Whitney G. - Niegrzeczny szef.pdf

119 Pages • 19,113 Words • PDF • 968.4 KB
Uploaded at 2021-10-01 08:47

This document was submitted by our user and they confirm that they have the consent to share it. Assuming that you are writer or own the copyright of this document, report to us by using this DMCA report button.


Plik jest zabezpieczony znakiem wodnym

===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Nicole London. Za niekończące się maile, które codziennie mi wysyłałaś, gdy pracowałaś w tej okropnej firmie. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nienawidzę Twojej pracy (i Twojego szefa) bardziej niż Ty. ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

On nie powinien był dostać tego maila… ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Temat: Mój szef Czy już ci mówiłam, że nienawidzę swojego szefa? Nieważne, że jest cholernie seksowny. Ten nadęty, arogancki dupek, w chwili gdy weszłam do budynku, poprosił mnie, bym odebrała jego pranie. Potem kazał mi zabrać swojego jaguara do myjni znajdującej się piętnaście kilometrów za miastem, a  wcześniej musiałam stać w  kilometrowej kolejce po jakiś limitowany zegarek za sto dolców. Naprawdę nie mogę się doczekać, aż zobaczę jego minę, gdy za dwa miesiące powiem mu, że odchodzę z firmy i może mnie pocałować w tyłek. Już zapomniałam o tych wszystkich fantazjach z jego udziałem, w  których całuje mnie tymi „perfekcyjnymi ustami” lub każe mi się pochylić nad jego biurkiem, by mnie wziąć. Koniec z tym. Twoja przyjaciółka Mya

PS Powiedz, że chociaż ty masz lepszy dzień. Temat: Re: Mój szef Nie, jeszcze mi dzisiaj nie mówiłaś, że nienawidzisz swojego szefa, ale skoro wysłałaś tego maila bezpośrednio do mnie, to już wiem… Tak, w  chwili gdy zjawiłaś się dzisiaj w  pracy, poprosiłem cię, żebyś odebrała moje pranie. (Gdzie ono w  ogóle jest?)

I  kazałem ci umyć mojego jaguara oraz odebrać zegarek wart ty s i ą c dolarów. (Dziękuję za to, że wykonałaś zadania w ciągu pięciu godzin, chociaż można by to zrobić w dwie). Nie musisz czekać dwóch miesięcy, by zobaczyć moją minę, kiedy powiesz mi, że odchodzisz. Właśnie stoję przed twoim gabinetem. (Otwórz drzwi). I nie skomentuję twoich „fantazji”, chociaż wątpię, że o  nich zapomniałaś. Twój szef Michael

PS Tak. Mam zdecydowanie lepszy dzień niż ty… ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Szef Michael

Manhattan, Nowy Jork Gdy ostatnio moja twarz znajdowała się na pierwszej stronie gazety, przynajmniej nagłówek się zgadzał. To, na co teraz patrzyłem, było grubymi nićmi szyte, nawet jak na kogoś z tak skandaliczną i ociekającą seksem reputacją jak ja. Playboy i dyrektor Wydawnictwa Leighton zostawia zapłakaną kobietę w hotelowym holu po wielogodzinnym głośnym seksie na balkonie. Przerzuciłem strony „The National Enquirer”, szukając szczegółów odnośnie do tak zwanego „zaufanego źródła”, jednocześnie powstrzymując się od przewracania oczami. Według brukowca uprawiałem seks z tą kobietą w apartamencie na ostatnim piętrze hotelu i po prostu postanowiłem ją zostawić, by móc uprawiać seks z kimś innym. Według kobiety, która najwyraźniej zmyśliła tę bzdurną historię, moje słowa brzmiały dokładnie tak: „Dziękuję ci za to, że pozwoliłaś mi przelecieć tę cipkę. A teraz nadszedł czas, bym zerżnął inną. Wiesz, gdzie są drzwi”.

Nie wspomniano również o tym, że ta sama kobieta niedawno została oskarżona o krzywoprzysięstwo w sprawie dotyczącej kradzieży, ale tabloidy nigdy nie były zainteresowane prawdą. Ich interesuje tylko sprzedaż. Udało mi się przeczytać cały artykuł, nie reagując, ale przy ostatniej linijce nie mogłem się powstrzymać od śmiechu: „Plotka głosi, że n i e g r z e c z n y dyrektor uprawia seks z dwiema różnymi kobietami każdego dnia tygodnia. I podobno prowadzi prywatny kalendarz dotyczący swojego życia erotycznego”. Pokręciłem głową. Mam tylko jedną kobietę na każdy dzień tygodnia… Wrzuciłem gazetę do kosza i przypomniałem sobie, że miałem wysłać krótką wiadomość do kobiet, z którymi zobaczę się w tym tygodniu. Na wtorek miałem Lisę, na środę – Mariah, na czwartek – Hannah, a na piątek – Tiffany.

MICHAEL: Nie mogę się doczekać spotkania z Tobą. Ich odpowiedzi pojawiły się w tej samej kolejności.

LISA: Ja też się nie mogę doczekać ☺ MARIAH: Nie mogę się doczekać, aż znowu Cię zerżnę… HANNAH: Daj znać, jeśli będziesz chciał to przełożyć na wcześniej ☺ TIFFANY: Do usług ☺

Zostało mi kilka minut do spotkania o szóstej. Położyłem na biurku karton z książkami z dysponendy wydawniczej. Zaparzyłem dwa dzbanki kawy, otworzyłem nowy notatnik. A potem niecierpliwie czekałem na swoją asystentkę. Już dawno przestałem wierzyć w to, że zjawi się kiedykolwiek przed rozpoczęciem jakiegoś spotkania, bo ona zawsze spóźnia się pięć minut. Mieszka w budynku dosłownie po drugiej stronie ulicy i za każdym razem zaskakuje

mnie

niestworzonymi

wymówkami

usprawiedliwiającymi

spóźnienie. Dziesięć minut po szóstej zwątpiłem w nią. Piętnaście minut po szóstej zacząłem

się

zastanawiać,

czy

słusznie

uważałem



za

najbardziej

niekompetentną asystentkę, a dwadzieścia minut po szóstej ugiąłem się i przywołałem ją do swojego gabinetu. – Tak, panie Leighton? – odpowiedziała po pierwszym sygnale. – Czy zapomniałaś, że mieliśmy dzisiaj omówić wybór książek na zimę? – zapytałem. – Wiesz, co sądzę o tym, by wszystko było na czas. – Och, tak! Bardzo przepraszam! Pochłonęły mnie raporty, ale już idę. Rozłączyła się i po kilku minutach weszła do mojego gabinetu, niosąc pudełko z podpisanymi książkami. Położyła je na biurku i usiadła naprzeciwko. – Chwileczkę. – Uniosła rękę. – Czy zanim zaczniemy, mogę spytać pana o coś osobistego? – Nie. – A jeśli to coś ważnego? – Nie może być ważne, jeśli to coś „osobistego”, bo nie masz prawa wiedzieć niczego o moim życiu prywatnym. – Czy naprawdę jest pan aż tak zły, jak twierdzą tabloidy? – zapytała, unosząc brew. – Przykładowo: kiedy pan znajduje czas, by sypiać z tymi

wszystkimi kobietami, skoro zawsze jest pan tutaj i pracuje? A mógłbym przysiąc, że powiedziałem „nie”. Posłałem jej beznamiętne spojrzenie. – Zasługuję na to, by wiedzieć, dla jakiego człowieka pracuję – zapytała i skrzyżowała ręce na piersi. – Tym bardziej jeśli ten człowiek chce, bym zachowała w tajemnicy to, jak trudno jest być jego podwładną. – Czy pani grozi mi szantażem? – Nie. – Uśmiechnęła się. – Po prostu naprawdę chcę wiedzieć, czy pańskie życie erotyczne jest tak ekscytujące, na jakie kreuje je prasa. Tak naprawdę uważam, że to cholernie pociągające, a tak na marginesie dodam, że totalnie jestem skłonna przymknąć oko na zakaz spoufalania się, jeśli będzie mnie pan chciał kiedyś sprawdzić. – Zamilkła i po chwili dodała ciszej: – Ja też potrafię być niegrzeczna w sypialni. Może pan mieć moją cipkę i może mnie pan zostawić po wszystkim w hotelowym holu, jeśli ma pan taką ochotę. Jezu… – Czy możemy się zająć pracą? – Przewróciłem oczami. – Musisz się skupić na tytułach, które ci zleciłem, żebyśmy jutro mogli je przesłać do działu marketingu. – A więc zaraz po tym mogę sobie iść? Nie, zaraz po tym cię zwolnię… – Tak. – Odchrząknąłem. – Co sądzisz o nowości Grishama? – Jakiej nowości? – O jego ostatniej książce. – Wskazałem na powieść, którą przyniosła, egzemplarz okazowy książki pod tytułem Świstak. – To jeden z trzech prawniczych thrillerów, które miałaś przeczytać w tym miesiącu.



Och,

tak.



Podniosła

książkę

w

twardej

oprawie

i



przekartkowała. – Uważam, że jest naprawdę niezła. Bardzo prawnicza i bardzo thrillerowska. – Czy możesz powiedzieć coś więcej? – Naprawdę spodobała mi się okładka. – Przesunęła po niej palcem. – Sprawiła,

że

się

pomarańczowego

wciągnęłam.

zachodu

słońca

Te robią

łodzie

zadokowane

wrażenie.

Sądzę,

na że

tle

grafik

zasługuje na nagrodę. Cisza. – Wróćmy jednak do thrillerów – odezwałem się w końcu. – Miałaś przeczytać też pięć romansów. Który polecisz najbardziej? – Cóż… – zaczęła, pochylając się, by nalać sobie kawy do kubka. – To był trudny wybór, naprawdę, ale… spośród tych wszystkich wspaniałych książek, które mi pan zlecił, wydaje mi się, że najbardziej spodobała mi się ta, która skończyła się prawdziwym „i żyli długo i szczęśliwie”. – Każdy romans tak się kończy, Penelope. – Poczułem, że ciśnienie mi skacze. – Właśnie dlatego nazywają się cholernymi romansami. – Naprawdę? Wow. Nie wiedziałam. To chyba podobały mi się wszystkie. Popatrzyłem na nią, zaciskając szczęki. Od dnia, w którym zaczęła tu pracować, podejrzewałem, że jest trochę niekompetentna. A dokładniej od momentu, gdy powiedziała: „A więc ma pan wydawnictwo i wydaje pan tylko książki? A dlaczego nie filmy?”. Jednak jakimś cudem przymknąłem na to oko. Ale to? To jakieś bzdury, a ona była znacznie gorsza niż jakakolwiek inna asystentka, która poległa i została zwolniona. – Czy ty w ogóle przeczytałaś jakąkolwiek książkę z dysponendy, Penelope?

– Nie, ale tylko dlatego że nie wiedziałam, czy muszę to zrobić osobiście. – Siorbnęła kawę. – To znaczy książki zostały przeczytane, ale nigdy nie mówił pan, że ja je muszę przeczytać osobiście. – Co ty mi, do cholery, próbujesz przez to powiedzieć? – Mówię, że zastosowałam inteligentne metody pracy. Zatrudniłam wirtualną asystentkę i płacę jej kilkaset dolarów miesięcznie za czytanie książek. Och, i jeszcze wysłałam kilka do książkowych blogerów, których obserwuję na Facebooku. Oni żyją z czytania książek, więc pewnie skończą te

egzemplarze

sygnalne

prędzej

niż

później.

Da

pan

wiarę?

Oni

najwyraźniej… lubią czytać, co nie? – Wyjaśnijmy sobie coś… – Próbowałem zachować spokojny ton głosu. – Zatrudniłem cię na stanowisko mojej asystentki, a ty zlecasz swoją pracę innym ludziom? – Nie wszystko. Tylko rzeczy, których nie chce mi się robić. To znaczy raz na jakiś czas przeczytam stronę lub dwie, żeby ćwiczyć mózg, ale czytanie nie jest moim hobby. A pan mi dał tylko miesiąc na przeczytanie dziesięciu książek. Dziesięciu, panie Leighton… To zwykła harówka i mogłabym pana pozwać. – To jest pieprzone… – Ugryzłem się w język. – To jest wydawnictwo. Wydajemy tu książki, książki są naszym hobby i to pierwsza rzecz, o którą pytamy podczas rozmowy kwalifikacyjnej. – Och, co do tego to skłamałam. Ale tylko co do tego. Wszystko inne jest prawdą, szczególnie to, że chciałabym pracować z seksownym dyrektorem. – Penelope… – Powstrzymałem się od warknięcia. Nie chciałem marnować na to więcej swojego czasu. – Wynoś się, do cholery, z mojego gabinetu.

– Naprawdę? – Wstała z uśmiechem. – Miałam nadzieję, że wyjdziemy stąd wcześniej. Mój ulubiony serial zaczyna się za godzinę. Wie pan co, może powinien pan mnie prosić o zrecenzowanie seriali. Jestem pewna, że wtedy bym panu zaimponowała. – Wzruszyła ramionami i skierowała się w stronę drzwi. – Do zobaczenia jutro! Gdy tylko wyszła, wysłałem maila do Brada, mojego doradcy.

Temat: Przekaż działowi HR, żeby zwolnili moją asystentkę. Ale już. W tej chwili! Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Podszedłem do barku z trunkami, otworzyłem go i nalałem sobie szkockiej, której w tej chwili bardzo potrzebowałem. Wypiłem duszkiem i szybko nalałem kolejną porcję. Kiedy alkohol palił mój przełyk, odezwała się moja komórka. Dzwonił Brad. – Tak? – odpowiedziałem. – Chcesz zgadnąć, na co teraz patrzę? – Zależy, czy dostanę nagrodę za rozwikłanie zagadki. – Patrzę na okładkę „Page Six”, na której znajduje się twoje zdjęcie i na pewno nie jest z Photoshopa. To ty, z tym swoim śmiesznie drogim zegarkiem i kubańskim cygarem w ustach. – To chyba dobre zdjęcie. Możesz mi je przesłać. – Och, ale nie to jest w tym zdjęciu najlepsze. Najlepsze są trzy kobiety w bikini ze zmierzwionymi włosami, które wyglądają, jakby dopiero co cię

przeleciały. Chciałbyś może odgadnąć nagłówek? – Nie wspomniałeś o nagrodzie. Co wygram? – „Dyrektor playboy gości w łóżku trzy cycate blondynki na Belize”. Co masz mi do powiedzenia na swoją obronę, Michael? – Niewiele. – Podszedłem do biurka i kliknąłem na zdjęcie, które wysłał mi mailem. – Ale zrobili okropną literówkę w tytule. Widać musieli zatrudnić naprawdę kompetentnego redaktora. – Boże, Michael… – Westchnął. – Czy mamy jakiekolwiek podstawy, by zagrozić im unieważnieniem i zniesławieniem, czy to jednak prawda? – Po części. – Która część? – Ta o tym, że byłem na Belize. – Proszę, przestań robić mnie w chuja. – Dobra. – Uśmiechnąłem się. – Zaprosiłem do łóżka tylko dwie cycate blondynki. Nie trzy. – Och, tylko dwie. Cóż, to pocieszające, więc chyba jestem ci winny przeprosiny. Albo i nie. Coś jeszcze? – Tak. W artykule napisano, że mam na ręce rolex. Nie noszę rolexów od pięciu lat. – Uch. – Jęknął. – Wykorzystam sto tysięcy dolarów z naszego konta ze środkami na public relations, żeby powstrzymać ich przed opublikowaniem tego

w

piątek.

Wyślę

im

również

dodatkowe

dwieście

do

trzystu

pięćdziesięciu tysięcy, by nie wspominali twojego nazwiska ani nie drukowali twojego zdjęcia w ciągu następnych dwóch miesięcy. – Dziękuję. – Przestań. Potrzebna mi lista wszystkiego, co zrobiłeś w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy, żebym mógł się tym z góry zająć. I wiesz co? Jak

na kogoś, kto w ciągu następnych dwóch lat chce doprowadzić do publicznej sprzedaży akcji, mógłbyś trochę bardziej się postarać, by utrzymać czysty wizerunek i unikać prasy. Bo w przeciwnym razie jedynymi inwestorami, których przyciągniesz, będziemy ty i ja. – Zapamiętam. – Znowu nalałem szkockiej do szklanki. – Dostałeś mojego maila w sprawie nowej asystentki? – Kolejna? To już siódma. – Ósma. Ale jeszcze kiedyś trafi mi się kompetentna. Może jeśli skorzystałbyś

z

usług

innej

agencji

rekrutacyjnej

albo

przynajmniej

pozwolił mi wziąć udział w rozmowie kwalifikacyjnej… – Nie. Powiem ci, co zamierzam zrobić, ale tylko jeśli ty zrobisz coś dla mnie. Milczałem, a on kontynuował: – Czy możesz być tak uprzejmy i trzymać fiuta w gaciach przez następne dwanaście miesięcy, i nikogo w tym czasie nie przelecieć? Dwanaście miesięcy? – Nikogo? – Nikogo. NIKOGO. – Podkreślił każdą sylabę. – A przynajmniej nikogo, kto zwróci uwagę na ciebie i twój nieszczęsny niezaspokojony apetyt. I to się tyczy wszystkich kobiet, z którymi się umówiłeś na ten tydzień. Twoja asystentka nie wie, co oznaczają te małe niebieskie kropeczki w twoim kalendarzu, ale ja tak. Masz w tej chwili odwołać z nimi spotkania. Możesz sypiać z kim chcesz, ale po tym, jak uda ci się sprzedać akcje. Wahałem się przez długą chwilę, ale zrozumiałem, że to, co powiedział, ma sens i może uratować wizerunek mój i firmy. – Dobra – odparłem w końcu i niechętnie wysłałem wszystkim kobietom standardową wiadomość: „Coś mi wypadło. Musimy przełożyć”.

Podszedłem do okna. – Nie skorzystam z usług firmy rekrutacyjnej, z którą współpracujemy. Sam się tym zajmę. Masz jakieś wymagania? –

Na

początek

zatrudnij

kogoś,

kto

potrafi

przeczytać

książkę.

