a w przypadku wybuchu konfliktu – umożliwić jego rozstrzygnięcie na warunkach korzystnych dla Stanów Zjednoczonych. Warto zwrócić uwagę, że chodzi o „rozstrzygnięcie na warunkach korzystnych”, a nie o „zwycięstwo”609. Co bowiem jest zwycięstwem w sytuacji konfliktu pomiędzy takimi mocarstwami jak USA i Chiny? Czy oznacza to okupację terytorium Chin, które stanowią same w sobie kontynent wielkością dorównujący Europie? A może obalenie rządzącej Komunistycznej Partii Chin (KPCh)? Brak zdefiniowania, co jest sukcesem w wojnie, czyli brak teorii zwycięstwa, uniemożliwia poprawną metodologicznie dyskusję koncepcyjną o celach wojny, sposobie jej prowadzenia oraz środkach użytych do uzyskania sukcesu. Podstawowym zadaniem strategii jest odpowiedzieć w sposób kompletny na to zagadnienie, zwłaszcza w przypadku ograniczanych coraz bardziej możliwości finansowych, a to grozi Pentagonowi w najbliższym czasie. Strategia z prawdziwego zdarzenia powinna poszukiwać610 przewag amerykańskich, które mogą wynikać z samej geografii Zachodniego Pacyfiku przy wykorzystaniu istniejących już obecnie mocnych stron sił zbrojnych USA kosztem słabości chińskich. Musi być rozsądna finansowo oraz winna uwzględniać kulturowy sposób prowadzenia wojny przez Chińczyków. Jednym z najczęściej wysuwanych zarzutów wobec wariantu bezpośredniego koncepcji wojny powietrzno-morskiej jest argument, że w ewentualnej wojnie strona chińska będzie zmierzała do zmiany status quo w układzie sił i architekturze bezpieczeństwa na Zachodnim Pacyfiku. Zatem według zwolenników takiego argumentu, by wygrać konfrontację, wystarczy uniemożliwić Chinom osiągnięcie tych celów poprzez przyjęcie strategii obronnej wpisującej się w opisywaną już w niniejszej pracy koncepcję obrony pierwszego łańcucha wysp (offshore control). Nie będzie w związku z tym niezbędna realizacja ambitnych zadań ofensywnych, mających rzucić

Chiny na kolana poprzez zniszczenie infrastruktury, systemów dowodzenia, rozpoznania i kierowania walką oraz jednostek zlokalizowanych w obszarze Chin kontynentalnych. Najprawdopodobniej zatem wystarczy skoncentrować się na obronie pierwszego łańcucha wysp (Japonia, Riukiu, Tajwan, Filipiny, Malezja), przy jednoczesnym zwalczaniu wszelkich okrętów i samolotów chińskich w obszarze pomiędzy nim a Państwem Środka (wariant pośredni podwariant – offshore control/maritime denial). Zważywszy na istniejącą wciąż generalną przewagę US Navy611, pozwoliłoby to na uzyskanie amerykańskiej dominacji na wodach poza pierwszym łańcuchem wysp aż po drugi łańcuch (wyspy Guam, Saipan, Karoliny i Mariany, cieśniny indonezyjskie) oraz na otwartym Pacyfiku. Taka strategia nie dążyłaby do poddania się Chin, okupacji ani obalenia władzy w Państwie Środka. Raczej miałaby na celu zmuszenie Chin do uznania, że nie są w stanie wygrać konfliktu, jednocześnie pozwalając stronie chińskiej na ogłoszenie honorowego zwycięstwa i zakończenia walki bez de facto zmiany układu sił w regionie, co a praktyce utrzymałoby status quo z amerykańską supremacją oraz istniejącą architekturą bezpieczeństwa. W ten sposób nastąpiłby powrót do sytuacji sprzed wojny, a strona chińska zrozumiałaby, że nie jest w stanie osiągnąć celów na drodze konfliktu zbrojnego. Natomiast przy realizacji koncepcji obrony pierwszej linii wysp (offshore control/maritime denial) w ramach pierwszego łańcucha wysp należy liczyć się z długą wojną. I należy się do takiej przygotowywać. Zresztą w przypadku każdej wojny z Chinami koniecznie trzeba mieć na uwadze możliwość, że będzie ona długa i wyczerpująca. Należy się oczywiście liczyć także z przerwaniem lub utrudnieniami handlu z Chinami, będącymi obecnie największym producentem dóbr na świecie.

6.2. Powstrzymywanie i odstraszanie Chin W kontekście strategicznym na odstraszanie składają się zawsze dwa elementy: uniemożliwienie uzyskania celów oraz ukaranie akcji przeciwnika. Dobra strategia musi zapewniać oba elementy. Zablokowanie chińskich działań bojowych w obrębie pierwszego łańcucha wysp oraz obrona samych wysp uniemożliwiają osiągnięcie wojennych celów przez Chiny i to przy użyciu obronnych i łatwiejszych działań z zakresu A2AD, w tym przypadku przez stronę amerykańską. Do tego dochodzi wykorzystanie uwarunkowania geograficznego teatru wojny z korzyścią dla USA, np. poprzez zmuszenie

Chin do użycia środków bojowych dalekiego zasięgu w celu penetracji zintegrowanej amerykańskiej obrony powietrznej na skrajnie dalekich dystansach, co jest bardzo trudne w praktycznej realizacji oraz zazwyczaj logistycznie i operacyjnie ryzykowne i kosztowne. Nawet jeśli nie zapobiegłoby to chińskim atakom i desantom na wyspach pierwszego łańcucha, to zintegrowana obrona powietrzna mogłaby zadać ogromne straty bojowe agresorowi i na pewno ograniczyłaby możliwość dostarczania uzupełnień i dostaw dla sił usiłujących uchwycić strategiczne miejsca. Ukaranie akcji chińskiej byłoby dwojakie: zwalczanie sił chińskich w obszarze pierwszego łańcucha wysp dokonywałoby się poprzez wykorzystanie dwóch wyraźnych przewag amerykańskich względem strony chińskiej – okrętów podwodnych oraz obrony powietrznej. Amerykańskie oraz sojusznicze okręty podwodne zatapiałyby okręty chińskie, które zapędzą się dalej od wybrzeża Chin612. Aby wydostać się z portów, siły chińskie będą musiały przedostać się przez ustawione pola minowe i polujące na nie, dysponujące przewagą technologiczną amerykańskie okręty podwodne. Taki plan wojny pozwoliłby Stanom Zjednoczonym wykorzystać już istniejące systemy bojowe bez istotnych nowych nakładów finansowych. Warto powtórzyć, że systemy bojowe stanowiące o sile strategii obronnej, takie jak okręty podwodne, są bardziej zaawansowane technologicznie niż chińskie. W tym sensie widać, iż miarą prawidłowej strategii jest poszukiwanie przewag w rozsądnym horyzoncie czasowym i finansowym. Strategia obronna oparta na koncepcji obrony pierwszego łańcucha wysp uderza ponadto w gospodarkę Chin. Nie eliminuje bowiem całości handlu morskiego jako takiego, lecz jedynie podnosi jego koszt do poziomu nieakceptowalnego przez biznes613. O ile obecnie sojusznicza względem Chin Rosja mogłaby zaproponować im alternatywny transport lądowy, to zdolności przesyłowe kolei rosyjskich nie dorównują mocom przeładunkowym portów morskich Chin614. Obecnie transport kolejowy przez Rosję jest przeciętnie co najmniej dwa razy droższy niż przewóz statkiem do Europy. Wraz ze wzrostem popytu na transport kolejowy wzrośnie też jego koszt. Również towary czułe na temperaturę nie mogą być transportowane zimą przez Syberię. Koncepcja obrony pierwszej linii wysp nie zakłada, że blokada odetnie cały handel morski Chin, lecz wyłącznie uczyni go niekonkurencyjnym w skali globalnej615. Morska i powietrzna dominacja USA poza pierwszym łańcuchem wysp umożliwi selektywnie

przechwytywanie statków z cargo, co na dłuższą metę znacząco zwiększy koszty frachtu i ubezpieczenia cargo próbującego przedostawać się przez odległą blokadę, ustawioną z dala od wybrzeża Chin (distant blockade) w skanalizowanych i wąskich przejściach morskich, co umożliwia geografia regionu616. Tym samym, uderzając w gospodarkę, strategia pasywna, obronna (ale nie w wariancie bezpośrednim koncepcji wojny powietrzno-morskiej) uderza w legitymację władzy w Chinach, która opiera się na rozwoju i prosperity państwa. Przywódcy chińscy stanęliby wówczas przed dylematami: kontynuacji walki w celu przełamania blokady, eskalacji konfliktu, zajęcia wysp w pierwszym łańcuchu lub nawet wojny nuklearnej. Mogą też uczynić to samo, co Chiny robiły w każdym z czterech konfliktów, w których uczestniczyły od 1948 roku: ogłosić wspaniałomyślnie, że dały lekcję agresorowi, i zakończyć konflikt. Tak chińscy przywódcy czynili niezależnie od tego, czy konflikt przebiegał pomyślnie (Indie), niepomyślnie (Korea, Wietnam) czy remisowo (wyspa Zhenbao – ZSRS). Ważne jest, że strategia oparta na obronie w pierwszym łańcuchu wysp pozostawia liderom chińskim pole manewru politycznego, co może wpłynąć hamująco i deeskalacyjnie na konfrontację. Kolejna zaleta koncepcji obronnej to możliwość wybrania przez Amerykanów pól bitwy, miejsc ustanawiania blokady oraz zasad zatrzymywania statków, co pozwalałoby w pewnym stopniu kontrolować eskalację konfrontacji. Krytycy koncepcji wojny powietrzno-morskiej w wariancie bezpośrednim argumentują ponadto, że zakładane przez forsowany wariant bezpośredni uderzenia na cele zlokalizowane w Chinach kontynentalnych są bardzo trudne do przeprowadzenia617. Zniszczenie ruchomych wyrzutni oraz systemów kontroli i naprowadzania usytuowanych na ogromnym przecież terytorium chińskim, potencjalnie schowanych w tunelach, kopalniach, górach, miastach itp., w warunkach silnej i nowoczesnej obrony powietrznej jest w zasadzie niemożliwe. Okazało się to trudne już w Iraku pozbawionym właściwie nowoczesnej obrony powietrznej. Takie zadanie jawi się jako niewykonalne wobec nowoczesnej potęgi wojskowej, dysponującej ogromnymi funduszami, jaką stają się w szybkim tempie Chiny618. Kolejnym argumentem krytycznym jest to, że koncepcja wojny powietrzno-morskiej nie spełnia w sposób należyty funkcji odstraszania619. Ponieważ

podstawowym założeniem koncepcji jest zintegrowane uderzenie powietrzne głęboko na terytorium Chin, Amerykanie musieliby wykorzystać rozbudowane sieci cyfrowe do chociażby rozpoznania Chin kontynentalnych. Tymczasem Chińczycy posiedli zdolności przeciwdziałania takim zabiegom. W 2007 roku zestrzelili satelitę z niskiej orbity. Od 2006 roku z sukcesem zastosowali lasery w celu oślepienia satelity amerykańskiego na niskiej orbicie oraz dokonali wielokrotnych włamań do systemów cybernetycznych USA, w tym również tajnych. Chińskie przeciwdziałanie lub wszelka akcja prewencyjna w przestrzeni kosmicznej oraz cyberprzestrzeni w znaczący sposób osłabia walory uderzeniowe Air-Sea Battle Concept. Zresztą samo istnienie koncepcji ma charakter eskalujący, gdyż skłania Chiny do przemyślenia uderzenia prewencyjnego w amerykańskie systemy rozpoznania i naprowadzania, a w dalszej kolejności w infrastrukturę wojskową. W rzeczy samej dla swojej skuteczności Air-Sea Battle musiałaby zapewnić zniszczenie chińskich systemów namierzania i systemów bojowych, zanim wyrządzą one szkodę bazom i siłom USA w regionie. To zaś tym bardziej skłania Chiny do uderzenia prewencyjnego, co w przypadku napięcia w regionie może prowadzić do niekontrolowanego wybuchu konfliktu z samej chęci chińskiej samoobrony. Bardzo niebezpieczna jest sytuacja, w której obie strony rywalizacji są zainteresowane prewencyjnym uderzeniem i mogą odnieść z takiej akcji wymierne korzyści wojskowe. Przy koncepcji obronnej skoncentrowanej na pierwszym łańcuchu wysp rozpoznanie kosmiczne i zdolności cybernetyczne, choć wciąż istotne, mają mniejsze znaczenie, a zatem pokusa podjęcia ataku prewencyjnego jest zredukowana. Co równie ważne, Stany Zjednoczone nie muszą także atakować chińskich systemów ostrzegawczych położonych w Chinach kontynentalnych. Należy pamiętać, że przy konfliktach pomiędzy mocarstwami przywódcy mają tendencję do zwalniania tempa rozwoju napięcia i do powstrzymywania eskalacji konfliktu (kryzys kubański, Chiny przeciwko ZSRS o wyspy na Amurze, Indie przeciwko Pakistanowi w związku z kryzysem kargilskim). Ewentualne uderzenia na cele w Chinach kontynentalnych spowodują przyspieszenie starcia i zwiększą, a nie zredukują, napięcie i pulę opcji dostępnych politykom, którzy chcieliby uniknąć eskalacji starcia.

6.3. Ubezpieczenie sojuszników

i

wzmacnianie

pozycji

Ubezpieczenie i wzmacnianie pozycji sojuszników w regionie jest drugim elementem dobrej strategii. Warto zdać sobie sprawę, że Chiny są obecnie największym partnerem handlowym dla większości krajów Azji. W rezultacie, w pewnym uproszczeniu, to Chiny zapewniają tym krajom rozwój gospodarczy, a USA dają poczucie bezpieczeństwa. Brak należytej strategii, bo takiej nie stanowi samo Air-Sea Battle Concept, może niepokoić sojuszników, powodując niepewność i konfuzję, zarówno co do tego, czego Stany Zjednoczone od nich oczekują, jak i co same zamierzają620. Strategia obronna, czyli w sensie wykonawczym realizacja wariantu pośredniego koncepcji wojny powietrzno-morskiej, jest pod tym względem wygodniejsza, bo proponuje obronę status quo, czyli pierwszego łańcucha wysp, w tym własnych terytoriów i interesów sojuszników. Zapewnia, że – w przeciwieństwie do wariantu bezpośredniego – Air-Sea Battle Concept nie zakłada się uderzeń w głąb Chin, co mogłoby wplątać sojuszników w wojnę o niejasnych czy niechcianych celach. Defensywny charakter ułatwia sojusznikom uczestniczenie w ćwiczeniach obronnych oraz w finansowo rozsądny sposób kanalizuje wydatki w kierunku własnych systemów A2AD, bez przesadnego drażnienia coraz potężniejszych Chin. Zaletą jest także to, że strategia obronna może być głośno dyskutowana w regionie, a Stany Zjednoczone mogą się nią otwarcie posługiwać zarówno wobec sojuszników (ubezpieczenie i uspokojenie), jak i wobec Chin (odstraszanie, zapobieganie)621. Obecnie niektóre szczegóły koncepcji wojny powietrzno-morskiej z perspektywy sojuszników USA w Azji wciąż pozostają nieznane, a jej ofensywny charakter nie nadaje się do publicznej dyskusji, co niepokoi wyraźnie Japończyków planujących przecież poważny wzrost wydatków wojskowych forsujących zmianę doktryny wojskowej, wraz z porzuceniem zapisów prawnych o niemożności wykorzystania wojsk japońskich poza granicami kraju. Planiści i stratedzy japońscy nie wiedzą bowiem, jak opracować dopasowaną do Air-Sea Battle Concept własną strategię wobec rosnących w siłę Chin622.

6.4. Ukierunkowywanie wydatków wojskowych

Należyte ukierunkowanie wydatków wojskowych ma charakter fundamentalny dla dobrej strategii, w szczególności w nadchodzących czasach poważnych redukcji budżetowych w Pentagonie. Na przykład odstąpienie od ambitnych planów pozyskania nowej generacji bombowców dalekiego zasięgu o obniżonej wykrywalności oraz nowej klasy bojowych dronów dalekiego zasięgu operujących z lotniskowców (obu zakładanych przez Air-Sea Battle Concept), zdolnych do penetracji nowoczesnego systemu chińskiej obrony w głębi terytorium państwa, pozwoliłoby zaoszczędzić ogromne środki i przeznaczyć je chociażby na budowę nowych okrętów podwodnych, wojnę minową, cyberwojnę oraz nowe systemy rozpoznania, uniezależniając siły zbrojne USA od panującej w nich niemal monokultury rozpoznania kosmicznego, co czyni je bardzo wrażliwymi na oślepiający rozpoznanie prewencyjny atak chiński. Ponadto strategia obronna oparta na łańcuchu wysp może być realizowana przy pomocy aktualnych i skutecznych przecież platform i środków bojowych, co też jest miarą dobrej strategii. Strategia obronna jest w istocie ofensywna, bo uniemożliwia uzyskanie przez Chiny poprawy swojego statusu, lecz operacyjnie defensywna, bo do jej sukcesu wystarczy odparcie ataku Chin próbujących zdominować pole bitwy w pierwszym łańcuchu wysp623. Trudno oprzeć się natomiast wrażeniu, że koncepcja wojny powietrzno-morskiej w wariancie bezpośrednim oparta jest na przekonaniu o niemalejącej potędze sił zbrojnych USA, zdolnych do przedsięwzięcia wszelkich działań przeciwko każdemu przeciwnikowi w każdym zakątku świata. Natomiast strategia obronna oparta na koncepcji obrony w pierwszym łańcuchu wysp jest lepiej dostosowana do zmieniającej się rzeczywistości strategicznej i wojskowej w regionie, do zmiany układu sił wojskowych na korzyść Chin, w tym do rozwoju nowoczesnego chińskiego kompleksu rozpoznawczo-uderzeniowego na dużą odległość. Uwzględnia również wyraźny trend słabnięcia siły wojskowej USA w relacji do Chin, co zmusić może wreszcie planistów amerykańskich do bardziej realistycznych i skromniejszych planów wojennych624. A do tego strategia obronna, broniąca przecież na poziomie strategicznym status quo i globalnej supremacji USA, pasuje znacznie lepiej niż Air-Sea Battle Concept w dominującym aktualnie w implementacji wariancie bezpośrednim.

Mapa nr 6.1. (patrz wkładka kolorowa) Poglądowa mapa operacji na Zachodnim Pacyfiku i Oceanie Indyjskim

6.5. Wpływ na wymiar strategiczny rywalizacji W ślad za klasyfikacją zaproponowaną przez Aarona Friedberga625 warto dokonać oceny wpływu koncepcji operacyjnej wojny powietrzno-morskiej na wymiar strategiczny rywalizacji Stanów Zjednoczonych i Chin w regionie. Friedberg proponuje cztery testy, którym koncepcja musi być poddana pod kątem wpływu strategicznego: 1) wpływ na zapobieganie wojnie oraz zachowanie stabilności sytuacji międzynarodowej w obliczu napięcia poprzez wyperswadowanie Chinom, że nie są w stanie wygrać wojny i uzyskać celów zakładanych przy rozpoczęciu działań wojennych. Ale bez rozpoczynania samych działań zbrojnych i przy jednoczesnym zapewnieniu stronie chińskiej poczucia bezpieczeństwa w sytuacji napięcia międzynarodowego, gdyż inaczej chińscy przywódcy mogą poczuć się zagrożeni i dokonać uderzenia prewencyjnego/wyprzedzającego, bojąc się rosnącej przewagi USA; 2) wpływ na sam sposób prowadzenia działań zbrojnych i kontrolę eskalacji tych działań, w tym ocenę kolejnych progów eskalacji, podejścia ofensywnego (wariant bezpośredni koncepcji) i defensywnego (warianty pośrednie koncepcji), możliwości przywrócenia stanu sprzed konfliktu zbrojnego oraz wpływ na długość wojny; 3) wpływ na długoterminową rywalizację strategiczną, ale bez prowadzenia wojny, poprzez „pchnięcie” rywalizacji w obszary kosztowe po stronie Chin i w jej wyniku zadanie im „śmierci” ekonomicznej; 4) wpływ na uspokojenie i gwarantowanie bezpieczeństwa sojusznikom w regionie poprzez wykazanie wojskowego i politycznego zaangażowania w ich bezpieczeństwo, podtrzymanie realnych więzi i szlaków komunikacyjnych z USA, zapobieżenie wpadnięciu w strefę wpływów chińskich czy też ogłoszenie neutralności (niebezpieczeństwo dla baz USA w regionie), przy pamiętaniu, że zbyt duże zaangażowanie w bezpieczeństwo sojuszników powoduje ich „polityczną zuchwałość, awanturnictwo” (freeriding), co może skłonić sojuszników do prowadzenia własnej, czasem agresywnej polityki wobec Chin w oparciu nie o własne zdolności wojskowe, lecz USA, co może wpędzić Amerykę w niechciany i niekontrolowany konflikt.

6.6. Zapobieganie wojnie oraz zachowanie stabilności sytuacji międzynarodowej W porównaniu do szeroko debatowanej skuteczności w zakresie prowadzenia operacji wojennej bardzo mało uwagi przywiązuje się do kwestii oceny koncepcji w zakresie wymogów strategicznych, jeśli chodzi o zapobieganie wojnie poprzez odstraszanie i zachowanie stabilności i przewidywalności rozwoju sytuacji w razie narastającego kryzysu międzynarodowego. Obrońcy koncepcji twierdzą, że samo istnienie skutecznej koncepcji odstrasza wystarczająco od ataku na siły USA i ich sojuszników626. Niestety, to nie takie proste, gdyż chodzi o to, by podobnego zdania byli Chińczycy. Konkretnie to znaczy: aby z dostępnych im informacji mogli wyrobić sobie zdanie, że jakakolwiek akcja przeciwko Stanom Zjednoczonym będzie nieskuteczna, a to zupełnie inna kalkulacja. Zatem ocena skuteczności odstraszania wymaga dogłębnej znajomości sposobu myślenia chińskich decydentów o stosunku sił wojskowych. Potrzebne jest to w celu prowadzenia mądrej gry psychologicznej, do jakiej w rzeczy samej sprowadza się samo odstraszanie wojskowe. Eskalująca sytuacja kryzysowa na Morzu Południowochińskim, a także w mniejszym stopniu na Morzu Wschodniochińskim, rozgrywająca się w ostatnich latach, oraz sposób prowadzenia przez Chiny na tym akwenie polityki testowania granic amerykańskiej determinacji, by bronić na nim istniejącego dotychczasowego ładu oraz interesów sojuszników poprzez zdolności do dokonywania projekcji własnych możliwości wojskowych, zdaje się świadczyć, że chińscy decydenci nie uważają, aby koncepcja wojny powietrzno-morskiej była nową jakością, która wpływałaby niekorzystnie na pozytywnie kształtujący się dla Chin układ sił na morzach przybrzeżnych Zachodniego Pacyfiku lub która odwracałaby skutecznie tendencję umacniania się zdolności do dokonywania operacji wojskowych Chin kosztem osłabiania takich zdolności po stronie Stanów Zjednoczonych. To samo w sobie może być niebezpieczne i prowadzić do złego oszacowania intencji własnych i przeciwnika oraz zdolności do prowadzenia konfliktu, co z kolei może doprowadzić do działań eskalujących konfrontację polityczną i – w konsekwencji – do wybuchu wojny. Koncepcja wojny powietrzno-morskiej ma według swoich założeń uruchomić trzy mechanizmy określone przez teoretyków odstraszania:

obietnicę uniemożliwienia osiągnięcia celów agresji (promise of denial), perspektywę kary (prospect of punishment) oraz zagrożenie, które zostawia przestrzeń na niepewność decyzyjną (threat that leaves something to chance)627. Pierwszy mechanizm uniemożliwienia celów agresji może być niewystarczający, jeśli chodzi o ryzyko podjęte przez agresora. Jeśli nie byłoby dodatkowej kary, to nieudany atak chiński skutkowałby jedynie może kwestią wizerunkową lub ważną kulturowo dla strony chińskiej „utratą twarzy”628, ale nie przyniósłby zasadniczych szkód materialnych. Wariant bezpośredni koncepcji zmieniłby tę kalkulację diametralnie, powodując wielkie ryzyko po stronie Chin. W jego wykonaniu zniszczeniu może ulec sieć dowodzenia, radarowa, zapasy rakiet, wyrzutnie, fabryki, magazyny, przemysł, infrastruktura i cele krytyczne w samych Chinach kontynentalnych. Dalsze uderzenia amerykańskie wymierzone byłyby w porty, lotniska, centra logistyczne oraz w centralne i regionalne ośrodki władzy Chin, w tym koszary, aparat bezpieczeństwa itp. Ryzyko eskalacji nuklearnej również wspomaga klasyczne odstraszanie w takim ujęciu. Co do zachowania stabilności w czasie kryzysu, to koncepcja wojny powietrzno-morskiej ma słabe strony, bowiem zdolność do uderzenia w głąb Chin i rozwój zdolności mających na celu pokonanie przeciwnika może wprowadzić lęk po stronie Pekinu, że z czasem Chiny nie będą miały wyjścia i może tym samym zachęcić je do uderzenia prewencyjnego w poczuciu, że nie ma lepszego rozwiązania. Powyższa kalkulacja może się zrodzić w głowach liderów chińskich w szczególności, gdy będzie to poparte polityką gospodarczą USA, mającą na celu powstrzymanie ekspansji gospodarczej Chin i ich wzrostu gospodarczego, o czym świadczyłaby na przykład polityka walutowa USA, plany powołania transpacyficznego obszaru handlu (TPP) z pominięciem Chin629 czy sam szeroko pojęty pivot na Pacyfik, mający wzmocnić tendencję orientowania się państw regionu na Stany Zjednoczone kosztem rosnących Chin. Pytanie dla strategów amerykańskich zatem brzmi, czy rozwijać własne zdolności uderzeniowe na Chiny, takie jak global prompt strike (pocisk hipersoniczny) czy nowy bombowiec strategiczny typu stealth (B-21), bo to może w perspektywie strategicznej, poprzez wpływ na percepcję liderów w Pekinie, wpłynąć na zwiększenie ryzyka wojny, gdy w Chinach uznają, że

i tak jest ona nie do uniknięcia, zatem lepiej ją rozegrać wcześniej, póki USA nie pozyskało nowych zdolności uderzeniowych.

6.7. Przebieg działań wojennych i kontrola eskalacji W tym aspekcie należy rozpatrzyć, jaki byłby wynik potencjalnego starcia wojskowego. A także, jak bardzo prawdopodobne jest, że początkowe starcie zostanie zatrzymane przez środki dyplomatyczne. Jakie są szanse, że ograniczony konflikt związany z uniemożliwieniem Amerykanom swobodnej projekcji siły na Zachodnim Pacyfiku przerodzi się w wojnę nuklearną? Starcie na początku z pewnością zawsze wiązałoby się z potężnym uderzeniem sił zbrojnych Chin na bazy i instalacje oraz wojska USA i sojusznicze w regionie. To wynika wprost z chińskiej strategii, chińskiej koncepcji operacyjnej ASCEL („Aktywne Strategiczne Kontruderzenia po Zewnętrznych Liniach” – Active Strategic Counterattackson Exterior Lines, ASCEL)630. oraz ze struktury i dyslokacji sił zbrojnych oraz chińskich zdolności wojskowych w ogóle. Dużo zależeć będzie od umiejętności sił amerykańsko-alianckich do przetrwania tego uderzenia. Z punktu widzenia strategicznego rosnące zdolności wojskowe Chin w sensie operacyjnym z czasem coraz bardziej podadzą w wątpliwość tę zdolność i dojdzie do erozji przewag USA, a wszystkie bazy oraz okręty w regionie narażą się na poważne zniszczenia i zatopienie. Wiązać się to będzie z coraz ostrożniejszą ich dyslokacją w regionie. Aktywna obrona powietrzna w tej kalkulacji nie jest idealnym rozwiązaniem ze względu na podnoszoną już wcześniej możliwość saturacyjnego, zmasowanego ataku oraz zarysowany na obecnym etapie rozwoju techniki wojskowej aspekt przewagi ataku nad obroną, w tym aspekt kosztowo-ekonomiczny. Środki pasywne obrony powietrznej, takie jak rozproszenie sił na zapasowe lotniska i bazy, wyjście okrętów w pełne morze i pozostawanie w ruchu, maskowanie oraz wyprowadzenie najbardziej wartościowych okrętów i platform bojowych poza zasięg sił chińskich, mogą zmienić efektywność ataku, ale pod warunkiem wcześniejszej wiedzy o nadchodzącym ataku, co do czego nie ma pewności. Pamiętać należy bowiem o zaskoczeniu atakiem na Pearl Harbor. W tym miejscu, w kontekście wymogów strategicznych konfrontacji, pojawia się kwestia wyłączenia świadomości sytuacyjnej Chin i kontrola eskalacji, bowiem próba wyłączenia chińskiego systemu świadomości

sytuacyjnej wymagałaby uderzenia głęboko w krytyczne instalacje położone w Chinach kontynentalnych i to poza zasięgiem amerykańskich pocisków manewrujących. A zatem wymagałaby floty samolotów typu stealth, zdolnych do penetracji i pokonania nowoczesnej zintegrowanej chińskiej obrony przeciwlotniczej. Ewentualne opracowanie przez Chiny systemu wykrywania i namierzania631 tych samolotów uniemożliwi przeprowadzenie uderzeń „oślepiających” chińskie siły zbrojne. Wydaje się, że Amerykanie rzeczywiście nie mają określonego planu, jaki byłby cel końcowy wojny i jak kontrolować jej eskalację. Podobne wrażenie pozostawiają również Chińczycy, choć oczywiste jest, że nawet jeśli zostaną zadane im wielkie straty materialne, będą dalej w stanie dokonywać mobilizacji, przegrupowania i kontynuowania wojny. Początkowe klęski mogą ich wręcz zmobilizować do dalszej wojny, np. w obawie przed niepokojami i zamieszaniem związanymi z utratą legitymizacji dla władzy, która przegrała. Podobnej wytrwałości należy spodziewać się po Stanach Zjednoczonych, położonych bezpiecznie po drugiej stronie Pacyfiku, co pozwalałoby im na dokonywanie mobilizacji ludzi i zasobów w czasie konfliktu oraz umocniło determinację do wygrania wojny. Nic bowiem w historii USA nie przekonuje do wizji, że Amerykanie, przegrywając na początku, poproszą o pokój632.

6.8. Długoterminowa rywalizacja w warunkach pokojowych Stany Zjednoczone mają globalne zobowiązania, co jest kosztowne i powoduje, że niezmiernie trudno jest zoptymalizować siły zbrojne jedynie pod scenariusz wojny z Chinami633. Po zakończeniu zimnej wojny Amerykanie więcej inwestowali w środki bojowe przydatne do konfliktów o niskiej intensywności, asymetrycznych, w środowisku lądowym. W roku 2015 budżet obrony USA łącznie z kwotami na dodatkowe fundusze na trwające operacje wojskowe wynosił 560 miliardów USD, czyli 57% więcej (po uwzględnieniu inflacji) niż w 1996 roku634. Niemniej jednak najpotężniejsze nawet mocarstwo ma zawsze ograniczone środki finansowe i wiele rozmaitych zobowiązań rozproszonych po całym globie. Z tego powodu musi dokonywać wyborów z ograniczonej puli rozwiązań. W tym zakresie dużo zależy od tego, która wersja koncepcji wojny powietrzno-morskiej będzie ostatecznie implementowana w dłuższej

perspektywie czasowej. Na przykład obecnie, zważywszy na to, że chińskie rakiety balistyczne są po korzystnej stronie rachunku kosztowego, oparcie koncepcji wojny powietrzno-morskiej na aktywnej obronie antyrakietowej byłoby raczej błędem i nie spowoduje wygrania przez USA rywalizacji w domenie kosztowej. W tej dziedzinie lepsze efekty przyniosłyby pasywne metody obrony, takie jak umacnianie baz, rozpraszanie sił, wykorzystywanie schronów i bunkrów do ochrony wrażliwych systemów i platform bojowych. Wprowadzenie na dużą skalę broni kierowanych energią oraz w ogóle realizacja założeń trzeciej strategii offsetowej, ogłoszonej przez sekretarza obrony Chucka Hagela w listopadzie 2014 roku, zmieniłyby z korzyścią dla Stanów Zjednoczonych rachunek koszt–efekt635. Z kolejnych przykładów podobnego rodzaju: w Stanach Zjednoczonych trwa ożywiona dyskusja na temat użyteczności samolotu F-35, systemu bojowego, na który zostanie wydane najwięcej pieniędzy w historii. Krytycy argumentują, że samoloty te mają zbyt krótki zasięg bojowy na wielkie przestrzenie Pacyfiku oraz za mały wagomiar uzbrojenia i tym samym dyskusyjne jest, czy są istotną nową jakością (za ogromne pieniądze) w sytuacji konfrontacji z Chinami. Zwolennicy tego samolotu przekonują z kolei, że jego właściwości stealth oraz sieciocentryczność pozwolą dokonywać wyłomów w chińskiej nowoczesnej i zintegrowanej obronie powietrznej636. Generalnie przyjmuje się, iż Stany Zjednoczone powinny postawić na nowy dron uderzeniowy dalekiego zasięgu operujący z lotniskowców, pocisk hipersoniczny oraz rakiety balistyczne i nowe pociski manewrujące. Przykładem wpędzenia Chin w problemy kosztowe byłaby próba zbudowania przez Państwo Środka floty wielkich lotniskowców w celu sprostania lotniskowcom USA. To bardzo drogie, rozłożone w czasie i na dodatek właściwie zbędne, zważywszy, że Chińczycy mogą osiągać cele operacyjne i strategiczne na morzach przybrzeżnych Azji za pomocą swoich zdolności A2AD, bez użycia lotniskowców. Sytuacja ta ulegnie zmianie po „przebiciu się” chińskich zdolności do projekcji siły morskiej Chin na Ocean Indyjski, gdzie flota lotniskowców zabezpieczałaby szlaki morskie do i z Chin po uprzednim zdominowaniu Morza Południowochińskiego, które stałoby się w sensie operacyjnym chińskim jeziorem, tak jak Morze Karaibskie stało się w XIX wieku geopolitycznym jeziorem dla USA.

6.9. Uspokojenie sojuszników Koncepcja wojny powietrzno-morskiej ma oczywiste ambicje: wpłynąć na zachowania sojuszników w regionie. Głównie poprzez zademonstrowanie, że Stany Zjednoczone nie odstępują od ich ochrony pod presją czy w obliczu agresji rosnących Chin. Tym samym Stany Zjednoczone demonstrują, że dysponują skuteczną metodą obrony istniejącego ładu i jego najważniejszych przejawów, jak np. wolności żeglugi na Morzu Południowochińskim. Pokazują też w ten sposób, że dysponują stosownymi środkami i koncepcją operacyjną ich użycia oraz przede wszystkim polityczną determinacją, by nad tymi zadaniami, spiętymi w koncepcję operacyjną wojny powietrzno-morskiej przeciw Chinom, pracować. To samo w sobie z kolei ma umocnić determinację sojuszników, by nie poddawali się wpływom chińskim, w tym nowemu sinocentrycznemu ładowi ekonomicznemu w Azji i na Zachodnim Pacyfiku. W praktyce reakcje sojuszników na koncepcję wojny powietrznomorskiej były i są zróżnicowane. Początkowo nie wiedzieli oni dokładnie, co koncepcja zawiera. Przykładowo: jeśli koncepcja ograniczałaby zależność Stanów Zjednoczonych od baz w regionie, to pojawiłaby się u sojuszników nerwowość, że Amerykanie odchodzą z Azji bez względu na to, co będą im oficjalnie mówić. Takie wycofanie miałoby zapewne sens z punktu widzenia wojskowego poprzez wyjście poza zasięg chińskich systemów uderzeniowych, ale taki ruch zaszkodziłby nadrzędnej zasadzie uspokajania sojuszników. Byłoby to odebrane jako sygnał, że Amerykanie różnicują swoje bezpieczeństwo i swoje interesy względem bezpieczeństwa i interesów swoich azjatyckich sojuszników. Oczywiście obniżyłoby to zasadę odstraszania i być może właśnie istotnie zwiększyłoby ryzyko wojny Chin z Japonią. A dla Stanów Zjednoczonych zachowanie i ścisły sojusz Japonii z USA mają fundamentalne znaczenie dla pożądanej równowagi sił w Azji i zdolności do własnej projekcji siły na Zachodnim Pacyfiku, a zatem dla całego systemu sojuszy w Rimlandzie azjatyckim, a tym samym dla utrzymania dominującej pozycji USA i odpowiadającej temu stanowi rzeczy architekturze bezpieczeństwa w regionie637. Z drugiej strony sojusznicy niepokoją się wariantem bezpośrednim koncepcji wojny powietrzno-morskiej i realizacją uderzeń na cele położone na terytorium Chin. Ogólnie rzecz biorąc, Japonia jest największym

kontrybutorem zasobów do koncepcji i politycznie domaga się dalszego wysuniętego stacjonowania sił amerykańskich638. Południowa Korea, położona w delikatnym punkcie na kontynencie pomiędzy Japonią a Chinami i narażona na lądowe oddziaływanie Chin, nieznacznie dystansuje się od koncepcji, uważając, że jej interesy nie są nią objęte639. Australia, będąc zwornikiem teatru operacyjnego Indo-Pacyfiku i nie dysponując istotnymi zdolnościami wojskowymi, chciałaby nie antagonizować Chin, ale jej obszar jest zbyt istotny dla USA, by mogła pozostać neutralna640. Stąd jednym w pierwszych przejawów pivotu USA na Pacyfik była wizyta prezydenta Obamy w Australii oraz odnowienie relacji sojuszniczych z Australią, najlepiej podkreślone przez decyzję o rotacyjnej obecności amerykańskiej piechoty morskiej w Darwin na samej północy państwa oraz w kilku innych bazach, portach i instalacjach na kontynencie australijskim oraz o odbywaniu z USA wspólnych ćwiczeń. Inni sojusznicy USA w regionie, tacy jak Tajwan czy Filipiny, martwią się, że pośrednie warianty koncepcji nie zakładają pełnej obrony ich terytoriów, a przede wszystkim interesów, w szczególności zaś w wariancie odległej blokady. Podsumowując, o ile koncepcja wojny powietrzno-morskiej jest wojskowym potwierdzeniem pivotu na Pacyfik i jako taka ma umacniać przekonanie sojuszników o sile Stanów Zjednoczonych co do tego, że warto orientować się na Amerykę, to szczegóły poszczególnych wariantów koncepcji budzą nerwowość i niepokój co do dalszego przebiegu rywalizacji strategicznej chińsko-amerykańskiej oraz jej skutków dla innych państw w przypadku wybuchu konfliktu.

6.10. Wpływ na wymiar operacyjny rywalizacji Kwestia wpływu koncepcji wojny powietrzno-morskiej na wymiar operacyjny ma, co oczywiste, wielkie znaczenie dla kalkulacji strategicznych obu stron oraz ich sojuszników. Bez realnego prowadzenia wojny bardzo trudno jest przeprowadzić właściwą ocenę „na papierze”. W warunkach pokojowych temu celowi służą warsztaty oraz gry strategiczno-koncepcyjne przeprowadzane przez sztaby generalne, komitety wojskowe, a także przez instytuty badawcze oraz think tanki. W szczególności dotyczy to Stanów Zjednoczonych. Znaczącym raportem z przeprowadzonych gier strategicznych i koncepcyjnych dotyczących konfliktu USA i Chin na Zachodnim Pacyfiku

jest dokument wpływowego amerykańskiego instytutu RAND Corporation: The U.S. – China Military Scorecard. Forces, Geography and the Evolving Balance of Power 1996–2017641 z września 2015 roku, który wnikliwie i wszechstronnie podsumowuje dwa różne scenariusze konfrontacji wojskowej USA z Chinami na Zachodnim Pacyfiku. Jeden o Tajwan – 160 km od wybrzeża Chin, drugi o jedną z wysp w archipelagu Spratly – Thitu, zlokalizowaną na Morzu Południowochińskim, 940 km od chińskiej wyspy Hajnan642. Przeprowadzone symulacje pokazują zmieniającą się przeszłą oraz prognozowaną przyszłą korelację sił pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami w latach 1996–2017, próbując w ten sposób „złapać” fundamentalny trend korelacji sił obu mocarstw na Zachodnim Pacyfiku, co ma pomóc przewidzieć przyszłość. Raport rozpatruje niezliczoną liczbę zmiennych wpływających na wynik potencjalnego starcia, takich jak: geografia, odległość, czas konfrontacji, miejsce konfrontacji, przebieg konfrontacji, zaangażowane środki bojowe (zmienne w zależności od lat 1996–2017), zapasy, zdolności bojowe, zmiany organizacyjne i szkoleniowe itp. Raport podsumowuje wzajemne zdolności wojskowe obu stron w dziesięciu dziedzinach operacyjnych. Został on przygotowany na zlecenie Sił Powietrznych USA wdrażających koncepcję wojny powietrzno-morskiej i w zamierzeniu ma nadać świeżej, bardziej szczegółowej dynamiki eksperckiej dyskusji na temat tworzenia nowej, wielkiej strategii wobec rosnących Chin i chińskich dynamicznie postępujących zdolności wojskowych na morzach przybrzeżnych Azji. W raporcie przy ocenie wyników gier zastosowano metodologię opartą na dynamicznym modelowaniu (składającym się z połączenia analizy statystycznej, symulacji Monte Carlo643 i odpowiednio zmodyfikowanych równań Lanchester644). Powyższe metody są szeroko stosowane przez specjalistów cywilnych i wojskowych w świecie zachodnim do symulacji gier wojennych. O ile cytowane gry wykazują, że Amerykanie wciąż dysponują przewagami w zakresie kluczowych zdolności wojskowych, to ich przewaga – kiedyś potężna – dynamicznie się kurczy. W niektórych dziedzinach, jak dominacja w powietrzu, w obliczu rozwoju lotnictwa Chin oraz ich bliskości do obszaru potencjalnego konfliktu powoduje, że dominacja USA nad obszarami w wodach przybrzeżnych Azji już de facto nie istnieje. Nie funkcjonuje także w zakresie tzw. rozpoznania kosmicznego oraz zdolności

do jego zwalczania. Amerykanie mają natomiast przykładowo wciąż poważne przewagi w wojnie podwodnej oraz zdolnościach do wykonywania uderzeń powietrznych na cele lądowe645. Zasadniczo w porównaniu systemów bojowych Stany Zjednoczone cieszą się nadal poważną przewagą wojskową. Jednakże Chiny dysponują ogromną przewagą geograficzną i operacyjną, która w dużej mierze eliminuje przewagi technologiczne USA, działając blisko własnego terytorium. To powoduje, że Chiny mogą inwestować w systemy czysto bojowe, w „zęby”, a nie w logistyczny „ogon”, który w celu należytej projekcji siły daleko od swoich portów muszą wykonywać Amerykanie.

6.11. Wytrzymanie początkowego ataku i ograniczenie strat Większość sił zbrojnych USA w początkowej fazie ewentualnego starcia byłaby poza teatrem operacyjnym. Część znajdzie się poza bezpośrednim obszarem oddziaływania kompleksu rozpoznawczo-uderzeniowego Chin celowo, by uniknąć najpoważniejszych strat, a istotna część sił będzie zajęta globalnymi zadaniami amerykańskiego supermocarstwa. W celu zapobieżenia zniszczeniu w okresie rosnącego napięcia poprzedzającego konflikt i w oparciu o dane wywiadowcze najważniejsze okręty muszą wyjść poza zasięg bojowy sił rakietowych i lotnictwa Chin, aczkolwiek – w przypadku napięcia w regionie – sojusznicy wymagaliby ich obecności. Brak obecności mógłby być poczytany jako kapitulacja, co mogłoby uruchomić prochińskie kalkulacje polityczne w regionie, również wśród sojuszników. Paradoksalnie, co korzystne politycznie, może zaszkodzić wojskowo, gdyż jednostki i okręty w wysuniętych bazach mogą zostać zniszczone w początkowych minutach i godzinach wojny. Wyznaczone wcześniej konkretne okręty muszą wyjść z portów na z góry wyznaczone stacje bojowe. Okręty podwodne zajmą stanowiska bojowe wzdłuż archipelagu Riukiu i Luzon oraz wewnątrz pierwszego łańcucha wysp, przecinając chińskie linie komunikacyjne w możliwie największej bliskości portów. Jednostki walki cybernetycznej i elektromagnetycznej natychmiast muszą przystąpić do działania. Dynamiczne zmiany w domenie cybernetycznej powodują, że trzeba je co jakiś czas „mapować” przed „gorącym”, „fizycznym” konfliktem, by w odpowiednim momencie uderzyć

w słabe punkty. Z tej perspektywy widać, że konflikt cybernetyczny poprzedzi konflikt zbrojny i będzie probierzem nadchodzącej eskalacji. Siły USA muszą pozostać w gotowości, by przetrwać początkowy atak i w miarę możliwości ograniczyć straty własne. Koncepcja wojny powietrzno-morskiej proponuje szczegółowe rozwiązania, takie jak: poprawienie systemów ostrzegania, aktywnych i pasywnych systemów obronnych, przygotowanie zapasów, umocnienie najważniejszych elementów (schrony, bunkry) baz, opracowanie procedur naprawczych dla baz i lotnisk, przygotowanie samolotów do uderzeń lotniczych, przebazowanie na zaplecze kluczowych elementów systemu (w tym na pamiętające II wojnę światową lotniska na Tinian, Saipan i Palau), rozproszenie sił i środków oraz logistyki. Podstawowym zadaniem będzie ochrona dużych okrętów nawodnych przed atakiem chińskim wynikającym ze zdolności A2AD. Na chiński system zdolności niszczenia okrętów na morzu składają się: możliwość obserwacji poza linią horyzontu, rakiety balistyczne i manewrujące oraz flota podwodna. O ile jeszcze w 1996 roku amerykańskie okręty mogły bezkarnie pływać w bezpośredniej bliskości wybrzeża i portów chińskich, obecnie jest to wykluczone, również na dalszych odległościach646. Chińskie zdolności A2AD do zwalczania floty USA mają charakter wielowymiarowy i to samo w sobie stanowi trudność. W ich skład wchodzą: wojna minowa, wojna podwodna, lotnictwo oraz rakiety balistyczne i manewrujące. Te rozliczne zagrożenia, zwalczanie i przeciwdziałanie, które są inne dla każdych z tych zdolności, bardzo komplikuje operacje morskie Stanom Zjednoczonym. Poważnym wyzwaniem jest stała obserwacja poza linią horyzontu floty USA, rozproszonej na 7 milionach kilometrów kwadratowych pomiędzy wyspą Hajnan a Morzem Żółtym. Połączenie specjalistycznych radarów oraz satelitów daje Chinom obraz świadomości sytuacyjnej w czasie rzeczywistym i przekazywanie danych do systemów uderzeniowych. Cały system wykrywania, identyfikowania, namierzenia, naprowadzania i kontroli pouderzeniowej nazywa się w żargonie wojskowym kill chain. Amerykanie pracują teraz nad metodą przerwania tej sekwencji, tak by nie tracić okrętów w początkowej fazie wojny. W ramach wypychania floty USA z mórz przybrzeżnych po 1996 roku Chińczycy wprowadzili nowe systemy bojowe, mające stworzyć wymagane zdolności A2AD wobec floty i lotnictwa USA647. W tym nowe okręty podwodne produkcji rosyjskiej i własnej (klasy Kilo 877,

Kilo 636, Song, Yuan, Jin, Shang), nowe niszczyciele z systemami obserwacji poza linię horyzontu (klasy Sovremenny), nowe okręty walki powietrznej (klasy Luyang I, II i III), nowe satelity wojskowe (klasy Ziyuan), nowe samoloty IV generacji zdolne do zwalczania celów lądowych i morskich poza linią widoczności (Su-30MK2), nowe satelity szpiegowskie (klasy Yaogan I), własne samoloty obserwacji powietrznej i naziemnej radarowej AWACS (KJ-200 AEW), nowy, potężny naziemny system radarowy poza linię horyzontu w Xiangfan, wykorzystujący odbicia fal w jonosferze, satelity wywiadu elektronicznego ELINT (klasy Yaogan 9), flotę dronów powietrznych zapewniających łączność i świadomość sytuacyjną648. Symulacja wojenna przedstawiona w cytowanym wyżej raporcie RAND Corporation wskazuje, iż najbardziej niebezpieczne dla USA są jednak okręty podwodne649, zaś rakiety balistyczne, będące nowością technologiczną i mogące razić lotniskowce w ruchu na pełnym morzu, są mimo wszystko mniej niebezpieczne650. Niemniej jednak system AEGIS funkcjonujący na kilkudziesięciu niszczycielach i krążownikach US Navy, o który oparta jest obrona powietrzna całej floty USA, nie był projektowany pod obronę balistyczną i jego skuteczność wobec ataków rakietami balistycznymi, zwłaszcza zmasowanymi, saturacyjnymi, jest de facto nieznana651. W symulacji RAND Corporation okazało się, że w pierwszym tygodniu wojny w scenariuszu tajwańskim Chiny mają przewagę w wojnie morskiej, jeśli chodzi o zwalczanie okrętów nawodnych przeciwnika, a w scenariuszu wojny o wyspy Spratly panuje w tej dziedzinie mniej więcej równowaga652. Przy obecnym stanie technologii nie jest możliwe intensywne bronienie baz systemami antyrakietowymi, gdyż atak saturacyjny szybko wyczerpałby zasoby obronne653. Zapewne zatem tylko określone, najważniejsze instalacje, systemy dowodzenia i stacje radarowe będą punktowo bronione. Symulacje wojenne dotyczące ataku balistycznego na bazę Kadena w Japonii przeprowadzone przez RAND Corporation dowodzą, że nawet mała liczba celnych ataków rakietami balistycznymi eliminuje bazę operacji wojskowych przez kilka początkowych krytycznych dni konfliktu, a skoordynowany i intensywny atak może wyeliminować ją na wiele tygodni654. Przykładowo, w przypadku bazy sił powietrznych USA Kadena na Okinawie, symulacje RAND Corporation przewidują, że wystarczy 36 chińskich rakiet

balistycznych z subamunicją do niszczenia pasów startowych, by wyłączyć to potężne lotnisko na cztery dni dla lotnictwa taktycznego i na jedenaście dla samolotów cystern, które wymagają dłuższych i szerszych pasów655. To przełoży się na brak możliwości wspierania w krytycznych początkowych dniach wojny tej położonej blisko Chin bazy, np. w trakcie bitwy powietrznej nad Tajwanem (czy to myśliwcom, czy tankowcom dla samolotów startujących z lotniskowców pływających poza zasięgiem chińskich zdolności A2AD). Jeszcze większe szkody mogą być wyrządzone samolotom gęsto zaparkowanym na lotnisku. Do tego należy dodać możliwość ataku rakietami manewrującymi w cele punktowe, w szczególności na hangary oraz magazyny amunicyjne. To poważne niebezpieczeństwo dla lotnictwa USA może zredukować jedynie przełom technologiczny, taki jak mają szansę stworzyć bronie kierowane energią. Podobne ograniczenie odnosi się do opisywanego w raporcie RAND Corporation scenariusza dotyczącego wysp Spratly. Lotnictwo USA używałoby dwóch lotnisk na Filipinach (Tambler i Antonio Bautista) oraz lotnisk cywilnych na Mindanao, lecz są to lotniska małe, które łatwo zniszczyć nawet niewielką salwą rakiet manewrujących, odpalanych z bombowców H-6656. Między innymi dlatego Chiny budują pasy startowe na sztucznych wyspach na Morzu Południowochińskim, by stamtąd mogły startować samoloty myśliwskie zapewniające bombowcom przenoszącym rakiety manewrujące osłonę powietrzną. Bez lotnisk na sztucznych wyspach byłoby to niemożliwe ze względu na zbyt krótki zasięg myśliwców chińskich, który znacząco wpływa na możliwość wykonania zadania przez bombowce wykonujące uderzenia na bazy i instalacje USA w regionie657. Przyszły rozwój broni kierowanej energią, jak lasery, może zmienić ten stan rzeczy. Niezależnie od powyższego należy liczyć się z bardzo poważnymi stratami w bazach USA w Japonii; być może uderzenia sięgną też bazy na wyspie Guam. Należy założyć, że operowanie z tych baz będzie przynajmniej w początkowym okresie bardzo ograniczone. Siły USA skoncentrują się na przetrwaniu uderzeń początkowych658. W tym zakresie więc założenia i rekomendacje koncepcji wydają się być zasadne i skupione na najważniejszym zadaniu, jakim jest przetrwanie początku wojny. Rozsądne jest także skoncentrowanie się na pasywnych metodach ograniczania zniszczeń, zdając sobie sprawę z ograniczeń technologicznych i kosztowych.

6.12. Uderzenie w system świadomości sytuacyjnej Chin w ramach „bitwy zwiadowczej”659 oraz bitwa powietrzna Jak się zakłada, najważniejszą częścią działań przeciwko Chinom będzie prowadzenie i wygranie nowoczesnej bitwy zwiadowczej, a zatem zniszczenie lub zredukowanie chińskiego systemu rozpoznawczouderzeniowego tak, żeby Chiny nie widziały „w głąb” oraz nie mogły uderzać „w głąb” na cele w pierwszym i drugim łańcuchu wysp, czyli na bazy, porty oraz okręty USA i sojuszników. Wygrywanie bitwy zwiadowczej poprzez rolowanie chińskiej świadomości sytuacyjnej na polu bitwy coraz dalej w kierunku Chin pozwoli na przesuwanie środków bojowych, okrętów i platform uderzeniowych coraz bliżej przeciwnika, co umożliwi zintensyfikowanie kampanii wojennej poprzez np. wprowadzenie do walki lotnictwa pokładowego, pozostającego w początkowej fazie poza zasięgiem chińskiego kompleksu rozpoznawczo-uderzeniowego, a zatem także poza własnym zasięgiem bojowym. Analitycy w Stanach Zjednoczonych są zaniepokojeni rozwojem chińskiego systemu zintegrowanej obrony powietrznej. System składa się głównie z wyrzutni dalekiego zasięgu 200 km, jest mobilny, a chińscy operatorzy trenują ukrywanie się i zastawienie pułapek na samoloty uderzeniowe. Jest on sprzęgnięty z nowymi samolotami przewagi powietrznej oraz nowoczesnym systemem rozpoznania, opartym na chińskich samolotach wczesnego ostrzegania klasy AWACS660. Co prawda w ciągu ostatnich lat lotnictwo amerykańskie, poza dysponowaniem technologią stealth oraz zdolnościami prowadzenia walki elektronicznej, rozwinęło zdolności do atakowania celów poza linią widzialności i z oddalenia (standoff), a także udoskonala asortyment amunicji precyzyjnej, to jednak symulacja wojenna przeprowadzona przez RAND Corporation661, mająca na celu ocenę zdolności do penetracji chińskiej obrony powietrznej, wykazała, że na wysokości Tajwanu ryzyko strat dla sił lotniczych USA jest bardzo poważne662. Według scenariusza nad wyspami Spratly dużo łatwej było Amerykanom przeprowadzać operacje bojowe, a to ze względu na mniejszą liczbę celów naziemnych przy zawsze ograniczonej liczbie amerykańskich uderzeniowych samolotów klasy stealth i stand-off oraz odległość od Chin właściwych, co

przekłada się na ograniczoną obecność myśliwców chińskich nad wyspami i samym akwenem663. Symulacje natomiast dowodzą, że w obu scenariuszach (tajwańskim i nad Morzem Południowochińskim) Amerykanie będą w stanie zbombardować lotniska chińskie i wyłączyć je z działania na co najmniej tydzień. Przy dłuższym konflikcie jednak pojawiłby się problem z uzupełnianiem amunicji precyzyjnej664, bez której amerykańskie szanse gwałtownie maleją. Sama decyzja co do uderzeń lotniczych wewnątrz Chin właściwych i grożąca temu eskalacja, będzie musiała być podjęta po poważnym namyśle na najwyższym szczeblu politycznym. Należy zawsze pamiętać, że Chiny nie byłyby łatwym celem ze względu na nowoczesny, zintegrowany system obrony powietrznej, ale także środki pasywne, takie jak bunkry, tunele, schrony w górach. Wydaje się, że założenia koncepcji wojny powietrzno-morskiej w tym zakresie mogą być zbyt ambitne i nie odpowiadać realiom pola walki. Nie da się chyba bowiem wykonać zadania neutralizacji tak ogromnej liczby celów krytycznych w Chinach kontynentalnych z obecnie istniejącymi w relacji do potencjału bojowego Chin i geografii teatru działań zbrojnych siłami zbrojnymi USA. Amerykanie mają za mało samolotów stealth, w szczególności bombowców dalekiego zasięgu przenoszących duże wagomiary środków bojowych. Samoloty nowej generacji F-22 i F-35 mają zbyt krótki zasięg, co ogranicza ich możliwości bojowe na olbrzymich dystansach Zachodniego Pacyfiku. Dla przykładu ocenia się, że z powodu geografii regionu i tyranii dystansu na Zachodnim Pacyfiku Amerykanie będą mieli poważne problemy z zapewnieniem przewagi powietrznej nad Tajwanem w razie wojny z Chinami665. W celu wywalczenia takiej przewagi Amerykanie będą musieli polegać na lotnictwie startującym z odległej od Tajwanu bazy Andersen na wyspie Guam, gdyż jedynie ta baza powietrzna będzie względnie mało narażona na prewencyjny atak rakietami balistycznymi lub manewrującymi ze strony Chin. Wszystkie bowiem bazy USA w Japonii znajdują się w bezpośrednim zagrożeniu zniszczeniem: Kadena, Futenma, Iwakuni i Misawa. Baza Misawa jest notabene jedyną w pełni umocnioną, leży jedynie 1000 km od Chin i 2700 km od Tajwanu. A zatem scenariusz zakładający, że operacje powietrzne nad Tajwanem zależą przede wszystkim od bazy na Guam, jest bardzo prawdopodobny, jako że lotnictwo pokładowe na lotniskowcach nie zastąpi sił powietrznych Tajwanu ani sił powietrznych USA, bowiem będzie zmuszone po-

zostawać poza zasięgiem chińskiego kompleksu rozpoznawczouderzeniowego, w innym przypadku poważnie ryzykując zatopieniem lotniskowców. Shlapak wylicza, że siły powietrzne Tajwanu mogą wygenerować dziennie 650 wylotów bojowych ze swoich 317 myśliwców wielozadaniowych, a samoloty z pięciu (w optymistycznym założeniu) lotniskowców USA mogą wygenerować 550 wylotów666. Oczywiście lotnictwo USA dysponuje na razie przewagą technologiczną nad lotnictwem Chin, ale będzie działać w przewadze liczebnej przeciwnika dysponującego taktyczną elastycznością i operującego z blisko położonych baz własnych. Zresztą tylko F-22 i dopiero wchodzące do służby F-35 mają istotną przewagę jakościową nad samolotami Chin. Gons przyjmuje, że baza powietrzna Andersen na Guam może przyjąć 250 myśliwców i zapewnić działania dla czterech–pięciu eskadr samolotów bojowych. Dla F-22 misja wywalczenia przewagi powietrznej nad Tajwanem wymaga dwóch tankowań w powietrzu w obie strony lotu, w tym jednego 1 800 km od bazy na Guam667. Baza może działać 22 dni bez uzupełnień668. Lot F-22 na Tajwan trwa 3,5 h, 1 h i 15 min. na patrolu bojowym nad Tajwanem i 3,5 h powrót do bazy. Te ograniczenia wynikające z tyranii dystansu, konieczności długich przelotów, tankowania w powietrzu i całej organizacji operacji lotniczych powodują, że praktycznie jedynie sześć samolotów F-22 może jednocześnie i stale patrolować przestrzeń powietrzną nad Tajwanem. Przy założeniu, że położona na japońskiej Okinawie baza Kadena nie została wyłączona uderzeniem prewencyjnym, mogłaby ona zapewnić stałą obecność 12 myśliwców przewagi powietrznej F-22 nad Tajwanem. To pokazuje, że są to skromne liczby i jak bardzo geografia Pacyfiku wpływa na zdolności projekcji siły wojskowej669. Pewnym rozwiązaniem tych problemów operacyjnych dla Amerykanów może być możliwość korzystania z wielkiej liczby lotnisk cywilnych w Japonii. Podpisane w kwietniu 2015 roku pomiędzy USA a Japonią porozumienie dotyczące złożeń współpracy obronnej USA i Japonii wydaje się przewidywać możliwość wspólnego korzystania z lotnisk i infrastruktury670. Mapa nr. 6.2. (patrz wkładka kolorowa) Mapa operacyjna Zachodniego Pacyfiku a operacje lotnicze USA i Chin

Tymczasem siły powietrzne Chin (PLAAF) mają do dyspozycji 271 nowoczesnych samolotów Su-27, a do końca roku 2015 będą w posiadaniu 397 nowoczesnych samolotów czwartej generacji różnych typów671:

Su-27672, Su-30 i J-11. Lotnictwo morskie Chin dodatkowo będzie dysponowało 71 samolotami Su-27. Według danych przekazanych przez Departament Obrony USA, już w 2012 roku na lotniskach Chin kontynentalnych w pobliżu Tajwanu, w promieniu bojowym bez konieczności tankowania w powietrzu, znajdowało się 490 samolotów bojowych Chin. Zasięg bojowy myśliwca Su-27 to 1630 km. Jest zatem wystarczający do patrolowania przestrzeni powietrznej nad Tajwanem bez dodatkowego tankowania przy wykorzystaniu 41 dostępnych lotnisk w promieniu 930 km od Tajwanu. Oblicza się, że same Su-27 mogą wygenerować 690 wylotów dziennie, co daje jednoczesną i stałą obecność 36 Su-27 nad Tajwanem. O ile F-22 jest bezsprzecznie najlepszym samolotem myśliwskim na świecie i do tego dysponującym technologią stealth, to taka dysproporcja liczbowa (36 do 6) podaje w wątpliwość możliwość dominacji amerykańskiej nad Tajwanem. Zwłaszcza że Chińczycy mogą posłać do walki też starsze wersje myśliwców, co również będzie zajmować amerykańskie samoloty, zużywając ich rakiety. Jednocześnie Chińczycy będą mogli zaatakować amerykańskie samoloty cysterny i samoloty wczesnego naprowadzania AWACS, co uniemożliwi w ogóle operacje nad Tajwanem, oraz co jakiś czas wykonywać uderzenia rakietowe na lotniska w regionie, komplikując i tak wyciągnięte z powodu tyranii dystansu linie logistyczne oraz możliwość generowania wylotów bojowych. Do tego Chińczycy noszą się z zamiarem wprowadzenia do linii nowej generacji samolotów – J-31 i J-20. To wszystko skłania do stwierdzenia, że Amerykanie mogą przegrać bitwę powietrzną nad Tajwanem, a założenia koncepcji wojny powietrzno-morskiej, zakładające łatwe przejście do operacji oślepiania rozpoznawczo-uderzeniowego systemu Chin, są zbyt optymistyczne673. Symulacja bitwy powietrznej nad wyspami Spratly na Morzu Południowochińskim wypada korzystniej dla USA674 niż symulacja bitwy nad Tajwanem, gdyż Chińczycy także zmuszeni są operować daleko od swoich baz (ponad 900 km od bazy na wyspie Hajnan), ale i Amerykanie muszą borykać się z problemami, a dominacja powietrzna, przede wszystkim z powodu geografii regionu, przychodzi im z największym trudem. Innymi słowy, według symulacji RAND Corporation oraz innych analiz można wysnuć wniosek, iż wynik bitwy powietrznej nad morzami przybrzeżnymi i wyspami pierwszego łańcucha w Azji jest niepewny i co do zasady

Amerykanie nie będą w stanie zapewnić pełnej, całodobowej kontroli przestrzeni powietrznej nad obszarem walki675. To z kolei przekładać się może na wyniki starć lądowych na wyspach oraz na morzu w pierwszym łańcuchu wysp, gdzie bez amerykańskiego lotnictwa może być trudno przeciwstawić się desantom i flocie Chin. Z taką sytuacją Amerykanie nie mieli do czynienia właściwie od lat 1943–1944, gdy niemiecka Luftwaffe potrafiła przeciwstawiać się dominacji lotnictwa anglosaskiego nad zachodnią Europą. Istotnym elementem ataku na chiński system świadomości sytuacyjnej będą okręty podwodne z rakietami manewrującymi, wykonujące uderzenia z wód wewnątrz pierwszego łańcucha wysp. Wojna podwodna w ogóle jest najlepszą kartą w talii USA, gdyż Amerykanie dysponują w tej dziedzinie największą przewagą. W pierwszej kolejności zaatakowane zostaną systemy bojowe zdolne do niszczenia satelitów amerykańskich. Potem radary umożliwiające obserwację poza linią horyzontu, systemy przekaźnikowe i komunikacyjne, podwodne kable i systemy komunikacji, w tym cywilne, oraz sensory676. Wraz z nieustającym trwaniem bitwy zwiadowczej677 ciężar uderzeń będzie przesuwał się w głąb kompleksu rozpoznawczo-uderzeniowego Chin. Założenia koncepcji w tym zakresie są najbardziej niedookreślone. Wydaje się, że Chiny dysponują zbyt rozległym terytorium, systemem schronów, górami, tunelami oraz systemem dowodzenia i kontroli, by można było uzyskać efekt w krótkim okresie przy niewielkich stratach. Należy pamiętać, że straty nawet 0,25% samolotów biorących udział w akcji bojowej po miesiącu powodują utratę zdolności bojowych całej floty zaangażowanej w działania678. Stany Zjednoczone mają obecnie 526 satelitów na orbitach okołoziemskich odpowiedzianych za utrzymanie obrazu, komunikacji i łączności679. Chiny mają ich 132680. Przy czym Chińczycy wysyłają obecnie satelity w większym tempie na orbitę, w ostatnich latach przeciętnie trzy razy więcej satelitów komunikacyjnych i obserwacyjnych niż wcześniej. Stany Zjednoczone w przeszłości były niechętne przeprowadzaniu własnych prób oraz rozwijaniu zdolności do zwalczania satelitów przeciwnika, bojąc się, że zachęci to inne państwa do rozwijania takich zdolności przeciw satelitom amerykańskim. To budziło poważną obawę, gdyż Amerykanie są bardzo zależni od systemu obserwacji i łączności działających w przestrzeni kosmicznej. Amerykanie zmienili swoją politykę dopiero w 2002 roku, a już

w roku 2004 bojowy system antykomunikacyjny, zaprojektowany do zagłuszania wrogiej komunikacji satelitarnej, osiągnął wstępną gotowość operacyjną. Stany Zjednoczone mogą wykorzystywać także system podwójnego zastosowania lub eksperymentalne stacje laserowe do „oślepiania” systemu przeciwnika. Chiny w ostatnich latach intensywnie rozwijały swoje zdolności walki w kosmosie i zwalczania celów na orbitach okołoziemskich. W 2007 roku przeprowadzony został test kinetycznego zniszczenia satelity pogodowego operującego na wysokości 850 km. Chiny rozwijają również systemy obrony balistycznej. Ostatni test odbył się w 2014 roku. Poważniejszym jeszcze zagrożeniem dla USA są chińskie systemy zakłócające transmisje i lasery oślepiające satelity681. Ważna będzie też konfrontacja cybernetyczna. Raport RAND Corporation682 przewiduje, że amerykańskie zdolności cybernetyczne zlokalizowane w Dowództwie Cybernetycznym (Cyber Command) są całkiem pokaźne. Słabością USA jest oparcie wielu sieci, w tym logistyki wojskowej, na otwartej architekturze połączonej z Internetem, który łatwo pokonać. Ogólnie cyberwojna może obfitować w istotne niespodzianki. Łatwiej jest również atakować niż się bronić, a rezultat cyberstarcia jest zawsze niepewny.