Wolałbym również asystentkę od dziesięciu do piętnastu lat starszą ode mnie, najlepiej po ślubie lub zaręczoną, na tyle uległą, by wykonywać zadania

bez

sarkastycznych

komentarzy,

po

uniwersytecie

z

Ligii

Bluszczowej. Ważne też, by była punktualna. – Tak, dobra. Wystawmy ogłoszenie zawierające dokładnie taki opis i zobaczymy, ile osób się zgłosi. – Jestem skłonny przymknąć oko na Ligę Bluszczową, o ile asystentka ukończyła inny dobry uniwersytet. Ale w żadnej innej kwestii się nie ugnę. – Zobaczymy. – Na pewno przewrócił oczami, a ja byłem pewny, że zaraz

puści

mi

swoje

standardowe

kazanie

na

temat

zatrudniania

prawników i rozmów kwalifikacyjnych w ciemno, więc go ubiegłem. – Po prostu znajdź mi najlepszą osobę do tej pracy. Poczekam tyle, ile będę musiał, bo widocznie metoda „zwolnij dziś, zatrudnij jutro” się nie sprawdza. A właściwie znajdź mi kogoś, kto zrobi na tobie dobre wrażenie, bo wiem, że ta osoba na pewno spodoba się również mnie. – No w końcu myślisz logicznie – powiedział. – Daj mi sześć tygodni. Prześwietlę każdą kandydatkę i zadbam o to, by nowa asystentka wytrwała przynajmniej rok. – Dziękuję, Brad. – Rozłączyłem się. Chciałem mieć pozytywne nastawienie, ale patrząc na asystentki, które już miałem, wiedziałem, że prawdopodobieństwo zatrudnienia takiej, która wytrwa rok, jest niskie. Tak samo wiedziałem, że szanse na to, że przez rok nikogo nie przelecę, są marne. Ale się postaram…

===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

maile Mya

Temat: Wydawca z Manhattanu szuka asystentki dyrektora Wiesz… Jestem pewna, że to ogłoszenie dotyczy pracy dla tego „seksownego” dyrektora, którego czasem widujemy na okładkach tabloidów! Powinnaś się zgłosić. Idealnie byś się do tego nadawała. Sprawdź załącznik. Twoja przyjaciółka Amy

– Forwarded message – Kadra kierownicza wyższego szczebla Wydawnictwa Leighton poszukuje profesjonalnej asystentki o wysokich kompetencjach. Wymagania i wynagrodzenie zawarto w pliku PDF w załączniku. Prosimy o  wysłanie CV i  danych kontaktowych na adres [email protected]

Wyższe

wykształcenie

(najlepiej

studia

magisterskie),

ukończona uczelnia akredytowana. Minimum

pięcioletnie

doświadczenie

na

stanowisku

asystenckim dla pracownika wyższego szczebla. Zamiłowanie do literatury. Umiejętność pracy w  warunkach stresowych i  gotowość do pracy 50–60 godzin tygodniowo. Umiejętność pisania na poczekaniu bezbłędnych komunikatów prasowych i tekstów reklamowych. [email protected]

Temat: Re: Wydawca z Manhattanu szuka asystentki dyrektora Niemożliwe. Facet taki jak on nie umieściłby ogłoszenia takiego jak to na Craiglist, nie sądzisz? No i  jeszcze tak wysokie wynagrodzenie? OMG! Chwila. Myślałam, że on jest „niegrzecznym” dyrektorem? Nie tak go nazywają? Twoja przyjaciółka Mya

PS Oczywiście aplikowałam ☺ Temat: Re: Re: Wydawca z Manhattanu szuka asystentki dyrektora „Niegrzeczny”, „seksowny”, przecież to to samo. A  kto go tam wie? Może jest zdesperowany?

Według „Paige Six” i  jego byłej pracownicy facet nie potrafi zatrzymać asystentki na dłużej niż dwa miesiące. Ona twierdzi, że jest „wyjątkowo wymagający” i musiała u niego „harować”. Ale z  drugiej strony, jestem pewna, że powodem, dla którego kobiety nie mogą przy nim długo wytrzymać, jest to, że rozprasza je jego wielki fiut. (Jeśli cię zatrudnią, proszę cię, dowiedz się, jak jest wielki. Zrób to chociaż dla mnie). Twoja przyjaciółka Amy

Temat: Re: Re: Re: Wydawca z  Manhattanu szuka asystentki dyrektora Ten Brad z  ogłoszenia właśnie do mnie zadzwonił i  zaprosił mnie na rozmowę kwalifikacyjną do Wydawnictwa Leighton w piątek. Na ROZMOWĘ KWALIFIKACYJNĄ! Życz mi powodzenia! Twoja przyjaciółka Mya

Temat: Dostałaś pracę? Nie odzywałaś się dwa tygodnie! Nie jesteśmy w  życiu aż tak zajęte, no i mieszkasz po drugiej stronie korytarza! Więc co jest grane? Czy podczas rozmowy kwalifikacyjnej poznałaś Michaela Leightona?

Twoja przyjaciółka (Czy my naprawdę musimy podpisywać każdego maila, jakbyśmy wciąż były nastolatkami?) Amy

Temat: Re: Dostałaś pracę? Przepraszam, pochłonęło mnie czytanie książek i  wstępny research (nawet nie pytaj). Ale tak! Zostałam zatrudniona OD RAZU!

Ten

Brad

(doradca

Leightona)

nawet

podwoił

początkowe wynagrodzenie w środku naszych negocjacji. Ale nie miałam okazji spotkać wtedy pana Leightona. Widziałam się z  nim dopiero dzisiaj rano, gdy oficjalnie podpisałam dokumenty. I  bez kitu  – ten gość jest w  rzeczywistości jeszcze seksowniejszy. Zrobiło mi się mokro po tym, jak uścisnął mi dłoń i  powiedział: „Witamy w firmie, Mya”. Poważnie, tyle wystarczyło… Seksowny czy nie, jestem zdeterminowana, by zostać w  tej firmie dłużej niż jego poprzednie asystentki. Nie może być taki zły, prawda? Twoja przyjaciółka (I tak, podpisywanie w ten sposób maili to tradycja ☺) Mya ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Asystentka Mya

Manhattan, Nowy Jork Potknęłam się w mieniącym się holu Wydawnictwa Leighton, trzymając w ręce pudełko z dokumentami w jednej ręce, a w drugiej stos raportów. Przyszłam ponad godzinę wcześniej, ale wiedziałam, że dla mojego szefa to i tak będzie za mało. Pojechałam windą prosto na najwyższe piętro i przewróciłam oczami, gdy złote liczby rozbłysnęły nad drzwiami. Michael Leighton uparł się, by mieć dla siebie całe piętro i pozwalał tam wchodzić tylko mnie i kilku sekretarkom, kiedy mieliśmy poranne spotkanie, takie jak dzisiaj. Albo gdy robił się zbyt leniwy, by zejść na dół jedno piętro, bo wtedy zwyczajnie wołał mnie do siebie. W chwili gdy drzwi się otworzyły, udałam się do ogromnej sali konferencyjnej,

która

znajdowała

się

naprzeciwko

jego

gabinetu.

Otworzyłam drzwi, włączyłam światła i rozwinęłam projektor. Przed każdym krzesłem położyłam notatniki i długopisy, a następnie zadzwoniłam do dostawcy śniadań.

– Fifth Avenue Catering. – Kobieta odezwała się po pierwszym sygnale. – W czym mogę pomóc? – Dzień dobry, z tej strony Mya London z Wydawnictwa Leighton – przedstawiłam się. – Zastanawiam się, o której wasz dostawca będzie… – Już jest w windzie, pani London – przerwała mi z lekkim uśmiechem w głosie. – Wiemy, co pani szef sądzi o punktualności. Bez obaw. – Dziękuję. – Zakończyłam połączenie i zadzwoniłam do agentki literackiej, która ma przyjechać później na inne spotkanie. Dałam jej znać, że

będziemy

mieć

czas

tylko

na

dwudziestominutową

prezentację.

Następnie wysłałam maila do każdego członka zespołu, przypominając im, że muszą przybyć do sali konferencyjnej przynajmniej dziesięć minut wcześniej. Kiedy tylko powysyłałam wszystkie wiadomości, na ekranie pojawiła się nowa od pana Leightona.

Temat: To, czego dzisiaj potrzebuję Kawa z  Dean&DeLuca. Nowa książka Mary Kubicy. Raport dotyczący reklam. Potwierdzenie rezerwacji pokoju w hotelu na następną sobotę, na dwie noce. Raporty z  przychodu z  trzeciego kwartału. Plan podróży na styczeń. Dokumenty na spotkanie o trzeciej, do południa na moim biurku. Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Odpowiadanie

na

jego

pierwszego

maila

każdego

ranka

było

bezsensowne. Ta wiadomość brzmiała w stu procentach retorycznie i w dwustu

procentach

nieuprzejmie.

Zawsze

wysyłał

mi

je

dokładnie

o siódmej rano i to zawsze były takie krótkie zdania. Żadnego „cześć”, „dzień dobry” czy zwykłego „mam nadzieję, że wszystko dzisiaj u ciebie w porządku”. Ten dupek nigdy nawet nie powiedział „proszę”. I mimo że zawsze wykonywałam każde zadanie z jego śmiesznej listy, zamiast rzucić „dziękuję”, miał czelność powiedzieć „i nie ma za co”. – Nie, nie, nie. – Podniosłam talerz bananowych muffinów, kiedy tylko asystentka od cateringu je odłożyła. – Mój szef ma na nie okropną alergię. Czy może je pani zamienić na takie z borówką? – Szybko przejrzałam pozostałe rzeczy, które rozpakowywała, by upewnić się, że nic nie jest podejrzane. – Na pewno mam je wymienić? – Uśmiechnęła się. – Umrze szybciej, jeśli tego nie zrobię. – Na pewno – odparłam. – Nie próbuję go zabić… na razie. Zaśmiała się i zabrała niewłaściwe wypieki. Zanim zadzwoniłam do Dean&DeLuca, dostałam od szefa kolejnego maila.

Temat: Czas Wczoraj spóźniłaś się do pracy dwie minuty i  minutę na spotkanie w południe. Oby dzisiaj się to nie powtórzyło. Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Już zaczęłam odpisywać: „Wal się i walić twoją obsesję na punkcie czasu, ty egoistyczny dupku”, ale uznałam, że nie pozwolę mu dzisiaj popsuć sobie humoru. Wysłałam mu zwięzłe „okej”, zamówiłam dla niego

kawę i przejrzałam skrzynkę, szukając odpowiedzi na niezliczone maile w sprawie pracy, które ostatnio wysyłałam, ale zobaczyłam tylko spam. Uch… Zadzwoniłam do mojego osobistego kierowcy – to najlepsza korzyść wynikająca z bycia asystentką dyrektora – i ubłagałam go, by odebrał za mnie kawę. A potem kazałam mu kupić w kawiarni cokolwiek, co będzie „ładnie wyglądać”, i zapłacić z firmowej kasy. – Ale jest pani pewna? – zapytał. – Zdecydowanie. – Rozłączyłam się. Miałam używać „karty kredytowej dyrektora” tylko do płacenia za kawę i posiłki pana Leightona, ale skoro od kilku miesięcy był dla mnie coraz bardziej wredny, używałam jej do zapłaty za wszystko, co przyszło mi na myśl. Było go na to stać. Nagle rozległ się dźwięk przyjeżdżającej windy i obejrzałam się przez ramię. Wtedy dotarło do mnie, że kolejny dzień z nim właśnie się zaczął. – Dzień dobry – powiedziałam do kilku członków zespołu, którzy weszli do pokoju i zajęli przypisane im miejsca. – Dobrze was dzisiaj widzieć. Jak zwykle przywitali się ze mną ciepło, patrząc na mnie z lekkim współczuciem. – Dziękuję za to, że zjawiliście się tak wcześnie – dodałam. – Jak zapewne wszyscy już wiecie, to będzie bardzo pracowity miesiąc z powodu naszej dysponendy. A dzisiaj zostaniecie poproszeni o wskazanie, które książki

chcielibyście

przepchnąć

z

waszych

działów

i

jakiej

sumy

potrzebowalibyście na wypromowanie każdego tytułu. Pan Leighton wszedł nagle do pomieszczenia, a każda kobieta przy stole

odwróciła

się

w

jego

stronę.

Miał

na

sobie

nieskazitelny

trzyczęściowy granatowy garnitur i pasujący do niego krawat. Diamenty

w jego najnowszym zegarku od projektanta połyskiwały w łagodnym świetle lamp. Jego piękne oczy napotkały moje, gdy kontynuowałam ten krótki wstęp, i na chwilę przypomniałam sobie, jaki on jest piękny i urzekający. Miał doskonale wyrzeźbioną twarz, przeszywające oczy w kolorze migdałów, które sprawiały, że nieruchomiałam za każdym razem, gdy znajdowałam się z nim sam na sam. Jego usta wydawały się stworzone do całowania, kruczoczarne włosy były krótkie, ale kobieta wciąż mogłaby przeczesać je palcami. Wypełniające garnitur mięśnie nawiedzały moje sny częściej, niż byłam w stanie się do tego przyznać. Kiedy skończyłam mówić, popatrzył na mnie, rzucając to znajome spojrzenie, którym raczył mnie od czasu do czasu. To, które jeszcze muszę rozszyfrować. To było coś pomiędzy tym, jak patrzył na mnie w moich fantazjach, tuż przed tym, jak chował twarz między moimi nogami, a tym, gdy prosił mnie o zostanie po godzinach. Spojrzenie, które mówiło, że on nie jest tak strasznym szefem, za jakiego często go miałam. – Możesz zająć miejsce, panno London – powiedział. – Chyba że wolisz, abyśmy przez resztę tego dwugodzinnego spotkania się na ciebie gapili. I to by było na tyle, jeśli chodzi o fantazję. Usiadłam na swoim krześle. Jednym uchem słuchałam, jak po kolei przepytywał każdego z członków zespołu, prosił o informacje dotyczące powieści klientów, plany wydawnicze i problemy z budżetem. Skierował swój jad w stronę członka zespołu siedzącego obok mnie, a ja w tym czasie gapiłam się na jego doskonałe usta. Następnie dyskretnie wyciągnęłam pod stołem telefon i wysłałam maila do Amy.

Temat: Zastanawiam się, czy on liże cipkę…

Właśnie patrzę na jego usta, gdy zachowuje się jak typowy dupek (a to niespodzianka!) i mówi członkom zespołu o tym, co mają zrobić jeszcze raz, i  właśnie zaczęłam się nad tym zastanawiać. Bo jego usta są niesamowite, ale gdyby je zamknął, to byłby o  wiele seksowniejszy, jednak zastanawiam się, czy wykorzystuje je za zamkniętymi drzwiami… Twoja przyjaciółka Mya

PS  Jeśli jeszcze raz powie mi, że spóźniłam się minutę lub dwie, to…

Odpowiedziała natychmiast.

Temat: Re: Zastanawiam się, czy on liże cipkę… Pewnie nie. Jeśli jest taki, jak go opisujesz, to pewnie w  łóżku woli brać. Oczywiście na pewno w  braniu jest dobry, ale jakoś nie wyobrażam sobie, by taki facet jak on używał języka do czegoś innego niż sarkazm. Twoja przyjaciółka Amy

PS Dlaczego jeszcze nie dosypałaś mu trucizny do śniadania?

– Panno London? – Słysząc głęboki głos pana Leightona, uniosłam głowę znad telefonu. – Tak?



Poranne

spotkanie

dobiegło

końca.

Możesz

opuścić

salę

konferencyjną z pozostałymi. Ugryzłam się w język i wstałam, zmuszając się do uśmiechu i idąc w stronę drzwi. – Och, i jeszcze jedno. – Podszedł do mnie, zanim wyszłam na korytarz. – Tak? – Chciałaś stąd wyjść bez dokumentów potrzebnych na nasze piątkowe spotkanie. Jestem pewny, że będą ci potrzebne, jeśli planujesz wykonać swoje zadania. – Podał mi masywny segregator. – Nie ma za co. ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Asystentka Mya

Manhattan, Nowy Jork Piątek powinien być najlepszym dniem tygodnia, tym jedynym dniem dzielącym cię od wolności, ale panu Leightonowi udało się zrobić z niego najgorszy dzień, jaki przeżyłam w tym roku. Upierał się, bym wzięła udział w spotkaniu w sali konferencyjnej o trzeciej, które trwało do siódmej. A potem jak zwykle usiadł na końcu stołu, co byłoby w porządku, gdyby prowadził spotkanie, ale w tej chwili nikogo poza nami nie było w pomieszczeniu i dzieliło nas kilka krzeseł. Dzisiaj miał na sobie mój ulubiony garnitur – trzyczęściowy czarny z akcentem w postaci granatowego krawata. Spinki z wygrawerowanymi literami „ML” połyskiwały w jasnym świetle i przysięgam, że patrzył na mnie tak, jakby chciał mnie zerżnąć. – Planujesz się tak na mnie gapić do końca spotkania czy w końcu zaczniesz? – Uniósł brew. Co za drań… – Zacznę.

– To dobrze. – Otworzył teczkę. – Co sądzisz o ostatniej książce Grishama? – Jest wciągająca. – Przejrzałam swoje notatki. – Przypomina, dlaczego zakochaliśmy się w jego książce Czas zabić. – Mam takie samo zdanie. – Zapisał kilka słów. – Czy sądzisz, że to książka warta umieszczenia jej w planie wydawniczym w następnym kwartale? – To John Grisham, więc to nawet nie powinno podlegać dyskusji – oznajmiłam. – Ale w idealnym świecie powiedziałabym: nie. Jednak tylko ze względu na to, że jego następna książka jest o wiele bardziej komercyjna i sądzę, że z tą możemy zrobić coś więcej. Jego usta wygięły się w uśmiechu, który po chwili znikł. – Który romans byś poleciła? – Chwileczkę… – Zajrzałam na kolejną stronę swoich notatek. – Wykastrować szefa. – Słucham? – Spojrzał mi w oczy. – Coś ty powiedziała? – Wyczarować szefa. Zmrużył oczy, a potem zapisał moją sugestię. – Czy coś w szczególności cię ujęło? Jaki jest twój ulubiony fragment? – Pewnie ten moment, gdy szef dupek się zrehabilitował i przestał traktować bohaterkę jak gówno… – Wymamrotałam pod nosem i szybko odchrząknęłam.



Książka

jest

bardzo

realistyczna.

Bohaterka

jest

reżyserką filmową i podczas czytania dowiedziałam się dużo o Hollywood. – A co wybrałabyś z gatunku young adult? – Przepytał mnie ze wszystkich dwunastu książek, z dwunastu gatunków, co jakiś czas rzucając dodatkowym pytaniem, ale jak zwykle nie pozwolił na to, by nasza rozmowa zboczyła z toru lub otarła się o jakiś osobisty temat.

Kiedy

skończyliśmy

zajmować

się

książkowymi

rekomendacjami,

zajęliśmy się miesięcznym przychodem z e-booków i dokonaliśmy zmian w promocji, a kiedy uznał, że „mogę już sobie iść”, dochodziła dziewiąta. Dziewiąta! – Panie Leighton? – zapytałam, wkładając płaszcz. Nie odpowiedział. Wciąż coś pisał, gapiąc się na kartkę. – Panie Leighton? – powtórzyłam trochę bardziej kąśliwym tonem, ale to wystarczyło, by na mnie spojrzał. – Tak? Zawahałam się. Nie spodobało mi się, że coś tak zwyczajnego jak to, że spojrzał mi w oczy, sprawiło, że moje majtki stały się wilgotne. – To już piętnasty piątek z kolei, gdy każe mi pan zostać po szóstej. – Nie, to piętnasty piątek z kolei, gdy praca każe ci zostać po szóstej. Jeśli więcej pracowałabyś w tygodniu, to może byłabyś w stanie wyjść wcześniej. – Mimo to – powiedziałam stanowczo – w piątki chciałabym wychodzić o szóstej jak wszyscy, żeby móc się cieszyć całym weekendem. Jeśli nie wyjdę

stąd

do

szóstej,

to

będę

musiała

skrócić

swój

czas

pracy

w poniedziałek i zacząć później. Odłożył długopis i rozparł się na krześle. – Że co proszę? – Tak jak dzisiaj. – Wzięłam swoją torebkę i założyłam ją na ramię. – Dzisiaj wychodzę o dziewiątej, a to o trzy godziny później, niż mówi paragraf osiemdziesiąty trzeci B regulaminu pracy. Więc w poniedziałek przyjadę trzy godziny po czasie, czyli koło jedenastej. Ponadto… – Przyjedziesz tutaj o ósmej rano – przerwał mi głosem głębszym niż zazwyczaj. – I będziesz zostawać w piątki po spotkaniach tak długo, aż

skończymy pracę, bo za to dostajesz hojne wynagrodzenie. – Nie, nie zostanę. – Nie zamierzałam się ugiąć. – Do zobaczenia o jedenastej w poniedziałek, panie Leighton. – Tylko pamiętaj, żeby zabrać długopis do spisania recenzji, bo przede wszystkim… – powiedział, mierząc mnie wzrokiem z góry na dół – nie jesteś jak inni. Ty masz wynagrodzenie, a inni stawkę godzinową. A co do umowy i paragrafu osiemdziesiątego dziewiątego B regulaminu firmy, piątkowe spotkania mogą trwać nawet do jedenastej, zależnie od okresu. Więc

teoretycznie

odkąd

zaczęłaś

tu

pracować,

wyświadczałem

ci

przysługę. – Zamilkł na chwilę. – Nie ma za co. Po chwili kontynuował. – Co więcej, jeśli chcesz rozmawiać o zasadach, to możemy poruszyć temat mojej karty kredytowej, której używałaś, by coś sobie kupić, jak zbyt drogie

prezenty,

śniadania

w

Dean&DeLuca,

niepotrzebne

przybory

biurowe z najdroższego sklepu na Piątej Alei i inne osobiste rzeczy, których na pewno nie zatwierdziłem. Jestem pewny, że każdy inny szef nazwałby to kradzieżą, a to podstawa do natychmiastowego zwolnienia, prawda? Wstał powoli i do mnie podszedł. Moje serce waliło milion razy na minutę. – Moglibyśmy również porozmawiać o tym, jak używasz służbowego samochodu, by jeździć w miejsca niezwiązane z pracą w weekendy ze swoją przyjaciółką. Jak ona ma na imię? Amy, zgadza się? Moje policzki zapłonęły, a ja nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Zanim wymyśliłam ripostę, zbliżył się do mnie tak, że nasze klatki piersiowe się stykały. A potem wsunął rękę do kieszeni mojego płaszcza, wyciągnął mój telefon i zatrzymał aplikację dyktafonu. Najwyraźniej połapał się w tym, że chciałam nagrać jego podłe zachowanie i wykorzystać w przyszłości.

Oddał mi telefon z uśmiechem. – Do zobaczenia w poniedziałek, panno London. O ósmej rano.

Dwie godziny później… – Czy ja dobrze rozumiem? – Amy nalała wina do mojego kieliszka, gdy siedziałyśmy w jej mieszkaniu. – Wysłał ci maila, w którym powiedział, że zmienił zdanie i masz w poniedziałek przyjść do pracy o szóstej rano? I sądzisz, że to przez to, że dzisiaj narzekałaś na wychodzenie z pracy po godzinach? – To na pewno jest powód. – Wypiłam wino duszkiem. – Mam wrażenie, że on celowo się na mnie odgrywa lub robi coś, byle tylko mnie wkurzyć, bo ma na to ochotę. On doskonale wie, jak mnie wyprowadzić z równowagi, a ja wciąż z jakiegoś powodu nie potrafię go rozgryźć. Nie rozumiem dlaczego. – Bo to dupek. – Dolała mi wina. – Mówiłam ci, żebyś zaczęła zapisywać te wszystkie złośliwe maile, które ci wysyła. Zacznij zaznaczać te,

w

których

jest

dla

ciebie

najbardziej

nieuprzejmy

i

najmniej

profesjonalny. – To nie zadziała – powiedziałam, szybko pijąc wino. Sięgnęłam po butelkę. – Jest profesjonalistą, jeśli chodzi o komunikację. Poza tym przez maile nie można zinterpretować jego tonu, a żadna ława przysięgłych o zdrowych zmysłach nie dopatrzyłaby się niczego w tych krótkich zdaniach, które on mi wysyła. – A próbowałaś nagrać wasze spotkania, tak jak kazałam ci w zeszłym tygodniu? Czy tak poprowadziłaś rozmowę, by nakłonić go do powiedzenia czegoś niestosownego?

Pokręciłam głową, nie chcąc jej mówić, że całkiem niedawno udaremnił moją próbę. – Moją jedyną nadzieją jest nowa praca. Po prostu będę odpowiadać na ogłoszenia, aż ktoś w końcu do mnie zadzwoni. – Wiesz, mogłabyś po prostu odejść jutro i wykorzystać ten cały urlop, który ci przysługuje. Ile tego masz? Sześć tygodni płatnego urlopu za te wszystkie szalone godziny, które przepracowałaś? – Siedem. – No widzisz! I nigdy nawet nie wzięłaś chorobowego! Mogłabyś przynajmniej z tego skorzystać. A skoro już o tym mowa… Przestałam jej słuchać i tylko kiwałam głową, słysząc jej niekończące się pomysły, ale wiedziałam, że nigdy nie będę w stanie ich zrealizować. Amy po prostu nie brała udziału w korporacyjnym życiu, nie rozumiała wewnętrznej polityki i nie miała szerszej perspektywy. Gdyby pan Leighton był jak każdy inny szef, z radością brałabym wolne za każdym razem, gdy mnie irytował, ale jeśli zacznę robić to teraz, skończy mi się wolne. Co więcej wydawał się typem, który specjalnie wysłałby kogoś do mojego mieszkania, by sprawdzić, czy naprawdę jestem chora. A gdyby dowiedział się, że skłamałam, to na pewno próbowałby się na mnie odegrać. – Wiesz co? – powiedziałam do Amy. – Po prostu będę odpowiadała na dziesięć razy więcej ogłoszeń, będę pracować bardzo ciężko i jednocześnie postaram się go unikać, jak tylko się da. Niezależnie od tego, jaki jest dla mnie wredny, ja zachowam profesjonalizm i nigdy nie okażę słabości, aż w końcu wykrzyczę mu wszystko w twarz, gdy już będę odchodzić. – Okej, jasne. – Nie wyglądała na przekonaną, ale się uśmiechnęła. – Wyjdzie ci to na dobre. W najgorszym wypadku wciąż będziesz siedzieć blisko najprzystojniejszego faceta w mieście i dalej będziesz widywać jego

twarz w swoich fantazjach, dopóki nie odejdziesz. Przypomnij mi, jak duży jest jego fiut? – Ogromny. – Byłam bardziej niż pewna. Raz czy dwa widziałam, jak twardnieje podczas spotkania, zauważyłam, jak krzyżuje i rozkłada nogi pod stołem. – Na pewno jeszcze to sprawdzę, zanim odejdę. – Tak, proszę cię, zrób to. Dla nas obu. – Włączyła telewizor. – Okej, do końca tego weekendu twój szef już nie istnieje. Zmieńmy lepiej temat. I to szybko. ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Szef Michael

Manhattan, Nowy Jork W poniedziałek wieczorem wyszedłem z windy i zauważyłem, że w sali konferencyjnej wciąż palą się światła. Zdezorientowany ruszyłem w tamtą stronę, by je zgasić, ale wtedy zobaczyłem Myę. Siedziała sama na końcu stołu. Przeglądała kilka kartonów dokumentów i trzymała w ustach mój ulubiony designerski długopis. Patrzyłem, jak kartkuje notes, i przypomniałem sobie, jak kiedyś próbowałem znaleźć sposób, by nakłonić ją do zwolnienia się po tym, jak ją zatrudniłem. Tu nie chodziło o nic osobistego ani o to, że była kiepska w swojej pracy. Tak naprawdę miałem ją za najinteligentniejszą kobietę, jaką w życiu poznałem, najlepszą asystentkę, jaką kiedykolwiek zatrudniłem, ale jej najgorszą cechą jest to, że wygląda cholernie seksownie. Niewiarygodnie seksownie. Jest absolutnie zachwycająca. Jej jasnopiwne oczy idealnie pasowały do długich

brązowych

włosów

i

pełnych

różowych

ust.

Miała

lekki,

zachrypnięty śmiech, który przykuwał uwagę każdego faceta, i całą szafę

sukienek, które podkreślały jej figurę. Każdego dnia nie mogłem się doczekać, aż zobaczę ją w kolejnym stroju. Przez wiele miesięcy pragnąłem zobaczyć swojego fiuta w jej ustach, chciałem oprzeć ją o biurko i wypełnić od tyłu jej cipkę, ale wiedziałem, że nie powinienem spełniać tych fantazji. Tylko kilka razy wykazałem się prawdziwą niedbałością – kiedy pozwoliłem, by mój wzrok na zbyt długą chwilę zatrzymał się na jej klatce piersiowej, lub gdy miała na sobie sukienkę w takim kolorze, że nie pozostawiała pola dla wyobraźni. Zakaszlała i nagle uniosła głowę. Zobaczyła, że gapię się na nią z korytarza. Jej policzki się zaczerwieniły i odchrząknęła. – Mogę w czymś pomóc, panie Leighton? – Chyba nie dałem ci dzisiaj pozwolenia na przyjście na moje piętro? – Nie. – Wzruszyła ramionami. – No i co z tego? –

Więc

twoja

dupa

znajduje

się

tu

bez

pozwolenia,

chyba

że

powiedziałbym coś w stylu „przyjdź do mojego gabinetu” lub „tak, możesz siedzieć w mojej sali konferencyjnej i wykonywać swoje zadania”. – Och, naprawdę? – Znowu wzruszyła. A potem wyciągnęła swój telefon i uśmiechnęła się, włączając nagrywanie w tej swojej przeklętej aplikacji dyktafonu. – Czy mógłby być pan tak uprzejmy i powtórzyć to, co pan

właśnie

powiedział,

panie

Leighton?

Mowa

o

panu

Michaelu

Leightonie z Wydawnictwa Leighton. A w szczególności zdanie, które brzmiało: „Twoja dupa znajduje się tu bez pozwolenia…”. Zatrzasnąłem drzwi sali i natychmiast udałem się do swojego gabinetu. Kiedy

tylko

włączyłem

światło,

Brad

odwrócił

się

od

szafki

z alkoholem i uniósł butelkę szampana. – Gratulacje! – Odkorkował trunek, pozwalając, by piana spłynęła na dywan.

– Co to za okazja? – Zdjąłem marynarkę i usiadłem za biurkiem. – Tak naprawdę są trzy okazje. – Nalał szampana do dwóch kieliszków i podszedł do mnie, podając mi jeden z nich. – Po pierwsze, w tym roku zostałeś najlepszym wydawcą. Po drugie, przez cały rok nie wdałeś się w żaden seksskandal i nie pojawiłeś się na okładkach tabloidów. – Nie wiem, czy można to nazwać wielkim osiągnięciem, Brad. – W twoim przypadku można, wierz mi. Próbowałem wymyślić trzeci powód i go ubiec, ale nie miałem pojęcia, co to może być. – I po trzecie… – zaczął – dokonałeś niemożliwego. Masz tę samą asystentkę od roku. Później możesz mi podziękować milion razy za znalezienie ci Myi London. Na dźwięk jej nazwiska wypiłem duszkiem drinka i przewróciłem oczami. Nabrałem ochoty, by wrócić do sali konferencyjnej, kazać jej zgiąć się i oprzeć o krzesło. A może powinienem ją zerżnąć na stole? Nie, na podłodze… – Eeee… Heloł? – Brad zamachał mi ręką przed oczami. – Jesteś tu, Michaelu? – Przepraszam. Co mówiłeś? – Mówiłem, że jak na ironię dokładnie rok po tym, jak znalazłem ci asystentkę, która wytrwała aż tak długo, ona postanawia odejść. – Zaśmiał się. – To niewiarygodne, co? Ale gdy odejdzie, zadbam o znalezienie innej, chociaż w połowie tak dobrej jak ta. – Co? Jak to: ona odchodzi? Wypił drinka. – Podała moje dane, aplikując na kilka ogłoszeń, chodzi o referencje. Chcą ją zaprosić na rozmowę, a mnie nagrali się na sekretarkę, prosząc,

bym odpowiedział na kilka ich pytań odnośnie do niej. – Wyciągnął telefon. – A skoro o tym mowa, muszę się jutro w końcu tym zająć. – Co to za firmy? – Nagle krew się we mnie zagotowała. – Te, które zazwyczaj kradną najlepszych pracowników. – Znowu się zaśmiał. – Apple, Microsoft i Amazon. – A dlaczego, do cholery, nie… – Zmieniłem ton. – Dlaczego nie wpisała tam mnie? Albo dlaczego, kurwa, nie powiedziała mi, że odchodzi? Wzruszył ramionami. – Pewnie założyła, że jesteś zbyt zajęty i nie będziesz mieć czasu, by oddzwonić do tych ludzi. A może po prostu słusznie założyła, że lepiej wybrać mnie. Zmienił temat i zaczął mówić o projektach na następny kwartał, ale ja słuchałem go tylko jednym uchem. Wkurzyłem się, że Mya miała w ogóle czelność, by pomyśleć o odejściu. Płaciłem jej dwa razy więcej niż moim poprzednim asystentkom – i zasługiwała na to. Ponadto dodatki do wynagrodzenia zostały stworzone specjalnie dla niej: kiedy dowiedziałem się, że uwielbia książki w twardych oprawach, dodałem do umowy zapis mówiący o tym, że co miesiąc ma otrzymywać z ulubionej księgarni książki w twardych oprawach o łącznej wartości

pięciuset

dolarów.

A kiedy

dowiedziałem

się,

że

nie

ma

samochodu i do pracy i na konferencje jeździ taksówkami, dodałem w umowie zapis o tym, że może w sposób nieograniczony korzystać z prywatnego samochodu firmowego i kierowcy (żadna asystentka czy asystent w firmie nie mieli firmowego samochodu, ale zadbałem również o to, by żaden pracownik się o tym nie dowiedział. Nawet Brad). A kiedy dowiedziałem się, że zawsze chciała zostać profesjonalną asystentką

i kiedyś awansować na dyrektora jakiejś firmy, pomyślałem, że może znalazłem moją przyszłą partnerkę biznesową. Ale teraz już nie byłem tego taki pewny. Nawet nie chciała mi powiedzieć, że odchodzi. To popieprzone. To wojna. – Więc myślę sobie – Brad dalej paplał – że jeśli w drugim kwartale bardziej zainwestujemy w produkcje audiobooków… – Jakie wynagrodzenie oferują jej inne firmy? – przerwałem mu. – Czy chcą jej zapłacić więcej niż my? – Co? – Cofnął się. – Czy ty w ogóle słyszałeś cokolwiek z tego, o czym mówiłem przez pięć ostatnich minut? – Nie. – Nawet nie zamierzałem udawać, że jest inaczej. – Ile jej płacą? Zamrugał. – Właściwie nie odpowiadaj – odparłem. – Prześlij mi maile od innych firm i wszystkie, które jeszcze dostaniesz. Już ja zadbam o jej referencje… ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Szef Michael

Manhattan, Nowy Jork –

Proszę,

tutaj



wszystkie

raporty,

których

pan

potrzebował,

wydrukowany plan wydawniczy na następny miesiąc i kawa. – Następnego popołudnia Mya postawiła przede mną kubek i stos papierów. Miała na sobie jasnoniebieską sukienkę, która opinała jej biodra i eksponowała piersi. Mój fiut był twardy już od rana, od chwili gdy ją zobaczyłem. Nawet podczas jej prezentacji dla stażystów, która odbyła się kilka godzin temu, siedziałem nieruchomo w sali konferencyjnej i próbowałem się skupić na czymkolwiek, podczas gdy z jej kuszących ust wydobywały się słowa, ale wszystko na nic. Myśl o oparciu jej o jakąkolwiek powierzchnię mojego biura i wzięcie jej od tyłu stawała się gorsza z każdym dniem. – Czy potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Poprawiła widoczne ramiączko stanika, a ja otrząsnąłem się z zamyślenia. – A co z raportem dotyczącym Danbury? – zapytałem. – Zrobiony. – A pliki w sprawie Porterfield?

– Zajęłam się tym wiele tygodni temu. – Czy wcześniejsze publikacje od… – Faith Sarandon zostały zakontraktowane i podpisane? – Przerwała mi i

założyła

ręce

na

piersi.



Tak.

Tak

samo

jak

reszta

katalogów

z publikacjami pozostałych dwudziestu dwóch autorów, o które mnie pan poprosił. I są bardzo zadowoleni z pańskiej tak zwanej „szczodrości”. Czy coś jeszcze? – Właściwie to tak. – Zignorowałem sposób, w jaki wymówiła „szczodrość”, i otworzyłem szufladę biurka. Wyciągnąłem teczkę z jej dokumentami i położyłem ją na biurku. – Przeglądałem twoją umowę pracowniczą, bo chciałem się upewnić, czy jest aktualna. Niedługo powinnaś podpisać umowę na kolejne o dwa lata. Czy to prawda? – Z tego co mi wiadomo, to tak. – Uśmiechnęła się. – Więc nic się nie zmieniło i jesteś zadowolona ze swojej pracy? – Jasne. – Odwróciła wzrok i odchrząknęła. – Czy to już wszystko, panie Leighton? Mam dzisiaj dużo pracy. W południe odbędzie się spotkanie z Somersteinem. Wziąłem długopis i przesunąłem umowę na biurku. – Poprawiłem wynagrodzenie w umowie. Jeśli to podpiszesz, to wynagrodzenie będzie obowiązywać od piątku. Podniosła umowę i w końcu spojrzała na mnie swoimi zachwycającymi piwnymi oczami. – Eee… Czy mogę spojrzeć na to później? – Nie. Zrób to teraz. Rozchyliła

wargi,

ale

nic

nie

powiedziała.