6.13. Operacja przeciw systemom uderzeniowym Chin W kontekście rakietowych zdolności uderzeniowych ziemia-ziemia, w szczególności tych opartych na systemach mobilnych, bardzo ważnym aspektem jest okres poprzedzający otwarty konflikt zbrojny, gdyż mobilne systemy rakietowe ziemia-ziemia są tak ważnym celem dla przeciwnika, że prowadzony jest wobec nich intensywny wywiad i rozpoznanie, co łączy się z poprzedzającą otwarte starcie walką o dominację nad szeroko pojętym wirtualnym polem bitwy (łączność, dowodzenie, świadomość sytuacyjna, sfera elektromagnetyczna i cyberprzestrzeń). Ponadto nie bez znaczenia jest rodzaj pocisków oraz cała architektura związana z ich naprowadzaniem, tzn. ich zasięg, systemy rozpoznania celów i naprowadzania na cel oraz kontroli pouderzeniowej. Systemy takie, w szczególności mobilne, są bardzo groźną bronią, której właściwie nie można w całości wyeliminować prewencyjnie, a ich uderzenia

w czułe punkty przeciwnika mogą zmienić istotnie przebieg konfrontacji w bardzo krótkim czasie. Warto podkreślić, że w domenie wirtualnej spinającej system będzie toczyła się stale nowoczesna „bitwa zwiadowcza” (modern scouting battle) i to już przed pierwszym starciem, w tym z użyciem narzędzi cybernetycznych, po to, by „zwinąć” lub „przejąć kontrolę” nad systemem spinającym systemy uderzeniowe, czyniąc drugą stronę ślepą. Bitwa ta będzie się toczyła długo przed rozpoczęciem konfliktu ze względu na wartość bojową, jaką przedstawia mobilny system ziemia-ziemia, który ciężko jest wykryć i zniszczyć prewencyjnie przy pomocy tradycyjnych metod wojskowych. Będzie się toczyła też z tego powodu, iż systemy przesyłania ogromnej porcji danych na tak duże odległości, niezbędne dla spinania architektury, muszą być remapowane wciąż na nowo, i to zarówno przez USA, jak i przez Chiny. Obie strony będą próbowały to nieustannie czynić, by w momencie poprzedzającym konflikt znaleźć słabe punkty i wyłączyć architekturę683. Stany Zjednoczone będą priorytetowo traktowały konieczność neutralizacji systemu świadomości sytuacyjnej i uderzeń na duże odległości. Jak już wspomniano powyżej, pod warunkiem niedopuszczenia do zrolowania architektury spinającej działanie systemu, Amerykanie będą jako na jeden z pierwszych celów uderzali na wykryte mobilne zestawy. Jest to bardzo trudne zadanie, o czym USA przekonały się w czasie wojny z Irakiem, gdzie na pustynnym przecież obszarze nie były w zasadzie w stanie zneutralizować irackich, zupełnie nienowoczesnych, Scudów. W pełnych potencjalnych kryjówek ogromnych i górzystych Chinach polowanie na zestawy będzie jeszcze trudniejsze. W zasadzie nie da się ich zwalczać za pomocą rakiet manewrujących dalekiego zasięgu oraz broni precyzyjnych klasy stand-off, gdyż mobilność zestawu powoduje, że cel musi być namierzany na bieżąco i eliminowany przez samoloty atakujące bezpośrednio. Powoduje to konieczność ryzykownego angażowania lotnictwa uderzającego bezpośrednio na zestaw, co przy umiejętnym przygotowaniu systemów obrony powietrznej ułatwi zastawianie pułapek na lotnictwo amerykańskie i to daleko od baz macierzystych. To wszystko spowoduje zaangażowanie lotnictwa USA w dużej liczbie, narażając je na straty i, co równie ważne, odciągając od wykonywania innych zadań bojowych. Na dodatek, doświadczenie z ostatnich konfliktów pokazuje, że Amerykanie nie

będą mogli liczyć na nic więcej niż jedynie „supresję” (w przeciwieństwie do zniszczenia) chińskiego systemu ziemia-ziemia684. Biorąc wszystko powyższe pod uwagę, wydaje się niemożliwe, by Amerykanie byli w stanie osiągnąć neutralizację czy „zduszenie”, „supresję” wojsk rakietowych Chin. To poważna słabość koncepcji wojny powietrzno-morskiej w jej wariancie bezpośrednim. Zatem reasumując, wszystkie bazy oraz okręty USA w regionie, w tym prawdopodobnie w pewnym zakresie także baza na wyspie Guam, będą w zasięgu oddziaływania bojowego Chin przez cały czas konfliktu.

6.14. Przejęcie inicjatywy w domenach: powietrznej, morskiej, kosmicznej i wirtualnej Po początkowym intensywnym starciu rozpocznie się operacja przerzucania jednostek morskich i powietrznych do teatru operacji, co zajmie tygodnie, zważywszy na ogrom przestrzeni. Samoloty z USA do Japonii i samoloty z Europy i Bliskiego Wschodu do Australii będą poza zasięgiem uderzeń Chin685. Przykładowo z Zatoki Perskiej do Singapuru okręt w bojowej misji płynie około tygodnia. W tym samym czasie komunikację zaczną konwoje z zaopatrzeniem i amunicją, co będzie wymagało poważnego wysiłku ich eskortowania. Wraz z wygrywaniem i rolowaniem bitwy zwiadowczej oraz poszerzeniem „tuneli” zdobytych przez uderzeniowe samoloty stealth, wolnych od chińskiej obrony powietrznej, do akcji wejdzie lotnictwo starszej generacji Sił Powietrznych i lotnictwa pokładowego US Navy. To ma spowodować powstanie wystarczającego ciężaru zmasowanych uderzeń lotniczych na cele w Chinach i utrzymywanie stałej obecności samolotów uderzeniowych nad nimi. Po powyższym etapie wstępnym rozpoczęłaby się druga faza operacji: wytrwałe niszczenie i redukowanie potencjału wojskowego Chin. Musiałoby to być połączone ze znacznym wysiłkiem logistycznym (w szczególności w bazach we wschodniej Japonii686) oraz gwałtownym zwiększeniem produkcji wojskowej, zwłaszcza amunicji precyzyjnej687. Badania RAND Corporation, w tym symulacja konfliktu o Tajwan i o wyspy Spratly dowodzą, że Amerykanie w czasie kampanii muszą liczyć się z istotnymi stratami swojej floty nawodnej ze strony floty podwodnej Chin oraz rakiet przeciwokrętowych. Z drugiej strony symulacja wykazała, że działania floty podwodnej USA mogłyby doprowadzić do zatopienia 40%

chińskiej floty inwazyjnej na Tajwan w czasie siedmiodniowej kampanii wojennej. Takie straty właściwie eliminują zdolność bojową chińskiej floty inwazyjnej688.

6.15. Wariant pośredni (indirect approach) koncepcji Krytycy wariantu bezpośredniego przywiązali się do wariantów pośrednich w postaci odległej blokady i uniemożliwienia korzystania przez Chiny z morza już pierwszym łańcuchu wysp (maritime denial, offshore control). Argumentują, że niosą one mniejsze ryzyko eskalacji, w tym nuklearnej, unikają ryzykownych uderzeń na Chiny kontynentalne i wywierają stosowną gospodarczą i wojskową, ale skalowalną, presję na Chiny689. W przypadku odległej blokady siły morskie i powietrzne, przy pomocy pocisków odpalanych z lądu, sił lądowych i piechoty morskiej (w wąskich cieśninach i blisko brzegów) ustanowią blokadę morską Chin, ale w wąskich przejściach daleko od Chin, jak cieśnina Malakka i dalej cieśniny indonezyjskie. Ruch z Chin w kierunku USA i tak nie będzie się bowiem odbywał. Najłatwiejszym i bardzo obrazowym scenariuszem byłoby zatrzymywanie i zajmowanie tankowców z ropą zmierzających do Chin w cieśninie Malakka przy wejściu na Morze Południowochińskie lub w cieśninach Lombok i Sunda dalej na wschodzie. Większość ropy używanej przez Chiny jest importowana, głównie z Bliskiego Wschodu i Afryki (78% w 2011 roku)690i po pokonaniu Oceanu Indyjskiego przechodzi przez cieśninę Malakka (80% w 2012 roku)691. Ten podwariant pośredni określony w koncepcji wojny powietrzno-morskiej porównuje się do działania brytyjskiej Marynarki Królewskiej podczas I wojny światowej, kiedy Brytyjczycy, wykorzystując swoją przewagę położenia geograficznego jako mocarstwa morskiego położonego na wyspie u wylotu wód przybrzeżnych europejskiego Rimlandu, mogli kontrolować całą flotę i ruch morski do i z Niemiec. Dlatego Wielka Brytania zamknęła Niemcy w blokadzie morskiej, przy czym była to tzw. bliska blokada, bo ówczesne zdolności A2AD Niemiec były w powijakach (okręty podwodne) lub nie istniały. Odległa blokada teoretycznie przyniesie mniejsze straty w ludziach, może być łatwo odwołana, a jej skutki uchylone. Łatwiej kontrolować będzie eskalacyjność konfrontacji. Nie trzeba atakować Chin kontynentalnych, mniej będzie szkód materialnych. Według licznych gorących zwolenników tej taktyki to rozsądna, wykonalna obecnymi

systemami bojowymi, tańsza metoda pokonania Chin, oparta na silnych stronach USA i wykorzystująca słabości chińskie. Ponadto kluczowe wąskie przejścia są poza zasięgiem rakietowych chińskich zdolności A2AD, na granicy zasięgu chińskich samolotów uderzeniowych, chińskich konwencjonalnych okrętów podwodnych i praktycznego zasięgu operacyjnego obecnej chińskiej floty nawodnej. Przy obecnym układzie sił próba wysłania przez Chiny większej floty nawodnej w kierunku Malakki i cieśnin indonezyjskich skończyłaby się jej wykryciem i zniszczeniem, zanim dotarłaby na miejsce692. Słabe strony podwariantu odległej blokady są bardziej natury logistycznej, dyplomatycznej i prawnej niż wojskowej. Nie jest bowiem łatwo zatrzymywać setki i tysiące statków, sprawdzać przewożony fracht i okazywane listy przewozowe693. Nie jest też łatwo zajmować fracht i obsadzać swoimi załogami statki po to, by kierować je do wyznaczonych i kontrolowanych przez USA i ich sojuszników pobliskich portów. Sprawę komplikuje obecna praktyka, że tylko kilka statków miałoby zapewne chińską banderę, wiele miałoby fałszywe lub podrobione papiery przewozowe. Dokonywałaby się zapewne liczna kontrabanda. W mniejszych portach, zaraz po minięciu Malakki, towar byłby przeładowywany na mniejsze statki płynące do Chin. Cały ten proceder byłoby ekstremalnie ciężko kontrolować, zważywszy na skalę ruchu przez tamte akweny. Próba rekwizycji mogłaby wywoływać napięcia z krajami neutralnymi lub nawet zaprzyjaźnionymi z USA, które nie byłyby zadowolone z powodu blokady niszczącej ich gospodarki. Collins i Murray obliczyli, że blokada morska wymaga operowania dziennie ok. 16 okrętami nawodnymi, czterema okrętami z zapasami i uzupełnieniami, kilkoma okrętami ochrony, kilkoma okrętami podwodnymi chroniącymi morski perymetr i większą liczbą samolotów patrolowania morskiego. Powyższe z łatwością może być osiągnięte przez Marynarkę Wojenną USA przy współdziałaniu z sojusznikami, w szczególności z Japonią i Australią694. Niewątpliwą zaletą odległej blokady jest to, że może być ustanowiona za pomocą istniejących zdolności wojskowych i bez konieczności pozyskiwania drogich, nowych i zaawansowanych platform bojowych. Dostępne dane wskazują, że całkowite odcięcie importu ropy obniżyłoby chińskie PKB o 12,5%695. Z drugiej strony blokada morska jest aktem wojny, a żeby Chiny realnie odczuły braki, potrzeba sporo czasu. Blokada Niemiec podczas

I wojny światowej i blokada Japonii podczas II wojny światowej wymagały kilku lat, zanim odczuto ich efekty. Do tego dochodzi możliwość kryzysowego zarządzania przez rząd potrzebami ludności cywilnej, kontrola zużycia surowców przez siły zbrojne Chin i stopień intensywności wojny oraz rozmiary zapasów. Kluczowa jest teraz i w przyszłości kwestia posiadanych własnych zasobów oraz rozbudowywana zdolność do transportu lądowego na kierunkach: Pakistan, Rosja, Mjanma (Birma), a więc bez dylematu Malakki. Na to nakłada się legendarna zdolność chińskiego społeczeństwa do wytrwania w trudnych warunkach. Przywódcy chińscy niepokoją się z pewnością perspektywą odległej blokady. Prezydent Hu Jintao w 2003 roku wspomniał o „dylemacie Malakki”696, a potem ujawniła się debata wraz z rekomendacjami, co należy zrobić by ten stan rzeczy zmienić. Skala tych rozważań wskazuje, że są one przedmiotem poważnej troski przywództwa chińskiego697. Chiny budują rurociągi omijające Malakkę (Mjanma, Gwadar i Bangladesz), myślą o wykorzystaniu powstającego przejścia północnego przez Arktykę, skracającego transport do Europy oraz będącego poza kontrolą US Navy. Próbują eksploatować gaz i ropę z niekonwencjonalnych źródeł (łupki). Prezydent Xi ogłosił w 2013 roku plan budowy szlaków lądowych do Europy, nazwanych „Jednym Szlakiem, Jednym Pasem” lub mniej oficjalnie – Nowym Jedwabnym Szlakiem698. To oraz rosnące obroty handlowe z Europą mogą spowodować niechęć Europejczyków, na czele z Francją i Niemcami, do stosowania morskiej blokady handlowej z Chin699. Chiny mogą także wywrzeć presję na rządy, które będą tracić w wyniku blokady. Niewykluczona wydaje się chińska kampania informacyjna, wymierzona w odległą blokadę naruszającą prawo międzynarodowe, które w tym wypadku będzie po stronie Chin.

6.16. Obrona w pierwszym łańcuchu wysp (offshore defense, maritime denial) Ten podwariant jest bardziej agresywny niż odległa blokada, bo zakłada zwalczanie żeglugi poprzez zatapianie okrętów i statków chińskich na morzach przybrzeżnych oraz ustanowienie linii obrony w pierwszym łańcuchu wysp poprzez zastosowanie własnych zdolności A2AD przeciw morskim siłom Chin. Zaczyna się on tam, gdzie kończy się odległa blokada, a więc blisko portów chińskich. Jego fundamentem jest wojna podwodna

i stworzenie morza niczyjego w pierwszym łańcuchu wysp. To ma skutkować odcięciem Chin nie tylko od ropy, surowców i handlu z Europą, Zatoką Perską i Afryką, ale również od własnych morskich złóż i dostaw morskich z Rosji. 50% PKB Chin zależy od handlu morskiego, a 85% ruchu handlowego odbywa się na morzu, więc efekt byłby znaczący700. Ten podwariant pozbawiłby dodatkowo Chiny zdolności do projekcji siły w pierwszym łańcuchu wysp, a więc np. desantu i utrzymania się na Tajwanie. Jest on korzystniejszy dla sojuszników USA położonych w pierwszym łańcuchu wysp, w szczególności dla Tajwanu i Filipin, bo zakłada ich obronę, w przeciwieństwie do odległej blokady ustanowionej wprost poza pierwszym łańcuchem wysp. Posiadając wszystkie powyższe zalety, nie zawiera jednak w sobie elementu ukarania akcji chińskiej poprzez zniszczenie celów w Chinach właściwych. Niemniej jednak ze wszystkich przedstawianych w niniejszej pracy wariantów koncepcja obrony w pierwszym łańcuchu wysp wydaje się być najbardziej rozsądna, ponieważ eskalacja konfrontacji jest kontrolowalna. Posiada też ona najwięcej zalet operacyjnych i strategicznych, które szeroko zostały przedstawione wcześniej w niniejszej pracy. 596 J. Corbett, Principles of Maritime Strategy, New York 2014, s. 87. 597 J. van Tol, Air Sea Battle, a Point of Departure Operational Concept, CSBA, Washington 2010, s. 10. 598 A.S. Erickson, L.J. Goldstein, Nan Li, China, The United States and 21st century Sea Power, Defining a Maritime Security Partnership, China Maritime Studies Institute and the Naval Institute Press, Newport, RI 2010. 599 Ch. Coker, The Improbable War, China, the United States and the Logic of Great Power Conflict, Hurst & Company, London 2015, s. 153. 600 T.S. Morris et al., Securing Operational Access, „National Interest”, marzec/kwieceń 2015. 601 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle, The Debate over US Military Strategy in Asia, London 2014, s. 80. 602 J.N. Williams, Air-Sea Battle: An Operational Concept Looking for a Strategy, „Armed Forces Journal”, September 2011, http://www.armedforcesjournal.com/2011/09/7558138/ (dostęp 19.10.2015). 603 T.X. Hammes, Air Sea Battle Isn’t About China, „National Interest”, 19.10.2012, http://nationalinterest.org/commentary/airsea-battle-isnt-about-china-7627 (dostęp 19.10.2015). 604 Joint operational access concept, 17.02.2012, s. 3–4, http://www.defense.gov/Portals/1/Documents/pubs/JOAC_Jan%202012_Signed.pdf (dostęp 20.02.2016). 605 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle, s. 81. 606 Zob. artykuły na blogu prowadzonym przez Hugh White’a, http://www.lowyinterpreter.org/author/Hugh%20White.aspx (dostęp 24.03.2016). 607 J. Corbett, Principles of Maritime Strategy, New York 2014, s. 87 i nast. Corbett argumentuje, że w wojnie morskiej zdarzyć się może, że żadna ze stron nie będzie miała przewagi umożliwiającej jej kontrolę morza i przegonienie floty przeciwnika czy zamknięcie jej w portach. 608 Wywiad z Hugh Whitem’em zob: https://www.youtube.com/watch?v=bpKrlgi9A84 (dostęp 24.03.2016). 609 J. Bartosiak, Kilka uwag krytycznych do koncepcji wojny powietrzno-morskiej na Zachodnim Pacyfiku, Narodowe Centrum Studiów Strategicznych, Warszawa, styczeń 2013, http://www.ncss.org.pl/images/Klika_uwag_krytycznych_do_-_Bartosiak_NCSS.pdf (dostęp 20.02.2016). 610 Przykładem są np. konkurencyjne wobec Air-Sea Battle Concept strategie wojny z Chinami, takie jak Offshore Control lub niewiele się od niej różniąca Deterrence by Denial. 611 Aczkolwiek Marynarka Wojenna USA ma najmniej okrętów bojowych w linii od 1916 roku i o ile zdolności bojowe współczesnych okrętów są ogromne, to liczby mają jednak znaczenie, w szczególności dla ustanowienia kontroli szlaków komunikacyjnych na wypadek wojny, konwojowania statków z zaopatrzeniem oraz stworzenia

poczucia bezpieczeństwa u niespokojnych sojuszników rachujących siły konfrontujących się Chin i USA – zob. A.F. Krepinevich, Maritime Competition in a Mature Precision-Strike Regime, Center for Strategic and Budgetary Assessments (CSBA), Washington DC 2015. 612 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle, The Debate over US Military Strategy in Asia, London 2014. 613 J. van Tool, Air-Sea Battle… 614 Do tego dochodzi różnica w szerokości szyn, więc kontenery musiałyby być dwukrotnie przeładowywane, co zwiększa oczywiście koszty – zob. A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle, The Debate over US Military Strategy in Asia, London 2014. 615 Tu należy wspomnieć, iż ewentualne trwałe otwarcie przejścia arktycznego do Europy przez wody terytorialne Rosji może poprawić położenie strategiczne Chin, lecz i tak z portów chińskich statki muszą przejść przez cieśniny wokół Wysp Japońskich kontrolowane przez flotę japońską i amerykańską – zob. A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle, The Debate over US Military Strategy in Asia, London 2014. 616 J. Bartosiak, Kilka uwag krytycznych… 617 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle, The Debate over US Military Strategy in Asia, London 2014, s.80 i nast. 618 T.X. Hammes, Sorry, Air-Sea Battle Is No Strategy, „National Interest”, 7.08.2013, http://nationalinterest.org/commentary/sorry-airsea-battle-no-strategy-8846 (dostęp 24.03.2016). 619 Idem. 620 T.X. Hammes, Sorry, Air-Sea Battle Is No Strategy, „National Interest”, 7.08.2013, http://nationalinterest.org/commentary/sorry-airsea-battle-no-strategy-8846 (dostęp 24.03.2016). 621 J. Bartosiak, Kilka uwag krytycznych… 622 M. Matsumura, The Limits and Implications of the Air-Sea Battle Concept: A Japanese Perspective, „Journal of Military and Strategic Studies”, 2014, Vol. 15, Issue 3, s. 23–59, http://www.ciaonet.org/attachments/25566/uploads (dostęp 8.09.2015), T. Kotani, U.S.-Japan Allied Maritime Strategy: Balancing the Rise of Maritime China, Center for Strategic & International Studies, August 2014, http://csis.org/files/publication/140422_Kotani_USJapanAlliance.pdf (dostęp 8.09.2015). 623 T.X. Hammes, Sorry, Air-Sea Battle Is No Strategy, „National Interest”, 7.08.2013, http://nationalinterest.org/commentary/sorry-airsea-battle-no-strategy-8846 (dostęp 24.03.2016). 624 Zob. H. White w: No-one’s ocean: the pointlessness of „AirSea Battle” in Asia, https://www.youtube.com/watch?vmumC_AhZOSU. 625 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle…, s. 85 i nast. 626 Jim Thomas z Center for Strategic and Budgetary Assessments w rozmowach z autorem – grudzień 2013 oraz kwiecień 2014; analitycy amerykańscy w rozmowie z autorem – Waszyngton – październik 2015. 627 T. Schelling, The Strategy of Conflict, Harvard University Press, Cambridge, MA 1990. 628 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle, s. 89. 629 Patrz https://ustr.gov/tpp (dostęp 14.04.2016), więcej na ten temat w Rozdziałach VIII oraz IX pracy. 630 A.L. Wishik II, An Anti-Access Approximation: The PLA’s Active Strategic Counterattacks on Exterior Lines, „China Security” 2001, no. 19, s. 38. 631 Według niepotwierdzonych źródeł zob. Z. Keck, This Is How China and Russia Plan to Crush America’s Stealth Aircraft, „The National Interest”, 26.08.2015, http://nationalinterest.org/blog/the-buzz/how-chinarussia-plancrush-americas-stealth-aircraft-13708 (dostęp 19.10.2015). 632 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle, s. 85. 633 E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard, Forces, Geography, and the Evolving Balance of Power, 1996–2017, RAND Corporation 2015, http://www.rand.org/pubs/research_reports/RR392. html (dostęp 20.02.2016). 634 Ibidem. 635 Patrz http://www.defense.gov/News/Speeches/Speech-View/Ar ticle/606641/the-third-us-offset-strategyandits-implications-for-par tners-and-allies (dostęp 24.03.2016). 636 Ankit Panda, Why the F35 is particularly ill suited to suceed in the Asia-Pacific, http://thediplomat. com/2015/08/why-the-f-35-is-par ticularly-ill-suited-to-succeed-in-the-asia-pacific/, „The Diplomat”, 11.08.2015, (dostęp 24.03.2016). 637 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle… 638 O stanowisku Japonii zob. S. Takahashi, Counter A2/AD in Japan-U.S. Defense Cooperation: Toward „Allied Air-Sea Battle”, Project 2049 Institute, http://project2049.net/documents/counter_a2ad_defense_cooperation_takahashi.pdf (dostęp 20.02.2016). 639 O stanowisku Korei Płd. zob. Song Sang-ho, Korea–US alliance faces next crucial shift, „Korea Herald”, 21.08.2013, http://www.koreaherald.com/view.php?ud=20130821000752 (dostęp 20.02.2016). 640 O stanowisku Australii wobec koncepcji wojny powietrzno-morskiej zob. B. Schreer, Planning the Unthinkable War, Air-Sea Battle and its Implications for Australia, Australian Strategic Policy Institute, April 2013, https://www.aspi.org.au/publications/planning-the-unthinkable-war-airsea-battle-and-itsimplications-for-

australia/Strategy_AirSea.pdf (dostęp 20.02.2016). 641 E. Heginbotham et al., The U.S. China Military Scoreboard. Forces, Geography and the Evolving Balance of Power 1996–2017, RAND Corporation, Santa Monica, California 2015. 642 Scenariusz tajwański wygląda następująco: Chiny politycznie izolują Tajwan, czując się coraz silniejsze ekonomicznie i wojskowo. Tajwan jest na drodze do ogłoszenia pełnej niepodległości. Presja dyplomatyczna nie przynosi rezultatu, więc liderzy w Pekinie decydują się na zajęcie wyspy. USA decydują się przyjść z pomocą Tajwanowi. Gdy narasta napięcie, Chiny mobilizują siły zbrojne i przesuwają jednostki i systemy bojowe do prowincji niedaleko Tajwanu, a okręty podwodne wychodzą w morze. Stany Zjednoczone przerzucają z kolei siły powietrzne i morskie do Azji i podwyższają ich poziom gotowości bojowej. Scenariusz zakłada, że Amerykanie mogą operować swobodnie z Japonii, a Chiny mogą atakować te bazy. Siły zbrojne USA mogą atakować niestrategiczne cele w Chinach kontynentalnych E. Heginbotham et al., The U.S. China Military Scoreboard. Forces, Geography and the Evolving Balance of Power 1996–2017, RAND Corporation, Santa Monica, California 2015. Scenariusz na Morzu Południowochińskim wygląda następująco: Filipińczycy postanawiają eksploatować złoża ropy i gazu na morzu. Chiny potępiają „prowokacyjne” zachowanie Filipin i zaczynają nękać okręty i statki filipińskie. Filipińczycy wzmacniają swoje pozycje i garnizon na wyspie Thitu na Spratly. Chińczycy reagują, zajmując wyspę siłą. USA wysyła lotniskowiec w rejon konfliktu. W szczycie napięcia amerykański dron rozpoznawczy zostaje zestrzelony przez obronę powietrzną Chin. USA postanawiają wyrzucić Chińczyków z Thitu. Scenariusz zakłada, że obie strony rozmieściły dodatkowe morskie i powietrzne siły w okolicach wysp Spratly. Okręty podwodne zajęły pozycje wokół wysp. USA korzystają z baz na Filipinach i w Japonii. Pomimo chęci izolacji konfliktu i chęci jego ograniczenia obie strony postrzegają swój status i wiarygodność jako zagrożone i są gotowe wykonywać uderzenia na bazy, z których korzysta przeciwnik, zob. ibidem. 643 Na temat symulacji Monte Carlo zob. Monte Carlo Simulation, http://www.palisade.com/risk/monte_carlo_simultion.asp (dostęp 20.02.2016). 644 Na temat równań Lanchester służących do oceny symulacji bitewnych zob. Lanchester Equations and Scoring Systems, http://www.rand.org/pubs/monograph_repor ts/MR638/app.html (dostęp 20.02.2016). 645 E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard… 646 E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard…, s. 153. 647 IDS China Security Report 2016, The Expanding Scope of PLA Activities and the PLA Strategy, National Institute for Defense Studies, Japan, http://www.nids.go.jp/publication/chinareport/pdf/china_report_EN_web_2016_A01.pdf (dostęp 24.03.2016). 648 Ibidem, s. 156. 649 Symulacje RAND Corporation dowiodły, że chińskie okręty podwodne (zwłaszcza naprowadzane przez nowoczesny system świadomości sytuacyjnej) będą miały bardzo poważny wpływ na przebieg ewentualnej wojny na Zachodnim Pacyfiku i na zdolność lotniskowców USA do operowania na akwenie. Szacuje się, że w 2017 roku Chiny będą miały 60 konwencjonalnych okrętów podwodnych, w tym 70% nowoczesnych – zob. ibidem, s. 185–200. 650 Ibidem, s. 170. 651 Ibidem, s. 184. 652 Ibidem, s. 199–200. 653 Chiny dysponują ponad 1000 rakiet balistycznych i setkami rakiet manewrujących, zob. NIDS China Security Report 2016, The Expanding Scope of PLA Activities and the PLA Strategy, National Institute for Defense Studies, Japan, s.37–53 http://www.nids.go.jp/publication/chinareport/pdf/china_report_EN_web_2016_ A01.pdf (dostęp 24.03.2016), oraz E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard, op.cit. 654 Ibidem, s. XXIII. 655 Szczegółowe dane i wyliczenia zob. obszernie: ibidem, s. 60. 656 Ibidem, s. 66–67. 657 Ibidem, s. 67. 658 Szczegółowe wyliczenia zdolności zniszczeń zob. D.A. Shlapak et al., A Question of Balance: Political Context and Military Aspects of China-Taiwan Dispute, RAND Corporation, Santa Monica, California 2009. 659 Zadaniem będzie wyłączenie funkcjonowania Chinom tzw. ISR (Inteligence, Surveillance Reconaissance), czyli zdolności wykrywania, namierzenia celów, które są rdzeniem zdolności A2AD. 660 Zob. E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard, s. 114–115. 661 Ibidem, s. XXIV. 662 Ibidem, s. 87. 663 Ibidem, s. XXIV. 664 Szczegółowo na temat zdolności USA do penetracji chińskiej obrony powietrznej oraz chińskiej zintegrowanej obronie powietrznej (IADS) zob. ibidem, s. 97–132. 665 Skalę i intensywność potencjalnej wielkiej bitwy powietrznej pokazuje najlepiej symulacja RAND Corporation: w scenariuszu dwudziestojednodniowej kampanii powietrznej nad Tajwanem w 2017 roku, gdy bazy w regionie będą bombardowane przez rakiety chińskie, symulacje wykazały, że Amerykanie stracą 78 samolotów w walkach

powietrznych, nie licząc samolotów utraconych w wyniku oddziaływania obrony powietrznej oraz w wyniku ataku rakietowych na bazy i samoloty tam stacjonujące. Chiny stracą około 1000 samolotów bojowych, ibidem, s. 92. 666 D.A. Shlapak et al., A Question of Balance… 667 M. Matsamura, The Limits and Implications… 668 D.A. Shlapak et al., A Question of Balance… 669 Ibidem, s. 78–79. 670 The Guidelines for Japan–U.S. Defense Cooperation, 27 April 2015, ustęp III.7, http://www.mod.go.jp/e/d_act/anpo/pdf/shishin_20150427e.pdf (dostęp 20.02.2016). 671 Według raportu RAND Corporation Chiny w 2017 roku będą dysponowały 736 samolotami IV generacji, rocznie wprowadzając do służby 76 tych samolotów, i zaczną wprowadzać do linii samoloty nowej, V generacji, – zob. E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard…, s. 75. 672 Niektóre źródła podają, że najnowsze wersje Su-27 Flanker i pochodne mają radary zdolne do wykrywania samolotów stealth zob. M. Matsamura, The Limits and Implications… 673 E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard..., s. XXIV, 72. 674 Ibidem, s. 88. 675 Sytuacja wygląda nieco lepiej, jeśli Amerykanie zdecydują się uderzać na lotniska chińskie zlokalizowane w Chinach. Symulacja RAND Corporation dowodzi, że to zwiększa na korzyść USA możliwość wygrania bitwy powietrznej, w szczególności nad Morzem Południowochińskim, zob. ibidem, s. 91. To jednak wprowadza komplikacje polityczne, gdyż zlokalizowany i ograniczony konflikt o małe wyspy na morzu może przerodzić się w wielki, pełnoskalowy konflikt w przypadku zaatakowania przez Amerykanów baz powietrznych na chińskiej wyspie Hajnan lub w Chinach kontynentalnych w okolicach Kantonu. 676 Jednocześnie Amerykanie sami będą próbowali ustanowić własną komunikację rezerwową opartą na dronach w atmosferze, by nie być uzależnionymi od kosmosu oraz bronić tych systemów (drony i samoloty systemu AWACS) przed lotnictwem chińskim. Już teraz wraz z wdrażaniem koncepcji ćwiczą na morzu operacje bez łączności opartej na satelitach. Ostatni system nawigacyjny LORAN-C nieoparty na nawigacji z kosmosu przestał działać 8 lutego 2010 roku w Straży Przybrzeżnej. 677 W szczególności ważna będzie dla Stanów Zjednoczonych kwestia wyeliminowania rozpoznania chińskiego w domenie morskiej, bo to umożliwi bliższe działanie lotniskowcom, co przełoży się na częstsze uderzenia lotnictwa pokładowego na ważne cele w bliskości teatru wojny. Wraz z wygraniem bitwy zwiadowczej oś operacji może się przesuwać coraz bliżej w kierunku Chin. 678 Na tym polega swoista wrażliwość sił powietrznych. W zakresie szczegółowych uwarunkowań wykorzystywania sił powietrznych do uderzeń na przeciwnika wraz z historycznym porównaniem operacji bojowych, wyjaśnieniem korelacji wylotów do strat itp. zob. J. Stillion, B. Clark, What It Takes to Win: Succeeding in the 21st Century Battle Network Competition, CSBA, Washington 2015, https://issuu.com/csbaonline/docs/csba6118bnc_update?e= 15123547/14384543 (dostęp 20.02.2016). 679 E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard…, s. XXVI. 680 Dane ze stycznia 2015 roku, The U.S.-China Military Scorecard… 681 Ibidem, s. XXVII. 682 Ibidem. 683 J. van Tool, Air-Sea Battle Operational Concept… 684 A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle…, s. 85 i nast. 685 J. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to the Indo-Pacific: Australian Defense Strategy and the Future of the Australia-U.S. Alliance, Center for Strategic and Budgetary Assessments (CSBA), Washington 2013. 686 Utrzymanie Japonii w wojnie i niedopuszczenie do jej załamania jest najważniejszym priorytetem koncepcji. Bez Japonii nie da się wygrać wojny z Chinami w pierwszym łańcuchu wysp – zob. Krepinevich, Why Air-Sea Battle… 687 J. van Tool, Air-Sea Battle… 688 E. Heginbotham et al., The U.S.-China Military Scorecard… 689 T.X. Hammes, Sorry, Air-Sea Battle Is No Strategy, „National Interest”, 7.08.2013, http://nationalinterest.org/commentary/sorry-airsea-battle-no-strategy-8846 (dostęp 24.03.2016). 690 D.C. Peifer, China, the German Analogy and the New AirSea Battle Operational Concept, „Orbis”, vol. 55, nr 1, s. 126. 691 R. Potter, The Importance of the Straits of Malacca, „e-International Relations”, 07.09.2012, http://www.eir.info/2012/09/07/the-importance-of-the-straits-of-malacca/ (dostęp 20.02.2016). 692 D.C. Peifer, China, the German Analogy and the New AirSea Battle Operational Concept, „Orbis”, vol. 55, nr 1, s. 126 i nast. 693 Około 165 statków dziennie przepływa przez cieśninę Malakka, z czego prawie jedna trzecia to tankowce z ropą – zob. J. Glab, Blockading China: A Guide, War on the Rocks, 01.10.2013, http://warontherocks.com/2013/10/blockading-china-a-guide (dostęp 20.02.2016). 694 Zob. A.L. Friedberg, Beyond Air-Sea Battle, The Debate over US Military Strategy in Asia, London 2014.

695 S. Mirski, Stranglehold, the Context, the Conduct, Consequences of an American Naval Blockade of China, „Journal of Strategic Studies”, vol. 36, nr 3, s. 413. 696 http://foreignpolicyblogs.com/2015/04/01/the-shadow-of-a-malacca-dilemma-on-an-iranian-hormuzdilemma/ (dostęp 24.03.2016). 697 Chen Shaofeng, China’s Self-Extrication from the „Malacca Dilemma” and Implications, Peking University International Journal of China Studies. Vol. 1, No. 1, styczeń 2010, s. 1–24, http://ics.um.edu.my/ images/ics/IJCSV1N1/chen.pdf (dostęp 24.03.2016). 698 http://www.hoover.org/sites/default/files/research/docs/clm47ms.pdf (dostęp 24.03.2016). 699 http://trade.ec.europa.eu/doclib/docs/2014/january/tradoc_152123.pdf (dostęp: 24.03.2016). 700 D. Cheng, Sea Power and the Chinese State: China’s Maritime Ambitions, Heritage Foundations Backgrounder, nr 2576, lipiec 2011, s. 1.

Rozdział VII

Przebudzenie smoka Chiny to wielki kraj, inne kraje są małe, takie są fakty Yang Jiechi, minister spraw zagranicznych Chin, wypowiedź z 2010 r.

7.1. Wzrost Chin Połączenie ogromnej populacji (oficjalnie – miliard trzysta pięćdziesiąt milionów w samych Chinach, nieoficjalnie więcej, oraz pięćdziesiąt milionów mieszkającej za granicą diaspory, która zazwyczaj jest zamożna i wpływowa w krajach zamieszkania, szczególnie w Azji701) oraz niezwykle wysokiego tempa wzrostu gospodarczego doprowadziły pomiędzy rokiem 1978 a 2015 do sytuacji, która nie ma porównania z niczym w historii świata, przede wszystkim ze względu na ogromną skalę zjawiska oraz skutki, jakie przynosi ono dla porządku światowego i układu sił w Eurazji i na Pacyfiku. Niektórzy wręcz twierdzą, że historię gospodarczą świata można podzielić na okres „przed Chinami” (do 1978 roku) i „po Chinach” (po 1978 roku)702. Chiny stały się na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku gospodarczym supermocarstwem703. W ciągu zaledwie trzydziestu lat z zacofanego, izolowanego politycznie i gospodarczo kraju dzięki pracy rąk setek milionów Chińczyków urosły do rangi drugiej potęgi gospodarczej świata i filaru globalnego obrotu towarowego704 i znajdują się na drodze do stania się najpotężniejszym gospodarczo państwem świata. Pod względem PKB liczonego parytetem siły nabywczej (PPP) przerosły USA jesienią 2014 roku705. Minie jednak jeszcze kilka–kilkadziesiąt lat, zanim osiągną dominację pod względem realnego PKB706. Wielkość populacji jest tylko jednym aspektem ogromu Chin. Drugim jest skala dostępności siły roboczej i podaży rąk do pracy. Populacja Chin stanowi 21% światowej, ale – licząc samą podaż rąk do pracy – Chiny stanowią aż 25% całego globu. Ocenia się, że w 2020 roku będzie 533 miliony osób pracujących poza produkcją rolną w Chinach, co będzie stanowiło o 100 milionów więcej niż całkowita podaż pracy we wszystkich krajach rozwiniętych razem wziętych707. Szacuje się też, że w roku 2020 chińskie PKB realne będzie stanowiło 18–20 % światowego PKB708.

Przed sławnym otwarciem zainicjowanym przez Denga Xiaopinga w 1978 roku gospodarka chińska była zamknięta na rynki i kapitał zewnętrzny. W 1970 roku eksport stanowił jedynie 0,7% wolumenu światowego, a całość eksportu i importu pod koniec lat 70. XX wieku wynosiła jedynie 12% PKB. Po otwarciu natomiast Chiny stały się jedną z najbardziej otwartych gospodarek. Średnie cła zmniejszyły się pomiędzy np. rokiem 2001 a 2011 z 23,7% do 5,7%, a zależność od handlu zagranicznego osiągnęła w 2004 roku ok. 70%709. A zatem każdy z czterech efektów wpływających na wzrost gospodarczy: populacja, podaż pracy, otwarta gospodarka i zagraniczny handel, miały zasadniczo pozytywne oddziaływanie na świat, podczas gdy piąty – zużycie zasobów naturalnych – zwiększył istotnie ceny surowców oraz zmniejszył ich bieżącą dostępność na rynkach światowych. Polityczna (i oczywiście militarna) potęga zależy od siły gospodarczej. Od niej zależy także możliwość oddziaływania strategicznego coraz dalej na swoje otoczenie (wraz z rosnącym znaczeniem) od własnego kraju. W dobie nowoczesnej zdolność supremacji regionalnej i globalnej w systemie międzynarodowym zależy od zdolności produkcyjnych i siły kapitału, a w następnej kolejności od siły wojskowej710. Wielka Brytania utraciła swoją pozycję hegemona wraz z relatywną względem innych wschodzących gospodarek utratą jej dominującej pozycji gospodarczej w pierwszej połowie XX wieku. Zjawiskiem powtarzalnym w systemie międzynarodowym jest to, że mocarstwa słabnące nie dostrzegają swojego zmierzchu i nie wierzą, że to im się właśnie przytrafia. Nawet wygrywając, wydawałoby się, wojny, jak w przypadku Wielkiej Brytanii, zwycięskiej przecież zarówno w I, jak i w II wojnie światowej oraz w wojnie sueskiej w 1956 roku711, trudno przyjmują do wiadomości fakt utraty znaczenia i wpływów geopolitycznych712. Niektórzy twierdzą, że Stany Zjednoczone po dwóch długich, kosztownych i w zasadzie przegranych politycznie lądowych wojnach w Azji oraz po kryzysie finansowym lat 2008–2009 znalazły się w sytuacji mocarstwowego zmierzchu, w szczególności w stosunku do rosnących Chin, a elity z Waszyngtonu nie mogą się z tym pogodzić. Po tymże kryzysie pojawiała się cyklicznie groźba utraty wiarygodności ratingowych państwa amerykańskiego, amerykańskich instytucji finansowych, a zadłużenie i deficyt budżetowy rządu federalnego stale rosły. Do tego doszła, związana z niepopularnymi w świecie wojnami, relatywna utrata słynnego

amerykańskiego softpower713, a także stopniowy spadek wpływów Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) oraz Banku Światowego w różnych regionach świata, ze szczególnie wyraźnym słabnięciem tych instytucji i udziału w pomocy rządom w Azji. Ogromny, negatywny wpływ na percepcję roli Ameryki, siły jej gospodarki, perspektyw dla dolara amerykańskiego jako waluty rozliczeniowej i rezerwowej świata oraz dla całego systemu Bretton Woods miała przede wszystkim stosowana na szeroką skalę przez amerykański bank centralny FED polityka „luzowania finansowego” (quantitive easing, tzw. QE)714, co powodowało realne straty u producentów dóbr, a w szczególności surowców, na które poprzez mechanizm QE, w połączeniu z rolą dolara jako waluty rozliczeniowej świata, przerzucane były koszty ratowania gospodarki USA. Tabela nr 7.1. PKB (realne) najważniejszych potęg na 2014 rok oraz prognoza na 2050 rok

W tym samym czasie, gdy państwa Zachodu zmagały się z ciężkim kryzysem i recesją, Chiny zostały największym producentem przemysłowym świata, detronizując w tym względzie Stany Zjednoczone (w 2011 roku), które dzierżyły prymat w tej dziedzinie przez poprzednie 110 lat. Państwo Środka stało się największym na świecie eksporterem, zajęło drugie miejsce jako importer i drugie w całkowitym wolumenie obrotu handlowego. Zostało największym inwestorem w Azji Południowo-Wschodniej i największym w Afryce. Średni roczny wzrost chińskiego PKB od 1978 roku wyniósł 9,4%715. Jest to w przybliżeniu dwa razy więcej niż wzrost PKB Stanów Zjednoczonych podczas największego, skokowego rozwoju USA dokonanego w latach 1870–1913716. Dodatkowo, gdy USA ok. 1870 roku rozpoczynały swój marsz po światową hegemonię gospodarczą, liczyły raptem 40 milionów ludności, podczas gdy w roku 1913 (przy końcu okresu dynamicznego rozwoju) miały ludności 98 milionów. Chiny natomiast

zaczynały swój start do kapitalizmu i uprzemysłowienia w 1978 roku z 963 milionami mieszkańców i pod względem populacji były 24 razy większe niż Stany Zjednoczone w 1870 roku717. Powyższe zestawienie pokazuje skalę zmian oraz rozmach gospodarki chińskiej i znaczenie jej wzrostu dla świata718. Miarą rozwoju kraju są też nowoczesne technologie oraz wielkie projekty infrastrukturalne. I tak przykładowo: Chiny dysponują najszybszym na świecie superkomputerem o największej mocy obliczeniowej, największą bazą technologii energii odnawialnej i wiatrowej, zbudowano tam najdłuższy most morski, Chiny rozwijają imponujący, największy na świecie program budowy autostrad i dróg oraz szybkiej kolei719, dysponują największym i dynamicznie rosnącym przemysłem stoczniowym720, produkują i zużywają połowę światowego węgla kamiennego, cementu, rudy żelaza i stali, zużywają także 40% światowego zużycia aluminium i miedzi. Jeśli trend aktualny się utrzyma, połowa budynków budowanych rocznie na świecie powstanie w Chinach już w 2016 roku721. Na dodatek Chiny stały się największym wierzycielem USA, dysponującym długiem amerykańskim o monstrualnej wartości 1,3 biliona USD722. Chińskie znane marki nowoczesnych technologii, takie jak Lenovo, Heier, Huawei, Alibaba, ZTE, mają zasięg i dobrze rozpoznawalny branding globalny723. Warto zwrócić uwagę, że wzrost gospodarki chińskiej po 1978 roku nie był przerwany kryzysem lub tąpnięciem spowodowanym poważnymi zmianami geopolitycznymi w świecie, jakie miały miejsce w początku lat 90. XX wieku724. W tamtym czasie przywódcy chińscy konsekwentnie wybierali stopniowe reformy w kierunku urynkowienia gospodarki i nie podążyli drogą terapii szokowej ani prywatyzacji na rzecz kapitału zagranicznego, jak ta aplikowana w byłym imperium sowieckim, w tym w samej Rosji725. W efekcie, o ile w 1990 roku realny PKB Chin był dwa razy mniejszy od rosyjskiego, to w 2003 roku już sześciokrotnie go przewyższał726. W 2012 roku w produkcji i przemyśle pracowało w Chinach w przybliżeniu tylu ludzi, ilu we wszystkich gałęziach produkcji i przemysłu całego Zachodu i Japonii razem wziętych, a kilkaset milionów rąk do pracy wciąż czeka na chińskiej wsi i w prowincjach wewnętrznych, by za niewygórowane wynagrodzenie dołączyć do tych, którzy już pracują na

wybrzeżu. Realizacja chińskiego planu pobudzenia i ożywienia gospodarczego oraz inwestycji kapitałowych wnętrza kraju ma pozwolić krajowi utrzymywać względnie niskie koszty pracy (i jednocześnie przesuwać przemysł w głąb kraju, gdzie są tanie, liczne ręce do pracy), a jednocześnie absorbować coraz nowocześniejsze technologie w produkcji na wybrzeżu, co szłoby w sposób naturalny w parze ze wzrastającą tam wydajnością pracy i rozwojem technologicznym727. Szybki rozwój Chin pozwolił im na stosunkowo łagodne przeżycie recesji w świecie Zachodu, odnotowanej po wielkim kryzysie lat 2008–2009. Przykładowo, w tym czasie tania produkcja produktów przemysłowych w Chinach spowodowała spadek średnio o 30% cen ubrań i butów w USA, co cieszyło konsumentów w krajach Zachodu. Notabene zapotrzebowanie na surowce i zwyżka ich cen były niezmiernie korzystne dla ich producentów i wydobywców, głównie pochodzących z krajów rozwijających się. A zatem beneficjentami wzrostu Chin były kraje w Afryce, Ameryce Łacińskiej oraz na Bliskim Wschodzie. Ale także, co warte podkreślenia, było to korzystne dla Rosji oraz Australii. Po stronie tracących w wyniku rozwoju gospodarczego i produkcji w Chinach znalazły się jednak rzesze wykwalifikowanych pracowników fizycznych w krajach rozwiniętych Zachodu, których praca została outsourcowana do Chin przez międzynarodowe koncerny. Wielkimi zyskującymi były z kolei kraje Azji Południowo-Wschodniej, w tym te zrzeszone w ASEAN728 i tygrysy azjatyckie, m.in. Japonia i Tajwan, odbierające z Chin tanie przemysłowe towary, w zamian mając tam zbyt na wysokiej jakości maszyny i dobra wysoko przemysłowe, które same produkowały, zachowując tym samym równowagę w obrocie bieżącym, w przeciwieństwie na przykład do Stanów Zjednoczonych. Powyższy fenomen obopólnych korzyści dla państw położonych w bezpośrednim sąsiedztwie Państwa Środka miał istotny wpływ na ekspansję chińskich wpływów w regionie Azji Południowo-Wschodniej i Wschodniej oraz na wypychanie roli USA, który to trend Amerykanie próbują teraz zatrzymać, dokonując wspomnianego już wcześniej pivotu na Pacyfik i do Azji Wschodniej. Obecnie w związku ze zwolnieniem bardzo dynamicznego dotychczas wzrostu chińskiej gospodarki oraz tąpnięciami na giełdzie w Szanghaju począwszy od 2015 roku wyczuwalny jest niepokój w gospodarce światowej w związku z niepewnością, w co konkretnie Chiny zainwestują swoje

olbrzymie nadwyżki finansowe729. Gdyby dla przykładu zmieniły swoje rezerwy, porzucając lokaty w dolarze, spowodowałoby to wzrost oprocentowania pożyczek w tej walucie. Chińczycy jeszcze nie odważą się na taki krok, stoją bowiem przed poważnym dylematem. Odejście od dolara i jego szybka wyprzedaż obniżyłyby wartość waluty, w której i tak Chiny trzymają rezerwy. Mamy do czynienia zatem ze swoistym patem730. Pewnym rozwiązaniem jest koncepcja wydawania rezerw walutowych na rozbudowę infrastruktury Nowego Szlaku Jedwabnego i na takie inicjatywy, jak China Investment Corporation, która ma za zadanie inwestować w wartościowe dobra i zasoby na Zachodzie, takie jak nabycie Blackstone, czyli największego na świecie funduszu zajmującego się obrotem komercyjnymi nieruchomościami. Dlatego też niektórzy obserwatorzy mówią o wzajemnym uzależnieniu obu gospodarczych supermocarstw731. Jak twierdzi Bogdan Góralczyk, zaczynając swoją książkę Przebudzenie smoka. Powrót Chin na scenę globalną z 2012 roku: „nie ma dziś bodaj żadnego innego kraju na świecie, w ocenach którego dochodziłoby do takich rozbieżności. Jedni uznają Chiny za komunistyczne, drudzy za kapitalistyczne; jedni widzą w nich kolejne, po USA, supermocarstwo, drudzy dostrzegają papierowego tygrysa, który wcześniej czy później udowodni, że jest wewnętrznie niestabilny, ma usterki i braki, toteż z hukiem padnie […]. Chiny często zdają się zaprzeczać nawet najbardziej utrwalonym tezom zachodnich nauk społecznych [...]”732. Globalizacja wymyślona przez USA i realizowana poprzez system Bretton Woods okazała się być bardzo korzystna dla Chin, a Amerykanie, wiele na to wskazuje, przespali moment, gdy kontrolując rynki światowe oraz własny system stworzony w Bretton Woods, mieli kontrolę nad dostępem Chin do rynków globalnych733. Zajęci wojną z terrorem po 2001 roku Amerykanie być może stracili okazję, gdy jako strażnik systemu mogli decydować jeszcze arbitralnie o przyszłości Chin. Tymczasem ogromne Państwo Środka, włączone w obrót globalny, stało się filarem tego systemu i jego, jak się wydaje, niezastępowalnym podmiotem734. Warto pamiętać w tym miejscu, że Chiny nie są państwem narodowym, lecz cywilizacją, Państwem Środka, Zhongguo (中国), imperium istniejącym od kilku tysięcy lat, miejscem życia ponad miliarda trzystu milionów ludzi. Przez wieki cały znany Chińczykom świat był podporządkowany centrum,

jakim były Chiny, i płacił trybut w zamian za chińską opiekę i dobre traktowanie. Nie istniał zatem znany Zachodowi od wojny trzydziestoletniej w XVII wieku system westfalski, zakładający suwerenność państw narodowych funkcjonujących w układach sił, stabilizujących się wzajemnie oraz poszukujących sojuszy w celu zrównoważenia układu735. W zamian funkcjonował sztywny układ z centrum i podporządkowanymi mu elementami wokół, którą to pozycję Chiny utraciły w XIX wieku, ostatecznie po pierwszej wojnie opiumowej w latach 1839–1842, a zatem kilkadziesiąt lat po pierwszym oficjalnym kontakcie Chin i Wielkiej Brytanii, który miał miejsce we wrześniu 1792 roku, gdy delegacja handlowa składająca się z 700 osób pod dowództwem lorda Macartneya pojawiła się w Chinach. We wrześniu 1793 roku gościła nawet na dworze samego cesarza. Brytyjczycy chcieli otworzyć ogromny rynek chiński, swój interes w tym miała także sławna w dobie kolonizacji brytyjska East India Company. Mapa nr. 7.1. (patrz wkładka kolorowa) Wpływy geopolityczne Chin przed i po pojawieniu się w Azji wpływów mocarstw kolonialnych z Europy i Japonii

Tymczasem jeszcze w końcu XVIII wieku Chiny dysponowały bardziej rozwiniętym i dojrzalszym rynkiem niż Europa, jak podnosił to sam Adam Smith736. Stopień urbanizacji w 1800 roku był w Chinach podobny do zachodnioeuropejskiego, podobnie jak nasycenie i dostęp do kapitału, poziom życia, dzienne spożycie kalorii oraz średnia długość życia. W 1820 roku żyło w Chinach 381 milionów mieszkańców, a w Europie Zachodniej jedynie 133 miliony. W sprawności instytucji ekonomicznych, technologii użytkowych, w dziedzinie irygacji, wytwarzania tekstyliów, uprawianiu medycyny, wyrabianiu porcelany Chińczycy zdecydowanie w tamtym czasie przodowali737. Oficjalny realny dochód w Chinach per capita738 w 1978 roku wynosił 220 USD, podczas gdy w 2011 roku podniósł się do 4940 USD, ale już według siły nabywczej per capita wyniósł 9300 USD w 2012 roku, co robi wrażenie. Warto jednak pamiętać, że według siły nabywczej dochód per capita w USA wynosił tego roku aż 50 700 USD739. Chiński handel zagraniczny odpowiada za generowanie aż 58,3 % produktu krajowego brutto, podczas gdy w USA odpowiada za 31,8%. Co ważne, w roku 2012 Chiny stały się największym importerem i miejscem inwestowania kapitału, wyprzedzając USA.

W roku 2010 zainicjowano budowę porozumienia o wolnym handlu z krajami ASEAN. W Azji Środkowej Chiny stały się dla krajów regionu większym partnerem handlowym i kapitałowym niż Rosja. To samo dotyczy kwestii energii, rurociągów, eksportu taniej produkcji i jej produktów. W ten sposób Chiny stały się niezbędne dla państw regionu. Z Indiami obroty handlowe uległy zwiększeniu z 2 miliardów USD do aż 73,9 miliardów USD w latach 2000–2011. W 2009 Chiny stały się największym partnerem handlowym Afryki, wyprzedzając USA. W 2012 roku handel z Afryką wyniósł 123 miliardów USD. Ameryka Łacińska zanotowała ogromny wzrost handlu z Chinami. Od 10 miliardów USD w roku 2000 do 258 miliardów USD w 2012 roku, czyli o 2480%740. Na Bliskim Wschodzie Chiny w roku 2011 wyprzedziły USA, stając się największym partnerem handlowym regionu. Dotyczy to rynków ropy, ale także ekspansji chińskiego kapitału, technologii i firm na rynku budowlanym, telekomunikacyjnym i finansowym. Od 1993 roku Chiny zostały importerem ropy naftowej i trend ten się bardzo szybko pogłębia. Według szacunkowych prognoz będą w 2027 roku zużywać dziennie tyle baryłek ropy, ile dziś potrzebuje cały świat. Już w 2011 roku Chiny stały się największym odbiorcą ropy z Arabii Saudyjskiej, a w 2012 roku podjęły z tym krajem rozmowy na temat sprzedaży chińskiej zaawansowanej technologii rakietowej. Iran jest sojusznikiem Chińczyków, zainteresowanych ropą i gazem irańskim. Jak już zaznaczono, w Pakistanie budują wielki port przeładunkowy w Gwadarze, który ma przeładowywać ropę i gaz z Zatoki Perskiej, planowane jest dokończenie budowy ropociągu i gazociągu z tego kraju do Chin741. Dominacja Chin w Azji Południowo-Wschodniej rośnie. Kraje ASEAN znalazły się w strefie oddziaływania chińskiego centrum gospodarczego i poddane zostały w ostatnich latach presji politycznej i ekonomicznej Pekinu, chcącego zbudować wspólnotę gospodarczą wokół juana i wymiany gospodarczej z Chinami742. Jednocześnie presja wyraża się w roszczeniach Chin do wyłącznej kontroli głównej magistrali handlowej świata, czyli Morza Południowochińskiego743, nękaniu i sondowaniu determinacji Japonii w związku ze sporami terytorialnymi wokół wysp Riukiu744, ale też próby podporządkowania interesów, gospodarek i walut lokalnych rosnącemu w potęgę Państwu Środka. Wraz z pogłębiającym się osłabieniem gospodarczym USA, zapoczątkowanym kryzysem roku 2008, porażkami politycznymi w Iraku

i Afganistanie oraz pasywnością Ameryki w stosunku do dotychczas zajmowanych stref wpływów, przywódcy chińscy zaczęli kwestionować pozycję amerykańską w Azji i na Pacyfiku, zarówno w wymiarze militarnym, poprzez rozbudowę zdolności morskich oraz wątpienie w zdolności skutecznej projekcji siły US Navy na Zachodnim Pacyfiku, jak i dzięki umiejętnej rozgrywce, obliczonej na podsycanie braku zaufania do słabnącego dolara jako waluty rozliczeniowej i rezerwowej świata poprzez podnoszenie alarmu związanego z drukowaniem przez Amerykanów dolara w celu ratowania gospodarki (quantitive easing). Chiny prowadzą neokolonizację Afryki745 oraz uzależniają gospodarczo kraje Ameryki Południowej, zagrażając na tym kontynencie dominacji USA. Czynią to przede wszystkim w celu zabezpieczenia dostaw surowców strategicznych. W Afryce są największym inwestorem oraz donatorem pomocy, skalą środków finansowych oraz zasadami ich przekazywania deklasując Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy oraz dawne mocarstwa kolonialne Zachodu746. Chińczycy pożyczają pieniądze krajom afrykańskim na mniejszy procent niż instytucje międzynarodowe, pomoc ta jest nieobwarowana wymogami politycznymi, dotyczącymi praw człowieka, demokracji itp., a jedynym warunkiem jest utrzymanie przychylnego Chinom i ich inwestycjom nastroju w kraju. Chińczycy realizują wielkie projekty infrastrukturalne, jak na przykład kolejowe, drogowe i portowe w Kenii, czy tworzą od podstaw nowoczesny przemysł w Afryce Subsaharyjskiej. Afrykańscy studenci są objęci opłacanymi przez rząd chiński programami na chińskich uniwersytetach. Chiny są największym partnerem handlowym Sudanu, skąd sprowadzają 6% swojego zapotrzebowania na ropę naftową, posiadają w tym kraju swoje własne kopalnie i szyby naftowe, strzeżone przez wojsko chińskie. Są ponadto kluczowym inwestorem w Angoli, Algierii, Czadzie, Kongu, Nigerii oraz krajach Zatoki Gwinejskiej. Rozpoczęli rozmowy na temat budowy bazy marynarki wojennej na wschodnim wybrzeżu Afryki oraz na Seszelach w celu zabezpieczenia szlaku transportowego przez Ocean Indyjski w kierunku Chin747. W Ameryce Południowej Chiny, detronizując USA, stały się największym partnerem handlowym Brazylii, jak również Kuby, Ekwadoru i Wenezueli, zwiększają obroty handlowe z Peru i Argentyną. Prowadzą politykę inwestycyjną we wszystkich krajach dysponujących złożami

surowców strategicznych. Starają się też dokonywać z państwami zarówno Afryki, jak i Ameryki Południowej rozliczeń w juanie, wypierając dolara z dotychczasowego monopolu w obrocie międzynarodowym748. Planują zbudować kanał w Nikaragui, będący wprost konkurencją dla Panamskiego i wyzwaniem rzuconym USA w ich bezpośredniej strefie wpływów749. Chiny do dalszego wzrostu potrzebują rynków zbytu, partnerów handlowych, możliwości inwestowania swoich nadwyżek kapitału, eksportu nadwyżek produkcyjnych i mocy wytwórczych oraz surowców750. Morskie szlaki transportowe znajdują się pod kontrolą Marynarki Wojennej USA i jej sojuszników, a zasady, na których dokonuje się globalny handel, (wciąż) są gwarantowane przez USA751. Zasady, na których dla towarów chińskich otwarty jest rynek amerykański, również ustalane są w USA. Krytycznie podchodzący do potęgi chińskiej Amerykanie często twierdzą, że klucze do sukcesu Chin, a więc do osiągnięcia wyżej wspomnianego punktu krytycznego ciężaru, trzymają Amerykanie i mogą łatwo zablokować rozwój Państwa Środka752. Chińczycy mogą rozwiązać ten problem, budując alternatywny globalny system finansowy i handlowy (Asian Infrastructure Investment Bank, AIIB), oparty na inicjatywie „Jednego Szlaku, Jednego Pasa”, czyli Nowego Jedwabnego Szlaku, łączącej Chiny, poprzez masy lądowe Eurazji (w tym odnogę morską), z Europą753, pod warunkiem jednakże, że korzystanie z niego będzie przynosiło realne zyski po początkowym okresie inwestycyjnym, czyli że Nowy Jedwabny Szlak wygeneruje realne ruchy inwestycyjno-kapitałowe i będzie konkurencyjny w międzynarodowym obrocie754. Słabością Chin jest silne uzależnienie od handlu zagranicznego. Dopóki nie rozwinie się Nowy Jedwabny Szlak, każde ograniczenie dostępu do rynku amerykańskiego spowoduje napięcie wśród przywódców chińskich co do dalszego modelu rozwoju755. Ponadto producenci chińscy muszą wodami kontrolowanymi przez USA sprowadzać surowce, których nie mają u siebie, powiększyć ich wartość o swój nakład pracy i sprzedać dalej, na otwarte rynki, w tym amerykański, znów drogą morską pod kontrolą US Navy756. Rząd chiński często oskarżany jest, że poprzez politykę monetarną polegającą na deprecjacji juana subwencjonuje produkcję, aby utrzymać jej konkurencyjność cenową, i poszerza w ten sposób bazę przemysłową. Amerykanie mogą też zwiększyć państwu chińskiemu koszty funkcjonowania poprzez skierowanie Japonii i innych państw regionu na

drogę militaryzacji i wyścigu zbrojeń z Chinami. Jako że słabością Chin jest istotne uzależnienie od handlu zewnętrznego, władze pod kierownictwem Xi Jinpinga od 2012/2013 roku starają się zwiększyć konsumpcję wewnętrzną i zmniejszać ogromne obecnie nierówności społeczne, pomagając powstać i umocnić się klasie średniej. Niemniej jednak przed Chinami stoją wciąż poważne wyzwania i niebezpieczeństwa zagrażające rozwojowi757. Jak twierdzi były sekretarz skarbu USA Paulson758, Chiny muszą transformować swoją gospodarkę o wielkości 10 bilionów USD z obecnego nadmiernego uzależnienia od eksportu i mało optymalnego inwestowania rządowego w infrastrukturę wraz z towarzyszącym temu zjawisku zadłużeniem lokalnych władz oraz państwowych instytucji finansowych w kierunku zwiększonej konsumpcji wewnętrznej i większego nacisku na sektor usług i produkcję high end759. To poważne wyzwanie, zważywszy na utrwalone przyzwyczajenie do centralnego planowania oraz ugruntowane interesy grup nacisku połączone tożsamością interesów, w tym grup i frakcji w Komunistycznej Partii Chin, trwale sprzęgnięte z tym lub innym przemysłem. Liczne są wyzwania, jakie stoją przed Chinami760: ogromne majątkowe rozwarstwienie społeczeństwa; dysproporcje rozwoju w kraju na linii zachód–wschód (nawet 13:1 na rzecz wybrzeża na wschodzie kraju); czterokrotnie większe dochody w mieście niż na wsi; zaczynający narastać proces starzenia się społeczeństwa, wynikający przede wszystkim z trwającej kilkadziesiąt lat polityki jednego dziecka (politykę tę zarzucono ostatecznie w listopadzie 2015 r.761) – średnia wieku wzrośnie z obecnych 32,6 lat do 39,5 w 2025 roku, a osoby powyżej 60. roku życia będą w 2025 roku stanowić aż 20% populacji; gospodarka musi wytwarzać 12 milionów miejsc pracy co roku, by utrzymać stabilność społeczną w obliczu naporu ludności ze wsi do miast, akceptowalne bezrobocie i stosowny wzrost gospodarczy; rosnące zapotrzebowanie na źródła energii i surowce sprowadzane zza granicy, głównie drogą morską; poważne problemy społeczne i ekonomiczne wynikające z zanieczyszczenia w Chinach (21 wśród 30 najbardziej zanieczyszczonych na świecie miast to miasta w Chinach); 700 milionów ludzi ma trudności z dostępem do wody pitnej, przede wszystkim z powodu zanieczyszczenia rzek (7 z 10 najbardziej zatrutych rzek na świecie płynie przez Państwo Środka); z powodu nadmiernej eksploatacji 40% gleby uprawnej jest w stanie erozji, o 20% zmniejszył się areał pól uprawnych

w ciągu ostatnich 60 lat; Chiny borykają się z brakiem nowoczesnego systemu świadczeń społecznych, co powoduje, że Chińczycy, nawet zarabiając pokaźne kwoty, odkładają na czarną godzinę, osłabiając konsumpcję wewnętrzną i zmniejszając wzrost gospodarczy; to samo dotyczy braku powszechnie dostępnej służby zdrowia i dostępu do oświaty; konieczność dalszego zmieniania gospodarki w kierunku lżejszego przemysłu, nowych technologii, budowy klasy średniej i konsumpcji wewnętrznej, a to nie podoba się grupom interesów korzystających na aktualnej strukturze gospodarki, stąd ostra i stanowcza polityka Xi Jinpinga względem korupcji oraz „złych praktyk” władz na wszystkich poziomach administracji762. W listopadzie 2015 roku Xi Jinping ogłosił zamiar dokonania poważnych reform w siłach zbrojnych. Zapowiedział, że Chiny przeobrażają się z „kraju ogromnego” w „kraj ogromny i potężny”763, zdolny do wygrywania wojen w przyszłości oraz dokonywania projekcji siły w celu ochrony interesów Chin w świecie764. Xi ogłosił zmniejszenie rozmiarów wojsk lądowych, wszelkiego rodzaju etatów pozaoperacyjnych oraz głęboką reformę dowództw i systemu dowodzenia (w tym od 1 stycznia 2016 roku likwidację ogromnej biurokracji wojskowej oraz rozbicie departamentów wojskowych na mniejsze oddziały podległe władzy centralnej, a także przekształcenie dowództw regionalnych w pięć teatrów dowodzenia)765. Istotną uwagę w reformach poświęca się wywiadowi wojskowemu766. Do tego doszła zapowiedź rozbudowy nowych Sił Strategicznego Wsparcia odpowiedzialnych m.in. za cyberwojnę i ochronę finansowego systemu Chin. Priorytet modernizacyjny ma dotyczyć marynarki wojennej, sił powietrznych, wojsk rakietowych, cyber zdolności oraz nowoczesnych systemów bezpilotowych767. Wprowadzane są właśnie nowe systemy bojowe, w tym według źródeł chińskich samoloty bojowe typy stealth768. Siły zbrojne Chin mają być mniejsze, ale za to nowoczesne, gotowe do operacji połączonych, cechujących współczesne pole walki, sieciowości, potrafiące prowadzić wojnę w dobie informacyjnej, w szczególności na morzu i w powietrzu769. Skończyć się mają także praktyki poboczne, jak spółki gospodarcze w wojsku, orkiestry, rozbudowana administracja itp.770 Są to największe reformy wojskowe w Chinach od lat 50. XX wieku, gdy dokonywano transformacji z armii „rewolucyjnej” w „partyjno-państwową”. Siły zbrojne Chin mają być zdolne wygrywać wojny przyszłości771.

Kierunek, w którym chciałyby podążać Chiny, można poznać po kolejnych planach pięcioletnich. Są one jak kompas pokazujący światu obrany przez Państwo Środka kurs772. W planie na lata 2016–2020 stawia się na jakość rozwoju, a nie tylko wysokie wskaźniki wzrostu gospodarczego. Porównując nowy XIII Plan Pięcioletni z obecnie podsumowywaną strategią na lata 2011–2015, trudno nie zauważyć podobieństw. Dlatego strategia 2016–2020 ma stopniowo przekierowywać gospodarkę na nowe tory, tak aby nie doznała ona szoku. Zakłada się umiarkowany wzrost PKB na poziomie 6,5%, wzmacnianie konsumpcji wewnętrznej, pobudzanie krajowej innowacyjności, przyciąganie i poprawę jakości inwestycji zagranicznych, poprawę infrastruktury przemysłowej oraz wejście w życie nowego prawa dotyczącego ochrony środowiska. Innowacyjność ma zmienić strukturę chińskiej produkcji w bardziej zaawansowaną. Nowy plan przewiduje także kontynuację polityki otwarcia na świat i aktywniejszy udział kraju w tzw. globalnym zarządzaniu. Wzrost gospodarki ma oszczędzać środowisko naturalne, które Chińczycy dotychczas poważnie zaniedbali773. Włączanie wszystkich grup społeczeństwa w efekty rozwoju ma przede wszystkim polegać na eliminacji dysproporcji dochodowych pomiędzy mieszkańcami miast i wsi oraz równoważeniu gospodarki między przemysłem (głównie ciężkim) a sektorem usługowym. Nowy program rozwoju ma sprzyjać przejściu chińskiej gospodarki do głoszonej tzw. nowej normalności, czyli zakończeniu stymulowania produkcji. Pekin zamierza zresztą stopniowo włączać kraj do grupy gospodarek wysoko rozwiniętych, a takie zabiegi wymagają o wiele większej koncentracji na zmianach strukturalnych, a nie ślepego podążania za wysokimi wskaźnikami wzrostu gospodarczego, z czego rządzący zdają sobie sprawę. Nowymi metodami napędu chińskiego wzrostu, zgodnie z przewidywaniami, zostaną konsumpcja wewnętrzna i wzrost przedsiębiorczości. Dodatkowo rozwój będą wspomagać korporacje państwowe. Proponowane w ramach pobudzania przedsiębiorczości strategie typu Internet Plus (integracja technologii internetowych z tradycyjnym biznesem) czy Made in China 2025 (inteligentna produkcja i unowocześnienie przemysłu częściowo inspirowane rozwiązaniami niemieckimi) będą kontynuowane774. Polityka gospodarcza ma za zadanie wykreować innowacyjne przedsiębiorstwa, a wspomagać ją będą klastry przemysłowe w delcie Jangcy czy Rzeki Perłowej775. Rolę biegunów wzrostu przyjmą natomiast obszary

objęte inicjatywą Nowego Jedwabnego Szlaku, pas ekonomiczny rzeki Jangcy, trójkąt Pekin–Tianjin–Hebei oraz północno-wschodnie tereny Chin. Kraj ma przestać być kojarzony z produktami opatrzonymi znakiem „zmontowane w Chinach”776. Przywiązywanie coraz większej wagi do kwestii związanych ze środowiskiem naturalnym stworzy natomiast możliwości dla inwestorów zajmujących się zielonymi technologiami, szeroko rozumianą ekologią oraz źródłami energii odnawialnej777. Przewiduje się dalszy dynamiczny rozwój turystyki. Już teraz Chińczycy są światowymi liderami pod względem wydatków na tę aktywność. W wyniku przestrajania gospodarki inwestorzy prawdopodobnie będą odwracać się od rynku nieruchomości czy środków trwałych, natomiast coraz więcej kapitału napłynie do produkcji dóbr i usług konsumpcyjnych. Zakłada się zwiększoną dynamikę wzrostu w sektorach high-tech, preferowane będą inwestycje w technologie informatyczne, biotechnologię, lotnictwo czy robotykę778. Zmiana strukturalna i równoważenie gospodarki to dla każdego kraju przedsięwzięcia gigantyczne. Chiny już od kilku lat koncentrują się na tych celach, dążąc do transformacji niezrównoważonego modelu wzrostu, opartego głównie na eksporcie oraz inwestycjach, na model, którego siłę napędową w coraz większym stopniu stanowią konsumenci779. Powodzenie tych działań ma zasadnicze znaczenie dla uniknięcia przez Chiny groźnej „pułapki średniego dochodu” – spowolnienia gospodarczego, jakiego doświadcza większość notujących szybkie tempo wzrostu krajów rozwijających się po osiągnięciu pewnego progu dochodu, porównywalnego z obecnym dochodem w Chinach. Posunięcia te dały mieszane efekty. Dużym sukcesem okazały się podjęte na początku starania o przestawienie struktury gospodarki z przemysłu na usługi, od dawna uważane za podstawę współczesnych społeczeństw konsumpcyjnych. Jeśli natomiast chodzi o pobudzenie konsumpcji prywatnej, to postęp jest o wiele mniejszy. Obecnie Chiny muszą zająć się wprost tą rozbieżnością. Wyniki chińskiego sektora usług są w ostatnich latach naprawdę imponujące, a jego udział w PKB wzrósł – według oficjalnych statystyk – z 44% w 2010 roku do 51,6% w trzech pierwszych kwartałach roku 2015. To prawie dwa razy więcej niż przyrost o cztery punkty procentowe, jaki początkowo przewidywano w XII Planie Pięcioletnim780. Osiągnięcia były szczególnie duże w sektorach dystrybucji – handlu hurtowym i detalicznym – a także w sektorach finansów i nieruchomości.

A przecież zwrot ku usługom w Chinach dopiero się zaczął. Powinien on objąć także usługi IT, opiekę zdrowotną, transport wewnętrzny, branżę hoteli i wypoczynku, a cały sektor usług powinien w następnej dekadzie zmierzać ku 60–65% udziałowi w PKB. O wiele wolniej następuje natomiast przestawianie się na „konsumpcyjny” model wzrostu. Konsumpcja prywatna, której udział w PKB spadł w 2010 roku do rekordowo niskiego poziomu 36%, w 2014 roku zwiększyła się do 38%. Ten dwupunktowy przyrost to jednak zaledwie jedna czwarta zmian, jakie nastąpiły w strukturze gospodarki na skutek zwrotu ku usługom. Jednakże rozziewowi między szybkim wzrostem usług a zostającym za nim w tyle przyrostem konsumpcji prywatnej towarzyszy stałe zwiększenie stopy oszczędności w miastach – do 30% w 2014 roku (wobec 24% dziesięć lat wcześniej). Nastąpiło to mimo znacznego wzrostu udziału dochodów osobistych w chińskiej gospodarce, co było spowodowane wzrostem zatrudnienia, przede wszystkim w usługach, oraz urbanizacją, która stanowi „dźwignię” dla dochodów. Chińskie rodziny niechętne są przeznaczaniu większej części tych nowych dochodów na wydatki dobrowolne781. Pomimo solidnego wzrostu dochodu per capita wśród ludności miejskiej utrzymuje się wysoka – i rosnąca – stopa oszczędności. Dowodzi to, że oszczędzanie „na wszelki wypadek” uporczywie przedkłada się nad wydatki dowolne. To wynika z braku solidnej siatki zabezpieczenia społecznego. Co więcej, obawy, że za mało odkłada się na emeryturę i na opiekę zdrowotną, na pewno się nasilą, bo gwałtownie starzejąca się populacja Chin wkracza właśnie w najbardziej podatną na niepokoje fazę życia. Dla przyszłości Chin szczególnie istotna jest proponowana w nowym planie pięcioletnim konsolidacja wiejskich i miejskich programów emerytalnych oraz najważniejszych elementów opieki zdrowotnej. Oznacza ona zobowiązanie władz do zezwolenia pracownikom na transfer ich zameldowania (hukou) – wraz z towarzyszącymi mu świadczeniami społecznymi – do miejsca przeprowadzki. W Chinach jest 270 milionów pracowników-migrantów782. Możliwość przenoszenia przez nich uprawnień do świadczeń może być przesłanką, która zadecyduje o zasadniczej zmianie – przejściu od strachu i oszczędzania zapobiegawczego do poczucia bezpieczeństwa i wydatków dowolnych. Równie istotny był położony przez Piąte Plenum nacisk na wykorzystanie środków państwowych do stworzenia

solidniejszej siatki zabezpieczenia społecznego, co ma nastąpić poprzez proponowaną już parę lat temu podwyżkę opodatkowania przedsiębiorstw państwowych. Największy jednak przełom w kształtowaniu norm społecznych nastąpił w polityce planowania rodziny – chodzi o zastąpienie obowiązującego od 1980 roku ograniczenia do jednego dziecka możliwością posiadania dwojga (ostatecznie od 2017 roku). Ma to na celu rozwiązanie poważnego problemu starzenia się Chin, jednak ostatecznych skutków tego znacznie spóźnionego zwrotu nie można minimalizować. Gdy bowiem zmieni się rodzina – komórka społeczna, która w tradycji konfucjańskiej ma główne znaczenie – zmieni się także społeczny i ekonomiczny charakter kraju783. W ciągu minionych 35 lat stosowany przez Chiny model gospodarczy przyniósł ogromny postęp pod względem tempa i skali rozwoju784. Żeby jednak kraj utrzymał się na tym kursie i uniknął pułapki średniego dochodu, konieczne jest szybkie wcielenie w życie zwrotu od produkcji ku konsumpcji. Będzie to wymagać uporania się z rozziewem między strukturalnym zwrotem ku usługom a normami postępowania, które w ostatecznym rozrachunku kształtują nawyki wydatkowe ludności. To zaś oznacza przezwyciężenie zrozumiałej ostrożności, jaką chińskie gospodarstwa domowe okazują w obliczu niepewnej przyszłości. To wszystko aktualizuje pytanie, czy Chińczycy, osiągnąwszy status supermocarstwa, dostosują się do obecnie panującego porządku światowego (zaprojektowanego przez USA po II wojnie światowej, a szerzej i dalej w czasie – przez Zachód), czy go zakwestionują, pragnąc fundamentalnej jego zmiany785. Jak przekonuje Bogdan Góralczyk, Chiny miewały już w swojej najnowszej historii dramatyczne zwroty oraz nowe strategie w polityce zagranicznej. Zaskakującym zwrotem było na przykład niespodziewane otwarcie z USA za administracji prezydenta Richarda Nixona (1972 rok), a jego uzasadnieniem była – głośna swego czasu – teoria Trzech Światów Mao Zedonga, też z tego okresu – lat 70. ubiegłego stulecia786. Wielki program reform i otwarcia na świat z grudnia 1978 roku początkowo żadnych większych zmian w polityce zagranicznej nie wprowadził. W pierwszej dekadzie zmian Związek Sowiecki był nadal w Chinach państwem podejrzanym, „rewizjonistycznym” i „hegemonistycznym”, chociaż coraz mniej za kadencji „reformatorskiego” Michaiła Gorbaczowa787. Natomiast

Stany Zjednoczone i państwa rozwiniętego Zachodu traktowano – do wydarzeń na placu Tiananmen w 1989 roku – jako pożytecznych partnerów, chociaż oczywiście ideologicznych przeciwników, a nie sojuszników788. Prawdziwe zmiany przyszły w początkach lat 90. po upadku ZSRS wraz z podróżą na południe kraju Deng Xiaopinga, inicjatora i wizjonera prorynkowych reform i otwarcia na świat. W politycznym testamencie z początków 1992 roku zaproponował szukanie nowych rozwiązań i modeli rozwojowych wśród „czterech gospodarczych tygrysów” – Hongkongu, Korei Południowej, Tajwanu i Singapuru – ze szczególnym wskazaniem na tego ostatniego. Wyciągając wnioski z klęski Gorbaczowa, Chiny przestały wówczas reformować socjalizm, a postawiły na państwowy kapitalizm, interwencjonizm państwowy wymieszany z rynkiem oraz globalizację. A ponieważ na świecie panował już tylko kapitalizm, to mimo formalnego utrzymania własnego ustroju, zwanego „socjalizmem o chińskiej specyfice”, w istocie zaczęły budować „kapitalizm o chińskiej specyfice”, korzystając z dobrodziejstw otwartych rynków i globalizacji, bo obce kapitały w dużych ilościach dotarły do Chin dopiero po 1992 roku789. To wtedy Państwo Środka dobijało się do członkostwa w WTO (World Trade Organisation), co uwieńczyły ostatecznie sukcesem – na wiele lat przed Rosją – pod koniec 2001 roku. Wówczas też ówczesny premier Zhu Rongji zaczął budować konglomeraty państwowe, odpowiedniki południowokoreańskich chaeboli czy japońskich zaibatsu, mające być zarodkiem chińskich marek. Wykorzystując niebywałe zasoby taniej siły roboczej, Chiny zamieniły się w światową taśmę montażową. To w reformach Zhu Rongji z lat 90. minionego stulecia trzeba szukać źródeł dzisiejszych chińskich gospodarczych i handlowych sukcesów790. Deng Xiaoping zostawił następcom jeszcze jeden testament, zwany strategią 28 chińskich znaków (ershiba ge xianfa). Używając starych określeń, w pełni zrozumiałych tylko dla wykształconych chińskich elit, nakazywał m.in.: uważnie obserwować i chłodno analizować sytuację, zabezpieczać swoje pozycje i interesy oraz zachowywać się powściągliwie i nigdy nie starać się być przywódcą (w relacjach z innymi mocarstwami, w szczególności USA)791. Nad całym tym programem unosiło się jednak jedno hasło: taoguang yanghui, tzn. ukrywać własne możliwości i zamierzenia, a przy okazji spokojnie budować swą moc792. Tak miało być aż

do momentu, gdy Chiny nabiorą sił, ponownie staną się potężne, a nawet zamienią się w „relatywnie wpływowe mocarstwo”793. Gdy na te spektakularne sukcesy kraju nałożył się w 2008 roku kryzys na światowych rynkach, w Chinach zawrzało. Kurs skromności i wstrzemięźliwości, taoguang yanghui, dotychczas objęty konsensusem, z hukiem się rozpadł, czego jaskrawym dowodem była głośna „sprawa Bo Xilaia”, czyli jednego z tych polityków, którzy mieli sterować państwem po 2012 roku, a który trafił do więzienia. Tzw. piąta generacja przywódców, pod wodzą szefa partii i prezydenta Xi Jinpinga i premiera Li Keqianga, która – na mocy mechanizmu selekcji i doboru kadr kierowniczych, także wypracowanego przez Deng Xiaopinga, ale sięgająca korzeniami do konfucjańskich zasad merytokracji – powinna rządzić do lat 2022–2023, zaczęła zmieniać rzeczywistość w kraju, dostosowując się do nowych zewnętrznych realiów. W ramach toczącej się do dziś ożywionej debaty wśród elit na temat chińskiego modelu rozwojowego (Zhongguo moshi) krok po kroku doszło do zmiany tego modelu, w tym na przykład zastąpienia eksportu konsumpcją wewnętrzną. A równocześnie Xi Jinping, kumulując w swych rękach niemal pełnię władzy, z jednej strony bezprecedensowo uderzył w uwłaszczoną nomenklaturę, a z drugiej zaczął promować dwa hasła klucze: „chiński sen” (Zhongguo Meng) oraz „wielki renesans narodu chińskiego” (Zhonghua minzu weida fuxing)794. Jak utrzymuje Bogdan Góralczyk, przesłanie płynące z pierwszego jest więcej niż jasne – to odpowiedź na American Dream. A w podtekście: miniony wiek należał do Ameryki, ten będzie należał do nas, Chińczyków. Tym bardziej, że sięgnięto do hasła stosowanego po raz pierwszy przez prezydenta Jiang Zemina (1989–2002), odsuniętego w cień, czyli do idei „renesansu narodu chińskiego”, co jest pojęciem szerszym, obejmującym nie tylko obywateli ChRL. Chodzi bowiem o odrodzenie Zhonghua minzu, a więc nie jedynie Chińczyków narodowości Han, ale też zamieszkujących ChRL mniejszości oraz Chińczyków zamorskich (huaqiao). Innymi słowy, należy łączyć ten postulat programowy z prowadzonym od początku „epoki reform” (tzn. od stycznia 1979 roku) kursem łączenia wszystkich chińskich ziem. Ponieważ Hongkong powrócił pod chińską jurysdykcję 1 lipca 1997 roku, a Macao/Aomen 20 grudnia 1999 roku, teraz na porządku dziennym – jako strategiczne zadanie dla władz w Pekinie – wyraźnie staje się pokojowe zjednoczenie z Tajwanem795.

Nowa strategia zewnętrzna Chin, ogłoszona przez Xi Jinpinga 29 listopada 2014 roku na specjalnej konferencji kierowniczych kadr, poświęconej polityce zagranicznej, jakiej nie było od lat (konkretnie od 2006 roku), dojrzewała więc powoli796. Chociaż w chińskiej narracji, szczególnie tej po angielsku, a więc skierowanej do świata zewnętrznego, przybiera się ton uspokajający, że nie jest to żaden zwrot, a tym bardziej rewolucja w chińskiej polityce, to jednak trzeba uznać, że to zasadnicza zmiana797. Co najistotniejsze, Chiny otwarcie odrzuciły koncepcję taoguang yanghui, a więc bierności i kumulowania własnych sił. Przechodzą do fazy aktywności na scenie międzynarodowej, ale mając cały czas na uwadze „nadrzędne narodowe interesy”. Równocześnie wyraźnie stawiają na pierwszym planie „zadania domowe”, a więc konieczność przejścia na nowy model rozwojowy w kraju, który jest – jak można zrozumieć – warunkiem sine qua non spełnienia „chińskiego snu”, którym z kolei jest „wielki renesans”. A dopiero wówczas, po pokojowym zjednoczeniu z Tajwanem (bowiem jak twierdzi Bogdan Góralczyk, tego tak naprawdę dotyczy ten kod), będziemy mieli do czynienia z wielkimi i wpływowymi Chinami (supermocarstwem)798. Jako cele nadrzędne do końca swej (drugiej) pięcioletniej kadencji Xi Jinping wyspecyfikował „dwa cele na stulecie”, tj. do 2021 roku, gdy Komunistyczna Partia Chin (KPCh) będzie obchodzić stulecie urodzin. Pierwszy z nich to zamiar zbudowania xiaokang shehui, „społeczeństwa umiarkowanego dobrobytu”, czyli – mówiąc językiem zachodnim – klasy średniej i klasy konsumentów. Tu też powrócono do idei sformułowanej w 2001 roku przez Jiang Zemina, który już wówczas proponował czterokrotny wzrost dochodów na głowę mieszkańca do 2020 roku. Czwarta generacja przywódców (Hu Jintao, Wen Jiabao – lata 2002–2012) jednakże ten plan zarzuciła, nadal stawiając na wzmocnienie państwa, a nie obywatela. Teraz, po dziesięcioletniej przerwie, Xi Jinping proponuje jako „cel na stulecie” dwukrotne zwiększenie dochodów każdego mieszkańca ChRL w okresie 2012–2020. To właśnie konsumpcja i rynek wewnętrzny, a nie eksport, jak było dotychczas, ma być siłą napędową dalszego wzrostu i rozwoju oraz nowego modelu rozwojowego, na założenia którego chiński kolos jest właśnie przestawiany. Natomiast drugi „cel na stulecie” to nic innego, jak wspomniane już, wymówione przez Xi Jinpinga jednym tchem, spełnienie „chińskiego snu” w postaci „wielkiego renesansu narodu chińskiego”799.

Wydaje się, że w połączeniu z poważnymi reformami wojskowymi, rozbudową floty, sił powietrznych, uzyskaniem statusu juana w SDR (Special Drawing Rights, Specjalne Prawa Ciągnienia) na przełomie 2015/2016 roku oraz rozbudową Nowego Jedwabnego Szlaku i okalającej go infrastruktury finansowej (AIIB)800 dzisiejsi władcy Chin mierzą wysoko i pragną powrócić do statusu wielkiego mocarstwa, jakim Państwo Środka przez wieki było, zanim nie dopadły go traumy wojen opiumowych (lata 1839–1860) i kryzysów, zwanych teraz „stuleciem narodowego poniżenia” lub „stuleciem upokorzenia” (bai nian guochi)801. „Renesans” to właśnie chęć powrotu do okresu blasku i sławy sprzed tej nieszczęsnej epoki wojen domowych, nieładu i obcej agresji lub prób kolonizacji ze strony ówczesnych wielkich mocarstw. Może się to udać, uznaje chiński przywódca, powtarzając za jednym z chińskich strategów, prof. Hu Angangiem, zgodnie z którym do roku 2020 „Chiny będą znajdowały się jeszcze w okresie strategicznych szans na własny rozwój”. Nie ma chyba wątpliwości co do tego, że w ramach nowo proponowanej „dyplomacji o chińskiej specyfice” Chiny będą zmierzały do kształtowania wielobiegunowego świata, stając się tym razem jednym z aktywnych na nim graczy. Kluczami w tej dziedzinie z jednej strony mają być „nowe relacje pomiędzy wielkimi państwami” – mocarstwami (xinxing daguo guanxi). Natomiast z drugiej chodzi o zupełnie inny typ relacji w stosunku do sąsiadów i państw regionu. Chiny, w których od lat wśród elit ogromnym wzięciem cieszyły się teorie Immanuela Wallersteina, bowiem w ramach stosowanego przez tego autora podziału na centrum, peryferie i półperyferie dostrzegano ducha tradycyjnej chińskiej strategii, opowiadają się za zupełnie nową polityką wobec sąsiedztwa. Chcą na nią wpływać i kształtować ją, czego dowody to dwa kolejne strategiczne cele: budowa Nowego Jedwabnego Szlaku w obu odsłonach – Silk Road Economic Belt – na północ i zachód od swych granic oraz „Morskiego Jedwabnego Szlaku 21 Stulecia” (21st Century Maritime Silk Road) na południe i wschód802. Xi Jinping i władze piątej generacji przywódców stawiają sprawę jasno. Chcą „przyjaznego otoczenia zewnętrznego, bezpiecznego i rozwijającego się”. Dlatego postulują strategię „obopólnych korzyści” (win-win cooperation) oraz ścisłych powiązań z sąsiadami (connectivity). Z jednej strony na północy cele te mają być realizowane poprzez nowe inwestycje, głównie infrastrukturalne, z drugiej, na południu, stawia się też na

infrastrukturę, nie zapominając o rozbudowie potęgi na morzu. W ramach 21st Century Maritime Silk Road Chiny chcą być także potęgą na morzach. Największe zagrożenia dla realizacji przedstawionych postulatów, jak też pożądanego z powodów wewnętrznych pokojowego otoczenia na granicach, pojawiają się właśnie na obszarach morskich. Nie jest rozwiązany ani spór z Japonią o wyspy Senkaku/Diaoyu, ani nic nie jest jasne w toczących się od lat sporach terytorialnych na Morzu Południowochińskim o archipelagi Spratly (Xisha) i Paracele (Nansha). Tu napięcia z Filipinami i Wietnamem wręcz narastają, a z Malezją i sułtanatem Brunei też nie zostały rozstrzygnięte, co stoi w jawnej sprzeczności z deklarowanymi celami i strategią. Nowa strategia pozwala jednak przypuszczać, że w żadnym z tych przypadków Chinom nie zależy na zbrojnej konfrontacji803. A to z racji tego, że stawiają sobie jako nadrzędne „cele na stulecie”. A w ich ramach nadal chcą (bo muszą) mieć spokój, a nie konflikt w swoim bezpośrednim otoczeniu, i to z sojusznikami USA. Albowiem, jak wynika także z nowej strategii ogłoszonej przez Xi Jinpinga, nadal celem nadrzędnym jest dokończenie transformacji wewnętrznej, a tymczasem kraj akurat przechodzi na nowy model rozwojowy, co jest momentem szczególnie delikatnym i wrażliwym804. Nowa chińska strategia oznacza, że z czasem może zaistnieć zupełnie nieoczekiwana dla Zachodu sytuacja, gdy Chiny zaczną stawiać, a nawet dyktować swoje warunki, tak sąsiedztwu (system trybutarny), jak i całemu światu. Chiny po ponad 200 latach ponownie będą postępować jak wielkie mocarstwo. W styczniu 2010 roku pułkownik Liu Mingfu z chińskiej Akademii Obrony Narodowej wydał tom Zhongguo Meng (Chińskie marzenie), który stał się bestsellerem. W Chinach spodobał się jego ton, mówiący o „epoce postamerykańskiej”, jak brzmiał podtytuł, w okresie kryzysu na światowych rynkach. Jeszcze bardziej spodobało się jego przesłanie. Państwo Środka ma być „pierwsze w świecie” w dobie nowego porządku światowego, w którym nie będzie już hegemona. Chcąc to osiągnąć, musi nie tylko nadal wzmacniać gospodarkę i struktury państwowe, ale też armię, a w relacjach z innymi państwami najwięcej uwagi poświęcać oczywiście dotychczasowemu hegemonowi – USA.

Książka wywołała liczne komentarze w chińskich kręgach intelektualnych, ale prawdziwą – już polityczną – karierę zrobiła wtedy, gdy na pierwszym spotkaniu publicznym w listopadzie 2012 roku nowo wybrany sekretarz generalny KC KPCh Xi Jinping użył właśnie pojęcia „chiński sen”. Odtąd zadomowiło się ono w chińskich mediach, a szczytowy – jak dotychczas – okres zainteresowania nim przypadł na sesję Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (OZPL – parlamentu), podczas której wybrano nową, piątą już „generację przywódców”: dotychczasowego przewodniczącego państwa, u nas zwanego prezydentem, Hu Jintao zastąpił właśnie Xi Jinping, a nowym premierem został technokrata Li Keqiang. Na sesji OZPL 17 marca 2013 roku w pierwszym publicznym wystąpieniu w roli głowy państwa Xi Jinping raz jeszcze użył pojęcia „chiński sen”. W mediach pojawiły się natychmiast reklamy, w których chińscy celebryci wyjaśniali, co rozumieją przez pojęcie „chiński sen”805. Kryzys światowy lat 2008–2009 i amerykańska polityka po pivocie do Azji/Pacyfiku po 2011 roku i zarysowująca się w percepcji władz w Pekinie amerykańska polityka powstrzymywania wzrostu Chin uniemożliwia już najwyraźniej „ukrywanie swoich realnych możliwości”, ze względu na powstałą próżnię w systemie globalnym w obszarach przecięcia się interesów USA i Chin. To unieważnia Dengowską konstytucję 28 znaków i stwarza szansę na próbę wykorzystania historycznej szansy przez Chiny i zajęcia uprzywilejowanej pozycji w systemie międzynarodowym806. Obecnie sytuacja przedstawia się tak, że władze w Pekinie, pomimo zwolnienia wzrostu gospodarczego oraz kryzysów giełdy w Szanghaju i Shenzhen, zdecydowały postawić na asertywność w polityce międzynarodowej, czy to w zakresie polityki walutowej, roli Chin w strukturach międzynarodowych, rozbudowy floty czy budowy sztucznych wysp na Morzu Południowochińskim. Rewidując zalecenia Deng Xiaopinga, nie posłuchały także znanego dyplomaty z Singapuru Kishore Mahbubaniego, który w książce wydanej w lutym 2013 roku zaapelował o „wielką konwergencję” (The Great Convergence) pomiędzy Wschodem a Zachodem, lub też – precyzyjniej – Chinami i USA.

7.2. Rosnąca rywalizacja z USA

Zgodnie ze stwierdzeniem Raymonda Arona (tzw. aksjomat Arona)807 układ sił jest najważniejszym elementem systemu międzynarodowego. W szczególności dotyczy to układu sił pomiędzy dominującym mocarstwem a rosnącym jego oponentem, co zwiastuje napięcia geopolityczne808. A jak zdefiniował to z kolei Antonio Gramsci, hegemonia to kompleksowa interakcja pomiędzy przymusem a zgodą, siłą a przywództwem. Według Josepha Nye’a natomiast hegemonia jako taka nie jest nigdy stała, jest wciąż sprawdzana, testowana i redefiniowana, a bilans sił jest zawsze w ruchu, nigdy nie będąc statycznym. Chiński powrót do statusu supermocarstwa jest bez wątpienia największym wyzwaniem w XXI wieku dla dominującego od II wojny światowej hegemona, jakim są Stany Zjednoczone809. Jak utrzymuje Thomas J. Christensen810, analitycy zajmujący się oceną wpływu wzrostu Chin na pozycję USA dzielą się na dwie kategorie: optymistów i pesymistów. Pesymiści przeceniają potęgę Chin i niebezpieczeństwo chińskiej hegemonii w Azji. Postrzegają wzrost Chin jako czynnik destabilizujący istniejący system i ład, podobnie jak wzrost USA, Niemiec i Japonii w XIX i XX wieku wpłynął destruktywnie na ład ówczesny. A to, twierdzą, może doprowadzić do konfliktu pomiędzy USA a Chinami, w tym do wojny. Natomiast na pewno zaowocuje wielką rywalizacją strategiczną oraz związanymi z nią mniejszymi konfrontacjami zbrojnymi w Eurazji811 i na Pacyfiku w obszarach ścierania się wpływów obu mocarstw (wojny zastępcze – proxy wars)812. Dla przykładu podają, że nawet – wydawałoby się, bezkonfrontacyjna – wymiana lidera z Wielkiej Brytanii na USA niosła strukturalne napięcia w systemie międzynarodowym, co chociażby wyraziło się w wojnie USA z Hiszpanią w 1898 roku i późniejszej partyzantce na Filipinach813. Nie wspominając już tym, że charakter zmiany był wynikiem przede wszystkim istnienia dla Wielkiej Brytanii poważniejszego zagrożenia w postaci blisko położonych potężnych Niemiec, co miało istotny wpływ na stosunkowo łagodne oddanie prymatu na rzecz USA przez zagrożone Imperium Brytyjskie, zmuszone do radzenia sobie z trudną sytuacją geopolityczną814. Optymiści z kolei twierdzą, że potęga chińska nie osiągnie rychło łącznej skumulowanej potęgi USA. Uważają bowiem, że USA utrzymają przewagę gospodarczą i wojskową oraz że dochód per capita w Chinach jest co najmniej pięć razy mniejszy niż w USA, dolar jest wciąż walutą rezerwową

świata, a handel chiński jest de facto kontrolowany przez zewnętrzne rynki, zewnętrzne ośrodki decyzyjne i Marynarkę Wojenną USA. Według T. Christensena ani optymiści, ani pesymiści nie mają w pełni racji. Optymiści mają pewną słuszność, upierając się, że skumulowana potęga Chin jeszcze nie jest zbliżona do amerykańskiej, przy czym należy pamiętać, że ryzyko wojny, albo przynajmniej rywalizacji strategicznej, nie pojawia się, gdy wschodzące państwo jest na równym poziomie z państwem-obrońcą statusu, lecz często znacznie wcześniej. Pesymiści z kolei nie doceniają wystarczająco wagi sieci sojuszy Stanów Zjednoczonych w Azji oraz istotnego udziału Ameryki w globalnej gospodarce, amerykańskich ewidentnych przewag w dziedzinie wojskowości, w tym w szczególności w nowych technologiach. Przystąpienie Chin do Światowej Organizacji Handlu (World Trade Organisation, WTO) w 2001 roku oznaczało największe rozszerzenie rynku światowego od początku obecnego etapu globalizacji, czyli mniej więcej od początku lat 70. XX wieku. To natychmiast zmieniło naturę i dynamikę całego systemu WTO. Państwa rozwinięte zyskały dostęp do tanich produktów dla swoich konsumentów, a Chiny uzyskały swobodny dostęp do rynków oraz otworzyły się na bezpośrednie inwestycje finansowe i kapitał, co z kolei pozwoliło podtrzymywać ich imponujący wzrost gospodarczy. Przez długie lata wydawało się, że jest to sytuacja typu win-win, czyli korzystna dla wszystkich biorących w niej udział. Ale czy wszystkie strony tego układu uważają tak obecnie? Wydaje się, że zaczynają się pojawiać napięcia i sprzeczności, przejawiające się chociażby w chęci ochrony swoich rynków, dokładnie w zgodzie z prawidłowością zwaną Going Concern, czyli „Rosnącym Niepokojem”, opisaną przez Mackindera, przywołaną wcześniej w niniejszej książce. Niektórzy uważają, że ich państwa i gospodarki tracą na obecnym modelu globalizacji, a zatem sytuacja nie ma charakteru win-win815. W tym miejscu należy przypomnieć, że obecna era globalizacji została zaprojektowana przez Stany Zjednoczone i, w mniejszym stopniu, przez inne państwa Zachodu. Niemniej jednak z czasem największym beneficjentem globalizacji stały się Chiny. Pojawiają się coraz mocniejsze głosy na Zachodzie, że obecny system globalizacji może się w wyniku tych sprzeczności i narastającego konfliktu interesów rozpaść. Bowiem obniżenie standardu życia lub ryzyko zmiany całego sposobu życia w wyniku

masowego ubywania miejsc pracy na rzecz Chin powoduje problemy społeczne i niezadowolenie. To z kolei, wraz z chęcią wymuszenia korzystnej dla USA chińskiej polityki monetarnej wobec juana, może doprowadzić do rzeczywistej wojny handlowej pomiędzy USA a Chinami. W XXI wieku trwała utrata miejsc pracy na Zachodzie zaczęła też dotyczyć pracowników umysłowych oraz pracowników w dziedzinach pracy wymagającej wysokiej jakości i zaawansowanej wiedzy, w których Chińczycy stają się coraz lepsi, w szybkim zresztą tempie. Zerwanie z obecnym modelem globalnej gospodarki może doprowadzić do pojawienia się ceł, barier ochronnych itp., i tym samym końca Światowej Organizacji Handlu. Z upływem czasu Chiny zaczęły dysponować instrumentami nacisku na USA w wyniku trwałej nierównowagi w obrocie handlowym pomiędzy oboma państwami. Chiny stały się bowiem największym eksporterem do USA (klasyczny przejaw merkantylizmu gospodarczego), podczas gdy USA nie eksportowały zbyt wiele do Chin. To doprowadziło do nadwyżki w bilansie płatniczym po stronie Chin, już bardzo wyraźnej po 1999 roku816. Nadwyżki z obrotu były inwestowane w papiery wartościowe USA, w tym w obligacje rządowe, będąc de facto pożyczkami dla gospodarki amerykańskiej. To z kolei umożliwiło udzielanie pożyczek hipotecznych i kredytów, które stały się nad wyraz łatwo dostępne i skrajnie tanie dla mieszkańców USA, umożliwiając im szaloną politykę udzielania kredytów hipotecznych, co istotnie przyczyniło się do kryzysu 2008–2009. Po 2010 roku zarysowała się sytuacja, w której Chiny dysponowały w rezerwach większą ilością gotówki niż roczny dochód wszystkich gospodarek świata za wyjątkiem pierwszych dziewięciu817 i stały się tym samym prawdziwym kolosem finansowym. Po kryzysie finansowym w świecie zachodnim stało się to jeszcze bardziej widoczne, gdy instytucje i banki Zachodu nie miały po prostu środków na kredyty i obsługę bieżącą handlu, a Chiny miały ogromne nadwyżki. Stąd Unia Europejska poprosiła Chiny w 2011 roku o bail-out dla pogrążonej w kryzysie strefy euro. To był prawdziwy znak czasu818. Od otwarcia w 1972 roku podczas szczytu Mao–Nixon, stosunki pomiędzy USA a Chinami rozwijały się dobrze lub bardzo dobrze. I cechowały się stabilnością, trwałością oraz kontynuacją. USA umożliwiały stopniowo Chinom dostęp do swojego rynku wewnętrznego oraz instytucji

systemu międzynarodowego Bretton Woods, a Chiny w zamian podporządkowały się interesom USA i nie zgłaszały własnych roszczeń. Amerykanie byli wdzięczni, gdyż układ Mao–Nixon znacząco przysłużył się pokonaniu ZSRS, a elity w USA, w połączeniu z trwałością relacji gospodarczych USA– –Chiny, uznały to za przejaw lojalności Chin wobec systemu światowego, którego architektem były Stany Zjednoczone819. O taki odbiór dbał także Deng Xiaoping, który tak sterował niwą państwową, by nie mieć problemów na zewnątrz i skupić się na rozwoju wewnątrz. Stąd uważał, że relacja Chin z USA jest najważniejsza. Warto porównawczo prześledzić stosunek do USA w Chinach i w ZSRS. Związek Sowiecki widział w USA jedynie wroga. Chiny tymczasem po 1972 roku zdecydowały się zaprzyjaźnić z Ameryką. ZSRS faworyzował autarkię i izolację, a Chiny po 1978 roku integrację i współzależność820. Związek Sowiecki został wykluczony z zachodnich powojennych instytucji gospodarczych, takich jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy i GATT. Chiny odwrotnie. Czekały cierpliwie 15 lat (pomimo czasem żmudnych i wymagających negocjacji), aż zostały przyjęte do WTO w 2001 roku. ZSRS stawiał na konfrontację i grę o sumie zerowej z USA, a Chiny na rapproachment i współpracę, po to, by stworzyć najbardziej sprzyjające warunki do własnego rozwoju. Zupełnie inna logika panowała zatem w relacjach z USA, gdy porównamy Państwo Środka i Związek Sowiecki. Ponadto Chiny po otwarciu na świat coraz mniej w procentach PKB wydawały na swoje siły zbrojne i szeroko pojęte zbrojenia, gdyż zaledwie 1,4% w latach 90. XX wieku821, co również uspokajało Zachód i Amerykanów. W związku z tym relacja USA–Chiny była zasadniczo i w sposób oczywisty nierówna. Chiny potrzebowały USA bardzo, z kolei USA potrzebowały Chin w znacznie mniejszym stopniu822. Stany Zjednoczone posiadały największy rynek i były swoistym „strażnikiem” wpuszczającym kandydatów, w tym Chiny, do systemu międzynarodowego, za którego powstanie, funkcjonowanie, kształt oraz działanie były i są odpowiedzialne. Chiny miały zatem właściwie status petenta. Z drugiej strony stosunek USA do Chin był moderowany, w szczególności po 1992 roku, wielką presją biznesu amerykańskiego, który chciał inwestować i notować wielkie zyski na

ogromnym i rosnącym rynku chińskim. Było to efektem zwrotnej decyzji Deng Xiaopinga o otwarciu kraju reformującego wcześniej realny socjalizm jedynie wewnętrznie na globalizację, po sławnej podróży na południe na początku lat 90. XX wieku.823 Za czasów prezydentury Clintona Chiny pozostawały całkiem niezauważone824. To samo można powiedzieć o czasach prezydentury Georga Busha juniora, pomimo początkowej ostrej retoryki przedstawicieli administracji na temat praw człowieka w Chinach, która jednak ustąpiła wraz z koncentracją atencji USA na wojnie z terrorem. To właśnie w latach 90. XX wieku, po zwycięstwie USA w zimnej wojnie, utrwaliło się Fukuyamowskie przekonanie o „końcu historii”825 i o przewadze Zachodu nad resztą świata i atrakcyjności zachodnich instytucji826. Dominacja Zachodu po wielkich odkryciach geograficznych, a już na pewno w dobie kolonizacji i industrializacji, przyzwyczaiła nas do myślenia, że reszta świata podąża za sposobem życia, myślenia i funkcjonowania ludzi Zachodu, oraz, co za tym idzie, modelem ekonomicznym i politycznym praktykowanym w państwach zachodnich. To właśnie jeszcze na fali triumfalizmu postzimnowojennego prezydent USA George W. Bush oświadczył w listopadzie 1999 roku, że „wolność ekonomiczna stwarza zwyczaje wolności, a zwyczaje wolności stwarzają oczekiwania demokracji. Handlujcie do woli z Chinami i czas spowoduje resztę”. Albo jak pisał Thomas Friedman: „Chiny będą miały wolną prasę, globalizacja to spowoduje”. Wtedy powyższe „prawdy” uważane były za aksjomat. James Mann uważał na przykład, że „Chińczycy w sposób nieunikniony stają się tacy jak my”827. Dopiero kryzysy finansowy z lat 2008–2009 zmienił ten sposób rozumowania. W ciągu kilku spektakularnych tygodni angloamerykański model gospodarczy implodował, przynosząc recesję gospodarkom Zachodu, co już wcześniej przydarzyło się Japonii. To pokazało, że Stany Zjednoczone żyły ponad stan i to, nieco upraszczając, w zasadzie na chiński kredyt pochodzący z chińskiej pracy. Granice potęgi USA zostały wykazane i za nimi pojawiła się nurtująca wątpliwość co do przyszłości amerykańskiej prosperity. Pojawiły się głosy o przesunięciu ciężaru ekonomicznego świata z USA do Chin, a to otworzyło scenę dla nowego rozdziału relacji pomiędzy USA a Chinami – rodzącej się rywalizacji828. Obecnie nie ma już chyba wątpliwości, że Chiny nie będą chciały się

w pełni upodobnić do Zachodu. Za to – coraz bardziej pewne siebie, ukonstytuowane w nieprzerwanej historii kilku tysięcy lat dominującej nad otoczeniem, bogatej i wpływowej cywilizacji oraz wzmocnione największym w historii świata sukcesem ekonomicznym ostatnich 30 lat – pragną pozbyć się upokorzenia narzuconego im przez Zachód w połowie XIX wieku829 i, dysponując swą odnowioną potęgą, narzucić reszcie świata nowe zasady ładu międzynarodowego830. Główną cechą dominującego mocarstwa jest jego zdolność do stworzenia i zorganizowania międzynarodowego systemu gospodarczego, który inne państwa chcą lub są zobowiązane honorować831. Wersja brytyjska dominacji oparta była na tzw. międzynarodowym standardzie złota, który przed 1914 roku dotyczył większości świata. Wielka Brytania została zmuszona w 1931 roku do porzucenia standardu złota, kończąc tym samym okres swojej hegemonii finansowej. Zaraz potem nastał czas tzw. bałkanizacji systemu, co przejawiało się podziałem na regiony walutowe oraz poszczególne rynki chroniące się przed innymi oraz na strefy wyłącznych interesów832. Po 1945 roku USA stały się światowym przywódcą i architektem nowego systemu ustalonego w Bretton Woods. W tamtym czasie wytwarzały aż jedną trzecią światowego PKB i były bezapelacyjnym zwycięzcą wojny światowej, zarówno w wymiarze strategicznym, wojskowym, jak i ekonomicznym833. Od tej pory USA dysponują główną walutą rezerwową i rozliczeniową świata, co umożliwia rządowi amerykańskiemu posiadanie ogromnego deficytu handlowego, gdyż inne kraje trzymają swoje rezerwy w dolarze. To bezpośrednio pozwala drukować właściwie dowolną ilość dolarów, co zostało po kryzysie lat 2008–2009 obrazowo nazwane polityką luzowania ilościowego (quantitive easing, QE). Tym samym Stany Zjednoczone mogą utrzymywać deficyty budżetowe i handlowe na poziomie, na który nie stać innych krajów, gdyż straciłyby konkurencyjność i w rezultacie upadłaby ich gospodarka. Amerykanie dominują także w MFW i Banku Światowym, dysponując efektywnym prawem veta. Firmy amerykańskie nie ponoszą kosztów prowizyjnych za przewalutowania waluty. Instytucje i rząd amerykański żądają politycznych koncesji w zamian za dostęp do dolara i kredytu w dolarze834. Poprzedni system brytyjski nie był wielostronny ani oparty na sztywnych zasadach jak nowy system z Bretton Woods, którego cechą jest właśnie

wielostronność oraz relatywnie sztywne reguły. System Bretton Woods stał się prawdziwe globalny dopiero jednak w XXI wieku, po wstąpieniu do WTO Chin oraz dawnych członków bloku sowieckiego. Obecny kryzys potęgi USA oraz zmierzch dominacji ekonomicznej Stanów Zjednoczonych aktualizuje pytanie o trwałość i przyszłość tego systemu, w tym międzynarodowej roli dolara. A tymczasem słabnięcie jest już wyraźnie widoczne. Rola MFW oraz Banku Światowego jako dwóch głównych instytucji systemu, zajmujących się regulacjami finansowymi oraz kredytowaniem rządów i pomocą finansową dla krajów, maleje. Podczas azjatyckiego kryzysu finansowego pod koniec XX wieku zarówno Japonia, jak i Malezja były tak niezadowolone z działania MFW, że chciały utworzyć alternatywny bank azjatycki, co spotkało się z blokadą ze strony Stanów Zjednoczonych oraz negatywną reakcją samego MFW. Ostatecznie Azjaci poradzili sobie sami, marginalizując MFW835. Od tej pory MFW jest w zasadzie nieobecny w Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Inne państwa spoza Azji także były lub są niezadowolone z działań tej instytucji. Przykładami są: Węgry, Turcja, Brazylia, Argentyna, Ekwador, Boliwia. Coraz głośniej krytykowana jest linia ideologiczna MFW, narzucającego wraz z pomocą finansową normy polityczne, zwłaszcza krajom rozwijającym się. Sam Fundusz nie dysponuje również dużą ilością kapitału. Chiny i inne państwa Azji mają go znacznie więcej we własnej dyspozycji. MFW odżył nieco podczas kryzysu lat 2008– 2009, gdyż był pomocny, ale głównie dla Europy. W chwili obecnej Chiny pożyczają innym krajom więcej pieniędzy niż Bank Światowy. China Development Bank i China Export-Import Bank są najważniejszymi instytucjami w krajach rozwijających się. Runda rozmów Doha dotycząca reform Międzynarodowego Funduszu Walutowego została storpedowana przez Chiny, Indie oraz państwa ASEAN. Rozkład głosów w Międzynarodowym Funduszu Walutowym i Banku Światowym nie oddaje rzeczywistego układu sił, a Stany Zjednoczone wciąż dysponują efektywnym prawem veta. Brak stosownych reform, które zaspokoiłyby apetyty zarówno Chin, jak i Indii. Liberalizacja handlu w Azji dokonuje się poza WTO z Chinami odgrywającymi główną rolę oraz w tle z państwami ASEAN. Grupa siedmiu najbogatszych państw świata (G7) musiała zostać rozszerzona w dobie kryzysu lat 2008–2009 do liczby 20 (G20), by móc uporać się z problemami

ekonomicznymi świata. To świadczy o tym, że system Bretton Woods cierpi na pogłębiający się brak legitymacji836. Chiny poważnie rozważają wydawanie pieniędzy już nie na amerykańskie obligacje, lecz na projekty infrastrukturalne związane z Nowym Jedwabnym Szlakiem. A dług USA rośnie i Ameryka potrzebuje swoich wierzycieli. Jeśli ta sytuacja się pogłębi, Stany Zjednoczone nie będą mogły dłużej finansować swojego globalnego zaangażowania, tak jak wcześniej Wielka Brytania zaprzestała to czynić pomiędzy I a II wojną światową. Wówczas po okresie przejściowym, charakterystycznym dla lat 30. XX wieku (okres „bałkanizacji” systemu), przejęły tę rolę Stany Zjednoczone. Zanim to nastąpiło, po 1929 roku świat podążał od jednego kryzysu gospodarczego do następnego, podobnie jak obecnie, co zapoczątkował kryzys lat 2008–2009837. W 2008 roku nastąpił upadek systemu bankowego w USA, potem przyszedł głęboki kryzys dłużny w Europie, następnie pojawiły się napięcia walutowe, co w dłuższym terminie może doprowadzić do kontroli ruchu kapitału, protekcjonizmu, a nawet kryzysu dłużnego w Stanach Zjednoczonych, gdy wierzyciele nie będą chcieli kupować obligacji, jeśli przyszłość dolara nie będzie pewna. To doprowadziłoby do upadku dolara, gospodarki amerykańskiej oraz w efekcie zmierzchu USA jako mocarstwa. I wtedy w bólach narodziłby się nowy system finansowy świata. W 2011 ukazał się raport Banku Światowego, według którego w 2025 roku dolar przestanie być dominującą walutą. Zostanie zastąpiony systemem mieszanym: dolar, euro i juan lub specjalnych praw ciągnionych (SDR)838. Oficjalna rola SDR to stabilizacja kursów wymiany walut. Prawdziwa rola natomiast to umożliwienie członkom tego mechanizmu ukrywanie wewnętrznej inflacji. W efekcie mamy do czynienia z drenażem rezerw walutowych, który wynika z prawa Greshama: zły pieniądz wypiera z rynku dobry. W świecie wahających się kursów walut różnica pomiędzy dobrym a złym pieniądzem nie zawiera się w jego naturze (jak w przypadku złota i papieru), ale w inflacyjności, gdzie nieinflacyjne waluty to frank szwajcarski, a inflacyjne to dolar z Zimbabwe839. Pekin przeżył sztorm kryzysu finansowego lat 2008–2009 bodajże najlepiej spośród dużych gospodarek840. Wprowadzony został pokaźny pakiet stymulacyjny, a gospodarka dalej rosła o prawie 9% wzrostu PKB w 2009 roku, podczas gdy Stany Zjednoczone słabły w oczach w wyniku złego

zarządzania na Wall Street, nieadekwatnej polityki fiskalnej oraz dwóch długich wojen lądowych w Azji. To postawiło światowe przywództwo Ameryki w trudnej sytuacji. Zaczęto podnosić, iż Ameryka poszła w ślady innych imperiów z przeszłości i cierpi w wyniku imperialnego nadmiernego zaangażowania (imperial overstretch), które to zjawisko w przeszłości opisali szczegółowo w swoich pracach tacy autorzy jak Robert Gilpin i Paul Kennedy. Powyższy kryzys miał też wpływ na amerykańskie soft power, zgodnie z definicją tejże Josepha Nye’a, oraz na ekonomiczne i polityczne instytucje stworzone przez USA. Wtedy właśnie na Światowym Forum Ekonomicznym w 2009 roku premier Wen Jiabao zaatakował model amerykański. Następnie dwa miesiące później dyrektor Banku Ludowego Chin skrytykował rolę dolara oraz zaproponował używanie Specjalnych Praw Ciągnienia (SDR) zamiast dolara w transakcjach MFW. Amerykanie z kolei zaatakowali juana, mówiąc, że jest niedoszacowany o 25% lub więcej, co nieuczciwie premiuje chiński eksport. Izba Reprezentantów w Waszyngtonie uchwaliła ustawę umożliwiającą wnioskowanie przez firmy amerykańskie o nałożenie ceł w zamian za chińską politykę monetarną, uderzającą w konkurencyjność firm i produkcji z USA841. Chińczycy z kolei skrytykowali politykę luzowania ilościowego (QE) oraz stale podważali rolę dolara w globalnym systemie gospodarczym. Przed spotkaniem prezydentów Obama–Hu w styczniu 2011 roku Hu Jintao w wywiadzie dla „Washington Post” i „Wall Street Journal” stwierdził, że „obecny międzynarodowy system walutowy jest produktem przeszłości”. W tym czasie Chińczycy otrzymali wsparcie w tej sprawie nawet od Niemców i nie pozwolili sobie narzucić umowy z USA na wzór Plaza Accords, które podpisali w latach 80. XX wieku Japończycy. Nie byli bowiem klientem USA w sprawach bezpieczeństwa jak Japonia, co dawało i daje Chinom swobodę manewru842. Nawet kłopoty na giełdzie w Szanghaju843 latem 2015 roku nie zmieniły jak na razie stanowiska Pekinu oraz nie wpłynęły na dalszy wzrost potęgi Chin844. Wizyta Xi Jinpinga w USA we wrześniu 2015 roku nie poprawiła napiętych relacji845. Ostatecznie w 2015 roku MFW został zmuszony sytuacją do podjęcia decyzji o umieszczeniu chińskiego juana w koszyku walut, na których bazują SDR-y, ze skutkiem od października 2016 roku. Uczynił to po

uznaniu, że Chiny są „kluczowym eksporterem, dokonują stosownych reform, a juan jest walutą uwolnioną”. Przedstawiciel MFW oświadczył ponadto, że to uczyni SDR-y „bardziej legitymowanymi ze względu na złożoność współczesnego świata”. Jest to bezpośrednie potwierdzenie, że świat się zmienił w znaczący sposób od czasu skonstruowania systemu Bretton Woods, a MFW musi ewoluować, by pozostać istotnym podmiotem w gospodarce światowej. SDR to specjalna waluta hybrydowa, którą wymieniać mogą między sobą jedynie rządy narodowe i w nim pomoc otrzymują kraje, jak w przypadku np. Grecji. Zatem od października 2016 roku to juan będzie determinował wartość SDR-ów, ważąc w tym koszyku 10,92% razem z funtem, dolarem, euro i jenem846. Bezpośrednim skutkiem włączenia juana chińskiego będzie zwiększenie popytu na tę walutę oraz skłonność państw do traktowania juana jako waluty rezerwowej. Również inwestorzy prywatni będą zmuszeni uwzględnić w swoim portfolio juana, jednocześnie czyniąc go walutą wymienialną i umiędzynarodowioną, co pomoże też inwestycjom kapitałowym w samych Chinach i rozwojowi kraju847. O ile jeszcze w latach 90. XX wieku globalizacja była postrzegana przez USA jako sytuacja win-win, o tyle obecnie jest raczej widziana jak bumerang, który wraca, uderzając w USA848, a głównym beneficjentem są Chiny. Mackinderowski proces Going Concern poprzez mechanizmy globalnej wymiany handlowo-towarowej uczynił Chiny rywalem dla USA, dysponującym wielką nadwyżką handlową, pokaźnym pakietem obligacji amerykańskich, co daje określoną władzę nad siłą dolara. Kontrowersje na temat realnej wartości juana oraz ochrony w Chinach praw własności przemysłowej i intelektualnej pokazują niepokój Amerykanów. A wraz z transformacją gospodarki Chin, zadekretowaną przez Xi Jinpinga, rywalizacja nabierze tempa849. Wschodnia Azja, z wyjątkiem Japonii, staje się bipolarna, z Chinami jako głównym aktorem gospodarczym, a USA jako głównym graczem w zakresie bezpieczeństwa. Stany Zjednoczone leżą co prawda nad Pacyfikiem, lecz są oddalone od Azji Wschodniej i Zachodniego Pacyfiku o tysiące mil na wschód, choć związanie sojuszem z Japonią, bazami w Korei Południowej, Guamie, Singapurze, zobowiązane traktatem do obrony Tajwanu oraz, szukając sojuszu z Wietnamem, były gwarantem bezpieczeństwa od II wojny światowej, pełniąc fundamentalną rolę w architekturze bezpieczeństwa

w Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Tam też zlokalizowane są ich obecne i przyszłe podstawowe interesy gospodarcze i dlatego Amerykanie są zainteresowani obecnością oraz wolnością żeglugi i nawigacji na morzach przybrzeżnych Azji. O ile Stany Zjednoczone wciąż stacjonują w regionie Azji i Pacyfiku, to jednak ich wpływ polityczny i dyplomatyczny zmniejsza się. Skupienie uwagi po 11 września 2001 roku na Bliskim i Środkowym Wschodzie oraz rosnące znaczenie Chin w Azji i oddziaływanie chińskiej gospodarki na otoczenie dramatycznie zmieniły po 2001 roku układ sił w regionie w ciągu jednej dekady. W związku z powyższym każde państwo w regionie zmuszone było na nowo przemyśleć swoją politykę i stosunek do rosnących w siłę Chin oraz siły przyciągania chińskiej gospodarki. Nowe strategiczne rozdanie doprowadziło w każdym przypadku (włącznie z Tajwanem, ale za wyjątkiem Japonii) do zbliżenia wszystkich państw regionu do Chin. Dotyczyło to także Singapuru, Korei Południowej, Tajlandii, Filipin, a więc krajów związanych bliskimi sojuszami z USA. Znaczenie Chin rosło, a rola Stanów Zjednoczonych malała850. Dopiero po 2011 roku i ogłoszeniu pivotu na Pacyfik USA wróciły do gry851, a Chiny znalazły się w defensywie regionalnej. USA potwierdziły i odnowiły sojusz z Japonią i Koreą Południową, potem zręcznie stały się częścią procedowania i dyskusji na forum ASEAN, nie będąc przecież państwem regionu. Uczyniły to poprzez wzięcie de facto w obronę tych państw wobec polityki Chin na Morzu Południowochińskim. Ale przede wszystkim wynegocjowały i zawarły 5 października 2015 roku Trans-Pacific Partnership (TPP), wielostronną umowę wolnego handlu, skupiającą dwanaście państw Azji i Pacyfiku, ale bez udziału Chin852. Celem było przesunięcie punktu ciężkości wymiany handlowej z Azji Wschodniej i Chin na otwarty Pacyfik kontrolowany przez USA i ich Marynarkę Wojenną. To charakterystyczne zagranie dla dominującego mocarstwa morskiego. Chiny zmuszone będą zatem dokonywać ekspansji gospodarczej w kierunku lądu i Europy przez Azję Środkową, Lewant, Bliski Wschód, a także do Rosji. Formalnie zapraszane do TPP Chiny nie mają szans na bycie członkiem tego układu, gdyż ustalone zostały wyśrubowane wymagania mające je wykluczyć niemal automatycznie. Dotyczą one: zasad podaży pracy, własności intelektualnej i jej ochrony, standardów środowiskowych oraz przeszkód dla działalności przedsiębiorstw państwowych853. Procedowanie

układu TPP zajęło negocjatorom siedem lat, a negocjacje nie były łatwe. Ale pomimo sukcesu amerykańskiego, jakim niewątpliwie jest TPP, rosnący udział Chin w handlu azjatyckim i światowym czyni niesłychanie trudnym pomysł na stworzenie efektywnego gospodarczo TPP bez Chin854. W chwili obecnej z punktu widzenia geopolitycznego Chiny stały się w regionie dominującym mocarstwem lądowym, podczas gdy Stany Zjednoczone są dominującym mocarstwem morskim, na kształt układu Sparty i Aten w starożytnej Grecji przed wybuchem wojny peloponeskiej855. O ile siła morska Ameryki powstrzymuje poszerzanie się wpływów chińskich w regionie, jest jednocześnie także sygnałem słabości USA, jako że siła lądowa w tym przypadku wyraża się w Azji także w sile politycznej i gospodarczej Chin w regionie, a amerykańska tylko w potędze marynarki wojennej. Sam system Bretton Woods nie przeżyłby ewentualnego upadku Stanów Zjednoczonych. A Chiny niedawno rozpoczęły w domenie ekonomicznej prowadzenie dwutorowej polityki. Starają się optować i wpływać na zmiany oraz reformy w instytucjach systemu Bretton Woods, jednocześnie realizując budowę systemu alternatywnego, poprzez stworzenie zupełnie nowych instytucji, bez udziału USA – Asian Infrustructure Investment Bank (AIIB)856w 2015 roku, New Development Bank857 w 2014 roku w ramach BRICS858. WTO i jej rola jest także stopniowo marginalizowana przez umowy dwustronne i wielostronne, zawierane po impasie rundy rozmów Doha. Ewentualny upadek roli dolara w przyszłości w systemie międzynarodowym mógłby doprowadzić do rozpadu zglobalizowanej gospodarki i podziału świata na regiony walutowe i powiązane z nimi systemy bezpieczeństwa. Azja i Afryka najpewniej znalazłyby się w orbicie Chin, podczas gdy Europa i Bliski Wschód w orbicie Stanów Zjednoczonych. Choć trzeba dodać, iż powstawanie Nowego Jedwabnego Szlaku może przekonać zarówno Europę, jak i Bliski Wschód do zorientowania się na nowe centrum gospodarcze świata, jakim wówczas staną się Chiny859. Mimo wszystko według T. Christensena istnieją wciąż co najmniej dwa argumenty, przemawiające za tym, że Chiny mogą jednak rozwijać się pokojowo: powody do napięć i wojny w Azji i na Pacyfiku są mniej widoczne niż te występujące na zachodniej półkuli w XIX i XX wieku. Ponadto, według tego autora, obecny system międzynarodowy jest trwalszy

i sprawniej działający niż poprzedni brytyjski. Jest też korzystny nie tylko dla USA jako jego architekta oraz dla najważniejszych mocarstw, lecz także dla wielu innych państw, które mają otwarte gospodarki i czerpią korzyści z globalnej gospodarki opartej na zasadach uczestnictwa w rynku światowym. A żaden kraj nie skorzystał z tego systemu bardziej niż Chiny, zwłaszcza po przystąpieniu w 2001 roku do WTO. Jak twierdzi dalej T. Christensen, stabilizacja władzy w Chinach zależy od dalszego rozwoju kraju, więc Chiny nie powinny poszukiwać konfliktu. Ponadto jest wyraźnej kolonizacji i istnienia międzynarodowego łańcucha podziału pracy w systemie międzynarodowym (inaczej niż przed I wojną światową, gdzie globalizacja dotyczyła obrotu kapitału i zmiany miejsc produkowania, ale bez sieciowości produkcji). Ten inny podział części pracy może wpłynąć na zmniejszenie możliwości polityk państwowych np. celem ochrony protekcyjnej przed konkurencją, jak stało się to po I wojnie światowej. W związku ze wszystkimi powyżej opisanymi zjawiskami oraz zmianami niezmiernie interesująca jest debata w samych Chinach na temat perspektyw stojących przed Państwem Środka oraz prognoz dotyczących rywalizacji z USA. Przywoływany przez B. Góralczyka Dai Binguo przedstawił bardziej skromne i umiarkowane prognozy wzrostu dla Chin i przypominał, że wciąż jeszcze wiele wyzwań stoi przed Państwem Środka. Do roku 2009 roku Chiny używały mechanizmów multilateralnych po to, by wypychać USA z wpływów w krajach ASEAN, ale wraz ze słabnięciem Stanów Zjednoczonych i kryzysem gospodarczym w tym kraju zmieniły postępowanie. Kulminacją był rok 2010, gdy pokazały swoje prawdziwe intencje dominacyjne860 i chęć zupełnego wypchnięcia Amerykanów oraz ich gwarancji bezpieczeństwa z Azji Południowo-Wschodniej. Wiele wskazuje na to, że się jednak na razie w tej sprawie przeliczyli, a państwa ASEAN z ulgą przywitały nową politykę amerykańską, zapoczątkowaną ogłoszonym pivotem w kierunku Azji i Pacyfiku w 2011 roku861. Mało znany na świecie, za to uważnie słuchany przez władze w Pekinie prof. Hu Angang, ekonomista i strateg, powołując się na cykle Kondratiewa862, dowodzi, że Chiny utrzymają się na ścieżce wzrostu i w fazie nabierania sił gdzieś do roku 2020, a potem, jeśli będą trzeźwe i rozsądne i jeśli postawią na nowe technologie, w tym rozwój alternatywnych źródeł

energii i zieloną produkcję, to wiek dojrzałości kraju może trwać nawet przez parę dekad863. Z kolei Pan Wei z Uniwersytetu Pekińskiego uważa, że Chinom potrzebna jest nie demokracja, do której ze względów kulturowych nie są gotowe, ale raczej sprawne państwo prawne na modłę i wzór Singapuru. Zwolennicy powrotu do chińskiej mocarstwowości – według Liu Mingfu, autora Chińskiego marzenia z 2010 roku – proponują, by Chiny zajęły już teraz wiodącą pozycję w świecie epoki poamerykańskiej. Książka okazała się bestsellerem w Chinach. Liu Mingfu przepowiada nie hegemonię chińską, lecz „szlachetne przywództwo” (wangdao). Tak samo myślą: Wang Xiaodong, Liu Yang, Song Xiaojun, Song Qiang, Huang Jisu – autorzy bestsellera Chiny nie są zadowolone z 2009 roku864, gdzie główna teza brzmi: „dominacja Zachodu dobiegła końca”. Jak pisał Liu Yang w roku 2009: „Chiny nie mają wzorca. Zachód to nie cesarz. Ameryka nie jest wszechmocna”865. Z kolei Ju Hailong w Chińskiej strategii morskiej z 2010 roku postuluje zbudowanie chińskiej potęgi na morzach866. Kolejny intelektualista, Xia Chuntao, autor książki Chińska esencja narodowa a ścieżka rozwoju z roku 2010, zaleca sięganie do chińskiej tradycji kultury i cywilizacji, reprezentując nurt tradycjonalistyczny w opozycji do nacjonalistycznego Liu Mingfu, autora Chińskiego marzenia.867 Mamy zatem do czynienia z całą gamą poglądów. Podobnie zresztą do całego wyboru poglądów na temat Chin na Zachodzie. Robert Lawrance Kuhn, Martin Jacques, John Naisbitt wychwalają Chiny i ich rozwój, wróżąc krajowi status supermocarstwa. Will Hutton, Stefan Halper, Mark Leonard doceniają osiągnięcia Chin, ale obawiają się dalszego wzrostu oraz konsekwencji tego dla systemu światowego. Natomiast Willy Wo-Lap Lam oraz Minxin Pei wieszczą rychłe załamanie wzrostu Chin868. To wszystko pokazuje, z jak trudną i pełną sprzeczności systemowych sytuacją mamy do czynienia869. Jak twierdzi Zbigniew Brzeziński, pokojowa budowa nowego ładu, zaspokajająca ambicje Chin i uwzględniająca potęgę i osiągnięcia Stanów Zjednoczonych, będzie trudniejsza niż kiedykolwiek po pokoju westfalskim z 1648 roku870. Po zimnej wojnie nic takiego nie nastąpiło, tak kompletne było zwycięstwo USA i Zachodu nad Związkiem

Sowieckim i proponowanym przez to mocarstwo modelem gospodarczym i rozwojowym871. 701 Dane za B. Góralczyk, Przebudzenie Smoka. Powrót Chin na scenę globalną, Warszawa 2012. 702 W. Jacques, When China Rules The World, London 2012, s. 230. 703 Zob. J. Fenby, Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi, tłum. J. Wąsiński, J. Wołk-Łaniewski, Kraków 2009. 704 Na temat historii Chin zob. w szczególności K. Seitz, Chiny – powrót olbrzyma, tłum. T. Mazur, Warszawa 2008. 705 Na temat PKB (produkt krajowy brutto, ang. GDP) i jego relacji według parytetu siły nabywczej (ang. PPP) do nominalnego, realnego i potencjalnego oraz co to jest PNB (produkt narodowy brutto, ang. GNP) zob. PKB – produkt krajowy brutto, http://www.macroeconomics.pl/pkb/ (dostęp 10.02.2016); T. Baliszewski, Chiny – największa gospodarka świata. Wyprzedziły USA, http://natemat.pl/119689,chiny-najwieksza-gospodarka-swiata-wyprzedzily-usa (dostęp 10.02.2016). 706 China surpasses US as world’s largest economy based on key measure, 8.10.2014, https://www.rt.com/business/194264-china-surpass-us-gdp/(dostęp 10.02.2016); E. Holodny, China’s GDP is expected to surpass the US’ in 11 years, „Business Insider”, 24.01.2015, http://www.businessinsider.com/chinas-gdpis-expected-to-surpass-the-us-in-11-years-2015-6 (dostęp 10.02.2016); China Economic Update – June 2015, http://www.worldbank.org/en/country/china/publication/china-economic-update-july-2015/ (dostęp 10.02.2016); Umair Tariq, China Surpasses America as World’s Largest Economy, „Value Walk”, 27.05.2015, http://www.valuewalk.com/2015/05/china-world-largest-economy/ (dostęp 10.02.2016). 707 Walter Jacques, When China Rules The World, s. 231. 708 Ibidem, s. 231. 709 Ibidem, s. 232. 710 Więcej na ten temat zob. całość: P. Kennedy, Mocarstwa świata. Narodziny– Rozkwit– Upadek. Przemiany gospodarcze i konflikty zbrojne w latach 1500–2000, tłum. M. Kluźniak, Warszawa 1995. 711 M. Jacques, When China Rules The World, s. 8–9. 712 Przykład Imperium Rzymskiego, Bizancjum, Wielkiej Brytanii oraz, co znamienne, cesarskich Chin pod koniec XVIII wieku. 713 Definicję soft power ukuł Joseph Nye. Zob. idem, Soft Power, „Foreign Policy”, Autumn 1990, no. 80, Twentieth Anniversary, s. 153–171. 714 Termin wyjątkowo trafnie oddający istotę rzeczy przy użyciu wyrafinowanych słów. 715 Istnieją różne dane dotyczące średniego rocznego wzrostu gospodarki Chin; wszystkie oscylują wokół ok. 10% średniego wzrostu po 1978 roku. 716 M. Jacques, When China Rules the World… 717 Zheng Ping, China’s Geography, China Intercontinental Press, 2011. 718 Więcej zob. H. Kissinger, O Chinach, Wołowiec 2014. 719 China looks to the future with major highway plans, October 2011, http://www.worldhighways.com/sections/world-reports/features/china-looks-to-the-future-with-major-highway-plans/ (dostęp 20.02.2016); Total length of public roads in China from 2004 to 2014 (in million kilometers), The Statistic Portal, http://www.statista.com/statistics/276051/total-length-of-public-roads-in-china/ (dostęp 20.02.2016); Important High-Speed Railway Lines in China, China Highlights, http://www.chinahighlights.com/travelguide/ transportation/china-high-speed-rail.htm (dostęp 20.02.2016); G. Ollivie et al., Chinese high-speed: an evaluation of traffic, „IRJ”, 18.01.2015, http://www.railjournal.com/index.php/high-speed/chinese-highspeed-an-evaluation-oftraffic.html (dostęp 20.02.2016). 720 G. Collins, M.C. Grubb, A Comprehensive Survey of China’s Dynamic Shipbuilding Industry, „China Maritime Studies, 1, 2008, https://www.usnwc.edu/Research---Gaming/China-Maritime-StudiesInstitute/Publications/documents/CMS1_Collins-Grubb.aspx (dostęp 20.02.2016); http://www.shippingdata. cn/index_en.html; http://fortune.com/2015/02/02/biggest-container-shipping/; About the Industry, http://www.worldshipping.org/about-the-industry/global-trade/trade-statistics (dostęp 20.02.2016). 721 China in Diagrams, China International Press, Beijing 2007. 722 H.M. Paulson Jr., Dealing with China, London 2015, s. XIII–XIV. 723 Li Jinghzi, Pu Ping, Reconstructing China, The Peaceful Development, Economic Growth, and International Role of an Emerging Superpower, Beijing 2014. 724 E.F. Vogel, Deng Xiaoping and the Transformation of China, Cambridge 2011. 725 Tzw. gradualizm w myśl chińskiego powiedzenia „iść przez rzekę na drugi brzeg, czując kamienie pod stopami”, sformułowanego przez premiera Zhao Ziyanga, zob. B. Góralczyk, Przebudzenie Smoka..., s. 16. 726 M. Jaques, When China Rules the World… 727 G. Orr, What might happen in China in 2016, http://www.mckinsey.com/business-functions/strategy-and-

corporate-finance/our-insights/what-might-happen-in-china-in-2016 (dostęp 25.03.2016). 728 ASEAN – Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej, zrzeszające 10 państw regionu, więcej zob. ASEAN Member States, http://www.asean.org/asean/asean-member-states (dostęp 20.02.2016); więcej na temat korzyści i wpływu Chin na ASEAN zob. W. Jacques, When China Rules The World, s. 235. 729 Zob. liczne artykuły i raporty na ten temat na profilu poświęconym w całości Chinom: https://www. chinafile.com/. 730 Chi Fulin, The Road to China’s Prosperity in the Next Three Decades, Beijing 2010. 731 Według niektórych źródeł, w sierpniu 2008 roku, tuż przed wielkim krachem finansowym w USA, Chińczycy naciskali na rząd amerykański, by chronił fundusze AIG, Fannie Mae, Freddie Mac, a Amerykanie się w tym czasie bali, że brak skutecznego ratunku dla tych instytucji spowoduje sprzedaż nie przez Chiny ogromnych zgromadzonych rezerw dolarowych z dewastującym skutkiem dla wartości dolara w obrocie globalnym, co dodatkowo zaszkodziłoby gospodarce amerykańskiej wchodzącej w kryzys – zob. Stephen Roach, The US and China Co-Dependency Is Unhealthy, Forbes, 9.04.2014, http://www.forbes.com/sites/ckgsb/2014/04/09/the-us-and-chinas-codependency-isunhealthy-stephenroach/#3cea457635a09 (dostęp 25.03.2016). 732 B. Góralczyk, Przebudzenie smoka, s. 9. 733 M. Jacques, When China Rules The World, s. 13. 734 Na temat tego, jak zmieniały się Chiny w XX wieku, zob. w szczególności: Krzysztof Gawlikowski, Co to są dzisiejsze Chiny, Studio Opinii, lipiec 2007, http://studioopinii.pl/krzysztof-gawlikowski-co-to-sa-dzisiejsze-chiny/ (dostęp 25.03.2016). 735 M. Leonard, Zrozumieć Chiny, Warszawa 2009. 736 G. Arrighi, Adam Smith in Beijing: Lineages of the Twenty-First Century, London, 2007, s. 69. 737 Na temat historycznego rozwoju Chin zob. w szczególności: Angus Maddison, Chinese Economic Performance in the Long Run, Development Centre Studies, 1998, http://piketty.pse.ens.fr/files/Maddison98.pdf (dostęp 25.03.2016); więcej na ten temat także zob. M. Jacques, When China Rules The World… 738 Niektórzy badacze są zdania, że wskaźnik dochodu per capita jest ważniejszy niż PKB, gdyż decyduje, czy państwo ma rezerwy, które może przesunąć z dochodów obywateli i ich elementarnych potrzeb i wydatków na inne wydatki niezbędne do przetrwania państwa, np. wydatki wojenne lub do wielkich zadań budowy infrastruktury, jak Nowy Szlak Jedwabny. 739 T.J. Christensen, Shaping the Choices of a Rising Power, The China Challenge, New York 2015, s. 14. 740 Ibidem, s. 20. 74141 Więcej na ten temat zob. M. Jacques, When China Rules the World… 742 A. Brunet, J.-P. Guichard, Chiny światowym hegemonem, imperializm ekonomiczny Państwa Środka, Warszawa 2011. 743 Analogicznie do wciąż aktualnej amerykańskiej doktryny Monroe’a i wyłącznej strefy wpływów USA na zachodniej półkuli oraz kontroli Morza Karaibskiego i Zatoki Meksykańskiej przez Stany Zjednoczone. 744 Riukiu, podobnie jak Luzon oraz Malakka i inne cieśniny indonezyjskie, są wąskimi wyjściami handlu chińskiego na oceaniczne szlaki handlowe, z którymi, jak krwiobiegiem, złączona jest nastawiona na eksport gospodarka chińska. 745 B. Góralczyk, Pozycja Chin w Afryce. Czerwona książeczka czekowa, Portal Spraw Zagranicznych, 2 listopada 2009, http://www.psz.pl/124-polityka/bogdan-goralczyk-pozycja-chin-w-afryce-czerwonaksiazeczkaczekowa (dostęp 25.03.2016). 746 Juan Pablo Cardenal, Heriberto Araujo, Podbój świata po chińsku, tłum. E. Morycińska-Dzius, Katowice 2011. 747 B. Góralczyk, Dyplomacja pieniądza, „Obserwator Finansowy”, 1.06.2015, http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/dyplomacja-pieniadza/ (dostęp 20.02.2016). 748 M. Pillsbury, The Hundred-Year Marathon. China’s Secret Strategy to Replace America as the Global Superpower, New York 2015. 749 Significance, http://hknd-group.com/portal.php?mod=list&catid=35 (dostęp 20.02.2016). 750 Więcej zob. D. Shambaugh, China Goes Global, the Partial Power, Oxford 2013. 751 L.M. Wortzel, The Dragon Extends Its Reach, Chinese Military Goes Global, Washington 2013. 752 Tak uważają np. analitycy ośrodka analitycznego Stratfor, aczkolwiek w ostatnich latach coraz więcej obserwatorów docenia możliwość autonomizacji rozwoju Chin, coraz mniej zależnych od USA. 753 Szczegółowo na ten temat zob. M. Kaczmarski, Nowy Jedwabny Szlak: uniwersalne narzędzie chińskiej polityki, Ośrodek Studiów Wschodnich, Warszawa, 10 lutego 2015, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarzosw/ 2015-02-10/nowy-jedwabny-szlak-uniwersalne-narzedzie-chinskiej-polityki (dostęp 25.03.2016). 754 M.D. Swaine, A.J. Tellis, Interpreting China’s Grand Strategy, Past, Present and Future, RAND Corporation, 2000. 755 Ograniczenie takie spowodowałoby też ferment w Światowej Organizacji Handlu, strzegącej zasad globalizacji według obecnego modelu; niezadowolona będzie także Europa mająca większą wymianę handlową z Chinami niż USA, a w szczególności powody do niepokoju będzie miał wysokotechnologiczny przemysł niemiecki, którego produkty są nabywane z nadwyżki chińskiej w handlu z USA i obsługują produkcję chińską na rynek

amerykański. Rodzi to potencjalną sprzeczność interesów pomiędzy Europą a USA w strategii powstrzymywania Chin. 756 Zob. analizy ośrodka analitycznego Stratfor dostępne na www.stratfor.com. 757 Zob. w szczególności: G. Lemos, The End of the Chinese Dream. Why Chinese People Fear the Future, New Haven 2012. 758 Paulson wierzy w możliwość współpracy USA–Chiny i uważa, że relacje te nie są skazane na strategiczną rywalizację i konflikt; jest zwolennikiem engagement, wierzy, że ludzie potrafią zmieniać historię i dokonują wyborów zmieniających bieg historii – H. Paulson, Dealing with China… 759 H. Paulson, Dealing with China, s. XV–XVI. 760 R. Kuźniar, Kryzys a pozycja międzynarodowa Zachodu, Warszawa 2011, s. 153 i nast. 761 China to End One Child Policy and Allow Two, BBC, 29.10.2015, http://www.bbc.com/news/worldasia34665539 (dostęp 25.03.2016). 762 Wiele uwagi tym wyzwaniom poświęcił na pierwszej konferencji prasowej 17 marca 2013 roku nowy premier Li Keqiang. Na sesji OZPL mocno wyeksponowano problem walki z korupcją (fan fubai), a premier Li zapowiedział ograniczenie osób zatrudnionych w resortach, zmniejszenie liczby służbowych willi i apartamentów, podobnie jak bankietów, wyjazdów służbowych, przyznawanych urzędnikom samochodów i sprzętu (np. telefonów, tabletów itp.). Zaapelował też, aby przenosić nowe zwyczaje na niższe szczeble administracji. Pytanie jednak, czy uda się to osiągnąć w chińskiej kulturze, przesiąkniętej atmosferą wzajemnych relacji (guanxi) oraz tradycją „wymiany kopert” i podarków. Problem jest zresztą znacznie szerszy. W Chinach doszło do bezprecedensowego uwłaszczenia nomenklatury spod znaku KPCh. Państwo na ścieżce szybkiego wzrostu niebywale się rozwarstwiło. Według niezależnych ocen współczynnik Gini przekracza już tam poziom 0,5 i jest wyższy niż w USA – kolebce światowego kapitalizmu. Tymczasem poziom 0,4 uznaje się za granicę, po przekroczeniu której może dojść do społecznych wybuchów, zresztą coraz częściej obecnych w pejzażu politycznym Chin – za B. Góralczyk, Przebudzenie Smoka…, oraz: Wenguang Huang, Pin Ho, Uderzenie w czerń. Morderstwo, pieniądze i walka o władzę w Chinach, tłum. Dominika Cieśla-Szymańska, Wołowiec 2015. 763 D. Tweed, Inside China’s Plan for a Military That Can Counter U.S. Muscle, „Bloomberg”, 3.03.2016, http://www.bloomberg.com/news/articles/2016-03-03/inside-china-s-plan-for-a-military-that-can-counter-u-s-muscle (dostęp 25.03.2016). 764 M. Martina, Greg Torode, Chinese marines’ desert operations point to long-range ambitions, „Reuters”, 14.01.2016, http://www.reuters.com/article/us-china-military-marines-idUSKCN0US2QM20160114 (dostęp 25.03.2016). 765 Liu Zhen, Minnie Chan, Xi earmarks his top brass overhaul of PLA, South China Morning Post (Hong Kong), 3.12.2015, http://www.scmp.com/news/china/diplomacy-defence/article/1896662/allpresidents-men-xi-jinpingearmarks-top-brass (dostęp 25.03.2016). 766 P. Mattis, China’s Military Intelligence System is Changing, „War on the Rocks”, 29 grudnia 2015, http://warontherocks.com/2015/12/chinas-military-intelligence-system-is-changing/ (dostęp 25.03.2016). 767 B.A. Elleman, Modern Chinese Warfare, 1795–1989, Abinngdon 2001; F.-S. Gady, China Tests New Hypersonic Weapon, „The Diplomat”, 26.11.2015, http://thediplomat.com/2015/11/china-tests-new-hypersonicweapon/ (dostęp 20.02.2016). 768 D. Axe, China Assembles Its Stealth Jet Fleet, „The Daily Beast”, 4 stycznia 2016, http://www.thedailybeast.com/articles/2016/01/04/china-assembles-its-stealth-jet-fleet.html (dostęp 26.03.2016). 769 Zhang Tao, Deputy Army Commander: China shuld develop trump forces, „China Military Online”, 15.01.2016, http://english.chinamil.com.cn/news-channels/pla-daily-commentary/2016-01/15/content_6858982.htm (dostęp 25.03.2016). 770 Ankit Panda, China’s Military Just Got a Big Structural Shake Up, „The Diplomat”, 26.12.2015, http://thediplomat.com/2015/11/chinas-military-just-got-a-big-structural-shakeup/ (dostęp 20.02.2016). 771 Winning wars top responsibility amid increasing challanges: PLA Daily, „Xinhua”, 13.01.2016, http://english.chinamil.com.cn/news-channels/china-military-news/2016-01/13/content_6855579.htm (dostęp 25.03.2016). Więcej na temat stanu sił zbrojnych Chin i strategii wojskowych zob. A.H. Cordesman, Chinese Strategy and Military Power in 2014, Chinese, Japanese, Korean, Taiwanse and US Perspectives, CSIS, November 2014; M. Kaczmarski, Chiny przyjmują nowe prawo o bezpieczeństwie, Ośrodek Studiów Wschodnich, 15.07.2015, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2015-07-15/chiny-przyjmuja-nowe-prawo-o-bezpieczenstwie-narodowym (dostęp 20.02.2016); idem, Chiny publikują białą księgę nt. strategii wojskowej, Ośrodek Studiów Wschodnich, 10.06.2015, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2015-06-10/chiny-publikuja-biala-ksiege-nt-strategiiwojskowej (dostęp 20.02.2016). 772 R. Wye, Xi Makes His Mark with New Five Year Plan, Chatham House, 3.11.2015, https://www.chathamhouse.org/expert/comment/xi-makes-his-mark-new-five-year-plan (dostęp 20.02.2016). 773 Ma Tianjie, China’s Move to Centralize Environmental Oversight, „The Diplomat”, 25.11.2015, http://thediplomat.com/2015/11/chinas-move-to-centralize-environmental-oversight/ (dostęp 20.02.2016). 774 E. Cieślik, Chiny: nowy plan, stare założenia, „Obserwator Finansowy”, 27.11.2015, http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/chiny-nowy-plan-stare-zalozenia/ (dostęp 20.02.2016).

775 Ibidem. 776 Ibidem. 777 Ibidem. 778 Xi Jinping, Innowacyjne Chiny… 779 S.S. Roach, Łatwiej zmienić chiński przemysł niż duszę Chińczyka, „Obserwator Finansowy”, 1.12.2015, http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/latwiej-zmienic-chinski-przemysl-niz-duszechinczyka/? skad= newsletter20151201 (dostęp 20.02.2016). 780 Ibidem. 781 Liu Junru, The Chinese Path and the Chinese Dream, Beijing 2014. 782 S.S. Roach, Łatwiej zmienić chiński przemysł… 783 Ibidem. 784 Zob. Deng Xiaoping, Chińska droga do socjalizmu, tłum. Z. Góralczyk et al., Warszawa 1988. 785 Zob. Z. Brzeziński, Bezład, polityka światowa na progu XXI wieku, Warszawa 1993. 786 B. Góralczyk, Rosnąca rola Chin na arenie międzynarodowej, w: Chiny supermocarstwem w XXI wieku? Rozważania na temat polityki i gospodarki Państwa Środka, red. J. Marszałek-Kawa, Toruń 2010. 787 Na ten temat obszernie zob. T. Dmochowski, Radziecko-chińskie stosunki po śmierci Mao Zedonga, Gdańsk 2009. 788 Zob. Deng Xiaoping, Chińska droga do socjalizmu… 789 B. Góralczyk, Rosnąca rola Chin… 790 Chiny w XXI wieku perspektywy rozwoju, red. W. Dziak, K. Gawlikowski, M. Ławcz, Warszawa 2012. 791 B. Góralczyk, Chiński feniks, paradoksy rosnącego mocarstwa, sprawy polityczne, Warszawa 2010. 792 G. Bates, Rising Star, China’s New Strategy Diplomacy, Washington 2007. 793 B. Góralczyk, Rosnąca rola Chin… 794 Xi Jinping, Innowacyjne Chiny, Warszawa 2015. 795 B. Góralczyk, Nowa strategia militarna Chin. Państwo Środka marzy i rusza na morza, http://wiadomosci.wp.pl/kat,139082,title,Nowa-strategia-militarna-Chin-Panstwo-Srodka-marzy-i-rusza-namorza,wid,17618959,wiadomosc.html (dostęp 20.02.2016). 796 B. Góralczyk, Nowa strategia Chin: kłopot dla USA – czy całego świata?, http://wiadomosci.wp.pl/kat,139082,title, Nowa-strategia-Chin-klopot-dla-USA-czy-calego-swiata,wid,17445359,wiadomosc.html. 797 O polityce zagranicznej Chin w perspektywie historycznej zob. A. Halimarski, Trzy kręgi polityki zagranicznej Chin, Warszawa 1982. 798 Xi Jinping, Innowacyjne Chiny, Warszawa 2015. 799 B. Góralczyk, Przebudzenie Smoka… 800 Idem, AIIB: Początek nowego ładu finansowego na świecie, „Obserwator Finansowy”, 11.07.2015, http://www.obserwa torfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/aiib-poczatek-nowego-ladu-finansowego-na-swiecie/ (dostęp 20.02.2016). 801 Patrz http://wiadomosci.wp.pl/kat,139082,title,Szczyt-Rosji-Chin-i-spolki-Proba-stworzenia-NowegoJedwabnegoLadu-Swiatowego,wid,17703242,wiadomosc.ht. 802 K. Kozłowski, Państwo Środka a Nowy Jedwabny Szlak. Poradziecka Azja Centralna i Xinjang w polityce CHRL, Toruń 2011. 803 Zob. w szczególności S.W. Mosher, Hegemon, Droga Chin do dominacji, Warszawa 2007. 804 B. Góralczyk, Przebudzenie Smoka… 805 J.C. Kamiński, „Chińskie marzenie” prezydenta Xi Jinpinga, 29.09.2015, http://www.geopolityka.org/ recenzje/jacek-c -kaminski-chinskie-marzenie-prezydenta-xi-jinpinga (dostęp 20.02.2016). 806 O debacie w Chinach na ten temat więcej zob. J. Rowiński, Dylematy i wyzwania polityki Chin w końcu pierwszej dekady XXI wieku (Reperkusje światowego kryzysu finansowo-gospodarczego), w: Kryzys 2008 a pozycja międzynarodowa Zachodu, red. R. Kuźniar, Warszawa 2011, s. 149–171. 807 Histoire et dialectique de la violence, Paris 1973; History and the Dialectic of Violence: Analysis of Sartre’s Critique de la raison dialectique, Oxford 1979; République impériale. Les États-Unis dans le monde (1945–1972), Paris 1973; The Imperial Republic: The United States and the World 1945, 1973, Little Brown & Company 1974. 808 G. Dyer, The Contest of the Century. The New Era of Competition with China, New York 2014. 809 Chiny w 1820 roku stanowiły 32,4% światowego PKB, w 1949 roku – 4,5%, w 2009 roku – 10%, a w 2020 roku stanowić będą 21,5% według A. Maddison, Chinese Economics Performance in the Long Run, OECD Paris 1998. A. Maddison, Chinese Economic Performance in the Long Run, Development Centre Studies, 1998, http://piketty.pse.ens.fr/files/Maddison98.pdf (dostęp 25.03.2016). 810 T.J. Christensen, Shaping the Choices of a Rising Power, The China Challenge, New York 2015. 811 B. Weinrod, Transatlantic Perspectives on China, 7.11.2006,

http://www.thepotomacfoundation.org/transatlantic -perspectives-on-china/ (dostęp 20.02.2016). 812 B. Góralczyk, Zimna wojna na Pacyfiku? Groźba „wojen zastępczych” między USA i Chinami, http://wiadomosci.wp.pl/kat,139082,title,Zimna-wojna-na-Pacyfiku-Grozba-wojen-zastepczych-miedzy-USA-iChinami,wid,17641133, wiadomosc.html (dostęp 20.02.2016). 813 T.J. Christensen, Shaping the Choices of a Rising Power, s. 38–39. 814 Z. Brzeziński, Bezład, polityka światowa… 815 D. Shambaugh, Tangled Titans. The United States and China, Plymouth 2013. 816 B. Góralczyk, Skąd się wzięły chińskie rezerwy walutowe, „Obserwator Finansowy”, 1.06.2015, http://www.obserwa torfinansowy.pl/forma/rotator/skad-sie-wziely-chinskie-rezerwy-walutowe/ (dostęp 20.02.2016). 817 S. Rabinovitch, China Calls On US To Protect Investors, „Financial Times”, 20.07.2011. 818 T. Paszewski, USA i UE wobec nowych wyzwań globalnych, Instytut Studiów Politycznych PAN, Warszawa 2013. 819 Więcej zob. Z. Brzeziński, Bezład, polityka światowa… 820 T. Dmochowski, Radziecko-chińskie stosunki po śmierci Mao Zedonga, Gdańsk 2009. 821 W. Jacques, When China Rules The World, s. 460. 822 J. Rowiński, Z zagadnień polityki zagranicznej Chin (2 t.), Warszawa 1989. 823 Wielkie przemiany w Chinach. Próba bilansu reform Deng Xiapinga, red. K. Gawlikowski, M. Ławacz, Warszawa 2012. 824 S.I. Levine, Sin–American Relations: Practicing Damage Control, w: China and The World: Chinese Foreign Policy Faces The New Millennium, ed. S. Kim, Oxford 1998, s. 94–95. 825 F. Fukuyama, The End of History, „National Interest”, lata 1989, http://kropfpolisci.com/exceptionalism.fukuyama.pdf (dostęp 25.03.2016). 826 B. Góralczyk, Pekińska wiosna 1989, początki ruchu demokratycznego w Chinach, Warszawa 1999. 827 H.G. Paulson Jr., Dealing with China, s. 55. 828 W. Jacques, When China Rules The World, s. 464. 829 Chiny są bodajże jedynym krajem na świecie, który z relatywnie bogatego kraju na początku XIX wieku upadł do poziomu pariasa w wieku XX. PKB per capita był w Chinach większy w 1820 roku niż w 1950 i jest to zupełny ewenement światowy obrazujący skalę skutków, jakie niesie kolonizacja i podporządkowanie kraju interesom obcych mocarstw. 830 Yang Razali Kassim, PacNet #79 – China and rebalancing the world order: a view from Southeast Asia, 20.11.2015, http://csis.org/publication/pacnet-79-china-and-rebalancing-world-order-view-south-east-asia (dostęp 20.02.2016). 831 Z. Brzeziński, Bezład, polityka światowa, s. 33 i nast. 832 W. Jacques, When China Rules The World, s. 477. 833 Zob. Z. Brzeziński, Bezład, polityka światowa, s. 34 i nast. 834 W. Jacques, When China Rules The World, s. 485. 835 J. Canrong, Odpowiedzialność wielkiego mocarstwa. Chińska perspektywa, Toruń 2012. 836 Zob. obszernie: T.J. Christensen, Shaping the Choices of a Rising Power. 837 M. Ezrati, Banking on Dollar, „The National Interest”, March/April 2015. 838 Moving Beyond the US-China Narrative, 24.09.2015, https://www.chathamhouse.org/expert/comment/movingbeyond-us-china-narrative (dostęp 20.02.2015). 839 C.E. Dorobat, Specjalne Prawo Ciągnienia, „Obserwator Finansowy”, 2.12. 2015. 840 T.J. Christensen, Shaping the Choices of a Rising Power, s. 2–4. 841 Ibidem, s. 4 i nast. 842 Więcej zob. S. Hongbing, Wojna o pieniądz. Prawdziwe źródła kryzysów finansowych, Kobierzyce 2010, zob. http://www.rodaknet.com/Ksiazka_Wojna_o_pieniadz._Prawdziwe_zrodla_kryzysow_finansowych__Song_Hongbing.pdf (dostęp 20.02.2016). 843 B. Góralczyk, Krach na giełdzie wyhamuje chińską ekspansję, „Obserwator Finansowy”, 24.08.2015, http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/krach-na-gieldzie-wyhamuje-chinska-ekspansje/ (dostęp 20.02.2015). 844 F.G. Barbuto, Chińska korekta: perspektywy finansowe Państwa Środka, 5.09.2015, http://www.geopolityka.org/analizy/federico-g-barbuto-chinska-korekta-perspektywy-finansowe-panstwa-srodka (dostęp 20.02.2015). 845 B. Góralczyk, Po wizycie prezydenta Chin Xi Jinpinga w USA: bardziej rywale niż partnerzy, http://wiadomosci.wp.pl/kat,139082,title,Po-wizycie-prezydenta-Chin-Xi-Jinpinga-w-USA-bardziej-rywale-nizpartnerzy,wid,17874958, wiadomosc.html (dostęp 20.02.2015). 846 Oficjalna rola SDR to stabilizacja kursów wymiany walut. Prawdziwa rola natomiast to umożliwienie członkom tego mechanizmu ukrywania wewnętrznej inflacji. W efekcie mamy do czynienia z drenażem rezerw walutowych, który wynika z prawa Greshama: zły pieniądz wypiera z rynku dobry. W świecie wahających się kursów walut różnica

pomiędzy dobrym a złym pieniądzem nie zawiera się w jego naturze (jak w przypadku złota i papieru), ale w inflacyjności, gdzie nieinflacyjne waluty to frank szwajcarski, a inflacyjne to dolar z Zimbabwe – za C.E. Dorobat, Specjalne Prawo Ciągnienia, „Obserwator Finansowy”, 2.12. 2015. 847 D. Dollar, Including the Yuan in the SDR Signals a Shift in the Global Financial Architecture, „People’s Daily One”, 30.11.2015. 848 W. Jacques, When China Rules The World, s. 468. 849 Xi Jinping, Innowacyjne Chiny, Warszawa 2015. 850 W. Jacques, When China Rules The World, s. 403. 851 Jak powiedział amerykański admirał Harry Harris, dowódca PACOM, na konferencji w Halifax w listopadzie 2015 roku, Amerykanie, dokonując pivotu do Azji i Pacyfiku, chcieli postąpić zgodnie z zaleceniami legendarnego hokeisty Wayne’a Gretzky’ego, który mawiał, że chce być zawsze tam, gdzie krążek będzie, a nie tam, gdzie był. 852 The Trans-Pacific Partnership. Leveling the playing field for American workers & American businesses, https://ustr.gov/tpp/; The Trans-Pacific Partnership. Leveling the playing field for American workers & American businesses [full text], https://ustr.gov/trade-agreements/free-trade-agreements/trans-pacific-partnership/tpp-full-text (dostęp 20.02.2016). 853 W. Jacques, When China Rules The World, s. 404. 854 B. Góralczyk, TPP: bardziej gra geostrategiczna niż umowa o wolnym handlu, „Obserwator Finansowy”, 7.10.2015, http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/tpp-bardziej-gra-geostrategiczna-nizumowa-o-wolnym-handlu/ (dostęp 20.02.2016). 855 R. Ross, Geography of Peace: East Asia in the Twenty-first Century, „International Security” 23, no. 4 (Spring 1999), s. 170, 187, 190. 856 http://www.aiib.org/ (dostęp 20.02.2016); What is the Asian Infrastructure Investment Bank?, http://www.aiib.org/html/aboutus/AIIB/ (dostęp 20.02.2016); M. Kalwasiński, Historyczne porozumienie w Pekinie. Polska jedną nogą w AIIB, http://www.bankier.pl/wiadomosc/Historyczne-porozumienie-w-Pekinie-Polska-jedna-nogaw-AIIB-3370761.html (dostęp 20.02.2016). 857 New Development Bank, https://en.wikipedia.org/wiki/New_Development_Bank (dostęp 20.02.2016). 858 BRICS – za dużo różnic na sukces?, http://www.bankier.pl/wiadomosc/BRICS-za-duzo-roznic-na-sukces3166069.html (dostęp 20.02.2016); Brazil, Russia, India And China – BRIC, http://www.investopedia.com/terms/b/bric.asp (dostęp 20.02.2016); http://brics.itamaraty.gov.br/. 859 J.M. Fiszer, J. Wódka, P. Olszewski, T. Paszewski, A. Cianciara, A. Orzelska-Stączek, System euroatlantycki w wielobiegunowym świecie. Próba prognozy, Instytut Studiów Politycznych PAN, Warszawa 2014; J.M. Fiszer, System euratlantycki przed i po zakończeniu zimnej wojny, Istota cele i zadania oraz rola w budowie nowego ładu globalnego, Zakład Europeistyki Instytutu Studiów Politycznych PAN, Warszawa 2013; Chiny w XXI wieku… 860 T.J. Christensen, Shaping the Choices of a Rising Power, s. 5. 861 B. Góralczyk, Chiński feniks. Paradoksy wschodzącego mocarstwa, Warszawa 2010, http://ebookidarmowe.cba.pl/wp-content/uploads/2010/12/sprawy_polityczne-chinski_feniks.pdf (dostęp 14.04.2016). 862 http://independenttrader.pl/cykle-kondratiewa.html. 863 Hun Angang, China in 2020, A New Type of Superpower, Washington 2011; Hu Angangs, Zhongguo Da Zhanlue, Wielka strategia Chin, Hangzhou 2003. 864 Liu Yang, Zhongguo mei you banyang [Chiny nie mają wzorca], Beijing 2009. 865 Zob. także: Liu Tao, Zhongguo Shiji, Chiński wiek, Pekin 2010. 866 Ju Hailong, Zhongguo Haiquan Zhanlue [Chińska strategia morska], Beijing 2010. 867 B. Góralczyk, Przebudzenia smoka… 868 Co do opinii badaczy w Polsce na ten temat zob. B. Góralczyk, The Role of China in a Globalised World, „Yearbook of Polish European Studies” 13/2010, http://www.ce.uw.edu.pl/pliki/pw/y13_goralczyk.pdf (dostęp 25.03.2016). 869 K. Kokoriew, „Nowa” polityka zewnętrzna Chin, http://www.geopolityka.org/komentarze/konstantinkokoriewnowa -polityka-zewnetrzna-chin (dostęp 20.02.2016). 870 W tym kontekście warto zapoznać się z przemyśleniami Kissingera na temat ładu światowego oraz poszukiwania równowagi – H. Kissinger, World Order, Reflections on the Character of Nations and the Course of History, New York 2014. 871 Por. Z. Brzeziński, Bezład, polityka światowa…; Fukuyama, Koniec historii, tłum. T. Bieroń, M. Wichrowski, Poznań 1996; R. Kagan, Powrót historii i koniec marzeń, tłum. G. Sałuda, Poznań 2009; F. Zakaria, Koniec hegemonii Ameryki, Warszawa 2009.

Rozdział VIII

Morze czy ląd. Wielka strategia Chin w Eurazji Chcesz być bogaty, zbuduj drogę – przysłowie chińskie

8.1. Jeden Szlak, Jeden Pas, czyli Nowy Jedwabny Szlak w XXI wieku Inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku zwana też Inicjatywą „Jednego Szlaku, Jednego Pasa” (w języku chińskim: Yidai yilu, w języku angielskim: One Road One Belt Initiative)872 została głoszona przez prezydenta Chin Xi Jinpinga w kazachskiej Astanie we wrześniu 2013 roku. Podczas swojej mowy na Uniwersytecie Nazarbayeva873 7 września 2013 roku Xi przedstawił pięć najważniejszych kierunków politycznych związanych z Inicjatywą: poprawienie szeroko rozumianego skomunikowania (connectivity) między państwami, poprawienie połączeń drogowych, promowanie ułatwień w handlu, zwiększenie obrotu pieniężnego oraz swobodnego przepływu ludności874. Najważniejsza część jego przemowy dotyczyła pragnienia stworzenia „strategicznego połączenia od Oceanu Spokojnego do Morza Bałtyckiego i stopniowo dążenia do stworzenia sieci transportowej łączącej wschodnią, zachodnią i południową Azję”875. Następnie 4 października 2013 roku prezydent Xi podczas pobytu w Indonezji ogłosił w parlamencie tego kraju zbudowanie morskiej odnogi morskiego Nowego Jedwabnego Szlaku, twierdząc, że „Chiny i kraje ASEAN dzielą przeznaczenie”876 i skorzystają z tej inicjatywy877. Od tamtego czasu oba komponenty: morski (wody przybrzeżne Azji PołudniowoWschodniej) i lądowy (Azja Środkowa, Lewant, Azja Mniejsza) są w chińskich mediach i ośrodkach eksperckich określane jako Inicjatywa „Jednego Szlaku, Jednego Pasa” (Pas odpowiada drodze morskiej, a Szlak – lądowej przez Azję Środkową oraz Lewant w kierunku Europy)878. Bardzo szybko Inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku zyskała na geostrategicznym znaczeniu i dynamice879. Powstał cały plan stworzenia sieci rozwiązań infrastrukturalnych, głównie korytarzy transportowych, na lądzie i na morzu pomiędzy Chinami a ich najważniejszym partnerem handlowym – Europą. Od 2014 roku Inicjatywa stała się bez wątpienia najważniejszą

sprawą w polityce zagranicznej Chin oraz w chińskiej polityce wewnętrznej880. W listopadzie 2014 roku Chiny powołały Fundusz Szlaku Jedwabnego o wartości 40 miliardów USD881. A miesiąc wcześniej, z 24 października 2014 roku, wraz z 20 innymi azjatyckimi krajami założyły Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (Asian Infrastructure Investment Bank, AIIB), mający na celu finansowanie inwestycji na Nowym Jedwabnym Szlaku882. Ponadto w styczniu 2015 roku Chiny uruchomiły Fundusz Rozwijania Energii o wartości 20 miliardów USD również w celu sfinansowania Inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku883. Połączenie siecią transportową z Europą i krajami Unii Europejskiej spowodować ma połączenie dwóch najbardziej produktywnych obszarów w Eurazji884. Będzie to wymagało zbudowania lub modernizacji infrastruktury transportowej (drogi, lotniska, autostrady, linie kolejowe, w tym koleje wielkich prędkości), jak również rzecznych i morskich portów, infrastruktury telekomunikacyjnej oraz rurociągów i gazociągów oraz wszelkiego rodzaju sieci przesyłowych dla surowców885. Od 2014 roku Inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku stała się bezpośrednim instrumentem polityki chińskiej w ujęciu regionalnym i globalnym. W związku z tym koncepcja jest głównym elementem chińskiej dyplomacji oraz „miękkiej siły” Chin i jako taka przedstawiana jest w mediach, na wydarzeniach kulturalnych, spotkaniach eksperckich i wizytach turystycznych oraz promowana jako chiński „plan Marshalla”, według którego „wszyscy wygrywają”886. Chiny zaś są przedstawiane jako mocarstwo przyjazne, proponujące otwartą formułę uczestnictwa887. Analitycy chińscy przewidują, że inicjatywa ta na realizację potrzebuje kilku dekad888. W związku z tym, że Pekin wcześniej na fali dynamicznego rozwoju gospodarczego zaczął dokonywać ekspansji w kierunku morskich obszarów Pacyfiku, zdobywać sojuszników oraz oddziaływać finansowo na swoje otoczenie w Azji Południowo-Wschodniej, USA poczuły się zagrożone889. Gdyby trend ten się utrzymywał, wówczas Stany Zjednoczone zostałyby wypchnięte z regionu Azji i Pacyfiku i straciłyby kontrolę nad morskimi szlakami handlowymi w regionie, a to zakończyłoby globalną dominację USA890. Poza pivotem na Pacyfik i opracowywaniem będącej wojskowym wypełnieniem pivotu koncepcji wojny powietrzno-morskiej, Waszyngton rozpoczął negocjacje traktatu Trans-Pacific Partnership (TPP) oraz wzmocnił

współpracę z państwami regionu: Singapurem, Indonezją, Malezją, Tajlandią i Brunei oraz Mjanmą (Birmą)891. Niedawne zakończenie negocjacji TPP (pomimo niezakończonego procesu ratyfikacji – stan na marzec 2016) może być wielkim sukcesem USA w powstrzymywaniu ekspansji Chin na Pacyfiku i tym bardziej może pchnąć je w kierunku lądu poprzez rozwijanie Nowego Jedwabnego Szlaku892. Rozwijanie Nowego Jedwabnego Szlaku może bowiem doprowadzić do odwrócenia opisanych wcześniej zależności pomiędzy światem morza i lądu oraz skończyć pięćsetletnią historię dominacji mocarstw morskich893. Jak pisał Mackinder, kluczem do dominacji nad Eurazją jest kontrola Heartlandu i jego wielkich zasobów pozostających poza projekcją siły morskiej dominującego mocarstwa morskiego. „Wielka Gra”, tocząca się pomiędzy carską Rosją, będącą potęgą lądową, a morskim imperium Wielkiej Brytanii w XIX wieku w Azji Środkowej skończyła się remisem, czyli korzystnym dla Brytyjczyków potwierdzeniem status quo w podziale stref wpływów. Potem przetoczyły się przez glob dwie wojny światowe, które z perspektywy geopolitycznej sprowadzały się do walki mocarstw morskich (Wielka Brytania i Stany Zjednoczone) i lądowych (państwa centralne, potem Niemcy) o dominację w Rimlandzie oraz niedopuszczenie do zdobycia w drugiej wojnie światowej przez Niemcy zasobów Heartlandu, tudzież uniemożliwianie podporządkowania Japonii Rimlandu azjatyckiego. Podczas II wojny światowej USA przejęły od Wielkiej Brytanii prymat morski i po podpisaniu pokoju zaczęły prowadzić politykę nakierowaną na powstrzymywanie ZSRS. Zwycięski w II wojnie światowej i dominujący w Europie Wschodniej i Środkowej oraz górujący nad wyczerpaną Europą Zachodnią radziecki Heartland został otoczony membraną wpływów USA i amerykańskiej projekcji siły, amerykańską siecią sojuszy oraz globalną siecią 450 amerykańskich baz wojskowych894. Jak podsumowuje Alfred McCoy: „pominąwszy osłonę ideologiczną, wielka strategia USA powstrzymywania komunizmu sprowadzała się do przejęcia pałeczki imperialnej potęgi morskiej od Wielkiej Brytanii”895. Ostateczne zwycięstwo w zimnej wojnie w 1991 roku zdawało się wskazywać na nieuchronną, być może na zawsze, dominację amerykańskiej potęgi morskiej, ale chińska inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku rzuca wyzwanie porządkowi światowemu opartemu na dominacji potęgi morskiej poprzez połączenie lądowej siły obu Rimlandów Eurazji (azjatyckiego

i europejskiego), bez konieczności przebijania się przez potęgę morską USA na Pacyfiku, co mogłoby skończyć się otwartą wojną na warunkach amerykańskich. Innymi słowy, Chiny próbują zmienić globalny układ sił poprzez stworzenie podstaw do uzyskania supremacji tym razem przez mocarstwo kontynentalne. Zrealizowano by w ten sposób wizję Mackindera – szybki transport towarowy przez ląd Eurazji na skalę masową i uczynienie z tego obszaru jednej strefy ekonomicznej, rozciągającej się przez 6500 kilometrów od Szanghaju do Madrytu. Odwróciłoby to zasady geopolityki rządzącej światem od czasów Henryka Żeglarza, który wysłał swoich marynarzy w celu znalezienia morskiej drogi z Europy do Indii wokół Afryki896. Chiny zaczęły budowę Nowego Jedwabnego Szlaku na własnym terytorium. Budowę dróg, kolei (w tym wielkich prędkości), rurociągów oraz autostrad, które to prace widać wszędzie w zachodniej części Państwa Środka897. Polityka rozbudowy infrastruktury w głębi kraju ma być preludium do następnego kroku: zou chu qu, czyli polityki wyjścia na zewnątrz898. W Azji Środkowej oznacza to zbudowanie oprócz szlaków transportowych także całościowej sieci transkontynentalnej, przesyłającej surowce z całego Heartlandu, a zatem z północy – z Rosji, z kierunku środkowego – z Turkmenistanu i Kazachstanu, i z pasa styku Rimlandu; z południa – z Pakistanu, ba, nawet z Mjanmy (Birmy) na południowym wschodzie. W przypadku skutecznej realizacji Inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku stworzyłoby to nowe źródło siły (zasobów) i zakończyłoby dominację strukturalną świata morza, istniejącą od czasów wielkich odkryć geograficznych i okresu kolonialnego, co było źródłem potęgi mocarstw morskich – państw europejskiej strefy brzegowej, Wielkiej Brytanii, a potem USA. Sukces Nowego Jedwabnego Szlaku, a także ewentualna udana ekspansja na Pacyfik i Ocean Indyjski w przypadku dalszego słabnięcia morskiej potęgi USA, może przeobrazić Chiny w mocarstwo zarazem lądowe, jak i morskie, pierwszy raz w dziejach899. Jak od pewnego czasu bodajże jako pierwszy w Polsce głosi na polu nauki Michał Lubina, powstanie Nowego Jedwabnego Szlaku ma szansę zmienić także układ ekonomiczny oraz porządek globalny, jeśli chodzi o podział pracy i jej owoców. Wielkie odkrycia geograficzne oraz kolonializm stworzyły i utrwaliły bowiem system nazwany przez Immanuela Wallersteina „systemem-światem”. Wallerstein definiował go jako zestaw

mechanizmów wewnątrzregionalnych oraz ponadregionalnych, dotyczących podziału pracy, redystrybuujących nadwyżkę wartości pracy i jej owoców z peryferii (biednych, nierozwiniętych części świata, zwykle eksporterów surowców) oraz półperyferii do krajów rdzenia (uprzemysłowionych i rozwiniętych państw) za pomocą narzędzia zwanego „rynkiem”. Kraje rdzenia bowiem dysponują umiejętnościami, wiedzą, wysokokapitałową produkcją, a peryferie i półperyferie skupiają się na pracy niskich umiejętności, małej wydajności, niskich kosztach oraz wydobyciu surowców i produktów nieprzetworzonych900. System stale wzmacnia dominację krajów rdzenia, pomimo dynamiki zachodzących procesów (nowe technologie, nowe środki transportu), w wyniku czego pojedyncze kraje mogą zmieniać swój status peryferyjny lub półperyferyjny. Niektóre, jak Holandia, Wielka Brytania czy USA, stają się hegemonami901. Wszystkie kraje rdzenia były mocarstwami morskimi i stworzenie w wyniku odkryć geograficznych „światowego systemu” przesunęło potęgę w kierunku morza902. System-świat według Wallersteina wyłonił się w latach 1450–1550, a potem rozprzestrzenił na cały glob ostatecznie około roku 1900. Zachód wykorzystywał swoją przewagę, aby uzyskać kontrolę nad większością gospodarki światowej, co przejawiało się w industrializacji i gospodarce kapitalistycznej i prowadziło do nierównego rozwoju. W ten sposób pojawił się trójpodział pracy: kraje rdzenia, półperyferii i peryferii. Rdzeń dominował półperyferie, a półperyferie – peryferie. Kraje rdzenia dominują poprzez posiadanie i kontrolowanie najważniejszych środków produkcji oraz wykonują zadania o większym poziomie wiedzy (dominacja w produktach high end, innowacyjności, produktywności, finansach i handlu)903. Używając tych kategorii, można powiedzieć, że Chiny są krajem, który dokonał transformacji z peryferii do półperyferii (przy ogromnej skali ludności i terytorium, co jest wielkim sukcesem) i jest na drodze do wywrócenia całego systemu światowego i stania się krajem rdzenia w zupełnie nowym systemie, nieznanym przez 500 lat dominacji mocarstw morskich. Inni, jak np. Janet Abu Lughod, uważają z kolei, że przed wielkimi odkryciami geograficznymi przednowoczesny system światowy istniał także już w XIII wieku i wówczas światowe epicentrum znajdowało się w Heartlandzie Eurazji, i było kontrolowane przez potęgi lądowe904.

I dopiero później rdzeniem systemu stały się państwa morskie. Być może nadchodzi koniec kolejnego cyklu rywalizacji geopolitycznego lądu i morza. Próba dokonywania ekspansji gospodarczej i politycznej Pekinu w ciągu kilku ostatnich lat zaczęła napotykać opór ze strony państw regionu, bojących się rosnącej dominacji Chin. Są one zatem zadowolone z amerykańskiego pivotu na Pacyfik oraz opracowania i wdrożenia przez USA w siłach zbrojnych koncepcji wojny powietrzno-morskiej, której celem jest przecież utrzymanie amerykańskiej kontroli strategicznych linii komunikacyjnych i handlowych w Azji Wschodniej. Tym samym liderzy w Pekinie zrozumieli, że nie mogą się czuć spokojni, gdyż rozwój gospodarczy ich kraju zależy jednak od stawającego do rywalizacji mocarstwa amerykańskiego. Mapa nr. 8.1. (patrz wkładka kolorowa) Możliwe korytarze transportowe Nowego Jedwabnego Szlaku

Pojawiła się więc koncepcja „alternatywnego dywersyfikowania” (hedging), czyli realizowania polityki inwestycyjnej i gospodarczej w kierunku, z którego nie płynie powstrzymywanie – w głąb lądu Eurazji. Jej zwolennikiem jest m.in. chiński profesor Gao Bai905, który twierdzi, że Stany Zjednoczone, ogłaszając w następstwie kryzysu finansowego 2008 roku pivot na Pacyfik, zablokowały wyjście Chin na pełen Pacyfik, a sam kryzys pokazał, także w Chinach, że model gospodarki nastawionej na eksport odchodzi do przeszłości. Powrót zainteresowania Ameryki zachodnim Pacyfikiem skomplikował Chinom oddziaływanie gospodarcze i polityczne na swoje bezpośrednie otoczenie, a z całą pewnością przeszkodził chińskim planom integracji regionu pod swoim przywództwem. W związku z powyższym ChRL przyjęła nową, dłuższą ścieżkę rozwoju swojego znaczenia. Tym pomysłem jest ekspansja w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku prowadzącego w głąb Eurazji, począwszy od własnego interioru, przede wszystkim przy pomocy rozbudowy linii komunikacyjnych, spiętych szybką koleją, w której Chiny się specjalizują, oraz autostradami i hubami transportowymi, których budują najwięcej na świecie. Tym samym ChRL ucieknie w kierunku zachodnim od stosowanej wobec niej polityki powstrzymywania, aplikowanej przez dominujące mocarstwo morskie, do mas lądowych Azji Środkowej i dalej na zachód w kierunku Europy. Jest to podyktowane jednocześnie obiektywnymi wymogami geopolityki i dużymi rezerwami finansowymi oraz zapasami mocy gospodarki chińskiej

w sektorach transportu i budowlanym po okresie intensywnego ich rozwoju, gdy gospodarka chińska rosła średnio około 10% PKB rocznie. Oczywiście, Chiny pragną realizować ten projekt, nadal pielęgnując związki z krajami regionu Azji i Pacyfiku, tak by w razie oporu na szlaku lądowym znaleźć ujście swojej ekspansji gospodarczej, także na morzach przybrzeżnych Azji. A w razie poważnego osłabienia amerykańskiego hegemona, aby jednocześnie stać się mocarstwem zarazem lądowym i morskim. Innymi słowy, chińska Inicjatywa Jednego Szlaku, Jednego Pasa ma podstawowy wymiar geostrategiczny poprzez próbę wykorzystania potencjału własnej działalności gospodarczej i nadmiaru mocy produkcyjnych i kapitałowych w celu „wydobycia się” z nieprzyjaznego otoczenia stworzonego przez USA. Nie należy jednak zapominać, iż przywódcy chińscy, zdając sobie sprawę z bieżącej konieczności sprowadzania surowców dla pochłaniającej ich ogromne ilości gospodarki, rozpoczęli także wielki program budowy przemysłu stoczniowego oraz rozbudowy szkół morskich, floty handlowej i w konsekwencji budowy wielkiej marynarki wojennej906. W tej chwili, pomimo uruchomienia Inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku, toczą się wciąż debaty wewnątrz obozu rządzącego, czy wzorem Niemiec z początku XX wieku Chiny powinny starać się stać mocarstwem morskim, co wydaje się w zasięgu finansowym i technologicznym tego państwa. Już obecnie przemysł stoczniowy Chin jest największy na świecie, a technologicznie wkrótce doścignie przodujące dotąd Japonię i Koreę Południową. Chiny rocznie wprowadzają do służby kilka razy więcej nowych okrętów wojennych niż Amerykanie i dokonały w ostatnich latach znaczącego skoku jakościowego907. Jednocześnie, nawet w tzw. krótkiej perspektywie czasowej, Chiny znajdą się w ten sposób w sytuacji korzystnej: nadal przecież handlują morzem ze światem (aczkolwiek z mniejszym oddziaływaniem „strategicznym” i bez stwarzania strefy wpływów) i będą jednocześnie mogły oddziaływać na kraje i gospodarki położone na zachód od swoich granic, a docelowo aż do Europy, po brzegi Atlantyku. I w tym duchu należy oceniać koncepcję Xi Jinpinga Jednego Szlaku, Jednego Pasa. Pojawia się oczywiście pytanie, czy da się dokonać powyższego w obliczu trudności wynikających z samej geografii głębi Eurazji: trudnego terenu, ogromu masy lądowej, poważnej niestabilności politycznej oraz

wielości aktorów politycznych w regionie, oddziaływania Rosji oraz, w pewnym stopniu, także Amerykanów (Afganistan, Pakistan). Pojawia się nieustająco bardzo ważne pytanie opłacalność budowy i operowania szybkimi kolejami, autostradami, kapitałochłonnym systemem transportowym na tych dotychczas zapóźnionych cywilizacyjnie terenach oraz generowania wystarczającego poziomu obrotu handlu i komunikacji, tak by obszar ten integrował się i orbitował w strefę wpływów Chin. W ujęciu klasycznej geostrategii jest to prawdziwa gra kontynentalna o gigantycznych rozmiarach908. W ocenie jej potencjalnej skuteczności pojawiają się poważne wyzwania. Po pierwsze, czy ta strategia łagodzi sprzeczności i konflikty interesów pomiędzy Chinami a USA, które prowadzą do trwającej już rywalizacji strategicznej, a mogą nawet do otwartej wojny? Po drugie, jaki wpływ integracja pod przywództwem Chin na masie lądowej Eurazji będzie miała na stosunki chińsko-rosyjskie909? Po trzecie, jakie będą strategiczne nowe sposoby oddziaływania na państwa Azji Środkowej?