Przejrzała

zatrzymała się na stronie z wypłatą i wytrzeszczyła oczy. – To… – Zamrugała kilka razy. – Dość duża podwyżka.

umowę,

– Tak. – Zmrużyłem oczy. – Powinnaś to podpisać. – Chwileczkę… Dodał pan klauzulę o zakazie pracy dla konkurencji – powiedziała i przeczytała cicho: – „Ja, Mya London, zgadzam się pozostać w Wydawnictwie Leighton na okres minimum czterdziestu ośmiu miesięcy, i zobowiązuję się nie szukać pracy u konkurencji, chyba że po ustaniu stosunku pracy”. – Przed tobą leży zestaw długopisów. Preferuję czarny. Odłożyła dokument i cofnęła się. – Potrzebuję czasu, by to przemyśleć. – A konkretnie co chcesz przemyśleć? – Naprawdę nie wiedziałem, o co jej chodzi. – Potroiłem twoje wynagrodzenie, a to bardzo dużo, bo i tak już zarabiasz dwa razy tyle, co każdy inny asystent w tej firmie. – Chyba po prostu nie chcę się deklarować, dopóki nie będę mieć pewności, że to rozwiązanie będzie dobre i w miarę satysfakcjonujące. – To na pewno będzie dla ciebie więcej niż „dobre”, a także bardzo satysfakcjonujące. – Mówi pan o tej pracy? – A o czym miałbym mówić? Milczała. – Eee… – Odchrząknęła i zrobiła kolejny krok w tył. – Pan na pewno nie podpisuje umów bez uprzedniego przeczytania. – Gdybym miał podpisać taką umowę, tobym nie musiał jej czytać. Wymamrotała coś pod nosem, ale tego nie usłyszałem, a potem rozległ się telefon na moim biurku. Odebrałem, wciąż patrząc jej w oczy. – Tak? – odezwałem się.

– Hej. – To był Brad. – Cieszę się, że złapałem cię przed spotkaniem z Somersteinem. Właśnie rozmawiałem z Hilton Corporate i dałem im do ciebie bezpośredni namiar, więc postaraj się za kilka godzin być wolny, by odpowiedzieć na ich pytania. Już im powiedziałem, że Mya jest wspaniała, ale oni chcą usłyszeć coś więcej. Chcą szczegółów, a ja nic nie wiem, więc postaraj się to rozwinąć. – Na pewno tak zrobię. – Rozłączyłem się, wciąż patrząc na Myę. – Ile czasu potrzebujesz, by przyjrzeć się tej umowie? – Dwa miesiące powinny wystarczyć. – Miesiące? – zacisnąłem szczękę. – Tak. – Zgromiła mnie spojrzeniem. – Miesiące. Pracowanie dla pana przez tak długi okres wymaga głębszego zastanowienia. Cisza. – Dobra. – Wziąłem dokumenty i włożyłem je do szuflady. – A teraz wynoś się z mojego gabinetu. Pokręciła głową, spojrzała na moje spodnie i zaczerwieniła się, a potem wyszła. Rozparłem się w fotelu. Byłem wkurzony i zdezorientowany z powodu tego, że nie tylko skłamała mi otwarcie w twarz, ale również nie chciała się przyznać do szukania nowej pracy. A poza tym wciąż działała mi na nerwy swoim seksapilem. Z drugiej jednak strony, jeśli chce prowadzić gierki, to ja też mogę… ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

maile Mya

Temat: Raport numer 235 dotyczący dupka (Dasz wiarę, że ja wciąż je liczę?) Dzisiaj mieliśmy przejrzeć najlepsze tytuły, które wydamy wiosną. W  ZESZŁYM TYGODNIU wysłałam mu te, które wybrałam, ale skoro on o  tym „nie pamięta”, musiałam JESZCZE RAZ wykonać raport na dwieście stron w  godzinę. Godzinę! Oczywiście zrobiłam więcej niż jedną kopię tego raportu, więc tak naprawdę nie muszę go robić od nowa, ale i tak niech się pieprzy. Niech się pieprzy na całego. Twoja przyjaciółka Mya

PS Czy to żałosne, że chociaż jest dupkiem, wciąż więcej niż raz na tydzień robi mi się przez niego mokro w majtkach? Temat: Re: Raport numer 235 dotyczący dupka (Dasz wiarę, że ja wciąż je liczę?)

Coś ci się pomyliło! To raport numer 335, a nie 235, dotyczący dupka! ☺ Ale brawo za zrobienie kopii! To się nazywa mądre myślenie! Uch, nie mogę się doczekać, aż stamtąd odejdziesz! Oczywiście tam, dokąd pójdziesz dalej, nie dostaniesz takich korzyści, ale przynajmniej nie będziesz musiała się z  nim użerać, więc to chyba plus. Twoja przyjaciółka Amy

PS Nie, ale to tylko dlatego, że niestety wciąż jesteś sama. TEMAT: Jego fiut musi centymetrów… (przynajmniej)

mieć

przynajmniej

dwadzieścia

To zabrzmi jak idiotyzm, ale przysięgam, że stał mu dzisiaj podczas całej mojej prezentacji. I musiał wiedzieć, że na niego patrzę, bo siedział na końcu pomieszczenia, z  rozłożonymi nogami i przez cały czas się na mnie gapił. Twoja przyjaciółka Mya

Temat: Re: Jego fiut musi mieć przynajmniej dwadzieścia centymetrów… (przynajmniej) Usuwasz te maile, prawda? LOL, uwierzę ci na słowo w kwestii tych dwudziestu centymetrów. Jestem pewna, że nie zdobył łatki playboya bez powodu…

Może zanim odejdziesz, powinnaś mu sprzedać wielkiego kopa w tego dwudziestocentymetrowego fiuta? Skup się na odejściu i  ogranicz te maile, w  których mówisz dobrze o nim i jego fiucie. (Bo inaczej podświadomie zaczniesz wierzyć, że powinnaś tam zostać O_o). Twoja przyjaciółka Amy ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Asystentka Mya

Manhattan, Nowy Jork Nie mogłam uwierzyć w to, że pan Leighton miał czelność zaoferować mi przedłużenie umowy po tym, jak mnie potraktował, i nie mogłam również uwierzyć w to, że wspominał o tym w każdym mailu od dnia, w którym przedstawił mi tę propozycję. Patrząc przez okno służbowego samochodu, postanowiłam, że powiem mu o próbach znalezienia nowej pracy. Wspomnę, że to nic osobistego, po prostu chcę trafić gdzieś, gdzie naprawdę będę doceniana. I gdzie on nie będzie mnie rozpraszać…

Temat: To, czego dzisiaj potrzebuję Kawa. Nowa książka Stephena Kinga. Raporty na spotkanie o drugiej. Twój podpis na umowie przedłużającej zatrudnienie. Nie ma za co. Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Starałam

się,

jak

mogłam,

by

uniknąć

tego

ostatniego

zadania

znajdującego się we wszystkich mailach i po prostu się do tego nie odnosiłam lub zwyczajnie wspominałam, że jeszcze muszę się zastanowić, jeśli pytał mnie o to w trakcie spotkania. I mimo że napięcie seksualne między nami wydawało się bardziej intensywne niż kiedykolwiek, nie mogłam pozwolić na to, by to wpłynęło na moją decyzję. Jego nieznośny seksapil nie był wystarczającym powodem, by zostać, a szanse na to, że będziemy uprawiać seks, były znikome (możliwość uprawiania z nim seksu również nie była dobrym powodem, by zostać). Po kupieniu najnowszej książki Stephena Kinga w Barnes&Noble i kubka jego ulubionej drogiej kawy szybko weszłam do budynku i ruszyłam windą na górę do jego gabinetu. Zapukałam pięć razy i poczekałam na znajome „tak?”, zanim je otworzyłam. Kiedy tylko weszłam do środka, poczułam, że jego głębokie brązowe oczy obserwują każdy mój ruch. Starałam się nie nawiązywać z nim kontaktu wzrokowego i po prostu podeszłam do jego biurka z kawą i książką. – Czy coś cię dręczy, panno London? – Poczekał, aż na niego spojrzę, a ja w końcu się poddałam. – Czy jest jakiś powód, dla którego tak mamroczesz pod nosem? – Nie, panie Leighton. Ja tylko… – Postanowiłam być szczera i mieć to już z głowy. – Nie jestem zainteresowana przedłużeniem umowy. Uniósł brew. – Masz na myśli teraz czy nigdy? – Nigdy. – Cofnęłam się, czekając na jego reakcję, ale niczego nie zobaczyłam. Jego twarz pozostawała opanowana. Po prostu wziął kawę i upił długi łyk.

– Dobrze – powiedział. – Dziękuję za informację. Gdy już skończysz pracę w swoim gabinecie, chcę, żebyś pojechała do centrum po moje pranie. Na moje nazwisko powinno być piętnaście garniturów i dwadzieścia koszul. Że co, kurde? – Czy mam odebrać coś jeszcze? – Nie. Uśmiechnęłam się w wymuszony sposób i ruszyłam w stronę drzwi. – Dziękuję za to, że był pan taki wyrozumiały w kwestii tej umowy, panie Leighton. – Oczywiście, panno London. Opuściłam jego gabinet i ruszyłam do swojego. Szybko wydrukowałam raporty na spotkanie o drugiej, żeby zaoszczędzić czas, skoro przede mną misja z praniem. Kiedy zszywałam pierwszy zestaw plików, mój telefon zawibrował, oznajmiając nową wiadomość od niego.

Temat: Potrzebuję czegoś jeszcze Trzeba umyć mojego jaguara. Zabierz go do myjni, którą lubię, tej w New Jersey, piętnaście kilometrów za mostem. Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton Czy on tak na poważnie? Rzuciłam raporty na podłogę i ledwie miałam czas przeczytać ponownie wiadomość, by sprawdzić, czy wzrok mnie nie myli, ale wtedy pojawił się kolejny mail.

TEMAT: A poza tym… Dzisiaj rano po drodze do pracy zapomniałem wstąpić po zegarek. Będziesz musiała stanąć w kolejce w Audemars Piguet na Pięćdziesiątej Siódmej Ulicy, żebym mógł go dzisiaj dostać. Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Trzasnęłam drzwiami, by powstrzymać się od krzyku. Przez chwilę krążyłam po gabinecie, a dopiero po chwili odpisałam krótkie „okej”. Następnie udałam się do prywatnego garażu. Wyjęłam kluczyki ze schowka i próbowałam się powstrzymać przed zostawieniem wyraźnych rys na karoserii. Szybko wsiadłam za kierownicę. Zamiast od razu zabrać jego jaguara do myjni, najpierw udałam się na półgodzinną przejażdżkę dla przyjemności. Jeździłam nieśpiesznie ulicami miasta, zatrzymywałam się na kawę za dziesięć dolarów i za każdym razem płaciłam jego kartą. Na wystawie sklepu Macy’s zobaczyłam piękną kaszmirową apaszkę i wbiegłam do środka, by kupić ją we wszystkich dwudziestu pięciu kolorach. Po drodze zauważyłam jeszcze nową kolekcję w pobliskim sklepie z bielizną, więc wykorzystałam jego kartę, by kupić dziesięć drogich kompletów. Pieprzyć go… Wciąż miałam ochotę być lekkomyślna i niezbyt profesjonalna, więc odebrałam jego pranie i rzuciłam je na tylne siedzenie samochodu. Przejechałam przez most Waszyngtona i weszłam do kawiarni, w której siedziałam przez pół godziny. Sprawdziłam maila i zobaczyłam, że szef znowu do mnie napisał.

Temat: Czas Jakoś nie chce mi się wierzyć, że odebranie mojego prania i  zegarka zajmuje ci trzy godziny. Nawet biorąc pod uwagę to, że miałaś umyć mój samochód, już powinnaś wrócić. Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Natychmiast ją skasowałam i zobaczyłam w skrzynce kilka nowych wiadomości. I to były maile, które naprawdę chciałam tu widzieć. Dostałam pozytywne odpowiedzi od Apple’a, Microsoftu i Amazona i we wszystkich napisano coś w stylu: „Gratulacje! Przeszła Pani do ostatniego etapu rekrutacji! Musimy jeszcze zweryfikować informacje i referencje. Potem podejmiemy decyzję”. Niemal spadłam z krzesła, myśląc o mojej zbliżającej się wolności. Wierzyłam, że za nic w świecie nie otrzymałabym oficjalnej oferty od chociaż jednej z tych firm, a wciąż czekałam na odpowiedź od dwudziestu innych, więc byłam przez to bardziej ośmielona niż kiedykolwiek. Czułam się tak, jakbym mogła rzucić Wydawnictwo Leighton w tej chwili i zostawić jaguara Michaela pośrodku New Jersey, by sam go sobie jutro odszukał. Ale po minucie dotarło do mnie, że nie jestem aż tak odważna. I że muszę wrócić do Nowego Jorku. Wkurzona wylałam całą swoją frustrację w mailu do Amy i tak jak mi poradziła, skasowałam go tuż po wysłaniu.

Temat: Mój szef

Czy już ci mówiłam, że nienawidzę swojego szefa? Nieważne, że jest cholernie seksowny. Ten nadęty, arogancki dupek, w chwili gdy weszłam do budynku, poprosił mnie, bym odebrała jego pranie. Potem kazał mi zabrać swojego jaguara do myjni znajdującej się piętnaście kilometrów za miastem, a  wcześniej musiałam stać w  kilometrowej kolejce po jakiś limitowany zegarek za sto dolców. Naprawdę nie mogę się doczekać, aż zobaczę jego minę, gdy za dwa miesiące powiem mu, że odchodzę z firmy i może mnie pocałować w tyłek. Już zapomniałam o tych wszystkich fantazjach z jego udziałem, w  których całuje mnie tymi „perfekcyjnymi ustami” lub każe mi się pochylić nad jego biurkiem, by mnie wziąć. Koniec z tym. Twoja przyjaciółka Mya

PS Powiedz, że chociaż ty masz lepszy dzień. ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

maile Mya

Temat: Mój mail Dostałaś mój mail, który wysłałam ci po południu? Twoja przyjaciółka Mya

Temat: Re: Mój mail Nie… jaki mail? Twoja przyjaciółka Amy

Temat: Re: Re: Re: Mój mail Ten, w którym opowiadam ci o moim szefie i o wszystkim, o co mnie dzisiaj prosił ☹ Wysłałabym ci go jeszcze raz, ale skasowałam… On jest nienormalny, Amy.

Mogę do ciebie zadzwonić za dwadzieścia minut, kiedy wrócę do biura? Twoja przyjaciółka Mya

Temat: Re: Re: Re: Re: Mój mail Oczywiście, będę czekać. Twoja przyjaciółka Amy ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Asystentka Mya

Manhattan, Nowy Jork Gdy tylko odstawiłam jaguara pana Leightona do garażu, padłam na fotel biurowy w swoim gabinecie. Ale nie zamierzałam przynosić tu jego prania. Jeśli chce te garnitury, to sam może po nie zejść do samochodu. Teraz bardziej niż kiedykolwiek pragnęłam zabrać swoje rzeczy i nigdy tu nie wracać. Wiedziałam jednak, że nie mogę odejść, jeśli najpierw osobiście nie przekażę mu, by się pieprzył. Zasłużyłam na to. Kiedy w końcu nieco ochłonęłam, podniosłam słuchawkę biurowego telefonu i wybrałam numer Amy. – Hej! – odpowiedziała po pierwszym sygnale. – Już się lepiej czujesz? – Wcale. – Westchnęłam. – Nie wiem, czy wytrzymam jeszcze dwa miesiące, Amy. Naprawdę nie wiem. – Dasz radę – odparła. – To był tylko jeden zły dzień i jestem pewna, że po powrocie do domu będziesz się czuła inaczej. Nie denerwuj się z jego powodu. Nie ma sensu. – Nagle w tle rozległ się głośny huk. – Uch! Oddzwonię do ciebie, Mya. Sąsiedzi przesadzają dzisiaj z muzyką.

Zakończyła

połączenie,

zanim

się

pożegnałam.

Chwilę

później

usłyszałam w skrzynce dźwięk nowej wiadomości. Byłam pewna, że przyjaciółka wysłała mi maila, w którym przypomina mi, bym się uspokoiła. Otworzyłam wiadomość, spodziewając się czegoś inspirującego, ale gdy tylko zobaczyłam temat i nadawcę, szczęka opadła mi do podłogi.

Temat: Re: Mój szef Nie, jeszcze mi dzisiaj nie mówiłaś, że nienawidzisz swojego szefa, ale skoro wysłałaś tego maila bezpośrednio do mnie, to już wiem… Tak, w  chwili gdy zjawiłaś się dzisiaj w  pracy, poprosiłem cię, żebyś odebrała moje pranie. (Gdzie ono w  ogóle jest?) I  kazałem ci umyć mojego jaguara oraz odebrać zegarek wart ty s i ą c dolarów. (Dziękuję za to, że wykonałaś zadania w ciągu pięciu godzin, chociaż można by to zrobić w dwie). Nie musisz czekać dwóch miesięcy, by zobaczyć moją minę, kiedy powiesz mi, że odchodzisz. Właśnie stoję przed twoim gabinetem. (Otwórz drzwi). I nie skomentuję twoich „fantazji”, chociaż wątpię, że o  nich zapomniałaś. Twój szef Michael

PS Tak. Mam zdecydowanie lepszy dzień niż ty…

O ja pierdolę!

Poczułam, jak krew odpływa mi z twarzy. I przysięgam, przez minutę nie mogłam oddychać. Pokręciłam głową, kompletnie zszokowana. Nie chciałam uwierzyć w to, że wysłałam wiadomość do niego zamiast do Amy. Odświeżałam pocztę raz po raz, mając nadzieję, że to jakiś żart. Nagle usłyszałam głośne pukanie do drzwi i moje serce niemal wyskoczyło mi z piersi, jednak się nie podniosłam. Nawet nie drgnęłam. Znowu usłyszałam pukanie, tym razem donośniejsze, a po chwili jego głos: – Panno London? – Zapukał jeszcze raz. Powoli wstałam od biurka i wyjrzałam przez judasza na korytarz. Pan Leighton

patrzył

na

swój

zegarek,

a

jego

twarz

wydawała

się

niewiarygodnie idealna i bez skazy. Usta wykrzywiał w gniewnym grymasie. Odskoczyłam od drzwi i zastanowiłam się, co mogę zrobić. Mogłabym otworzyć drzwi i wysłuchać tego, co ma mi do powiedzenia, albo mogłabym wyjść z gabinetu bocznym wyjściem. W sumie nie musiałam się nad tym zastanawiać. Wzięłam płaszcz, laptop i wyłączyłam komputer, po czym wybiegłam bocznym wyjściem i pojechałam windą na dół, do czekającego na mnie samochodu służbowego. Mój kierowca przyjrzał mi się podejrzliwie, bo dosłownie biegłam przez parking, ale nie zaprotestował, kiedy ubłagałam go, by się pośpieszył i zawiózł mnie do domu. Gdy już przyjechaliśmy na miejsce, nie czekałam, aż otworzy mi drzwi i życzy miłego dnia. Wyskoczyłam z samochodu i pobiegłam do bloku, od razu kierując się do mieszkania Amy. – Amy? – Zapukałam do drzwi. – Amy!