8.2. Konsekwencje geopolityczne Co do pierwszej ze wspomnianych kwestii, to nie jest pewne, czy strategia ekspansji w głąb Eurazji zmniejszy sprzeczności i napięcia pomiędzy USA a Chinami. Tak jak to było z Wielką Brytanią, pozycja USA, dziś najważniejszego mocarstwa morskiego i lidera systemu globalnego, zależy od dwóch czynników: 1) równowagi sił w Eurazji (a przede wszystkim w Rimlandzie europejskim i Rimlandzie azjatyckim); 2) gospodarczej, technologicznej i wojskowej supremacji910. W historii nowożytnej świata lider systemu międzynarodowego zawsze był najsilniejszym mocarstwem morskim i poza sferą prymatu gospodarczowojskowo-technologicznego utrzymanie równowagi sił w najważniejszych miejscach Eurazji911 było zawsze kluczowym sposobem zachowania swoich przewag i dominacji. Obawa bowiem niezmiennie polegała na tym, że gdy którekolwiek mocarstwo opanuje zasoby Eurazji, wówczas rzuci wyzwanie hegemonowi i liderowi systemu oraz jego potędze morskiej. Taki pretendent mógłby na przykład zamknąć rynki kontynentalne mocarstwu morskiemu, które ma zawsze interes w utrzymaniu ich otwartości, wymuszając polityczne

i gospodarcze „punkty wejścia” do kluczowych miejsc, obszarów i rynków oraz dążąc do tego, żeby były otwarte dla niego i jego zwolenników912. Dlatego w historii mocarstwo morskie będące liderem systemu międzynarodowego uprawiało politykę check and balance na kontynencie. W przypadku Stanów Zjednoczonych nowoczesne technologie i broń jądrowa odsunęły ryzyko, że terytorium amerykańskie zostanie zaatakowane i będzie okupowane przez przeciwnika913. Niemniej jednak jeden hegemon w Eurazji byłby silniejszy niż USA i zakwestionowałby przywódczą rolę Waszyngtonu w systemie międzynarodowym. Ponadto amerykańska prosperity jako państwa morskiego zależy od „otwartych drzwi” i wolnego handlu w kluczowych regionach świata, takich jak Europa i Azja Wschodnia. Tymi „otwartymi drzwiami” do Eurazji przenikają amerykańskie wpływy gospodarcze, polityczne, a nawet kulturalne914. Zatem utrzymanie równowagi w Eurazji jest bezpośrednio związane z dominacją mocarstwa morskiego w systemie i architekturze światowej. Kiedyś cieszyła się tym statusem Wielka Brytania. Z tego powodu dbała o zachowanie właściwej równowagi sił w Europie. Dokładne tak samo postępują obecnie Stany Zjednoczone w Europie i Azji, w tym na jej wodach przybrzeżnych. Jest to podstawowa przyczyna, dla której Amerykanie tak niepokoją się wzrostem Chin. Nie boją się raczej, że flota chińska zagrozi kontynentowi amerykańskiemu, w mniejszym stopniu martwią się także bezpieczeństwem oceanicznych najważniejszych linii komunikacyjnych do Azji z USA. Wygrana floty Chin na pełnym oceanie w prawdziwej kampanii wojennej przeciw US Navy jest bardzo odległą perspektywą. Amerykanie czują się po prostu zaniepokojeni wpływem wzrostu Chin na równowagę sił w Eurazji, połączoną z naturalną i wynikającą w dużej mierze z geografii potencjalną dominacją ChRL w Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej oraz na jej wodach przybrzeżnych. Tym bardziej, że wzrost potęgi Chin i jednoczesne osłabienie USA oraz rewizjonistyczna polityka rosyjska stworzyły nierównowagę systemową w Azji Wschodniej i nie tylko tam, o czym zaświadczają niedawne i aktualne wydarzenia na Bliskim Wschodzie (Syria, Państwo Islamskie, Irak, Turcja) i w Europie Wschodniej (Ukraina, Białoruś, obszar bałtycki), czyli wszędzie tam, gdzie coraz bardziej odczuwalnym źródłem siły staje się geopolityczny „ląd”, a nie „morze”, wpływając na rachuby regionalnych przywódców

politycznych, którzy muszą się tym po prostu liczyć. Chodzi zarówno o siłę wynikającą z perspektywy nowego źródła prosperity (Chiny i Nowy Jedwabny Szlak), jak i siły polityczno-wojskowej (Rosja, a docelowo zapewne też Chiny). Powyższa nierównowaga przejawia się na Zachodnim Pacyfiku w strukturalnych sprzecznościach w strefach starcia obu oddziaływań na Morzu Południowochińskim i Wschodniochińskim. Taka strukturalna nierównowaga, połączona ze sprzecznością, wywołuje niepokój w Waszyngtonie związany z rozwojem chińskiej floty i ich zdolności A2AD w ostatnich latach. Niepokój pojawia się na razie nie dlatego, że Chiny mogą zdobyć pełną kontrolę morza w pierwszym i drugim łańcuchu wysp w Azji i na otwartym Pacyfiku, aż po Hawaje i San Francisco oraz Kanał Panamski, lecz dlatego, że przez swoje możliwości mogą ograniczyć w sposób znaczący zdolności USA do ingerowania w regionalną równowagę w Azji. Te ingerencje są bardzo potrzebne Stanom Zjednoczonym w celu powstrzymywania poszerzania chińskich wpływów i niedopuszczenia do transformacji systemu międzynarodowego w kierunku niepożądanym przez Amerykę. USA są też kręgosłupem systemu sojuszy w barierze powstrzymującej Chiny w ekspansji morskiej915. Stąd w celu zmiany układu sił i transformowania systemu międzynarodowego Chiny zaczęły realizować ekspansję w kierunku interioru Azji Środkowej, Kaukazu, Lewantu i Europy poprzez lądowe masy Eurazji. To ma im dać nie tylko rozwój gospodarczy, ale także siłę polityczną. Wydaje się jednak, że najprawdopodobniej spowoduje to z czasem większą nierównowagę sił w Eurazji, a zatem nie złagodzi sprzeczności prowadzącej w nieodpartej logice dziejów do konfliktu z USA. Raczej sprzeczność, która może prowadzić do konfliktu, najprawdopodobniej wzmocni916. Zatem chiński ruch w kierunku przeciwnym do morza, w celu integracji kontynentalnej, jest i tak niekompatybilny z interesem Stanów Zjednoczonych. Co gorsza, obie trajektorie są, wydaje się, wprost przeciwstawne. W czasach nowożytnych władcy Rimlandu – zarówno Napoleon, jak i Hitler, po niepowodzeniach ekspansji morskiej swoich poprzedników (odpowiednio Ludwika XIV i cesarza Wilhelma), szli drogą ekspansji kontynentalnej, zawsze kończąc klęską po okrutnej wojnie. Kontynentalna

strategia Chin zatem raczej nie uśmierzy chińsko-amerykańskich napięć na Zachodnim Pacyfiku, gdyż jest w swojej naturze ich emanacją917. Celem nadrzędnym rozsądnej, wielkiej strategii amerykańskiej będzie bowiem w XXI wieku zawsze zapobieganie wyłonieniu się chińskiego mocarstwa, zarazem lądowego, jak i morskiego, co zakwestionowałoby rolę USA na Zachodnim Pacyfiku, a potem i w Eurazji. Z punktu widzenia strategii konkurencyjnych lub po prostu strategii nakładających na rywala koszty, Ameryka może powstrzymywać chińską ekspansję morską poprzez wywieranie jednocześnie ogromnego nacisku na olbrzymie granice lądowe Chin918, co spowoduje przeznaczenie sporych zasobów na ochronę niestabilnych granic lądowych919. W przypadku dalszego umacniania się sprzeczności pomiędzy USA a Chinami Stany Zjednoczone mogą podjąć środki, choć zapewne w bardziej „miękkiej” wersji, przypominające twardą strategię zaproponowaną przez Georga Kennana w sławnym X Article920 wobec Sowietów – strategię powstrzymywania i jednoczesnego osłabiania siły i wpływów chińskich poprzez sieć sojuszników na długich peryferiach lądowych i morskich Chin921. Ta sieć sojuszy raz powołana będzie stanowiła skuteczne uzupełnienie amerykańskich sojuszy dwustronnych na morzach przybrzeżnych Zachodniego Pacyfiku. Niektórzy podnoszą, że zmartwieniem USA powinno być ryzyko, że Chiny zmniejszą rozwój zorientowany na morze i wzmocnią ekspansję w kierunku lądu poza oddziaływaniem Amerykanów. Dalszy rozwój na morzu skłaniałby bowiem Chiny do zaakceptowania wcześniej czy później amerykańskiego systemu międzynarodowego, gdyż na morzu trudno będzie pokonać takie mocarstwo morskie, jak USA, wsparte do tego przez innych morskich graczy, jak Japonia czy Australia. A pokonanie na morzu hegemona morskiego musiałoby się dodatkowo dokonać w warunkach pełnoskalowej wojny922. Podporządkowanie się Chin interesom USA, po skalkulowaniu braku możliwości pokonania sił i wpływów Stanów Zjednoczonych na Pacyfiku, czy, mówiąc metaforycznie, na morzu, byłoby swoistym zwieńczeniem Nixonowskiego otwarcia Chin na świat, jednak na warunkach USA. Długoterminowo obawa USA dotyczy zatem chyba ukonstytuowania się Chin na pozycjach defensywnych i poszerzania swoich wpływów w kierunku lądu poza projekcją siły i oddziaływania wpływów amerykańskiego

mocarstwa morskiego, a to poprzez stworzenie skutecznej własnej strefy oddziaływania gospodarczo-politycznego i z czasem wojskowego w Eurazji, stopniowo rozszerzając ją poprzez Azję Środową, Kaukaz, Środkowy i Bliski Wschód, Lewant, Azję Mniejszą, Europę Wschodnią i Środkową nawet aż do strefy brzegowej europejskiego Rimlandu czyli Europy Zachodniej, uzależniając cały ten obszar powoli od handlu z coraz potężniejszymi Chinami, bez toczenia jakiejkolwiek wojny, czego pierwsze symptomy są dostrzegalne już obecnie923. A zatem amerykańska modelowa grand strategy w swoim aspekcie geostrategicznym, która miałaby ambicję zapewnienie utrzymania dominacji USA w systemie światowym, winna koncentrować się nie tylko na powstrzymywaniu chińskiej ekspansji na morza przybrzeżne Azji oraz szlaki komunikacyjne Oceanów Indyjskiego i Pacyfiku, lecz także na powstrzymywaniu ekspansji przez masy lądowe Eurazji, a zatem sprowadzałaby się do potencjalnej współpracy z państwami Azji Środkowej, Rosją i Indiami, a także z Pakistanem oraz Afganistanem.

8.3. Skutki dla relacji w trójkącie Chiny–Rosja–USA Bardzo problematyczną kwestią chińskiej strategii alternatywnej, czyli kontynentalnej ekspansji geopolitycznej przez Azję Środkową i Lewant do Europy, jest jej potencjalnie negatywny lub przynajmniej stwarzający napięcia i sprzeczności wpływ na stosunki chińsko-rosyjskie924. To wynika z natury samej Inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku: Pekin może ochraniać swoje interesy dzięki zasadom, na jakich ma być ona realizowana, tj. braku otwartej rywalizacji z Moskwą oraz traktowaniu Rosji jako istotnego elementu całej Inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku, co redukuje ewentualną jej rezerwę do projektu. Stworzyło to wrażenie sytuacji korzystnej dla obu stron, a więc sprzeciw wobec chińskich projektów w Azji Środkowej stał się bezzasadny925. Na razie Chiny uniknęły konfrontacji tyko z jednego powodu: w oczach Moskwy to nie Chiny są ich głównym rywalem, ale USA926. To pozwala Chinom zachowywać neutralność, ale muszą być czujne i starać się za wszelką cenę utrzymać to przekonanie, bo może się ono rychło zmienić, co zagrozi Inicjatywie Nowego Jedwabnego Szlaku927. Problem leży w dualistycznym charakterze (jeśli chodzi o kierunki strategiczne) klasycznego państwa Heartlandu, jakim jest Rosja. Jako bezpośredni następca ludów nomadycznych zajmuje ona unikalną

geograficzną pozycję, która zawsze umożliwiała jej wywieranie ogromnej presji na państwa położone na peryferiach poprzez bezpośrednią lub dorozumianą groźbę terytorialnej ekspansji. Jednocześnie tak długo, jak nie ma zamiaru ustanowić dominacji w krajach peryferyjnych i w Rimlandzie, jest z samego tylko powodu geografii najbardziej skutecznym gwarantem pokoju w Eurazji, właściwie niezastąpionym dla utrzymania właściwej równowagi sił928. To oznacza, że tak długo, jak Rosja nie ma ambicji stania się mocarstwem/imperium światowym rzucającym wyzwanie dominującemu mocarstwu morskiemu (jak czynił to agresywny ZSRS w czasie zimnej wojny), tak długo ma wprost lub prawie wprost zbieżne interesy z dominującym mocarstwem morskim929. Historia dowiodła trafności tej tezy wiele razy. Rzadko kiedy, pomimo antagonizmów, Rosja walczyła z wiodącym morskim mocarstwem brytyjskim lub amerykańskim930. Wręcz przeciwnie, poszukiwała sojuszu z Wielką Brytanią, a później ze Stanami Zjednoczonymi, by walczyć z rewizjonistycznym mocarstwem z Rimlandu (Francja Napoleona i Niemcy Cesarskie oraz III Rzesza), starającym się o hegemonię w Europie. Wyjątkiem była wojna krymska, ale ona wynikała z chęci sięgnięcia przez Rosję po ciepłe porty upadającego Imperium Ottomańskiego, a zatem po Rimland i to blisko kluczowych linii komunikacyjnych Wielkiej Brytanii do Indii przez Suez, co mogłoby dać Rosji dominację globalną, zwłaszcza w połączeniu z próbą podporządkowania Indii w trakcie „Wielkiej Gry” pomiędzy Wielką Brytanią a Rosją w Azji Środkowej w XIX wieku. Z punktu widzenia elementarnych prawideł geopolityki oraz ulokowania Rosji w centrum Heartlandu można powiedzieć, że koniec zimnej wojny oraz trwająca słabość Rosji w latach 90. XX wieku w dużej mierze przywróciła harmonię interesów pomiędzy stosunkowo słabym mocarstwem heartlandowym (Rosja) a dominującym mocarstwem morskim i liderem systemu międzynarodowego, jakim są obecnie USA. Taka równowaga w układzie sił winna zapobiegać pojawieniu się innego mocarstwa z Rimlandu o rewizjonistycznej postawie (np. Niemiec lub Chin). Rewizjonistyczna postawa Chin wywierałaby bowiem nacisk na Rosję, ale także na Stany Zjednoczone. Trzeba przyznać, że z punktu widzenia powyższych przesłanek geopolitycznych łatwiej pojąć powody oporów Rosji

wobec poszerzania integracji europejskiej i ekspansji wpływów USA głębiej w Heartland931. W interesie Rosji jest spowodowanie, by zachodnia Europa była centrum sił niezależnych od USA, i to w XXI wieku udało się w pewnym momencie i do pewnego stopnia osiągnąć. Dlatego Rosja nie chce być pominięta w procesie konsolidacji obszarów polityczno-gospodarczych Europy i docelowo także Azji932 oraz chce mieć „pakiet kontrolny” w podziale wpływów w komunikacyjnym obszarze pośrednim, jakim jest Bliski Wschód i Lewant, również w przypadku przewagi geopolitycznego „lądu” nad „morzem” w okresie obecnego słabnięcia amerykańskiego mocarstwa morskiego (niezależnie, czy będzie przejściowe czy trwałe) i budowy również na tamtym obszarze Nowego Jedwabnego Szlaku. Poza niekorzystnym dla Rosji wpływem Stanów Zjednoczonych, przejawiającym się w dominacji w europejskiej strefie zgniotu (Polska, Ukraina, znajdujące się na geopolitycznym pomoście bałtyckoczarnomorskim933) pomiędzy Heartlandem a Rimlandem, Rosja nie postrzega integracji europejskiej jako próby dominacji, tylko jako ryzyko powstania nowej nierównowagi. Podobnie zaniepokojona jest powstaniem postzimnowojennego układu sił w Azji Wschodniej. Z punktu widzenia współczesnego geostratega w Moskwie, Azja Środkowa oraz Azja Wschodnia mają takie znaczenie dla Rosji, jak Ameryka Łacińska dla USA, czyli stanowią jej miękkie podbrzusze, w dużym stopniu nieprzewidywalne, dlatego ZSRS utrzymywał w azjatyckiej części kraju wielkie masy wojsk podczas zimnej wojny, w tym w obawie przed zamiarami Chin i Japonii934. Innymi słowy, niewykluczone jest, że na tych obszarach Rosja podziela troskę USA o wzrost znaczenia Chin, wynikającą z wielkiej geopolitycznej ekspozycji Moskwy na nową, niekorzystną nierównowagę wobec nacisku z azjatyckiego Rimlandu od strony Chin, co przejawiać się może w sprzeczności interesów rosyjsko-chińskich na rosyjskiej Syberii i Dalekim Wschodzie, w tym w łatwości oddziaływania kapitałowego, gospodarczego i demograficznego potężnego Państwa Środka na odległe od moskiewskiego centrum administracyjnego, puste, acz wyposażone w surowce obszary postradzieckiej Azji Środkowej i rosyjskiego Dalekiego Wschodu935. Jako typowe państwo Rimlandu, podobnie do państw zachodniej Europy, Chiny są potęgą hybrydową: jedna strona państwa otwarta jest na ocean, a druga na obszar lądowy – trudniejszy, ale do pokonania poprzez otwarte

geograficznie granice z zachodnimi sąsiadami. Kraje hybrydowe mają zazwyczaj dylemat co do orientacji strategicznej: czy dokonywać ekspansji w kierunku morza, czy lądu. Są tym samym wrażliwe na presję z obu stron, co je osłabia strategicznie. Mogą być pokonane także przez przeciwnika z samego morza. Od pierwszej wojny opiumowej w latach 1839-42 Chiny przez długi czas były słabe i biedne, bo presja na ich bezpieczeństwo i zagrożenia pochodziły zarówno z morza, jak i z lądu. W czasach nowoczesnych uciekły od tego strategicznego dylematu tylko dwa razy: podczas sojuszu chińsko-sowieckiego w latach 50. XX wieku oraz po 1990 roku po upadku ZSRS. Brak zagrożenia ze strony słabej Rosji po 1991 roku, w połączeniu z dynamicznym rozwojem gospodarczym, spowodował możliwość podjęcia próby ekspansji na Pacyfiku. Zatem dla geostrategów w Pekinie ubezpieczenie od północnej granicy rosyjskiej i współpraca z Rosją mają fundamentalne znaczenie nie tylko ze względu na możliwość prowadzenia zyskownego handlu morskiego i zabezpieczania linii komunikacyjnych ze światem. Niemniej może być trudno odsunąć ryzyko nacisku zarazem z morza (USA), jak i z lądu (Rosja). Z punktu widzenia skuteczności przedsięwzięcia projekt tranzytu przez masy Eurazji oraz budowy sieci autostrad i kolei oraz lotnisk itp. musi więc uwzględniać stosowne miejsce w tym systemie dla Rosji936 i jej właściwie skalibrowany udział w tym przedsięwzięciu, tak by nigdy nie poczuła się zagrożona, ponieważ sam projekt dotyka i potencjalnie narusza fundamentalne uwarunkowania geopolityczne, w których Rosja działa. Bez zabezpieczenia przychylnego i korzystnego dla Moskwy układu dotyczącego tego szlaku brnięcie Chin w jego realizację będzie niosło wielkie ryzyko oraz koszty. Także niebezpieczeństwo fiaska. Ogólnie rzecz biorąc, trudno sobie wyobrazić, by Rosja bez istotnych koncesji się na to zgodziła, jako że istnienie szlaku lądowego wpłynie też na jej pozycję w relacjach z Chinami przy rozmowach o energii, którą handluje Rosja937. O ile Moskwa może nie mieć siły, by konkurować gospodarczo z Chinami w Azji Środkowej, o tyle nie pozwoli na bezkoncesyjne działania Chin w tym regionie. Strategicznie rzecz ujmując, znaczenie integracji eurazjatyckiej zgodnie z propozycjami chińskimi jest nieco podobne do TPP w Azji i na Pacyfiku pod egidą USA. Oba są projektami geostrategicznymi par excellence mającymi oddziaływać na kierunki działania innych państw

i kierunki ich rozwoju938. W świetle powyższego, nieskalibrowane z Rosją rozwijanie szlaku lądowego będzie prowadziło do konkurowania chińskorosyjskiego w Azji Środkowej, co pozwoli Amerykanom używać Moskwy do torpedowania inicjatyw Chin. Historia dowodzi, że wzajemnie krzyżujące się słabości i związane z nimi sprzeczne interesy są większe pomiędzy państwami kontynentalnymi niż pomiędzy dużym państwem kontynentalnymi a mocarstwem morskim. W szczególności dotyczy to interesów oraz możliwości wojskowych państwa morskiego939. Po pierwsze, mocarstwa morskie z powodu tradycji oraz geografii (pomimo pozorów, że jest inaczej, dotyczy to też USA) nie utrzymują silnych, stałych armii lądowych, zwłaszcza w czasie pokoju, a zatem nie stanowią egzystencjalnego zagrożenia dla wielkich potęg lądowych i ich granic. Po drugie, potęga Ameryki opiera się na przewadze gospodarczej, wojskowej oraz technologicznej. I tych przewag nie można utrzymać tylko poprzez przemoc militarną. O ile i tak Amerykanie często dokonują interwencji wojskowych, to w większości przypadków narzucają swoją polityczną wolę innymi metodami niż wprost siłą wojskową. A na pewno nie są w stanie tego zrobić obecnym mocarstwom, takim jak Chiny i Rosja. Stąd od zakończenia zimnej wojny stosunki USA–Chiny cechowały się elastycznością i trwałością. Ta długo trwająca, w sumie pozytywna relacja, pozwalająca rosnąć zarówno USA, jak i Chinom była wynikiem uzupełniania się ich gospodarek, ale też nienachodzących na siebie różnic w interesach i zdolnościach do wpływania na swoje otoczenie. Wielkie mocarstwa zazwyczaj mają większy wachlarz środków wpływania na decyzje innych niż tylko siła przymusu. Takiej elastyczności właściwie nie ma jednak pomiędzy Chinami a Rosją940. Ponadto Rosja i Chiny nie za bardzo się uzupełniają, poza handlem surowcami energetycznymi941, a ich zdolności i interesy są zadziwiająco zbieżne, więc co najmniej podskórnie państwa te rywalizują942, przez co pozostają w czystej postaci relacjami pomiędzy dwiema potęgami kontynentalnymi, ze wszystkimi skutkami tegoż943. Kolejnym problemem są strategiczne konsekwencje zwiększonego oddziaływania Chin w Azji Środkowej. W tym wpływ ogromnego oddziaływania gospodarczego Chin na politykę zagraniczną położonych tam krajów. Problem ten jest ewidentny, zwłaszcza gdy występują różnice w relacjach politycznych i gospodarczych, czego dowiodły przykłady Azji

Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Obecnie kraje Azji Wschodniej są strategicznie i politycznie związane z USA właśnie po to, by zneutralizować konsekwencje i ryzyka ogromnego oddziaływania ekonomicznego Chin944. To powoduje rozdwojenie polityk i strukturalne napięcia w regionie: państwa te są bowiem wręcz zależne ekonomicznie od Chin (a więc i politycznie), podczas gdy strategicznie (a więc też politycznie) od USA. To samo dotyczy w pewnym stopniu państw Azji Środkowej. Im Chiny będą miały na nie większe oddziaływanie ekonomiczne, tym bardziej te państwa (aczkolwiek słabe i skorumpowane) będą kompensowały to uzależnienie w celu zachowania samodzielności i autonomii poprzez opieranie się strategiczne na innych mocarstwach, co może doprowadzić do sytuacji podobnej jak w Azji Południowo-Wschodniej, tyle tylko, że zamiast Stanów Zjednoczonych obecne będą Rosja i Indie, i być może USA w roli dodatkowego sojusznika strategicznego balansującego wpływy Chin. Teoretycznie Chiny jako potęga hybrydowa morsko-lądowa, z racjonalnego punktu widzenia, powinny dokonywać stopniowej ekspansji w dwóch kierunkach – Azji Południowo-Wschodniej oraz Azji Środkowej. Te dwa regiony są też coraz bardziej uzależnione od chińskiej gospodarki. Co więcej, od czasu zakończenia zimnej wojny znajdowały się w swoistej strategicznej próżni bezpieczeństwa: Rosjanie wyszli z regionu, a dla USA obszar ten był poza tradycyjnie morską i Rimlandową projekcją siły. W Azji Południowo-Wschodniej powstała próżnia jest aktualnie szybko wypełniana przez USA i ich pivot oraz oddziaływanie strategiczne mocarstw w regionie – Indii i Japonii. Przy czym Azja Południowo-Wschodnia jest naturalnym przedłużeniem gospodarczym i kulturowym Chin, więc te obszary naturalnie i w sposób znaczący ciążą do nich. Obecność strategiczna USA w tych krajach z perspektywy Pekinu powoduje ferment wobec procesu, który wydaje się być zupełnie naturalny, czyli kierunkowania się na Państwo Środka. Natomiast w Azji Środkowej nie notuje się właściwie oddziaływania USA. Tradycyjnie był to obszar wpływów Rosji. Powstała próżnia po rozpadzie ZSRS dotyczyła także niepewności, co dalej i w jakim kierunku te obszary powinny się rozwijać. Próżnia strategiczna spowodowała jakiś czas temu pojawienie się wpływów pozapaństwowego islamu oraz Chin, zważywszy na olbrzymie zasoby surowców naturalnych znajdujące się w regionie, których szybko rozwijające się Chiny bardzo potrzebowały.

Obecnie pojawiła się także możliwość powstania szlaku handlowego Chiny– Europa w ramach Inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku i połączenia zasobów oraz linii komunikacyjnych. W tym duchu należy odczytywać koncepcję powołania Unii Euroazjatyckiej, zaproponowaną przez prezydenta W. Putina w artykule z 3 października 2011 roku w „Izviestiija”. 18 listopada 2011 roku pomiędzy Rosją, Białorusią a Kazachstanem została podpisana formalna umowa, ustanawiająca Unię w roku 2015945. Inicjatywa nie jest czysto gospodarcza, ma kotwiczyć interesy Rosji na północnej i zachodniej granicy Chin, dokładnie tak, jak robił to ZSRS i jak zrobiły USA, dokonując pivotu w stronę Azji Południowo-Wschodniej. Są to prawie identyczne ruchy geostrategiczne. Wypełnienie tej próżni ponownie przez Rosję może zamiast rozminowania napięcia morskiego z USA dodać antagonizmu w relacjach Chiny–USA z kluczowym, „obrotowym” udziałem Rosji. Z tego powodu zatem dyskusyjne staje się, czy Nowy Jedwabny Szlak uda się ostatecznie Chinom zrealizować946. Powyższe może przynieść dwa negatywne skutki dla Chin: utrudnienia w dostępie do energii z Azji Środkowej oraz całkowite pozbawienie znaczenia suflowanej przez Chiny Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW)947. Współczesne Chiny i ich błyskawiczny rozwój gospodarczy doprowadziły do istotnego uzależnienia się od dostaw surowców energetycznych z zagranicy. Bliski Wschód jest dzisiaj ich głównym źródłem, ale sytuacja polityczna w regionie jest złożona i nieprzewidywalna, USA mają tam spore (ale jednak malejące wpływy – vide Arabia Saudyjska, Irak i Turcja latem 2016 r. w porównaniu do roku 2010), wpływy Rosji rosną, co pokazuje operacja syryjska w 2015 i 2016 roku. W efekcie Azja Środkowa i sama Rosja stają się niezbędne dla bezpieczeństwa energetycznego Chin. Konsolidacja Azji Środkowej pod egidą Rosji może spowodować zwiększenie cen energii wobec Chin, gdyż wszyscy będą mówić jednym głosem, wsparci siłą i niezbywalną obecnością strategiczną Rosji równoważącej wpływy gospodarcze Chin, co da niezbędne pole manewru politykom z państw regionu. Tak długo, jak Chiny mogą otrzymywać surowce energetyczne z Azji Środkowej taniej niż z Rosji, tak długo Rosja będzie junior partnerem Chin. Ale w przypadku skonsolidowania interesów

Moskwy i krajów Azji Środkowej przegranym muszą być Chiny i ich pozycja negocjacyjna. Unia Eurazjatycka zatem może doprowadzić do pozbawienia znaczenia SOW. Dla Rosji to podstawowy mechanizm poszerzania wpływów, a zarazem osłabiania roli Chin. Zatem rosyjski projekt eurazjatycki zawiera dużą dozę antagonizmu ukrytego w swoich mechanizmach i sam w sobie jest rosyjską strategią prewencyjną wobec wzrostu Chin, ze wszystkimi tego skutkami948. Co najważniejsze, błędem jest założenie, że obecne strukturalne sprzeczności między USA a Rosją są nie do pogodzenia. Przykładem jest szczyt amerykańsko-chiński pomiędzy Nixonem a Mao Zedongiem oraz ówczesne decyzje, które doprowadziły do nowego otwarcia w relacjach pomiędzy tymi państwami. Nowe geopolityczne otwarcie Rosja–USA jest również możliwe, gdyby było połączone chęcią osłabienia Chin949. Jako państwo hybrydowe morsko-lądowe Chiny muszą przyglądać się dwóm powiązanym problemom w opracowywaniu strategii długoterminowej. Przede wszystkim muszą wypracować stosowną równowagę pomiędzy ekspansją (i dyslokacją własnych zasobów) na morzu i na lądzie. Po drugie, opierając się na tej równowadze pomiędzy dwoma kierunkami strategicznymi, muszą ostatecznie kiedyś wybrać jeden z nich jako wiodący950. W porównaniu do państwa-wyspy lub państwa czysto lądowego takie państwo morsko-lądowe jak Chiny ma strategiczną słabość: cierpi na strategiczny dylemat pomiędzy forsowaniem oddziaływania na morze a ekspansją w kierunku lądu. Drugi problem to odczuwanie presji z zewnątrz, zarówno z morza, jak i z lądu. Trzeci: zasoby przeznaczane na rozwój mogą zostać zbytnio rozproszone na dwa różne kierunki, zamiast na jeden konkretnie wybrany. Podczas ostatnich pięciu wieków Chiny jako potęga hybrydowa z konsekwencjami stąd płynącymi przegapiły kilka ważnych okazji, aby stać się nowoczesnym i potężnym mocarstwem. Bezpieczeństwo i stabilność granic lądowych Chin w świecie postzimnowojennym nie oznaczają, że immanentne słabości geopolityczne morsko-lądowe tego państwa hybrydowego zniknęły na zawsze. Chiny musza skalibrować właściwą równowagę. Dotyczy to także wyważenia ekspansji lądowej tak, by nie antagonizować Rosji. Zazwyczaj państwa hybrydowe Rimlandu po zabezpieczeniu granic

i konsolidacji wybierają ekspansję morską, bo przynosi szybsze efekty w postaci rozwoju ekonomicznego i zwiększenia przypływu środków finansowych. Jest to zresztą dokładnie to, co w uproszczeniu zrobił Deng Xiaoping, „otwierając” Chiny na świat pod koniec lat 70. i potem na początku 90. XX wieku po swojej „podróży na Południe” (1992). Morski kierunek jest też potencjalnie bardziej zyskowny, więc należy o tym pamiętać przy alokacji środków. Wniosek z tego płynie taki, że Chiny będą raczej musiały rozwijać także opcję morską, stąd pomysł budowy Morskiego Jedwabnego Szlaku świadczy dobrze o strategicznym myśleniu chińskiej elity. Rynki i zasoby Afryki, Bliskiego Wschodu są słabsze od chińskich, więc można je kiedyś podporządkować, a przyszłość amerykańskiego hegemona morskiego jest przecież niepewna, co pokazał kryzys z lat 2008– 2009. W celu popierania swoich wpływów i uspokojenia sąsiadów, zaniepokojonych wzrostem Chin, przywódcy w Pekinie muszą dążyć do ustanowienia serii regionalnych instytucji obejmujących wszystkich zainteresowanych. W tym kontekście koncepcja funkcjonowania AIIB jest dobrym przykładem951. Ma na celu powstanie regionalnych systemów wiążących jednocześnie Chiny i ich sąsiadów w regionie, co ma znaczenie przy kompensowaniu roli zewnętrznych mocarstw. Czyniąc w ten sposób, postępują jak USA, jednocześnie parując krytykę i doprowadzając do akceptacji poprzez akcentowanie ich istnienia jako systemu zespołowego, kolektywnego, więc trudniejszego do zwalczenia. Brak akceptacji przez Chiny takiego modelu swojego oddziaływania na otoczenie może oznaczać wojnę w regionie z udziałem państw bojących się Chin, wspartych przez USA, a wojny Pekin na obecnym etapie, gdy marzy o „wielkim renesansie chińskiego narodu”, zdecydowanie nie chce i nie może sobie na nią pozwolić. Jak można przypuszczać, stosując optymalną wielką strategię, Chiny powinny na obecnym etapie tolerować udział dominującego mocarstwa morskiego i tym samym lidera systemu w kształtowaniu regionalnych systemów, ale ze swoim udziałem. Powinny akceptować też przekaz aksjologiczny pochodzący od mniejszych partnerów w regionie. Tylko w ten sposób mogą zmniejszyć lub wyeliminować strategiczną nieufność wobec swoich długoterminowych intencji, odczuwaną przez partnerów zabezpieczanych przez USA (chyba że mocarstwowa rola USA

z powodu jakiegoś kataklizmu gospodarczego lub innego stanie się przeszłością).

8.4. Europa Środkowa i Wschodnia. Polska W świetle powyższych rozważań i w obliczu pełnego rozmachu planu geostrategicznego Nowego Jedwabnego Szlaku wpisanego w rywalizację pomiędzy geopolitycznym „morzem” a „lądem” trudno nie podjąć wstępnych rozważań na temat sytuacji Europy Środkowej i Wschodniej, zwłaszcza w obliczu rewizjonistycznej polityki Rosji, a tym samym napięcia na wschodniej flance NATO, ogólnie geopolitycznego umiejscowienia tej części kontynentu oraz jego przyszłości. Zwłaszcza warto konstruować model teoretyczny rozwoju sytuacji przy użyciu instrumentów analitycznych geopolitycznego „długiego trwania” (longue durée) zaproponowanego przez francuskiego historyka Fernanda Braudela, przywołanego w Rozdziale I niniejszej książki, który na przykład w ten sposób oceniał długoterminowe (wręcz wielowiekowe) konsekwencje odkryć geograficznych dla części Europy położonej na wschód od Łaby (czyli dualizm gospodarczy)952. Wyraźne stanie się wówczas napięcie pomiędzy zakotwiczeniem bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej w dotychczasowym systemie światowym zbudowanym wokół siły „morza” (NATO, obecność, sojusze i wpływy Stanów Zjednoczonych w Europie, a także w pewnym stopniu Unia Europejska) a potencjałem rozwoju i możliwością docelowego zerwania – w wyniku powstawania nowego szlaku handlowego jako (podobnie jak wcześniejsze morskie szlaki handlowe od XV wieku dla zachodnich Europejczyków) nowego źródła siły i bogactwa – z opisaną przez Wallersteina peryferyjnością (półperyferyjnością) gospodarczo-społeczną tej części świata powstałą w wyniku odkryć geograficznych, a w konsekwencji – z dualizmem na Łabie, co utrwaliło na przestrzeni wieków przewagi społeczno-gospodarczo-kapitałowo-innowacyjne państw Europy Zachodniej i (potem) Stanów Zjednoczonych wobec organizmów politycznych i społeczeństw Europy Środkowo-Wschodniej. Przewagi te są bardzo odczuwalne do dnia dzisiejszego953. Z punktu widzenia bowiem człowieka Zachodu pomiędzy zamkniętym kontynentalnie Heartlandem a otwartym na szerokie wody i żywszym gospodarczo Rimlandem leżą słabsze gospodarczo, cywilizacyjnie

i społecznie państwa buforowe, upchnięte w uskoku geopolitycznym pomiędzy potężnymi siłami, niejako w korytarzu lub, co gorsze, lecz chyba prawdziwe – w strefie zgniotu. Państwa buforowe to przede wszystkim położona na Nizinie Środkowoeuropejskiej Polska, ale także na przykład Ukraina bezpośrednio stanowiąca drzwi do serca rosyjskiego Heartlandu. Z punktu widzenia Zachodu stan relatywnej słabości i peryferyjność tego obszaru paradoksalnie stabilizuje równowagę w Eurazji, gdyż inaczej nadmierne wzmocnienie tego regionu mogłoby zdestabilizować Rosję, prowadząc do jej rozpadu lub nowej smuty. USA i Europa Zachodnia, słusznie postrzegając Rosję jako immanentnie słabą gospodarczo, wierzą chyba jednak w ostateczne przyciągniecie Rosji do świata „atlantyckiego” jako junior partnera i nie chcą jej upadku. Ewentualne napięcia tej gry, w tym ewentualna wojna na wschodniej flance NATO, ogniskują się w strefie zgniotu, jaką jest Europa Środkowa i Wschodnia954. Tymczasem odwołując się ponownie do geopolitycznego „długiego trwania”, wydaje się, że Europa Środkowa i Wschodnia, a w szczególności Polska, w planach chińskich z powodu samego tylko położenia geograficznego zajmują kluczowe miejsce, gdyż bez terytorium Polski nie da się zbudować optymalnej wersji Nowego Szlaku Jedwabnego, który by spełniał oczekiwania Chin. Polska leży bowiem na europejskiej osi handlowej wschód– –zachód i północ–południe w sercu Niziny Środkowoeuropejskiej, jest największym krajem regionu, członkiem UE, co zapewnia Chinom „punkt wejścia” na rynki UE, czyli do strefy brzegowej europejskiego Rimlandu, ale jest słabsza kapitałowo i organizacyjnie od Niemiec, co z punktu widzenia Pekinu może być korzystne. Przez terytorium Polski wiodą najkrótsze szlaki handlowe łączące Wschód z Zachodem oraz Bałtyk z Morzem Czarnym, Adriatykiem i Morzem Śródziemnym. Polska jest naturalnym hubem transportowym Europy i łączy masy kontynentalne Eurazji przez Bałtyk z Atlantykiem. Sama ma duży rynek wewnętrzny i teoretycznie może spinać europejski ruch handlowy ze wschodu na zachód i z północy na południe w kierunku Morza Czarnego i dalej: Kaukazu, Azji, Afryki, Kanału Sueskiego oraz Nowego Jedwabnego Szlaku aż po strefę brzegową Pacyfiku na wybrzeżu Chin955. W razie możliwości korzystania z budowania Nowego Jedwabnego Szlaku na warunkach podmiotowych zaczęłaby mieć ogromne oddziaływanie

na cały tzw. pomost bałtycko-czarnomorski, czyli na kraje położone pomiędzy Polską a Rosją. W przypadku niewykluczonego słabnięcia Rosji w najbliższej przyszłości stawiałoby to Polskę w roli kandydata do prymatu i oddziaływania gospodarczo-kapitałowego w całej Europie Wschodniej i przestrzeni postsowieckiej i stwarzałoby ogromne szanse rozwoju dla polskich przedsiębiorców. Pojawiłoby się naturalne przyciąganie wszystkich państw położonych pomiędzy Niemcami a Rosją w polską orbitę wpływów wynikającą z korzystnego umiejscowienia w systemie gospodarczym oraz z samej siły gospodarczej Polski, co przekładałoby się na siłę polityczną, na którą orientowaliby się przywódcy polityczni w regionie. W dalszej fazie ten proces mógłby uruchomić stopniowe przyciąganie państw skandynawskich zachęconych rolą gospodarczą Polski jako zwornika osi północ–południe i wschód–zachód. Całość pasa bałtyckoczarnomorskiego znalazłaby się w okowach polskich interesów i kotwiczyłaby europejski koniec Nowego Szlaku Jedwabnego przyciągającego handel z dynamicznej Azji. A państwa regionu kojarzące dotychczasowe wpływy rosyjskie z nieprzezwyciężalną słabością gospodarczą orientowałyby się na Polskę, tak jak Polska orientowała się na przełomie XX i XXI w. na prosperity kojarzoną z Unią Europejską. W razie podjęcia decyzji o współpracy z Chinami na Nowym Jedwabnym Szlaku Polska musiałaby jednak opracować spójną strategię postępowania wobec wszystkich swoich głównych partnerów w Europie, a w szczególności wobec Niemiec, które chcą być najważniejszym partnerem Chin w Europie i zachować swoje przewagi kapitałowo-organizacyjne oraz strukturalne w Europie Środkowej i Wschodniej. W razie otwarcia na Chiny Polska musi też przyjąć nowa spójną strategię postępowania wobec USA, korzystając z doświadczeń sojuszników USA w Azji, dla których Chiny pozostają dominującym partnerem gospodarczym przy pozostawianiu kluczowym sojusznikiem USA w zakresie bezpieczeństwa. Powstawanie nowego źródła siły, jakim byłaby nowa magistrala handlu światowego, wpłynie też na relacje Polski z Rosją i należałoby przygotować strategię też w tym kierunku. Ogólnie należy przygotować polską wielką strategię rozpisaną na wiele lat i skalibrowaną na wszystkie powyższe kierunki, których uwarunkowania będą „w ruchu” ze względu na zmieniającą się pozycję Polski, całego regionu, powstawanie nowych szlaków komunikacyjnych oraz ogólnie ruchu kapitału, oraz napięcia z tego

wynikające w tym światowej rywalizacji dominacyjnej pomiędzy USA i Chinami, z istotną rolą Rosji. W kontekście geopolitycznego „długiego trwania” może być to szansa na odwrócenie skutków dualizmu gospodarczego na Łabie, który się ugruntował po wielkich odkryciach geograficznych, czyniąc państwa Rimlandu europejskiego strukturalnie silniejszymi od organizmów Europy Środkowej i Wschodniej956, gdyż umożliwiał czerpanie siły z nowych morskich szlaków handlowych, co już od co najmniej końca XVI wieku zaczęło osłabiać I Rzeczpospolitą, uwsteczniać jej system społeczny, petryfikować niekorzystnie strukturę gospodarczą, i co zakotwiczyło docelowo Europę Środkową i Wschodnią w roli obszarów peryferyjnych/półperyferyjnych w opisanym przez Wallersteina gospodarczym systemie światowym957. Pomimo ostatnich 25 lat starań zmiany tego statusu przez integrację gospodarczą ze strefą brzegową Europy nie wydaje się możliwe w przewidywalnym horyzoncie czasowym wyrównanie nierównego statusu Europy Środkowej i Wschodniej z państwami zachodniej Europy, takimi jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja, gdyż ich systemowe i strukturalne przewagi opisane przez Wallersteina są zbyt duże. Wydaje się natomiast, iż w opisywanym tutaj modelu teoretycznym „lądowy” szlak handlowy może ten stan rzeczy zmienić, premiując położenie państw Europy Środkowej i Wschodniej, a to w przypadku możliwego średnio- i długoterminowo słabnięcia Rosji zwolniłoby ten obszar z rosyjskiej presji politycznej, czyniąc realnym projekt Międzymorza oparty o realne przesłanki gospodarcze i podnosząc znaczenie Europy Środkowej i Wschodniej na tle całej Europy. Do tego przydałaby się stabilna Ukraina. Wówczas regionalne szalki handlowo-transportowe mogły ominąć ciągnące się wężowato przez środkową Europę Karpaty, których pokonywanie znacznie zwiększa koszty. Dziś brak infrastruktury oraz różnice gospodarcze i polityczne blokują rozwój naturalnej, najefektywniejszej ekonomicznie osi transportowej północ–południe, z krajów skandynawskich – i szerzej: Europy Północnej – przez Polskę i Ukrainę, przez Morze Czarne i cieśniny tureckie dalej w świat958. Ominięcie Karpat i wykorzystanie wielokrotnie tańszych niż szlaki lądowe bałtyckich i czarnomorskich dróg morskich przyniosłoby ogromne korzyści Warszawie oraz Kijowowi i rozwojowi całej Europy Środkowej oraz Wschodniej. Dotyczy to zresztą także transportu energii. Dodatkowo

wzmocniłoby równie naturalną oś transportowo-handlową wschód–zachód poprzez sam wolumen obrotu kumulującego się na obu osiach kierunkowych. Zachodziłyby tu procesy samoczynne, bo przy odpowiednich regulacjach i osłonie politycznej (zapewniającej zwłaszcza w stosunku do Niemiec biznesowe „równe boisko”) inwestowany w Polsce kapitał osiągałby najlepsze zwroty z inwestycji. Całość pasa bałtycko–czarnomorskiego kotwiczyłaby europejski koniec Nowego Szlaku Jedwabnego przyciągającego handel z dynamicznej Azji. Idąc dalej – zdolność Sił Zbrojnych RP do projekcji siły w całym regionie wzmacniałaby dodatkowo interesy i nową pozycję Polski. A państwa regionu kojarzące dotychczasowe wpływy rosyjskie z nieprzezwyciężalną słabością gospodarczą orientowałyby się na współpracę z Polską, tak jak my orientowaliśmy się na przełomie XX i XXI w. na prosperity kojarzone z Unią Europejską. W zakresie bezpieczeństwa, które daje możliwość spokojnego rozwoju gospodarczego, należałoby czerpać lekcje z zachowania sojuszników USA w Azji w obliczu rosnących wpływów gospodarczych Chin i odpowiednio monitorować prawdopodobnie właśnie powstającą wobec Europy amerykańską strategię onshore balancing polegającą na pozostawieniu sojusznikom miejsca do wzięcia na siebie większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo z pozostawieniem jedynie rotacyjnej obecności wojskowej mającej zapewnić „punkty wejścia i wyjścia” siłom zbrojnym i wpływom politycznym USA w ramach „prymatu” USA, ale bez stałej obecności, silnego zaangażowania, wielkich wydatków i niekontrolowalnych zobowiązań strategicznych. To ma w założeniu zwolnić zasoby USA do innych zadań, ale także elastycznie pozwalać prowadzić politykę amerykańską dla zachowania korzystnej dla USA równowagi w Eurazji w trójkącie USAChiny-Rosja w rozpoczętym już okresie rywalizacji wielkich mocarstw o nowy ład/obronę starego. W razie podjęcia współpracy z Chinami należy politycznie odpowiednio ustawić warunki współpracy, tak by rynek polski nie został zmajoryzowany przez potęgę gospodarczą Chin, lecz by wykorzystując to, że Chiny niejako „muszą” dokonywać ekspansji, wzmocnić stronę polską i dokapitalizować polskie firmy. W tym celu należy brać przykład z tego, jak robili to Chińczycy od początku lat 90. XX wieku wobec obcego kapitału i inwestycji. Należy wykorzystać też politycznie obecny moment, tak by polskie firmy

uczestniczyły w budowie Nowego Szlaku Jedwabnego, korzystając z kapitału chińskiego, chińskiej technologii oraz chińskiej osłony politycznej w krajach Szlaku, tak by dokonywać ekspansji gospodarczej poza granice z pominięciem rynków i mechanizmów „blokujących” przez silniejsze zachodnie podmioty gospodarcze. Tym istotniejsza będzie rola polityki i konkretnych polityków oraz mechanizmów politycznych wspierających współpracę. Otwarcie rynków w często infrastrukturalnie niedorozwiniętej masie lądowej Eurazji (obszar postsowiecki, Azja Środkowa, Azja Mniejsza, Lewant, Bliski i Środkowy Wschód) dałoby szansę niebagatelnego rozwoju w przestrzeni łatwiejszej dla polskiego biznesu niż rynki zachodnie, odwróciłoby to gospodarczo częściowo Polskę w kierunku na razie słabszego organizacyjnie i kapitałowo „lądu”, lecz kontrolowanego jednocześnie przez chińskie mocarstwo będące położone daleko od Polski i Europy Środkowej i Wschodniej, a nie jak wcześniej przez sąsiada – Rosję (Związek Sowiecki), co uzależniało w przeszłości region politycznie i z powodu bezpośredniej bliskości powodowało realną obawę o utratę niepodległości/kontroli własnego kraju959. Brak, z jakiegokolwiek powodu, ostatecznego sukcesu budowy Nowego Szlaku Jedwabnego nie pozbawiłby Polski inwestycji, infrastruktury ani kapitału pozostawionego już w tym regionie i na rzecz polskich przedsiębiorstw w czasie realizacji Szlaku. To samo dotyczy zysków i doświadczeń firm na Szlaku960. 872 Inne nazwy w języku angielskim to: The Silk Road Economic Belt oraz The 21st-century Maritime Silk Road; aczkolwiek termin The One Belt One Road jest najbardziej popularny. 873 Kazachstan jest najważniejszym partnerem Chin w regionie i został wybrany w celu ogłoszenia Inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku nie bez przyczyny, lecz w celu uhonorowania wagi tego państwa dla powodzenia projektu. 874 President Xi Jinping Delivers Important Speech and Proposes to Build a Silk Road Economic Belt with Central Asian Countries, Ministry of Foreign Affairs of the People’s Republic of China, 7.09.2013, http://www.fmprc.gov.cn/mfa_eng/topics_665678/xjpfwzysiesgjtfhshzzfh_665686/t1076334.shtml (dostęp 30.10.2015). 875 Xi suggests China, C. Asia build Silk Road economic belt, „Xinhuanet”, 07.09.2013, http://news.xinhuanet.com/english/china/2013-09/07/c_132700695.htm (dostęp 30.10.2015). 876 Rozmowy autora z Michałem Lubiną w Waszyngtonie i Warszawie, październik 2015, luty–czerwiec 2016. 877 Xi in call for building of new „maritime silk road”, „China Daily USA”, 04.10.2013, http://usa.chinadaily.com.cn/china/2013-10/04/content_17008940.htm (dostęp 30.10.2015). 878 N. Rolland, China’s New Silk Road, „The National Bureau of Asian Research”, 12.02.2015. 879 Rozmowy autora z Michałem Lubiną w Waszyngtonie i Warszawie, październik 2015, luty–czerwiec 2016. 880 Ibidem. 881 China to establish $40 billion Silk Road infrastructure fund, Reuters, 08.11.2014, http://www.reuters.com/article/ 2014/11/08/us-china-diplomacy-idUSKBN0IS0BQ20141108#GatK4rPKwlIv8B Gg.97 (dostęp 30.10.2015). 882 21 Asian countries sign MOU on establishing Asian Infrastructure Investment Bank, „Xinhuanet”, 24.10.2014, http://news.xinhuanet.com/english/business/2014-10/24/c_133740149.htm (dostęp 30.10.2015).

883 New fund initiated for Silk Roads, „China Aggregates Net”, 28.01.2015, http://www.caggregate. com/?p=3361 (dostęp 30.10.2015). 884 Japan and Geo-Economics in Asia: The Rise of the TPP and AIIB, „Chatam House”, 26.11.2015, https://www.chathamhouse.org/event/japan-and-geo-economics-asia-rise-tpp-and-aiib (dostęp 20.02.2016). 885 A. McCoy, Washington’s Great Game and Why It’s Failing, „Tom Dispatch.Com”, 06.07.2015, http://www.tomdispatch.com/post/176007/tomgram%3A_alfred_mccoy,_washington (dostęp 8.11.2015). 886 Zob. Visions and Actions on Jointly Building Silk Road Economic Belt and 21st Century Maritime Silk Road, Komisja Narodowego Rozwoju i Reformy, MSZ i Ministerstwo Handlu Chin 8 marca 2015 roku zawierające szczegółowy opis planowanego projektu. 887 Ibidem. 888 The 2nd Academic Conference on China-Central And Eastern Europe (CEE) Cross-Cultural Dialogue, Education And Business, konferencja odbywająca się w dniach 22–24.09.2015, organizowana przez Uniwersytet Jagielloński. 889 J. Bartosiak, Air-Sea Battle and Its Implications for Grand Strategies in the Western Pacific and Eurasia, wykład w Potomac Foundation, Washington DC, 21.10.2015. 890 Ibidem. 891 Rozmowy autora z analitykami w Waszyngtonie oraz z Michałem Lubiną, Waszyngton i Warszawa, październik 2015, luty–czerwiec 2016. 892 Jayant Menon, TPP pełne kompromisów, „Obserwator Finansowy”, 29.12.2016, http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/tpp-pelne-kompromisow/ (dostęp 25.03.2016). 893 J. Bartosiak, Air-Sea Battle… 894 Rozmowy autora z Michałem Lubiną, Waszyngton i Warszawa, październik 2015, luty–czerwiec 2016. 895 A. McCoy, Washington’s Great Game… 896 A. McCoy, Washington’s Great Game…; J. Bartosiak, Air-Sea Battle… 897 B. Góralczyk, Nowy Jedwabny Szlak właśnie się tworzy, „Obserwator Finansowy”, 13.09.2013, http://www.obser watorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/nowy-jedwabny-szlak-wlasnie-sie-buduje/ (dostęp 25.03.2016); rozmowy autora z Michałem Lubiną, Waszyngton i Warszawa, październik 2015, luty–czerwiec 2016. 898 Więcej zob. Genhao de shishi „zouchu qu qu” zhanliie (更好地 施走出去”略), http://www. gov.cn/node_11140/2006-03/15/content_227686.htm (dostęp 20.11.2013); J.M. Stargardt, China Awakes, „Offshore Investment”, May 2002, Issue 226, http://www.offshoreinvestment.com/pages/index. asp?title=China_-_Issue_226 (dostęp 30.10.2015). 899 J. Bartosiak, Air-Sea Battle…; rozmowa autora z Michałem Lubiną, rozmowa prywatna, Washington DC, 22.10.2015. 900 I. Wallerstein, Analiza systemów-światów. Wprowadzenie, Warszawa 2007; idem, The Modern World System, Capitalist Agriculture and the Origins of the European World Economy in the Sixteenth Century, New York, s. 347– 357; idem, The Rise and Future Demise of World Capitalist System: Concepts for Comparative Analysis, „Comparative Studies in Society and History” 1974, Vol. 16, Issue 4, s. 387–415, http://bev.berkeley.edu/ipe/readings/Wallerstein.pdf (dostęp 30.10.2015). 901 Ibidem. 902 Rozmowy autora z Michałem Lubiną, Waszyngton i Warszawa, październik 2015, luty–czerwiec 2016. 903 Ibidem, oraz rozmowy autora z Michałem Lubiną, Waszyngton i Warszawa, październik 2015, luty–czerwiec 2016. 904 J. Abu-Lughod, Before European Hegemony: The World System A.D. 1250–1350, New York 1991. 905 Profesor socjologii na Uniwersytecie Duke i autor artykułu – Gao Bai, The High-Speed Railway and China’s Grand Strategy in the 21st Century (高与中国21世大略); więcej zob. Wu Zhengyu, Toward „Land” or Toward „Sea”? He High-Speed Railway and China’s Grand Strategy, „Naval War College Review” 2013, vol. 66, no. 3. Wu Zhengyu jest profesorem na Uniwersytecie Renmin w Pekinie w Chinach, jest autorem książki: Geopolitics and Grand Strategy. 906 Takeda Jun’ichi, „China’s Rise as a Maritime Power: Ocean Policy from Mao Zedong to Xi Jinping, „Review of Island Studies”, 23.04.2014, http://islandstudies.oprf-info.org/research/a00011/ (dostęp 25.03.2016). 907 R. O’Rourke, China Naval Modernization: Implications for U.S. Navy Capabilities–Background and Issues for Congress, https://www.fas.org/sgp/crs/row/RL33153.pdf (dostęp 25.03.2016). 908 Wu Zhengyu, Toward „Land” or Toward „Sea”? He High-Speed Railway and China’s Grand Strategy, „Naval War College Review”, 2013, vol. 66, no. 3. 909 Na temat stosunków chińsko-rosyjskich zob. w szczególności: M. Lubina, Niedźwiedź w cieniu smoka, Kraków 2014; M. Kaczmarski, Russia-China Relations in the Post-Crisis International Order, 2013. 910 Wu Zhengyu, Toward „Land” or Toward „Sea”?... 911 M. Sheehan, The Balance of Power: History and Practice, London 1996, s. 115. 912 L. Dehio, The Precarious Balance, London 1963, s. 166, 263. 913 Czego Amerykanie obawiali się jeszcze do końca XIX wieku, stąd program rozbudowy fortyfikacji blokujących europejskim (głównie brytyjskiej) flotom dostęp do portów amerykańskim, np. Fort Adams kontrolujący wejścia

do Newport na Rhode Island. 914 W. Rostow, The United States in the World Arena, New York 1960, s. 543–544; C. Layne, The Peace of Illusions Ithaca, New York 2006, s. 33. 915 K. Lieberthal, Wang Jisi, Addressing U.S.-China Strategic Distrust, Washington DC 2012, s. 22. 916 Wu Zhengyu, Toward „Land” or Toward „Sea”?… 917 Zob. także Suisheng Zhao, Power Competition in East Asia, New York 1998; C.D. Walton, Geopolitics and the Great Powers in the XXI Century, Multipolarity and the Revolution in Strategic Perspective, New York 2007. 918 Więcej na ten temat: M. Lubina, Niedźwiedź w cieniu smoka. 919 M. Kaczmarski, Rosja–Chiny: rytualne demonstracje wobec Zachodu?, 13.05.2015, http://www.osw. waw.pl/pl/publi kacje/analizy/2015-05-13/rosja-chiny-rytualne-demonstracje-wobec-zachodu (dostęp 20.02.2016); J. Lang, Sekretarz stanu USA w Azji Centralnej, 4.11.2015, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2015-1104/sekretarz-stanu-usaw-azji-centralnej (dostęp 20.02.2016). 920 G.F. Kennan, Long Telegram (X Article), w: idem, American Diplomacy, Chicago 1951. 921 Zob. obszernie C. Cooker, The Improbable War, China, The United States & the Logic of Great Power Conflict, London 2015. 922 Wu Zhengyu, Toward „Land” or Toward „Sea”?… 923 M. Kaczmarski, Brytyjskie otwarcie na Chiny, OSW, 28.10.2015, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/ 2015-10-28/brytyjskie-otwarcie-na-chiny (dostęp 20.02.2016); idem, The New Silk Road: a versatile instrument in China’s policy, OSW, 10.02.2015, http://www.osw.waw.pl/en/publikacje/osw-commentary/2015-02-10/new-silk-road a-versatile-instrument-chinas-policy (dostęp 30.10.2015); Bence Gonda, New Silk Road will bolster Asia-Europe ties, „China Daily USA”, 24.11.2015, http://usa.china-daily.com.cn/epaper/2015-11/24/content_22514762.htm; S. Tiezzi, China’s Silk Road in Europe: Not Just HungaryI „The Diplomat”, 9.06.2015, http://thediplomat.com/2015/06/chinassilk -road-in -europe-not-just-hungary/ (dostęp 20.02.2016); European Perspectives on China’s New Silk Road, 15.09.2015, https://www.coleurope.eu/events/european-perspectives-chinas-new-silk-road (dostęp 20.020.2016). 924 Wu Zhengyu, Toward „Land” or Toward „Sea”?… 925 Warto zobaczyć, jak zmieniał się też przebieg trasy Nowego Jedwabnego Szlaku, oficjalna mapa opublikowana przez agencję Xinhua została zmieniona. Początkowa trasa wiodła obok Rosji, obecnie wiedzie przez Rosję – M. Kaczmarski, The New Silk Road… 926 Obszernie na ten temat zob. June Teufel Dreyer, China and Russia, The Partnership Deepens, FPRI styczeń 2016. 927 Zob. S. Blank, A. Lukin, G. Rozman, Uneasy Triangle. China, Russia and the United States in the New Global Order, Center on Global Interests, October 2015. 928 Wu Zhengyu, Toward „Land” or Toward „Sea”?… 929 Rozmowy autora z analitykami w Waszyngtonie, październik 2015, luty–maj 2016. 930 J.L. Gaddis, The Long Peace, New York 1987, s. 18; M.P. Gerace, Between Mackinder and Spykman, „Comparative Strategy” 1991, 10, no. 4, s. 356. 931 Zob. M. Laruelle, The Russian World. Russia’s Soft Power and Geopolitical Imagination, Center on Global Interests, May 2015. 932 Wu Zhengyu, Toward „Land” or Toward „Sea”?… 933 Zob. J. Niezbrzycki (Ryszard Wraga), Geopolityka: strategia i granice, Ancona 1945; W. Studnicki, System polityczny Europy a Polska, Warszawa 1935, a także idem, Wobec nadchodzącej II-ej wojny światowej, Warszawa 1935; E. Romer, Ziemia i państwo (1929); I. Matuszewski, Wola Polski, „Konwent Organizacji Niepodległościowych”, Warszawa 1942 (kolejne wyd. 1943). 934 Wu Zhengyu, Toward „Land” or Toward „Sea”?… 935 Zob. w kontekście Azji Środkowej: M. Falkowski, J. Lang, Zakładnicy Moskwy, klienci Pekinu. Bezpieczeństwo w Azji Centralnej w dobie malejącej roli Zachodu, Ośrodek Studiów Wschodnich, Warszawa 2014. 936 Unia Euroazjatycka konkurencyjna dla Europy?, 3.01.2015, http://www.polskieradio.pl/115/2025/Artykul/1342548,Unia-Euroazjatycka-konkurencyjna-dla-Europy (dostęp 20.02.2015). 937 Bobo Lo, Axis of Convenience, Moscow, Beijing and the new Geopolitics, Washington 2008, s. 97. 938 Chen Wihua, Heng Weili, Obama backs TPP so China doesn’t „set the rules”, „China Daily’, 13.01.2016, www. chinadaily.com.cn/world/2016-01/13/content_23068110.htm (dostęp 25.03.2016). 939 J. Slevy, What Do Great Powers Balance Against and When?, w: Balance of Power: Theory and Practice in the 21st Century, eds. T. v . Paul, J.J. Wirtz, M. Fortmann, Stanford 2004, s. 42, J.J. Mearsheimer, The Tragedy of Great Power Politics, New York 2001, s. 135. 940 Lubina M., Niedźwiedź w cieniu smoka. Rosja–Chiny 1991–2014, Kraków 2014. 941 Rozmowy autora ze Stephenem Blankiem, Waszyngton, październik 2015. 942 Shen Chen, China, Russia to Seal Power of Siberia Gas Deal in 2015, 9.12.2015, http://en.people.cn/n/2015/1209/c90000-8987653.html (dostęp 25.12.2015).