– Już idę! – Natychmiast otworzyła drzwi i wciągnęła mnie do środka. – Nie ma potrzeby tak walić w drzwi, Mya. Co ci odbiło? – Chyba właśnie zostałam zwolniona. – Co? Jak to: chyba zostałaś zwolniona? Albo zostałaś, albo nie. – Okej, okej. Jeszcze nie, ale jestem całkiem pewna, że on mnie zwolni. Nie, na pewno mnie zwolni. O Boże, o Boże, o Boże… – Mya, uspokój się. – Położyła mi dłonie na ramionach. – Mów po angielsku i powoli, bardzo powoli. – Przez przypadek wysłałam do niego maila, w którym na niego narzekałam. To ten mail, który miałam wysłać tobie. – Był gorszy niż ten, który dostałam od ciebie wczoraj rano? – O wiele. W tym wspominałam o moich fantazjach z udziałem jego fiuta… Nazwałam go dupkiem i przyznałam się do tego, że kiedyś chciałam, by oparł mnie o biurko i wziął od tyłu. Jej twarz również przybrała czerwony odcień. Chciała coś powiedzieć, ale wtedy przerwał nam dźwięk dzwoniącego telefonu. Wyciągnęłam komórkę z kieszeni i niemal padłam, widząc na ekranie numer

pana

Leightona.

Nie

wiedziałam,

co

zrobić,

więc

rzuciłam

urządzenie na kanapę. – To on? – zapytała Amy. Pokiwałam głową, bo tylko to byłam w stanie zrobić. – Zamierzasz odebrać? – Nie. – Patrzyłam na telefon, aż ucichł. A potem znowu zaczął dzwonić. I znowu. Przewróciłam oczami. Amy wzięła telefon, nacisnęła „odbierz” i rzuciła go w moją stronę.

– Halo? – zapytałam szeptem. – Dzień dobry, panno London. – Gdy usłyszałam, jak wymawia moje nazwisko, miałam ochotę usiąść. – Czy dzwonię nie w porę? Pokręciłam głową, jakby mógł mnie zobaczyć. – Jest pani tam, panno London? – Jego głęboki głos sprawił, że przeszyły mnie dreszcze. – Czy dzwonię nie w porę? – zapytał ponownie. – Nie… – To dobrze. Gdzie pani teraz jest? – Eeee… – Spojrzałam na Amy, licząc na pomoc, ale ona się uśmiechała, jakby ta sytuacja była zabawna. – Właśnie zeszłam na dół zrobić kopie dokumentów. – Więc nadal jest pani w budynku? – Można tak powiedzieć. – Pół godziny temu widziałem, jak wsiada pani do firmowego samochodu. – W jego głosie słyszałam rozbawienie. – Na pewno nie ma pani teraz w budynku. – Tak, no cóż… Czy w tej chwili pan ode mnie czegoś potrzebuje? – Właściwie to tak – odparł jeszcze głębszym i seksowniejszym głosem. – Przyszedłem dzisiaj do pani gabinetu, bo chcę coś omówić na osobności, coś bardzo ważnego, co dotyczy mnie i pani, ale jakoś się minęliśmy. Więc chcę, aby jutro przyszła pani do mnie godzinę przed pracą, żebyśmy odbyli tę prywatną i ważną rozmowę. Da pani radę? Pokiwałam

głową,

lekko

podniecona

tym,

„prywatna”. – Panno London? – powtórzył. – Da pani radę? – Tak…

jak

wymówił

słowo

– Dobrze. Zatem do zobaczenia rano. – Zakończył połączenie, a Amy natychmiast podała mi duży kieliszek wina. Cholera. Cholera. Cholera. Przyjaciółka starała się odwrócić moją uwagę od mojej dzisiejszej kolosalnej pomyłki, zmuszając mnie do oglądania kiepskich seriali na Netflixie. Przez chwilę to rzeczywiście działało, a potem sprawdziłam telefon i zobaczyłam, że kilka minut przed północą pan Leighton wysłał mi wiadomość.

Temat: Jutro Bądź w pracy godzinę wcześniej. Nie zapomnij. (Ja na pewno nie zapomnę). Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Asystentka Mya

Manhattan, Nowy Jork Dzisiaj rano nie dostałam od szefa maila pod tytułem: „To, czego dzisiaj potrzebuję”. Nie prosił o kawę na ostatnią chwilę, o żadną nową powieść ani o śniadanie. Przybyłam

do

biura

godzinę

wcześniej,

tak

jak

prosił,

ale

nie

zauważyłam jego jaguara na parkingu. Trochę mi ulżyło. Pojechałam windą na swoje piętro i otworzyłam gabinet, chociaż nie byłam pewna, czy mam zacząć przygotowywać się na nadchodzący dzień, czy jednak nie, bo zostanę zwolniona. Niezależnie od tego, czy on wspomni o tym mailu, czy nie, wiem, że ja będę musiała wybrać między trzema wariantami odpowiedzi. Plan A: Zaprzeczaj, zaprzeczaj, zaprzeczaj. Plan B: zaprzeczaj bardziej, zaprzeczaj bardziej, zaprzeczaj bardziej. Plan C: Przełknij dumę, przyznaj się do błędu i miej nadzieję, że cię nie zwolni, bo jeszcze nie dostałaś z żadnej firmy oficjalnej propozycji pracy. Najlepszy jest plan A…

Już miałam usiąść, gdy zadzwonił telefon na moim biurku i na wyświetlaczu pojawił się jego numer. Odetchnęłam głęboko i podniosłam słuchawkę. – Tak, panie Leighton? – Przyjdź do mojego gabinetu. – Rozłączył się bez słowa. Ogarnęło mnie zdezorientowanie. Zamknęłam torebkę w szufladzie i poszłam schodami piętro wyżej. Zapukałam trzykrotnie i usłyszałam znajome „tak?”. Otworzyłam drzwi. Siedział w biurowym fotelu, plecami do mnie. Na dźwięk moich obcasów uderzających o podłogę odwrócił się powoli i spojrzał na mnie brązowymi oczami. Dzisiaj miał na sobie ciemnoszary garnitur, którego wcześniej nie widziałam. Idealnie pasował do nowego srebrnego zegarka na nadgarstku. Tego samego, po który musiałam stać w kolejce. – Usiądź. – Gestem wskazał na krzesło przed biurkiem. Zajęłam miejsce, a on wziął kawę i upił długi łyk. – Panno London – powiedział, podkreślając każdą sylabę mojego nazwiska. – Naprawdę sądziłem, że się lepiej dogadujemy, szczególnie po roku wspólnej pracy. Ale najwyraźniej się pomyliłem. Wyglądał tak, jakby czekał na jakieś wyjaśnienie w sprawie maila, a ja wciąż nie wiedziałam, czy zamierzam wdrożyć plan A, B czy C. Wygiął usta w aroganckim uśmiechu, jakby wiedział, że rozważam różne warianty. Próbowałam odwrócić wzrok, nawet na chwilę, ale jakoś nie potrafiłam. – Zamierzasz coś powiedzieć? – zapytał. – Czy dalej będziesz udawać, że nie masz pojęcia, o czym mówię? – Czy chodzi o to, że wczoraj wyszłam wcześniej? – Postawiłam na plan A. – Po prostu trochę gorzej się poczułam, to wszystko.

– Chodzi o ten wyjątkowo niestosowny mail, w którym wspominałaś o tym, że się z tobą pieprzę. Spiekłam raka i już wiedziałam, że nie mogę się dłużej wymigiwać. – Przepraszam – powiedziałam pośpiesznie. – Nie miałam pojęcia, że przez przypadek… – I chodzi również o… – przerwał mi, unosząc dłoń. – To, że pewnie będę

musiał

się

udać

do

działu

HR

i

wnieść

skargę.

W sprawie

molestowania seksualnego. Że co? Wstał powoli i stanął przed biurkiem, przez co nie mogłam się ruszyć z krzesła i musiałam patrzeć w jego gniewne oczy. Robiłam się coraz bardziej mokra za każdym razem, gdy oblizywał wargi. –

Molestowanie

seksualne

w Wydawnictwie

Leighton

to

bardzo

poważny zarzut. – Zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów. – Zwolniłem ludzi z bardziej błahych przyczyn i tak naprawdę powinienem z tobą zrobić to samo teraz, i to by było sprawiedliwe. – Nie pozwolił mi się odezwać, bo szybko dodał: – Tym bardziej że chyba nie do końca rozumiesz, dlaczego to, co zrobiłaś, jest takie obraźliwe. – Rozumiem… – przyznałam szeptem. – Och, naprawdę? – Uniósł jedną brew. – A wyobrażasz sobie, co by było, gdybym ja przez przypadek wysłał takiego maila o tobie do kogoś innego? Nie odpowiedziałam. – Pozwól, że ci to zobrazuję. – Pochylił się i znalazł się na tyle blisko, że jego kolana dotykały moich. – Jeśli ja wysłałbym do ciebie maila, oczywiście przez przypadek, i napisałbym w nim, że odkąd zaczęłaś tu pracować, chcę, żebyś usiadła mi na twarzy, albo że za każdym razem, gdy masz na sobie kieckę w pewnym odcieniu, mam ochotę oprzeć cię o biurko

i pieprzyć od tyłu, aż zaczniesz mnie błagać, bym przestał, to nie sądzisz, że potrzebowałbym jakiejś reprymendy? Odjęło mi mowę. Nie byłam pewna, czy po prostu dawał mi przykład, czy naprawdę myślał o mnie w taki sam sposób, jak ja o nim. – Odpowiedz mi, Mya. – Na dźwięk swojego imienia z jego ust gwałtownie wciągnęłam powietrze do płuc. – Czy nie sądzisz, że takie postępowanie wiąże się z poważnymi konsekwencjami? – Może. – Może? Nie, zdecydowanie się wiąże. – Poprawił krawat. – Właściwie doszłoby do takiego zamieszania, że dział IT byłby zmuszony przejrzeć wszystkie maile, które kiedykolwiek wysłałem z firmowych urządzeń, bo nic, co jest wysyłane z firmowych urządzeń, nie zostaje tak naprawdę usunięte. I pewnie doszłoby do jakiegoś dochodzenia, żeby sprawdzić, czy to jednorazowa obraza, czy jakiś wyjątkowo interesujący wzór… Poczułam, że szczęka mi opada i nie mogę zamknąć ust. – To znaczy – powiedział z dość surową miną – w zależności od tego, co by znaleźli, musieliby wysłać to mnie, żebym ocenił szkody. I jeśli osoba, z którą w mailach chciałem się „pieprzyć”, miała ochotę, to na pewno mogłaby mi bardzo uprzykrzyć życie. Cisza. Powoli wziął teczkę z mojego biurka i położył mi ją na kolanach – i jakimś cudem podniecił mnie jeszcze bardziej, chociaż nawet mnie nie dotknął. –

Trzysta

sześćdziesiąt

siedem

maili

wymienionych

z

twoją

przyjaciółką Amy. Tylko tyle? – Oczywiście tylko w tym miesiącu – rzucił ostro. – Nie miałem czasu przeczytać więcej niż kilka, ale zakładam, że już ich nie zobaczymy

w bazach IT. Prawda? – Prawda. – To dobrze. Kazałem usunąć je wszystkie. Nie ma za co. – Wstał i spojrzał na swój zegarek. – A te dokumenty dotyczące Roberta mam mieć na biurku przed naszym spotkaniem z Lockwoodem. – Wstał i podszedł do drzwi, by je dla mnie otworzyć. Unikając jego wzroku, wyszłam na korytarz. – Och, i jeszcze jedno, panno London – powiedział, a ja obejrzałam się ponad ramieniem. – Tak? – Co do tego maila z tematem „Zastanawiam się, czy on liże cipki…” – Zmierzył mnie spojrzeniem od góry do dołu. – To dla twojej informacji, liżę. I jeśli kiedykolwiek miałbym lizać twoją cipkę… Gdyby ta myśl kiedykolwiek była tak pociągająca, by zrodzić się w mojej głowie, i gdyby okoliczności były inne, to po tym, jak bym z tobą skończył, nie byłabyś w stanie chodzić przez kilka następnych dni… ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Szef Michael

Manhattan, Nowy Jork Przeczytałem każdego maila, którego dostałem od działu IT. Każdego bez wyjątku. Łatwo je było odszukać, bo ona i jej przyjaciółka opisywały każdą wiadomość dotyczącą mnie jako „Raport dotyczący dupka”, „Mój szef” lub „Wiesz, co ten człowiek dzisiaj zrobił?”. Widać było, że ona mnie „nienawidzi”, i niemal żałowałem, że wyładowywałem na niej swoje seksualne frustracje i przez to zbyt wiele od niej wymagałem. Niemal. Jej umysł w kwestii seksu był prawie tak brudny jak mój i to, że ona również na mnie leciała, nieco mnie pocieszało, nawet jeśli nic z tym nie mogłem zrobić. Nigdy wcześniej nie mieszałem przyjemności z interesami i nie zamierzam teraz zacząć. Po prostu muszę przetrwać wszystkie osiem spotkań z nią tego dnia i nie przypominać sobie o tym, co widziałem w jej mailach, nie myśląc o tym, że może to nie będzie mieszanie przyjemności z interesami, skoro ona uparła się niedługo odejść.

Oczywiście jeśli ja pozwolę jej niedługo odejść. Kurwa… ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Asystentka Mya

Manhattan, Nowy Jork

Temat: To, czego potrzebuję za dwie godziny Dokumenty Lexingtona. Potwierdzenia przelewów w  sprawie przejęcia Lerner i Taylor. Raport dotyczący dysponendy. Notatki z popołudniowego spotkania. Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton Zamknęłam wiadomość od szefa i westchnęłam. Zaczynałam żałować, że po prostu mnie nie zwolnił. Od czasu tego spotkania w jego gabinecie dwa dni temu był dwa razy bardziej wymagający. I dwa razy bardziej nie do zniesienia. Z całych sił próbowałam nie wyjść ze spotkania pracowników, podczas którego specjalnie kazał mi stanąć na środku i zadawał mi pytania dotyczące książki, której jeszcze nie miałam okazji przeczytać i on o tym wiedział. A potem znowu chciałam to zrobić, gdy zganił mnie przy

wszystkich za oddanie niekompletnych raportów, które w ogóle miałam przygotować dopiero za miesiąc. Za

nic

w

świecie

nie

uda

mi

się

wykonać

wszystkich

zadań

wymienionych w tym mailu, więc nawet nie zamierzałam próbować. Wzięłam papiery, które zdążyłam przygotować, i ruszyłam na górę do jego gabinetu, po drodze pisząc maila do Amy. Miałam gdzieś to, czy szef znajdzie tę wiadomość na serwerze firmy, czy nie.

Temat: Okropny szef + typowe zachowanie dupka + długi dzień = wino. Natychmiast! Dzisiaj wychodzę z pracy wcześniej. Mogę wpaść do ciebie na drinka?

Odpowiedziała niemal od razu.

Temat: Re: Okropny szef + typowe zachowanie dupka + długi dzień = wino. Natychmiast! Oczywiście. Już wychodzę, żeby kupić twoje ulubione. Twoja przyjaciółka Amy

Gdy tylko winda się zatrzymała, wyszłam i ruszyłam do jego gabinetu. Nawet nie zapukałam.

Po prostu otworzyłam drzwi. Zastałam go, gdy czytał książkę za biurkiem. – Czy mogę w czymś pomóc, panno London? – Spojrzał na mnie. – Przyniosłam raport dotyczący dysponendy. – Położyłam na jego biurku ogromny segregator. – Raport dotyczący Leightona, a przynajmniej ta część, którą udało mi się skończyć, powinna być zaraz w pana skrzynce. – Nie musiałaś tu przychodzić, by mi o tym powiedzieć. Mogłaś wysłać maila. – Skupił wzrok na moich ustach, a potem zmrużył oczy. – Wiesz, że nie lubię, gdy ludzie wchodzą do mojego gabinetu nieproszeni. – Nienawidzi pan wielu rzeczy. – Wzruszyłam ramionami. – Może po prostu powinien pan się nauczyć, jak sobie z nimi radzić, jak wszyscy. Gdy skończę notatki z dzisiejszego spotkania, to je przyniosę. I wejdę bez pukania, skoro i tak będę musiała wziąć ze sobą pański późny lunch. A potem kończę na dzisiaj. – Nie. – Przewrócił kartkę w książce. – Ty tylko myślisz, że już na dzisiaj skończyłaś. Musisz zostać do ósmej. – Nie mogę – powiedziałam stanowczo. – Mam plany. – Wiem – odparł i odłożył powieść. – Twoje plany dotyczą pracy do ósmej. – Panie Leighton… – Spojrzałam mu prosto w oczy. – Z całym szacunkiem, na który nie zasługuje pan po tym, jak mnie potraktował w tym tygodniu, ale nie zostanę. Nie mam na to czasu. I wie pan co jeszcze? – Zrzuciłam segregator, który dopiero co położyłam na biurku. Setki papierów rozsypały się po podłodze. – I tego też nie podniosę. Nic więcej nie zamierzam dzisiaj robić. Wracam do domu. W tej chwili. – Panno London – wycedził przez zaciśnięte zęby. – Proszę nie zmuszać mnie do…

– Do czego? Żeby mnie pan wylał? Proszę to zrobić. – Odwróciłam się i wybiegłam z jego gabinetu. Krew się we mnie gotowała, a frustracja sięgnęła szczytu. Wkurzona zeszłam po schodach na swoje piętro i zatrzasnęłam drzwi gabinetu

za

sobą.

Zalogowałam

się

do

systemu

i

wysłałam

maile

odwołujące wszystkie moje spotkania. Wysłałam również wiadomość do działu HR, potwierdzając, że wychodzę dzisiaj wcześniej z „powodów osobistych”, i dałam znać, że najprawdopodobniej będę potrzebować jeszcze kilku dni wolnego. Sprawdziłam,

czy

wszystkie

maile

wyszły,

a

potem

zamknęłam

komputer i zaciągnęłam zasłony w gabinecie. Już wkładałam płaszcz, gdy nagle drzwi się otworzyły i do środka wpadł Michael. – Wybierasz się gdzieś? – syknął, zaciskając szczęki. – Nie słyszałaś, co powiedziałem na górze? – Słyszałam. – Wzięłam swoją apaszkę. – A pan nie słyszał, co ja powiedziałam? Wychodzę. Może pan tu stać i rzucać mi groźne spojrzenia, ale ja wracam do domu. – Mya… – Zamknął drzwi i przekręcił zamek, po czym podszedł do mojego biurka. – Nie będę ponownie prosił, byś została. – I dobrze. – Wzruszyłam ramionami. – To jeszcze łatwiej będzie mi wyjść. – Przewiesiłam torebkę przez ramię i ruszyłam do bocznego wyjścia, ale on złapał mnie za łokieć i odwrócił w swoją stronę. – Dlaczego musisz być taka cholernie trudna? – Oparł swoje czoło o moje. – Naprawdę musisz dzisiaj ze mną zostać… – To muszę mieć ku temu dobry powód. Nagle

jego

usta

zmiażdżyły

moje

w

pocałunku.

Otoczył

mnie

ramionami w talii i rozwiązał pasek mojego płaszcza. Nie przestając mnie całować, zdjął ze mnie wierzchnie ubranie i zrzucił je na podłogę.

Przygryzł moją dolną wargę i wsunął mi rękę pod sukienkę. Powoli ściągnął moje mokre majtki. Całował mnie aż do utraty tchu, delikatnie ciągnąc mnie w stronę biurka. Na chwilę oderwał ode mnie usta i zrzucił na podłogę wszystkie segregatory i teczki. Telefon na biurku zaczął dzwonić, ale jego też natychmiast zrzucił. Bez słowa złapał mnie w talii i podniósł, sadzając na biurku. Moje nagie pośladki zetknęły się z zimnym mahoniowym blatem. Zaczerpnęłam tchu, kiedy zobaczyłam zarys jego twardniejącego fiuta. – Rozłóż dla mnie nogi – nakazał. Słysząc ludzi rozmawiających poza ścianami gabinetu, miałam ochotę zeskoczyć z biurka, ale on przyłożył mi dłoń do brzucha i popatrzył mi w oczy. – Nie usłyszą nas – wyszeptał. – Rób, co ci każę. Ale już. Powoli rozsunęłam nogi, a on poluzował krawat, nie odrywając wzroku od mojego krocza. Stanął między moimi nogami i przycisnął kciuk do mojej nabrzmiałej łechtaczki, na tyle mocno, bym mruknęła gardłowo. – Musisz mi obiecać, że nie będziesz krzyczeć – powiedział. – Bo wtedy nas usłyszą. Pokiwałam głową, nie mogąc wydobyć głosu. Pochylił się i zaczął ssać moją cipkę. – Czy możesz mi to obiecać? – Ja… – Znowu przytaknęłam, wzdychając powoli, gdy on dmuchnął na moją skórę. – Tak… Obiecuję, że nie będę… Krzyczeć, gdy będziesz mnie pieprzyć… – Nie mówiłem, że masz nie krzyczeć w trakcie pieprzenia. – Uniósł głowę i uśmiechnął się zadziornie. – Najpierw muszę cię wylizać. – Nagle

złapał mnie za kostki i przyciągnął bliżej brzegu biurka, szybko kładąc sobie moje nogi na ramionach. Nie

marnując

ani

chwili,

ukrył

głowę

między

moimi

nogami

i przycisnął usta do mojej kobiecości. Każdy nerw w moim ciele zwariował. Jego język nieprzerwanie muskał moją cipkę, a ja pisnęłam, kiedy włożył we mnie dwa palce i jęknął. Złapałam go za włosy, trzymając go mocno i błagając o litość, jednak on kontynuował torturowanie mnie z przyjemnością. Pomiędzy jękami zagroziłam, że zacznę krzyczeć, ale on tylko się zaśmiał, a ruchy jego języka przybrały na sile. Przytrzymał moje uda, bym nie ruszała się przy jego ustach, i wtedy poczułam, że jestem na skraju orgazmu. Całe moje ciało drżało. – Michael, zaraz… – Nie potrafiłam wydobyć z siebie kolejnego słowa. Trzęsłam się na biurku, czułam, że zaraz złamię daną mu obietnicę i krzyknę tak głośno, że usłyszą mnie wszyscy na piętrze. Michael przycisnął palec do moich ust, nakazał mi być cicho, ale ja zamknęłam oczy i odrzuciłam głowę w tył, tracąc nad sobą kontrolę. Nie wiem, jak długo się trzęsłam ani czy współpracownicy mnie słyszeli, ale gdy otworzyłam oczy, wciąż otaczałam nogami Michaela, a on się na mnie gapił. Myślałam, że coś powie, w jakiś sposób przerwie tę emocjonującą ciszę, ale on po prostu zdjął z ramion moje nogi i rozpiął spodnie. Wytrzeszczyłam oczy, kiedy wyciągnął swojego fiuta, bo dotarło do mnie, że jest grubszy i większy, niż sobie wyobrażałam. Michael uśmiechnął się na widok mojej zszokowanej miny. Złapał mnie za podbródek i uniósł mi głowę. – Pochyl się nad biurkiem. Sapnęłam.

– Co? – Słyszałaś mnie. – Złapał mnie za ręce i pociągnął, a potem położył mi dłonie na biodrach i odwrócił tak, że stanęłam do niego plecami. – Pochyl się nad tym pieprzonym biurkiem. Powoli przycisnęłam klatkę piersiową do blatu. Usłyszałam, że jego spodnie spadają na podłogę, a potem rozległ się szelest otwieranej paczki kondoma. Michael powoli podciągnął mi sukienkę do talii. Klepnął mnie w tyłek i powoli, centymetr po centymetrze, wsunął we mnie swojego wielkiego fiuta. Jęknęłam, próbując zachować równowagę i przystosować się do jego imponującej długości. Kiedy Michael wszedł we mnie do końca, złapał mnie za włosy i pociągnął tak, bym spojrzała mu w oczy. – Czy tak pieprzyłem cię w twoich fantazjach? – wyszeptał. Nie miałam szansy odpowiedzieć, bo zaczął mnie bezlitośnie pieprzyć, jedną ręką trzymając za włosy, a drugą klepiąc w tyłek, aż jęczałam. Przygryzł moje ramię, kiedy wymówiłam jego imię. Zamknęłam oczy raz jeszcze i dotarło do mnie, że w rzeczywistości był dziesięć razy lepszy niż w moich fantazjach. Puścił moje włosy i złapał mnie za piersi, szepcząc: – Chciałem poczuć twoją cipkę od chwili, gdy zaczęłaś tu pracować… Sapnęłam, nie mogąc zareagować, bo moje nogi znów zaczęły drżeć. – Michael… Michael… – Mya… Mya… – rzucił drwiąco. W jego głosie wyczułam lekki uśmiech.

– Ja… – Złapałam się brzegu biurka, gdy znowu się we mnie wbił. Szeptał moje imię, a moje ciało zaczynało drżeć. Wtedy usłyszałam, jak mówi: – Zaczekaj na mnie. – Ale nie zdążyłam. Moja cipka zapulsowała z przyjemności, bo kolejny orgazm zalał moje ciało. Zwiotczałam i padłam na biurko, próbując złapać oddech, przez co zaczęłam się zastanawiać, jak długo mnie pieprzył. Chwilę później Michael odnalazł własne spełnienie. Już po wszystkim leżeliśmy na sobie, a Michael pocałował mnie w kark. – Wszystko w porządku? – zapytał cicho. Pokiwałam głową. – Mogę cię teraz puścić? – Nie. Zaśmiał się cicho i trzymał mnie przy sobie jeszcze przez chwilę, czekając, aż dam mu znać, by mnie puścił. Ponownie pocałował mój kark i wyszedł ze mnie, po czym wyrzucił kondoma do kosza. Następnie otoczył mnie ramionami i obrócił, bym oparła się o biurko. Poprawił moją sukienkę i pomógł mi włożyć płaszcz, jakby wiedział, że nie

jestem

w

stanie

funkcjonować.

Przeczesał

palcami

moje

włosy

i obejrzał mnie od góry do dołu, po czym podniósł moje szpilki, bym je włożyła. – Powinnaś teraz zadzwonić do swojego kierowcy – powiedział cicho, biorąc z podłogi mój telefon i podając mi go. – Zejdę z tobą na dół. Pokiwałam głową i zadzwoniłam do kierowcy, patrząc, jak Michael wkłada spodnie i poprawia krawat. Ani na chwilę nie oderwał ode mnie wzroku.

Gdy kierowca powiedział, że będzie na dole za pięć minut, rozłączyłam się. Michael podał mi torebkę. Idąc, chwiałam się na szpilkach. Michael na ten widok uśmiechnął się znacząco, seksownie. Przyciągnął mnie do siebie i ostrożnie poszliśmy do windy, by nikt nas nie zobaczył. Unikałam

patrzenia

na

niego,

gdy

zjeżdżaliśmy

na

dół.

Byłam

w prawdziwym szoku przez to, że właśnie naprawdę się pieprzyliśmy i główny bohater moich fantazji z łatwością sprawił, że żadna z nich nie mogła się równać z rzeczywistością. Po wyjściu na zewnątrz na widok ciemnego nieba ogarnęła mnie dezorientacja. Michael zaprowadził mnie do czekającego samochodu służbowego i otworzył tylne drzwi. Wyglądał, jakby oczekiwał, że coś powiem, ale ja wymyśliłam tylko jedno. – Dziękuję za wyrozumiałość, panie Leighton – rzuciłam, nie chcąc, by kierowca domyślił się, co właśnie między nami zaszło. – Za co, panno London? – Za to, że nie musiałam zostać dzisiaj do ósmej. Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia. Zerknął na zegarek i na jego twarzy powoli rozciągnął się uśmiech. – Chyba coś się pani pomyliło. Jest już dziewiąta. – Przyjrzał mi się po raz ostatni i zatrzasnął drzwi. – Do zobaczenia w poniedziałek. ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

maile Mya

Temat: Przespałam się z nim Poważnie się z nim przespałam. Twoja przyjaciółka Mya

Temat: Re: Przespałam się z nim Z kim „poważnie” się przespałaś? Z  tym facetem z  randki w ciemno? I dlaczego piszesz do mnie z nowego konta na gmailu? Twoja przyjaciółka Amy

Temat: Re: Re: Przespałam się z nim Z moim szefem. To długa historia.

Twoja przyjaciółka Mya

Temat: Re: Re: Re: Przespałam się z nim Że co, KURWA? Czy ciebie TOTALNIE POJEBAŁO, MYA? Co jest z tobą, do cholery, nie tak? (Ale jak było? ☺) Twoja przyjaciółka Amy

Temat: Re: Re: Re: Re: Przespałam się z nim To był najlepszy seks w moim życiu. Chyba nigdy nie przestanę go odtwarzać w myślach. I chyba nie będę potrafiła zjawić się w  pracy w  poniedziałek i  spojrzeć mu w oczy po tym, co się wydarzyło… Będę u ciebie za pięć minut. Twoja przyjaciółka Mya ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Szef Michael

Manhattan, Nowy Jork Weekend minął mi w mgnieniu oka. Nie mogłem sobie znaleźć miejsca i ciągle odtwarzałem w myślach seks z Myą w jej gabinecie. Naprawdę nigdy nie myślałem o kobiecie po seksie z nią, ale im bardziej próbowałem przestać myśleć o Myi, tym więcej obrazów z jej udziałem zalewało moje myśli. Obrazów, na których ociera się o moje wargi, pochyla się nad swoim biurkiem i krzyczy moje imię. Co więcej, dzisiaj się do mnie nie odzywała. Nie odpowiedziała na mojego maila pod tytułem „To, czego dzisiaj potrzebuję”. Zazwyczaj odpisywała „okej”, a minęły już ponad dwie godziny. Stwierdziłem, że pewnie uznała, że skoro w piątek była w pracy po godzinach, to w poniedziałek przyjdzie później, więc to nic takiego. Próbowałem zająć się czymś przed naszym spotkaniem o drugiej, bo byłem pewny, że ona nie opuści żadnego dnia pracy przez następny miesiąc, tym bardziej że mamy okres zdobywania autorów. Właśnie przeglądałem stos nowo zakupionych książek, gdy rozległo się ciche pukanie do drzwi.

– Tak? – Odłożyłem papiery, spodziewając się Myi, ale zobaczyłem tylko Brada i dostawcę jedzenia. – Dzień dobry – powiedział Brad, podchodząc do mojego biurka. – Chciałem przyjść wcześniej i poczęstować ciebie i Myę lunchem, jeśli nie masz nic przeciwko. – Nie mam – skłamałem i wskazałem dostawcy biurko, by położył na nim zamówienie. – Szalony weekend? – zapytał Brad. – Nie. Skąd ten pomysł? – Wyglądasz na padniętego, jakbyś nie spał od kilku dni lub czymś się stresował. A może… – Zamilkł i westchnął dramatycznie. – Boisz się powiedzieć mi o tym, że niedługo w tabloidach ukaże się kolejna historia? – Pokręcił głową. – A tak ci dobrze szło, Michaelu. Tak dobrze… – Nie. – Przewróciłem oczami. – Nie o to chodzi. Jeśli już musisz wiedzieć, to nie spałem wczoraj dobrze i wciąż czeka mnie jeszcze trzygodzinne spotkanie z tobą i Myą, które może zacząć się w każdej chwili. – A skoro o niej mowa… – zaczął, ale mu przerwałem. – Mya jest uczulona na czosnek – powiedziałem dostawcy, biorąc koszyk chleba, który postawił. – Może to pan zamienić na pszenne bułeczki? – Tak. – A to… – Wskazałem na butelkę syropu karmelowego, który wyjął. – Pomyśli, że jest orzechowy i dostanie ataku kaszlu, jeśli odrobinę wypije. Proszę to również zabrać i przynieść czekoladowy. – Oczywiście. – Dostawca wziął problematyczne rzeczy i ruszył do wyjścia. – Zaraz wrócę. Brad uniósł brew, wyglądał na zupełnie zdezorientowanego.



Czy

zawsze

pamiętasz

o

preferencjach

żywieniowych

swoich

asystentek? – Tylko tej, która wytrzymała rok. – Ach. – Zaśmiał się. – Cóż, jak już mówiłem, Apple i Microsoft dzwonili, by powiedzieć, że wciąż się z nimi nie skontaktowałeś w sprawie jej referencji, więc będziesz to musiał zrobić w tym tygodniu. Bo planujesz dać jej dobre referencje, prawda? Zanim zdążyłem odpowiedzieć, odezwał się telefon. – Tak? – zapytałem. – Dzień dobry, panie Leighton – usłyszałem w słuchawce łagodny głos. – Z tej strony Shelby z działu HR. Przepraszam, że powiadamiam pana tak późno, ale wcześniej dzwoniła pana asystentka i wzięła tydzień chorobowego. – Tydzień? – Tak. Czy mam zatrudnić kogoś tymczasowego na jej miejsce? – Nie, dziękuję. – Rozłączyłem się i rozparłem w swoim fotelu. Mya nigdy nie wzięła wolnego, nawet kiedy naprawdę była chora. Przychodziła na spotkania, kaszląc i kichając, chociaż pewnie powinna była zostać w domu, więc nie wiedziałem, czy wykorzystuje nasze ostatnie spotkanie, czy

może

naprawdę

w

ciągu

ostatnich

czterdziestu

ośmiu

godzin

śmiertelnie się rozchorowała. – Michael? – Brad próbował skupić na sobie moją uwagę. – Michael? Zignorowałem go, wyciągnąłem telefon i wysłałem maila do Myi.

Temat: Chorobowe Lepiej, żebyś miała zwolnienie od lekarza!

Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Odpowiedziała natychmiast.

Temat: Re: Chorobowe A co, jeśli nie mam? Mya London Asystentka dyrektora Wydawnictwa Leighton

Temat: Re: Re: Chorobowe Jeśli nie masz, to lepiej zadzwoń do działu HR i  skróć swoje „chorobowe”, bo ja i  tak wiem, że jest nieprawdziwe. A  potem sugeruję, żebyś magicznie zjawiła się w  moim biurze w  ciągu następnej

godziny,

żebyśmy

mogli

się

przygotować

na

pozyskiwanie autorów za tydzień. Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Temat: Re: Re: Re: Chorobowe Och, racja. To rzeczywiście ważny tydzień… Za tydzień też chyba będę chora. (Pewnie nadal będę do siebie „po czymś” dochodzić). Może gdy mnie przez jakiś czas nie będzie, to zobaczysz, jaka moja praca jest ciężka. I może wtedy bardziej mnie docenisz.

Mya London Asystentka dyrektora Wydawnictwa Leighton

Temat: Re: Re: Re: Re: Chorobowe Nie będziesz „chyba chora” za tydzień. Masz przyjść do pracy. (Po tym, jak ktoś cię porządnie zerżnie, nie trzeba leczyć się dwa tygodnie). Doceniłbym cię bardziej, gdybyś dzisiaj przyszła do pracy. Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Zamknąłem skrzynkę, nie czekając na jej odpowiedź. Zauważyłem, że Brad gapi się na mnie jak na ducha. – Czego? – warknąłem. – Zerżnąłeś Myę, co? – Słucham? – Dobrze słyszałeś. – Nawet się nie skrzywił. – Spałeś z nią… Spałeś z nią i dlatego nie oddzwoniłeś do tych wszystkich firm. Bo właśnie dlatego nie chcesz, by odeszła. – To nie jest powód. – A więc przyznajesz się do spania z nią? – Nie – zaprzeczyłem i przez kilka minut próbowałem go uspokoić. Gdyby poznał prawdę, dostałby zawału serca. Kiedy już byłem pewien, że go przekonałem, wyjąłem dokumenty potrzebne na dzisiejsze spotkanie w naszym gronie. Przejrzeliśmy je sami.

Brad właśnie zajmował się organizowaniem własnych plików, więc otworzyłem nową zakładkę w wyszukiwarce i poszukałem kwiaciarni, by zamówić kwiaty dla Myi – tylko zamiast liścika „Zdrowiej”, załączę liścik „Masz przyjść do pracy”. Wybrałem duży bukiet lilii, bo kiedyś na spotkaniu wspomniała, że je uwielbia. Już miałem je zamówić, gdy nagle się zatrzymałem. Co ja, do cholery, wyprawiam? Zamknąłem ekran i kliknąłem długopisem. Na pewno przetrwam tydzień bez jej pomocy, skoro ona chciała prowadzić taką grę. Jestem całkiem pewny, że wykonam jej pracę lepiej niż ona sama. To na pewno nie jest aż takie trudne. ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Szef Michael

Manhattan, Nowy Jork Tydzień „chorobowego” później…

Temat: Mój szef… Nadal nie mogę uwierzyć, że w  zeszłym tygodniu przeleciałam swojego szefa… Myślisz, że będzie zły, jeśli będę chora jeszcze przez tydzień? Twoja przyjaciółka Mya

PS Czy to żałosne, że tak rozpaczliwie chcę go przelecieć ponownie? Temat: Re: Mój szef… Nadal nie mogę uwierzyć, że wciąż nie nauczyłaś się dwa razy sprawdzać, do kogo wysyłasz maila.