943 Zob. także: E. Wishnick, The New China-Russia-U.S. Triangle, „The National Bureau of Asian Research”, 16.09.2015. 944 R. Ross, Balance of Power Politics and the Rise of China, „Security Studies” 2006, 15, 3, s. 394. 945 D.G. Tarr, The Eurasian Economic Union Among Russia, Belarus Kazakhstan, Armenia and the Kyrgyz Republic: Can it succeed where its predecessor failed?, Bank Światowy, 2 września 2015, http://as.vanderbilt.edu/gped/documents/David TarrEurasianCustomsUnion--prospectsSept282015.pdf, (dostęp 25.03.2016). 946 Rozmowy autora z analitykami w Waszyngtonie oraz w Newport RI, US Naval War College, październik 2015, luty–maj 2016, Waszyngton. 947 K. Strachota, Szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy – o azjatycki „koncert mocarstw”, Ośrodek Studiów Wschodnich, 17 września 2014, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2014-09-17/szczytszanghajskiej-organizacji-wspolpracy-o-azjatycki-koncertraz (dostęp 25.03.2016). 948 Rozmowa autora ze Stephenem Blankiem, październik 2015, Waszyngton. 949 Rozmowy autora z Michałem Lubiną w Waszyngtonie i Warszawie, październik 2015, luty–czerwiec 2016; rozmowa autora z Radosławem Pyfflem, grudzień 2015; C. Cooker, The Improbable War… 950 邵永灵, 殷弘[Shao Yongling and Shi Yinhong], „近代欧洲 海复合型国家的命, 与当代中 国” [The Fates of European Land-Sea Hybrid Powers in Modern History and Contemporary China’s Strategic Choice], 《世界与政治》 [”World Economics and Politics”], 2000, no. 10, s. 52. 951 Li Xiaokun, Chinese President Xi calls AIIB’s launch „historical moment”, „China Daily”, 16.01.2016, http://europe.chinadaily.com.cn/business/2016-01/16/content_23116320.htm (dostęp 25.03.2016). 952 Zob. J. Sowa, Fantomowe ciało króla, Warszawa 2012. 953 F. Braudel F., On History, transl. S. Matthews, Chicago 1982. 954 J. Bartosiak, Kto kogo, Rzeczy Wspólne, wrzesień 2014, http://www.ncss.org.pl/pl/publikacje/62-najnowsza -analiza-jacka-bartosiaka-kto-kogo-rzecz-o-sojuszu-polsko-amerykanskim-w-obliczu-kryzysu-ukrainskiego.html (dostęp 17 lipca 2016). 955 J. Bartosiak, Polska Na Jedwabnym Szlaku, Nowa Konfederacja, czerwiec 2016, http://www.nowakonfederacja.pl/polska-na-jedwabnym-szlaku/ (dostęp 17 lipca 2016). 956 Zob. J. Sowa, Fantomowe ciało króla, Warszawa 2012, oraz F. Braudel, On History, transl. S. Matthews, Chicago 1982. 957 I. Wallerstein, The Modern World-System, Capitalist Agriculture and the Origins of the European World Economy in the Sixteenth Century, New York. 958 K. Rak, Polska i wielka strategia przewodniczącego Xi Jinpinga, http://wiadomosci.onet.pl/kraj/polska-i-wielkastrate gia-przewodniczacego-xi-jinpinga/6s9mcb (dostęp 17 lipca 2016). 959 J. Bartosiak, Polska Na Jedwabnym Szlaku, Nowa Konfederacja, czerwiec 2016, http://www.nowakonfederacja.pl/polska-na-jedwabnym-szlaku/ (dostęp 17 lipca 2016). 960 Rozmowy z Michałem Lubiną i Radosławem Pyfflem, Warszawa 2015–2016.

Rozdział IX

Stary ład i nowy ład oraz niepewna przyszłość Nasz naród jest w momencie przejściowym. Barack Obama, prezydent Stanów Zjednoczonych, w wytycznych dla Departamentu Obrony z 3 stycznia 2012 r.961

9.1. Amerykańska globalna wielka strategia Wielka strategia (grand strategy) to fundamentalne zagadnienie dla każdego państwa pragnącego realizować politykę podmiotową, czyli wewnątrzsterowalną, niedyktowaną czy nienarzucaną przez inne mocarstwa. Dotyczy ona: związku pomiędzy szeroko rozumianą siłą (potęgą), będącą w dyspozycji państwa, a zobowiązaniami i zadaniami do wykonania; relacji pomiędzy celami a środkami. Ma za zadanie nie tylko skalibrowanie posiadanych zasobów z celami, ale przede wszystkim, opierając się na zrozumieniu tych często złożonych i różnorodnych związków, ma wyznaczać cele państwa. W modelu rywalizacji pomiędzy mocarstwami o dominację jest to zgranie celów, środków i metod w kontekście rzeczywistego lub przyszłego konfliktu zbrojnego, dokonywane w dłuższej perspektywie, w okresie pomiędzy wojną a pokojem. Innymi słowy, to teoria odnosząca się do realizowania bezpieczeństwa narodowego oraz zapewnienia pożądanego sposobu funkcjonowania poprzez właściwe pogodzenie własnej potęgi i interesów962. Wielka strategia to zatem zarządzanie serią związków pomiędzy środkami a celami na wielu poziomach, żmudny wysiłek połączenia tych oddzielnych spraw razem. Strategia więc jest czymś innym niż aktualna polityka (chęć osiągania pożądanego efektu) czy działanie (czyli używanie mechanizmów i narzędzi oraz związków pomiędzy metodami i środkami, takimi jak prowadzenie kampanii wojennych). Wielka strategia jest bowiem najwyższą formą politycznego wymiaru myślenia, gdzie dochodzi do konceptualizowania relacji pomiędzy metodami, środkami i celami. Z perspektywy wielkiej strategii konflikt może być nie tyle postrzegany jako sprawa zwycięstwa lub porażki, ile oceniany zgodnie z proporcjonalnym kosztem i długoterminowymi jego skutkami963. Myślenie strategiczne nosi zatem zawsze cechy relatywizowania. W związku z tym na przykład to, co wydaje

się być porażką wojenną w sensie operacyjnym, może z punktu widzenia wielkiej strategii być rozsądną redukcją strat i kosztów, a wysokie wydatki na rozwijanie jednych zasobów dziś mogą okazać się nieocenioną inwestycją za 25 lat964. Rdzeniem wielkiej strategii jest kwestia bezpieczeństwa oraz realizacji interesów państwa – jakim państwem chce się być i jakie ma się siły, by nim być965. W jakim kierunku, a zwłaszcza – w jakim kierunku geostrategicznym kierować i intensyfikować własne wysiłki, by wywierać wpływ, budować w ten sposób potęgę i realizować cele polityczne służące państwu i jego (najlepiej rosnącej) potędze. Podnoszą się obecnie głosy, że Pax Americana i wielka strategia (grand strategy) amerykańskiej hegemonii („prymatu”), która jest rdzeniem supermocarstwowego statusu USA, może być nie do utrzymania w najbliższej przyszłości966. Obecne pesymistyczne podejście do możliwości utrzymania amerykańskiego prymatu wynikają z doświadczeń i skutków wyczerpujących wojen lądowych w Azji, prowadzonych przez USA w XXI wieku, wielkiego kryzysu finansowo-gospodarczego z lat 2008– –2009 oraz wielkiej tendencji przesuwania się potęgi i bogactwa z Zachodu na Wschód. Tym samym utrzymanie systemu jednobiegunowego może być niemożliwe lub wręcz nierozsądne dla trwałości i stabilizacji systemu międzynarodowego967. Wydaje się, że w chwili obecnej znajdujemy się w okresie przejściowym, w którym konceptualizuje się i wykuwa nowa wielka strategia amerykańska. Próbując znaleźć oparcie w realiach świata drugiej dekady XXI wieku, Amerykanie będą musieli prawdopodobnie pogodzić się ze zmierzchem amerykańskiej omnipotencji znanej z lat postzimnowojennych968. Jednocześnie zdaje się, że nowa wielka strategia będzie starała się zapewnić USA dalsze przewodzenie światu, jednakże z pogodzeniem się z osłabieniem ich potęgi, zwłaszcza w relacji do Chin i Rosji, co będzie miało wymierne konsekwencje dla stabilności architektury bezpieczeństwa na Zachodnim Pacyfiku i w Eurazji, a także dla regionalnych sojuszników Stanów Zjednoczonych, których status i bezpieczeństwo spoczywa na amerykańskiej dominacji wojskowej. Ta ostatnia także będzie ulegać zmianie wraz z debatą na temat wielkiej strategii, wydatków z nią związanych oraz rolą armii, piechoty morskiej oraz Marynarki Wojennej USA w nadchodzących latach i dekadach.

Zmierzch amerykańskiej absolutnej hegemonii, którą znamy z ostatnich 25 lat, każe zadać pytanie, jaki model ją zastąpi: czy całkowity powrót za dający bezpieczeństwo oraz głębie strategiczną Atlantyk i Pacyfik do zachodniej półkuli i kontynentalnych Stanów Zjednoczonych? Konsekwentne trwanie przy próbie utrzymania hegemonii? A może coś pośrodku? Coś na kształt bycia primus inter pares pomiędzy innymi mocarstwami? Taka pośrednia strategia musiałaby zawierać elementy balansowania z zewnątrz (offshore balancing) i koncertu mocarstw. Mieszanki współpracy i ubezpieczania się na wszelki wypadek przez balansowanie w razie oddziaływania innych mocarstw (hedging), co samo w sobie zakłada wielobiegunowość, a ta jest ogromną zmianą? Historia dowodzi, że rekalibracja wielkiej strategii mocarstwa to bardzo trudny proces969. Po tym, gdy USA stały się globalnym supermocarstwem w połowie XX wieku, kraj ten realizował wielką strategię, którą można nazwać strategią „hegemonii” lub „prymatu”970. Amerykanie sami lubią używać na jej określenie terminu „przywództwo” (leadership)971. Wciąż trudno określić dokładny moment, kiedy wielka strategia prymatu została przyjęta. Niektórzy analitycy wskazują na decyzje oraz narady prowadzone w czasie II wojny światowej, a zatem jeszcze przed początkiem zimnej wojny z ZSRS. Jej podstawowe założenie zostało wyłożone w raporcie Brookings Institute z 1945 roku, zaaprobowanym przez Szefa Połączonych Sztabów USA972. Raport wzywał do przedsięwzięcia działań mających na celu zapobieganie temu, by inne mocarstwo (lub koalicja mocarstw) miało szansę zdominowania mas lądowych Eurazji. Niektórzy badacze wskazują, że amerykańska wielka strategia za prezydenta H. Trumana była początkowo płynna i nieokreślona, by potem, w latach 1945–1953, utrwalić się, z wojną koreańską jako katalizatorem jej konceptualizacji973. Z kolei inni uważają, że jeszcze za prezydentury Eisenhowera żywiono w USA nadzieję, że Europa podniesie się z popiołów II wojny światowej i weźmie na siebie ciężar neutralizacji potęgi ZSRS, w tym w zakresie rozwoju broni atomowej, i że dopiero prezydent J. Kennedy postanowił jednak porzucić tę nadzieję i zaczął forsować wielką strategię globalnego prymatu USA974. Po ostatecznym nabraniu kształtu wielka strategia prymatu (lub, jak kto woli, hegemonii lub przywództwa) wyglądała następująco: celem było

uzyskanie i utrzymanie przez państwo amerykańskie niekwestionowanej dominacji nad wszystkimi innymi mocarstwami, pozostając jednocześnie strażnikiem systemu światowego i jego instytucji, głównie zaprojektowanych w Bretton Woods. Za cel obrano nie tylko pokonanie przeciwników czy neutralizację ich wpływów lub prób budowy potęgi, która mogłaby zagrozić prymatowi USA. Wielka strategia dążyła również do zabezpieczenia przyszłości Stanów Zjednoczonych oraz amerykańskiego sposobu życia obywateli poprzez propagowanie i rozszerzanie demokracji oraz mechanizmów gospodarki rynkowej, co w stosunkowo szybkim tempie przyczyniło się do przekształcenia sporej części świata na modłę amerykańską975. Stając się fundamentem bezpieczeństwa światowego i najsilniejszym jego elementem wojskowym i gospodarczym, Stany Zjednoczone zamierzały z dużym wyprzedzeniem uniemożliwić pojawienie się świata wielobiegunowego oraz będącej jego konsekwencją polityki balansowania i równowagi, prowadzonej przez wszystkie poszczególne państwa w systemie wielobiegunowym. Pilnując, by żadna potęga nie opanowała i nie zdominowała kluczowych regionów Rimlandu zachodnioeuropejskiego oraz wschodnioazjatyckiego, Stany Zjednoczone dbały o swój interes geopolityczny, oparty na wielkiej strategii prymatu976. W ten sposób Amerykanie próbowali przerwać, jak sami to określają, zaklęty krąg polityki balansowania i równowagi znanej ze Starego Świata Eurazji, co prowadziło do licznych wojen o dominację w regionie, w wyniku których trzeba często było ustalać nowy ład międzynarodowy977. W amerykańskiej wielkiej strategii prymatu interesy i polityki poszczególnych państw, w tym mocarstw, wynikające z zasobów, miały być realizowane poprzez oparty na regułach i instytucjach system światowy zaprojektowany i gwarantowany przez Stany Zjednoczone. W ten sposób USA uniemożliwiały nadmierny wzrost potencjalnie niebezpiecznym konkurentom, zawsze miały znaczącą przewagę nad ewentualnymi wyzwaniami oraz dawały poczucie bezpieczeństwa sojusznikom. Były też jedynym supermocarstwem realizującym liberalny styl życia i funkcjonowania społeczeństwa. Rozbijając powyższe na czynniki pierwsze, wielka strategia prymatu cechowała się następującymi elementami: podświadomą, ale też widoczną w instytucjach systemu perswazją używaną wobec ewentualnych konkurentów w celu pokazania im, że są bez szans; gwarancją

bezpieczeństwa wobec wybranych z punktu widzenia geostrategii sojuszników po to, by sami nie poszukiwali wojskowej samowystarczalności. To bowiem mogłoby stworzyć rywalizujące względem siebie ośrodki potęgi, co przywróciłoby w regionach niepożądaną z punktu widzenia prymatu USA politykę balansowania i równoważenia wpływów. Taka strategia cechuje się także konsekwentnymi próbami prowadzenia polityki nierozprzestrzeniania broni atomowej ani innych broni masowego rażenia978. W czasach rządów prezydenta Georga W. Busha juniora w jaskrawy sposób USA przyznały sobie prawo prowadzenia wojny prewencyjnej i propagowania demokracji w każdym zakątku globu. Poszczególne elementy wielkiej strategii prymatu realizowano poprzez globalną wojskową obecność USA i sieć baz wojskowych, sojuszy bilateralnych (np. z Japonią) oraz sojuszy kolektywnych z dominującą pozycją USA (NATO) i relacji bilateralnych z podmiotami bezpośrednio zależnymi w zakresie bezpieczeństwa i niepodległości od USA (np. Tajwan). Do tego z czasem doszły amerykańskie globalne zdolności do nadzoru wywiadowczego i komunikacyjnego. To wszystko zostało oparte na solidnym fundamencie systemu Bretton Woods, czyli Banku Światowym, Międzynarodowym Funduszu Walutowym, a także systemie Narodów Zjednoczonych wraz z Radą Bezpieczeństwa oraz na pozycji dolara jako światowej waluty rezerwowej i rozliczeniowej979. Powyższą wielką strategię prymatu nieprzerwanie urzeczywistniano aż do drugiej dekady XXI wieku, być może z przerwą na kadencję prezydenta R. Nixona (lata 1968–1974), kiedy USA w ramach normalizacji stosunków z Chinami980 realizowały elementy systemu balansowania pomiędzy mocarstwami (balance of power)981 w ramach „strategicznego trójkąta” w Eurazji982, z ciężarami przeniesionymi bardziej na sojuszników i państwa wasalne, jak na przykład Iran za rządów Szacha. Po tym krótkim interludium wielka strategia prymatu powróciła. A po zakończeniu zimnej wojny uległa dodatkowemu wzmocnieniu, co zostało potwierdzone w Wytycznych Planowania Obronnego (Defense Planning Guidance) z 1992 roku i w kolejnych strategiach zawartych w National Security Strategies983. O ile dana amerykańska partia polityczna (czy to republikanie, czy demokraci) mogła się nie zgadzać z metodami i natężeniem aktualnej polityki międzynarodowej USA, to obie zawsze były zgodne co do tego, że Stany

Zjednoczone powinny pozostać niekwestionowanym hegemonem (liderem), różniąc się jedynie w kwestii stopnia zaangażowania i korzystania z pomocy sojuszników i międzynarodowych instytucji, a czasami z ich pominięciem. Po 11 września 2001 roku Amerykanie wybrali de facto politykę „niewiązania sobie rąk” sojuszami i interesami swoich tradycyjnych sojuszników w prowadzeniu wojny z terrorem. Co więcej, po rozpadzie Związku Sowieckiego amerykańska wielka strategia prymatu dodała nowy element do polityki rozszerzania instytucji bezpieczeństwa na dawne państwa satelickie ZSRS. Za prezydentury Billa Clintona zaczęto bowiem mówić już nie tylko o powstrzymywaniu państw położonych blisko geopolitycznego Heartlandu, ale wprost o rozszerzaniu wpływów i instytucji na te państwa, co zostało zwieńczone przyjęciem do NATO członków byłego Układu Warszawskiego na przełomie XX i XXI wieku. Wyrazem tego nowego podejścia było także uczestnictwo USA w wojnie na Bałkanach, w tym operacji w Kosowie (1999 rok). Przejawem ogromnej potęgi USA była także w istocie rzeczy wojskowa konfrontacja z Chinami w pobliżu Tajwanu984 w latach 90. XX wieku. W chwili obecnej mamy do czynienia z relatywnym zmierzchem dominacji amerykańskiej i narodzinami modelu wielobiegunowego, w szczególności w wyniku przesunięcia potęgi i bogactwa z Zachodu na Wschód985. Wraz ze wzrostem potęgi Chin i Azji być może będziemy obserwować w XXI wieku zrealizowanie wielkiej przepowiedni Mackindera, przypomnianej i głoszonej w XXI wieku przez Roberta D. Kaplana. Mówiła ona, że szeroko pojęty obszar Indo-Pacyfiku będzie najważniejszym miejscem na globie ze względu na mnogość zasobów geopolitycznych, bliskość do coraz bogatszych i potężniejszych megapaństw (Chiny i Indie) oraz istnienia innych nowoczesnych lub modernizujących się i coraz silniejszych państw (Japonii, Korei Południowej, Singapuru, Australii, Iranu itp.), funkcjonujących w bezpośredniej bliskości żywotnych i krytycznych dla globalnej gospodarki linii komunikacyjnych986. Zmierzch amerykańskiej dominacji nie musi oznaczać upadku tego mocarstwa, a jedynie nowy sposób dystrybucji bogactwa i wpływów; z czasem może spowodować przejście od obecnego systemu światowego zdominowanego przez USA (z całą mocą po 1991 roku) do nowego systemu, tym razem wielobiegunowego987. Należy w tym miejscu podkreślić, że ta dokonująca się aktualnie zmiana

może być odwrócona i nie jest linearna w tym sensie, że jej dokonanie nie musi skończyć się powstaniem systemu będącego przeciwstawieniem starego, opartego na prymacie USA988. Stany Zjednoczone bowiem, ze względu na swój rozmiar, zasoby, rozwiniętą naukę i zaawansowane technologie, liberalny przekaz kulturowy oraz siły zbrojne o wielkim doświadczeniu bojowym w nowoczesnych konfliktach z całą pewnością będą wciąż potężnym mocarstwem w XXI wieku989, choć może nie będą już wszechpotężnym supermocarstwem, takim jak po 1991 roku. Nic tu nie może być uznane za pewnik, a przepowiednie upadku Ameryki okazywały się błędne już w przeszłości. Wciąż możliwy jest renesans potęgi USA990. Historycznie udokumentowaną koleją rzeczy jest jednak każdorazowy kres wielkich mocarstw. Stąd wynika potrzeba opracowania nowej wielkiej strategii USA, która pozwoliłaby Amerykanom odnaleźć się w nowych realiach. Imponująca dominacja Stanów Zjednoczonych jest bowiem jednak chyba nie do utrzymania w obecnej formie. Rosnący dług991, rekordowe deficyty budżetowe oraz narastające zobowiązania w połączeniu z nierosnącymi w wystarczającym stopniu zasobami zmuszają elity w Waszyngtonie do trzeźwej oceny sytuacji: USA nie mogą prawdopodobnie być już jedynym strażnikiem ładu globalnego w sposób i przy użyciu metod, do których Amerykanie się w ostatnich dekadach przyzwyczaili. Już kilka lat temu sekretarz obrony Robert Gates ostrzegał podczas sprawowania urzędu, że USA mogą stać się takie, jak przestrzegał prezydent Eisenhower: silne wojskowo, ale ekonomicznie w stagnacji i strategicznie niewypłacalne992. Jednocześnie w celu utrzymania poziomu życia i stabilności społecznej swoich obywateli rząd amerykański musi przywrócić zdrowie ekonomiczne kraju i zadbać o wypłacalność państwa, chronić status dolara jako światowej waluty rezerwowej, móc spłacać wierzycielom odsetki od obligacji, co staje się coraz trudniejsze, oraz zapewniać zabezpieczenia społeczne starzejącemu się społeczeństwu. To siłą rzeczy ma wpływ na kolejne redukcje w wydatkach Pentagonu i stwarza ryzyko dalszej sekwestracji, czyli redukcji wydatków systemowo, po całej gamie kosztów wojskowych, bez liczenia się z naturalną priorytetyzacją potrzeb i wydatków. W przyszłości może wytworzyć się niechęć polityczna do angażowania się w utrzymywanie stałych wojsk poza granicami USA993. Na dłuższą metę sytuacja ta doprowadzić może do zaistnienia tzw. dylematu Lipmann Gap,

czyli różnicy pomiędzy zobowiązaniami i chęciami a realnymi możliwościami i siłą do ich realizacji994, co w wymiarze np. wojskowym może skończyć się koniecznością wyboru pomiędzy „zużyciem sił zbrojnych” poprzez nadmierne obowiązki przy coraz mniejszych finansach i możliwościach szkolenia lub, alternatywnie, zmniejszeniem aktywności i redukcją zobowiązań, czyli powrotem do domu i ograniczeniem zamorskich misji, a także redukcją wysuniętej obecności morskiej floty oraz sił lądowych i powietrznych w zamorskich bazach995. Wydaje się zatem, że możliwość utrzymania w mocy dotychczasowej wielkiej strategii prymatu staje się wątpliwa. Dalsza próba utrzymania prymatu oznacza także ryzyko dalszego niewydawania pieniędzy na wojsko i obronność przez sojuszników, którzy wykorzystują gwarancje bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych (tzw. free riding). Dotyczy to szczególnie sojuszników w Europie. Dalsze utrzymywanie strategii prymatu umożliwia ponadto sojusznikom, położonym w obszarach znajdujących się na granicy amerykańskiej zdolności projekcji siły, prowadzenie, według Amerykanów, polityki nadmiernie agresywnej wobec potencjalnych rywali geopolitycznych USA, takich jak Rosja i Chiny, w oparciu o domniemaną lub realną potęgę USA, co jest ryzykowne dla samych Stanów Zjednoczonych, całego systemu światowego i szeroko rozumianej pomyślności USA996. Również w przypadku powrotu do polityki balansowania i równoważenia sił państw w sytuacji rosnących mocarstw kwestionujących system światowy gwarantowany przez Stany Zjednoczone może prowadzić do pojawienia się „dylematu bezpieczeństwa”, gdy środki zaradcze podjęte w wyniku obawy przed rosnącym mocarstwem przez regionalnego sojusznika USA sprawiają, iż to rosnące mocarstwo będzie czuło się tym bardziej zagrożone, co mogłoby doprowadzić do galopującego procesu braku zaufania, a w następstwie eskalującej rywalizacji geopolitycznej i regionalnego wyścigu zbrojeń997. W takim coraz bardziej rywalizacyjnym obecnie środowisku, w sytuacji istnienia rosnących mocarstw zainteresowanych uzyskaniem przestrzeni strategicznej i budową bardziej korzystnego dla ich aspiracji i interesów systemu światowego, gdy hegemon wciąż trzyma się wielkiej strategii prymatu, wzrasta ryzyko wojny prewencyjnej z Chinami i Rosją. Historia pokazuje, że duża wojna prewencyjna, prowadzona w celu wykolejenia potęgi rosnącej raczej przyspiesza, a nie zapobiega zmianie układu sił

i rozmontowuje stary system światowy (I wojna światowa, rola imperialnej Japonii w II wojnie światowej)998. Bezspornym przykładem kosztu strategicznego generowanego przez strategię prymatu było w XXI wieku zaangażowanie USA na Bliskim Wschodzie, co doprowadziło do wzmocnienia organizacji terrorystycznych i osłabiło gospodarczo, wojskowo i prestiżowo USA. O ile w czasie pomyślności i prosperity potężnej gospodarki amerykańskiej wydatki związane z prowadzeniem polityki i z wojną na Bliskim Wschodzie były możliwe do poniesienia, to w czasie kryzysu i w okresie, gdy Amerykanie próbują rewitalizować swoją gospodarkę i ją pobudzić do konkurencyjności z coraz bardziej potężną gospodarką Chin, wydatki związane z chęcią utrzymania prymatu mogą powodować brak nadwyżek szeroko pojętych zasobów do prowadzenia takiej polityki, która naprawdę ma znaczenie dla przyszłości prymatu USA i pomyślności Stanów Zjednoczonych jako państwa. Jak się wydaje, taką kluczową polityką w XXI wieku, w obliczu konkurencji wpływów Chin, będzie zmierzanie do stałego zakotwiczenia wpływów i interesów USA na Zachodnim Pacyfiku, zaniedbanego przez kilkanaście lat wojny z terrorem999. Pojawiają się zatem coraz częstsze głosy w USA opowiadające się za ograniczeniem globalnego zaangażowania (retranchment), co zredukowałoby koszty polityki zagranicznej. Mowa o skoncentrowaniu się na interesach kluczowych, znajdujących się w „rdzeniu” interesów państwa, kosztem interesów peryferyjnych1000. Strategia ograniczenia zaangażowania wymagałaby skumulowanego wykonania następujących działań: nowego określenia ważnych interesów z podziałem na interesy żywotne i interesy peryferyjne; przeniesienia ciężarów na sojuszników i podniesienia ich kontrybucji finansowej, wojskowej oraz politycznej do poziomu niezbędnego do ochrony ich własnych interesów sojuszniczych, co ulżyłoby gwarancjom USA; redukcji w wydatkach wojskowych; unikania konfliktów, które mogą skończyć się konfrontacją wojskową; unikania zaangażowania w wojnach na peryferiach; wymyślenia tańszych i bardziej efektywnych form budowy potęgi i strategii jej użycia dla realizacji interesów mocarstwa amerykańskiego. Fundamentalną zmianą w nowej odsłonie amerykańskiej wielkiej strategii byłoby przejście z instynktownego mechanizmu zbierania siły w celu wykazania swojej dominacji w systemie międzynarodowym po to, by system

ponownie na nowo legitymizować, jak to się działo od połowy XX wieku do chwili obecnej, do systemu, w którym USA dzielą się władzą, godzą się na równoważenie przez mocarstwa wpływów w celu poszukiwania wymaganej potrzebą stabilizacji równowagi oraz wnikliwe i czujne przyglądają się innym graczom, a gdy zajdzie taka potrzeba, roztropnie dopasowują się do ich potrzeb i interesów1001. Zmiany w rozkładzie i strukturze sił, zwiastujące nadejście nowego ładu międzynarodowego, zawsze czynią konflikty zbrojne bardzo prawdopodobnymi. Pojawienie się konfliktów w momentach przejściowych jest bardzo silną historyczną prawidłowością, ale nie jest to pewnik, jak pesymistyczni realiści chcieliby sądzić. Wydaje się bowiem, że istnieje jakieś pole do ustępstwa i prowadzenia polityki ograniczającej rywalizację, umożliwiającej wypracowanie koegzystencji. Niemniej jednak trzeba przyznać, że to ogromne wyzwanie, a historia podpowiada, że momenty przejściowe zazwyczaj cechują się występowaniem konfliktów zbrojnych, a często także dużych wojen o dominację w systemie regionalnym lub światowym1002. Idąc logiką empirycznie znaną z historii ludzkości, Chiny jako rosnące mocarstwo, mające coraz więcej bogactwa, siły wojskowej, wpływów, a tym samym potęgi, staną się niebawem bardziej asertywne w promowaniu swoich interesów, co w istocie już się dzieje w czasach rządów piątej generacji przywódców (od 2012 roku) pod przywództwem Xi Jinpinga. USA jako dotychczasowe mocarstwo status quo mogą poczuć się zagrożone i stanąć przed pokusą pokazania siły i potęgi po to, by przywrócić pożądany stan rzeczy i obronić korzystne dla siebie interesy1003. Takie ruchy i skłonność do eskalacji napięć w początkach roku 2016 są już widoczne w działaniach Państwa Środka. Dowodem czego jest budowa sztucznych wysp i ich militaryzacja1004, oraz działania floty przybrzeżnej Chin wobec statków i okrętów innych państw regionu, odmowa uczestnictwa w arbitrażu międzynarodowym mającym rozstrzygać spory na tym morzu1005. Dochodzi do tego forsowanie wolności żeglugi i demonstracji wojskowych nad i wokół sztucznych chińskich wysp1006 na Morzu Południowochińskim przez USA. Chiny rozbudowują flotę pełnomorską, organizują patrole poza linię archipelagu Riukiu, rozbudowują zdolności A2AD, podsycają spory o Senkaku/Diaoyu. W amerykańskiej koncepcji wojny powietrzno-morskiej1007 kładzie się

nacisk na ożywienie i nowe otwarcie sojuszu z Japonią1008. USA starają się przekonać Japonię, by zmieniła konstytucję, zezwalając na operacje zamorskie dla swoich Sił Samoobrony (czyli sił zbrojnych Japonii)1009, by zwiększyła wydatki wojskowe i rozbudowała flotę oraz oddziały japońskiej piechoty morskiej, a także o konieczności wojskowego obsadzenia pierwszego łańcucha wysp przez japońskie środki A2AD. Amerykanom chodzi też o rozpoczęcie dalekich patroli morskich na Morzu Południowochińskim przez japońskie lotnictwo i flotę1010. USA próbują ponadto pozyskać Indie w wielkiej rozgrywce w teatrze operacyjnym IndoPacyfiku1011, a także starannie zabiegają o Australię jako niezbędnego sojusznika wojskowo-strategicznego1012. Chińska asertywność w polityce zagranicznej zarysowana w 2014 roku zderzona z widoczną coraz wyraźniej w 2016 roku determinacją USA do obrony status quo nie dotyczy li tylko rywalizacji o zasoby materialne (o te w nieco dłuższej perspektywie), ale także, a nawet bardziej, o prestiż i pozycję w systemie światowym, z czym wiąże się wprost lepsza lub gorsza możliwość skutecznej realizacji własnych interesów ekonomicznych i geostrategicznych. Docelowo chodzi o uzyskiwanie stref wpływów. Z czasem, jak można przewidywać, pójdą za tym możliwości strukturalnie korzystniejszego niż u innych graczy w systemie wykorzystania czy akumulacji zasobów ekonomicznych (rynki zbytu, partnerzy handlowi, układy handlowe), surowcowych (zasoby naturalne) i strategicznych (sojusze, państwa wasalne, bazy wojskowe za granicą). Na te obiektywne zjawiska nakłada się także mocno subiektywne poczucie upokorzenia z czasów epoki kolonialnej, wciąż niezapomnianej w Pekinie i w całym kraju. W wymiarze psychologicznym najlepiej powiązane jest to z np. z przekonaniem, że prawdziwa potęga i nowy status Chin nie znalazły dotychczas potwierdzenia z powodu istnienia ciągle odrębnego od Chin kontynentalnych Tajwanu1013. Amerykanie mogą nie mieć sił, by utrzymać swoją wielką strategię prymatu, co wyczuwają rosnące mocarstwa zainteresowane zmianą systemu międzynarodowego – Chiny i Rosja. Z punktu widzenia USA najrozsądniej byłoby znaleźć strategię pośrednią pomiędzy globalnym prymatem a ponowną, znaną z XIX wieku izolacją na kontynencie północnoamerykańskim i zachodniej półkuli oraz skupieniem się na sprawach

własnego kontynentu. Jeśli bowiem chodzi o interesy pierwszego rzędu, czyli bezpieczeństwo i przetrwanie, USA są państwem zdecydowanie bezpiecznym ze względu na oddalenie od zagrożeń i przeszkodę dla innych przeciwników, jaką stanowią Pacyfik i Atlantyk, a także brak silnych sąsiadów oraz dysponowanie własną bronią nuklearną. Zatem bezpieczeństwo i przetrwanie USA jako państwa nie zależy wyłącznie od utrzymania wielkiej strategii prymatu1014. Niemniej jednak Stany Zjednoczone jako mocarstwo morskie mają istotny interes (choć nie z gatunku życia i śmierci) w tym, by kontrolować i zapewniać nieprzerwane morskie strategiczne linie komunikacyjne (tzw. wolność żeglugi, freedom of navigation in global commons) z zasobami strategicznymi, energetycznymi i handlowymi świata, w tym wąskie przejścia morskie, takie jak cieśnina Malakka czy Ormuz1015. W interesie Stanów Zjednoczonych leży wpływanie na pożądaną równowagę sił w kluczowych regionach świata, takich jak Europa Zachodnia (europejski Rimland), Azja Wschodnia i Południowo-Wschodnia (azjatycki Rimland) oraz łączący je komunikacyjny obszar pośredni, czyli Bliski Wschód1016. Aby to osiągnąć, USA muszą mieć zdolność do projekcji siły, wystarczającej, by przeważyć nad potencjalnym przeciwnikiem w tych odległych od kontynentalnych Stanów Zjednoczonych regionach świata1017. Obecnie dzieje się to dzięki wysuniętej obecności wojskowej, przede wszystkim okrętów i baz US Navy, dzięki którym Amerykanie mogą realizować wielką strategię prymatu poprzez wywieranie wpływu politycznowojskowego oraz określanie tzw. agendy działań wobec państw istotnych dla polityki amerykańskiej w danym regionie w określonym czasie1018. O ile powyższe interesy być może nie mają dla USA wymiaru egzystencjonalnego, o tyle są wciąż bardzo poważne i umożliwiają im strukturalnie korzystne pozycjonowanie swoich interesów, w tym gospodarczych, w systemie światowym. W nowej rzeczywistości drugiej dekady XXI wieku nowa wielka strategia wymagałaby skonstruowania drogi pośredniej pomiędzy prymatem a izolacjonizmem, bez jednoczesnego bezpośredniego uznania za obowiązujący systemu koncertu mocarstw, opartego na zasadzie równoważenia wpływów. W takim systemie o naturze hybrydowej, składającym się z połączenia koncertu mocarstw z dominującym amerykańskim balansowaniem, Stany Zjednoczone co prawda

zrezygnowałyby z prymatu, ale jako zawodnik wagi ciężkiej wciąż miałyby poważny wpływ na sprawy świata. Strategia koncertu mocarstw zakłada jednak zdecydowanie oddanie strategicznej przestrzeni innym, w tym oddanie wyłącznej strefy wpływów oraz poważnego zredukowania zobowiązań na geograficznych granicach amerykańskiej projekcji siły1019, a także redukcji obecności strategicznej, w tym wojskowej, w bazach na perymetrze w Rimlandzie Azji i Europy. Prawdopodobnie doszłoby wówczas także do zamiany formalnych stałych sojuszy wojskowych na nieformalne sojusze tymczasowe znane z historii Europy, zwłaszcza z końca XIX wieku. Zwolennikami takiej nowej wielkiej strategii USA są (jak kiedyś Nixon i Kissinger) Michael Lind i Stephen Van Evera, a w Australii Hugh White. Stephen Van Evera proponuje wprost, by Amerykanie wycofali się na swój kontynent, wynegocjowali zawczasu swój udział w nowym ładzie światowym oraz pozostawili sobie ewentualnie jakiś wojskowy wpływ na wydarzenia w kluczowych regionach Azji Wschodniej i Zatoki Perskiej1020. Inne podejście zwolenników zmniejszenia zaangażowania USA, nazwane „balansowaniem na odległość”, względnie „balansowaniem z daleka” (offshore balancing), jest proponowane przez Christophera Layne’a, Barry’ego Posena, Christophera Preble’a i Stephena Walta1021. Zakłada położenie większego nacisku na nieformalny proces przesuwania ciężarów utrzymania ładu i stabilizacji na innych, w tym przede wszystkim na sojuszników USA, oraz wycofania się z nadmiernych zobowiązań w regionach Eurazji. Wszystko po to, by jedynie równoważyć wpływy jednych przeciw drugim z istotną rolą Stanów Zjednoczonych jako mocarstwa, które gwarantuje stosowną równowagę, gdy wszystko inne już zawiedzie. W praktyce oznaczałoby to, że jedynie w przypadku, gdy jedno mocarstwo będzie miało taką przewagę nad innymi, że będzie w stanie zdominować inne mocarstwa i państwa w kluczowych dla USA regionach Eurazji, Amerykanie będą interweniować. Zwolennicy offshore balancing są pesymistami, jeśli chodzi o szansę zbudowania realnego i skutecznego systemu koncertu mocarstw, gdyż uważają, iż każdy ład międzynarodowy to środowisko wysoce rywalizujące. Uważają ponadto, że Amerykanie mogą spokojnie żyć i funkcjonować, dopóki w Eurazji nie pojawi się ktoś, kto zagrozi ich pozycji. Fundamentem powyższego rozumowania jest przekonanie, że mądre podzielenie się władzą

i kontrolowane powstanie wielobiegunowości w ładzie światowym i tak pozwoli na zachowanie amerykańskiego sposobu życia. Jak postuluje Michael Lind, stworzenie wielkiej strategii polegającej na mieszance koncertu mocarstw i równoważenia przez USA innych graczy byłoby jak najbardziej możliwe, gdyż to wciąż pozwoliłoby Amerykanom na bycie liderem wszystkich możliwych sojuszy i konstelacji, które przeciwstawiać się będą w przyszłości jednemu rosnącemu hegemonowi w Eurazji. Takie podejście zaspokajałoby tym samym zarówno wilsonowski idealizm, poprzez utrzymywanie kolektywnych sojuszy, opartych zapewne również na wspólnych wartościach, jak i amerykański historyczny pragmatyzm w tworzeniu sojuszy takich jak NATO czy Wielka Koalicja mocarstw morskich USA i Wielkiej Brytanii ze Związkiem Sowieckim, z udziałem także Francji z czasów II wojny światowej1022. Taka wielka strategia nie wykluczałaby a priori interwencji wojskowych, ale co do zasady byłaby strategią reaktywną, czujną (watchful), lecz stanowczo nie prewencyjną, jaką była strategia prymatu. W przypadku toczenia ewentualnej wojny w systemie koncertu mocarstw przy udziale silnego balansowania USA z odległości chodzi o to jedynie, by wzmocnić USA kosztem innych mocarstw, bez potrzeby uzyskiwania np. bezwarunkowego zwycięstwa, bo to samo w sobie mogłoby zniszczyć fundamenty systemu równowagi, jak to miało miejsce po II wojnie światowej wraz z podziałem pokonanych Niemiec, co dało niebagatelną przestrzeń strategiczną ZSRS1023. Wśród zwolenników systemu koncertu mocarstw w różnych jego odsłonach istnieją oczywiście różnice, zwłaszcza jeśli chodzi o metody jego wdrażania w życie. To znaczy: jakie układy trzeba zawierać z innymi mocarstwami w celu uruchomienia i zadziałania nowego systemu międzynarodowego opartego na zrównoważonym koncercie mocarstw, z istotną obecnością balansującą USA na odległość. Zmiana wielkiej strategii mocarstwa jest bardzo trudna do przeprowadzenia. Historia dowodzi, że ograniczenie wysuniętego wojskowego zaangażowania i przejście na równoważenie wpływów jest trudne do wykonania bez związania się określonymi zobowiązaniami i czasem niewygodnymi sojuszami z często nieprzewidywalnymi konsekwencjami. Amerykanie, ograniczając i odwlekając swoje zaangażowanie w II wojnę światową w Europie w latach 1939–1941, byli w stanie utrzymać Wielką

Brytanię i Związek Sowiecki w wojnie, podczas gdy dwie potęgi kontynentalne – Niemcy i ZSRS – walcząc ze sobą, osłabiały się wzajemnie, redukując szanse na stanie się władcami Eurazji. W rezultacie to USA stały się w końcu wojny światowej supermocarstwem, które bezpośrednio materialnie i politycznie skorzystało na wojnie. W 1945 roku pozycja gospodarcza USA względem świata, ale też wojskowa, zwłaszcza relatywna sił powietrznych i marynarki wojennej, nie wspominając właśnie osiągniętego monopolu atomowego, była prawdopodobnie najwyższa w historii starć hegemonicznych1024. W tym czasie USA zrealizowały prawdziwą ekspansję przemysłową, osiągnęły najwyższą produktywność per capita, najwyższy standard życia, a także całkowicie dominowały nad zasobami światowego złota, były największym wierzycielem i eksporterem towarów, zdolnym do wojskowej projekcji siły daleko od swojego własnego terytorium przy wykorzystaniu bombowców strategicznych oraz grup bojowych lotniskowców wyposażonych w lotnictwo pokładowe. Wszystkie powyższe czynniki, składające się na materialną potęgę Stanów Zjednoczonych oraz ich pozycję w systemie międzynarodowym, uczyniły poprzednie światowe mocarstwa – Francję i Wielką Brytanię – w istocie państwami zależnymi od USA w zakresie bezpieczeństwa1025. Niemniej jednak nawet ówcześnie zastosowana wielka strategia balansowania na odległość miała swoje złe strony i wady. Jedną z nich była sama tocząca się wielka wojna. To znaczy Stany Zjednoczone ostatecznie wygrały, ale konieczna była jednak długa i wyniszczająca Europę wojna oraz wielka mobilizacja ludzka i przemysłowa USA w celu osiągnięcia sukcesu. Później w XX wieku przykładem regionalnego offshore balancing było wspieranie Saddama Husseina i Iraku w równoważeniu wpływów geopolitycznych Iranu, który miał w latach 80. XX wieku oraz ma obecnie potencjał na osiągnięcie statusu regionalnego hegemona. Strategia wobec Iraku przyniosła konkretne rezultaty w postaci mitygowania ekspansji wpływów Iranu. Co prawda powstrzymała wówczas Iran, ale z drugiej strony przyniosła koszty, gdyż zmusiła USA do większego zaangażowania politycznego w regionie oraz rosnącej amerykańskiej wysuniętej obecności wojskowej w regionie Półwyspu Arabskiego i w Zatoce Perskiej, stworzenia w latach 80. XX wieku lądowych Sił Szybkiego Reagowania w celu kontrowania ewentualnej interwencji sowieckiej (w połączeniu

z nieprzychylną postawą polityczną Iranu) w kierunku ciepłych portów Oceanu Indyjskiego. Nie mówiąc o licznych ofiarach krwawej wojny irackoirańskiej1026. Odejście od starego ładu międzynarodowego w historii przebiegało też mniej konfrontacyjnie. Proces redukcji zagrożeń, ograniczenie ekspozycji na ryzyka, przesuwanie ciężarów na sojuszników i zmiany sojuszy, w tym odwrócenie dawnych wrogów w kierunku sojuszników – tego wszystkiego dokonała słabnąca imperialna Wielka Brytania po to, by wyrównać lukę pomiędzy imperialnymi zobowiązaniami a swoją coraz bardziej kruchą materialną potęgą u progu XX wieku. Imperium Brytyjskie, osłabione po wojnie burskiej (lata 1899–1902), miało zbyt dużo globalnych zobowiązań, a już zaczęło odczuwać wzrost potęgi Niemiec, którego fundamentem był wspaniały rozwój gospodarczy i przemysłowy, a w późniejszym czasie ambitny plan budowy wielkiej floty oceanicznej, która miała rzucić wyzwanie brytyjskiemu mocarstwu na morskich liniach komunikacyjnych świata. Stanowiło to bezpośrednie zagrożenie dla obowiązującej wówczas Pax Britannica1027. Do tego Niemcy zaczęły porozumiewać się z rosnącą Japonią, wschodzącym mocarstwem na Dalekim Wschodzie, oraz – w początkowej fazie rodzącej się rywalizacji z Wielką Brytanią – z rosnącymi w siłę Stanami Zjednoczonymi, zainteresowanymi ostatecznym wypchnięciem Zjednoczonego Królestwa z zachodniej półkuli (zgodnie z obowiązującą od lat 20. XIX wieku i stanowiącą kamień węgielny polityki USA doktryną Monroe’a). Przywódcy w Londynie, rozumiejąc dobrze, o co się toczy gra i że pozycja brytyjska są zagrożone na wielu odcinkach (w Europie, na Dalekim Wschodzie – a więc w koloniach w Indiach i Chinach, Singapurze oraz na zachodniej półkuli, gdzie znajdowały się ważne brytyjskie bazy morskie), podjęła decyzję o strategicznym przesunięciu i scedowaniu strategicznej przestrzeni w ówczesnym „systemie światowym” na Stany Zjednoczone1028. To umożliwiło USA przeprowadzenie mocarstwowej polityki budowy strefy wpływów na całej zachodniej półkuli, w tym na Morzu Karaibskim, na czym Amerykanom najbardziej zależało, gdyż wchodzili właśnie w okres ekspansji morskiej, a Morze Karaibskie stanowi do dnia dzisiejszego naturalny bufor bezpieczeństwa dla USA, będąc jednocześnie wyjściem gospodarczym Ameryki na świat z racji

usytuowania delty rzeki Missisipi, stanowiącej autostradę komunikacyjną dla przemysłu i handlu amerykańskiego. Ograniczając swoje globalne zaangażowanie i dokonując wielkiego dopasowania zasobów do interesów i celów na Dalekim Wschodzie, Wielka Brytania sprzymierzyła się ostatecznie z Japonią1029 jako przeciwwagą wobec Niemiec i rosyjskiej potencjalnej ekspansji w Azji. Wreszcie, ostatecznie sprzymierzyła się z Francją i Rosją, tworząc Ententę przeciw rosnącej dominacji Niemiec na kontynencie europejskim. A niemiecki dalszy wzrost groził nie tylko upadkiem Imperium Brytyjskiego, ale wręcz wasalizacją Wielkiej Brytanii na rzecz niemieckiej potęgi usytuowanej w bezpośredniej bliskości serca imperium. Z architekturą sojuszniczą wymierzoną w Niemcy, opartą na Entencie, Wielka Brytania weszła w I wojnę światową1030. Tak więc brytyjska wielka strategia poprzedzająca wybuch I wojny światowej była wzorem skutecznego „strategicznego dopasowania”, chociaż w wyniku II wojny światowej Wielka Brytania ostatecznie i tak straciła status mocarstwa, co wyraziło się utratą kolonii i w konsekwencji upadkiem ładu zwanego Pax Britannica. Krytycy skuteczności brytyjskiej wielkiej strategii z początków XX wieku podnoszą, że jednak niewystarczająco dokonano w niej oceny stosunków gospodarczych, które były fundamentem wzrostu potęgi zarówno USA, jak i Niemiec. Ponadto, poprzez odwrócenie swoich niektórych rywali i zarazem strategiczne dopasowanie z Rosją, Wielka Brytania pomogła co prawda strategicznie otoczyć Niemcy, czyli swojego głównego rywala, ale w ten sposób rozpoczęła proces stymulowania dalszego antagonizmu w Europie, co skończyło się zupełnym załamaniem porządku i układu sił ze skutkami w postaci nie tylko wybuchu I wojny światowej, ale także chaosu i rewolucji w Rosji, kryzysu globalnego systemu wymiany towarowej i handlowej, który z całą mocą wystąpił pomiędzy wojnami światowymi, a potem geopolitycznej dogrywki, czyli II wojny światowej i będącej jej wynikiem kilkudziesięcioletniej zimnej wojny, podczas której żadna ze starych potęg europejskich nie była w pełni państwem samodzielnym strategicznie i geopolitycznie. W efekcie decyzje o wojnie i pokoju na kontynencie w latach 1945–1991 były podejmowane w Moskwie i Waszyngtonie1031. Na mniejszą skalę, pozytywnym przykładem strategicznego dopasowania w ramach obowiązującej nieprzerwanie wielkiej strategii prymatu była

polityka USA w latach 1968–1980: otwarcie USA na Chiny z lat 70. XX wieku i ustalenie układu interesów w Azji poprzez balansowanie amerykańsko-chińskie przeciwko Związkowi Sowieckiemu i jego sojusznikom w Azji1032; doprowadzenie do zawarcia w Camp David pokoju pomiędzy Izraelem a Egiptem, co na dekady ustabilizowało tę część Bliskiego Wschodu i uczyniło Egipt aż do Arabskiej Wiosny w XXI wieku sojusznikiem geopolitycznym Stanów Zjednoczonych. W tym czasie uregulowano częściowo sporną sprawę Kanału Panamskiego, przekonano sojuszników w NATO oraz Japonię do zwiększenia wydatków na obronę, zdejmując pewną część ciężarów z USA, oraz podpisano korzystne traktaty rozbrojeniowe z ZSRS na temat obrony balistycznej i strategicznych broni ofensywnych1033. Ponadto, dzięki otwarciu chińsko-amerykańskiemu, USA wyszły w sensie strategicznym z wojny wietnamskiej wzmocnione, pomimo przegrania samej wojny1034. W modelu teoretycznym, gdy myślimy o wielkiej strategii opartej na systemie koncertu mocarstw, ważne jest, by odróżniać trzy obszary konfuzji koncepcyjnej1035. Po pierwsze: offshore balancing to nie to samo co izolacjonizm. Różnica polega na amerykańskiej gotowości do obecności wojskowej poza swoim kontynentem, jeśli naprawdę zajdzie potrzeba, w tym potrzeba zaangażowania wojennego; jest w offshore balancing wciąż występująca troska o właściwą równowagę sił w Eurazji; i nie ma tak silnego nacisku na neutralność Ameryki wobec spraw Eurazji jak wśród izolacjonistów. Po drugie: balansowanie na odległość (offshore balancing) jest wielką strategią, ale bywa często traktowane jedynie jako taktyczny lub operacyjny sposób dokonywania projekcji siły wojskowej, manifestującej się awersją do wysuniętej obecności zamorskiej, w zamian preferującej czujne czekanie z wojskiem na własnym kontynencie oraz utrzymywanie stosownej floty morskiej oraz sił powietrznych, które tę projekcję siły umożliwiałyby bez obecności wojsk lądowych na ziemi1036 i bez okupacji czy zajmowania terytoriów w Eurazji (John Pape1037). W opinii Johna Mearsheimera oznacza to maksymalnie możliwe redukcje zaangażowania wojskowego oraz obecności wojskowej w Rimlandowych regionach Eurazji, przy jednoczesnym dbaniu, by nikt nie zdominował tych regionów, co zresztą mogłoby, jak twierdzi, ograniczyć antyamerykańskie nastroje i wymierzone w USA akty terroru w tych regionach1038.

Powyższa strategia w rzeczy samej może być podejrzewana o bycie „lżejszą” odsłoną strategii prymatu, bo o ile zmniejsza lądowe zaangażowanie, to wciąż uznaje możliwość morskich i powietrznych działań sił zbrojnych USA w Eurazji w celu realizacji interesów geopolitycznych mocarstwa. Należy jednak przyznać, że działania te miałyby wymiar bardziej subtelny i punktowy. Po trzecie: obecnie tworzona za odchodzącego już z urzędu prezydenta Obamy wielka amerykańska strategia wciąż zdaje się opierać na założeniach prymatu, ale zawierającego jednak istotne elementy balansowania na odległość1039. Konkretna praktyka strategiczna ulega nowemu ułożeniu, przede wszystkim w wyniku pivotu na Pacyfik, traktowanemu jako priorytet wojskowego i dyplomatycznego wymiaru polityki amerykańskiej. Następnie, w wyniku widocznego w ostatnich latach obniżenia amerykańskiego zaangażowania w bezpieczeństwo Europy, i to pomimo wojny na Ukrainie i polityki Rosji jako mocarstwa lądowego realizowanej w ostatnich latach w przestrzeni buforowej pomiędzy Heartlandem a Rimlandem. Odchodzi się też w szkoleniu i wyposażaniu sił zbrojnych USA od rozwijania zdolności do zwalczania partyzantki i budowania społeczeństw na Bliskim Wschodzie, w kierunku prowadzenia wojny z przeciwnikiem nowoczesnym, dysponującym symetrycznymi zdolnościami bojowymi, a zatem w kierunku prowadzenia wojny z innym mocarstwem. Dalej, chodzi w nowym podejściu USA o rozwijanie zdolności do wykonywania uderzeń ofensywnych, opartych na broni wystrzeliwanej spoza zasięgu systemów obronnych przeciwnika (stand off weapons)1040. Skutkiem są redukcje personelu w obszarach geograficznych podwyższonego ryzyka, gdzie wojsko i bazy amerykańskie mogłyby być łatwym celem dla precyzyjnych systemów ofensywnych przeciwnika (stąd między innymi forsowana przez Amerykanów rotacyjna obecność zamiast stałych baz), których coraz powszechniejsze użycie można obserwować w kolejnych konfliktach zbrojnych, a na wykorzystanie których do niedawna monopol mieli Amerykanie (np. rakiety manewrujące dalekiego zasięgu do użycia w teatrze operacyjnym oraz systemy obserwacji i naprowadzania na cel na wielkie odległości)1041. Najnowszy amerykański Defense Strategic Guidance zostawia wciąż dużo przestrzeni dla prymatu i będącego jego wyrazem interwencjonizmu, i to nawet pomimo wyrzeczenia się chęci lądowych interwencji, okupacji

krajów czy budowy „nowych, demokratycznych” społeczeństw. Sekretarz stanu USA z tamtego czasu – Hillary Clinton – ogłosiła „nowy amerykański moment” i odnowiła amerykańskie zobowiązanie do globalnego przywództwa, pomimo podkreślenia istniejącego partnerstwa i współpracy z Chinami1042. Przemawiając w Canberrze w Parlamencie Australii w listopadzie 2011 roku, prezydent Obama potwierdził wolę Stanów Zjednoczonych do pozostania wielką potęgą na Pacyfiku i chęć wzmocnienia amerykańskiej obecności w całym regionie Zachodniego Pacyfiku, w tym także w Australii. Obama zasygnalizował, że USA chcą dalszego trwania obecnego systemu światowego, z rolą USA w jego centrum i propozycją zaproszenia Chin do stania się jego częścią po zaakceptowaniu reguł USA. Administracja amerykańska stara się odnowić intensywną współpracę z krajami regionu Azji i Pacyfiku. Dlatego uzasadniona jest teza, że w 2016 roku realizuje się wciąż amerykańską wielka strategię prymatu z silnym elementem interwencjonistycznym oraz stałą i widoczną amerykańską obecnością wojskową w regionie. Sygnał jest czytelny: podtrzymanie proamerykańskiego systemu światowego i brak miejsca oraz woli na równowagę strategiczną z Chinami. Innymi słowy, USA zapraszają Chiny do współpracy jako udziałowca w systemie, ale będącego w pozycji (statusie) nierównej. Co ważne, w ten sposób, jak się wydaje, strategię tę postrzega też Pekin1043. Uważa bowiem, że Waszyngton chce współpracy z Chinami, ale na zasadach amerykańskich i promujących amerykańskie interesy. Co kluczowe, w Chinach ocenia się, że Amerykanie zdają się prowadzić politykę zniechęcającą je do rozbudowy zdolności wojskowych, w tym floty oceanicznej, mającej wzmocnić wpływy oraz promować i zabezpieczać interesy chińskie1044. Często argumentuje się w Chinach, że Amerykanie liczą na zmianę charakteru władzy w Chinach, co grozi destabilizacją kraju i zahamowaniem wzrostu jego potęgi1045. Zmniejszenie zaangażowania USA i dopuszczenie do wykreowania z czasem systemu koncertu mocarstw, względnie koncertu mocarstw z elementem amerykańskiego balansowania na odległość, pociągnęłoby za sobą poważne ryzyka i koszty. Przede wszystkim związane z chaosem, który zazwyczaj towarzyszy zmniejszeniu zaangażowania. Pojawia się w takiej sytuacji poważny dylemat, jak dużo chaosu można zaakceptować i czy jest on zarządzalny. Przywołani zwolennicy zmniejszenia zaangażowania USA

uważają, że rywalizacja i brak bezpieczeństwa to nieodwołalne elementy życia i polityki międzynarodowej i głoszą konieczność trzymania się USA z daleka od konfliktów w Eurazji, gdyż inni – przede wszystkim regionalni gracze – i tak będą się nimi zajmowali z uwagi na konieczność własnego przetrwania. Z kolei zwolennicy wycofania odrzucają udział USA w roli jedynego supermocarstwa, które nadzoruje cały system międzynarodowy, ponosząc tego poważne koszty. Dodatkowo zwolennicy tego rozwiązania akcentują potencjał lokalnych państw do własnego balansowania i ponoszenia adekwatnych kosztów własnego bezpieczeństwa1046. Wydaje się to oczywiste, gdyż w braku totalnego prymatu i dominacji wojskowej USA powróci logika balansowania własnego graczy, co zdejmie z USA koszy utrzymania zamorskiej potęgi militarnej. Nie można jednak ukryć, że wraz ze zmniejszeniem zaangażowania pojawia się ryzyko. Sprawne funkcjonowanie wielobiegunowości i nowej równowagi pomiędzy państwami, po wycofaniu się USA, nie jest automatycznie zagwarantowane. Na drodze do nowej równowagi może zatem dojść do klasycznego dylematu bezpieczeństwa pomiędzy silniejszymi graczami, następnie wyścigu zbrojeń i być może do konfliktów regionalnych i kontynentalnych. Brak amerykańskiego żandarma może doprowadzić do znanego, bezlitosnego cyklu następujących po sobie zjawisk: braku zaufania, zbrojeń, wyścigu zbrojeń w regionie, eskalacji rywalizacji, a na samym końcu wojny, np. na Zachodnim Pacyfiku, w Europie Wschodniej lub w rejonie Zatoki Perskiej. Niezależnie od powyższego, państwa pozbawione amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa mogą zdecydować się również nie tyle na balansowanie przeciw potężnemu sąsiadowi, lecz na całościowe przeorientowanie polityki na podporządkowanie się jego interesom (bandawagon), dołączając do rewizjonistycznej polityki regionalnego hegemona, co w rezultacie może zaowocować powstaniem chińskiej Azji, irańskiej Zatoki Perskiej lub odtworzeniem pod jedną władzą Kremla całego „Rosyjskiego Świata”, którym terminem posługują się przywódcy w Moskwie na określenie obszarów znajdujących się w granicach dawnego Związku Sowieckiego1047. Ryzyko pojawienia się takich lokalnych pretendentów do hegemonii może doprowadzić z kolei do naturalnego powstawania bloków regionalnych,

balansujących przeciwko hegemonowi, czego nigdy nie lubili amerykańscy stratedzy, gdyż balansowanie tworzy (przynajmniej częściowo) tymczasowe i przemieszczające się próżnie strategiczne na liniach napięć pomiędzy rywalizującymi państwami i blokami państw, co prowadzi do eskalacji rywalizacji i rozdygotania systemu światowego wskutek niepewności państw co do własnego bezpieczeństwa w systemie. To zjawisko skutkować może osłabieniem globalnego systemu gospodarczego oraz instytucjonalnego, którego trwałości strzegą Amerykanie, jednocześnie korzystając z jego istnienia1048. Z koncertem mocarstw i skorelowanym z nim ewentualnym balansowaniem na odległość związane są także konkretne wyzwania praktyczne, logistyczne i polityczne w krajach-sojusznikach USA. Jak Amerykanie zamierzają interweniować i przychodzić z pomocą sojusznikom w przyszłości bez utrzymania w regionie obecności istotnych amerykańskich sił zbrojnych i bez dostępu do baz oraz funkcjonującej infrastruktury pomocniczej, niezbędnej do skutecznego prowadzenia działań wojennych? Czy balansowanie na odległość oznacza wycofanie się na zachodnią półkulę także Marynarki Wojennej USA i redukcję funkcjonujących baz i portów morskich? I jak to pogodzić z zabezpieczeniami strategicznych morskich linii komunikacyjnych przez Atlantyk i Pacyfik? Czy jednak podstawowa sieć baz wojskowych w Eurazji, w tym na Zachodnim Pacyfiku, nie jest potrzebna, by gwarantować wolność żeglugi na morzach i oceanach świata, tak ważną dla podstawowych interesów dominującego amerykańskiego mocarstwa morskiego, które na wolności żeglugi przecież korzysta?1049 Bez zamorskiej wysuniętej obecności wojskowej trudne byłoby bowiem patrolowanie wąskich morskich przejść o znaczeniu strategicznym dla architektury bezpieczeństwa światowego: archipelagu wysp Spratly na Morzu Południowochińskim, Cieśniny Tajwańskiej, cieśniny Ormuz oraz cieśniny Malakka1050. Rozwijane przez Chiny zdolności wojskowe A2AD przeznaczone i opracowywane w celu przeciwdziałania swobodnej projekcji siły USA i operowaniu amerykańskiej marynarki wojennej na Zachodnim Pacyfiku, ale także podobne zdolności A2AD rozwijane przez Rosję w środowisku lądowym oraz wokół mórz wewnętrznych Europy Wschodniej i Środkowo-Wschodniej (Obwód Kaliningradzki, obszar Bałtyku, Krym i Morze Czarne oraz wschodnia część Morza Śródziemnego) również zdają się stać na

przeszkodzie amerykańskiej strategii balansowania na odległość, w tym takiego balansowania wobec ewentualnego systemu koncertu mocarstw, gdyż dostęp sił zbrojnych USA do każdego z tych regionów Eurazji może być zamknięty przez nowoczesne systemy rażenia ofensywne i defensywne, co uniemożliwi Amerykanom przyjście z pomocą sojusznikom1051. Kluczowym argumentem osłabiającym zasadność wybrania przez Waszyngton strategii balansowania na odległość i redukcji wysuniętej obecności jest doświadczenie operacyjne sił zbrojnych USA1052. Otóż po prostu posiadanie stałych instalacji i infrastruktury wojskowej w Eurazji, a przynajmniej w Rimlandzie Eurazji, jest niezbędne dla utrzymania właściwego tempa operacyjnego i natężenia ewentualnych operacji bojowych. Powyższe jest ważniejsze niż nowoczesne technologie i bronie, gdyż do właściwego prowadzenia działań i spełniania wymogów logistycznych przydatne są bazy w regionie w bezpośredniej odległości do przeciwnika, czego dowiodły amerykańskie operacje w Iraku w latach 1991 i 2003, w Kosowie itp.1053 Balansowanie na odległość może wymagać ostrzejszych, bardziej intensywnych i angażujących działań, niż się wydaje1054. W sytuacji strategicznej wielkomocarstwowej rywalizacji pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami, w braku bezpośrednich wojen pomiędzy tymi mocarstwami, wiązać się będzie najpewniej z trenowaniem i zastępczym (proxy) wykorzystywaniem regionalnych sił zbrojnych mniejszych państw, które zostaną zmuszone do opowiedzenia się po którejś ze stron, wystąpieniem lokalnych wyścigów zbrojeń, embarga, wojen gospodarczych, blokowaniem wymiany handlowej pomiędzy państwami, jak to miało miejsce w czasie zimnej wojny, w trakcie wojen w Korei, Wietnamie i Afganistanie1055. Poważnym problemem jest kwestia przeorientowania się regionalnych graczy na nowy ośrodek mocarstwowy na kształt swoistej i znanej z historii finlandyzacji. Wtedy np. Chiny osiągnęłyby swoje geopolityczne cele tworząc ipso facto nowy ład w Azji bez wojny. Polegałoby to na przekonaniu Seulu, Tajpej i Tokio, że zważywszy na coraz bardziej korzystny dla Chin układ sił wojskowych w regionie, powinny one dostosować się do nowej roli Państwa Środka i ograniczyć więzi z USA1056. Zazwyczaj takiemu całkowitemu przeorientowaniu się towarzyszą następujące okoliczności: (a) czynią to państwa względnie słabe, (b) do tego

postrzegające rosnące mocarstwo w swoim otoczeniu jako zagrożenie, które można, co do zasady, obłaskawić, (c) a brak im dostępnych lub wiarygodnych potencjalnych sojuszników. Pierwsza powyższa okoliczność stosuje się do słabego Tajwanu, ale pozostałe dwie już dużo mniej do chociażby Indii lub Japonii, które mogą mieć sojuszników w rywalizacji z Chinami. O ile Południowa Korea może być potencjalnym kandydatem do dryfowania w stronę Chin w przypadku redukcji obecności USA i osłabienia wiarygodności amerykańskiego supermocarstwa, o tyle natychmiastowe przeorientowanie się jest już mniej prawdopodobne, ze względu chociażby na rolę i istnienie Korei Północnej, przecież wasala Chin1057. Innymi słowy, regionalne, nagłe i rewolucyjne przeorientowanie się państw w Azji Wschodniej i Zachodniego Pacyfiku na Chiny jest raczej wątpliwe. To z jednej strony ustawia całą kwestię kształtowania relacji USA z sojusznikami w Azji, a drugiej kształtowania amerykańskiej wielkiej strategii wobec Chin. Każda efektywna strategia wymaga rozumienia własnych ograniczeń, zarówno związanych z podstawami własnej potęgi, jak i istniejącymi zobowiązaniami mocarstwa. Jakakolwiek strategia ślepo wspierająca np. demokrację i wszelkie państwa demokratyczne oznacza nieprzestrzeganie i niezrozumienie ograniczeń wynikających z faktu, że największe nawet zasoby i tak są ograniczone. Obrona szeroko pojętego Zachodu i statusu anglosaskich mocarstw morskich w XX wieku wiązała się przecież z negocjacjami i transakcjami ze Związkiem Sowieckim. Przykładami kalkulacji własnej potęgi w relacji do kosztów polityki są różne rodzaje i zakresy współpracy ze Stalinem w czasie II wojny światowej, a potem z różnymi dyktatorami w Europie, na Bliskim Wschodzie, w Południowej Ameryce, Afryce i w Azji podczas całej długiej zimnej wojny. Jak twierdzi Patrick Porter, posługując się przykładem Paktu Północnoatlantyckiego: „NATO nie istnieje po to, by bronić słabych i podatnych na zagrożenia (vulnerable) państw, które żyją w cieniu gigantów, ani po to, by było deliańską ligą krzyżowców walczących o demokrację. Istnieje po to, by chronić świat północnoatlantycki. Częścią tego zdania jest negocjowanie odległości [strategicznej – dopisek autora] z zewnętrznymi mocarstwami i uspokojenia ich z pozycji siły, a nie wypełnianie przestrzeni