Tak, „on” byłby wściekły, gdybyś była chora drugi tydzień. Twój szef Michael

PS To nie jest żałosne, wziąwszy pod uwagę, że on też chce cię znowu przelecieć.

Nacisnąłem „wyślij” i odłożyłem telefon. Mya nie pojawiła się dzisiaj w pracy i nawet nie poinformowała o tym działu HR, ale nie zamierzałem pisać skargi czy słownie jej upominać. W ciągu zeszłego tygodnia niemal postradałem zmysły, próbując ogarnąć wszystko tak, jak ona zazwyczaj, i zacząłem się zastanawiać, czy naprawdę jestem aż tak kiepskim szefem, jak twierdzi. Nawet teraz, gdy siedziałem naprzeciwko autorki, którą chcieliśmy pozyskać, czułem, że najchętniej powiedziałbym: „Wie pani co, nawet nie mam ochoty tu teraz być”, i chciałem poprosić Myę o przełożenie spotkania. I kusiło mnie, by pojechać do domu Myi i zrealizować to „PS” z jej maila. Pożałowałem również tego, że poprosiłem o spotkanie przy kolacji, zamiast w moim gabinecie. Właściwie zarezerwowałem miejsce w tej pięciogwiazdkowej

restauracji,

tylko

dlatego

że

trzy

miesiące

temu

usłyszałem, jak Mya mówi komuś, że chciałaby kiedyś pozwolić sobie na zjedzenie w takim miejscu. Oczywiście gdyby mnie o to zapytała, zaprzeczyłbym, ale skoro jej tu nie było, to nie widziałem powodu, bym ja również się tu znajdował. – A więc… – Pisarka, ładna brunetka po trzydziestce, siedząca naprzeciwko

mnie,

odchrząknęła.



Jeśli

podpiszę

z Wydawnictwem Leighton, to będzie mi pan musiał coś obiecać.

umowę

– Co takiego, panno Sutherland? – Chcę, żeby pan naprawdę wypromował moją książkę. – Promujemy wszystkie nasze książki. – Tak, wiem. Dlatego macie taką dobrą opinię, ale to tylko podstawowa promocja. Chcę, aby obiecał mi pan umowę na film w ciągu dwóch lat, sześciocyfrowe zaliczki na każdą kolejną książkę, którą napiszę, i chcę również udać się w światową trasę tylko w najlepszych księgarniach. – Ale to pani debiutancka książka… – Wiem. I mogłabym ją wydać sama na Amazonie i pozwolić jej żyć przez pięć sekund. A mimo to chcę zaryzykować z panem i podaję panu na srebrnej tacy następny bestseller, który pojawi się na liście „New York Timesa”. Przewróciłem oczami i upiłem długi łyk wina. Chciałem zmienić temat, ale

ona

zaczęła

mówić

o

tym,

którzy

aktorzy

powinni

czytać

jej

audiobooka, których „lepiej mamy jej obiecać”, więc po prostu przestałem jej słuchać. W i

tym

powiedzieć

właśnie pisarce,

momencie że

mamy

Mya

powinna

realistyczne

wkroczyć

do

akcji

oczekiwania,

bo

mnie

kończyłaby się cierpliwość i powinienem przeprosić i udać się po kolejną kawę. Bez Myi czułem, że zaraz nie wytrzymam i powiem tej kobiecie, by się zamknęła i ogarnęła. – Wie pan, o czym mówię? – Głos panny Sutherland przerwał moje myśli. – Też pan nie lubi, gdy Hollywood ekranizuje książki, ale pomija najlepsze sceny? Szczerze mówiąc, nie mogę podpisać z panem umowy, chyba że obieca mi pan, że do tego nie dojdzie. – Panno Sutherland… – próbowałem nie ujawniać swej irytacji tonem głosu. – Szanse na to, że Hollywood zainteresuje się pani debiutancką

książką, co prawda świetną książką kucharską pełną przepisów na suma, są tak cholernie niskie, że… – Przepraszam za spóźnienie. – Na dźwięk głosu Myi powstrzymałem się przed powiedzeniem kolejnego słowa. Miała na sobie krótką czarną sukienkę koktajlową, która eksponowała jej długie nogi. Wyglądała w niej zachwycająco. Usta pomalowała kuszącą czerwienią, a loczki zebrała na czubku głowy w luźnym koku. Podeszła do pani Sutherland, uścisnęła jej dłoń, a do mnie wymamrotała „Przestań”, gdy usiadła. – Myślę, że pan Leighton próbuje powiedzieć… – Mya zwróciła się do panny Sutherland – że musimy się skupić na tym, co możemy zrobić dla tej książki w zakresie kulinarnym. Potem będziemy mogli przedyskutować pomysły na pani następny zbiór przepisów, żeby zadbać o to, by przyszły album, który pani u nas wyda, był tak mocną pozycją, jak to tylko możliwe. Przez resztę rozmowy milczałem i patrzyłem na nią, doceniając to, jak gładko poprowadziła negocjacje. Kiedy skończyliśmy, pani Sutherland podpisała z nami umowę i życzyła nam miłego dnia. Wstaliśmy, by wyjść z restauracji. Przyłożyłem dłoń do pleców Myi i zauważyłem, że starała się nie zareagować. Po tym, jak pani Sutherland odjechała taksówką, Mya spojrzała na mnie. – Nie ma za co. – Uśmiechnęła się drwiąco. – Dziękuję. Doceniam to, co zrobiłaś – powiedziałem, mierząc ją ponownie wzrokiem. – Wyglądasz cholernie dobrze jak na fakt, że byłaś „chora” przez tydzień. Nie odpowiedziała. Po prostu na mnie patrzyła, a ja z całych sił starałem się nie zaciągnąć jej do mojego samochodu, by spędziła ze mną tę noc.

– Planujesz wrócić jutro do pracy, czy nadal będziesz mnie trzymać w niepewności? – Jeszcze nie jestem pewna. Zależy, jak się będę czuć rano. Albo od tego, czy będę chciała, żebyś pomęczył się jeszcze trochę na moim miejscu. – Wyciągnęła rękę, dając znać kierowcy, by podjechał. – Ale muszę przyznać, że ucieszyłam się, słysząc to jedno bezcenne słowo. – Jakie słowo? – Dziękuję. Nic nie powiedziałem. Po prostu patrzyłem, jak kierowca otwiera tylne drzwi i gestem zaprasza ją do środka. Zanim zamknął drzwi, usiadłem obok niej. – Co, do… – Zapięła pas. – Co pan wyprawia? – Archerze, proszę podnieść szybę. – Czekałem, aż kierowca zapewni nam odrobinę prywatności. – Myo London, czy naprawdę sądzisz, że cię nie zwolnię, tylko dlatego że się pieprzyliśmy? – Michaelu Leightonie – powiedziała, drwiąc ze mnie. – Wiem, że mnie nie zwolnisz, i to nie ma nic wspólnego z tym, że ze sobą spaliśmy. – My nie „spaliśmy” ze sobą, tylko się pieprzyliśmy. – Dobra. Pieprzyliśmy się – odparła ciszej. – Ale wiem, że nie odważyłbyś się mnie zwolnić. – Chciałabyś się założyć? – Nie zamierzam się zakładać z mężczyzną, który wie, że jestem najlepszą asystentką, jaką miał. Uśmiechnąłem się, nie mogąc znaleźć na to ciętej riposty. Zanim się odezwałem, z interkomu dobiegł nas głos kierowcy. – Panno London, wciąż jedziemy do AMC na Times Square? – Tak, Archerze. Dziękuję.

Wyłączyłem interkom. – Co jest w AMC na Times Square? – Mam randkę z prawdziwym dżentelmenem. – Odwróciła wzrok, jakby poczuła się zawstydzona. – Umówiłam się na nią kilka tygodni temu. Nie chciałam być nieuprzejma i odwoływać w ostatniej chwili. – Jak on się nazywa? – Nie twoja sprawa. – Odwróciła się do mnie znowu. – Zamierzasz wrócić z Archerem do swojego jaguara, gdy my będziemy w kinie? Bo raczej nie będziesz piątym kołem u wozu. Samochód będzie nam potrzebny później, bo jedziemy na kolację, a, bez obrazy, nie jesteś dobrym towarzystwem do kolacji. – Jak on się nazywa? – powtórzyłem. – Taylor – odparła. – Chcesz też wiedzieć, gdzie pracuje i ile ma lat? – Tak. Powiedz. – Jest analitykiem w ABC Studios i ma dwadzieścia siedem lat. Zadowolony? – Jest dla ciebie za młody – odparłem. – A poza tym w tym wieku nie ma żadnej dobrej pozycji w firmie. Stać cię na kogoś lepszego. – Mówisz o sobie? – Nie, ja jestem najlepszy – odparłem. – Ale zanim to zrozumiesz, stać cię na kogoś lepszego niż on. Zmrużyła oczy, ale nic nie odpowiedziała. – I jeśli to ten sam facet z maila o temacie: „Minął tydzień, a on nie zadzwonił i do mnie nie napisał”, to pewnie już wiesz, że mam rację. Żaden facet o zdrowych zmysłach nie czekałby tygodnia, by do ciebie zadzwonić, chyba że jest twoim szefem, oczywiście. Jej policzki przybrały jasnoczerwony kolor, a szczęka jej opadła.

– Jesteśmy na miejscu, panno London – powiedział kierowca, parkując przed kinem. Mya odpięła pas bezpieczeństwa i poczekała, aż mężczyzna otworzy dla niej drzwi. Ruszyłem naprzód i otworzyłem jej drzwi kina, po czym podążyłem za nią, gdy podeszła do kasy biletowej. – Mam zamiar kupić tylko dwa bilety – powiedziała. – Chyba nie planujesz iść z nami na film, co? – Nie, ale zaczekam, aż on się pojawi, jeśli nie masz nic przeciwko. – Mam. – To kiepsko. – Dobra. – Kupiła dwa bilety, a ja podążyłem za nią w kierunku kanapy znajdującej się w kinie. Wyciągnęła telefon i uśmiechnęła się do ekranu. – Mówi, że utknął w korku i będzie tu za dwadzieścia minut. Na pewno opowiem ci o wszystkim jutro w pracy, skoro tak się o mnie martwisz. – Wcale się nie martwię, ale dziękuję za potwierdzenie tego, że jutro przychodzisz do pracy. – Nie martwisz się tym, że będziesz się do niego porównywać? – Już o tym rozmawialiśmy. Jestem najlepszy. – Uśmiechnąłem się. – I wiesz o tym. Wiem również, że nie masz ochoty się dzisiaj z nim pieprzyć, bo idę o zakład, że wciąż myślisz o przeleceniu mnie. Albo to jest bezcelowa randka, którą boisz się odwołać, albo sztuczka, bym zrobił się zazdrosny. Albo jedno i drugie. Zaczerwieniła się i spojrzała w ekran telefonu. Minęło piętnaście minut, a ona wciąż nie uniosła głowy. Po prostu raz po raz odświeżała stronę w komórce.

Spojrzałem na swój zegarek. Film miał się zacząć za dziesięć minut, a facet wciąż się nie zjawił. Nagle jej telefon zawibrował i się uśmiechnęła. Uniosła go do twarzy, a jej uśmiech bladł z każdą sekundą. Odpisała coś, a potem na mnie spojrzała. – Powiedział, że coś mu wypadło… Okej. Teraz możesz zacząć się nade mną znęcać. Tęskniłam za tym w pracy, więc równie dobrze możesz się nabijać z mojego życia prywatnego. – O czym ty mówisz? – No wiesz, powiedz mi, jaka byłam głupia, bo zaprosiłam na randkę faceta, który wystawił mnie już dwa razy, a powinnam była pozwolić, by to on mnie gdzieś zaprosił. A potem możesz powiedzieć, jaka jestem głupia, bo zmarnowałam tyle czasu, starałam się, żebyś był zazdrosny… Przerwałem jej pocałunkiem, delikatnie przygryzając jej wargę. Jęknęła i się poddała. – Chodźmy. ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Asystentka Mya

Manhattan, Nowy Jork Siedziałam nieruchomo na miejscu pasażera w jaguarze Michaela, a on prowadził. Wciąż byłam w szoku po tym, jak oznajmił, że spędzi ze mną resztę wieczoru. Poprosił mojego kierowcę, by zabrał nas z powrotem do restauracji, żeby mógł odzyskać samochód, dzięki czemu zyskaliśmy więcej prywatności. Nie wiem dlaczego, ale gdy spojrzał na mnie na czerwonym świetle, poczułam, że w jakiejś części wydaje mi się właściwy. A przynajmniej wtedy, gdy nie był moim szefem – nawet przez tę chwilę wydawał się bardziej sympatyczny. – O tej godzinie nie jest łatwo dostać stolik w Nowym Jorku – powiedziałam, przerywając w końcu ciszę. – Tam, gdzie jedziemy, nie potrzebujemy rezerwacji. – Uwierzę ci na słowo, ale tak dla jasności, muszę z góry przeprosić. – Za co? – Bo zakładasz, że spodoba mi się tam, dokąd jedziemy, zamiast zachować się jak dżentelmen i mnie zapytać – odparłam. – Jestem bardzo

wybredna i mam alergię na wiele rzeczy. – Jestem tego świadom. – Skręcił na zielonym. – Nie lubisz owoców morza, kurczaka jesz tylko takiego, który jest przygotowany w odpowiedni sposób, nie tolerujesz laktozy, ale i tak jesz różnego rodzaju sery. Jeśli chcesz, mogę wymienić całą listę rzeczy, które przyprawiają cię o mdłości z jakiegoś powodu. – Spojrzał na mnie. – To jak, mam to zrobić? Oszołomiona pokręciłam głową. – To dobrze – odpowiedział. – Nie pytałem, bo nie muszę, a to dlatego, że wbrew temu, co o mnie sądzisz, ja naprawdę zwracam uwagę na wszystko, co wiąże się z tobą. Dasz mi dzisiaj szansę się wykazać czy zamierzasz zachować się, jakbyśmy wciąż byli w biurze? – Dam ci szansę… – To dobrze. – Położył rękę na moim nagim udzie. – Bo odkąd zjawiłaś się w tej restauracji, bardzo się staram cię nie przelecieć, więc gdy tylko uznasz, że mam przestać się starać, proszę cię, nie wahaj się i daj mi znać. Zaczerwieniłam się i oparłam o siedzenie, milcząc przez resztę drogi, gdy on pokonywał pokryte śniegiem ulice. Pół godziny później zatrzymał się przed wieżowcem. Podszedł do nas parkingowy. Gdy wysiadałam z samochodu, przycisnął rękę do moich pleców, a odźwierny otworzył dla nas drzwi. Spojrzał na mnie i wyszeptał: – Naprawdę włożyłaś tę sukienkę, żeby wzbudzić we mnie zazdrość? – To zależy. A podziałało? – Bardzo. – Poprowadził mnie krótkimi schodami do przeszklonej windy, z której można było podziwiać jasny, mieniący się światłami Manhattan. Pojechaliśmy na samą górę, a gdy tylko drzwi się otworzyły, przywitał nas kelner i zaprowadził do prywatnego pokoju.

W kącie, w kominku tlił się ogień, a pośrodku znajdował się tylko jeden stolik z widokiem na okna sięgające od podłogi aż do sufitu. Kelner uśmiechnął się, przyjął zamówienia na wino i zniknął. – Czy w tym miejscu zazwyczaj odbywają się prywatne kolacje? – zapytałam. – Nie. – Spojrzał na mnie. – Ale sądzę, że w tej chwili żadne z nas nie chciałoby zostać zobaczone z tym drugim, biorąc pod uwagę naszą relację. – Tak, nie chciałabym, żeby ludzie pomyśleli, że przespałam się z „niegrzecznym szefem” czy „dyrektorem z tabloidów”, żeby zdobyć pracę. – Ja też nie. – Wyglądał na rozbawionego. – Kiedy tak naprawdę wracasz do pracy? – Chyba chodzi ci o to, kiedy ty wrócisz do pieprzenia się ze mną? – Nie, to zrobię dzisiaj – powiedział. – Pytam poważnie, kiedy wrócisz do pracy? – Wtedy gdy przyznasz, że potrzebujesz mnie bardziej, niż ci się wydaje, i kiedy przeprosisz mnie za bycie takim nieuprzejmym przez ten rok, gdy dla ciebie pracowałam. – A jeśli tego nie zrobię? – Cóż, pomijając wspaniały seks, zostały mi trzy tygodnie chorobowego i przydałyby mi się dobre wakacje. Właściwie… – Potrzebuję cię i przepraszam – powiedział pośpiesznie. – Naprawdę chcę, żebyś wróciła i pomogła mi, przynajmniej dopóki nie „odejdziesz”… Wiedziałam, że on oczekuje ode mnie, bym powiedziała, że nie odchodzę, że chociaż rozważę pozostanie, ale jedna miła randka i jeden ostry biurowy seks nie wystarczy. Odejdę z Wydawnictwa Leighton, gdy tylko otrzymam wystarczająco dobrą ofertę.

Na szczęście kelner wrócił, zanim wydusiłam słowo, i zamówiliśmy dokładnie to samo. Prosty makaron z kurczakiem i serem. Ku mojemu zdziwieniu Michael nie rozmawiał ze mną o pracy i seksie. Godzinami poruszaliśmy tematy dotyczące rzeczy, które nas łączą. I z jakiegoś powodu było ich więcej, niż się spodziewałam. I mimo że Michael zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen, za każdym razem, gdy nasze spojrzenia się spotykały, wiedziałam, że ma ochotę zasugerować, bym pozwoliła mu się przelecieć tu i teraz. O trzeciej nad ranem kelner powiedział nam, że to miejsce nie może być już dłużej otwarte, więc Michael pomógł mi włożyć płaszcz i wyszliśmy na miasto. Trzymał mnie przy boku, a śnieg na nas prószył. Szliśmy aż do lodowiska przy Rockefeller Plaza. Złapałam się barierki i przez chwilę obserwowaliśmy pary próbujące utrzymać równowagę na lodzie. – Czy mogę ci zadać osobiste pytanie? – Spojrzałam na Michaela. – Tak. – Czy któraś z tych historii przedstawianych przez tabloidy z zeszłego roku była prawdziwa? – Niektóre tak. – Och. – Spochmurniałam. – Naprawdę? – O co ty mnie pytasz? – Czy istnieje powód, dla którego od dawna nie pojawiasz się na okładkach? – Tak… To dlatego, że od dawna nie robiłem tego, co kiedyś. – Przesunął palcem po moich ustach. – Obiecałem mojemu doradcy, że trochę przystopuję ze względu na dobro firmy, której udziały mają zostać wystawione na publiczną aukcję. – Zamilkł na chwilę. – Poza tym

zatrudniłem kogoś bardzo pociągającego i seksownego. Ta osoba pracuje piętro niżej i na niej skupiam swoją uwagę. – Innymi słowy sypiałeś ze swoimi fankami w tajemnicy. – Próbowałem – przyznał. – Ale naprawdę ktoś inny za bardzo mi się podoba, bym marnował swój czas na innych ludzi. – Nie wierzę ci. – Zaczerwieniłam się. – To niemożliwe, że nie spałeś z nikim, odkąd zaczęłam dla ciebie pracować. – Powinnaś mi uwierzyć, bo nie spałem. – Przeczesał palcami moje włosy. – Nie mam powodu, by cię okłamywać. Gdy zaczęłaś dla mnie pracować, nawet próbowałem się ciebie pozbyć, ale jak widać, to nie wypaliło. – Na początku specjalnie byłeś dla mnie wredny, żebym sama odeszła? Uśmiechnął się, w milczeniu to potwierdzając. – To… – Nie mogłam uwierzyć, że wyglądał na takiego szczerego, gdy mi to mówił. – To popieprzone. – Zgadzam się, tak było. – Nie, nadal jest. – Spojrzałam mu w oczy. – Wciąż zachowujesz się tak, jakbyś próbował nakłonić mnie do odejścia. – Podpisz umowę przedłużającą zatrudnienie, a będę o wiele milszy. – A może po prostu zacznij mnie lepiej traktować, a dopiero potem się nad tym zastanowię. – A może jedno i drugie? – Delikatnie przycisnął mnie do barierki. – W ciągu ostatnich sześciu miesięcy nie byłem dla ciebie tak naprawdę „wredny”. Wymagający? Tak. Czy trochę przesadziłem z nadgodzinami i wkurzałem się o to, że nie chciałaś podpisać umowy? Może. – Zdecydowanie. – Dobra – odparł. – Ale nie byłem wredny.