[strategicznej – dopisek autora] i antagonizowanie ich z pozycji nadmiernego zaangażowania ponad własne siły (overreach)”1058. Według Stephena Walta Stany Zjednoczone w swojej polityce wobec Azji i Pacyfiku borykają się z problemem strategicznym zwanym Goldilocks, który polega na próbie znalezienia odpowiedzi na pytanie, jak prowadzić politykę regionalną, by była ona tak dokładnie i prawidłowo skalibrowana, aby jednocześnie nie stała się zbyt konfliktowa i antagonizująca, gdyż nadmiernie obciążałaby zobowiązania spoczywające na USA oraz zwiększałaby rywalizację pomiędzy USA a Chinami, a także pomiędzy sojusznikami USA a Chinami, co wzmocniłoby „stronnictwo jastrzębi” w Chinach. Polityka wobec Chin nie powinna być zbyt „zimna i twarda ”, bo spowoduje u sojuszników USA w Azji skłonność do autonomicznego balansowania względem Chin do poziomów ryzykownych dla Waszyngtonu, a korzystnych dla tych państw. Z kolei amerykańska polityka postrzegana przez sojuszników jako nadmiernie ustępliwa i obojętna wobec rosnącej potęgi Chin może skłonić sojuszników do przeorientowania swojej polityki bądź na zgodną z życzeniami i interesami Pekinu, bądź na grupującą państwa regionu w blok przeciw Chinom, ale bez udziału i kontroli USA. Stworzenia w ten sposób niekontrolowanego regionalnego układu sił obawia się Waszyngton, podążający nadal jednak za tradycyjną wielką strategią prymatu1059. Niemniej jednak warto pamiętać, jak wskazują dwa wydarzenia w regionie Azji i Pacyfiku z nieodległej przeszłości, że państwa skonfrontowane z prawdopodobieństwem nieograniczonej rywalizacji, mając pole manewru i możliwość dokonania wyboru niekonfrontacyjnego, starają się tej rywalizacji jednak nie wybierać. Przykładem pierwszym jest pochodząca jeszcze z 2007 roku próba wiceprezydenta USA Richarda Cheneya oraz japońskiego premiera Abe namówienia Indii do podjęcia trójstronnego dialogu Indie–Australia–Japonia z udziałem USA, w celu przeprowadzenia połączonych ćwiczeń i manewrów wojskowych w regionie. Pekin na ten pomysł zareagował groźbami i protestami, zarzucając pomysłodawcom formowanie „małego NATO”. W związku z tym zarówno Indie, jak i Australia zrezygnowały z inicjatywy, bojąc się, że ich próba balansowania rosnącej potęgi Chin tym bardziej pchnie państwa na drogę otwartej wrogości1060. To pokazuje, że domniemamy front jedności czy to Zachodu, czy państw sojuszników USA wobec wzrostu Chin jest bardziej

kruchy i niechętny takiemu powstrzymywaniu Chin, niż się może wydawać1061. Na dodatek później australijski premier Gillard podjęła ponownie inicjatywę proponowaną przez USA, ale starał się jednocześnie, jak mógł, by zapewnić Chiny, że nie ma ona na celu powstrzymywania ich wzrostu. Drugie wydarzenie miało miejsce we wrześniu 2010 roku, kiedy chiński trauler i japoński okręt patrolowy miały kolizję niedaleko spornych wysp na Morzu Wschodniochińskim. W rezultacie Japończycy aresztowali chińskiego kapitana, a Chiny zażądały jego wypuszczenia oraz przeprosin. Następnie Pekin wstrzymał eksport metali ziem rzadkich1062 do Japonii, co groziło katastrofą producentów japońskich, ponieważ metale te są niezbędne w produkcji elektroniki oraz samochodów hybrydowych. Japonia zrewanżowała się, dewaluując jena na rynkach walutowych o 3% wobec juana. Groziła Azji prawdziwa wojna handlowo-walutowa. Obie strony jednak zawróciły z tej drogi i zredukowały napięcie1063. Ten przykład zdaje się wskazywać, że jeśli chodzi o biznes, wymianę handlową i interesy ekonomiczne, bieżące stosunki międzynarodowe są podatne na kruchość i wynikającą z niej obawę przed pełną rywalizacją strategiczną o dominację pomiędzy USA a Chinami. Należy pogodzić się z faktem, że państwa co do zasady rywalizują w ramach istniejących i funkcjonujących w „systemie światowym” zasad i reguł, w tym w ramach tego rozwijają swoje zdolności obronne, utrzymują i nawiązują kontakty z sojusznikami i partnerami, chcą kontrolować i mieć dostęp do zasobów oraz generalnie starają się być w pozycji uprzywilejowanej wobec innych graczy. Niemniej jednak, jak dotąd, czyniły to, uznając w sposób bezpośredni lub dorozumiany prymat USA i sygnowany przez USA „system światowy” składający się na architekturę z Bretton Woods. W sytuacji narastającej rywalizacji, gdy przyszłość prymatu USA jest niepewna, a gwarancje i obecność strategiczna USA – dyskusyjne, państwa stają się bardzo nerwowe i niechętne do konfrontacji, gdy napięcie rośnie i eskaluje, w tym aż do granic konfliktu zbrojnego1064. Powinni o tym pamiętać Amerykanie, liczący w kalkulacjach strategicznych, ale także wojskowo-operacyjnych, na trwałość zarysowującego się po dokonaniu pivotu na Pacyfik bloku sojuszniczego wymierzonego w rosnące Chiny, jeśli wzrost ich potęgi będzie nieprzerwany1065. O ile trudnym zadaniem jest takie przygotowanie wielkiej strategii, by po

prostu zadziałała, o tyle jeszcze trudniejsze byłoby realizowanie wielkiej strategii polegającej na zmniejszeniu zaangażowania (ponieważ Amerykanie po II wojnie światowej przyzwyczaili się do własnego prymatu i, co więcej, uważają, że ład międzynarodowy oparty na amerykańskim prymacie był korzystny dla świata i dla światowego rozwoju gospodarczego i społecznego). Trudne byłoby nawet wcielenie pomysłu niewiele tylko odchodzącego od prymatu, czyli – jak argumentuje Porter – nie tyle porzucenie regionu Zachodniego Pacyfiku i Azji Wschodniej, ile jedynie ograniczenie obecności i dotychczasowego zaangażowania oraz przemiana strategii w tzw. balansowanie z bliska (onshore balancing – w przeciwieństwie do offshore balancing), zwane także „balansowaniem spoza linii horyzontu” (over-the-horizon balancing). Byłoby to trudne do przeprowadzenia chociażby z tego powodu, że po tym, jak USA odeszły od obrony jedynie własnego kontynentu, stając się najpierw mocarstwem morskim na Atlantyku i Pacyfiku, a następnie w XX wieku supermocarstwem globalnym, perymetr obronny interesów USA stał się de facto ruchomy, przesuwając się (w zależności od płynnych układów sił i powstających w ich wyniku zagrożeń) wzdłuż całego eurazjatyckiego Rimlandu i w jego głąb, co manifestowało się budowaniem systemu licznych baz oraz zmiennymi losami amerykańskich kolektywnych i dwustronnych sojuszy w danym regionie Rimlandu, wspartych, jak zawsze, przez amerykańską zdolność do projekcji siły wojskowej z dala od macierzystych portów i baz na kontynencie amerykańskim1066. Teoretycznie mamy do czynienia z trzema modelami zmniejszenia zaangażowania Stanów Zjednoczonych w sprawy globalne. Pierwszym jest „wycofanie do zachodniej półkuli”, czyli wycofanie się Ameryki z Zachodniego Pacyfiku i Azji Wschodniej, z Bliskiego Wschodu oraz Europy, po 70 latach obecności strategicznej w tych regionach świata. To wiązałoby się z wycofaniem sił zbrojnych, likwidacją baz wojskowych oraz, siłą faktów, likwidacją sojuszy i relacji dwustronnych USA z partnerami i sojusznikami w zakresie bezpieczeństwa1067. Wówczas Stany Zjednoczone stałyby się mocarstwem realizującym strategię „balansowania na odległość”, które z racji zajmowania dominującej pozycji na zachodniej półkuli i naturalnej, organicznej potęgi własnej i posiadanych zasobów i tak wpływałoby na

zachowania innych mocarstw i państw, interweniowałoby tylko w sytuacji ekstremalnej i dość późno, gdyby w Eurazji pojawiłaby się realna groźba zaistnienia jednego potężnego hegemona. USA w tym modelu zachowałyby cokolwiek słabsze, ale wciąż istotne wojskowe zdolności do projekcji siły, ale całe siły zbrojne stacjonowałyby w bazach zlokalizowanych na zachodniej półkuli. Amerykanie zachowaliby zapewne także niezbędną bazę przemysłową do produkcji wojskowej na wypadek wojny1068. Logika stojąca za tym modelem i jego uzasadnieniem zakłada, że inne mocarstwa same zadbałyby o stabilny układ równowagi, uwalniając zasoby USA do bardziej palących aktualnie spraw wewnętrznych, takich jak kulejące edukacja i infrastruktura oraz reindustrializacja. Geopolitycznie sprowadzałoby się to do wykorzystania najlepszej pozycji geograficznej na globie, jaką zajmują Stany Zjednoczone, odgrodzone od potencjalnych potężnych wrogów i zagrożeń przez dwa olbrzymie oceany, a uzyskany w ten sposób czas i zasoby pomogłyby przywrócić właściwy bilans w społeczeństwie i gospodarce amerykańskiej. Zaletą tego modelu byłby mniejszy budżet Pentagonu, zmniejszone ryzyko prowadzenia własnych, niekompatybilnych z USA, polityk przez państwa w regionie, opartych na potędze USA, a nie własnej (free riding), oraz eliminacja ryzyka wojen na peryferiach, takich jak wojna w Korei, Wietnamie czy Iraku. Wydaje się, że zmniejszyłoby się też napięcie terrorystyczne wymierzone w USA, które dla tych, którzy planują i dokonują aktów terroru, jawi się jako wszechpotężne, wszechogarniające i omnipotentne supermocarstwo, wszędzie obecne wojskowo, i tym samym jako domniemane źródło dyskomfortowej czy niesatysfakcjonującej sytuacji społeczno-politycznej, która jest, jak się wydaje, głównym powodem terroryzmu (cel prawdziwy i emocjonalny ataków terrorystycznych). Negatywnymi skutkami modelu odejścia na zachodnią półkulę byłaby utrata wiarygodności Stanów Zjednoczonych jako gwaranta bezpieczeństwa. Dużo trudniej będzie realizować realną pomoc wojskową, poza wymiarem finansowym oraz w jakimś zakresie dostawami broni, gdyż bez baz, infrastruktury oraz bez stałych sojuszników aktywne balansowanie z daleka stanie się trudne w wymiarze wojskowym. W razie dużej wojny USA będą musiały z powrotem wywalczyć dostęp do teatru operacyjnego, jak miało to miejsce w czasie II wojny światowej w Europie (Sycylia, Włochy, Normandia) i na Zachodnim Pacyfiku1069.

Co do wprowadzenia powyższego modelu wielkiej strategii w życie Layne, Schwartz, Eugene Gholz, Daryl G. Press, czy nawet Harvey Sapolsky, czyli jej zwolennicy, nie przedstawili jednak szczegółowych rozwiązań1070. Nie ulega wątpliwości, że w szczegółach oznaczałoby to opuszczenie NATO i wycofanie wojsk USA z Europy, przekazanie Europejczykom lub UE roli gwaranta bezpieczeństwa w Europie. Oznaczałoby to również koniec traktatu obronnego z Japonią, wycofanie wojsk USA z Korei Południowej, wycofanie większości wojsk z rejonu Zatoki Perskiej, zapewne z wyjątkiem morskiego komponentu w okolicach cieśniny Ormuz, mającej olbrzymie – jak dotąd – znaczenie dla gospodarki USA. Zwolennicy tego modelu nie dają także odpowiedzi, czy nowy układ równowagi powstałby łatwo, co będzie się działo z proliferacją broni atomowej, gdy w wyniku upadku architektury bezpieczeństwa zagrożone zostanie elementarne bezpieczeństwo takich potęg gospodarczo-naukowych, jak Japonia, Korea Południowa czy Niemcy. Zapewne oznaczałoby to także, że Indie, Rosja i Korea Południowa same balansowałyby przeciw Chinom i przy okazji przeciw sobie samym, chyba że będą na tyle przerażone perspektywą dynamicznego wzrostu potęgi Chin, grożącej pełną ich hegemonią w Eurazji, że zjednoczyłyby wysiłki. To z kolei oznaczałoby porzucenie podejmowania prób demokratycznych w Chinach oraz pogodzenie się z faktem, że Tajwan jest sprawą wewnętrzną Chin. Oznaczałoby to też obiektywną konieczność kultywowania przez Waszyngton relacji z Moskwą jako piwotalnym mocarstwem balansującym wpływy UE czy też w przyszłości superpaństwem nowego bloku powstałego po upadku projektu UE wokół potęgi gospodarki niemieckiej w Rimlandzie europejskim1071. Rosja byłaby pomocna USA także wówczas do balansowania wobec wzrostu potęgi Chin w Rimlandzie wschodnioazjatyckim oraz na lądowym Nowym Szlaku Jedwabnym1072, a także wobec nowych rosnących potęg na Bliskim Wschodzie, który geograficznie łączy zarówno lądem, jak i morzem Rimland Azji i Rimland Europy1073. W wymiarze wojskowym wycofanie na zachodnią półkulę oznaczałoby redukcję w amerykańskim nuklearnym arsenale z jednoczesnym rozwojem tarczy antyrakietowej chroniącej kontynentalne Stany Zjednoczone. Amerykanie poważnie ograniczyliby wówczas liczebność i siłę bojową wojsk lądowych i polegaliby na siłach morskich i powietrznych dysponujących zdolnością do uderzenia spoza zasięgu systemów obronnych przeciwnika

(stand off), w tym polegaliby na rozbudowanych zdolnościach do rozpoznania, wywiadu i prowadzenia działań w kosmosie1074. Sam proces wdrażania ewentualnego modelu wycofania się Amerykanów na zachodnią półkulę powinien zachodzić stopniowo i ostrożnie, tak by gracze w regionie mieli czas się do zmian dostosować. Ameryka, wycofując się, pomagałaby temu dostosowaniu poprzez dostawy broni i technologii. I w tym przejściowym okresie redukowałaby swoją obecność wojskową, realizując tzw. rotacyjną obecność oraz wspólne ćwiczenia i inicjatywy, w tym zachowałaby zapewne prawa do używania baz także w przyszłości, gdyby chciała wrócić1075. Powyższa wielka strategia zmniejszenia zaangażowania, realizowana według modelu wycofania się na zachodnią półkulę, opiera się na założeniu, że położenie USA czyni ten kraj bezpiecznym, a inne państwa i mocarstwa powinny wziąć na siebie odpowiedzialność za pokój i zadbać o siebie i swoje bezpieczeństwo, a Ameryka i tak pozostanie bardzo silna i wpływowa. Jako potęga morska wciąż będzie miała głos w kwestiach wydarzeń na lądzie, w tym przede wszystkim na lądzie Eurazji. Z powyższym wiązałoby się jednak poważne ryzyko, jeśli przedstawione założenia okazałyby się błędne. I tak: regionalna rywalizacja i naturalne balansowanie uruchomione przez wycofanie się USA może skończyć się proliferacją broni atomowej, co będzie raczej niekorzystne dla samych Stanów Zjednoczonych1076. W konsekwencji niewykluczony byłby scenariusz, że Chiny w razie wycofania się USA na zachodnią półkulę rozpoczęłyby prewencyjną wojnę przeciw Japonii, starającej się pozyskać wojskowe technologie nuklearne, lub Rosja rozpoczęłaby prewencyjną wojnę przeciwko starającej się o pozyskanie własnej broni nuklearnej Polsce. Każda wojna chińsko-japońska, nawet bez zaangażowania USA, wpłynie negatywnie na gospodarkę amerykańską z racji tego, że Chiny i Japonia to dwaj najwięksi partnerzy handlowi USA, co w ujęciu predykcji strategicznych eliminuje korzyści z wycofania się na zachodnią półkulę1077. W wymiarze psychologicznym dla sojuszników zarówno wycofanie się na zachodnią półkulę, jak i balansowanie na odległość będzie prawdopodobnie odbierane jako amerykański izolacjonizm, co spowoduje erozję zaufania do potęgi USA i ich zdolności przyjścia sojusznikom z pomocą, a to z kolei wpłynie na przeorientowanie się ich polityki w regionie oraz prawdopodobną odmowę udostępnienia Amerykanom baz teraz i w przyszłości1078.

Drugim modelem ograniczenia zaangażowania jest „balansowanie spoza linii horyzontu” (over-the-horizon balancing)1079. W tym modelu pośrednim USA ustąpiłyby innym graczom przestrzeń strategiczną, ale tylko do pewnego stopnia. W przeciwieństwie do opisanego powyżej wycofania się na zachodnią półkulę, Amerykanie zachowaliby obecność w szeroko pojętym sąsiedztwie, utrzymując prawo do używania baz niezbędnych do szybkiej projekcji siły i do interwencji „spoza linii horyzontu”, co stanowiłoby metodę powstrzymywania i zapobiegania powstaniu innego hegemona w Eurazji i jednocześnie ogranicznik dla chaosu zawsze obecnego w okresie kształtowania się nowej wielobiegunowości. W tym modelu Ameryka zachowałaby filary swojej strategicznej obecności jak NATO czy sojusz z Japonią. Państwa regionu łatwiej mogłyby balansować, gdyby miały za placami wsparcie wciąż potężnego, acz nieco wycofanego lidera1080. Ten model, zwany też balansowaniem z bliska (onshore balancing), będzie bardziej sprzyjał udziałowi Stanów Zjednoczonych w wojnach: przy jednoczesnym umożliwieniu korzystania z baz niezbędnych do szybkiej projekcji siły, bez konieczności odwojowywania dostępu do baz i newralgicznych miejsc w zamian za pieniądze, krew żołnierzy i strategiczny czas1081. Wykonanie takiej strategii wymagałoby dokonania twardych wyborów. Na przykład wymagałoby, żeby USA zaakceptowały finlandyzację niektórych państw, które staną się faktycznie państwami trybutarnymi, podporządkowującymi swoje wybory mocarstwu chińskiemu na pewno w sprawach polityki zagranicznej, a zapewne także gospodarczej. Oczywiście taka wielka strategia stoi w sprzeczności z aktualnymi działaniami Waszyngtonu, wyrażanymi np. w procedowaniu Trans-Pacific Partnership. Taki model ograniczenia zaangażowania wymagałby wycofania się i oddania pod wpływy chińskie Korei Południowej i Filipin, nie mówiąc już o Tajwanie. Tajwan bowiem byłby prawdopodobnie pierwszą ofiarą układu chińsko-amerykańskiego, opartego na tym modelu ograniczenia zaangażowania USA. Amerykanie mogliby pogodzić się ze statusem dominacji Chin w ich otoczeniu, gdyż jako dominujące mocarstwo morskie wraz z sojusznikami poza pierwszym łańcuchem wysp i poza cieśniną Malakka zajmowaliby i tak pozycję kontrolującą i mitygującą poczynania Chin1082. Z drugiej strony mogłoby to uspokoić Chiny przynajmniej na pewien czas

i zmniejszyć ich instynktowny strach przed zagrożeniem dla strategicznych linii komunikacyjnych na Zachodnim Pacyfiku i wodach przybrzeżnych Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej1083. Powyższe dwa modele, teoretycznie zakładające ograniczenie zaangażowania USA w sprawy Eurazji, są w ścisłym rozumieniu słowa terytorialne w swoim rdzeniu. Jeśli celem ograniczenia wysuniętego zaangażowania USA w Eurazji jest podzielenie się miejscem i wpływami z Chinami, to oba modele stanowią dosłownie terytorialny tego wyraz. Można jednak wyobrazić sobie trzeci teoretyczny model skonstruowania nowego ładu, dający Chinom więcej strategicznego miejsca poprzez inne niż terytorialny sposoby dzielenia się wpływami1084. W ten sposób umożliwiłoby to również mniejszą obecność wojskową USA w Azji i tym samym mniejsze wydatki. I tak teoretycznie możliwe są następujące działania: wspólne wojskowe chińsko-amerykańskie manewry i komunikacja wojskowa, mające na celu budowanie zaufania, redukowanie szansy na uruchomienie eskalującego dylematu bezpieczeństwa, ograniczające nieporozumienia oraz błędną interpretację zachowania przeciwnika1085; współpraca w kosmosie, w sprawie którego możliwy byłby traktat ograniczający wykorzystywanie kosmosu samodzielnie, wyłączenie przez jedno z supermocarstw. Choć w tej chwili wydaje się to niemożliwe, albowiem Amerykanie zdają się rozpoczynać eksplorację kosmosu sami, o czym świadczy legislacja Kongresu USA z końca 2015 roku1086. USA mają też podstawowy interes w powstrzymaniu ewentualnej rywalizacji w kosmosie, gdyż w przeważającej części polegają na razie na wojskowej komunikacji, rozpoznaniu, gromadzeniu danych oraz wywiadzie realizowanych za pomocą systemów wyniesionych w przestrzeń kosmiczną, a kosmiczny wyścig zbrojeń mógłby te amerykańskie przewagi nad innymi zredukować, zakłócić lub całkowicie zniwelować. Inne obszary potencjalnej współpracy uznającej nowy status Chin dotyczyłyby np. bezpieczeństwa energetycznego, katastrof naturalnych, polityki klimatycznej i relacji w gwałtownie rosnącej cyberprzestrzeni, zgodnych z życzeniami chińskimi reform instytucji Bretton Woods, ONZ, nowej formuły dla grupy dwudziestu najbogatszych państw świata – G20, nowych praktyk finansowych itp1087.

9.2. Strategia Chin

Po zdobyciu władzy przez Komunistyczną Partię Chin (KPCh) w 1949 roku i konsolidacji wewnętrznej kraju pod jednym przywództwem oraz po spektakularnym sukcesie gospodarczym kraju w ciągu ostatnich 35 lat Chiny w XXI wieku podjęły realizację celu geopolitycznego skoncentrowanego na maksymalizacji potęgi w celu odzyskania prymatu w Azji Wschodniej, jakim cieszyły się przed wielkimi odkryciami geograficznymi1088. Przybycie kontrolujących morskie linie komunikacyjne Europejczyków w XVIII i XIX wieku nie było łaskawe dla pozycji Chin, sytuacji ekonomicznej cesarstwa i dotychczasowej dominacji w Azji, opartej na systemie trybutarnym, polegającym na podporządkowaniu mniejszych podmiotów politycznych. Nadrzędnym celem geopolitycznym władz w Pekinie stało się zbudowanie potęgi państwa w wymiarze gospodarczym, wojskowym, technologicznym i dyplomatycznym1089. Rozumowanie to opiera się na przekonaniu, że wielka cywilizacja chińska, wskutek przeciwdziałania innych mocarstw, nie osiągnie strategicznych celów, dopóki nie skomasuje własnej potęgi zdolnej do przełamania oporu wrogich sił, w tym oporu mocarstw stojących na drodze do chińskiej dominacji, zgodnie z powiedzeniem, że najwyższa potęga sama kreuje porządek1090. Nieosiągnięcie adekwatnej potęgi i idącego za tym prymatu Chin w systemie międzynarodowym, a przynajmniej w Azji i na Zachodnim Pacyfiku, otworzyłby drzwi do trwałych i nieprzewidywalnych zagrożeń dla Państwa Środka, podobnych do tych z „wieku upokorzenia”, czyli czasu kolonizowania i wyzyskiwania ekonomicznego i społecznego Chin przez mocarstwa kolonialne po wojnach opiumowych1091. Budowanie potęgi uniemożliwiającej wyzyskiwanie Chin przez obce mocarstwa – jak uważa się w Pekinie – wymaga w tak ogromnym kraju utrzymania monopolu władzy wewnętrznej przy jednoczesnym osiąganiu coraz większej potęgi w relacji do tej, którą dysponują rywalizujące mocarstwa zewnętrzne1092. Po ważnym wystąpieniu prezydenta Chin Xi Jinpinga w listopadzie 2014 roku, na temat nowej polityki zagranicznej Chin1093, „wielkie odrodzenie chińskiego narodu” nie może się odbyć bez stania się światowym mocarstwem i uzyskania centralnej pozycji w porządku światowym1094. A zatem cały koncept opiera się na utrzymaniu suwerennej władzy u siebie i osiągnięciu geopolitycznego prymatu na zewnątrz. Inni gracze mają to zaakceptować, zgodnie z sinocentrycznym widzeniem świata. W celu

osiągnięcia tego celu geopolitycznego i uzyskania oczekiwanego statusu mocarstwowego w systemie światowym władze Chin realizują wielką strategię budowania potęgi, składającą się na jednoczesną realizację czterech celów operacyjnych (przy pomocy różnych środków, metod i instrumentów): utrzymania porządku wewnętrznego, utrzymania wysokiego wzrostu gospodarczego, pacyfikacji peryferyjnych obszarów oddziaływania państwa oraz utwierdzenia i wzmocnienia swojego formalnego i nieformalnego statusu międzynarodowego w systemie światowym, czyli – lapidarnie rzecz ujmując – nowego miejsca w nowym ładzie światowym1095. W tym momencie należy wspomnieć, że istnieją też analitycy kwestionujący istnienie przemyślanej i konsekwentnie realizowanej chińskiej wielkiej strategii, jak np. Edward Luttwak, twierdzący że Chińczycy nie są w stanie stworzyć wielkich strategii i cierpią na „strategiczny autyzm”1096. Pierwszym i najważniejszym celem rządu w Pekinie jest utrzymanie wewnętrznego porządku. Zadanie to wynika z organicznego przekonania Chińczyków, że społeczny chaos i polityczna fragmentaryzacja lub zawsze możliwy upadek władzy centralnej skutkują brakiem porządku i kojarzą się w Chinach z wiekiem upokorzenia i interwencją z zewnątrz, co jest zgubne dla gospodarki, bezpieczeństwa i pomyślności społeczeństwa. Historia wewnętrznych podziałów, arbitralnych rządów watażków politycznych i wojskowych w poszczególnych regionach kraju w XIX i XX wieku potwierdzają te obawy1097. W ostatnich latach utrzymanie porządku wewnętrznego ChRL stało się jeszcze bardziej palącą potrzebą. Rozwój gospodarczy doprowadził bowiem do ogromnego rozwarstwienia zamożności i podziałów w społeczeństwie, co rodzi niepokoje społeczne i niezadowolenie. Towarzyszy temu endemiczna, jak się zdaje, korupcja. W efekcie mamy do czynienia z potencjalnie prawdziwie wybuchową mieszanką1098. Tym bardziej, że nakłada się na to porażające zanieczyszczenie środowiska, ograniczające wzrost PKB kraju, obiektywnie przeszkadzające ludziom w codziennym życiu, nieustannie pogłębiające niezadowolenie z panującej władzy. Chiny, będąc cywilizacją obejmującą rozmaite mniejszości etniczne, borykają się też z rosnącym niezadowoleniem tych grup, gdyż bogacenie się, zapoczątkowane otwarciem kraju w latach 70. XX wieku, dotyczy przede wszystkim Chińczyków Han, co przejawia się między innymi w ekspansji Han na ziemie tradycyjnie

zamieszkane przez mniejszości etniczne i ich fizyczne osiedlanie się coraz dalej w głębi Chin, począwszy od Xinjiangu i Tybetu. Nie ma łatwych rozwiązań dla tych napięć społecznych, grożących destabilizacją wewnętrzną i delegitymizacją władzy. Rządzący w Pekinie próbują mitygować je poprzez ostrą i nagłaśnianą kampanię antykorupcyjną, zapoczątkowaną przez nowe kierownictwo pod przywództwem Xi Jinpinga, politykę promowania zrównoważonego rozwoju kraju, propagowany plan budowania społeczeństwa umiarkowanego dobrobytu, wzmożenia wysiłków na rzecz ochrony środowiska oraz rozpowszechnianie wielkich chińskich projektów-haseł, takich jak „Narodowe Odrodzenie”, „Chińskie Marzenie”, chińskie wartości oraz przywiązanie do tradycji konfucjańskiej, promującej dyscyplinę, porządek i hierarchię1099. Obok tego władze pilnują i kontrolują przekaz telewizji i prasy, w określonych zakresach cenzurują Internet, a budżet na resorty i służby siłowe zajmujące się porządkiem publicznym jest większy niż budżet na całe siły zbrojne. W tym świetle zachodnie starania i apele o promowanie praw człowieka są postrzegane przez Pekin jako próby siania chaosu, wprowadzania i zaordynowania niepokojów społecznych, a w konsekwencji celowego doprowadzenia do złamania wzrostu potęgi czy nawet całkowitego upadku Chin1100. Drugim celem operacyjnym wielkiej chińskiej strategii budowania potęgi jest utrzymanie wysokiego wzrostu gospodarczego, co jednocześnie pomaga utrzymać porządek społeczny1101. Oba zatem dwa podstawowe cele operacyjne strategii Chin się zazębiają. Jak uważał Mao Zedong, władza polityczna bierze się nie tylko z monopolu siły, ale także, w swoich fundamentach – z osiągnięć gospodarczych. I o ile kolektywne kolejne polityki gospodarcze aplikowane przez Mao Zedonga jednak raczej zawiodły, o tyle od czasów sprawowania władzy przez Deng Xiaopinga były główną siłą legitymizującą władzę. Obecnie stały się główną „kartą wizytową” elity sprawującej władzę w Pekinie, w tym obecnego „imperialnego” prezydenta Xi Jinpinga1102, źródłem jej powszechnej legitymacji politycznej. Tu pojawia się problem, bo dążenie do budowy społeczeństwa konsumpcyjnego doprowadziło pośrednio do krachów na giełdzie chińskiej w 2015 i 2016 roku, podczas których powstająca klasa średnia utraciła inwestowane oszczędności, co mogło podważyć jej zaufanie do polityki gospodarczej państwa. To ważne, gdyż symbioza funkcjonowania porządku

wewnętrznego, w połączeniu z imponującym wzrostem gospodarczym, daje władzy mandat i siłę. Zarazem zmusza polityków chińskich, by w celu pobudzania wzrostu utrzymali rozległe więzi gospodarcze z zagranicą, przy jednoczesnej coraz bardziej asertywnej polityce międzynarodowej. Nowa asertywność w polityce zagranicznej z jednej strony przekłada się na pozytywny odbiór wśród zdecydowanie nacjonalistycznie nastawionej opinii publicznej w Chinach, z drugiej przyspiesza jednak reakcję USA jako strażnika systemu światowego, które z natury będą dążyły do mitygowania wzrostu potęgi ChRL, co tworzy sytuację dość skomplikowaną, z malejącym polem manewru dla Pekinu, im silniejsze zresztą Chiny się stają. Chińska metoda na osiągnięcie wzrostu gospodarczego była i pozostaje nader szczególna. Polegała na liberalizacji wymiany towarowej oraz ceny pracy, przy jednoczesnym braku uwolnienia cen ziemi, kapitału i energii. To połączenie stworzyło swoisty hybrydowy wolny rynek pod kontrolą silnego państwa. Ogrom rynku wewnętrznego Chin oraz nieprzebrane zasoby taniej siły roboczej skusiły wiele firm zagranicznych, lokujących inwestycje na takich hybrydowych zasadach. To w latach 90. XX stulecia stworzyło model światowej fabryki produkującej tanio wielkie ilości towarów na głodne rynki globalne. Ten model aktualnie przechodzi zmiany w kierunku pobudzenia wewnętrznej konsumpcji i zwiększenia wolumenu sektora usług, ze zwiększeniem roli i znaczenia prywatnych firm1103. Odchodzący model gospodarczy o charakterze „półotwartym”, zwany na Zachodzie „Konsensusem Pekińskim”1104, wywindował rozwój Chin naprawdę wysoko i pozwolił zaprezentować się jako rozwiązanie alternatywne do amerykańskiego, którego oddziaływanie na świat osłabił rozległy kryzys globalny z lat 2008–2009, obnażający, jak twierdzą niektórzy, słabości charakterystycznego dla rozwiązań amerykańskich konsensusu 1105 waszyngtońskiego . Dotychczasowy ekspansywny model chiński dał ChRL wielkie nadwyżki kapitału, poprawił znacząco technologiczne zaawansowanie kraju i powiązał globalną ekonomię z wielkim rynkiem i wytwórczością, pracowitością i produktywnością. Globalna gospodarcza ekspansja Państwa Środka spowodowała także kilka strategicznych, niepokojących konsekwencji. Mniejsi partnerzy handlowi Chin, zwłaszcza sąsiedzi, stali się asymetrycznie zależni od nich i znaleźli się w sytuacji faktycznej niemożności stawiania

oporu politycznego chińskim żądaniom1106. Chiny rosły też znaczenie szybciej niż ich najwięksi nawet partnerzy, w tym Stany Zjednoczone, właśnie dzięki handlowi międzynarodowemu. Otwarcie rynku globalnego na ChRL jak w magicznym mechanizmie do tego się przyczyniło. Innymi słowy, Stany Zjednoczone jako architekt i strażnik systemu światowego, w tym globalnego systemu wymiany towarowej, przyczyniły się, poprzez dopuszczenie Chin do globalnego systemu gospodarczego, do wyhodowania sobie globalnego konkurenta do prymatu1107. Oprócz tego wielkie zasoby Chin skusiły wiele firm międzynarodowych do poświęcania interesów krajów pochodzenia dla własnych, przynoszących wielkie zyski, transakcji z Chinami1108. A wielu politycznych przywódców państw handlujących z ChRL i popadających w coraz większą zależność zaczęło sobie zdawać z tego sprawę, nie mogąc jednak przerwać zaklętego cyklu ze względu na odczuwalne zadowolenie własnych wyborców-konsumentów z powodu dostępności tanich artykułów produkowanych w Państwie Środka oraz wskutek oddziaływania własnych przemysłowców i biznesu, którzy byli w stanie sprzedać wszystko wschodzącemu mocarstwu, potrzebującemu maszyn i technologii oraz surowców. Co do możliwości utrzymania dalszego wzrostu Chin, ze względu na wagę materii dla przyszłości świata, toczą się ożywione debaty i spory. Jedni, jak D. Shambaugh1109, twierdzą, że Chiny upadną, inni, jak K. Rudd1110, uważają, że na pewno nie spotka ich wykolejenie wzrostu gospodarczego. Załamania na giełdach w Szanghaju i Shenzhen w lipcu 2015 i styczniu 2016 nadają tym debatom nowy wymiar. Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, w tym kulturowe i strategiczne, wydaje się, że możliwy jest jednak w Chinach dalszy wzrost wystarczający, by wyprzedzić potęgę gospodarczą USA w stosunkowo przewidywalnej przyszłości. Wydaje się, że rację może mieć Robert D. Kaplan, który uważa, że „przyszłość geopolityczna świata w XXI wieku jest funkcją wzrostu gospodarczego Chin”1111. Nawet biorąc pod uwagę ostatnie spowolnienie w latach 2014–2015 oraz zmniejszony poziom zapotrzebowania na chińskie produkty, stosunkowo wysokie zadłużenie wewnętrzne i władz regionalnych, początek procesu starzenia się społeczeństwa i jego skutki, nadchodzące zmniejszenie rynku pracy i podaży rąk do niej, wciąż zbyt wysoki poziom wewnętrznych oszczędności ograniczający chłonność produkcji i usług na rynek

wewnętrzny, skromną jak na standardy zachodnie konsumpcję wewnętrzną i nadal istniejące ograniczenia regulacyjne dla prywatnego biznesu, a także wspomniane już powyżej problemy z zanieczyszczeniem środowiska1112, Chiny mają i tak wystarczające zasoby fiskalne i walutowe do pobudzania i interwencji w celu utrzymania wzrostu gospodarczego powyżej 6%, co wydaje się niezbędne do zachowania społecznego spokoju. Również nowy gospodarczy plan pięcioletni na lata 2016-2020 wydaje się mieć sens. Sądząc po dotychczasowych wynikach nowego kierownictwa pod przywództwem Xi Jinpinga, wielka transformacja gospodarki chińskiej, opartej na projektach państwowych i infrastrukturalnych oraz na niskoefektywnej pracy nastawionej na eksport w kierunku modelu konsumpcji wewnętrznej, sektorze usług i innowacyjności w sektorze prywatnym, wydaje się mieć szanse powodzenia, choć nie przebiega bez napięć. Utrzymuje się poparcie polityczne dla tych zmian. Nie można również zapomnieć, że elity chińskie, prowadząc sprawy państwowe przez ostatnie 35 lat, udowadniają, że mają pojęcie, co robią i potrafią stosować elastyczne strategiczne i gospodarcze dostosowanie1113. Trzecim celem operacyjnym wielkiej strategii Chin jest spacyfikowanie peryferii geopolitycznych kraju i utrwalenie swoich wpływów w kluczowym dla świata i rosnącego znaczenia Chin obszarze Indo-Pacyfiku w nadchodzących dekadach1114. Okoliczności temu towarzyszące są jednak zupełnie inne niż te z poprzednich epok imperialnych. Teraz Chiny są strategicznie otoczone przez cały krąg silnych potęg, jak Rosja, Japonia czy Indie, oraz mniejsze, ale także silne i ambitne państwa, jak Korea Południowa i Wietnam, które nie chcą podporządkować się wpływom chińskim. Poza tym dążenie do spacyfikowania na modłę chińską interesów tych państw w regionie prowadziłoby do systematycznego wyrugowania wpływów USA, a następnie zwinięcia amerykańskiej wysuniętej obecności w bazach zlokalizowanych w morskich państwach Azji i Zachodniego Pacyfiku, stanowiących kręgosłup amerykańskich sojuszy w regionie1115. W obliczu tak poważnych wyzwań i celów Pekin przyjął całą gamę polityk pośrednich, mających służyć operacyjnemu celowi spacyfikowania peryferii1116. Po pierwsze, użył swoich wpływów ekonomicznych, by zredukować niepokój państw na peryferiach, związany ze wzrostem Chin, poprzez utrwalanie mechanizmów bilateralnej i przynoszącej korzyści współpracy. Po

drugie, znalazł wspólne interesy i sprawy do załatwienia z innymi państwami, jak z Rosją, która – pozostając w relatywnej izolacji międzynarodowej związanej z wojną na Ukrainie – miała wspólny interes, by odpierać napór oddziaływania Stanów Zjednoczonych w Azji i balansować wobec USA i amerykańskich sojuszników. Po trzecie, rozpoczął głęboką modernizację sił zbrojnych, ze szczególnym naciskiem na rozwijanie zdolności określanych terminem A2AD, co sprowadza się w istocie do utrudnienia dostępu Amerykanom do Rimlandu azjatyckiego1117 oraz do niemożności utrzymania strategicznych linii komunikacyjnych z sojusznikami w Azji czy korzystania przez siły zbrojne USA z baz wojskowych zlokalizowanych u sojuszników1118. Należy pamiętać, że na skutecznej projekcji siły i dostępie do Rimlandu eurazjatyckiego polega wielka strategia prymatu Stanów Zjednoczonych. Rozbudowa zdolności A2AD przez Chiny zaczęła także wpływać na „rozmiękczanie” sojuszników USA w regionie, zaniepokojonych efektywnym słabnięciem konwencjonalnych gwarancji Stanów Zjednoczonych. Po czwarte, Pekin podjął wysiłek delegitymizacji systemu sojuszy amerykańskich w Azji, zrozumiawszy, że to Waszyngton jest główną przeszkodą do realizacji celu spacyfikowania peryferii Chin1119. Chiny zaczęły promować w związku z tym nowe koncepcje bezpieczeństwa, odrzucające sojusze krajów w regionie z USA jako anachroniczne, podkreślają konieczność „załatwiania spraw Azji tylko przez Azjatów” i pozycjonowania siebie jako głównego gwaranta bezpieczeństwa w Azji, zgodnie z maksymą zaproponowaną przez Xi Jinpinga, że „rozwój jest najwyższą formą bezpieczeństwa”1120. W ujęciu szerszym, z punktu widzenia geostrategii i w ujęciu amerykańskim, chińskie pacyfikowanie peryferii jest współczesną metodą odtworzenia systemu trybutarnego poprzez centralne pozycjonowanie się Chin w sprawach azjatyckich z konsekwentnym wypychaniem na wielu poziomach wpływów amerykańskich z Azji Wschodniej i Zachodniego Pacyfiku. Wydaje się, że sukces w realizacji takiego scenariusza spowodowałby jednak z czasem raczej powstanie układu bipolarnego USA– Chiny1121, z osłabioną – w porównaniu do dzisiejszej – pozycją USA, aniżeli zupełne wyrugowanie obecności Stanów Zjednoczonych w regionie. Umocnienie formalnego i nieformalnego statusu międzynarodowego

Chin jest ostatnim elementem składającym się na wielką chińską strategię. Państwo Środka otrzymało formalnie jeszcze przed 1949 rokiem stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Otwarcie z USA w latach 70. XX wieku umożliwiło Chinom przystąpienie do globalnej gry. Pozwoliło ono Pekinowi, w ograniczony sposób, wpływać na sprawy światowe poprzez danie im chociażby wolnej ręki w rozprawieniu się z sojusznikami Związku Sowieckiego w Azji (Wietnam), wpływy w Kambodży, a tym samym Chiny stały się „mniejszościowym, początkującym” udziałowcem w systemie światowym1122. O ile w latach 70. i 80. ubiegłego stulecia ten status był wynikiem amerykańskiego planu geostrategicznego pokonania Sowietów i nie miał jeszcze pokrycia w sile gospodarczej partnera, to teraz takie pokrycie ma. Dynamicznie rosnąca siła gospodarcza Chin doprowadziła do wzrostu znaczenia kraju w innych instytucjach ważnych dla systemu globalnego: w MFW i Banku Światowym, co przejawiałoby się w normalnych okolicznościach w umiarkowanie wzrastającym znaczeniu tych instytucji dla Chin i promowaniu poprzez nie własnych interesów. Ocena rosnącego zaangażowania ChRL w instytucjach Bretton Woods, pomimo dalej nieoszacowanej w nich potęgi chińskiej, jest mieszana, czego dowodzą: niezadowolenie Pekinu, manifestujące się budową alternatywnego systemu opartego na Nowych Jedwabnych Szlakach i finansującym je Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB)1123, a tam, gdzie chińskie interesy nie są wystarczająco obsługiwane – tworzenie nowych inicjatyw wykluczających USA, takich jak BRICS grupujące Brazylię, Rosję, Indie, Chiny, i Afrykę Południową, Nowy Bank Rozwoju (New Development Bank) jako konkurencja dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, Regionalne Wszechstronne Partnerstwo Gospodarcze (Regional Comprehensive Economic Partnership), Porozumienie o Wolnym Handlu (Free Trade Agreement) dla państw ASEAN, Forum Współpracy Chiny–Afryka (Forum China-Africa Cooperation), Forum Współpracy Chińsko-Arabskiej (China-Arab Cooperation Forum) – które mają wspólną cechę: podmywają standardy stosowane przez instytucje Bretton Woods1124. Trzeba także przyznać, że Pekin jak dotąd nie chciał brać na siebie kosztów global governance, sprzeciwiał się do niedawna porozumieniom klimatycznym, twierdząc, że są niesprawiedliwe, chroniąc zdobyte kiedyś przewagi rozwoju Zachodu i krajów rozwiniętych, starał się przerzucać ciężary na innych, utrzymując, że Chiny są wciąż krajem rozwijającym się.

A zatem Państwo Środka wybiórczo i instrumentalnie traktuje aktualny system światowy z Bretton Woods, posługując się nim tylko tam, gdzie służy to chińskim interesom1125. Inaczej sprawę ujmując, Chiny działają w ramach systemu światowego, gdy służy to ich materialnym lub statusowo-prestiżowym interesom, ale nie zaciągają w nim zobowiązań i nie angażują się w ochronę trwania systemu, jeśli nie widzą tym bezpośrednich korzyści. Wyrazem tego jest wypowiedź Xi Jinpinga z września 2015 roku, kiedy wprost i ostro jak na warunki chińskie stwierdził, że Chiny weszły na drogę „walki o porządek międzynarodowy” (guoji zhixu zhizheng), co skłania do oczekiwania na próbę zmiany systemu światowego1126. Niektórzy analitycy w USA, w tym tak zasłużony dla relacji USA–Chiny H. Kissinger, usprawiedliwiają postawę Chin, twierdząc, że Chiny wciąż się dostosowują do systemu międzynarodowego, zaprojektowanego pod ich nieobecność i na bazie zasad, w tworzeniu których nie uczestniczyły, a to dopasowanie wymaga czasu1127. Należy się chyba jednak zgodzić z większością zachodnich analityków, że dotychczasowa amerykańska polityka integrowania Chin z systemem światowym przestała służyć interesowi USA, a w szczególności wielkiej strategii prymatu. Obecnie swój rozwój Chiny zawdzięczają w dużej mierze uczestniczeniu w wielostronnej wymianie handlowej i korzystaniu z liberalnego systemu międzynarodowego Bretton Woods, ale chińska ekspansja wpływów i pacyfikowanie peryferii w Azji stoi w otwartej sprzeczności z interesami USA w regionie. A przecież to USA są gwarantem bezpieczeństwa systemu globalnego, na którym korzystają tak bardzo Chińczycy. Pekin – wydaje się – nie zamierza podejmować żadnych decyzji mających rozstrzygnąć ten pozorny pat. Świadomy jest, że jego partnerzy handlowi nie podejmą nerwowych ruchów, bojąc się strat wynikających z wielkiej wymiany handlowej z Chinami. Zatem elity w Pekinie wydają się zakładać, że taka sytuacja może dalej trwać, umacniając i potęgując korzyści płynące do Chin z racji uczestnictwa w systemie globalnym, lecz bez konieczności fundamentalnych kompromisów w swoich sporach z sąsiadami i Stanami Zjednoczonymi. Ujmując to inaczej: tak długo, jak Stany Zjednoczone nie będą gotowe zmienić obecnego układu współuzależnienia,

tak długo Chiny będą zadowolone z obecnego stanu rzeczy i będą chciały go utrzymać1128. Chiny wciąż poszukują współpracy z Amerykanami, gdzie tylko jest to możliwe, ale tylko, gdy taka współpraca nie jest uciążliwa i niesie im korzyści oraz gdy nie ogranicza chińskich geopolitycznych ambicji, czyli dążenia do stopniowego i systematycznego wypychania Stanów Zjednoczonych z regionu w celu pozbawienia Ameryki prymatu. W przyszłości niewykluczone są natomiast opcje inne, które będą bardziej korzystne dla Chin. Władze w Pekinie rozumieją, że chińska droga do potęgi jeszcze nie dobiegła końca, starają się unikać konfrontacji z USA lub z szeroko pojętym systemem światowym w bliskim terminie. W tym sensie Pekin raczej stara się pogłębić więzi z wszystkimi partnerami globalnymi, a zwłaszcza z USA1129, w nadziei, że dalszy szybki wzrost Chin i siłą faktów zajęcie centralnej pozycji w handlu światowym zmusi innych do akceptacji chińskich interesów oraz żądań. A jeśliby to nie nastąpiło po tym, jak Pekin już osiągnie stosowną potęgę, to wtedy, jak uważa B. Gill, Chiny będą w stanie realizować swoje interesy również siłą1130. Przywództwo obecnego prezydenta Xi Jinpinga różni się od przywództwa poprzedników w trzech aspektach: jego osobistej władzy i charyzmy, jego głębokiego – jak się wydaje – przekonania o wykonywaniu misji narodowej, oraz przeświadczenia o tym, że czas obecny jest ważny, zwrotny i palący1131. Według Kevina Rudda, uchodzącego za dobrze zorientowanego w wewnętrznym świecie chińskim i dobrze mówiącego po chińsku, Xi Jinping jest najpotężniejszym władcą Chin od czasów Deng Xiaopinga, a może nawet Mao Zedonga. Jego misja narodowa zasadza się na przekonaniu, że konieczne jest narodowe odrodzenie (renesans) Chin, by stały się z powrotem wielkim mocarstwem światowym. Koncentruje się on na walce z korupcją, co może zresztą wywrócić obecne rządy partii, jest chińskim nacjonalistą i strategiem partyjnym, oczytanym w chińskiej literaturze i historii. Stąd pomysł „Chińskiego Marzenia” (zhongguo meng), który z kolei zawiera dwa cele: umiarkowanie bogate Chiny (xiaokang shehui) przed rokiem 2021 (stulecie utworzenia KPCh) oraz bogate i potężne Chiny (fuqiang) przed rokiem 2049 (stulecie proklamowania ChRL)1132. Według K. Rudda Xi Jinping uważa, że w tym celu należy pogłębić reformy rynkowe z jednoczesną większą kontrolą osobistych wolności, zgodnie z modelem

chińskim (Zhongguo moshi) jako opozycją do modelu zachodniego, który Xi Jinping ocenia jako nienadający się dla Chin1133. Xi Jinping uważa, że Chiny muszą „chwycić moment strategicznej szansy” nadchodzący po 10 latach odkładania reform, gdy korupcja szalała1134. Powyższe podejście Xi Jinpinga jest integralnie powiązane z rosnącą rolą Chin w świecie, z jednoczesnym porzuceniem konstytucji 28 znaków, rekomendowanej przez Deng Xiaopinga, zalecającego unikanie pokazywania własnej siły i konfrontowania się z USA. Xi Jinping uważa bowiem, że Chiny muszą teraz starać się prowadzić bardziej „aktywną” politykę zagraniczną w celu maksymalizacji ekonomicznych i strategicznych interesów państwa i powinny mieć na celu zreformowanie porządku światowego. Xi Jinping powiedział po raz pierwszy o chińskiej wielkiej strategii, która musi opierać się na „nowej wielkomocarstwowej dyplomacji z cechami chińskimi” (you zhongguo tese de xinxing daguo waijiao) w celu stworzenia „nowego typu relacji między wielkimi mocarstwami” (xinxing daguo guanxi) ze Stanami Zjednoczonymi1135. Zatem Xi Jinping nie jest na pewno politykiem status quo, wręcz przeciwnie1136. Według Rudda jest zatem gotowy podjąć skalkulowane ryzyko w tradycyjnie unikającej ryzyka kulturze politycznej i filozofii Chin. Ale choć Xi Jinping nie chce wojny, to zmusza na przykład wojsko do głębokich zmian w celu jego profesjonalizacji i modernizacji w wiarygodną siłę o zdolnościach wygrywania wojny współczesnej1137. Przywódcy w Pekinie wiedzą dobrze, że przedwczesny konflikt z potęgą morską USA byłby głupotą1138. A tradycyjna kultura wojskowa Chin, jeszcze od Sun Zi oraz siedmiu wojskowych klasyków, kładzie nacisk na niewdawanie się w wojnę, jeśli nie jest się w pozycji przeważającej siły1139. Xi rozumie, że celem sił zbrojnych Chin nie jest pokonanie potęgi US Navy, ale uniemożliwienie jej niskokosztowej interwencji w chińskiej bliskiej zagranicy, w chińskich geopolitycznych peryferiach i na morzach przybrzeżnych Zachodniego Pacyfiku1140. A poprzez stworzenie wystarczającego poczucia wątpliwości u sojuszników USA, czy Amerykanie dadzą radę wygrać1141, można wyrugować wpływy USA z regionu bez jednego wystrzału. Kluczowa konkluzja dotycząca kierunku rozwoju chińskiej wielkiej strategii w najbliższej przyszłości sprowadza się do stwierdzenia, że Chiny

nie chcą się po prostu stać kolejnym państwem handlującym w ramach globalnego systemu wymiany towarowej i handlowej, gdyż to na dłuższą metę nie służy ich interesom i ich własnej wielkiej strategii. Pomimo występującego obecnie napięcia i sprzeczności pomiędzy interesami ekonomicznymi (uczestniczenie w wolnym handlu światowym) a geopolitycznymi (rugowanie pozycji i roli USA z Azji i Zachodniego Pacyfiku oraz zmiana systemu globalnego, którego USA są strażnikiem) interesami, Chiny będą zapewne kontynuowały swoją drogę stawania się tradycyjnym wielkim mocarstwem, o ile tylko nie dojdzie tam do jakiegoś wewnętrznego załamania lub przesilenia, którego też przecież nie można wykluczyć, szczególnie w kontekście ostatnich tąpnięć na giełdzie oraz dostrzegalnego niezadowolenia z rosnącej kumulacji władzy w rękach Xi Jinpinga. Chinom chodzi o przejęcie od USA prymatu w Azji i na Zachodnim Pacyfiku, bowiem takim statusem dysponowały w Azji przez całą prawie historię, za wyjątkiem ostatnich 200 lat. Prymat w Azji, w tym nad morskimi liniami komunikacyjnymi Indo-Pacyfiku1142, byłby preludium do wywierania dominującego wpływu globalnego na cały świat w przyszłości1143.