– A więc starałeś się nie wchodzić mi w drogę i trzymać się ode mnie z daleka, bo myślałeś o seksie ze mną tak często jak ja o seksie z tobą? – Zgadza się. – Na jego twarzy rozciągnął się uśmiech. – Ja tylko chroniłem siebie. Wybuchnęłam śmiechem i po chwili poczułam jego usta na swoich. Otoczył mnie ramionami w talii i przyciągnął do siebie. – Czy teraz mogę cię zabrać do domu i przelecieć? – wyszeptał przy moich wargach. – Czy mam zrobić coś jeszcze, co przekona cię, że naprawdę cię lubię? – Możemy… – Zaczerwieniłam się po jego ostatnich słowach. – Zróbmy najpierw to, co powiedziałeś. Michael otworzył drzwi do swojego wypasionego penthouse’u i szybko poprowadził mnie do sypialni z widokiem na miasto. Kiedy tylko zamknął za nami drzwi, jego usta znalazły się na moich, a ramionami otoczył mnie w talii. – Nie mogę zostać z tobą zbyt długo – wyszeptałam. – Muszę wyjść za godzinę. – Za godzinę? – Rozpiął zamek mojej sukienki. – A na jakiej podstawie sądzisz, że skończę z tobą w godzinę? – Na żadnej, ale mój szef ma obsesję na punkcie punktualności, a już jest piąta rano. Jeśli spóźnię się chociaż minutę, wyśle mi maila i będzie się zachowywał, jakby świat miał się skończyć. Zaśmiał się niskim głosem i zdjął ze mnie majtki. – Myślę, że w tym wypadku będzie skłonny zrobić wyjątek. Przysunęłam rękę do jego spodni i pociągnęłam za zamek. – Nie jestem tego taka pewna. On czasami potrafi być dupkiem.

– Naprawdę? – Jego spodnie wylądowały na podłodze. Pocałował mnie mocniej, przygryzając moją dolną wargę. Ściągnął ze mnie sukienkę, a potem popchnął mnie na łóżko. – Tak. – Uśmiechnęłam się, gdy on wszedł na materac obok mnie i zaczął mocno ssać moje sutki. – Nie zdziwiłabym się, gdyby dzisiaj sam się spóźnił do pracy. – Na pewno się spóźni. – Złapał mnie za ręce i pociągnął na siebie. Włożył kondom i powoli ustawił mnie tuż nad sobą, w milczeniu nakazując mi się na siebie osunąć. Robiłam to nieśpiesznie, czując, jak wypełnia mnie centymetr po centymetrze, a kiedy wszedł we mnie do końca, złączyłam nasze dłonie i poruszyłam biodrami. – Kurwa… – wysapał, gdy ja próbowałam złapać rytm, bo on w tym czasie chwycił mnie za biodra i zmusił do bezruchu. Uwolnił dłoń z mojego uścisku i przysunął moją głowę bliżej. Pocałował mnie tak, że zabrakło mi tchu. Wbił mi palce w ciało, kontrolując ruchy bioder. Szeptał moje imię tuż przy moich ustach. Poczułam drżenie mięśni, gdy jego fiut zaczął we mnie pulsować. – Kurwa, Mya… – Trzymał mnie mocno, gdy dochodziłam i czułam, jak zalewają mnie znajome fale przyjemności. Dyszałam niekontrolowanie, a całe moje ciało zwiotczało i padłam na jego klatkę piersiową. Zamknęłam oczy, spodziewając się, że pozwoli mi złapać oddech, ale on szybko mnie z siebie zdjął i przewrócił na brzuch. Zdezorientowana, ale zbyt zmęczona, by zapytać, co robi, zamknęłam oczy i jęknęłam. Poczułam jego usta na plecach, zostawiał lekkie jak piórko pocałunki wzdłuż mojego kręgosłupa. Aż do pośladów.

Pocałował je oba. – Proszę – powiedział, klepnął mnie w tyłek i obrócił na plecy. – Teraz możesz powiedzieć, że pocałowałem cię w dupę. Wybuchnęliśmy

niekontrolowanym

śmiechem,

a

on

podłożył

mi

poduszkę pod głowę. – Wszystko w porządku? – zapytał. – Potrzebujesz czegoś? – Wody… I wycieczki po twoim mieszkaniu. – Okej. Da się zrobić. – Pocałował mnie w czoło i wyszedł z sypialni. Skrzywiłam się, próbując wyprostować nogi, i udało mi się przewrócić na bok. Rozejrzałam się po pokoju, szukając torebki, i zauważyłam swój telefon. Na ekranie mrugała niebieska dioda, informując o nowym mailu. Myśląc, że to Amy z jakimś nagłym wypadkiem, wyszłam z łóżka okryta kołdrą.

Temat: To, czego dzisiaj potrzebuję Ciebie w moim gabinecie na spotkaniu o dziesiątej. Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Co to ma, do diabła, być?! Odwróciłam się natychmiast i stanęłam twarzą w twarz z Michaelem. – Naprawdę oczekujesz, że dzisiaj wstanę i wezmę udział w spotkaniu z tobą o dziesiątej? – Tak. – Pociągnął mnie w stronę łóżka. – Ja też mam swoje fantazje, które chciałbym z tobą spełnić w gabinecie… ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

maile Mya

Temat: Raport numer 15 dotyczący nie-dupka (przyzwyczaj się do tego nowego konta na gmailu) Dzisiaj kupił mi kwiaty. Świeże lilie prosto z kwiaciarni (i to z tej, którą lubię, ale chyba nigdy mu o niej nie wspominałam…). Ale potem znowu poprosił mnie o  podpisanie tej umowy przedłużającej zatrudnienie. Może on wcale nie jest taki zły? A może myślę tak przez seks? Twoja przyjaciółka Mya

Temat: Re: Raport numer 15 dotyczący nie-dupka (przyzwyczaj się do tego nowego konta na gmailu) Tak, myślisz w ten sposób właśnie przez seks. No proszę cię. (Ale muszę przyznać, że to dobra i konieczna zmiana – przynosi ci kwiaty i kawę codziennie rano… Ale i tak uważam, że to przez

seks ☺). Twoja przyjaciółka Amy

Temat: Apple mnie nie chce… Zadzwonili do mnie z  Apple’a i  powiedzieli, że nie są w  stanie zaoferować mi pracy z powodu „długiej rozmowy z osobą dającą mi referencje”. Sądzisz, że Brad powiedział o  mnie coś złego? ☹ PS Z  Google’a też ktoś przed chwilą dzwonił i  odpowiedź była taka sama. Twoja przyjaciółka Mya

Temat: Re: Apple mnie nie chce… Przykro mi. Ale na pewno dostaniesz pracę w  innej firmie, do której aplikowałaś, i ta będzie dla ciebie bardziej odpowiednia. Naprawdę wątpię w  to, że Brad powiedział o  tobie coś złego. Uwielbia cię od pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej i uważa, że to dzięki tobie pan Leighton stał się lepszym dyrektorem. Może zapytaj go, co powiedział? Twoja przyjaciółka Amy

PS Cóż, to już nie będziemy używać Google’a! W  tej chwili zmieniam wyszukiwarkę na Bing!

Temat: Re: Re: Apple mnie nie chce… W trakcie przerwy na lunch zadzwoniłam do Brada. Powiedział, że w rozmowach z Apple’em i Google’em tylko mnie wychwalał. Ale przyznał, że to Michael rozmawiał z  tymi firmami jako ostatni. Nie wierzę, że Michael mógł sabotować moje próby zdobycia pracy… Tym bardziej teraz, gdy ze sobą sypiamy… ☹ Twoja przyjaciółka Mya ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Asystentka Mya

Manhattan, Nowy Jork Któregoś ranka poruszałam biodrami nad twarzą Michaela, jęcząc, gdy on wsuwał we mnie swój język. Złapał mnie za uda i przytrzymał, kiedy zaczęłam drżeć. – O Boże, o Bożeeeee… – krzyknęłam, trzymając się ściany za nim, dochodząc na jego ustach. Zamknęłam

oczy

i

poczułam,

jak

moje

uda

wiotczeją.

Michael

przesunął mnie na swoje kolana. Kiedy w końcu przestałam drżeć, podniósł mnie i zaniósł na sofę w swoim gabinecie. Wytarł mnie ręcznikiem między nogami, a potem zniknął w prywatnej łazience. Po chwili wrócił i usiadł obok mnie, przeczesując palcami moje włosy. – Mam nadzieję, że ci się podobało – powiedziałam cicho, odpychając jego rękę. – Bo to ostatni raz, gdy pozwoliłam ci się przelecieć. – Słucham? – Sabotowałeś moją karierę za moimi plecami, licząc na to, że w końcu podpiszę umowę przedłużającą zatrudnienie. Naprawdę sądziłeś, że możesz

wykorzystać nasz seks czy to, że cię lubię, by powstrzymać mnie przed pracą w innej firmie? Uniósł brew. Miał czelność udawać zdezorientowanego. – Wczoraj dzwonili do mnie z Apple’a. Usłyszałam, że wybrali inną kandydatkę, bo mój szef, czyli ty, nie był w stanie powiedzieć o mnie czegoś dobrego w ramach rekomendacji. – Wstałam, nie chcąc, by mnie do siebie przyciągnął. – Od Google’a usłyszałam to samo. A dzisiaj rano dostałam dwie wiadomości głosowe od Amazona i Microsoftu, i trzech innych firm. I jestem pewna, że gdy zejdę na dół i ich wysłucham, to powiedzą mi to samo. – Mya… – Nie. – Pokręciłam głową. – Przykro mi, bo wierzyłam, że istnieje szansa, że po odejściu z firmy nasza relacja przetrwa, i przykro mi, że kiedykolwiek

miałam

cię

za

kogoś

innego

niż

tylko

za

nadętego,

egoistycznego dupka, którym najwyraźniej wciąż jesteś. – Ale cholernie seksownego, czyż nie? – Tak. Cholernie seksownego… – Powstrzymałam się. – Nie o to mi chodzi. Zanim tu przyszłam, zawiadomiłam HR o swoim zwolnieniu, więc lepiej je zaakceptuj i sugeruję, żebyś dał mi niezły pakiet benefitów na „do widzenia”, bo więcej mnie nie zobaczysz. – Skończyłaś już? – Tak. – Ruszyłam szybko do drzwi, ale on złapał mnie od tyłu i obrócił. – Nigdy nie próbowałem sabotować twojej kariery. – Otarł palcami strużkę łez na moim policzku. – Oczywiście w głębi duszy chcę, żebyś została, ale mówiłem o tobie w samych superlatywach, co więcej, powiedziałem, że byliby idiotami, gdyby cię nie zatrudnili, ale… – Ale? – Spiorunowałam go wzrokiem. – Co?

– Ale jeśli sądzili, że jakaś niska pensja, którą oferowali, będzie dla ciebie wystarczająca, to powinni ją znacznie podwyższyć lub znaleźć kogoś innego. Po prostu uważam, że zasługujesz na więcej. – I to wszystko? – Nie – odparł i spojrzał mi w oczy. – Musiałem również osobiście przepytać każdego dyrektora. Chciałem się upewnić, że potencjalny szef do ciebie pasuje. Że jest żonaty. Otworzyłam usta, by zapytać, czy on tak na poważnie, ale mnie ubiegł. – Tak – powiedział, uśmiechając się arogancko. – Tak, naprawdę musiałem to powiedzieć. – A co ma do tego stan cywilny dyrektora, Michael? A co, jeśli po odejściu nie mam zamiaru się z tobą widywać? – Masz, więc nie będziemy się nawet na ten temat kłócić. – Przewrócił oczami. – Jeśli dyrektor jest już po ślubie, to nie będę musiał się martwić, że „to” wydarzy się w twoim nowym miejscu pracy, i mogę być mniej zazdrosny. – Ale ty jesteś egoistyczny. – Nie wierzę, że to zrobił, ale jednocześnie nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu. – Jestem całkiem pewny, że jeśli wysłuchasz wiadomości od Amazonu, Microsoftu i innych firm, to zaoferują ci bardzo dobre warunki. – Ujął moją twarz w dłonie. – A przynajmniej tak mi powiedzieli wczoraj. – To nie usprawiedliwia tego, że mieszałeś w moich staraniach o pracę i uparłeś się, żebyś to ty, a nie Brad, wystawił mi referencje. – Jestem pewny, że mnie to usprawiedliwia. – Pocałował mnie. – A teraz, skoro za nic w świecie nie podpiszesz ze mną umowy na czas nieokreślony, i już zrozumiałaś, że nie próbuję sabotować twojej kariery, to co powiesz na długoterminowy związek w zamian?

– Będę się musiała nad tym zastanowić. – Oddałam pocałunek. – To zależy, co oferujesz… ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

maile (Cóż, a raczej „Koniec”) Mya

Rok później

Temat: Moja szefowa Czy już ci mówiłam, że kocham swoją szefową? Jest w stu procentach doskonała i supermiła dla wszystkich, nie każe mi jeździć do pralni, po kawę i  nie prosi o  to, o  co prosili mnie poprzedni szefowie (tak, w  liczbie mnogiej). Mam dzisiaj rano dwa spotkania i  szczerze przyznaję, że nie mogę się ich doczekać, bo naprawdę będę robić rzeczy, które mi się podobają. Na pewno się do tego przyzwyczaję. Twoja dziewczyna Mya

Temat: Re: Moja szefowa

Nie, jeszcze mi tego nie mówiłaś, ale wziąwszy pod uwagę to, że tak naprawdę sama jesteś sobie szefową, mam nadzieję, że zawsze tak będzie. Twój szef z  Microsoftu był gorszy niż ja (właściwie to jestem dumny z ciebie, bo wytrzymałaś tam trzy miesiące). Jeśli jedno z  tych spotkań, o  których mówisz, będzie w  moim biurze ze mną, gdzie będziemy się pieprzyć, to dobrze, że cieszysz się na tę myśl. Nie wiem, czy kiedykolwiek do tego przywyknę. (Kiedy planujesz zmienić podpis w stopce?) Michael Leighton Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Temat: Re: Re: Moja szefowa Teraz. Do zobaczenia za pięć minut. Mya London Dyrektor Wydawnictwa London ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

List do czytelniczki

Droga Niesamowita Czytelniczko, dziękuję za czas, który poświęciłaś, by przeczytać tę książkę! Mam nadzieję, że

dobrze

się

bawiłaś

i

czytałaś



z

przyjemnością,

tak

jak

ja

z przyjemnością ją pisałam. Jeśli NAPRAWDĘ Ci się spodobała, proszę, napisz recenzję na goodreads.com, amazon.com, B&N.com lub znajdź mnie na Facebooku, żebym mogła Ci osobiście podziękować ☺ Jeśli Ci się nie podobała, to… cóż, zachowaj to dla siebie! LOL. (Tylko żartuję. Możesz dać mi znać, żebym wiedziała, co mogę poprawić następnym razem!) Jestem Ci ogromnie wdzięczna za Twój czas i mam nadzieję, że moja kolejna książka również trafi na Twoją półkę. Kocham Whitney G. ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Inne książki Whitney G.

Turbulencja Sincerely, Carter Sincerely, Arizona Seria Domniemanie niewinności Oskarżyciel Niewinna Prawo miłości The Layover Seria Mid Life Love Mid Life Love Mid Life Love: At Last ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

Spis treści: Okładka Karta tytułowa Szef maile Asystentka Asystentka Szef Szef maile Asystentka maile Asystentka Asystentka Szef Asystentka maile Szef Szef Asystentka maile Asystentka maile (Cóż, a raczej „Koniec”) List do czytelniczki Inne książki Whitney G. Karta redakcyjna ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8

TYTUŁ ORYGINAŁU: Naughty Boss Redaktor prowadząca: Marta Budnik Wydawca: Agata Garbowska Redakcja: Aleksandra Zok-Smoła Korekta: Beata Wójcik Projekt okładki: Łukasz Werpachowski Zdjęcie na okładce: © Dima Sidelnikov (Shutterstock.com) Copyright © 2016 Whitney G. Copyright © 2020 for the Polish edition by Wydawnictwo Kobiece Łukasz Kierus Copyright © for the Polish translation by Sylwia Chojnacka, 2020 Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione. Wydanie elektroniczne Białystok 2020 ISBN 978-83-66520-72-1

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku: www.facebook.com/kobiece

Wydawnictwo Kobiece E-mail: [email protected] Pełna oferta wydawnictwa jest dostępna na stronie www.wydawnictwokobiece.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com plik przygotowała Katarzyna Rek ===LxsiEyYTJlVkXG9eb103AmdRaQtuXDkIa1toUDQBMQVmVDIKOQo8
Whitney G. - Niegrzeczny szef.pdf

Related documents

4 Pages • 203 Words • PDF • 1.7 MB

335 Pages • 41,828 Words • PDF • 1.2 MB

19 Pages • 3,801 Words • PDF • 986.5 KB

3 Pages • PDF • 864.3 KB

4 Pages • 1,689 Words • PDF • 408.8 KB

74 Pages • 47,732 Words • PDF • 809 KB

359 Pages • 88,736 Words • PDF • 2 MB

279 Pages • 153,333 Words • PDF • 88.1 MB

138 Pages • 56,110 Words • PDF • 931.7 KB