9.3. Nowa wielka strategia USA wobec Chin Jak wskazuje Kevin Rudd, wzrost znaczenia Chin można porównywać w sensie zmiany geopolitycznej do topnienia czapy lodowej na biegunie. Topnieje powoli, pojawiają się szczeliny, aż pewnego dnia wielki odłam lodu odrywa się. Skutki tego, jakże donośne, nie przyciągają jednak uwagi, gdyż skoncentrowana jest na głośnych wydarzeniach polityki międzynarodowej, rozgrywających się na Bliskim Wschodzie lub związanych z aktami terroru1144. Jeśli natomiast chiński PKB w najbliższych latach prześcignie amerykańskie, również pod kątem PKB nominalnego i realnego, będzie to pierwszy raz od panowania brytyjskiego króla Edwarda III, gdy to mocarstwo niezachodnie i nieanglojęzyczne, do tego niemorskie i nieliberalne, będzie największą gospodarką świata. Nowa wielka strategia, którą administracja amerykańska zapewne w najbliższej przyszłości przyjmie wobec Chin, może zadecydować o tym, jak będzie wyglądał XXI wiek na całym globie i czy będzie to wiek pokoju czy konfrontacji1145. Do chwili napisania tych słów nie zostało jeszcze chyba jasno sprecyzowane podejście USA do Chin i zmiany chińskiej polityki

zagranicznej po zwrocie zapoczątkowanym w listopadzie 2014 roku. Wszystko wskazuje na to, że prawdopodobieństwo długoterminowej i intensywnej strategicznej rywalizacji pomiędzy Chinami a USA jest w najbliższych latach i dekadach bardzo wysokie, a Chiny stały się najważniejszym konkurentem dla obecnego architekta systemu międzynarodowego1146. Pomimo oczekiwania i nadziei żywionych w ostatnich latach w Waszyngtonie, że Pekin stanie się „odpowiedzialnym udziałowcem” (choć mniejszościowym) w systemie światowym, Chiny realizują własną wielką strategię wzmacniania własnego statusu w systemie międzynarodowym i jego instytucjach wraz z jednoczesnym powołaniem własnych, alternatywnych, oraz 1147 systematycznym zastępowaniem USA jako najpoważniejszej siły w Azji . Nowa amerykańska wielka strategia najprawdopodobniej porzuci elementy pomagania Chinom w ich rozwoju1148. Zamiast tego będzie polegała na balansowaniach przeciw rosnącej potędze Pekinu1149. O ile nowa strategia nie może się jedynie opierać na zimnowojennym powstrzymywaniu (containment) na modłę tego względem Związku Sowieckiego1150, to pewne elementy strategii powstrzymywania byłyby niezbędne po to, by ograniczyć ryzyko uszczerbku na interesach USA w Azji i na świecie, powodowane przez rosnące wojskowe i gospodarcze wpływy Pekinu1151. Jak twierdzą niektórzy analitycy, to właśnie amerykańskie starania zintegrowania Chin z liberalnym systemem światowym spowodowały pojawienie się nowych zagrożeń dla prymatu USA w Azji. Nowa strategia będzie polegała na balansowaniu przeciw wpływom chińskim, ale nie będzie strategią pełnego powstrzymywania, bo takiej strategii nie udałoby się prowadzić, zważywszy na realia globalizacji, a Chiny – największy producent na świecie, położony w bezpośrednim sąsiedztwie życiodajnych dla światowej gospodarki morskich szlaków komunikacyjnych, są – w zupełnym przeciwieństwie do ZSRS – wpięte w globalny system wymiany handlowej i towarowej, stanowiąc jego fundamentalny element1152. Z tego samego powodu Stany Zjednoczone nie mogą także porzucić dotychczasowej polityki integracji, którą prowadziły wobec Chin od dawna, z jej kulminacją w 2001 roku, gdy zgodziły się na przyjęcie Chin do WTO. USA będą raczej wdrażać stopniowo kluczowe zmiany do swojej polityki, tak by niwelować negatywne oddziaływanie Chin na interesy amerykańskie. Nową wielką strategię można nazwać „alternatywnym

balansowaniem” lub „wzmocnionym balansowaniem” przeciw Chinom1153. Powinno ono wprowadzać mniej mechanizmów współpracy i wsparcia dla Chin, ich gospodarki i finansów, a więcej presji i rywalizacji. Mniej zwykłego zabezpieczania amerykańskich interesów od ewentualnego ryzyka, a więcej kontrowania inicjatyw chińskich. W sensie implementacji takiej wielkiej strategii balansowania można by wskazać następujące zalecane cele operacyjne: konieczność osiągnięcia bardziej dynamicznego rozwoju gospodarczego w USA, by uciec Chinom; zawarcie nowych porozumień handlowych w Azji, takich jak Trans-Pacific Partnership, które wykluczałyby Chiny, pozbawiając je wpływów i zdolności oddziaływania gospodarczego i politycznego na państwa objęte porozumieniem; zwiększenie zdolności i siły floty oraz sił powietrznych USA na Zachodnim Pacyfiku, pogłębienie strategicznych i wojskowych relacji z Japonią, Australią i Koreą Południową, Indiami, krajami Azji Południowo-Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem Wietnamu i Birmy, oraz z Tajwanem1154; twardsze niż dotychczasowe postępowanie wobec Chin w szeroko pojętej cyberprzestrzeni oraz kontrola transferu technologii do Chin. Jednocześnie w wymiarze dyplomatycznym w początkowym okresie realizacji nowej strategii należy liczyć się ze zwiększoną intensywnością kontaktów dyplomatycznych na linii USA–Chiny, prowadzonych na wyższym szczeblu politycznym i na bardziej eksperckim poziomie1155. Prawdopodobnie będzie mniej upomnień wobec Chin związanych ze sprawami wewnętrznymi, a priorytetem stanie się kwestia bezpieczeństwa w Azji oraz wzajemnej komunikacji strategicznej. Do tego zaangażowany zostanie bardziej doświadczony personel dyplomatyczny i zmniejszy się rola codziennej, odtwórczej biurokracji. Innymi słowy, Chiny staną się bezwzględnym priorytetem w Departamencie Stanu, Departamencie Obrony i Pentagonie oraz w ciałach doradczych prezydenta USA. Fundamentem nowej strategii jest jej najważniejsze założenie wyjściowe, stanowiące jednocześnie jej podstawowy cel. Jest nim docelowo zachowanie prymatu Stanów Zjednoczonych w XXI wieku oraz przetrwanie zaprojektowanego przez Amerykanów systemu międzynarodowego. Tylko całkowite załamanie się państwa chińskiego zwolniłoby Waszyngton z konieczności systematycznego i wytrwałego balansowania przeciw rosnącym Chinom, ponieważ nawet alternatywa chińskiego tąpnięcia

gospodarczego nie wyeliminuje niebezpieczeństw dla interesów USA w Azji i poza nią1156. Z perspektywy Waszyngtonu dostrzeżono, że dalsza integracja z międzynarodowym systemem gospodarczym opartym na zasadach liberalnych odbywa się ze szkodą dla prymatu USA i z dokonującą się stopniowo utratą przywództwa światowego1157. To natomiast w kontekście długoterminowych interesów strategicznych amerykańskiego supermocarstwa nie jest ani nie było „dobrą” wielką strategią, a na pewno nie efektywną. Dość stwierdzić, że potrzeba zaprojektowania stosownej odpowiedzi jest paląca i oczekiwana w Waszyngtonie w kręgach eksperckich od dłuższego czasu1158. Prymatu nie da się zapewne utrzymać poprzez dalsze bezwarunkowe wspieranie nieskrępowanego uczestnictwa Chin w globalnej gospodarce ani poprzez cedowanie Chinom przestrzeni strategicznej czy to na peryferiach, czy w obecnych instytucjach systemu światowego poprzez tworzenie nowych konstrukcji jak amerykańsko-chińskie G21159, który to pomysł zakomunikowany przez Z. Brzezińskiego po namyśle został odrzucony przez Pekin. Z drugiej strony nie da się osiągnąć celu poprzez pełne powstrzymywanie Chin, tak jak to robiono wobec ZSRS. Wszystkie rozważane w tym miejscu strategie: dalsze integrowanie i asystowanie Chinom we wzroście, akomodacja ich interesów poprzez stworzenie amerykańsko-chińskiego duumwiratu – G2, czy pełnoskalowe powstrzymywanie wpływów Chin, mają poważne ograniczenia i każda z nich na dłuższą metę osłabi prymat USA na arenie międzynarodowej, czy to w wyniku stania się słabszymi niż Państwo Środka (dwa pierwsze przypadki), czy antagonizowania innych państw zainteresowanych wymianą handlową z Chinami, co może doprowadzić do obalenia prymatu USA z inicjatywy chińskich partnerów (trzeci przypadek)1160. Zamiast trzech powyższych błędnych strategii administracja zdaje się zdradzać symptomy wdrażania skalibrowanego i uważnego, acz wzmocnionego, balansowania wpływów Chin. Wszystko po to, by zarazem potwierdzić status bezpieczeństwa USA i sojuszników na Zachodnim Pacyfiku, pozycję USA na szczycie globalnej hierarchii oraz strukturę i żywotność liberalnego systemu międzynarodowego, opartego na dominacji amerykańskiego mocarstwa morskiego z charakterystycznymi tego

przejawami: handlem globalnym, wolnością żeglugi i wolnością morskich szlaków komunikacyjnych, funkcjonowaniem wielostronnych porozumień handlowych itp. oraz sprawdzonych (z perspektywy USA) instytucji z Bretton Woods. Oczywiste jest, że cały system Bretton Woods zależy przecież od wielkości względnej potęgi USA w systemie wobec innych aspirujących państw i mocarstw1161. Jak wiadomo, nowa wielka strategia musi realizować żywotne interesy amerykańskie, a takimi są: zapobieżenie i uniemożliwienie konwencjonalnego i niekonwencjonalnego ataku na kontynentalne Stany Zjednoczone i posiadłości pozakontynentalne USA; zachowanie równowagi sił w Eurazji, która daje pokój i stabilność oraz zagwarantowanie tym samym przywódczej roli USA w tych obszarach oraz w sojuszach, które Stany Zjednoczone zawarły z państwami zarówno w Azji, jak i w Europie; zapobieganie użyciu i rozprzestrzenianiu (spowolnienie rozprzestrzeniania) broni atomowej i innej broni masowego rażenia, zabezpieczenie takiej broni i materiałów do jej wytwarzania oraz zapobieganie proliferacji środków do jej przenoszenia, w tym zwłaszcza średniego i dalekiego zasięgu; dbanie o zdrowy stan międzynarodowej gospodarki, dostępność rynków surowcowoenergetycznych oraz, od niedawna, dbanie o stabilny stan środowiska naturalnego1162. I o ile Waszyngton poszukuje współpracy z Pekinem na temat nieproliferacji, bezpieczeństwa energetycznego oraz stanu międzynarodowej gospodarki i środowiska, to instynktowny niepokój USA budzą systematyczne chińskie próby podważenia drugiego z wyżej wymienionych żywotnych interesów Stanów Zjednoczonych, czyli próby odmiennego ukształtowania układu sił w Azji i zredukowania istotności amerykańskoazjatyckich systemów sojuszy oraz ostatecznego wypchnięcia USA z regionu z automatycznym zastąpieniem ich w roli lidera. Sukces w osiągnięciu tego planu otworzy Chinom drzwi do podważenia pierwszego i trzeciego interesu żywotnego USA w dłuższej perspektywie1163. Prezydent Xi Jinping zasygnalizował chińską chęć podważenia obecnego azjatyckiego układu sił na Konferencji na temat Metod Budowania Zaufania i Wzajemnych Relacji w Azji w 2014 roku, kiedy stwierdził, że „problemy azjatyckie ostatecznie muszą być rozwiązywane przez Azjatów, a azjatyckie bezpieczeństwo ostatecznie winno być chronione przez Azjatów”1164. Chiny nie stały się więc „odpowiedzialnym udziałowcem” (responsible stakeholder)

systemu międzynarodowego, nad którym prymat dierży USA, jak tego chciał kiedyś szef Banku Światowego Robert B. Zoelick1165. Z perspektywy Pekinu obecnie każde postępowanie administracji amerykańskiej wobec Chin będzie postrzegane jako wykonywane w ramach wielkiej strategii powstrzymywania ich rosnącej potęgi1166. Ten sposób percepcji jest wpisany w dzieje i DNA cywilizacji liczącej kilka tysięcy lat. Chodzi o pamięć kolonizacji i bezwzględnego rabowania Chin przez potęgi zachodnie, Rosję i Japonię w czasie „wieku upokorzenia”. Należy też pamiętać, że chiński system filozoficzny i widzenie świata, oparte na naukach Konfucjusza, są rdzeniem myślenia, które nie poddaje się metodologii i wymaganiom epistemologicznym Zachodu i taksonomiom zachodniego świata naukowego i akademickiego1167. Zachód musi spróbować wejść w te tryby myślenia, by rozumieć grę geostrategiczną prowadzoną przez Chiny, po to, by uniknąć błędów w komunikacji strategicznej i by zrozumieć, co chińskie hasła i twierdzenia naprawdę znaczą, a nie odrzucać je od razu jako hasłowe lub propagandowe. Doskonałą ilustracją są opinie K. Rudda, który twierdzi, że w roku 2014 przywódcy Chin uznali, że mają do czynienia z wyklarowaną już nową strategią amerykańską wobec ich kraju, polegającą na: izolowaniu i powstrzymywaniu Chin, zmniejszaniu ich wpływów w świecie, chęci wewnętrznego podzielenia państwa oraz obaleniu przywództwa w Pekinie1168. Widzą to w: zachowaniu USA od czasu ogłoszenia pivotu na Pacyfik, procedowaniu TPP, opracowywaniu w Pentagonie koncepcji wojny powietrzno-morskiej, namów do nieprzystępowania do tworzonego przez Chiny AIIB, wojskowych manewrach USA z sojusznikami na morzach przybrzeżnych Azji, amerykańskiej presji na roszczenia Chin na Morzu Południowochińskim i otwartym forsowaniu wolności żeglugi przez Marynarkę Wojenną USA i Siły Powietrzne, amerykańskim wsparciu dla Tajwanu i Japonii oraz kampaniach o prawa człowieka, wzbudzanej politycznie aktywności w Hongkongu, braku potępieniu terroryzmu w Xinjiangu czy nawet wspieraniu ruchu Falun Gong1169 i Dalajlamy1170. Patrząc z chińskiej perspektywy, USA prowadzą politykę powstrzymywania potęgi chińskiej zarówno od zewnątrz (kontrowanie ekspansji wpływów), jak i od wewnątrz (tworzenie przeszkód dla rozwoju Chin). Elity chińskie całkowicie ignorują zapewnienia płynące

z Waszyngtonu, iż nie ma mowy o powstrzymywaniu w stylu znanym z zimnej wojny. Z tego powodu Xi Jinping w 2013 roku proponował uwolnienie relacji od „mentalności zimnowojennej” (lengzhan siwei) i polityki opartej na „grze o sumie zerowej”1171. Jeśli chodzi o konkretne cele operacyjne nowej strategii amerykańskiej opartej na wzmocnionym balansowaniu, pierwszorzędne są działania związane z koniecznością uzyskania większego tempa rozwoju gospodarczego w USA. W tym celu należy liczyć się z dalszym procedowaniem wprowadzania w życie TPP jako geoekonomicznego instrumentu osłabiania chińskich wpływów i chińskiego rozwoju gospodarczego. Co prawda TPP samo w sobie nie zneutralizuje potęgi Pekinu, w tym przewagi nad USA w gospodarczych relacjach z krajami Azji, ale będzie to ważna demonstracja, że USA po ciężkim kryzysie lat 2008– 2009 są gotowe do rywalizacji z Chinami na azjatyckim boisku gospodarczym1172. Jednocześnie próba reformowania przez ChRL międzynarodowego systemu handlowego będzie zapewne kontrowana przez USA, choć Amerykanie w związku z powołaniem w 2015 roku AIIB, jak wszystko na to wskazuje, ponieśli spektakularną klęskę, tak samo zresztą jak, zdaje się, z dopuszczeniem juana do koszyka Specjalnych Praw Ciągnienia MFW (Special Drawing Rights, SDR) jesienią roku 2015. Chiny prowadzą działania geoekonomiczne w Azji, na lądowym Nowym Jedwabnym Szlaku i w Afryce, a pojawiają się pierwsze symptomy podobnych działań w Europie, w tym w samej Unii Europejskiej1173. To samo zapewne zaczną w ramach nowej strategii balansowania robić Amerykanie, używając ekonomii jako instrumentu do realizacji celów geopolitycznych. Do tej pory geoekonomię stosowały Chiny, a także Rosja, co objawiło się w polityce chińskiej wobec Japonii, państw ASEAN, Australii, ale nie spotkało się wtedy z odpowiednią reakcją USA. W ramach nowej strategii system sojuszników amerykańskich będzie zapewne wzmocniony geoekonomicznie tak, by móc podejmować ofensywne i defensywne działania geoekonomiczne na wzór chińskich. Administracja Stanów Zjednoczonych powinna skupić się na prowadzeniu takiej polityki geoekonomicznej, by w dłuższej perspektywie osłabić wpływ Chin, umożliwiając sojusznikom korzystanie z potęgi gospodarki amerykańskiej, jej legendarnej innowacyjności i sieciowości, co powinno być atrakcyjniejsze

dla Azjatów niż chińska alternatywa. Energetyczna rewolucja łupkowa powinna być zamieniona w trwalsze zyski geopolityczne w Azji poprzez redukcję prawnych, faktycznych i biznesowych ograniczeń dla dostaw gazu i ropy ze Stanów Zjednoczonych do państw sprzymierzonych w Azji, co wzmocni konkurencyjność ich gospodarek kosztem chińskiej1174. Należy się także liczyć ze stworzeniem reżimu kontroli technologii dostępnej dla Pekinu. Wszystko po to, by ograniczyć dostęp do zaawansowanej technologii wojskowej, technologii podwójnego zastosowania1175 i krytycznych technologii wzmacniających konkurencyjność gospodarki i innowacyjność. Należy liczyć się z modyfikacjami w polityce globalizmu, gdyż o ile międzynarodowy handel jest co do zasady korzystny, to jego elementy nadmiernie wspierają rozwój Chin1176. Przy czym warto podkreślić, że do prowadzenia takiej polityki w ramach nowej strategii Amerykanie będą potrzebowali sojuszników w Azji i w Rosji, a np. z sojusznikami z Europy współpraca w tym aspekcie wcale nie jest pewna, zważywszy na: aktualny stan wymiany handlowej Niemiec i Francji z Chinami, apetyt Wielkiej Brytanii na bycie centrum finansowym dla nadwyżek kapitału chińskiego inwestowanego na rynkach światowych i europejskich1177, powstawanie Nowego Jedwabnego Szlaku, który jest przecież łakomym kąskiem dla firm z Europy Zachodniej, przystąpienie większości państw Zachodu do chińskiego AIIB w roku 2015, pomimo jawnego odradzania tego ruchu przez administrację USA1178. Elementem nowej strategii będzie najprawdopodobniej wprowadzenie ostrzejszej polityki w zakresie cyberprzestrzeni i cyberkradzieży, ponieważ w ostatnich latach Amerykanie nadmiernie tolerowali chińskie nielegalne działania w tym zakresie, włącznie z włamaniami do newralgicznego biznesu i krytycznej infrastruktury kraju czy rządu. Taka polityka nie przyniosła owoców, a według niektórych źródeł Chiny uzyskały dostęp do kluczowych technologii, których same nie opracowały. Już zresztą od 2011 roku Amerykanie formalnie przyjęli w sprawie cyberprzestrzeni doktrynę ekwiwalentności, ale do 2015 roku nie była ona stosowana wobec Chin1179. Należy się liczyć z nakładaniem kosztów na Pekin za prowadzenie takich działań. Na przykład zostaną nałożone cła na produkty chińskie pochodzące z cyberwłamań1180. Ponadto będą wzmacniane ofensywne zdolności amerykańskie

w cyberprzestrzeni po to, by uświadomić stronie chińskiej ryzyko ataków odwetowych, dokonywać się będzie dalsze wzmacnianie obrony cybernetycznej, choć atak w tej materii jest łatwiejszy i tańszy niż obrona, w tym prawdopodobnie zostanie przyjęta ustawa o wymianie informacji pomiędzy biznesem a agendami rządowymi w sprawach cyberprzestrzeni, tak by naruszającym groziły pozwy sądowe1181. Amerykanie będą przypuszczalnie pracowali nad wzmocnieniem sieci relacji w całym teatrze operacyjnym Indo-Pacyfiku z tradycyjnymi sojusznikami, ale będą wychodzić też poza te relacje, wzmacniając inne państwa Azji, tak by bardziej samodzielnie radziły sobie z Chinami oraz by same zajęły się budowaniem nowych form wewnątrz azjatyckiej współpracy wspieranych przez Stany Zjednoczone, lecz bez ich otwartej obecności. Po prostu Amerykanie nie są w stanie utrzymać swojej pozycji w Azji bez wsparcia sojuszników, którzy muszą być stale przekonani o tym, że to służy ich interesom, w czasie gdy Chiny starają się podważyć te ważne relacje bilateralne po to, by testować amerykańską siłę i determinację w Azji na morzach przybrzeżnych kontynentu1182. Istotnym krokiem Waszyngtonu powinno być przekonanie sojuszników w Azji, iż pomimo pivotu i wdrażania koncepcji wojny powietrzno-morskiej oraz napięć wokół sporów na Morzu Południowochińskim i Wschodniochińskim Amerykanie nie dążą do konfrontacji z Pekinem. I że ta nowa wielka strategia amerykańska jest wystarczająco roztropna w tym sensie, że jej celem jest zachowanie istniejącej równowagi sił i zakotwiczenie interesów USA w Indo-Pacyfiku, ale bez wojny, za to z korzyścią dla państw regionu, bojących się potęgi Chin i pragnących jedynie dalszego wzrostu gospodarczego i prosperity1183. Zgodnie z założeniami nowej strategii Japonia będzie wspierana przez odnowienie sojuszu wojskowego i podwyższenie swojej zdolności wojskowej, w tym do: współdziałania w ramach koncepcji wojny powietrzno-morskiej i operacji amfibijnych oraz własnych zdolności A2AD w pierwszym łańcuchu wysp, a także wspólnych manewrów w ramach AirSea Battle1184, współpracy w rakietowej obronie balistycznej, wspierania jej współpracy, w tym wojskowej i wojskowo-przemysłowej z Australią, Wietnamem i Indiami, obejmującej zezwolenia na eksport gazu płynnego z łupków1185.

Wobec Korei Południowej Waszyngton powinien utrzymać adekwatną obecność wojskową, by przeciwdziałać zagrożeniu ze strony Korei Północnej, ustalić szczegółowy protokół postępowania na wypadek zmian na północy, w tym ewentualnego upadku reżimu w Korei Północnej, oraz w rezultacie potencjalnej unifikacji. Należy to czynić poprzez wzmocnienie amerykańskich gwarancji nuklearnych dla Korei Południowej, wyraźnego objęcia tego kraju rakietową obroną balistyczną oraz dodatkowego zachęcenia Korei Południowej do działania i poszukiwania prosperity w ramach promowanego przez USA TPP1186. Australia z kolei, jak się zakłada, będzie w nowej strategii wykorzystywana jako baza wypadowa okrętów amerykańskiej marynarki wojennej oraz baza wojskowa piechoty morskiej. Port Stirling niedaleko Perth w zachodniej Australii nad Oceanem Indyjskim będzie służył amerykańskim okrętom podwodnym, wychodzącym na patrole w tym basenie. Z Australią zostanie podjęta współpraca w zakresie kosmosu i cyberprzestrzeni. Należące do Australii Wyspy Kokosowe zostanie przygotowana do działań dla bezpilotowych dronów rozpoznawczych z racji swojego położenia blisko cieśnin indonezyjskich i morskich szlaków komunikacyjnych na Oceanie Indyjskim1187. Wobec Indii zostanie zapewne przygotowana polityka mająca na celu: redukcję ograniczeń w przekazywaniu technologii wojskowych, uznanie polityczne indyjskiej broni atomowej jako ważnego zasobu niezbędnego dla zachowania równowagi sił w Azji. Amerykanie uruchomią także inicjatywy, by zwiększyć zakres i częstotliwość manewrów oraz współpracę wojskową z Indiami, a przede wszystkim flotą hinduską na Oceanie Indyjskim, pomóc Indiom w ich aplikacji o uczestnictwo w forum Asia-Pacific Economic Cooperation (APEC), wspierać Indie w ich polityce Act East, mającej na celu wzmocnienie zdolności indyjskich do własnej projekcji siły i wpływów w Azji Wschodniej oraz Południowo-Wschodniej1188. Wobec państw ASEAN, będących przedmiotem i celem chińskiej polityki pacyfikowania własnych peryferii, nowa strategia amerykańska polegać będzie na: wzmacnianiu sił zbrojnych Filipin w zakresie broni defensywnych, w tym antyinwazyjnych, ale także z naciskiem na całościowe reformy struktur zaniedbanych i niedoinwestowanych sił zbrojnych tego kraju, zachęceniu do udziału sił zbrojnych Indonezji w manewrach sojuszniczych oraz trenowaniu elementów zawartych w amerykańskiej koncepcji wojny

powietrzno-morskiej, ze szczególnym uwzględnieniem wojny w cieśninach; sprzedaniu Singapurowi sprzętu wojskowego, w tym F35; zachęceniu Malezji do uczestniczenia w Proliferation Security Initiative, do którego zgodziła się przystąpić w kwietniu 2014 roku, do ćwiczeń w ramach koncepcji wojny powietrzno-morskiej; intensyfikacji morskich ćwiczeń z Wietnamem oraz załatwieniu sprawy korzystania z portu w Cam Ranh Bay; nowych programach wojskowych oraz ćwiczeniach wojskowych z Birmą, w tym wzajemnej wymiany personelu wojskowego1189. Wobec Tajwanu należy liczyć się z prowadzeniem polityki zmierzającej do sprzedaży wyspie broni o charakterze defensywnym, w tym systemów rozpoznania powietrznego, fregat i systemów rakietowych bazowania lądowego, ale z hamowaniem jej deklaracji niepodległościowych wobec Pekinu, gdyż to mogłoby grozić eskalacją1190. Wiele na to wskazuje, że sojusznicy amerykańscy na Zachodnim Pacyfiku też chcą większej obecności USA, gdyż boją się Chin na Morzu Południowochińskim, a tylko Stany Zjednoczone mogą im tę pomoc zagwarantować. Sami zaczęli własne balansowanie przeciw Chinom wewnątrz organizacji azjatyckich i w zasadzie krytykują USA, że pivot ma zbyt mały wymiar materialny i rzeczywisty oraz że Waszyngton nie zdaje sobie sprawy z ambicji Pekinu1191. Nowa wielka strategia, polegająca na wzmocnionym balansowaniu, nie likwidowałaby chińsko-amerykańskiej współpracy ekonomicznej i nie uniemożliwiałaby funkcjonowania obecnego modelu handlu światowego opartego na globalizacji przy jednoczesnym zabezpieczeniu niezależności sojuszników USA w Azji. Krytyka potencjalnie nowej, bardziej asertywnej polityki amerykańskiej, wyrażającej się balansowaniem wobec Chin, ze strony zwolenników porozumienia się z Chinami koncentruje się na argumencie, że nowa strategia i tak będzie bezproduktywna, gdyż wzrostu Chin nie da się powstrzymać, chyba że same popełnią błąd i dojdzie do poważnego kryzysu gospodarczego w Państwie Środka. K. Rudd dodaje, że wszyscy sojusznicy USA w regionie mają znacznie większe obroty z Chinami niż z USA, chińska obecność w Afryce, Europie i Ameryce Łacińskiej również kwestionuje prymat Ameryki. A z czasem chińska obecność w tych regionach zacznie kształtować nowy system oparty na np. Nowym Szlaku Jedwabnym i AIIB lub innych, powołanych w przyszłości instytucjach spoza Bretton Woods1192. Ponieważ obecny system Bretton Woods jest dysfunkcyjny, strategiczna

współpraca USA–Chiny powinna oprzeć się według Rudda na „konstruktywnym realizmie”1193: realistycznym zrozumieniu przyczyn i przejawów konfliktu interesów między Pekinem a Waszyngtonem. Chodzi o opracowanie protokołu radzenia sobie z tymi konfliktami bez wywracania relacji, przy czym zachowana byłaby jakaś konstruktywna wspólnota interesów. Celem nadrzędnym jest utrzymanie, wzmocnienie i, gdzie trzeba, zreformowanie istniejącego porządku światowego, by zneutralizować siły starające się erodować ten ład w całości. W wymiarze konkretnym konstruktywny realizm mógłby przejawiać się np. w zawarciu dwustronnego traktatu inwestycyjnego, umowy o współpracy w walce z terroryzmem w Xinjiangu i Afganistanie, umowy na temat cyberbezpieczeństwa, protokołu związanego z przejrzystością działań wojskowych na morzach przybrzeżnych Azji, w tym wypadków i kolizji1194 w celu uniknięcia eskalacji, protokołu uzgodnionych działań na wypadek pokojowego zjednoczenia Korei i deatomizacji półwyspu, w tym gwarancji dla elit politycznych północy oraz w obecności sił zbrojnych USA na półwyspie, synchronizacji współpracy pomiędzy TPP a Regional Comphenesive Economic Partnership (RCEP) i FTAAP1195, tak by Azja nie stała się siecią oddzielnych bloków handlowych, powodujących wzrost napięcia i sprzeczności w systemie. Według zwolenników podjęcia współpracy z Chinami można by pokusić się o budowę nowej społeczności Azji i Pacyfiku opartej na East Asian Summit zainicjowanej w Kuala Lumpur w 2005 roku w celu większej współpracy. Budowa Asia-Pacific Community byłoby spełnieniem akomodacji na rzecz Chin, w myśl pomysłu Xi Jinpinga na temat Asia-Pacific Dream (Yataimeng)1196. East Asian Summit skupia 18 państw kluczowych dla stabilności systemu regionalnego w Azji. Wszyscy członkowie podpisali Treaty of Amity and Cooperation, co eliminuje problemy ratyfikacyjno proceduralne1197. Dalej zwolennik porozumienia USA i Chin – K. Rudd – proponuje, by G20 stało się główną formułą współpracy światowej, Amerykanie powinni cofnąć swój sprzeciw wobec AIIB, przesunąć się strategicznie w Banku Światowym i MFW, w tym przekazać prezesurę w Banku Światowym na ręce Chińczyka, dopuścić do umiędzynarodowienia juana i jego pełnego uczestniczenia w Specjalnych Prawach Ciągnienia (MFW), w uzgodnieniach na temat ochrony klimatu1198. Amerykanie ze swojej strony mogliby ratyfikować UNCLOS, czyli Konwencję Narodów Zjednoczonych o prawie morza. Chiny uczyniły to

w 2006 roku. Pekin będzie także zainteresowany utrzymaniem globalnej sieci dystrybucji towarowej i energetycznej. Mechanizmem komunikacji USA–Chiny poza ambasadami może być Strategic and Economic Dialogue (SED), działający od 2009 roku i szefowany przez amerykańskiego sekretarza stanu i skarbu, a po stronie chińskiej doradcę państwa chińskiego do spraw zagranicznych i chińskiego wicepremiera, odpowiedzialnego za sprawy gospodarcze. To instytucja, za pośrednictwem której obecnie toczy się dialog1199. Ale wciąż znajduje się ona daleko od głównych decydentów – prezydentów państw; zwłaszcza po stronie chińskiej jej reprezentanci nie są członkami Stałego Komitetu Biura Politycznego KC KPCh, czyli głównego chińskiego gremium decyzyjnego, a po stronie USA obaj przedstawiciele są w gabinecie Obamy. To dlatego szczyty prezydentów USA i Chin są tak ważne. Dotychczas spotkania Xi i Obamy odbyły się w czerwcu 2013 roku, listopadzie 2014 roku i wrześniu 2015 roku. W kulturze chińskiej takie szczyty są najważniejsze, bowiem tylko Xi Jinping może podjąć strategiczne decyzje1200. Ciekawe, jak zareagowaliby Chińczycy na kształtującą się nową strategię USA, opartą na wzmocnionym balansowaniu wpływów chińskich. Przypuszcza się, że reakcją początkową może być ochłodzenie relacji, mniej spotkań dyplomatycznych na wysokim szczeblu, mniej postępu w rozmowach dwustronnych, mniej biznesu dla firm amerykańskich w Chinach, ograniczone relacje pomiędzy siłami zbrojnymi, zmniejszona wymiana studencka itp., a może nawet powolna wyprzedaż obligacji USA. Wydaje się, że im bardziej agresywna byłaby odpowiedź Chin, tym bardziej wzmógłby się strach innych państw w Azji, którzy w efekcie opowiedzieliby się jeszcze mocniej po stronie Stanów Zjednoczonych. Wszystko, czego można oczekiwać, to ostrożność i przewidywalność obu stron do momentu, gdy strategiczna rywalizacja stanie się zrutynizowaną nową normalnością. Celem dyplomacji w tym chaotycznym czasie w nadchodzących latach będzie nawigowanie miedzy napięciami i mitygowanie konfliktów pomiędzy dwoma supermocarstwami, lecz bez nadziei ich wyeliminowania. K. Rudd wyraził w 2014 roku pogląd, że Chińczycy mogą dojść do takich samych konkluzji. Według Rudda „istnieją konkretne dowody, że prezydent Xi Jinping już teraz, po dwóch latach urzędowania, zaczynał rozumieć, że długoterminowa strategiczna rozbieżność pomiędzy interesami USA i Chin

czyni niemożliwą fundamentalną zmianę w tej relacji”1201. Chyba że, jak już powiedziano, dojdzie do załamania gospodarczego w Chinach lub w USA. W innym przypadku rywalizacja pomiędzy nimi będzie trwała przez najbliższe dekady i należy zdawać sobie z tego sprawę, a w chwili obecnej obserwujemy wykuwanie się nowej wielkiej strategii amerykańskiej opartej na wzmocnionym balansowaniu z elementami powstrzymywania czy kontrowania wzrostu Chin w celu utrzymania w XXI wieku prymatu USA.

9.4. Presja na koncert mocarstw w Azji Dalszy wzrost potęgi Chin zmusza do postawienia fundamentalnego pytania: co dalej, zwłaszcza w dłużej perspektywie? Co dokładnie wzrost Chin oznaczać będzie dla przyszłości regionu i świata? Czy Chiny i USA staną się wrogami, czy będą jednak dalej współpracować? Historia uczy, niestety, że konkurencja w wyścigu do hegemonii gospodarczej przeradza się w rywalizację strategiczną, a ta bardzo często w wojnę o dominację1202. Jedynym sposobem na uniknięcie niebezpiecznej i eskalującej rywalizacji może być ograniczenie części własnych ambicji przez mocarstwo wschodzące (Chiny), przy jednoczesnym udzieleniu mu stosownych koncesji w aktualnym systemie przez mocarstwo słabnące, czyli USA. Takie elastyczne podejście do kwestii wzrostu Chin i ich roli w świecie musiałoby wymagać stworzenia nowej architektury bezpieczeństwa i współpracy w Azji. Hugh White z Australii przedstawił w tomie The China Choice, Why We Should Share Power1203 wizję budowy ładu w Azji tak, aby odzwierciedlał zmieniający się obecnie układ sił i miał szansę na przetrwanie. Zgodnie z jego pomysłem taki nowy ład musiałby przybrać postać koncertu mocarstw, modelu znanego nam np. z historii Europy po 1815 roku. System ten był swoistą umową regulującą mechanizmy współpracy najważniejszych mocarstw w celu zachowania równowagi. W praktyce przez prawie wiek funkcjonowania systemu nie zawsze udawało się uzyskać konsensus pomiędzy jego mocarstwami europejskimi. Zdarzało się, że dochodziło do nieporozumień, a nawet sporadycznych konfliktów zbrojnych, ale istniała fundamentalna współpraca pomiędzy mocarstwami w celu uniknięcia wielkiego konfliktu o dominację i nowy (poprawiony) ład międzynarodowy. System dysponował nadbudową ideową i ideologiczną nazwaną wtedy ancien régime, gdyż – jak twierdzi Kissinger – modelowy ład

międzynarodowy winien mieć dla swojej trwałości i legitymizacji podwaliny ideologiczne1204. Według White’a największymi zwolennikami ustanowienia systemu koncertu mocarstw w Azji są średnie i małe państwa, które przeraża perspektywa bycia zakładnikami strategicznej rywalizacji chińskoamerykańskiej. Taka rywalizacja, nasilając się, miałaby fatalny wpływ na rozwój gospodarczy i prosperity regionu, a przede wszystkim zmuszałaby państwa Azji i Pacyfiku do dokonania wyboru pomiędzy Chinami a USA wraz z wyborem niepewności losu, powiązanego wówczas z losem mocarstwa zabiegającego o prymat. Bardziej długoterminowego wyboru strategii muszą dokonać Amerykanie1205. Wybór, przed jakim stoją USA, ze względu na złożoność sytuacji, jest być może najtrudniejszym, przed jakim stali kiedykolwiek w swojej mocarstwowej historii1206. Na razie stanowcze i konfrontacyjne wystąpienie prezydenta USA Baracka Obamy w Canberrze w Parlamencie Australii w listopadzie 2011 roku, które zostało uznane przez azjatyckich obserwatorów za doktrynę Obamy, dało klarowny sygnał: Ameryka z całą swoją siłą stoi na straży status quo w Azji i będzie go broniła wszelkimi metodami, a porządek ten uważa za najlepszy z możliwych1207. Później sekretarz stanu Hillary Clinton zmiękczała ten stanowczy przekaz wobec przerażonych wizją konfrontacji azjatyckich państw położonych na osi konfliktu USA–Chiny, mówiąc o specjalnej relacji, jaką muszą wypracować Stany Zjednoczone z Chinami. Specjalnej to znaczy takiej, jaka nigdy jeszcze nie istniała pomiędzy naturalnie konkurującymi supermocarstwami – relacji „wzajemnego zaangażowania” (inter-dependence, mutual engagement)1208. Chiny z kolei mają raczej nikłe szanse, by z sukcesem doprowadzić siłą do swego prymatu w rejonie Azji i Pacyfiku. Istnieje wiele silnych państw obecnych w regionie, które będą się temu sprzeciwiać, żeby wymienić tylko Stany Zjednoczone, trzecią gospodarkę świata Japonię, rosnące Indie, słabą ekonomicznie, ale wojskowo silną i dysponującą arsenałem nuklearnym Rosję oraz całą rzeszę państw średnich, które mają oddziaływanie na system polityczny w Azji, takich jak Korea Południowa, Wietnam czy Indonezja1209. Kamieniem węgielnym i fundamentem systemu koncertu mocarstw jest przekonanie, że poszukiwanie samodzielnego prymatu jest mniej korzystne niż utrzymanie koncertu. Należy przy tym odróżnić koncert mocarstw od systemu równowagi sił, który z kolei panował w Europie od czasu wojny

trzydziestoletniej1210. Koncert wymaga porozumienia dosłownego lub dorozumianego pomiędzy mocarstwami. W systemie równowagi sił gracze nie porozumiewają się, iż nie będą dążyć do dominacji, lecz sam system czyni spontanicznie takie próby dominacyjne trudnymi, bo ze strachu ich konkurenci zawiązują sojusze, w tym często prewencyjne, co czyni jednak system równowagi sił niezmiernie niestabilnym i podatnym na błędne kalkulacje dotyczące sił własnych oraz sił i intencji innych graczy1211. O zaproszeniu do koncertu mocarstw decyduje następująca zasada: członkowie koncertu nie muszą być równie silni, ale najsłabszy musi być na tyle silny, aby miał siłę przeciwstawienia się działaniom koncertu, jeśli pozostałby poza nim albo jego interesy nie byłyby reprezentowane i zaspokajane przez uzgodnienia koncertu. Najsilniejszy gracz natomiast nie może być też tak silny, by mógł zdominować wszystkie inne – bo wtedy nie jest powstrzymywany przez te działające w ramach koncertu. Aby koncert był trwały, musi zaprosić wszystkie państwa w regionie mieszczące się w powyżej zdefiniowanych widełkach1212. Według H. White’a do przyszłego koncertu mocarstw w Azji zaproszone zostałyby USA, Chiny, Japonia i Indie. Poza USA i Chinami oczywistym zaproszonym do koncertu byłaby Japonia – trzecia gospodarka świata, morskie, handlowe państwo o olbrzymich zasobach technologicznych i organizacyjnych, którego położenie geograficzne umożliwia kontrolę szlaków morskich do wschodniej Azji i w kierunku Pacyfiku do USA1213. Uczestniczenie Japonii w koncercie azjatyckim w roli mocarstwa wymagałoby ogromnej zmiany mentalnej i wojskowej. Jednocześnie bez udziału w nim Japonii nie da się ustanowić koncertu mocarstw. W przypadku japońskim zachodzi bardzo interesujący paradoks. Bez ścisłego sojuszu z Japonią USA nie mogą dzierżyć prymatu w Azji. Bez podporządkowania Japonii Chiny nie uzyskają własnego statusu hegemona w regionie. Zatem Japonia jest w pułapce: im bardziej się boi Chin, tym bardziej zależy od USA. Paradoks polega na tym, że im silniejsze są Chiny, tym mniej Japonia może polegać na USA, ponieważ Chiny stają się zbyt wartościowe i niebezpieczne dla żywotnych interesów USA, co może doprowadzić do poświęcenia przez Amerykę interesów Japonii w razie potrzeby. To stwarza dla Japonii sytuację strategiczną nie do utrzymania na dłuższą metę: polegania w zakresie bezpieczeństwa na rywalizacyjnej relacji pomiędzy swoimi dwoma najważniejszymi partnerami gospodarczymi

i międzynarodowymi. Eskalacja rywalizacji amerykańsko-chińskiej byłaby katastrofalna dla Japonii. Równie niekorzystna, a nawet katastrofalna byłaby ścisła współpraca i przyjaźń strategiczna pomiędzy Chinami a USA. Jedynym autonomicznym rozwiązaniem Japonii byłoby wyjście z uzależnienia od USA w zakresie bezpieczeństwa i zdolności wojskowych aż po uzyskanie japońskiej broni nuklearnej. To doprowadziłoby do końca sojuszu z USA1214. Wraz ze wzrostem Chin Japonia staje się, według White’a, z każdym dniem większym ciężarem dla Stanów Zjednoczonych – wikła Amerykanów w spory japońsko-chińskie oraz utrudnia poszukiwanie porozumienia z Chinami ponad interesami Japonii. Zatem utrzymanie ścisłego sojuszu USA z Japonią czyni niemożliwym powstanie koncertu mocarstw w Azji1215. Chyba że Amerykanie za wszelką cenę chcieliby zachować prymat, wtedy ścisły sojusz z Japonią jest im niezbędny1216. Sama Japonia w sensie teoretycznym nie ma chyba alternatywy. Jeśli bowiem pozostanie zależna od USA, zostanie uwięziona głęboko w dylemacie strategicznym opisanym powyżej, może też łatwo wpaść na zasadzie wahadła przy ostrym przesileniu geopolitycznym, w uzależnienie wobec Chin. Zresztą tak długo, jak Japonia pozostaje zależna od USA, Ameryka jest zbyt silna dla Chin, by zaakceptować koncert mocarstw w Azji. Sojusz Japonii z Chinami prawie symetrycznie by tę zależność odwrócił. Konkluzja zatem jest następująca: koncert mocarstw powstanie i utrzyma się, jeśli Japonia stanie się bardziej niezależna od USA1217. Indie rosną, gospodarczo i demograficznie pozostają jednak znacznie słabsze od pozostałych trzech mocarstw projektowanego koncertu. Niebagatelna jest zaś niezastąpiona rola Indii w oddziaływaniu na basen Oceanu Indyjskiego, który w XXI wieku będzie autostradą handlową i surowcową świata oraz drogą mocarstw azjatyckich do Afryki i na Bliski Wschód1218. Rosja, choć bardzo by chciała znaleźć się w układzie mocarstw w Azji, pozostałaby, według White’a, poza nim, bo jest w Azji zwyczajnie za słaba i nie spełnia założeń definicji koncertu, wyłożonych szczegółowo powyżej. Brak Rosji w koncercie azjatyckim nie wpłynąłby na jego funkcjonalność ani istnienie. Rosja wydaje się w Azji potencjalnie jedynie partnerem, który może pomóc USA w balansowaniu Chin i kontrowaniu budowy chińskiego Nowego Jedwabnego Szlaku. Ponadto nie wiadomo, jak silna będzie

w przyszłości Rosja – posiada bezsprzecznie wielkie terytorium, zasoby i wykształcone społeczeństwo i to pomimo słabości demograficznych. Ale rosyjska gospodarka jest słaba, płytka i bardzo wrażliwa na wahania na rynkach surowcowych i nie stanie się mocarstwem w Azji w najbliższych dekadach. Postępująca słabość wobec Chin i długa z nimi granica będzie czynić Rosję ostrożną w prowadzeniu proamerykańskiej polityki wobec Pekinu. W obecnej sytuacji nie ma wątpliwości, iż Rosja ma w Azji status jedynie silnego państwa średniego. To samo dotyczy innych kandydatów: Korei Południowej, Wietnamu i Indonezji1219. Powyższe ćwiczenie intelektualne nad propozycją White’a przyda się, nawet jeśli nie powstanie formalnie koncert mocarstw w Azji1220, a Chiny siłą faktów albo – jak to ujął H. Kissinger – poprzez mierzącą się procesami geopolitycznymi „niewidzialną rękę” uzyskają koncesje i nowy status kosztem Amerykanów1221. Brak stosownej refleksji i strategicznego dostosowania się może przerodzić rodzącą się konfrontację w nową zimną wojnę amerykańsko-chińską, a ta łatwo może przerodzić się w prawdziwą wojnę pomiędzy dwoma największymi gospodarkami świata o ogromnych populacjach i kontynentalnych rozmiarach. Warto podkreślić, iż Chiny są znacznie potężniejsze w relacji do USA, niż były Niemcy wobec przyszłych aliantów w przededniu II wojny światowej1222. 961 W języku angielskim w oryginale: Our Nation is at the moment of transition, źródło: Departament Obrony USA, Sustaining Global Leadership. Priorities for XXI Century Defense, http://archive.defense.gov/news/ Defense_Strategic_Guidance.pdf (dostęp 20.02.2016). 962 B.R. Posen, The Sources of Military Doctrine: France, Britain, and Germany Between the World Wars, Ithaca, New York 1984. 963 Zob. także J. Suri, Where are the Kissingers?, „Global Brief” 2010, s. 32–33; E. Luttwak, „Take Me Back to Constantinopole”. How Byzantium, not Rome can Preserve Pax Americana, „Foreign Policy”, November/December 2009. 964 P. Porter, Sharing Power? Prospects for a U.S. Concert-Balance Strategy, US Army War College, Strategic Studies Institute, April 2013, s. 5–6. 965 Z. Brzeziński, Wielka Szachownica, Warszawa 1999. 966 P. Porter, Sharing Power? Prospects for a U.S. Concert-Balance Strategy, US Army War College, Strategic Studies Institute, April 2013, s. VII. 967 Zob. też D. Barsamian, N. Chomsky, Imperial Ambitions, Conversations with Noam Chomsky on the Post 9/11 World, London 2005. 968 Z. Brzeziński, Strategiczna wizja. Ameryka a kryzys globalnej potęgi, Kraków 2013. 969 P. Porter, Sharing Power?, s. 1–5. 970 Ibidem, s. 6. 971 Zob. też D. Barsamian, N. Chomsky, Imperial Ambitions… 972 A Security Policy for Postwar America, 8.03.1945 r., w: The Hoover Institution of War, Peace and Revolution, Stanford University, California, Albert C. Wedemeyer Papers, Box 90, Folder 5, Politics and Government; wspomniany w: M. Leffler, A Preponderance of Power: National Security, The Truman Administration and the Cold War, Stanford CA, 1992, s. 11. 973 Zob. C. Gray, Harry S. Truman and the Forming of American Grand Strategy in the Cold War, 1945–1953, w:

The Shaping of Grand Strategy: Policy, Diplomacy and War, eds. W. Murray, R.H. Sinnreich, J. Lacey, Cambridge MA 2011, s. 210–253. 974 E. Hamilton, Redefining and Rethinking U.S. Grand Strategy since World War II: Some Historical Insights, International Studies Association Conference, San Diego CA 2012. 975 H. Kissinger, Dyplomacja, Warszawa 2002. 976 Zob. też J.M. Collins, Military Geography for Professionals and the Public, Washington DC 1998. 977 Rozmowy autora z analitykami w Waszyngtonie, październik 2015 978 Joseph S. Nye Jr., The Future of Power, Washington 2011 979 Enduring Intrusion – jak nazwał takie zachowanie Joseph Joffe w: Uberpower, The Imperial Temptation of America, New York 2006, s. 137. 980 H. Kissinger, O Chinach, Wołowiec 2014. 981 Idem, Does America Need a Foreign Policy? Toward a Diplomacy for the 21st Century, Washington 2002. 982 Idem, White House Years, Washington 2011. 983 Excerpts from Pentagon’s plan prevent the re-emergence of a new rival, „The New York Times”, 8.03.1992. 984 Zob. A. Lake, From Containment to Enlargment, US Department of State, vol. 4, no. 39, 27.09.1993, s. 658– 664. 985 Dla przykładu zob. Global Trends 2025: A Transformed World, Washington DC 2008. 986 H. Mackinder, The Geographical Pivot of History, „The Geographical Journal” 1904, 23, no. 4; idem, Democratic Ideals and Reality, London 1919; R.D. Kaplan, Monsun i przyszłość amerykańskiej dominacji, Wołowiec 2012; idem, Asia’s Cauldron: The South China Sea and the End of a Stable Pacific, New York 2014. 987 Zob. też D. Hiro, After Empire. The Birth of a Multipolar World, New York 2010. 988 P. Porter, Sharing Power?, s. 10. 989 Zob. opracowania ośrodka analitycznego Stratfor, www.stratfor.com. Jeśli chodzi o niektóre wybrane dziedziny sztuki wojennej, jak lotnictwo pokładowe Marynarki Wojennej i wojna podwodna, USA jeszcze przez całe dekady nie będą miały konkurencji. 990 Na temat teorii upadku, analizy skuteczności przepowiadania oraz wpływu ideologii na przewidywanie geopolityczne zob.: A. Gopnik, Decline, Fall, Rinse, Repeat: Is America Going Down?, „The New Yorker”, 12.09.2011, s. 4–47; A. Herman, The Idea of Decline in Western History, New York 1997. 991 Martin Feldstein, Zatrzymać eksplozję długu federalnego, „Obserwator Finansowy”, 9 marca 2016, http://www.obser watorfinansowy.pl/forma/rotator/zatrzymac-eksplozje-dlugu-federalnego/ (dostęp 26.03.2016). 992 W języku angielskim w orygnale: Militarily strong, economically stagnant, and strategically insolvent. 993 Zob. także raport na temat bazowania zamorskiego USA oraz jego kosztów i strategicznych korzyści z baz zamorskich: Overseas Basing of U.S. Military Forces. An Assessment of Relative Costs and Strategic Benefits, RAND 2013. 994 W. Lippmann, The US Foreign Policy: Shield of the Republic, Boston 1943, s. 6–7. 995 J. Bartosiak, As Air-Sea Battle Becomes JAM-GC... Don’t Forget Central and Eastern Europe, „The National Interest”, 24.11.2015, http://nationalinterest.org/blog/the-buzz/air-sea-battle-becomes-jam-gcdont-forget-centraleastern-14429 (dostęp 20.02.2016). 996 J. S. Nye, The Paradox of American Power, Why the World’s Only Superpower Can’t Go It Alone, Washington 2002. 997 P. Porter, Sharing Power? Prospects for a U.S. Concert-Balance Strategy, US Army War College, Strategic Studies Institute, April 2013. 998 Zob. R. Pape, Empire Falls, „The National Interest”, 2009, vol. 99, s. 21–34. 999 A.F. Krepinevich, S. Chin, T. Harrison, Strategy in Austerity, Center for Strategic and Budgetary Assessments (CSBA), Washington DC 2012, http://csbaonline.org/wpcontent/uploads/2012/06/CSBA_StrategyInAusterity_Online.pdf (dostęp 20.02.2016). 1000 Zob. więcej J.M. Parent, P.K. MacDonald, Graceful Decline? The Surprising Success of Great Power retrenchment, „International Security”, 2011, vol. 35, no. 4, s. 7–44. 1001 P. Porter, Sharing Power?, s. 13. 1002 Krytyka tego poglądu zob. R.N. Lebow, B. Valentino, Lost in Transition: A Critical Analysis of Power Transition Theory, „International Relations”, 2009, vol. 23, no. 3, s. 389–410. 1003 Zob. też Competitive Strategies for the 21st Century, Theory, History and Practice, ed. T.G. Mahnken, Stanford 2012. 1004 China Sends Fighter Jets to Contested Island in South China Sea, FoxNews, 23 lutego 2016, http://www.foxnews.com/world/2016/02/23/exclusive-china-sends-fighter-jets-to-contested-island-in-south-chinasea.html (dostęp 26.03.2016). 1005 A. Calvo, South China Sea arbitration: Beijing puts forward her own views: The Finale, Center for Internatioal Maritime Security, 13 stycznia 2016, http://cimsec.org/south-china-sea-arbitration-beijing-puts-forward-viewsfinale/19923 (dostęp 26.03.2016). 1006 Kris Osborn, U.S. May Put Weapons in South China Sea, „Scout Warrior”, 22.02.2016,

http://www.scout.com/military/warrior/story/1644822-u-s-may-put-weapons-in-south-china-sea (dostęp 26.03.2016). 1007 Zob. wystąpienia Randy’ego Forbesa, Przewodniczącego Komisji Kongresu USA do spraw Potęgi Morskiej i Projekcji Siły, m.in.: What Carl Vinson Can Teach Us About American SeaPower, „Information Dissemination”, 19 marca 2013, oraz wywiad http://www.defensenews.com/story/defense/policy-budget/congress/2015/01/05/usrepresentative-randy-forbes-interview-congress/21301093/ (dostęp 26.03.2016). 1008 Zob. wywiad z adm. Tomohisą Takeim, szefem sztabu floty japońskiej z 21 marca 2016 r. Defense News, Christopher P. Cavas. 1009 Japan’s parliament passes changes to pacifist WWII constitution allowing troops to fight abroad, News, 19 września 2015, http://www.abc.net.au/news/2015-09-19/japan-parliament-passes-change-to-pacifistconstitution/6788456 (dostęp 26.03.2016). 1010 Zob. też G. Till, A New Type of Great Power Relationship Between The United States and China, The Military Dimension, US Army War College, Strategic Studies Institute, September 2014. 1011 Harris is making waves in S. China Sea, „Global Times”, 4 marca 2016, http://www.globaltimes.cn/content/971829.shtml (dostęp 26.03.2016). 1012 J. Thomas, Z. Cooper, I. Rehman, Gateway to the Indo-Pacific: Australian Defense Strategy and the Future of the Australia-U.S. Alliance, Center for Strategic and Budgetary Assessments (CSBA), Washington 2013. 1013 B. Góralczyk, Przebudzenie Smoka. Powrót Chin na scenę globalną, Warszawa 2012. 1014 P. Porter, Sharing Power? Prospects for a U.S. Concert-Balance Strategy, US Army War College, Strategic Studies Institute, April 2013. 1015 P. Ryan, U.S. Republicans Want More Naval Power for South China Sea, „Reuters” 9.01.2016. 1016 J. Bartosiak, As Air-Sea Battle Becomes JAM-GC... 1017 Zob. też Competitive Strategies… 1018 Zob. też G. Till, A New Type… 1019 Europa Środkowa i Wschodnia, wschodnia część Morza Śródziemnego, Zachodni Pacyfik w całym pierwszym łańcuchu wysp, Ocean Indyjski oraz Środkowy Wschód wzdłuż wybrzeża morskiego. 1020 Zob. więcej: M. Lind, A Concert –Balance Strategy for a Multipolar World, „Parameters”, 2008, vol. 38, s. 48– 60; H. White, The Obama Doctrine, The US Plan to Take on China Recalls Harry Truman’s Containment of the Soviet Union, „The Wall Street Journal”, 25.11.2011; S. Van Evera, A Farewell to Geopolitics, w: To Lead the World: American Strategy after the Bush Doctrine, eds. M. Leffer, J.W. Legro, Oxford 2008, s. 11–36. 1021 C. Layne, America’s Middle East Grand Strategy after Iraq: The Moment for Offshore Balancing Has Arrived, „Review of International Studies” 2009, vol. 35, s. 5–251; idem, Offshore Balancing Revisited, „The Washington Quarterly” 2002, vol. 25, no. 2, s. 233–248; idem, From Preponderance to Offshore Balancing: America’s Future Grand Strategy, „International Security” 1997, vol. 22, no. 1, s. 86–124; B. Posen, The Case for restraint, „American Interest” 2007, vol. 3, no. 2, s. 7–17; B. Schmidt, Offshore Balancing Yesterday and Today, Unpublished paper presented at the International Studies Association, March 2011; C.A. Preble, The Power Problem: How American Military Dominance Makes Us Less Safe, Less Prosperous and Less Free, New York 2011; S.M. Walt, Taming American Power: The Global Response to U.S. Primacy, New York 2005. 1022 P. Porter, Sharing Power?, s. 18. 1023 Zob. G. Kennan, American Diplomacy, Chicago 2012. 1024 Kennedy P., Mocarstwa świata. Narodziny– Rozkwit– Upadek. Przemiany gospodarcze i konflikty zbrojne w latach 1500–2000, tłum. M. Kluźniak, Warszawa 1995. 1025 P. Porter, Sharing Power?, s. 20. 1026 R. Fisk, The Great War for Civilization, the Conquest of the Middle East, London 2007. 1027 P. Porter, Sharing Power?, s. 20 i nast. 1028 Forging an American Grand Strategy, Securing a Path Through a Complex Future, ed. S.R. Ronis, US Army War College 2013. 1029 Więcej zob. K. Haushofer, Geopolitik des Pazifischen Ozeans, Studien uber die Wechselbeziehungen zwischen Geographie und Geschichte, Heidelberg Berlin 1938. 1030 Zob. na ten temat w szczegółach: A. Friedberg, The Weary Titan: Britain and the Experience of Relative Decline 1895–1905, Princeton 1989. 1031 P. Porter, Sharing Power?, s. 21. 1032 H. Kissinger, O Chinach… 1033 Zob. S. Huntington, Coping with the Lippmann Gap, „Foreign Affairs” 1987–1988, vol. 66, s. 453–477. 1034 P. Porter, Sharing Power?, s. 21. 1035 Ibidem. 1036 Ibidem, s. 23. 1037 J. Pape, J. Feldman, Cutting the Fuse: The Explosion of Global Suicide Terrorism and How to Stop It, Chicago 2010. 1038 J. Mearsheimer, Imperial by Design, „National Interest”, 2011, vol. 111, s. 16–34.

1039 Zob. P. Beinart, Obama’s Foreign Policy Doctrine Finally Emerges with Offshore Balancing, „The Daily Beast”, 28.11. 2011. 1040 P. Porter, Sharing Power?, s. 24. 1041 Ucieczka do przodu – przyszłość modernizacji technicznej sił zbrojnych USA, Narodowe Centrum Studiów Strategicznych, 8.02.2015, http://ncss.org.pl/pl/publikacje/analizy/444-ucieczka-do-przodu-przyszlosc-modernizacjitechnicznejsil-zbrojnych-usa-2 (20.02.2016). 1042 H. Clinton, Remarks at the US Institute of Peace China Conference, Washington DC, 7.03.2012; G. Kessler, Clinton Declares „New Moment” in US Foreign Policy Speech, „The Washington Post”, 9.09.2010. 1043 Yao Jianing, To counter U.S. „gunboat diplomacy” China needs to do more, „China Military Online”, 11.03.2016, http://english.chinamil.com.cn/news-channels/pla-daily-commentary/2016-03/11/content_6955515.htm (dostęp 26.03.2016). 1044 Zhang Tao, Chinese ambassador to United States: Strategic misjudgement too costly for U.S., „China Military Online”, 7.03.2016, http://english.chinamil.com.cn/news-channels/pla-daily-commen-tary/201603/07/content_6946856.htm (dostęp 26.03.2016). 1045 P. Porter, Sharing Power?, s. 24–25. 1046 Ibidem, s. 27. 1047 Zob. w szczególności: V. Kashin, S. Denisentsev et al; red. C. Howard, R. Pukhov; Brothers Armed Military Aspects of the Crisis in Ukraine, Minneapolis 2014. 1048 P. Porter, Sharing Power?, s. 25 i nast. 1049 Ibidem. 1050 J.A. Bosco, PacNet #80 – South China Sea aftermath, CSIS, 24.11.2015, http://csis.org/publication/ pacnet80-south-china-sea-aftermath (dostęp 20.02.2015). 1051 J. Bartosiak, As Air-Sea Battle Becomes JAM-GC... Don’t Forget Central and Eastern Europe, „The National Interest”, 24.11.2015, http://nationalinterest.org/blog/the-buzz/air-sea-battle-becomes-jam-gcdont-forget-centraleastern-14429 (dostęp 20.02.2016). 1052 Zob. też G. Till, A New Type… 1053 Krepinevich A.F., Maritime Competition in a Mature Precision-Strike Regime, Center for Strategic and Budgetary Assessments (CSBA), Washington DC 2015. 1054 Będąca podręcznikowym przykładem offshore balancer Wielka Brytania w XVIII wieku robiła, co mogła, by nie angażować się wojskowo na kontynencie, ale i tak uczestniczyła w wojnie o sukcesję hiszpańską w latach 1701– 1714, austriacką w latach 1740–1748, wojnie siedmioletniej w latach 1756–1763 i wojnie pierwszej koalicji w latach 1793–1797, wojnie przeciw Francji podczas amerykańskiej wojny o niepodległość w latach 1775–1783. Nie należy także zapominać o wojnach w koloniach w Indiach i działaniach operacyjnych związanych z powstaniem w Wandei. 1055 M. Lind, A Concert – Balance Strategy…, s. 56. 1056 A. Krepinevich, 7 Deadly Scenarios: A Military Futurist Explores War in the 21st Century, New York 2009, s. 192; S.M. Walt, The Origins of Alliances, New York 1987, s. 147–181. 1057 P. Porter, Sharing Power?, s. 33. 1058 Więcej na ten temat zob. P. Porter, Sharing Power? 1059 S. Walt, The Goldilocks Problem in East Asia, 3.09.2012, walt.foreign.policy.com/post/2012/09/03/ the_goldilocks_ problems_in_east_asia. 1060 D. Brewster, The Australia –India Security Declaration, The Quadrilateral Redux?, „Secret Challengers”, 2010, vol. 6, no. 1, s. 1–9. 1061 P. Porter, Sharing Power?, s. 39. 1062 Metale ziem rzadkich, strategiczne surowce w rękach Chin, „New York Times”, 11.06.2014, https://newtimes.pl/metale-ziem-rzadkich-strategiczne-surowce-w-rekach-chin/ (dostęp 26.03.2016). 1063 Zob. J. Rickards, Curency Wars: The Making of the Next Global Crisis, New York 2011, s. 41–42. 1064 H. White, The China Choice: Why America Should Share Power, Collingwood 2012. 1065 P. Porter, Sharing Power?, s. 40. 1066 Z. Brzeziński, Wielka Szachownica, tłum. T. Wyżyński, Warszawa 1999. 1067 Zob. też J. Bartosiak, Poland: The Key to European Security in the 21st Century?, „The National Interest”, 23.10.2015, http://nationalinterest.org/blog/the-buzz/poland-the-key-european-security-the-21st-century-14155 (dostęp 20.02.2015). 1068 O wyzwaniach stojących przed amerykańską bazą przemysłową produkującą na potrzeby wojska i postulatami zachowania w aktywności krytycznej produkcji zob. wysłuchanie przed Komisją do spraw Sił Zbrojnych Kongresu Barry Wattsa z dnia 24 października 2011 r., http://csbaonline.org/publications/2013/09/sustaining-the-u-sdefense-industrial-base-as-a-strategic-asset/ (dostęp 17.04.2016). 1069 Co do planowania w XX wieku wojny na Pacyfiku z Japonią i uzyskiwaniem baz operacyjnych wraz z postępem kampanii zob. E.S. Miller, War Plan Orange. The US Strategy to Defeat Japan, 1897–1945, Annapolis

1991. 1070 Ch. Layne, The Peace of Illusions Ithaca, New York 2006, s. 186–192; B. Schwartz, Ch. Layne, A New Grand Strategy, „Atlantic Monthly” 2002, s. 36–42; E. Gholz, D. Press, H.M. Sapolsky, Come Home America: The Strategy of Restraint in the Face of Temptation, „International Security” 1997, vol. 21, no. 4, s. 5–48. 1071 H.White, The China Choice, Why We Should Share Power, Oxford 2012. 1072 Wu Zhengyu, Toward „Land” or Toward „Sea”? He High-Speed Railway and China’s Grand Strategy, „Naval War College Review” 2013, vol. 66, no. 3. 1073 P. Porter, Sharing Power?, s. 60 i nast. 1074 A.F. Krepinevich, J. Cohn, Rethinking Armageddon, 1 marca 2016, Center for Strategic and Budgetary Assessments, https://issuu.com/csbaonline/docs/csba6158-nuclearscenarios-print?e=15123547/33797191 (dostęp 25.03.2016). 1075 J. Bartosiak, Monachium – nowe geopolityczne rozdanie, Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, 14 lutego 2016, http://www.wykop.pl/ramka/3017073/mec-jacek-bartosiak-monachium-nowe-geopolityczne-rozdanie/ (dostęp 26.03.2016). 1076 F. Krepinevich, J. Cohn, Rethinking Armageddon, op.cit. 1077 P. Porter, Sharing Power?, s. 60 i nast. 1078 Ibidem. 1079 Ibidem, s. 65 i nast. 1080 B. Posen, A.L. Ross, Competeting Visions for US Grand Strategy, „International Security” 1996/97, vol. 21, no. 3, s. 16. 1081 Powyższy model przypominałby na Pacyfiku ustalenia Konferencji Morskiej z lat 1921–1922, kiedy próbowano rozwiązać problem tendencji Japonii do regionalnej dominacji. Ameryka i Chiny w XXI wieku ustaliłyby między sobą strefy kontroli, które nie powinny być kontestowane, z wyjątkiem wielkiej wojny. Problemem do rozwiązania byłoby wyznaczenie, którędy dokładnie granice tych stref przebiegają. Należy bowiem pamiętać, że Chińczycy uważają pierwszy łańcuch wysp na Pacyfiku za swoją strefę wpływów. Teoretycznie Stany Zjednoczone mogłyby nawet oddać przestrzeń do drugiego łańcucha wysp z wyjątkiem Japonii, w ten sposób czyniąc linię Japonia–Okinawa–Guam–Aleuty–Alaska–Hawaje linią obrony mocarstwa morskiego, jakim jest USA. 1082 P. Porter, Sharing Power?, s. 65 i nast. 1083 A.F. Jr Krepinevich, How to Deter China, the Case for Archipelago Defense, „Foreign Affairs”, March/April 2015, s. 78–86. 1084 H. Kissinger, World Order, Washington 2014. 1085 Np. w 2006 r. chiński okręt podwodny prawie wpadł na amerykańską lotniskowcową grupę bojową, a dowódcy jednostek i ich przełożeni wojskowi nie mieli ustalonego sposobu wzajemnej komunikacji, co skutkowało dwudziestoczterogodzinnym opóźnieniem komunikacji pomiędzy dowódcą PACOM, admirałem Fallonem, a chińskim odpowiednikiem. Zob. J. Kent, US Warns on China Sub Encounter, BBC News, 14.11.2006. 1086 Planetary Resources Applauds U.S. Congress in Recognizing Asteroid Resource Property Rights, 10.11.2015, http://www.planetaryresources.com/2015/11/planetary-resources-applauds-u-s-congress-in-recognizingasteroid-resource-property-rights/ (dostęp 20.02.2016); U.S. Commercial Space Launch Competitiveness Act, https://www.congress.gov/bill/114th-congress/house-bill/2262 (dostęp 20.02.2016). 1087 P. Porter, Sharing Power?, s. 65 i nast. 1088 M.D. Swaine, A.J. Tellis, Interpreting China’s Grand Strategy, Past, Present and Future, RAND Corporation, 2000. 1089 M. Pillsbury, The Hundred-Year Marathon. China’s Secret Strategy to Replace America as the Global Superpower, New York 2015. 1090 Zob. A.I. Johnson, Cultural Realism and Strategy in Maoist China, w: The Culture of National Security: Norms and Identity in World Politics, ed. P.J. Katzenstaien, New York 1996, s. 267. 1091 Zob. O. Schell, J. Delury, Wealth and Power: China’s Long March to the Twenty-First Century, New York 2013; Zheng Weng, Never Forget National Humiliation: Historical Memory in Chinese Politics and Foreign Relations, New York 2012. 1092 B. Góralczyk, Nowa strategia Chin: kłopot dla USA – czy całego świata?, 13.04.2015, http://wiadomosci.wp.pl/kat,139082,title,Nowa-strategia-Chin-klopot-dla-USA-czy-calegoswiata,wid,17445359,wiadomosc.html (dostęp 20.02.2016). 1093 W. Engdahl, China’s Global Political Shift, „New Eastern Outlook”, 10.01.2015. 1094 Ye Zicheng, Inside China’s Grand Strategy: The Perspective from The People’s Republic, Lexington 2011, s. 72. 1095 R.D. Blackwill, A.J. Tellis, Revising US Grand Strategy Toward China, Council on Foreign Relations, March 2015, raport nr 72, s. 8–17. 1096 E.N. Luttwak, Strategy: The Logic of War and Peace, London 2001; szczegółowe omówienie głosów krytycznych oraz ich zarzutów co do istnienia i dojrzałości wielkiej strategii chińskiej zob. C. Cooker, The Improbable War, China, The Unites States & the Logic of Great Power Conflict, London 2015.

1097 R.D. Blackwill, A.J. Tellis, Revising US Grand Strategy..., s. 9. 1098 W. Huang, P. Ho, Uderzenie w czerń Morderstwo, pieniądze i walka o władzę w Chinach, tłum. D. CieślaSzymańska, Wołowiec 2015. 1099 Xi Jinping, Innowacyjne Chiny, Warszawa 2015. 1100 Zob. też A.J. Nathan, A. Scobell, China’s Search for Security, New York 2012. 1101 R.D. Blackwill, A.J. Tellis, Revising US Grand Strategy Toward China, Council on Foreign Relations, March 2015, raport nr 72, s. 8–17. 1102 E.C. Economy, China’s Imperial President, „Foreign Affairs”, November/December 2014. 1103 S. Tiezzi, China’s „New Normal” Economy and Social Stability, „The Diplomat